obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na normal

12.03.07, 21:09
? Po prostu ja nie wiem jak to sie moglo stac:( Stalo sie i juz. Zdradzilam
męza, ale nie tak do konca, a on mnie , powiedzial z tego co zapamietalam ze
tez nie zupelnie, ale nie wiem czy mu wierzyc. Ta sytuacja jest tak
niedorzeczna:( Po prostu czegos nam brakowalo ostanimi czasy. Maz w sobote
oswiadczyl, ze jedzie do Krakowa. Ja od pewnego czasu poznalam na sympatii
fajnego Pana i tak jakos postanowilam go zaprosic na dzialke( dwa razy sie
wczesniej spotkalismy na kawie). Sobota byla calkiem ciepla, zreszta w domu
jest kominek. Jak zajechalismy przez, pola i las, stanelismy przy bramie to
zaczelismy sie namietnie calowac przy zapalonym wewnatrzsamochodowym swietle.
Juz grzebalismy sobie nizej. Naprawde nie wiedzialam, ze na dzialce jest tez
moj maz! Wybiegl z domu w niedopietej koszuli bo myslal, ze zlodzieje
podjechali. Jak nas zobaczyl i moj samochod.... Ta sytuacja jest trudna do
opisania. Wyszlam, z samochodu, ale tez patrze -jego auto. Wydarl sie na
mnie, ze go zdradzam, a ja mu, co on tu robi bo mial byc w Krakowie,. On ze
zmienil plany. Sie zaczelismy klocic i nie jestem patykiem robiona ,po
pierwszym szoku i poczuciu winy mu dowalilam, ze nie przyjechal tu na
filozoficzne rozmyslania . Wzielam latarke z samochodu. Ten z sympatii cos
tam go przepraszal, moj maz ze mu przypierd... A ja z latarka w kierunku
dzwi od domu. Maz zaczal sie ze mna szarpac. Jakis totalny harmider powstal ,
serio! Na taras wyleciala na bosaka i w dzinsach jakas dziewucha. Zaczela
mnie pzepraszac. Nie bede opisywala tego co ja wtedy czulam. Byla jedna
wielka awantura! Mialam ochote zabic ich obojga, maz... to samo. Mimo
wszystko ten z sympatii jakos udobruchal o dziwo! mnie i mojgo meza i
powiedzial, zebysmy sami to sobie wyjasnili. W domu. Skonczylo sie tak, ze ja
odwiozlam do domu tego z sympatii, maz ta dziewczyne. Spotkalismy sie po 24
w domu, ja musialam napic sie wina, on poszdl na stacje, nie wiem , kiedy
przyszedl bo usnelam. W niedziele nad ranem bylo 6 pustych puszek od piwa w
kuchni. W ogole nie rozmawialismy od tamtej pory. W innych pokojach. Tylko
podal mi sluchawke bo dzwonil moj Tato"Ojciec do Ciebie" to tylko nasz
dialog. nie wiem. niema atmosfera. jak ja mam zaczac, jak On? Napizecie
pewanie, ze jestemy siebie warci, ale naprawde przed tym wszystkim bylismy
wzorowym malzenstwem. W tym roku jakos poczulam monotonie. Gubie sie w tym
wszystkim:(((
    • nutopia tylko jedno pytanie 12.03.07, 21:12
      grizelka29 napisała:

      > ?
      Jak zajechalismy przez, pola i las, stanelismy przy bramie to zaczelismy sie
      namietnie calowac przy zapalonym wewnatrzsamochodowym swietle.
      > Juz grzebalismy sobie nizej.


      co robiliście????
      • paulina.galli Re: tylko jedno pytanie 12.03.07, 21:16
        nutopia - no co?!:D::D:D:
        grzebali sobie ludziska - bogowie raczą wiedziec gdzie i czym :):):)
        nie wnikajmy :)
        ale - na litosc - trzeab byc tolarancyjnym i pozwolic innym "grzebac" sobie
        gdzie tylko maja ochote :)
        • nutopia Re: tylko jedno pytanie 12.03.07, 21:18
          paulina.galli napisała:

          > nutopia - no co?!:D::D:D:
          > grzebali sobie ludziska - bogowie raczą wiedziec gdzie i czym :):):)
          > nie wnikajmy :)
          > ale - na litosc - trzeab byc tolarancyjnym i pozwolic innym "grzebac" sobie
          > gdzie tylko maja ochote :)
          >
          >
          na działce byli to może na grządkach grzebali?
          eee to jaka to wpadka???
          • paulina.galli Re: tylko jedno pytanie 12.03.07, 21:24
            zalezy co bylo na tej grzadce na dzialce zagrzebane :)
            jak wygrzebali jakiegos trupa albo co - to moze byc mega wpadka :)
            • nutopia Re: tylko jedno pytanie 12.03.07, 21:34
              paulina.galli napisała:

