kanapa i telewizor

14.03.07, 14:33
to w zasadzie wszystko co się u nas dzieje wieczorami
dużo pracujemy, fakt
ale ja już nie wiem po co my tyle pracujemy, coraz częściej myślę,
że "wspólnego" to chyba nic nigdy nie będziemy mieć.
mamy dzieci z poprzednich związków, no i w papierach trochę więcej niż 18...
nasze życie? cóż: pobudka rano, ja do firmy, on zwykle na miasto (ma własną
działalność), wracam ok. 19.00, on czasami później, włącza tv i zasypia na
kanapie
nie jemy wspólnych posiłków, nie spędzamy fajnie weekendów (ja co prawda
chodzę na uczelnię, ale nie mam zbyt często zajęć) bo jeżeli ja czegoś nie
wymyślę to on tym bardziej nie; nie wychodzimy razem częściej niż raz na parę
tygodni, za to on jak najbardziej z kolegami na browar i wraca nastukany nad
ranem w kazdy weekend, raczej nie seksimy się (bo albo on zasypia o 22.00 a
potomstwo jeszcze nie śpi, albo nie zasypia bo przyniesie jakiś film na dvd
lub coś tam tworzy na kompie i chyba czeka aż za przeproszeniem na niego
usiądę, sam nic nie zrobi a mnie już się znudziło podrywanie - więc około
pólnocy ja zasypiam), mieszkamy razem w moim mieszkaniu ale wszystko w
zasadzie na mojej głowie (również pod względem finansowym... - cóż z tego że
sporo zarabiam, moim zdaniem jakaś równowaga powinna być); nie śpimy razem bo
on oczywiście jako typowy facet zasypia przed telewizorem a ja tego nie
trawię i idę do sypialni. itd itp. Czuję że nie mogę na niego liczyć, bo jak
poproszę o załatwienie czegokolwiek, to muszę się dopytywać i czekać
tygodniami, więc wolę zrobić to sama = wszystko na mojej głowie, i mnie to
męczy; powiedzieć mu oczywiście nic nie można bo jest ciężka obraza.

nuda, rutyna, niezadowolenie i stres.

paradoksalnie, najgłupsze w tym wszystkim to, że tęsknimy za sobą jak nie
widzimy się cały dzień, często mówimy sobie że się kochamy, ogólnie uchodzimy
za fajną parę i pomimo różnych nieporozumień i sprzeczek atmosfera w zasadize
jest ok... Mój facet jest naprawdę dobrym człowiekiem, dosyć wrażliwym, ma
ogromne poczucie humoru (co prawda bilansowane przez totalny brak
odpowiedzialnosci i poczucia obowiązku), jest zdolny i mądry.

przeczytała jeszcze raz to co powyżej napisałam, bez sensu to jest wszystko.,
szczególnie ostatni akapit (ja chyba sama sobie wmawiam że nie jest źle...)
nie wiem, czy potrafię żyć bez niego, ale z nim chyba raczej nie bardzo
po prostu czuję, że nie jestem szczęśliwa
    • kotkaaaa Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 14:44
      no coz... tylko nie posadz go na tej kanapie i nie zacznij rozmowy, zrobi
      wielkie oczy, powie, ze sie czepiasz i tyle wskorasz, ze sie poklocicie, nie
      czekaj tez az sam sie domysli co robi zle, tego mozesz sie nie doczekac;)
      sprobuj malymi krokami prowadzic go tam gdzie chcesz zebyscie poszli w waszym
      zwiazku, skoro sie kochacie moze sie udac
      • moore0803 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 14:57
        że się sam nie domyśli to ja już wiem :-)

        małe kroczki ćwiczymi od 3 lat z mizernymi efektami, i po prostu czasami mi się
        odechciewa, tak jak dzisiaj...
        • kotkaaaa Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 15:03
          rozumiem, ze az cie nosi zrobic mu dla odmiany terapie wstrzasowa;)
          chyba masz dwa wyjscia, albo pogodzisz sie, ze do idealu twojemu zwiazkowi
          troche brakuje, albo spakujesz rzeczy faceta ktorego w gruncie rzeczy kochasz i
          wystawisz je za drzwi
    • spacecoyote Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 15:39
      Ja nigdy nie bylam wielbicielka telewizora, a teraz mam na niego alergie. Ile
      razy wracam z pracy, moj facet siedzi rozwalony na kanapie i gapi sie w tv.
      Mnie odglos telewizora kojarzy sie tylko z rozwalonym przed nim robolem w
      pozolklym podkoszulku, kapciach i z piwem w rece. Wiem, ze to obsesja, ale po
      prostu nienawidze tv grajacego "w tle" - jak chcesz cos obejrzec, obejrzyj, ale
      nie wlaczaj tv tylko po to, zeby zobaczyc, czy cos jest, nie zasypiaj przed tv!
      Od razu robie sie najezona, trace ochote do opowiedzenia mu, jak minal dzien,
      on wydaje mi sie 20 lat starszy i 40 lat nudniejszy. O seksie nawet nie wspomne.
      • moore0803 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 15:55
        ale pogodziłaś się z tym i cierpisz w milczeniu, czy próbowałaś coś z tym
        zrobić???
        • spacecoyote Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:02
          Sprawa jest zlozona, bo moj zwiazek generalnie przechodzi baaaardzo dlugotrwaly
          kryzys, ktory sie czasem nasila az do etapu histerycznych scen i mojego
          wyprowadzania sie, a czasem tylko trwa taki marazm pozbawiony jakiejkolwiek
          namietnosci. Gdybysmy byli super para, pewnie bym umiala mu powiedziec, ze mi
          to przeszkadza, ale my za bardzo nie umiemy rozmawiac. Jezeli juz mu cos
          powiem, to zawsze brzmi to jak uszczypliwy przytyk albo wyrzut.
          • moore0803 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:08
            aha, no to dziękuję bardzo bo u mnie to samo...

            najgorsze to, że przecież wiele rzeczy można naprawić, ale musi być chęć z
            obydwu stron!
            a ja mam po prostu dość wiecznego obchodzenia się z nim jak z jajkiem, żeby
            broń boże nie urazić ambicji i nie skrytykować
            • spacecoyote Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:13
              Wlasnie. Polowy rzeczy boje sie mu powiedziec, zeby nie urazic albo zeby nie
              sprowokowac jakiejs uszczypliwej odpowiedzi. Kazdy moj komentarz budzi agresje
              i trzy razy bardziej krytyczny kontr-komentarz na temat mojego zachowania.
              • moore0803 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:24
                wszystko się zgadza, ten sam typ
                ja mam również zarzucane że chyba jestem jakaś dziwna, że reaguję histerycznie,
                że się czepiam (np. doprowadzam go wręcz do szału gdyż np. przypominam kilka
                razy dziennie przez cały tydzień żeby wreszcie zapłacił rachunek za światło,
                ponieważ niedawno tak zapłacił za telefon że go w końcu wyłączyli...). Aha, no
                i oczywiście argument numer 1: wszystko musi być zawsze tak jak ja chcę. Taka
                zołza jestem.
                (A że ja już komletnie nie wiem, czego ja chcę (poza świętym spokojem), to
                nieistotne...)
                • spacecoyote Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:28
                  I na dodatek jeszcze sie czepia, ze za malo czasu spedzam z nim w domu... a co
                  ja mam z nim w tym domu robic, rozwalic sie na kanapie obok niego i ogladac
                  glupoty?
                  • malaika7 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:39
                    Oj drogie panie, jakie to typowe.... :))) Zamiast zacząć się zastanawiać co JA
                    mogę zrobić, żeby naprawić związek, zastanawiacie się jak zmusić faceta do
                    zmiany zachowań i nastawienia. Oczekiwania, oczekiwania....
                    • moore0803 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:44
                      malaika7 napisała:

                      > Oj drogie panie, jakie to typowe.... :))) Zamiast zacząć się zastanawiać co
                      JA
                      > mogę zrobić, żeby naprawić związek, zastanawiacie się jak zmusić faceta do
                      > zmiany zachowań i nastawienia. Oczekiwania, oczekiwania....

                      po wielu wielu miesiącach aktywnych prób złamania codziennej rutyny, i ogólnie
                      bycia wspaniałą, tolerancyjną, wyrozumiałą i cierpliwą matką teresą, i
                      obserwowania jak facet tak czy inaczej coraz bardziej zapada się w fotel/kanapę
                      i traci kontakt ze swoją kobietą, chyba można mieć oczekiwania odnośnie choć
                      ułamka cienia starań z tej drugiej strony, prawda?
                    • spacecoyote Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 16:59
                      Wlasnie o to chodzi, ze jak sie wraca do domu i widzi takiego zdziadzialego
                      faceta na kanapie przed telewizorem, to sie w ogole nie ma ochoty tanczyc na
                      rzesach, zeby go ozywic.
                      • malaika7 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 17:01
                        No to może zająć tak zwanym własnym życiem, również towarzyskim, na
                        zasadzie "co ma być to będzie"?
                        • spacecoyote Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 17:08
                          No wlasnie tak robie juz od dluzszego czasu i jeszcze mam o to awantury. Ze dla
                          mnie zwiazek nie jest priorytetem i ze mnie nigdy nie ma w domu. I ze nie
                          zapraszam go, jak wychodze gdzies z dziewczynami albo z ludzmi z pracy.
                          • baja39 Re: kanapa i telewizor 14.03.07, 21:16
                            To wymyślcie coś- wspólne kino, wyjście do znajomych do knajpki na kolację,
                            wspólne rozwiązywanie krzyżówek, gotowanie. A rachunki można regulować przez
                            internet-oszczędność czasu i nerwów. Zawsze też możesz się pocieszyć, że
                            wieczory spędza w domu z Tobą, a nie poza domem z inną panią.
                            • moore0803 Re: kanapa i telewizor 18.03.07, 08:42
                              na wspólne wyjścia jakoś nie ma czasu, a jeżeli chwilka czasu jednak się
                              znajdzie to wychodzi z kolegami "no bo przecież mu się należy po całym tygodniu
                              pracy"... przy czym z kolegami wychodzi w każdy weekend i wraca narąbany nad
                              ranem (a ze mną był w kinie ostatni razy chyba we wrześniu)
                              właśnie taką atrakcję zafundował mi w piątek, wróciło 6.00
                              szczerze, mam dość i chyba właśnie podjęłam ostateczną i nieodwołalną decyzję...
                            • piekielnica1 Re: kanapa i telewizor 18.03.07, 09:00
                              baja39 napisała:

                              > To wymyślcie coś- wspólne kino, wyjście do znajomych do knajpki na kolację,
                              > wspólne rozwiązywanie krzyżówek, gotowanie. A rachunki można regulować przez
                              > internet-oszczędność czasu i nerwów.

                              Dzięki za radę, każda z nas kiedyś przechodziła ten etap.
                              Przykro mi, ale istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że też dojdziesz do
                              wniosku, że wszelkie starania odbijają się od szklanego klosza.

                              > Zawsze też możesz się pocieszyć, że
                              > wieczory spędza w domu z Tobą, a nie poza domem z inną panią.

                              No cóż nie wszystkie jesteśmy minimalistkami.
                              "Siaki taki, byle jaki, aby był"?
                              • kotkaaaa Re: kanapa i telewizor 18.03.07, 09:50
                                ja bym ci radzila postawic mu do roztrzygniecia, albo sie zmienia, albo...
                                niech ma swiadomosc, ze dzieje sie niedobrze u was i ze od zmiany jego
                                zachowanie zalezy czy jestescie dalej ze soba czy nie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja