avital84
11.03.07, 22:14
Współczesne dziewczęta i kobiety, zarówno te mające lat naście jak i te
dojrzałe, często katują się wiele sobie odmawiają, chcąc sprostać panujacemu
ideałowi piękna. Ideał ten jest powszechnie znany i krzyczy prosto z
ulicznych bilbordów i okładek magazynów tych dla kobiet i mężczyzn.
Na czerwonych dywanach też coraz więcej kobiet, które wyglądają jakby miały
zaraz zemdleć jak na przykład Keira Knightley.
Rozmiar modelek na wybiegu spadł z obowiązującego w latach 90tych numeru 6 do
0. W umysłach kobiet utrwalił się ten wizerunek kobiety idealnej.
Jest on bardzo trudny do osiągnięcia i panie, które chcą mu dorównać wpędzają
się w choroby. Często piękne, zgrabne kobiety mają niewyobrażalnie dużo
kompleksów i nie potrafią zaakceptować swojego ciała po mimo tego, że
wyglądają według innych ludzi fantastycznie.
Czy my same się nakręcamy i kreujemy ten ideał piękna wpędzając się przy tym
w kompleksy? Czy może chcemy sprostać oczekiwaniom naszych mężczyzn?
Dla kogo się odchudzamy i chcemy być piękne?
Takie pytanie przyszło mi na myśl po przeczytaniu wątku o Joannie Liszowskiej.
Skrytykowała jej ciało większość pań. Ja przyznaje, że też nie pasuje ona do
mojej własnej wizji piękna. Nie wynika to u mnie ani u innych pań z
zazdrości, ale z pewnego obrazu, który mamy utrwalony w głowach. tak samo
krytycznie jak oceniamy ją, oceniamy też siebie.
Tymczasem wyszło na to, że mężczyzną (słusznie) Joanna bardzo się podoba.
Kto więc kreuje te stereotypy? Wiadomo to media, specjaliści od rekalmy.
Czemu jednak chce nam się sprzedać właśnie tak opakowany produkt?
Wmawia się nam tylko, że to jest piękne czy może ten marketing jest
odpowiedzią na zapotrzebowanie?
No i co Wam się tak naprawdę podoba i jak same chciałybyście wyglądać?