Co z prawem mężczyzny do aborcji

04.04.07, 11:10
Czy jeżeli moja dziewczyna albo żona zajdzie w ciążę a ja nie chcę tego
dziecka to czy mam według was prawo do aborcji? Jak równość to równość więc
chyba mam takie prawo. Zmuszenie jednak kobiety do aborcji mogłoby okazać się
trudne dlatego mam kolejne pytanie. Skoro nie chciałem tego dziecka a ona
wbrew mnie je urodziła to dlaczego mam płacić na nie alimenty. Przecież ja
tego dziecka nie chciałem i proponowałem cywilizowane rozwiązanie w postaci
aborcji. Dlaczego mężczyzna ma być podwójnie pokrzywdzony. Raz poprzez to, że
na świat przyszło niechciane przez niego dziecko a dwa, że musi tego
niechcianego dzieciaka utrzymywać. Kobieta natomiast może sobie robić co
chce. Jak chce to urodzi jak ma kaprys to usunie a na końcu facet i tak musi
płacić. Dla mnie to jest dyskryminacja wołająca o pomstę do nieba. Ciekawe co
na to Pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Skoro kobieta mówi,
że to jej sprawa i jej brzuch to dlaczego facet ma płacić alimenty.Załóżmy,
że mam żonę, ona zachodzi w ciążę ale usuwa ją mimo że ja bardzo chciałem
tego dziecka ale żona twierdzi, że jest za młoda, musi robić karierę i
dlatego nie jest gotowa teraz na dziecko. Po kilku latach żona przekracza już
trzydziestkę i nagle odkrywa w sobie instynkt macierzyński więc znowu
zachodzi w ciążę oczywiście bez pytania mnie o zdanie ale tym razem to
właśnie ja nie chcę dziecka. No ale znowu nie mam nic do gadania kobieta
rodzi dziecko, rozwodzimy się i przez wiele lat muszę płacić alimenty na
dziecko, którego nie chciałem i w które mnie wrobiła natomiast parę lat
wcześniej ona usunęła sobie ciążę bez żadnych konsekwencji. Skoro to jej
ciało i jej brzuch to dlaczego mam płacić na niechciane przeze mnie dziecko.
Bardzo was prosze o odpowiedź na ten konkretny przypadek. Swoja droga bardzo
sprytnie to sobie kobiety wymyśliły. Kiedy kobieta jest w ciąży to mamy do
czynienia z płodem z którym ona ma prawo zrobić co się jej podoba i ojciec
nie ma nic do gadania ale kiedy dziecko już się urodzi nagle kobieta
oczywiście zupełnie bezinteresownie zrzuca odpowiedzialność na ojca bo to
przecież jego dziecko. To się nazywa hipokryzja. Nie jestem ani za aborcja
ani przeciw aborcji uważam tylko, że kobiety i mężczyżni powinni miec w
sprawach prokreacji takie same prawa. Albo przyjmujemy za feministkami, że
tylko kobieta decyduje bo to jej brzuch i jej ciało a facet nie ma nic do
gadania. Tylko, że jeżeli nie ma nic do gadania to dlaczego nagle po
urodzeniu dziecka ma ponosić odpowiedzialnośc. Przeciez to nie jego brzuch i
nie jego ciało. Jest tez drugie rozwiązanie to znaczy oboje rodzice sa
odpowiedzialni za dziecko przez cały okres ciązy i po urodzeniu dziecka.
Konsekwencja takiego stanu rzeczy powinno być to, że kobieta może usunąc
ciąże tylko za zgoda ojca. Jeżeli jako ojciec nie wyrażam na to zgody to
kobieta nie ma prawa usunąc ciązy a jesli to zrobi powina ponosic
odpowiedzialnośc karną. Wybierajcie co wam się bardziej podoba.
Tylko prosze mi tu nie pisac, że jak nie chcesz takich problemów to się
zabezpieczaj albo zostań gejem. Równie dobrze mógłbym napisac jeżeli nie
chcesz kobieto zajśc w ciążę to się zabezpieczaj albo zostan lesbijką. Każdy
logicznie myślący człowiek niezależnie kobieta czy mężczyzna przyzna, że mamy
obecnie do czynienia z daleko posunięta nierównością i dlatego należy to
zmienić.
    • alpepe staaare, byyyyło 04.04.07, 11:12

    • mmagi Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:12
      mozesz sobie podwiazac nasieniowody,bedziesz miał pewnosc ze nie zjdziesz:))))))
      znaczy ze ona nie zajdzie:P
      • aldon Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:14
        mmagi napisała:

        > mozesz sobie podwiazac nasieniowody,bedziesz miał pewnosc ze nie
        zjdziesz:)))))
        > )
        > znaczy ze ona nie zajdzie:P
        Dlaczego ja mam sobie podwiązać. Niech sobie kobieta podwiąże. Swoja droga
        bardzo merytoryczna wypowiedź. Może napisz co sądzisz o tym hipotetycznym
        przypadku, który opisałem.
        • mmagi Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:20
          nie czytałam do konca bo za długie:)
        • madzi1 Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:24
          przede wszystkim jesli juz mowimy o polskich warunkach, to nie chodzio aborcje
          od widzi mi sie, tylko w szczegolnych przypadkach, kiedy ciaza zagraza matce
          lub gdy wiadomo ze dziecko urodzi sie z powaznymi wadami, lub gdy jest wynikiem
          gwaltu... chcialbys wychowywac dziecko jakiegos gwalciciela???
          co do aborcji z blahych powodow to jestem przeciw, jesli decydujemy sie juz na
          wspolzycie to trzeba miec swiadomosc tego ze ciaza moze sie przydarzyc, nawet
          jesli sie zabezpieczamy
          co do sytuacji w malzenstwie, to wspolczuje ci jesli masz zone ktora robi co
          chce i nie liczy sie z twoim zdaniem...
          • aldon Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:46
            madzi1 napisała:

            > przede wszystkim jesli juz mowimy o polskich warunkach, to nie chodzio
            aborcje
            > od widzi mi sie, tylko w szczegolnych przypadkach, kiedy ciaza zagraza matce
            > lub gdy wiadomo ze dziecko urodzi sie z powaznymi wadami, lub gdy jest
            wynikiem
            >
            > gwaltu... chcialbys wychowywac dziecko jakiegos gwalciciela???
            > co do aborcji z blahych powodow to jestem przeciw, jesli decydujemy sie juz
            na
            > wspolzycie to trzeba miec swiadomosc tego ze ciaza moze sie przydarzyc, nawet
            > jesli sie zabezpieczamy
            > co do sytuacji w malzenstwie, to wspolczuje ci jesli masz zone ktora robi co
            > chce i nie liczy sie z twoim zdaniem...
            W sumie to mam podobne zdanie do ciebie natomiast z tym małżeństwem to sytuacja
            hipotetyczna. Nie pisze na szczęscie o sobie tylko ogólnie rozważam problem
            równości kobiet i mężczyzn jeśli chodzi o rodzicielstwo.
    • i.nes Bzdury! 04.04.07, 11:18
      aldon napisał:
      > Przecież ja
      > tego dziecka nie chciałem i proponowałem cywilizowane rozwiązanie w postaci
      > aborcji.

      Jakbyś nie chciał dziecka, to być proponował zabezpieczenie albo nie szedł z
      babką do łóżka. Bo jak już kobieta zajdzie w ciążę, to jakby nie patrzeć, to
      jest JEJ ciało. Aborcja jest ingerencją w JEJ ciało. Nie Twoje. Więc decyzja o
      zabiegu należy do niej. Jeśli postanowi urodzić, to Ty musisz liczyć się z
      alimentami. Proste.

      Następnym razem pomyśl głową...

      --
      Life's a journey, not a destination.
      • aldon Re: Bzdury! 04.04.07, 11:35
        i.nes napisała:

        > aldon napisał:
        > > Przecież ja
        > > tego dziecka nie chciałem i proponowałem cywilizowane rozwiązanie w posta
        > ci
        > > aborcji.
        >
        > Jakbyś nie chciał dziecka, to być proponował zabezpieczenie albo nie szedł z
        > babką do łóżka. Bo jak już kobieta zajdzie w ciążę, to jakby nie patrzeć, to
        > jest JEJ ciało. Aborcja jest ingerencją w JEJ ciało. Nie Twoje. Więc decyzja o
        > zabiegu należy do niej. Jeśli postanowi urodzić, to Ty musisz liczyć się z
        > alimentami. Proste.
        >
        > Następnym razem pomyśl głową...

        To się nazywa hipokryzja. Co to znaczy jeśli postanowi urodzić? Czyli znowu
        argument mój brzuch, moje ciało, ja decyduję. Tylko skoro tak to dlaczego facet
        ma płacić alimenty to przeciez twoje ciało i tylkoty decydujesz czy urodzisz
        czy nie. dlaczego facet najpierw nie ma nic do gadania a potem obarcza się go
        odpowiedzialnością. Jeśli chcesz prawa do aborcji to ponoś tego konsekwencje.
        Mężczyzna to nie jest reproduktor i tez powinien chyba miec jakieś prawa a
        jesli według ciebie nie powinien to odczep się od jego portfela i sama sobie
        wychowuj SWOJE dziecko.
        Poza tym jeżeli kobieta nie chciała dziecka to dlaczego szła do łóżka albo się
        nie zabezpieczała?
        • ewik_75 Re: Bzdury! 05.04.07, 15:01
          aldon napisał:


          > To się nazywa hipokryzja.

          zdaje się, że w swoim poprzednim poście zarzekałeś się, że "zawsze wyrażasz się
          grzecznie"...
          Taaaaaak.....

          > Co to znaczy jeśli postanowi urodzić? Czyli znowu
          > argument mój brzuch, moje ciało, ja decyduję. Tylko skoro tak to dlaczego
          facet
          >
          > ma płacić alimenty

          Wszystko tu do siebie pasuje.
          Płód jest elementem ciała kobiety i tylko ona podejmuje decyzje i ponosi
          odpowiedzialność.
          W momencie, gdy się rodzi - jest już dzieckiem (niektórzy nawet uważają, że
          wcześniej) - a dziecko jest nie samej kobiety, jest również Twoje.
          Skoro tak, ponosisz odpowiedzialnośc.
          Twoje oburzenie brzmi tak, jak gdybyś był wiatropylny........


          > to przeciez twoje ciało i tylkoty decydujesz czy urodzisz
          > czy nie.


          I dlatego to ona ponosi odpowiedzialnośc za czas ciąży.


          > dlaczego facet najpierw nie ma nic do gadania a potem obarcza się go
          > odpowiedzialnością. Jeśli chcesz prawa do aborcji to ponoś tego konsekwencje.


          Ponosi!

          > Mężczyzna to nie jest reproduktor i tez powinien chyba miec jakieś prawa

          Jak to nie?
          Oczywiście że jest. W dodatku często nieudolny...


          > jesli według ciebie nie powinien to odczep się od jego portfela i sama sobie
          > wychowuj SWOJE dziecko.

          Ono nie jest tylko jej.....
          MOże wreszcie dotrze to do Ciebie?

          > Poza tym jeżeli kobieta nie chciała dziecka to dlaczego szła do łóżka albo
          się
          > nie zabezpieczała?


          Pewnie zaufała facetowi....
          Są stany zdrowia, w których używać wolno tylko prezerwatyw. Patrz p. Alicja
          Tysiąc.
          Są też przypadki wpadek mimo stosowania środków antykoncepcyjnych.
          Polecam odpowiednią lekturę.

          Pozdrawiam.

          E.

          • aldon Re: Bzdury! 06.04.07, 14:45
            ewik_75 napisała:


            > zdaje się, że w swoim poprzednim poście zarzekałeś się, że "zawsze wyrażasz
            się
            >
            > grzecznie"...
            > Taaaaaak.....
            Nie pisałem grzecznie tylko kulturalnie. Zreszta czy słowo hipokryzja jest
            niekulturalne czy niegrzeczne? Możesz się z tym niezgadzać ale trudno uznać
            żeby to było obrazliwe.

            > Wszystko tu do siebie pasuje.
            > Płód jest elementem ciała kobiety i tylko ona podejmuje decyzje i ponosi
            > odpowiedzialność.
            > W momencie, gdy się rodzi - jest już dzieckiem (niektórzy nawet uważają, że
            > wcześniej) - a dziecko jest nie samej kobiety, jest również Twoje.
            > Skoro tak, ponosisz odpowiedzialnośc.
            > Twoje oburzenie brzmi tak, jak gdybyś był wiatropylny........
            Ale jaja! Płód jest elementem ciała kobiety z którym to elementem może ona
            zrobic co jej sie zywnie podoba bez pytania sie ojca ale po urodzeniu staje się
            dzieckiem na które ojciec ma bulić i ponosic odpowiedzialność.

            > I dlatego to ona ponosi odpowiedzialnośc za czas ciąży.
            No to niech sobie tez ponosi odpowiedzialnośc za czas wychowania. rozumiem, że
            kiedy zapładniam kobiete jestem odpowiedzialny potem na okres ciązy jestem
            ubezwłasnowolniony by po urodzeniu dziecka znowu byc odpowiedzialny. Oczywiście
            wszystko to zalezy od widzimisie kobiety.

            > > Mężczyzna to nie jest reproduktor i tez powinien chyba miec jakieś prawa
            >
            > Jak to nie?
            > Oczywiście że jest. W dodatku często nieudolny...
            No i kto tu jest niegrzeczny?
            > > jesli według ciebie nie powinien to odczep się od jego portfela i sama so
            > bie
            > > wychowuj SWOJE dziecko.
            >
            > Ono nie jest tylko jej.....
            > MOże wreszcie dotrze to do Ciebie?
            Owszem jest bo ja go nie chciałem. No chyba, że uważasz, że zgwałcona kobieta
            czy mająca dziecko z własnym ojcem tez powinna urodzic mimo, że nie chce.
            Problem polega na tym, że kobieta decyduje czy będzie miec dziecko czy nie.
            Jeśli go nie chce to sobie może usunąć. Dlaczego mężczyzna nie ma takiego
            prawa. Nie chodzi o prawo do samej aborcji ale o prawo do zrzeczenia się tego
            dziecka a tym samym niepłacenia alimentów. Tu jest nierówność. Kobieta
            dokonując aborcji po prostu zrzeka się tego dziecka a mężczyzna w świetle prawa
            nawet jak sie zrzecze praw rodzicielskich to nie zwalnia go to z obowiązku
            alimentacyjnego.
            > > Poza tym jeżeli kobieta nie chciała dziecka to dlaczego szła do łóżka alb
            > o
            > się
            > > nie zabezpieczała?
            >
            >
            > Pewnie zaufała facetowi....
            > Są stany zdrowia, w których używać wolno tylko prezerwatyw. Patrz p. Alicja
            > Tysiąc.
            > Są też przypadki wpadek mimo stosowania środków antykoncepcyjnych.
            > Polecam odpowiednią lekturę.
            Mozna powiedziec po co była taka głupia i zaufała. Trzeba było nieiśc z byle
            kim do łóżka a jak juz sie zajdzie w ciąże to ponosic konsekwencje.

    • justysialek Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:20
      Użyj wyszukiwarki i poczytaj sobie takie wątki jak twój - było juz kilka
      przynajmniej- oraz te o aborcji, to sie przekonasz, że co najmniej połowa
      kobiet na tym forum jest przeciwko prawu do aborcji dla kogokolwiek - więc o co
      maja sie z toba kłócić?!
    • miss_a kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:26
      z wszystkimi jej konsekwencjami, i cena ojcostwa stanie sie rownie wysoka jak
      cena macierzystwa (pomijajac wszystkie niedogodnosci fizyczne, to mam tu jeszcze
      na mysli dyksryminacje w pracy, redukcje etatu, i diabli wiedza co jeszcze)

      to mozemy wrocic do tej dyskusji, i wtedy bedzie ona miala jakikolwiek sens.

      pozdrawiam.
      • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:30
        miss_a napisała:

        > z wszystkimi jej konsekwencjami, i cena ojcostwa stanie sie rownie wysoka jak
        > cena macierzystwa (pomijajac wszystkie niedogodnosci fizyczne, to mam tu
        jeszcz
        > e
        > na mysli dyksryminacje w pracy, redukcje etatu, i diabli wiedza co jeszcze)
        >
        > to mozemy wrocic do tej dyskusji, i wtedy bedzie ona miala jakikolwiek sens.
        >
        > pozdrawiam.
        Rozumiem, że to twój brzuch, twoje ciało i ty decydujesz czy urodzis z czy
        usuniesz a ojciec nie ma nic do gadania.
        • i.nes Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:34
          aldon napisał:
          > Rozumiem, że to twój brzuch, twoje ciało i ty decydujesz czy urodzis z czy
          > usuniesz a ojciec nie ma nic do gadania.

          Taką decyzję podejmują odpowiedzialni ludzie ZANIM pójdą do łóżka. Seks wiąże
          się z odpowiedzialnością. Nie chcesz dzieci, nie chcesz chorób, interesuje Cię
          tylko przyjemność - zabezpiecz się. Odrzucając zabezpieczenie godzisz się na
          konsekwencje w postaci niechcianej ciąży.

          --
          Life's a journey, not a destination.
          • i.nes i jeszcze jedno 04.04.07, 11:36
            Ja w ogóle nie rozumiem, jak można "zajść w ciążę bez czyjejś wiedzy". Co to za
            małżeństwo, gdzie jednemu się "odechciewa" mieć dzieci i nie omawia tej kwestii
            ze współmałżonkiem!?

            --
            Life's a journey, not a destination.
            • aldon Re: i jeszcze jedno 04.04.07, 11:42
              Chcesz powiedzieć, że nie słyszałas o wypadkach kiedy kobieta z jakichś
              względów wrobiła mężczyzne w dziecko? Pewnie, ze tak nie powinno być ale tak
              bywa czasami.
              • i.nes Re: i jeszcze jedno 04.04.07, 12:00
                A co to znaczy "wrobić w dziecko"? Chyba trzeba być durniem i nie wiedzieć, że
                seks może skończyć się ciążą. Nie chcesz mieć z tą panią dziecka, to się
                zabezpiecz. Ona nie chce? Załóż spodnie i wyjdź.

                Co za Ciemnogród!

                --
                Life's a journey, not a destination.
                • aldon Re: i jeszcze jedno 04.04.07, 12:12
                  i.nes napisała:

                  > A co to znaczy "wrobić w dziecko"? Chyba trzeba być durniem i nie wiedzieć, że
                  > seks może skończyć się ciążą. Nie chcesz mieć z tą panią dziecka, to się
                  > zabezpiecz. Ona nie chce? Załóż spodnie i wyjdź.
                  >
                  > Co za Ciemnogród!
                  Kpisz sobie ze mnie? Przeciez dobrze wiesz, ze czasem jest tak, że kobieta
                  mówi, że bierze piguły a w rzeczywistości nie bierze bo chce faceta wrobioć w
                  dziecko np. żeby się z nią ożenił albo chce ratowac małżeństwo albo ma juz
                  trzydziestkę na karku, mąz nie chce dziecka a ona chce zostac mamą.
                  • i.nes Re: i jeszcze jedno 04.04.07, 14:24
                    Oczywiście, że wiem. Jeśli w ten sposób kobieta "ratuje" małżeństwo, to pada
                    pytanie, co to w ogóle jest małżeństwo i po co je ratować?

                    --
                    Life's a journey, not a destination.
                  • jayin Re: i jeszcze jedno 04.04.07, 22:31
                    Ehe...

                    A wystarczyłoby teoretycznie powtarzać sobie dwie regułki:

                    - na dobrą sprawę każdy seks może skończyć się ciążą, nawet ten z zabezpieczeniem (o ile któreś z sekszących nie jest bezpłodne), a wiara w "super hiper zabezpieczenia pewne w 110%" to lekko pobożne (sic:) życzenie jest

                    - ufaj tylko sobie. nie ufasz kobiecie, albo zabezpiczeniom - a nie chcesz mieć dzieci - to odpuść sobie seks.

                    a potem ludzie się dziwią: "skad sie biora dzieci...??"... "Jak mogla mnie zlapac na dziecko? zła kobieta to byla!"... Ech...:-)
                  • rainbow_high Re: i jeszcze jedno 06.04.07, 14:29
                    to jak facet jej nie wierzy, niech załóży gumkę
                    będzie miał pewność
                    jak jej wierzy to też może założyć gumkę ;)
          • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:39
            i.nes napisała:

            > aldon napisał:
            > > Rozumiem, że to twój brzuch, twoje ciało i ty decydujesz czy urodzis z cz
            > y
            > > usuniesz a ojciec nie ma nic do gadania.
            >
            > Taką decyzję podejmują odpowiedzialni ludzie ZANIM pójdą do łóżka. Seks wiąże
            > się z odpowiedzialnością. Nie chcesz dzieci, nie chcesz chorób, interesuje Cię
            > tylko przyjemność - zabezpiecz się. Odrzucając zabezpieczenie godzisz się na
            > konsekwencje w postaci niechcianej ciąży.
            Przepraszam ale chyba się nie rozumiemy. Chodzi mi o to czy decyzja o urodzeniu
            dziecka albo dokonaniu aborcji jest wyłącznie decyzją matki czy decyzja obojga
            rodziców. Jeżeli ma to byc wyłączna decyzja matki a ojciec nie ma nic do
            gadania to dlaczego ma ponosić konsekwencje w postaci alimentów. No chyba, że
            przyjmiemy, że oboje rodzice ponosza taka sama odpowiedzialnośc i maja takie
            same prawa. W takim wypadku jednak kobieta nie prawa usunąć ciązy bez zgody
            ojca. W końcu oboje sa odpowiedzalni no nie?
            • i.nes Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:41
              Jeśli dopuścili do ciąży w sytuacji, gdy jedno nie chciało (a stąd ta cała
              dyskusja!), to rozmowa o ODPOWIEDZIALNOŚCI traci jakikolwiek sens.

              Zaczynam się złościć.

              --
              Life's a journey, not a destination.
              • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:44
                Proste pytanie czy uważasz, że to kobieta powinna decydować bo to jej ciało i
                jej brzuch czy powinni decydowac oboje rodzice. Podałem konkretny przypadek
                napisz co o nim sądzisz i jakie widzisz rozwiązanie.
                • i.nes Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:47
                  Twój konkretny przypadek mówi o tym, że facet nie chciał, ale nic nie
                  powiedział. Kobieta chciała i zaszła. On zatem teraz nie ma nic do gadania. Może
                  probować z nią rozmawiać, ale ostateczna decyzja należy do niej.

                  --
                  Life's a journey, not a destination.
                  • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:53
                    Czyli wracamy do punktu wyjścia. Kobieta jak chce to sobie urodzi, jak chce
                    usunie a facet nie ma nic do gadania. Tylko jeżeli nie ma nic do gadania a
                    decyzja nalezy wyłącznie do kobiety to dlaczego mężczyzźni mają płacić
                    alimenty. Jak na razie nie podano tutaj żadnego sensownego argumentu. Jeśli
                    ktos chce pewnych praw to powinien ponosic także obowiązku a jeżeli kogos
                    pozbawia się pewnych prawa to także powinno się zdejmowac z niego obowiązki i
                    wszelka odpowiedzialność.
                    • i.nes Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:56
                      Aldon, naucz się czytać ze zrozumieniem! Jak facet nie chce mieć dzieci, to
                      myśli o tym WCZEŚNIEJ, a nie po fakcie! To się nazywa odpowiedzialność. Jak tego
                      nie rozumiesz i to nie jest dla Ciebie argument, to ja kończę tę dyskusję.

                      --
                      Life's a journey, not a destination.
                      • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:06
                        i.nes napisała:

                        > Aldon, naucz się czytać ze zrozumieniem! Jak facet nie chce mieć dzieci, to
                        > myśli o tym WCZEŚNIEJ, a nie po fakcie! To się nazywa odpowiedzialność. Jak
                        teg
                        > o
                        > nie rozumiesz i to nie jest dla Ciebie argument, to ja kończę tę dyskusję.
                        To ty naucz się czytać ze zrozumieniem. Jeżeli kobieta nie chce zajśc w ciąże i
                        mieć problemów z aborcją to niech nie uprawia seksu albo nie chc się
                        zabezpiecza ewentualnie zostanie lesbijką. Jeżeli kretynka jedna z druga tego
                        nie rozumie to niech nie domaga się prawa do aborcji tylko rodzi. Jeśli
                        natomiast chce prawa do aborcji to niech nie wqyciąga łap do cudzego portfela.
                        Jej ciało, jej brzuch, jej dziecko, ona wychowuje.
                        • olifanka umiec dyskutowac 04.04.07, 20:35
                          Drogi Aldonie
                          Naucz sie dyskutowac bez emocji, bez chamstwa, na poziomie. Dajesz dowod swojej
                          ogromnej slabosci i rozluznionych kombinerek wyzywajac kobiety od kretynek i
                          sugerujac ze maja nie uprawiac seksu, jesli to lub tamto.
                          Z takimi pogladami i energia zapisz sie moze do LPRu lub PISU tam takich
                          lubia... I was odpowiedni zapusc, taki na Krzysia Putre.
                          Kim Ty jestes zeby wypowiadac sie na temat macierzynstwa, ciazy, aborcji i
                          konsekwencji calego pakietu? Nie masz o tym bladego pojecia, co wyraznie widac
                          w Twoich akademickich wypowiedziach. Bazujesz na teoretycznej wiedzy, daje obie
                          rece na pieniek, ze nie masz dzieci, nie wiesz czym jest okres ciazy. W
                          najlepszym razie moze poznales strach przed wpadka.
                          Nie sadze nawet zebys mial dziewczyne. WIdze Cie w okularkach, rachitycznego
                          studencika przed kompem, co jakis czas reka poprawiajacego narzad zbrodni
                          ukryty w porcietach. Daruj sobie i wybierz sie na silownie, a nie smaruj tu
                          farmazony.
                          Napewno to lepiej Ci zrobi.
                          Pozdrawiam


                          • wiarusik Re: umiec dyskutowac 05.04.07, 00:58
                            Sugerowanie nie uprawiania sexu,padło najpierw z ust forumowiczki;)
                            To tak dla ścisłości;)
                          • aldon Re: umiec dyskutowac 05.04.07, 07:58
                            Nerwy puściły? Ja nie atakowałem nikogo ad personam i zawsze wyrażałem sie kulturalnie. Sama wystawiłas sobie świadectwo. Widać, że nie masz w temacie nic do powiedzenia więc postanowiłas pluć jadem. Odniosłabyś sie lepiej merytorycznie do tematu ale tego pewnie nie potrafisz. Lepiej pisać takie głupie hasełka o studencikach, siłowniach i kombinierkach. Szkoda, że na więcej cie nie stac ale jakoś nie dziwię sie temu.
                            • olifanka Re: umiec dyskutowac 05.04.07, 14:56
                              Myslisz sie. Nerwy nie puszczaja mi z tak durnego powodu. Moim zdaniem to Tobie
                              nerwy puszczaja, bo chcesz przyzwolenia na ciupcianie bez odpowiedzialnosci i
                              wysuwasz zyczenia zeby Ci dac na to aprobate. PECHOWO i Bogu Dzieki dla nas
                              kobiet, nie dostaniesz jej.
                              Merytorycznie pare osob probowalo z Toba dyskutowac, ale jestes zakuty we
                              wlasny poglad, wiec zaznaczylam tylko ze TAKIE jest moje zdanie, ze nie masz
                              pojecia o czym piszesz. Zgadza sie, trafilam, prawda? Nie udowodnie Ci
                              oczywiscie, ale mam calkowita pewnosc ze nie masz rodziny, jestes mlody, nie
                              masz dziewczyny, masz natomiast mocno przedmiotowy stosunek do kobiet, moze
                              zostales zle potraktowany - stad u Ciebie taka postawa.
                              Wtracilam sie w dyskusje bo zaczales pisac o kobietach kretynkach, a nie
                              zapominaj, ze to Ty macho_intelektu z tymi "kretynkami" potencjalnymi wdajesz
                              sie w dyskusje...
                              Poza tym piszesz ze nikogo nie atakowales? Czy aby napewno czytales to co
                              napisales na forum? Moze strzel sobie meliske, zrelaksuj sie i przestan
                              zawracac nam glowe pie..mi.
                              I pogodz sie z tym, ze jka zrobisz dzidziusia to BEDZIESZ placil i NIE BEDZIESZ
                              mogl legalnie zmusic kobiety do usuniecia go.
                              Pozdrawiam swiatecznie
                • wyssana.z.palca Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:50
                  ciekawe jak to widzisz. zalozmy: wpadka. ona chce on nie chce. on mowi jej ze
                  nie chce tego dziecka i ma je usunac. wedlug tego co piszesz, ona powinna sie
                  zgodzic. mialbys sumienie kazac kobiecie usunac dziecko, ktorego ona chce? to
                  TYLKO I WYLACZNIE jej decyzja. a skoro nie chce placic alimentow to nie trzebya
                  bylo sie seksic. juz dzieci w podstawowce wiedza ze ciaze sa spowodowane tylko
                  seksem jakby nie patrzec...
                  • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:58
                    wyssana.z.palca napisała:

                    > ciekawe jak to widzisz. zalozmy: wpadka. ona chce on nie chce. on mowi jej ze
                    > nie chce tego dziecka i ma je usunac. wedlug tego co piszesz, ona powinna sie
                    > zgodzic. mialbys sumienie kazac kobiecie usunac dziecko, ktorego ona chce? to
                    > TYLKO I WYLACZNIE jej decyzja. a skoro nie chce placic alimentow to nie
                    trzebya
                    >
                    > bylo sie seksic. juz dzieci w podstawowce wiedza ze ciaze sa spowodowane
                    tylko
                    > seksem jakby nie patrzec...
                    Chyba się nie rozumiemy. Ja nie jestem za tym żeby zmuszac kobietę do aborcji.
                    Jestem tylko za tym żeby obowiązywały logiczne zasady. Według mnie są dwa
                    logiczne rozwiązania pomojam tutaj aspekt moralny. Rozwiązanie pierwsze to
                    zakaz aborcji poza pewnymi szczegolnymi wyjątkami, facet jeśli odejdzie płaci
                    alimenty a kobieta jeśli usunie ciążę bez zgody ojca jest pociągana do
                    odpowiedzialności karnej. Natomiast drugie rozwiązanie przewiduje pełne prawo
                    kobiety do aborcji. Przyjmujemy, że to jej ciało, jej brzuch i ona decyduje czy
                    urodzi czy nie, facet nie ma nic do gadania. Jeżeli jednak facet nie ma nic do
                    gadania to zdejmujemy także z niego wszelkie obowiązki w tym obowiązek
                    alimentacyjny. Kobieta sama sobie rodzi albo usuwa ale i sama wychowuje no
                    chyba, że mężczyzna chce uczesticzyć w wychowaniu.
                    • wyssana.z.palca Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:07
                      tak, ale sama tego dziecka nie zrobila. masz w sumie troche racji, ale w takim
                      wypadku faceta to nic nie nauczy jezeli nie bedize odpowiedzialny za swoje
                      czyny a w koncu jego potomek chodzi po tym swiecie..
                      • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:14
                        wyssana.z.palca napisała:

                        > tak, ale sama tego dziecka nie zrobila. masz w sumie troche racji, ale w
                        takim
                        > wypadku faceta to nic nie nauczy jezeli nie bedize odpowiedzialny za swoje
                        > czyny a w koncu jego potomek chodzi po tym swiecie..
                        No więc jeżeli facet ma być odpowiedzialny to wtedy kobieta nie może mówić mój
                        brzuch, moje ciało, ja decyduję. Jeżeli sama decydujesz to nie wymagaj potem
                        płacenia alimentów. Jeżeli facet ma być odpowiedzialny to chyba musi miec cos
                        do gadania w kwestii narodzin. Jeżeli tylko kobieta ma decydowac to niech sobie
                        tez i sama wychowuje.
                        • wyssana.z.palca Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:15
                          no i tak jest, ze to kobiety same wychowuja te dzieci. faceci maja to z reguly
                          w nosie. a alimenty? i co z tego ze sa zasadzane jak mozna sie od wymigac na
                          wsyzstkie sposoby. i tak juz jest tak, jakbys chcial zeby bylo.
                          • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:21
                            wyssana.z.palca napisała:

                            > no i tak jest, ze to kobiety same wychowuja te dzieci. faceci maja to z
                            reguly
                            > w nosie. a alimenty? i co z tego ze sa zasadzane jak mozna sie od wymigac na
                            > wsyzstkie sposoby. i tak juz jest tak, jakbys chcial zeby bylo.
                            Nie nie jest tak jak bym chciał. W większości przypadków niepłacenie alimentów
                            to zwykłe draństwo. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Chodzi mi jednak o
                            pewne zasady o równość. Pewnie wśród tych alimnciarzy sa i tacy jak ten,
                            którego opisałem w moim przykładzie kiedy najpierw jego parnerka usunęła ciąże
                            a potem wrobiła go w dziecko. