Pewne zdarzenie

07.05.03, 10:39
Spotkałam niedawno koleżankę ze studiów. Świeża mężatka, dopiero co kupili
mieszkanie. Pochwalić sie chciała i zaprosiła mnie na kolację. Na wczoraj. no
i co mnie tam spotkało.
Cos im się w pracy poprzedłużało, tak, że kiedy do nich dotarłam, to
spotkaliśmy sie na parkingu bo dopiero wracali. Weszlismy do domu, ja sobie
podążyłam obejrzeć mieszkanie, a młode małżeństwo wziąć prysznic. Z łazienki
zaczęły dobiegać głośne radosne chichoty, wkrótce jęczenie, stękanie i cała
reszta wiadomych odgłosów. Żeby czymś to zagłuszyć włączyłam muzykę i poszłam
sobie zrobić kawę. Nagle w drzwiach kuchni stanął pan domu i poprosił o kawkę
jakbym mogła przy okazji. Niby nic, z tym, że koleś zapomniał się ubrać i
uraczył mnie widokiem swego zwiotczałego penisa. Za nim przybiegła moja
koleżanka, tez goła, z okrzykiem "głuptasie okryj sie". Głuptas poszedł
włozyc majtki, koleżanka narzuciła szlafroczek i zaczęła robić sałatkę. Jako
osoba kulturalna raczyła wyrazić nadzieje, że nie krępuje mnie ich
zachowanie "bo przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi a oni lubią swobodę we
własnym domu". Ja, jako osoba niekulturalna, szczerze odparłam, że owszem,
bardzo mnie krepuje bo chyba nie znamy sie na tyle dobrze żebyśmy się
zapraszali na rozbierane kolacje. pani domu się obraziła i w krotkich słowach
zakończyła wizyte.
Poszłam sobie, no bo co niby miałam zrobic. I tak się wciąż zastanawiam - moj
dom jest MOJ i zawsze ale to zawsze moge byc w nim maksymalnie swobodna?
    • pajdeczka O mało się nie porzygalam po tym tekście n/t 07.05.03, 10:41

    • Gość: Dkenka Re: Pewne zdarzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.03, 11:05
      no przesadzili co nieco:)
      • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 11:32
        Mnie już nawet nie chodzi o to czy przesadzili czy nie. Tylko o to, czy we
        własnym domu można być zawsze super swobodnym. Koleżanka, u której miałam
        wątpliwą przyjemność być, uważa, że jak najbardziej. A mnie to, kurde, szokuje.
        • Gość: Dkenka Re: Pewne zdarzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.03, 12:17
          no właśnie dlatego przesadzili, gdyby Ciebie tam nie było to nawet niech nago
          po suficie sobie skaczą:). jednak jeśli się kogoś konkretnego zaprasza, to
          tzreba liczyć się z nim i uszanować jego obecność. Ew. jeśli są to dobrzy
          znajomi i lubią to zabawy, to też zapytać, bo a nóż ta osoba dziś nie miałąby
          ochoty. Tak czy inaczej szacunek gościowi się należy:)!
          • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 12:20
            Gość portalu: Dkenka napisał(a):

            > no właśnie dlatego przesadzili, gdyby Ciebie tam nie było to nawet niech nago
            > po suficie sobie skaczą:). jednak jeśli się kogoś konkretnego zaprasza, to
            > tzreba liczyć się z nim i uszanować jego obecność. Ew. jeśli są to dobrzy
            > znajomi i lubią to zabawy, to też zapytać, bo a nóż ta osoba dziś nie miałąby
            > ochoty. Tak czy inaczej szacunek gościowi się należy:)!

            A może jadnak mieli nadzieję, że się przyłączysz - skoro ten fa cet polazł do
            Ciebie nago - bez gaci... Chyba jednak cioś z nimi nie tak...
            • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 12:24
              Ech już sama nie wiem. MOże taki domowy naturysta? Ja też tak mam, że po
              powrocie do domu zrzucam ciuchy i chodze nago, po prostu lubię taka swobode. No
              ale ja nago gości nie przyjmuje, ani w reczniczku ani w szlafroku. Ubieram sie
              bo tak mi każe takt. Widocznie moi znajomi granicę dobrego smaku mają ustawiona
              w innym miejscu niż ja. Fuuu
              • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 12:30
                Gość portalu: mandarynka napisał(a):

                > Ech już sama nie wiem. MOże taki domowy naturysta? Ja też tak mam, że po
                > powrocie do domu zrzucam ciuchy i chodze nago, po prostu lubię taka swobode.
                No
                >
                > ale ja nago gości nie przyjmuje, ani w reczniczku ani w szlafroku. Ubieram
                sie
                > bo tak mi każe takt. Widocznie moi znajomi granicę dobrego smaku mają
                ustawiona
                >
                > w innym miejscu niż ja. Fuuu

                Wiem, że moje spojrzenie jest stronnicze. Nie mam nic przeciwko roznegliżowanym
                kobietom w domu - o ile są zgrabne, ładne etc... Ale mężczyzna chodzący po domu
                w samych gaciach, albo i bez... No cóż. To jest niesmaczne i dużo mówi o takim
                męzczyźnie, jego kulturze osobistej wychowniu etc.
                Natomiast jako esteta - kobieta w negliżu - to jest to!

                • Gość: Dkenka Re: Pewne zdarzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.03, 13:14
                  mike_mike napisał:

                  >
                  > Wiem, że moje spojrzenie jest stronnicze. Nie mam nic przeciwko
                  roznegliżowanym
                  >
                  > kobietom w domu - o ile są zgrabne, ładne etc... Ale mężczyzna chodzący po
                  domu
                  >
                  > w samych gaciach, albo i bez... No cóż. To jest niesmaczne i dużo mówi o
                  takim
                  > męzczyźnie, jego kulturze osobistej wychowniu etc.
                  > Natomiast jako esteta - kobieta w negliżu - to jest to!


                  zgadzam sie w zupełności, lubię patrzeć na swojego Skarba, nawet nago (tak z
                  resztą sypiamy, to zdrowo:))) ale wolę jak po mieszkaniu chodzi w swojej
                  gustownej bieliźnie:)
                  >
              • Gość: Dkenka Re: Pewne zdarzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.03, 12:31
                a o smakach (gustach) się nie dyskutuje tylko się je ma lub nie:). Pozdr
        • capa_negra I słusznie 07.05.03, 12:27
          ze cie szokuje - jestem zwolennikiem swobody we własnym domu i dlatego goście
          zanim przyjdą zapowiadają sie bo chce uniknąc watpliwej przyjemności
          podejmowania ich w samych majtkach albo i bez.
          To co zrobili twoi znajomi jest poprostu po nizej pasa
    • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 11:25
      No to troche jakby nietaktowne było. Może ich po prostu rajcuje obecność obcej
      osoby w trakcie. Może temu panu nie staje jak nie ma obcych ludzi w mieszkaniu.
      Może zaproszenie Ciebie było tylko w tym celu...
      • ja_nek Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 11:29
        Hmmm, każdy ma prawo do własnego zakresu swobody w swym domu, tylko nie musi tą
        swobodą epatować innych.
    • anahella Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 11:46
      Moze o to im chodzilo? MOze wkrecili cie w te sytuacje jako widownie, bo ich to
      kreci? Dla mnie to brak kultury z ich strony.
      • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 11:48
        anahella napisała:

        > Moze o to im chodzilo? MOze wkrecili cie w te sytuacje jako widownie, bo ich
        to
        >
        > kreci? Dla mnie to brak kultury z ich strony.
        >
        >
        Myslisz ze bylam potencjalna "trzecią" do grupensex? To mogli mi od razu
        powiedziec!:))

        • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 12:08
          Gość portalu: mandarynka napisał(a):

          > anahella napisała:
          >
          > > Moze o to im chodzilo? MOze wkrecili cie w te sytuacje jako widownie, bo i
          > ch
          > to
          > >
          > > kreci? Dla mnie to brak kultury z ich strony.
          > >
          > >
          > Myslisz ze bylam potencjalna "trzecią" do grupensex? To mogli mi od razu
          > powiedziec!:))

          Nie, chodziło im o kogoś kto będzie ich słyszał.
        • anahella Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 15:49
          Gość portalu: mandarynka napisał(a):

          > >
          > Myslisz ze bylam potencjalna "trzecią" do grupensex? To mogli mi od razu
          > powiedziec!:))
          >
          Wiesz, jest pewna kategoria ludzi, ktora nie przejmuje sie
          tym co mysla inni. Jezeli oni lubia sie zabawiac we
          trojke, to wychodza z zalozenia, ze caly swiat tak lubi.
          Olej te znajomosc, bo nie wiadomo co jeszcze cie wkreca.

          Mnie na przyklad wkurzaja ludzie, ktorzy przychodza do
          mojego domu i nie pytani wyciagaja skreta. Papierosy mozna
          u mnie palic bo ja pale, ale skretow nienawidze! Wiec to
          ta sama kategoria osob.
    • Gość: anE Re: Pewne zdarzenie IP: *.chello.pl 07.05.03, 13:12
      Mandarynko! mi trudno w to uwierzyc, tez podzielam Wasze zdanie, ze nie bylo to
      smaczne.
      Moze oni chcieli sprawdzic Twoja reakcje na tle in. znajomych, ktorych traktuja
      w podobny sposób?! moze rzeczywiscie ich to rajcuje..

      uwazam, ze najpierw powinni Ci zadac pytanie, czy nie bedzie Cie to krepowalo,
      bo po fakcie, jak juz nadzy do Ciebie przyszli, to bylo troche za pozno..
      to tak jakbys im na glowy wylala te kawe i spytala, czy im to nie przeszkadza..

      pozdr.
      • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 13:15
        a może zaprosze ich do siebie, pozwole kotu wyżerać im jedzenie z talerzy? (nie
        jest to moj domowy zwyczaj ale na uzytek okazji czemu nie:)
        • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 13:19
          Gość portalu: mandarynka napisał(a):

          > a może zaprosze ich do siebie, pozwole kotu wyżerać im jedzenie z talerzy?
          (nie
          >
          > jest to moj domowy zwyczaj ale na uzytek okazji czemu nie:)

          Wystarczy, że kot będzie łaził po stole pomiędzy talerzami. Raz wdepnie w
          kartofelki, raz włoży ogonek do zupki...
          • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 13:21
            a na koniec walnie kupe w cukierniczce:) nie, no sorki, przesadzam. Ale
            koleżanka wytracila mnie z rownowagi. Udala jej sie dosc trudna sztuka,
            myslalam ze niewiele jest w stanie mnie zaskoczyc.
            • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 13:26
              Gość portalu: mandarynka napisał(a):

              > a na koniec walnie kupe w cukierniczce:) nie, no sorki, przesadzam. Ale
              > koleżanka wytracila mnie z rownowagi. Udala jej sie dosc trudna sztuka,
              > myslalam ze niewiele jest w stanie mnie zaskoczyc.

              No tak, cukier - piaseczek, łatwo się pomylić. Ja po takiej akcji zerwałbym
              kotakty.
              • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 13:28
                po akcji "kocia kupa w cukrze" czy "mąż koleżanki ze zwisłym siusiakiem
                domagajacy sie kawki"?
                • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 13:33
                  Gość portalu: mandarynka napisał(a):

                  > po akcji "kocia kupa w cukrze" czy "mąż koleżanki ze zwisłym siusiakiem
                  > domagajacy sie kawki"?

                  Po siusiaku. Szczególnie jakby do mnie jakiś znajomy z karpiem na wierzchu
                  wyleciał. Widząc nagą koleżankę (bez męża), pewnie bym nie wytrzymał i
                  potraktował to jako propozycję wspólnego spędzenia czasu.
                  • Gość: anE Re: Pewne zdarzenie IP: *.chello.pl 07.05.03, 13:35
                    no wlasnie, ciekawe, co by bylo, gdyby mandarynka podeszla do tego kolesia i
                    powiedziala: 'chetnie bym sie z wami zabawila' machnelaby siusiakiem i
                    dodala: 'ale z czym do ludzi?!!!!' he he
                    • Gość: mandarin Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 13:48
                      anE:)))))) niestety w chwilach zamurowania czlowiek traci inwencję. Jesli
                      nastepnym razem cos podobnego mi się przydarzy to pewnie tak zrobie:) Najgorzej
                      jesli trafie w sedno i gośc zacznie sie do mnie dobierac:(
    • chooligan Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 13:57
      Kiedyś jak odwiedzałem kolegę to otworzyła mi drzwi jego zona. Była rozebrena i
      powiedziała że czyści piec i nie chce pobrudzic bielizny. A męza nie było.
      Dziwne.
      • Gość: mandarinek Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 14:00
        :)))
        nie dziwne tylko logiczne: męża nie było więc nie miał kto wyczyścic pieca;
        bielizna najpewniej biała, więc od sadzy i popiołu by się pobrudziła, nalezy
        więc zdjać. A ty przyszedłeś w nieodpowiednim momencie.
        • Gość: lola Re: Pewne zdarzenie IP: *.dialup.mindspring.com 07.05.03, 16:42
          Oj roznych Ziemia ma lokatorow. Mnie sie zdarzylo cos takiego: wyjezdzajac z
          kraju na dlugo, pozostawialam komus mieszkanie "w dobrych rekach". Oczywiscie
          wczesniej chcialam je doprowadzic do porzadku, tzn. wszystkie swoje graty
          podzielic i popakowac - jedne porozdawac, inne posprzedawac, inne pooddawac,
          inne zabrac ze soba, reszte pochowac w piwnicy. No i posprzatac na slicznie.
          Jako ze mialam do tego malenkie dziecko, cala akcje musialam sprytnie
          pokoordynowac - np. miec z kim zostawic malego kiedy jade oddac pozyczony
          komputer w czasie gdy malzonek jedzie zawiezc czesc rzeczy do mamusi itp. No i
          w ostatni dzionek wieczorem miala byc nieduza imprezka, na ktorej mieli byc
          wszyscy bywalcy oraz nowi lokatorzy (aby klucze przejac).
          Jakies 4 godziny przed przewidywana wizyta calego towarzystwa, kiedy wlasnie w
          majtaskach i podkoszulku czyscilam kibelek, dzwonek do drzwi - a w drzwiach
          moje dwie przyjaciolki ktore znam bardzo dlugo i nowy facet jednej z nich
          ktorego widzialam moze 6 razy z zyciu, elegancko ubrani, usmiechy i haslo:
          "ooo.. eeee.... sorry, zapomnialam zadzwonic, ze bedziemy wczesniej (WSZYSCY
          mamy i komorki i telefony stacjonarne) ale chyba nie masz nic przeciwko temu?
          po czym rozsiedli sie na sofie, ja im na to, ze niespecjalnie przygotowana
          jestem na przyjecie gosci w tym momencie, na co oni "no ale co, nie cieszysz
          sie? Bedziesz miec dwie imprezy zamiast jednej", wspomniany facet dorzucil
          "piwa bym sie napil" a ja bylam tak zamurowana, ze nawet nie bylam mu w stanie
          odpowiedziec, ze jak sie do kogos przychodzi bez zapowiedzi nie w pore, to
          przynajmniej to piwo moglby przyniesc ze soba, bo ja jeszcze nie zrobilam
          zakupow...
          Dodam jeszcze, ze ta sama przyjaciolka, kiedy raz zapowiedzialam ze wpadne do
          niej ale nie wpadlam bo nagle musialam jechac z dzieckim do szpitala, nazwala
          mnie osoba nieudaczna i niezorganizowana... (poza tym jest ona bardzo OK osoba,
          podejrzewam - byc moze nieslusznie - ze przyszli wczesniej bo tak pasowalo
          temu gosciowi, a ona swiata poza nim wowczas nie widziala)
          • Gość: mandarynka Re: Pewne zdarzenie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.05.03, 16:48
            Wątek o znajomych, którzy nie zapowiadaja swoich wizyt już był. Tylko widzisz,
            ja byłam zapowiedziana! Tu idzie o kwestie swobody we własnym domu. Bo jeżeli
            na przykład ktoś ma zwyczaj jadania w domu bez uzycia sztućców a przy okazji
            głośno puszcza bąki to, do cholery, przy gościach chyba powinien tego
            zaniechać, prawda?

            Chyba rzeczywiście ten zaprezentowany mi dyndający siusiak to było
            albo "zawoalowane" zaproszenie do wspolnych ekscesow albo młodzi małżonkowie
            podniecaja się kiedy ktoś jest w pobliżu.
            • mike_mike Re: Pewne zdarzenie 07.05.03, 17:00
              Gość portalu: mandarynka napisał(a):

              > Wątek o znajomych, którzy nie zapowiadaja swoich wizyt już był. Tylko
              widzisz,
              > ja byłam zapowiedziana! Tu idzie o kwestie swobody we własnym domu. Bo jeżeli
              > na przykład ktoś ma zwyczaj jadania w domu bez uzycia sztućców a przy okazji
              > głośno puszcza bąki to, do cholery, przy gościach chyba powinien tego
              > zaniechać, prawda?

              Chyba, że nie zdaje sobie sprawy z karygodności swojego zachowania...

              > Chyba rzeczywiście ten zaprezentowany mi dyndający siusiak to było
              > albo "zawoalowane" zaproszenie do wspolnych ekscesow albo młodzi małżonkowie
              > podniecaja się kiedy ktoś jest w pobliżu.

              A może chwilę przedtem ktoś wyprosił ich z kościoła, dworca albo innego
              ruchliwego miejsca i musieli szybko dokończyć dzieła..?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja