Dodaj do ulubionych

Dla wszystkich miłośniczek uciśnionych, których

06.03.07, 12:26
trzeba "pocieszać"

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3966068.html
Obserwuj wątek
    • nutopia Re: Dla wszystkich miłośniczek uciśnionych, który 06.03.07, 12:30
      niemniej jedank wielu dało się nabrać

      Naga prawda
      2007-02-20

      Był oryginalny, zdolny, zaangażowany społecznie. Podobno prześladowany w swoim
      kraju, musiał szukać schronienia za granicą. Przygarnęła go Polska. Ujmował
      uśmiechem, delikatnością, głębszym od innych postrzeganiem świata. Dziennikarz
      i poeta, aktywny działacz antyrasistowski i antyfaszystowski przyciągał
      inteligentne, wrażliwe i idealistycznie podchodzące do życia młode kobiety.
      Dla wielu z nich związek z kameruńskim uchodźcą był – obok deklarowanego
      uczucia – swego rodzaju protestem przeciwko powszechnie, ich zdaniem, panującej
      niechęci rasowej.

      Sprawiał wrażenie zagubionego, poszukującego bliskości i miłości. One dawały mu
      tę miłość. On w zamian pozostawił im piekło strachu i tragiczną wizję
      przedwczesnej śmierci. Ten 34-letni Kameruńczyk, Simon Moleke Njie, znany pod
      literackim pseudonimem jako Simon Mol, świadomie i z rozmysłem, od co najmniej
      siedmiu lat zarażał swoje liczne partnerki wirusem HIV. Doskonale wiedział, co
      robi. Musiały o tym wiedzieć także polskie władze, gdyż – zgodnie z naszym
      prawem – każdy uchodźca w trakcie ubiegania się o azyl ma obowiązek
      przeprowadzenia testu na obecność wirusa HIV. Moleke Nije, który przybył do
      Polski w 1999 r. na odbywający się w Warszawie kongres PEN Clubu, a zaraz potem
      złożył wniosek o azyl, także wykonał stosowne testy. Problem w tym, że –
      również zgodnie z naszym prawem – nie wolno upubliczniać informacji o wyniku
      takiego badania…

      Aresztowany został 3 stycznia 2007 r. Dwa dni później prokurator zezwolił na
      podanie jego nazwiska i wizerunku do wiadomości publicznej. W mediach ukazały
      się fotografie Kameruńczyka wraz z apelem, aby wszystkie osoby, które miały z
      nim kontakty seksualne, zgłosiły się na policję oraz jak najszybciej
      przeprowadziły testy na obecność wirusa HIV. Już wtedy, na początku stycznia,
      wiadomo było, że wirusem o wyjątkowo niebezpiecznym dla Europejczyków genotypie
      mogło zarazić się co najmniej kilkanaście kobiet. Kilka z nich już zaczęło
      chorować na AIDS.

      Niektórzy eksperci, specjalizujący się w badaniach kultury afrykańskiej są
      zdania, że Simon Mol – skądinąd człowiek wykształcony i inteligentny – podobno
      wierzył w szamanizm. I że świadomie dążył do zarażenia jak największej liczby
      kobiet, gdyż według afrykańskich wierzeń w ten sposób chciał się uwolnić od
      wirusa.

      Nieważne, jakie były jego motywy. Nie zmienia to bowiem faktu, że z
      premedytacją, perfidnie oraz z niespotykanym cynizmem wykorzystał tych, którzy
      mu pomogli i zaufali. Których zafascynował, grając bezbłędnie rolę ofiary
      rasizmu i nękanego przez ksenofobów nadwrażliwca. Ten perfekcyjny manipulant
      szybko poznał i zaczął precyzyjnie wykorzystywać nasze narodowe fobie i
      kompleksy. I bez problemu znajdował kolejne ofiary, oczarowane egzotycznym i
      tajemniczym przybyszem z Czarnego Lądu.

      Kiedy piszemy te słowa jeszcze nie wiadomo, ile dokładnie kobiet zaraził
      śmiertelnym wirusem. Początkowo mówiło się o kilku, później o kilkunastu, teraz
      o czterdziestu. Ale na tym nie koniec. Te kobiety miały partnerów, ci często
      także i inne partnerki. Na razie szacuje się, że łańcuszek przekazujących sobie
      w postępie geometrycznym wirusa może przekroczyć nawet 300 osób. U ilu z tych
      ludzi rozwinie się pełnoobjawowe AIDS, ilu z nich umrze?

      Według Krajowego Centrum ds. AIDS każdego roku wykrywa się w naszym kraju od
      550 od 750 nowych przypadków zakażenia wirusem HIV. Od 1985 roku do końca
      grudnia ub.r. na AIDS zachorowało w Polsce 1845 osób, z czego 835 zmarło.
      Ogółem zarejestrowano ponad 10,5 tys. zakażonych osób wirusem HIV, ale
      specjaliści są zdania, że faktyczna liczba noszących w sobie wirusa nie jest
      znana i może być nawet wielokrotnie wyższa. Do tych statystyk dołączył się
      swoją „działalnością” także Simon Mol – nie jest jeszcze znana i być może nigdy
      nie będzie liczba jego ofiar.

      Już w czerwcu ub.r. pojawiły się w Internecie wpisy zarażonych kobiet, które
      pisząc otwarcie o swoich intymnych kontaktach z Kameruńczykiem, ostrzegały
      przed nim inne potencjalne ofiary. Nikt jednak nie potraktował tego poważnie,
      choć tajemnicą poliszynela jest, że najbardziej znane fora internetowe są
      odwiedzane, żeby nie rzec – infiltrowane – przez przedstawicieli rozmaitych
      służb. Owszem, był odzew: kobiety obrzucone zostały wyzwiskami i obelgami przez
      innych forumowiczów, głównie mężczyzn, za sam fakt seksualnych kontaktów z
      czarnoskórym mężczyzną, którzy wprost mówili, że „same są sobie winne”.

      Przypuszczam, że w przypadku analogicznej sytuacji, np. z naszym białym
      rodakiem jako sprawcą, wrzawa i sensacja medialna byłaby równie głośna i nie
      nam oceniać postępowanie kobiet, które powodowane czy to miłością,
      współczuciem, czy też może bolesną samotnością albo i zwykłą ciekawością,
      zdecydowały się na związek lub chwilową z nim przygodę. One i tak poniosły już
      straszne konsekwencje. Zabrakło im wyobraźni, dojrzałości i… asertywności.
      Okazało się bowiem, że delikatność i czułość egzotycznego kochanka kończyły się
      z chwilą domagania się ze strony dziewczyny stosowania podczas współżycia
      prezerwatywy. W odpowiedzi, ten szukający czystej(!) miłości poeta oskarżał
      dziewczyny o skrajny rasizm, a te pokornie i w poczuciu winy godziły się na
      brak jakiegokolwiek zabezpieczenia.

      Nikt nie lubi nachalnej dydaktyki, szczególnie gdy dotyka ona sfer tak bardzo
      osobistych. Ale przecież w odniesieniu do pospolitych przestępstw mamy prawo
      wzajemnie się ostrzegać, domagać zachowań rozumnych i w ramach profilaktyki
      unikać sytuacji, w których do owych przestępstw dojść może. Simona Mola także
      należy traktować jak pospolitego przestępcę, który wykorzystując zaufanie,
      niedostatek wiedzy oraz brak wyobraźni i beztroskę swych ofiar, a także naiwne
      przekonanie, że „takie rzeczy” przytrafiają się tylko innym, skazał na chorobę
      i powolną śmierć nieznaną jeszcze liczbę ludzi.

      Przypadek Simona Mola powinien być nauką dla wszystkich. Bo nie wiemy, ilu
      podobnych mu nosicieli wirusa HIV – niezależnie od rasy i koloru skóry czy
      orientacji seksualnej – z pełną świadomością zaraża swoich partnerów oraz ilu
      naiwnych uprawia bez zabezpieczenia seks z przygodnie poznanymi ludźmi.
      Teoretycznie chroni nas jeszcze prawo. Ale przecież prawo wkracza już po
      fakcie, czyli po dokonaniu przestępstwa. Artykuł 161.§1. kodeksu karnego mówi,
      że kto, wiedząc, że jest zarażony wirusem HIV, naraża bezpośrednio inną osobę
      na takie zarażenie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

      Wyższą karę, bo do 10 lat więzienia, przewiduje artykuł 156 kk dla tego, kto
      powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci (…) ciężkiej choroby
      nieuleczalnej lub długotrwałej choroby realnie zagrażającej życiu (…) Tyle
      kodeks. Cóż jednak nam po wieloletnim nawet więzieniu dla sprawcy, skoro wielu
      z jego ofiar nie będzie już na tym świecie…


      Ewa Kozierkiewicz-Widermańska

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka