trypel
01.04.07, 15:49
Myslałem ze mam to juz za sobą... do samotnosci sie przyzwyczaiłem= mam
przyjaciół, nadmiar wolnego czasu zwalczyłem=jestem pracoholikiem, do braku
sexu sie przyzwyczaiłem... i wszystko było dobrze prawie przez rok. Az do
piatku. W piatek w knajpie obok siedziała para swiętujac rocznice... para jak
to para- jak w piosence Wołka ale walnęło mocno bo oni byli SZCZESLIWI że są
razem i promieniowali na 10 m wokół tym swoim szczesciem :(
Dzisiaj poszedłem na obiad do ulubionej knajpki... obok usiadła babka z
dzieckiem i chyba swoją matką... siedziała tyłem i na 100% jestem pewny ze
wiedziała że się w nią gapię i wciąż bawiła się swoimi włosami, kręcąc ja na
palcach..., poprawiając... cholera jasna przylazłem do domu i znów mam
nastrój do d*py. Nie chce tak!!! Chce troche spokoju. Żyć. Pracować.
Urlopować sie. No women no cry.
Ratunku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!