grizelka29
12.03.07, 21:09
? Po prostu ja nie wiem jak to sie moglo stac:( Stalo sie i juz. Zdradzilam
męza, ale nie tak do konca, a on mnie , powiedzial z tego co zapamietalam ze
tez nie zupelnie, ale nie wiem czy mu wierzyc. Ta sytuacja jest tak
niedorzeczna:( Po prostu czegos nam brakowalo ostanimi czasy. Maz w sobote
oswiadczyl, ze jedzie do Krakowa. Ja od pewnego czasu poznalam na sympatii
fajnego Pana i tak jakos postanowilam go zaprosic na dzialke( dwa razy sie
wczesniej spotkalismy na kawie). Sobota byla calkiem ciepla, zreszta w domu
jest kominek. Jak zajechalismy przez, pola i las, stanelismy przy bramie to
zaczelismy sie namietnie calowac przy zapalonym wewnatrzsamochodowym swietle.
Juz grzebalismy sobie nizej. Naprawde nie wiedzialam, ze na dzialce jest tez
moj maz! Wybiegl z domu w niedopietej koszuli bo myslal, ze zlodzieje
podjechali. Jak nas zobaczyl i moj samochod.... Ta sytuacja jest trudna do
opisania. Wyszlam, z samochodu, ale tez patrze -jego auto. Wydarl sie na
mnie, ze go zdradzam, a ja mu, co on tu robi bo mial byc w Krakowie,. On ze
zmienil plany. Sie zaczelismy klocic i nie jestem patykiem robiona ,po
pierwszym szoku i poczuciu winy mu dowalilam, ze nie przyjechal tu na
filozoficzne rozmyslania . Wzielam latarke z samochodu. Ten z sympatii cos
tam go przepraszal, moj maz ze mu przypierd... A ja z latarka w kierunku
dzwi od domu. Maz zaczal sie ze mna szarpac. Jakis totalny harmider powstal ,
serio! Na taras wyleciala na bosaka i w dzinsach jakas dziewucha. Zaczela
mnie pzepraszac. Nie bede opisywala tego co ja wtedy czulam. Byla jedna
wielka awantura! Mialam ochote zabic ich obojga, maz... to samo. Mimo
wszystko ten z sympatii jakos udobruchal o dziwo! mnie i mojgo meza i
powiedzial, zebysmy sami to sobie wyjasnili. W domu. Skonczylo sie tak, ze ja
odwiozlam do domu tego z sympatii, maz ta dziewczyne. Spotkalismy sie po 24
w domu, ja musialam napic sie wina, on poszdl na stacje, nie wiem , kiedy
przyszedl bo usnelam. W niedziele nad ranem bylo 6 pustych puszek od piwa w
kuchni. W ogole nie rozmawialismy od tamtej pory. W innych pokojach. Tylko
podal mi sluchawke bo dzwonil moj Tato"Ojciec do Ciebie" to tylko nasz
dialog. nie wiem. niema atmosfera. jak ja mam zaczac, jak On? Napizecie
pewanie, ze jestemy siebie warci, ale naprawde przed tym wszystkim bylismy
wzorowym malzenstwem. W tym roku jakos poczulam monotonie. Gubie sie w tym
wszystkim:(((