musze sie wygadac..dlugie

28.03.07, 06:35
witam, sorry bedzie dlugie ale po prostu stwierdzilam ze musze sie wygadac.
strasznie mi glupio ze przytrafilo mi sie akurat cos takiego, mowiac szczerze
nie podejrzewalam ze moze mnie to spotkac.zalozylam nowy login specjalnie dla
tego watku bo az mi glupio...no wiec zaczne od poczatku
historia banalna, zobaczylam faceta, w pracy, pracujemy w roznych dzialach,
to spojrzenie ktore mowi ze predzej czy pozniej zetknie nas cos
razem...spodobal mi sie niesamowicie, myslalam ze to milosc od pierwszego
wejrzenia, ja tez czulam ze mu sie podobam. po kilku dniach doszly mnie
sluchy ze wypytuje o mnie inne osoby w firmie, jest ich sporo bo pracujemy w
wielkiej korporacji, pytal nawet facetow ktorzy kiedys tam cos sie kolo mnie
krecili, nie narzekalam raczej nigdy na brak powodzenia a wiadomo jak to jest
w wielkich firmach. jednak nigdy nie umowilam sie z nikim z pracy, taka
przyjelam zasade zatrudniajac sie tutaj i do tej pory sie trzymalam. no wiec
tak sobie patrzelismy na siebie prawie 3 miesiace, spojrzenia po prostu
zwalajace znog, caly czas mialam sygnaly ze pyta i podpytuje o mnie. ja
jestem szefem dzialu i przyjaznie sie z szefem dzialu w ktorym ON pracuje
(pracujemy w innych departamentach, mam nadzieje ze nie pogmatwalam jeszcze)
no i z racji tego szefowania spotykam sie czesto z jego szefem, no moge
zbliska popatrzec jak pracuje....po tych 3 miesiacach jego szef a moj kumpel
sie wkurzyl i stwierdzil ze ma juz dosc nas oboje. jego wzdychajacego do mnie
i wypytujacego i mnie patrzacej cielecym wzrokiem na jego zaloge hehe wiec
zaproponowal ze przysle go do mnie do biura pod jakims pretekstem i mamy
sobie pogadac. i przyslal. i pogadalismy. i umowilismy sie na randke. za 3
dni od tej rozmowy. nazajutrz ON w pracy mowi do mnie ze jednak nie mozemy
sie umowic bo on ma dziewczyne (szok)i ze on bardzo bardzo chce sie ze mna
umowic ale mu sumienie nie pozwala. zdebialam! wiedzialam ze spotykal sie z
kims wczesniej ale mowil ze to juz skonczone gdyz ona wyjechala za
granice.tak czy inaczej powiedzialam ze szanuje jego decyzje i takie tam.nie
dawal mi jednak o sobie zapomniec i caly dzien slal smsy, ze chce sie
spotkac, ze cos czuje itd. po 2 dniach dzwoni ze ona z nim zerwala wlasnie,
przez telefon, ze nie wie co ma robic, ze musi sie wygadac i takie tam.
umowilismy sie. bylo niesamowicie, jakbysmy znali sie 10 lat, ani przez
chwile sie nie nudzilam. wrocilismy razem do mnie do domu. seksu nie bylo,
ale bylo duzo pieszczot i czulosci, mysle sobie co za facet, nie umowil sie
zeby przeleciec (sorry za doslownosc)od tego dnia stalismy sie nierozlaczni
choc on leczyl rany po tamtym zwiazku, widac bylo ze wiele dla niego
znaczyla. zerwala z nim na odleglosc, dowiedzial sie pozniej ze nie byla
fair, ze go wykorzystywala ale on twierdzil ze dalej ja kocha. spotykal sie
ze mna ale twierdzil ze nie moze o niej zapomniec. pisal do niej smsy i
dzwonil, mimo ze byl ze mna. po miesiacu jakby mu zaczynalo przechodzic,
bylam szczesliwa z dnia na dzien coraz bardziej bo naprawde bolalo mnie ze
jest ze mna ale jednoczesnie mysli i dzwoni do tamtej.po miesiacu stwierdzil
ze mnie kocha, ze czuje sie szczesliwy, ze czuje sie jak nigdy nie czul sie z
nia a jak zawsze chcial sie czuc. bylam w 7 niebie. ona dowiedziala sie ze on
jest z kims nowym i ze wyglada na to ze jest szczesliwy. zadzwonila ze
przyjezdza. on stwierdzil ze moze sobie przyjezdzac, on chce byc ze mna, nie
chce stracic tego uczucia ktore mu daje nasza znajomosc. ona wydzwaniala do
niego, pisala. dzien przed jej przyjazdem stwierdzil ze musi sie z nia
spotkac, wyjasnic co bylo miedzy nimi, porozmawiac, spotkac sie ostatni
raz......probowalam powiedziec ze nie ma czego wyjasniac, ze ona to skonczyla
bez klasy to jej problem itd, stwierdzil ze musi i ze nie moze mi obiecac ze
nic sie miedzy nimi nie wydarzy, w koncu byli razem 10 miesiecy...zniknal z
mojego zycia na 5 dni, ona dokladnie na tyle przyjechala, w miedzyczasie
pisal do mnie smsy jak sie czuje itd nie pytajcie mnie co ja przezywalam
przez te 5 dni, nie moglam spac, jesc, pracowac....dowiedzialam sie co to za
jedna i wiem ze dziewczyna do porzadnych nie nalezy, nie jest nawet ladna
zreszta! jak tylko wyjechala, po 5 dniach zadzwonil, chcial sie spotkac....ja
nie moglam, odmawialam spotkania przez 3 dni, widzielismy sie w pracy,
probowalam go ignorowac ale nie bardzo mi to wychodzilo, spotkalismy
sie....powiedzial przepraszam, nie warto bylo, duzo stracilem, nic nie
zyskalem....a ja coz? zamiast go wywalic na zbity pysk bylam taka szcesliwa
ze wrocil.....nastepne kilka tygodni sielanki, choc ja nie ptrafie zapomniec
i przy byle okazji przypominam mu co sie stalo, on sie wkurza i nie chce o
tym rozmawiac i zawsze konczy sie klotnia. stwierdzil ze mnie kocha, chce byc
ze mna, jest szczesliwy, i ze uswiadomil sobie to bedac z nia(!!!!) paranoja!
w tym miejscu musze dodac ze ona po wyjezdzie caly czas slala smsy, dzwonila,
choc oboje niby sie dogadali ze nie beda razem...on nie bardzo zwracal uwage
na to nie odpisywal nie dzwonil, mowil ze chce byc ze mna. kilka razy sie
poklocilismy strasznie o to co zrobil, ja go wyrzucalam, stwierdzalismy ze
nie mozemy byc razem ze to nie ma racji bytu, moze przez wiek, moze nie
wiadomo przez co (on ma 25 ja 29)wytrzymywalismy najdluzej 2 dni, nie
moglismy zyc bez siebie, wracalismy i razem zastanawilismy sie jaka sila
trzyma nas znow razem....tak minely kolejne 2 miesiace, ona nie dawala za
wygrana i slala coraz bardziej rozpaczliwe smsy, on nie odpisywal i nie
odzwanial, raz odpisal niezbyt milo zeby dala mu spokoj, zreszta widac bylo
ze ma jej dosc. mowil ze juz jej nie kocha bo sie dowiedzial ze go
wykorzystywala, ze nawet tak czul jak przyjachala na te 5 dni....
nie musze chyba mowic ze ja sie bez pamieci zakochalam w tym sk......u i
chyba za bardzo pokazalam ze mi zalezy. bylo pieknie kolejny miesiac i dzis
sie dowiedzialam ze ona przyjezdza za tydzien....chce u niego mieszkac
(mieszkala u niego wtedy jak byla 5 dni o czym dowiedzialam sie niedawno, co
za sku.....iel)on jej powiedzial, podobno ze mieszkanie razem nie wchodzi w
gre, mowi ze nie chce z nia byc, ale niesamowicie sie wkurzyl jak zapytalam z
kim w koncu chce byc, i czy zamierza mi taki numer wywinac jeszcze raz....ja
wiem ze powinnam go juz dawno wykopac, siedze tu i rycze, dziewczyny
powiedzcie jak myslicie, powiem jeszcze ze w firmie sie roznioslo ze walnal
mnie w rogi ze swoja ex, ludzie ja znaja bo tez tam pracowala, wiedza ze to
kawal szmaty i mowili ze nie rozumieja chlopa ale przez ich wspolczucie wcale
nie poczulam sie lepiej, co za wstyd, drugi raz tego nie zniose.....
siedze tu i rycze mam ochote ja zabic.....a jego kocham..... przepraszam
musialam sie wygadac, nawet jesli nikt nie odpisze......
    • ebi3 Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 07:08
      domyslam sie ze Ci ciezko ale powinnas postawic sparwe jasno po raz kolejny i
      wyraznie powiedziec zeby zastanowil sie z kim chce byc...klamstwa na samym
      poczatku zwiazku ( chodzi mi o to ze: byl z kims jak zarywal do Ciebie i potem
      ona mieszkala u niego 5 dni a Tobie nic o tym nie powiedzial) wcale nie wrozy
      dobrze.
      najprawdopodobniej faect nie potarfi wybrac...do tamtej nadal cos czuje a
      jednoczesnie mysli o byciu z Toba...dziwne ze akurat jak tamata jest za granica!
      ale mnie denerwuja tacy faceci! zostaw go w cholere bo tylko bedziesz przez
      niego cierpiec...mialam podobna sytuacje i gdybym wtedy byla stanowacza to
      zaoszczedzilabym sobie mnostwo cierpienia i zylabym pewnie szczesliwiej niz
      teraz.
      jedyne co mi przychodzi do glowy to postaw sparwe jasno!
      a praca sie nie przejmuj, ludzie powspolczuja, powspolczuja i w koncu wszystko
      ucichnie;)
    • ela282 Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 07:09
      Wygląda na to, że on nie chce o niej zapomnieć. A Ty będziesz zawsze tą drugą.
    • qw994 Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 08:07
      Albo w tę, albo we wtę. Albo zmienia numer telefonu i całkowicie urywa kontakty
      z byłą, albo do widzenia. Tak to widzę.
      • martalek Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 09:14
        Zgadzam sie z przedmowczynia, kurcze tacy dorosli ludzie a zachowuja sie jak
        dzieci. Nie rozumiem postepowania faceta, najpierw sie ugania za toba, a jak
        zdarzy sie okazja to leci do ex. Do tego straszny klamca! Nie wyobrazam sobie
        dzielic sie facetem na dwoje. albo woz albo przewoz.
        • cyganeczka4 Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 09:33
          wiem, ze bedzie cholernie trudno, ale jesli ona przyjedzie i on znowu zniknie
          na pare dni, to lepiej dla ciebie bedzie, zeby zniknal juz na zawsze. Nie
          pozwol sie tak traktowac!!!! wiem, ze tak latwo powiedziec, ale moge
          powiedziec, ze mam podobna sytuacje, wiec rozumiem ci.. trzyaj sie i nie daj
          sie tak traktowac
    • alpepe Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 10:12
      dość podobną historię miała w swoim życiu moja przyjaciółka. Ten facet w końcu
      się ożenił... z tamtą dziewczyną, mimo że wcześniej po rozstaniu wywalał rzeczy
      tej dziewczyny nawet na śmietnik.
      3maj się
    • groszek_pachnacy Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 10:46
      masz wiadomosc w skrzynce.
      • kenya24 Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 10:54
        powiedz, ze albo z nia zerwie kontakt totalnie
        albo Ty z nim zerwiesz kontakt totalnie
        i jesli wybierze ja, badz konsekwentna
        zycie jest za krotkie, zeby sie meczyc, szarpac i pozwalac ponizac
    • nutopia Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 10:53
      nie stawiałabym na niego
      już nigdy
    • lajton Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 10:58
      skoro tak się zachowuje - wiele go z nią łączy.
      ewakuuj się czym prędzej.
    • mazria Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:12
      Słuchaj... Współczuję Ci, że na takiego palanta trafiłaś... Choć spędziłaś z nim
      wiele miłych chwil, to chyba nie warto sie dalej katować. Dla mnie facet musi
      wiedzieć co chce, nie lubię niezdeydowanych pierdoł... Powiedz mu, że albo Ty,
      albo ona. I już...
    • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:19
      dziekuje dziewczyny za slowa prawdy, rozsadek i godnosc podpowiada mi dokladnie
      to samo co wy.... ale serce przekrzykuje rozsadek a to z kolei odziera mnie z
      godnosci....
      dla uzupelnienia dodam ze ta zdzira ma 23 lata wiec mam ochote gowniare zabic,
      ze tak sobie pogrywa, pol firmy ja bzykalo i on o tym wie, ale jak twierdzi nie
      chce w to wierzyc. teraz przyjezdza na tydzien ale w czerwcu na 4 miesiace,
      bedzie pracowac w naszej firmie, jest studentka ze slowacji, a cala rzecz sie
      dzieje w UK. to tak gwoli uzupelnienia...
      pozdrawiam mimo wszystko ze wlasnie mnie lzy zalewaja....
      • alpepe Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:33
        huhu, czyżbym wiedziała, kim jesteś?
        Daruj sobie jego, to nie wina gó..ary, tylko tego faceta, więc jego sobie
        daruj. Przeżyjesz, nie takie rzeczy ludzie przeżywają.
        • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:34
          nie sadze zebys wiedziala :)ale dzieki za cieple slowa:)a wina tez jest
          gowniary wierz mi to sztuka nieprzecietna, mimo ze malo ja znam:)
          • ela282 Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:40
            Nie poniżaj sie przed nią. W zasadzie to jego wina i jego wybór. Ty zwróć uwagę
            na kogoś bardziej odpowiedniego dla Ciebie.
          • alpepe Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:41
            ale wierz mi, uderzyła mnie twoja historia, bo moja koleżanka parę lat temu
            przeżywała coś analogicznego, z tym, że ona chyba w końcu nie spała z tamtym
            facetem, więc może dlatego jakoś łatwiej jej było przeboleć, ale okazuje się, że
            takich drani to pełno jest.
            • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:43
              ale Ty tez z UK piszesz nie? tak mi sie nick znajomy wydaje....zreszta ten moj
              nick jest nowy dla tego watku, mozemy sie znac dobrze z "polek w anglii"?
              • alpepe Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 11:58
                nie nie, ja klikam z Polski, i na tamtym forum nie bywam, jednak pomyliłam cię z
                kimś innym, kogo bardzo lubię :-)
    • wyssana.z.palca Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 12:00
      jakby tamta nie siedziala za granica, to bylby z nia. a ze jej nie ma, to Cie
      tu trzyma, zeby miec kogos "pod reka"... coz za zapobiegliwy facet.
    • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 28.03.07, 20:42
      on twierdzi ze nie....
    • dr.tapczan všechni posluchate 28.03.07, 22:53
      Podla tvých slov tušim, že se ti to libi, když jedna holka miluje moc tvojeho
      kluka. Je to peknej svinstvo a navic jako prasarna... Pamatuj, ze vzdy ona z
      teho Londynu vrati, tak bude lásku na dalku! Mel jsem lasku na dalku, vzdialene
      asi 800km, psali jsme si sms denne, bylo to vzruseni a nebo moc laskam, ale po 2
      mesicich to prestalo bavit, uz se me nikdy neozval .Ale laska na dalku to ma
      cenu, treba to skusit..

      Dík moc, čo jsi tady napsala...
      • dr.tapczan a'propos řikaš mlada studentká ze Slovensku? 28.03.07, 23:04
        takie sou dvakrát nejlepší, podle krasy a svůdy
    • eunika Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 01:57
      jesli kogos jeszcze to interesuje, dzis dowiedzialam sie ze ona jednak nie
      przyjezdza w kwietniu, ze on z nia ostatecznie zerwal i powiedzial ze zronbil
      to dla mnie, ona podobno rozumie...itd (widzialam jej sms ze rozumie, ze niech
      zyje swoim zyciem itd)spedzilismy cudowny dzien.......a pozniej sie
      dowiedzialam ze probowal umowic sie z kolezanka z pracy.....koszmar!
      a ja go nadal kocham! kocham?
      • konrado80 Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 02:19
        Euniko, to Ty??
        hmm, a czy Ty nie bylas jakis czas temu z kims??
        jesli chodzi o watek, to sorry, ale tu jest wina tylko kolesia
        bo jezeli mowi Tobie ze Cie kocha i chce byc z Toba, a pozniej jak przyjechala
        do niego ex i nocowala u niego, to jak myslisz, co wtedy robili?? napewno nie
        siedzieli grzecznie... no ale to Twoje zycie i Twoj wybor
        jak na moje to powinnas frajera jak najszybciej kopnac w doope
        • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 03:24
          no bylam.... a pozniej napatoczyl sie ten doopek i przewrocil mi zycie do gory
          nogami.....
          ps wiem co robili przez te 5 dni, nie dobijaj mnie!!!!
        • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 03:24
          no bylam.... a pozniej napatoczyl sie ten doopek i przewrocil mi zycie do gory
          nogami.....
          ps wiem co robili przez te 5 dni, nie dobijaj mnie!!!!
          • konrado80 Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 08:08
            nie dobijam, tylko staram sie otworzyc oczy, bo raczej szkoda czasu na niego
            wyslalem Ci cos na gg
    • edyta.x Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 10:43
      dziwię się zawsze, że istnieją takie kobiety jak ty. Jeśli sama nie będziesz
      się szanować, nikt ciebie szanować nie będzie. Miłosć miłością, ale głupota to
      już co innego...
      • cala_w_kwiatkach Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 14:18
        popieram edyte.x
        koles robi sobie co chce, a ty jestes na kazde zawolanie i moze sobie ciebie
        ranic kiedy zechce bo i tak wie ze go przygarniesz
        jakas paranoja!na poczatku mowi, ze nie mozecie sie spotykac bo ma dziewczyne i
        nagle za 2 dni ona z nim zrywa (bo uwierze;p) a on taki pokrzywdzony, szuka
        pocieszenia, potem okazuje sie ze chce sie z nia widziec kiedy wraca do kraju;
        facetowi tak wygodnie, miec dwie kobiety, gdy obie lataja za nim
        a przed toba gra
        nie wiem jak mozna kochac takiego sku..ela
        nie zaczynaj przyszlosci z kims, kto ma nie zamknieta przeszlosc
    • soniyo Re: musze sie wygadac..dlugie 30.03.07, 23:40
      dzieki za wszystkie komentarze dziewczyny. podjelam decyzje, zalatwilam sprawe
      dzis wieczorem.... jest mi ciezko, smutno ale wiem ze bedzie lepiej. musi
      byc....
      • qw994 Re: musze sie wygadac..dlugie 31.03.07, 07:59
        Trzymam za ciebie kciuki! MUSI byc lepiej :)
    • typowy_facet Re: musze sie wygadac..dlugie 31.03.07, 06:07
      nigdy bym sie nie spodziewal, ze 29 letnia przeciez juz dojrzala kobieta bedzie
      przezywac cierpienia mlodego Wertera.. nie wiem co to za korporacja, w ktorej
      pracujesz, ale wyglada mi to na Biedronke, a Twoj departament to pewnie
      warzywniak, bo tam zbytnio nie trzeba sie wysilac, zeby czegos nie pogmatwac..
      sprawa jest prosta jak budowa cepa.
      ona wyjezdza, ma go w d... .on zrozpaczony, bo nie ma gdzie zamoczyc.
      pojawia sie ofiara w Twojej postaci, wiec znow jest happy i (!) zakochany (na
      dlugosc penisa)
      ona z zazdrosci (wywolanej sztucznie przez niego) przyjezdza na radosne
      bzykanko.On odbija na 5 dni, bo seks z ex jest nadal lepszy z nia i nikt mi nie
      wmowi, ze seks z nowo poznana cizia jest lepszy niz z byla partnerka, ktora
      doskonale zna nasze potrzeby.
      pozniej powrot skoro tamtej znowu nie ma, a zamoczyc gdzies trzeba.
      i tak wlasnie cyrk sie kreci. na szczescie, lub nie to Twoj cyrk, Twoje malpy
      no i oczywiscie Twoja d... .





      ______________
      what a woman,
      what a bitch!
      • helga1970 Re: musze sie wygadac..dlugie 31.03.07, 08:18
        no i po co ten cynizm?
        musisz sobie zmienic nick na : myslacy kutasem typowy facet
    • beemka5 Re: musze sie wygadac..dlugie 31.03.07, 09:17
      byłam w podobnej sytuacji,i to ja musialam zadecydowac,bo on nie byl w stanie
      tego zrobic. Poprostu olej go,niech zobaczy jaka jestes wartosciowa,i jak
      bardzo bedzie mu ciebie brakowac! pamietaj-NIE WARTO poswiecac sie w 100%,a
      facet ewidentnie nie wie czego chce i mysli tylko o sobie! a zapytal ci sie
      wogole jak ty sie czujesz,jak cie to rani jak ona pisze,dzwoni i ba! wraca!?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja