charlotte_de_corday
30.03.07, 00:26
Ot, taki mam ostatnio dylemacik. Kończę studia, jak dobrze pójdzie to za rok
obrona, no i zaczynam szukać pracy na stałe. Chodzę więc na rozmowy
kwalifikacyjne i tak się zastanawiam, czy sama sobie nie robię kreciej
roboty, nie utrudniam. Mam wątpliwości, jak jestem na tych rozmowach
postrzegana.
Szukam pracy w takim zawodzie, w którym atrakcyjny wygląd ma bardzo duże
znaczenie, żeby nie powiedzieć, że jest najważniejszy. Obowiązuje także dość
rygorystyczny dress code, z tym akurat nie ma problemu, zawsze mam na sobie
elegancki kostium, klasyczne buty, prawie żadnych dodatków.
No ale te tycjanowskie włosy. Kolor niewątpliwie ładny, ale bardzo rzucający
się w oczy. Farbowany, nie da się ukryć, bo takie kolory w naturze nie
występują.
Zaczynam chyba już dojrzewać do tego, by przefarbować włosy na spokojny,
ciepły brąz. Ale trochę mi szkoda, bo rudy jest naprawdę stworzony dla mnie.
Muszę jednak myśleć o tym, iż nie każdemu rudy akurat się podoba. A być może
niektórzy podświadomie ulegają pokutującym stereotypom, że jak rudy to
fałszywy;P
Kłopot w tym, że niby ocenia się wyłącznie kwalifikacje, ale jeżeli jestem
rozpatrywana jako jedna z dwóch kandydatek i ostatecznie to tamtą
zatrudniają, bo ma bardziej stonowany image? W oczy mi tego nikt przecież nie
powie, że to przez włosy.
Co o tym myślicie? Iść na kompromis sama ze sobą i przefarbować się na brąz,
który jest raczej kolorem obojętnym?