aldon
04.04.07, 11:10
Czy jeżeli moja dziewczyna albo żona zajdzie w ciążę a ja nie chcę tego
dziecka to czy mam według was prawo do aborcji? Jak równość to równość więc
chyba mam takie prawo. Zmuszenie jednak kobiety do aborcji mogłoby okazać się
trudne dlatego mam kolejne pytanie. Skoro nie chciałem tego dziecka a ona
wbrew mnie je urodziła to dlaczego mam płacić na nie alimenty. Przecież ja
tego dziecka nie chciałem i proponowałem cywilizowane rozwiązanie w postaci
aborcji. Dlaczego mężczyzna ma być podwójnie pokrzywdzony. Raz poprzez to, że
na świat przyszło niechciane przez niego dziecko a dwa, że musi tego
niechcianego dzieciaka utrzymywać. Kobieta natomiast może sobie robić co
chce. Jak chce to urodzi jak ma kaprys to usunie a na końcu facet i tak musi
płacić. Dla mnie to jest dyskryminacja wołająca o pomstę do nieba. Ciekawe co
na to Pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Skoro kobieta mówi,
że to jej sprawa i jej brzuch to dlaczego facet ma płacić alimenty.Załóżmy,
że mam żonę, ona zachodzi w ciążę ale usuwa ją mimo że ja bardzo chciałem
tego dziecka ale żona twierdzi, że jest za młoda, musi robić karierę i
dlatego nie jest gotowa teraz na dziecko. Po kilku latach żona przekracza już
trzydziestkę i nagle odkrywa w sobie instynkt macierzyński więc znowu
zachodzi w ciążę oczywiście bez pytania mnie o zdanie ale tym razem to
właśnie ja nie chcę dziecka. No ale znowu nie mam nic do gadania kobieta
rodzi dziecko, rozwodzimy się i przez wiele lat muszę płacić alimenty na
dziecko, którego nie chciałem i w które mnie wrobiła natomiast parę lat
wcześniej ona usunęła sobie ciążę bez żadnych konsekwencji. Skoro to jej
ciało i jej brzuch to dlaczego mam płacić na niechciane przeze mnie dziecko.
Bardzo was prosze o odpowiedź na ten konkretny przypadek. Swoja droga bardzo
sprytnie to sobie kobiety wymyśliły. Kiedy kobieta jest w ciąży to mamy do
czynienia z płodem z którym ona ma prawo zrobić co się jej podoba i ojciec
nie ma nic do gadania ale kiedy dziecko już się urodzi nagle kobieta
oczywiście zupełnie bezinteresownie zrzuca odpowiedzialność na ojca bo to
przecież jego dziecko. To się nazywa hipokryzja. Nie jestem ani za aborcja
ani przeciw aborcji uważam tylko, że kobiety i mężczyżni powinni miec w
sprawach prokreacji takie same prawa. Albo przyjmujemy za feministkami, że
tylko kobieta decyduje bo to jej brzuch i jej ciało a facet nie ma nic do
gadania. Tylko, że jeżeli nie ma nic do gadania to dlaczego nagle po
urodzeniu dziecka ma ponosić odpowiedzialnośc. Przeciez to nie jego brzuch i
nie jego ciało. Jest tez drugie rozwiązanie to znaczy oboje rodzice sa
odpowiedzialni za dziecko przez cały okres ciązy i po urodzeniu dziecka.
Konsekwencja takiego stanu rzeczy powinno być to, że kobieta może usunąc
ciąże tylko za zgoda ojca. Jeżeli jako ojciec nie wyrażam na to zgody to
kobieta nie ma prawa usunąc ciązy a jesli to zrobi powina ponosic
odpowiedzialnośc karną. Wybierajcie co wam się bardziej podoba.
Tylko prosze mi tu nie pisac, że jak nie chcesz takich problemów to się
zabezpieczaj albo zostań gejem. Równie dobrze mógłbym napisac jeżeli nie
chcesz kobieto zajśc w ciążę to się zabezpieczaj albo zostan lesbijką. Każdy
logicznie myślący człowiek niezależnie kobieta czy mężczyzna przyzna, że mamy
obecnie do czynienia z daleko posunięta nierównością i dlatego należy to
zmienić.