Uczenie się życia na nowo.

15.03.07, 09:15
Już bez niego. Jestem żałosną, porzuconą kobietą. Nie mogę na siebie patrzeć.
Całe moje budowane latami ego legło w gruzach. Wiem, że to irracjonalne, ale
wydaje mi się, że bez niego nic nie jestem warta. Wieczorami gapię się na
telefon, bo może on zadzwoni. Sprawdzam pocztę co 3 minuty. To trwa już
prawie rok. Prawie nie śpię, prawie nie jem. Każdy zbliżający się do mnie
mężczyzna z punktu nie ma szans, bo nie jest nim.
A jednocześnie kiedy czasem się do mnie odezwie, na tzw. przyjacielskiej
stopie mrożę go spojrzeniem i ucinam wszelką dyskusję. Jestem pokręcona,
wiem.
Spakowałam jego rzeczy kiedy dowiedziałam się o zdradzie. Głupi jednorazowy
skok w bok. Przepraszał mnie tysiące razy, ale ta moja cholerna duma,
zazdrość o to, że dotykał inną, że czule na nią patrzył. Nie mogę tego
przeżyć. Nie mogę też żyć bez niego jak na razie.
Powiedzcie proszę, że to nie będzie trwało wiecznie, że się jeszcze pozbieram
i będę kiedyś mogła oddychać...
    • golema Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 09:22
      forte.pianistka napisała:

      "Głupi jednorazowy skok w bok. Przepraszał mnie tysiące razy, ale ta moja
      cholerna duma, zazdrość o to, że dotykał inną, że czule na nią patrzył. Nie
      mogę tego przeżyć."

      Tym ktore tak latwo doradzaja z kanapy co zrobic w przypadku zdrady.
      • kotkaaaa Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 09:28
        a co sie robi w przypadku zdrady twoim zdaniem? szczesliwie nie znam tematu z
        autopsji, albo o czyms nie wiem;)
        • golema Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 09:31
          Natychmiast sie odchodzi i pisze placzliwe posty na forum.
          • kotkaaaa Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 09:38
            kobiety kiedy odchodza chca dac cos do zrozumienia facetowi, ja od ciebie
            odchodze a ty mnie gon teraz i przepraszaj, takie juz jestesmy pokrecone jak
            napisala fortepianistka, na usprawiedliwienie dodam fakt, ze zadna zakochana
            kobieta nie odejdzie od faceta z powodu blahostki, to musi byc naprawde cos
            powaznego np. zdrada
            • kotkaaaa Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 09:43
              dodam jeszcze: nie ma obrazonych NA ZAWSZE kobiet, sa tylko nieumiejetnie
              przepraszajacy mezczyzni;)
          • crunch4 Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 09:38
            Nie bo lepiej sie ponizac i dalej byc z takim lachudra i niby wszystko bedzie
            pieknie , tylko ze po zdradzie juz nigdy nie bedzie tak samo. Niech spada
            cham , moja odpowiedz brzmi tak bedzie inaczej. Z czasem sie wszystko zmieni.
            • forte.pianistka Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 10:02
              Gdybym była pewna na 100%, że nie chcę z nim być byłoby łatwiej. Ale ja
              rozpaczliwie chcę z nim być, bo jest cudownym, kochanym mężczyzną. Już mi się
              chyba nie zmieni, wszyscy faceci to beznadzieja przy nim, wszystkich do niego
              porównuję. Ale jednocześnie się boję, że nie będę potrafiła zapomnieć tej
              cholernej zdrady. Wszystko mi się z tym wydarzeniem kojarzy, czasem dopada
              prawie histeria, uderzyłabym go gdyby był obok, czasem po prostu wyję z
              rozpaczy, że mógł mi to zrobić. Zamykam się w nierealnym świecie, w którym
              można cofnąć czas, albo zresetować mózg i wymazać to z mojej pamięci.
              • margo881 Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 11:01
                chyba go sobie idealizujesz, gdyby był taki cudowny, jak piszesz to by Cię nie
                zdradził, zejdź na ziemię i poczuj na niego złość za to co Tobie zrobił, może
                ze złości na niego szybciej się pozbierasz?
              • jsolt Re: Kobietom po rozwage ! 15.03.07, 11:45
                forte.pianistka napisała:

                Ale ja
                > rozpaczliwie chcę z nim być, bo jest cudownym, kochanym mężczyzną.

                no fakt, o bardziej cudownym i kochanym w życiu nie słyszałam...

                Już mi się
                > chyba nie zmieni, wszyscy faceci to beznadzieja przy nim, wszystkich do niego
                > porównuję.

                ok, czyli w jaki jeszcze sposób ci wszyscy "inni" ranią kobiety, oprócz zdrady,
                skoro są beznadziejni w porównaniu z tym jedynym i wspaniałym??

                Ale jednocześnie się boję, że nie będę potrafiła zapomnieć tej
                > cholernej zdrady. Wszystko mi się z tym wydarzeniem kojarzy, czasem dopada
                > prawie histeria, uderzyłabym go gdyby był obok, czasem po prostu wyję z
                > rozpaczy, że mógł mi to zrobić. Zamykam się w nierealnym świecie, w którym
                > można cofnąć czas, albo zresetować mózg i wymazać to z mojej pamięci.

                wiesz co, sorry, ale piszesz że minął rok - moim zdaniem po prostu użalasz się
                nad sobą i w pewnym sensie napawasz swoim bólem, tak jakbyś znajdowała
                masochistyczną przyjemność myśląc: zobaczcie, jaka jestem nieszczęśliwa, nie ma
                na świecie osoby cierpiącej bardziej niż ja....

                byłaś z dupkiem, który cię nie szanował, teraz szczęśliwie jesteś sama więc na
                dobry początek szanuj sama siebie
    • lupus76 Re: Uczenie się życia na nowo. 15.03.07, 10:57
      Z takim poziomem destrukcji... zapisz siędo PiS, będziesz premierem :)
    • popka5 Re: Uczenie się życia na nowo. 15.03.07, 11:09
      Idealizujesz go. Piszesz, ze jest taki wspanilay ... wybacz, ale nie jest.
      Oczywiscie, kazdy popelnia bledy, nikt nie jest idealem! ALE zycie u boku
      faceta, ktory tak bardzo cie skrzywdzil, byloby dla ciebie gorszym koszmarem,
      niz zycie bez niego. Ciagle bys myslala o zdradzie, i o obawach, ze zorbi to
      ponownie. Moim zdaniem, dobrze zrobilas. Oczywiscie, ze taki stan nie bedzie
      trwal wiecznie, ze sie w koncu wezmiesz w garsc. Poznasz jeszcze nie jednego
      faceta, ktory zawroci ci w glowie, tylko jedno ALE, nie mozesz zamykac sie na
      swiat i ludzi. To jangorsze, co w takich sytuacjach robia ludzie.
      • forte.pianistka Re: Uczenie się życia na nowo. 15.03.07, 11:44
        Oczywiście, że go idealizuję. Niestety dla mnie mało mu do ideału brakowało.
        Jak to możliwe, że po roku ciągle nie mogę wykrzesać nawet iskierki
        zainteresowania innymi mężczyznami. Staram się opanować i nie siedzieć w domu,
        wychodzę nawet na siłę, poznaję nowych ludzi, ale ciągle jestem zamknięta na
        nowy związek. Czy rok to mało czasu? Dla mnie wieczność. Najgorszy rok w moim
        życiu. Nigdy nie myślałam, że taka twarda jak ja osoba tak się może rozkleić.
        • popka5 Re: Uczenie się życia na nowo. 15.03.07, 11:50
          Posluchaj, nie ma okreslonego okresu czasu, po jakim ludzie dochodza do siebie
          po rozstaniu. Niektorym wystarczy tydzien, niektorym miesiac, innym rok, a
          jeszcze innym dwa lata. Musi dotrzec do ciebie, ze ten facet cie skrzywdzil,
          bardzo cie zranil i dlatego NIE jestescie razem.
    • rose01 Re: Uczenie się życia na nowo. 15.03.07, 11:46
      po roku mija wszystko tylko sa male wspomnienia
Pełna wersja