Agresja wobec przedmiotów

02.04.07, 19:43
Mam problem z mężem. Jest ogólnie dobry,ale pojawił się problem agresji w
stosunku do przedmiotów. Ostatnio przy odkurzaniu zacinęła się rura od
odkurzacza więc wpadł w szał i ją zniszczył. Nie wiem jak mam zareagować w
takich sytuacjach, zachowanie to mnie przeraża, boję się w tych momentach i
nie umiem sobie tego zachowania wytłumaczyć. Nie wiem jak mam z nim
rozmawiać. Proszę o radę.
    • pawel.drozdziak Re: Agresja wobec przedmiotów 03.04.07, 11:28
      Witam,

      W przedstawionym przez Pania opisie moja uwage zwrocilo cos, co okreslilbym
      jako pewien rodzaj niespojnosci. Pisze Pani na przyklad tak:

      > Mam problem z mężem. Jest ogólnie dobry

      i dalej:

      >,ale pojawił się problem agresji w
      > stosunku do przedmiotów. Ostatnio przy odkurzaniu zacinęła się rura od
      > odkurzacza więc wpadł w szał i ją zniszczył.

      czyli tak, jakby z jednej strony bylo wszystko calkowicie w porzadku i zadnych
      problemow, a z drugiej ktos nagle z powodu zacietej rury od odkurzacza wpada w
      szal i niszczy te rure. Pani zdaje sie tych polowek w zaden sposob nie laczy ze
      soba, co zreszta widac w kolejnej czesci opisu:

      > Nie wiem jak mam zareagować w
      > takich sytuacjach, zachowanie to mnie przeraża, boję się w tych momentach i
      > nie umiem sobie tego zachowania wytłumaczyć.

      w zasadzie sam tytul Pani postu jest bardzo znaczacy. Pisze Pani o "agresji w
      stosunku do przedmiotow". Czyli tak jakby o czyms magicznym. Niemozliwym do
      wytlumaczenia. No i nie dziwne, ze tak jak Pani pisze, nie umie sobie Pani tego
      zachowania wytlumaczyc. Pani to zachowanie calkowicie izoluje od calego obrazu
      partnera i od sytuacji, ujmujac je w taki sposob, ze to jakby przedmioty sa
      adresatami tej agresji. Co jest oczywiscie zupelna nieprawda. Jesli ktos
      rozwala rure od odkurzacza, to po prostu odczuwa zlosc, wscieklosc, furie itd.
      i pokazuje to w ten wlasnie sposob. Sposoby pokazywania furii moga byc rozne:
      niszczenie przedmiotow, krzyczenie, rzucanie przedmiotami, wyzwiska, grozby,
      autoagresja (robienie krzywdy sobie samemu) lub uderzanie kogos czy szarpanie.
      Forma w jakiej sie to przejawia to rzecz drugorzedna. Rzecza pierwszorzedna
      jest to, ze za tym wszystkim stoi po prostu wscieklosc, furia, zlosc i agresja.

      Czyli Pani sytuacje mozna opisac w ten sposob, ze Pani maz ma napady furii
      ktore Pania przerazaja i ktorych Pani nie rozumie. Jesli sie tak ujmie temat,
      mozna pojsc dalej, czyli sprobowac sobie opisac jakie formy te napady furii
      przyjmuja i ogolnie - jakie formy przybiera w domu agresja meza. No i
      ewentualnie dalej - z czym to sie wiaze i co to oznacza dla Pani.
      • sir.vimes Mam pytanie do eksperta 04.04.07, 18:50
        Czy odczuwane złości jest w ogóle złe?

        Zawsze należy odczuwać brak złości? Moim zdaniem KAŻDY czasem odczuwa złość.

        A problem raczej w tym JAK ją uzewnętrznia...

        Forma w jakiej sie to przejawia to rzecz drugorzedna. Rzecza pierwszorzedna
        > jest to, ze za tym wszystkim stoi po prostu wscieklosc, furia, zlosc i agresja.

        • pawel.drozdziak Re: Mam pytanie do eksperta 04.04.07, 21:04
          Witam,

          > Czy odczuwane złości jest w ogóle złe?
          >
          > Zawsze należy odczuwać brak złości? Moim zdaniem KAŻDY czasem odczuwa złość.

          mysle, ze kazdy czasem odczuwa zlosc i w samym tym, ze sie ja odczuwa nie ma
          nic niewlasciwego

          > A problem raczej w tym JAK ją uzewnętrznia...

          jak ja uzewnetrznia i w jakich okolicznosciach ja odczuwa. To oczywiscie bardzo
          zlozony problem. W tej rozmowie nie sugerowalem, ze sama informacja o tym, ze
          jakis mezczyzna odczuwa zlosc jest juz dowodem na to, ze cos z nim nie tak.
          Raczej chodzilo mi o to, zeby w ogole dalo sie stwierdzic ten fakt - ze on ja
          odczuwa - i ewentualnie dalej jakos o tym myslec, kiedy juz wiadomo z jakim
          uczuciem mamy do czynienia.
Pełna wersja