              > zalezy co bylo na tej grzadce na dzialce zagrzebane :)
              > jak wygrzebali jakiegos trupa albo co - to moze byc mega wpadka :)
              >

              to już za dużo na moją głowkę;)
    • poopka Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 21:21
      o żesz sytuacja jak z jakiegos filmu... cięzko jest napewno nie wiem co mam
      poradzic bo nie byłam i mam nadzieje ze nigdy mnie to nie spotka.. mysle ze
      rozmowa na temat tego co sie stało, uswiadomienie dlaczego do tego doszło .. Co
      z tym zrobicie nie iwem ale zycze powodzenia
      • grizelka29 Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 21:23
        Ja tez nie wiem. Jak zaczac ta rozmowe? Mysle i jedyne co mi na razie
        przychodzi do glowy, to moze jakiegos wspolnego znajomgo poprosic o arbitraz...
        • cala_w_kwiatkach Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 21:30
          juz lepiej za innymi facetami sie nie ogladaj

          wymysl dobre alibi, ze to nie bylas Ty;)
    • cala_w_kwiatkach Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 21:28
      oczywiscie, ze jest szansa na udany zwiazek, bo jestescie teraz kwita
      a swoja droga, to swietnie dobrane z was malzenstwo, w jednej chwili myslicie
      dokladnie o tym samym!

      i pamietaj, ze dwa minusy daja plus:)
    • annna84 Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 21:47
      Skoro oboje wykręciliście sobie ten sam numer to powinno być wam teraz łatwiej
      się dogadać i naprawić wszystko, bo jak widać pogubiliście się trochę.
      A swoją drogą niezły ten Twój mąż. Zaczął na Ciebie krzyczeć, że go zdradzasz,
      a to, że sam był z jakąś laską to przecież nic wielkiego. Ehh typowy facet.
      • roxy361 Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 22:02
        przejdzie Wam z czasem,powoli wyjasnicie sobie wszystko ważne aby ze soba
        rozmawiać wtedy każda sytuacja jest do opanowania i po chwilowej wręcz furii
        zapanuje spokój.
    • 81mermaid Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 22:08
      boshe az nawet wytrzeszczylam oczy,ja na twoim miejscu bym zwalila wszystko na
      meza-to sa takie cieloki ze wystarczy ze wzbudzisz w nim lekkie poczucie winy
      np.ty nie bylas przeciez tak rozebrana jak on to powiedz ze to byl kolega ktory
      zawiozl cie na ta dzialke by zobaczyc czy twoje podejrzenia co do jego zdrady
      sa sluszne a maz zaczal wrzeszczec i cie nie dopuscil do glosu i wyszlo jak
      wyszlo.ah jest tyle wyjsc ze brakuje czasu na opisanie zycze powodzenia ;)
      • frying.pan Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 12.03.07, 23:53
        E tam, po co oszukiwać i plątać się w tym jeszcze bardziej, zrzucać na kogoś
        wine... wina jest po środku i jeśli będziecie wobec siebie szczerzy, to
        dojdziecie do jakiegos porozumienia. Tylko kwestia tego, czy przypadkiem nie
        jesteście obydwoje zbyt uparci - wtedy obydwoje możecie czekać wieczność aż to
        drugie wyciągnie rękę.
    • lupus76 Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 13.03.07, 08:32
      Sytuacja - jak z kiepskiej komedii romantycznej. I bardzo taniej. Tak
      właściwie, to wcale nie śmiesznej. Takiej komedii, co to komedią jest tylko ze
      względu, że trzeba było tą szmirę jakoś sklasyfikować...
    • m.fiorella Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 13.03.07, 09:49
      ja mysle ze to zdarzenie paradoksalnie moze was znowu polaczyc, musicie
      porozmawiac,wyjasnic, dowiedziec sie za czym tak wlasciwie oboje gonicie, tzn,
      czego szukaliscie tak naprawde w tych zdradach
      moze takze znowu spojrzycie na siebie bardziej pożądliwie
    • kohinor Re: obustonna wpadka ze zdrada ,jest szansa na no 13.03.07, 12:40
      grizelka29 napisała:

      > ? Po prostu ja nie wiem jak to sie moglo stac:(


      Ludzie, alez wy macie SLODKIE problemy
      :D :D :D :D

      Obsmialem sie jak norka!
      :)))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja