Trauma z dzieciństwa:))

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.03, 11:27
Macie jakies traumatyczne przezycia z dziecinstwa?:)
Ja mam takie- mialem jakies 5 lat (pamietam to doskonale) i poszedlem z mama
do jej kolezanki. Jako ze siedzielismy dosc dlugo pani zrobila kanapki z
wedlina i pomidorami. Rzecz ktorej wtedy najbardziej nienawidzilem na swiecie
to byly wlasnie pomidory. Ale zeby nie robic pani przykrosci ( a po drugie
sie wstydzilem) to ze lzami w oczach zdialem te pomidory i zjadlem
najpierw ,zeby miec to juz za soba. Gdy ze wstretem sie z nimi uporalem, pech
chcial ze do pokoju wpadla po cos gospodyni. Widzac ze kanapeczki bez
pomidorków i podejrzewajac pewnie wielka ma do nich milosc, poszla do kuchni
i nastepnego pomidorka pokroila mi na kanapki. Jadlem i chlipalem chyba z
godzine. Mama nie interweniowala bo tego nie widziala (ogladalem telewizor w
innym pomieszczeniu). Pamietam to jakby bylo wczoraj, choc minelo 30 lat. A
pomidory teraz juz lubie:)
    • daffne Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 11:38
      Ja mam jakis uraz do kminku nie wiadomo skad :)
      Kiedys na sniadanie byla zupa mleczna i moj ojciec zrobil do tego bulki(z kminkiem) i dzemem.Powiedzialam , ze tego jesc nie bede.On oczywiscie z krzykiem , ze Go to nic nie obchodzi , ze mam jesc i koniec.Powiedzialam , ze bede wymiotowac On dalej swoje.Ugryzlam kawalek bulki i zwymiotowalam i do talerza i na stol :))Nic nie powiedzial :)))
      Od tamtej pory juz nie musialam jesc bulek z kminkiem :))
      Zostalo mi to do dzis , za groma nie wezme do buzi tego co jest z kminkiem ,a od tamtego "wymiotu" (hihi) minelo ponad 20 lat :))))
      Pozdrowionka:)
      • losiu4 Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 11:50
        dawnemi czasy mialem uprzedzenia do paru potraw. Lata mijaly, uprzedzen ubywalo, tak, ze do dzis zostalo mi tylko
        jedno: przypalone mleko. Jakie boje musialem toczyc, gdy w przedszkolu na sniadanie podawano zupe mleczna
        (oczywiscie mleko przypalone i z kozuchem). Posuwalem sie nawet do tego ze uciekalem z przedszkola na czas
        sniadan... taaak wczesnie wkroczylem na droge wystepku...

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: mandarynka Re: Trauma z dzieciństwa:)) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 11:51
        kaszanka...
        Mama dostała parę kilo od znajomej, pyszna, domowej roboty.
        - Siulka, chodź, spróbuj.
        - Bleeee... nie chce.
        - Ja ci dam ble, chodź, zjesz.

        Siulka miała zwyczaj tupania noga, kiedy cos się nie podobało, a mama reagowała
        na to jak byk na czerwoną płachtę. Przyniosła mi kawałek tej nieszczęsnej
        kaszanki do pokoju, usiłowała wmusić a kiedy sie nie udało, rozmazała mi ją na
        twarzy. Ryk był nie z tej ziemi, kaszanki nie znosze do dziś.

        Jest jeszcze jedna historia, nie zwiazana z jedzeniem ale w niej występuję bez
        ubrania wiec nie wiem czy wypada opowiadać:)
        • losiu4 Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 12:11
          Gość portalu: mandarynka napisał(a):

          > Jest jeszcze jedna historia, nie zwiazana z jedzeniem ale w niej występuję bez
          > ubrania wiec nie wiem czy wypada opowiadać:)

          no pewnie ze wypada. Wiekszosc z tu obecnych dorosla jest, a jakby co i jakis cenzor chcialby wkroczyc i ukarac,
          wlasna piersia zaslonimy ;))

          Pozdrawiam

          Losiu
      • Gość: Andrzej Re: Trauma z dzieciństwa:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.03, 11:55
        Na podobny temat choc nie o mnie.
        Chodzilem do przedszkola z dziewczyna ktora potem wyrosla na superlaske, ale ja
        mialem przed oczyma pewne zdarzenie i za nic mi sie nie podobala:))
        Byla strasznym niejadkiem, i jej mama prosila przedszkolanke zeby pilnowala jej
        przy obiedzie. Kiedys byly ziemniaki ,kotlet mielony i zasmarzane buraczki.
        Jako ze Malgosia sie ociagala, pani wziela ja na kolana i zaczela karmic. Jej
        wszystko roslo w buzi ale nic nie mowila. W pewnej chwili pani odwrocila sie
        zeby komus zwrocic uwage, i wtedy Malgosi sie cofnelo i wyladowalo na talerzu.
        Pani niczego nie swiadoma karmila ja dalej:)) Nie pamietam czy Malgosia zjadla
        wszystko bo dalej patrzec juz nie moglem:))
        Zostal mi jakis uraz, zawsze jak ja spotykam to mi sie przypomina:))
        • Gość: mandarynek Re: Trauma z dzieciństwa:)) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 12:04
          ueeee...
          miałam mieć dziś do obiadu buraczki ale chyba je sobie daruję
    • Gość: Dkenka Re: Trauma z dzieciństwa:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.03, 11:52
      ja pamiętam cos takiego, może nie traumatyczne, ale jednak:). Byłam chudym
      dzieckiem i nie lubiłam ciepłych posiłków oraz mięsa. Mogłam żyć tylko na
      kanapkach z serem i jajkiem i pomidorkiem;-). W pewne lato rodzice chcieli mi
      dogodzić i wysłali na wczasy z najmłodszą siostrą mojej mamy i jej mężem, która
      nie posiadała dzieci i nie posiada. Wakacje nad wodą, marzenie.....ale moja
      ciocia, wtedy młoda osoba ambitnie postawiła sobie za cel utuczyć mnie, skoro
      nie udało się mojej mamie i prababci. Otóż wpychała we mnie na obiad najwięcej
      ziemniaków z jakimś zawiesistym sosem i mięso a surówkę mogłam pominąć:)-to co
      najbardziej lubiłam. Zaś na deser zamiasta pysznych sezonowych i nie tylko
      sezonowych (ale tanich latem) owoców, dostawałam w malutką rączkę gigantyczną
      bułę z kilogramem masła i dżemem. Płakałam i jadłam i zazdrościłam innym
      dzieciom na tych wczasach a rodziców swoich pokochałam jeszcze bardziej (bo nie
      wmuszali we mnie nic). Dopiero przy wizycie rodziców, gdzieś tak w połowie
      wczasów, poskarżyłam się, że ja już nie mogę znieść tego jedzenia i chcę
      wracać. Mama zaniepokojona porozmawiała z ciocią i co nieco się zmieniło do
      końca pobytu ale efekt był taki, że cioci się udało...wszystkie babcie
      zachwycone, że nabrałam pucułków a tejże cioci i wujka nie lubię do dziś a
      minęło z jakieś 20 parę lat:))))))
    • capa_negra Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 12:07
      W moim przypadku jest to kaczka.

      Pamietam jak dzis - miałam jakieś 10 lat.
      wracałam z matką z wczasów nad morzem i po drodze zatrzymałysmy się u ciotki
      Wa-wie
      Chciała nas ugościć wiec na targu kupiła kaczkę - z piór to ona może i była
      obskubana ale tzw. pałki zostały .
      Jak wniosła tego nieszczęsnego ptaka myslałam ze zwymiotuje.
      Cos tam skubłam i zaczełam symulować ból gardła - od tamtej pory nie czepie
      sie kaczego miesa za żadne pieniądze brrr
    • niedzwiedziczka Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 12:11
      W dzieciństwie często ciekła mi krew z nosa. Miałam
      dostawać na to jakąś maść ale pielęgniarce się pomyliło i
      dała mi do nosa tran!!! Do tej pory zapach ryb budzi u
      mnie odruch wymiotny. Ostanio postanowiłam spróbowac
      łososia, bo podobno pyszny. Spróbowałam... Na szczęście
      nie zwymiotowałam :) Ale jeść już na pewno nigdy nie będę.
    • Gość: Mrufka Re: Trauma z dzieciństwa:)) IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 08.05.03, 12:11
      Raz jak bylam mala postanowilam sama zrobic sobie kogel-mogel. Wsypalam cukier
      na zoltka, zamieszalam i ciach! pelna lyzke do buzi.
      Ktores z zoltek bylo juz nieswieze, brrr.

      Mrufka.
    • Gość: koholog Re: Trauma z dzieciństwa:)) IP: *.crowley.pl 08.05.03, 12:13
      Traum i ciekawych wydarzeń jest kilka :)

      Kiedys w przedszkolu do jedzenia był chleb z masłem (do czegoś, ale już nie
      pamiętam). Ugryzłam kromkę i mi się odechciało. Równo ząbkami "przycięłam" do
      prostej chlebek i odłożyłam. Pani zlustrowała talerze, zrobiła zebranie i
      pokazała wszystkim dzieciakom ten dowód :) No i się przyznałam :) Upokorzona
      siedziałam w jadalni, gdy inne dzieci się bawiły, i gryzłam tę kromkę...

      Inne z przedszkola. Miałam bardzo ładną teczkę na rysynki - nie wiązaną, tylko
      taką profesjonalną, z gumką i zaczepami. Pewnego dnia zobaczyłam, że wszystkie
      moje rysunki walają się luzem pośród teczek innych dzieci. Swoją piękną teczkę
      (były na niej dwa kwiatki mojego autorstwa, nie do podrobienia!) zobaczyłam
      parę dni później na biurku przedszkolanek, wypełnioną "ważnymi papierami".
      Wtedy dowiedziałam się, co to jest złodziejstwo. Wciąż jestem wściekła. Może
      dogłębna psychoanaliza by to załatwiła ;)

      Z koleżanką z buntu przeciw naszym rodzicom zabarykadowałyśmy się w pokoju
      (szafą zastawiłyśmy drzwi) i wyrzucałyśmy przez okno papierowe samolociki z
      listem o treści: "Ratunku, rodzice zamknęli nas w pokoju, jesteśmy głodne i
      chcemy wyjść, pomocy" :D
    • tetsuo_nakamura Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 12:21
      moze glupie, ale jakos od poczatku zycia nie lubilam jablek (nadal ich nie
      jem). juz jako bobas, gdy mama mi podawala papke z tego owoca to plulam nia.
      pozniej juz jak bylam wieksza, to przeszkadzal mi nawet zapach jablek. siedzac
      ze mna w jednym pomieszczeniu nie mozna bylo jesc jablek (rodzina juz sie
      przyzwyczaila do mojego zboczenia). raz siedzialam nad jablkiem w przedszkolu
      od podwieczorka, az do momentu jak przyszla po mnie moja mama. wyjasnila
      paniom, zeby mi nie dawac wiecej jablek i bylo juz spoko.
      a ostatnio moj chlopieczapragnal, abym mu upiekla szarlotke, co zrobic? jakbym
      miala ja piec musialabym ubrac maske na twarz i grube rekawice :). wiem ze
      wariactwo, ale nie umiem sobie z tym poradzic (szczerze mowiac nie chce,
      nienawidze tych owocow).
    • pajdeczka Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 12:42
      Coś w tych pomidorach jest, bo swojego czasu czułam też do nich wstręt.Ale to
      pewnie wynikało z sytuacji, w jakiej wówczas się znalazłam, bo zachorowałam na
      chorobę zakaźną i musiałam przestrzegać ścisłej diety. Wtedy to znienawidziłam
      pomidory bez skóry. Teraz też nie przepadam, ale jem bez wstrętu.
      Moją traumą natomiat niewątpliwie był tran dawkowany mi codziennie rano przed
      wyjściem do szkoły łychą stołową, dla polepszenia posolony, brrrrr.....
      Tak, tak, drogie dziatki! Nie było onegdaj różnych kapsułek, czy też tranu z
      dodatkiem smakowym, tylko czysty przysmak zz wieloryba.
      Ale to nic, bo trauma mojego brata była o wiele gorsza - on musiał też go
      łykać, bo ja się darłam, że sama nie wezmę. Znienawidził mnie przez to na
      wiele, wiele lat. Ale już jest dobrze.
      • drzazga1 Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 15:04
        pajdeczka napisała:

        > Moją traumą natomiat niewątpliwie był tran dawkowany mi codziennie rano przed
        > wyjściem do szkoły łychą stołową, dla polepszenia posolony, brrrrr.....
        > Tak, tak, drogie dziatki! Nie było onegdaj różnych kapsułek, czy też tranu z
        > dodatkiem smakowym, tylko czysty przysmak zz wieloryba.
        > Ale to nic, bo trauma mojego brata była o wiele gorsza - on musiał też go
        > łykać, bo ja się darłam, że sama nie wezmę.

        Osz Ty, okrutnico... wcale się bratu nie dziwię:-)))

        Znienawidził mnie przez to na wiele, wiele lat. Ale już jest dobrze.

        Polubił tran? ;-)))
    • amidala Re: Trauma z dzieciństwa:)) 08.05.03, 12:54
      Ja już to chyba gdzieś pisałam, ale powtórzę się. MOja świętej pamięci,
      ukochana babcia zrobiła mi taką traumę, że hej! Obierałyśmy kiedyś razem
      groszek - w ogródku, piękne lato, ja mam może pięć lat - idylla. Wpadła babci
      sąsiadka, zagadały się kompletnie i nie zwracały uwagi na cały świat. Nagle w
      moim groszku znalazłam jednego robaczywego - robaczek był malutki, ale się
      wyraźnie ruszał. Zdębiałam. Ciągnę babcię za spódnicę: "babcia... babcia..."
      Babcia reaguje tylko: "nie teraz! Nie przeszkadzaj". W końcu wydarłam się
      rozpaczliwie: "Babcia! Ale patrz!!" Babcia zirytowana zabrała mi groszek i
      zjadła!!!! Najpierw mnie zatkało, a potem ryknęłam strasznym płaczem. Po
      długich uspokajaniach, wyjaśniłam, że tam był robak. A moja babcia ze stoickim
      spokojem: "Hm... cóż, też białko".
    • Gość: mandarynka trauma nie kulinarna IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 12:59
      Jako kilkuletni berbeć miałam awersję do ubrania. Kiedy tylko rodzice znikali
      mi z pola widzenia, szybko zdejmowałam wszystko co tylko miałam na sobie.
      Wszyscy znajomi i sasiedzi zdazyli się przyzwyczaić, że jeśli znajdą na swojej
      drodze jakies dziecięce buciki albo koszulkę, majtki, cokolwiek, nalezy to
      odnieść mojej mamie.
      Dwa domy dalej mieszkała patologiczna rodzina. Pijaństwo, kradzieze, brud,
      smród i ubóstwo. Głową rodziny była Gruba Mańka. Kobieta przeogromna,
      monstrualna i jak dla mnie w tamtych czasach prawdziwy potwór. Na szczęście
      rzadko wychodziła poza obręb swojego podwórka. Jednak na którejś z moich nagich
      wycieczek ona mnie dorwała. Znalazła gdzieś moja sukienke a później mnie.
      Pogłaskała mnie po głowie a ja... no cóz, zdretwiałam całkiem. Nogi mi
      przyrosły do ziemi, krzyk uwiązł w gardle, tylko panika w oczach żywa. Mańka
      wzięła mnie pod pachę, sukienke w drugą rękę i zaniosła mnie do domu.
      W nocy przez sen się zsikałam a przez długi czas dreczyły mnie nocne koszmary.

      I wiecie co? Dalej trochę się boję Grubej Mańki...
    • anahella golabki, bueeeeeee 08.05.03, 15:07
      do dzis do ust nie wezme.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja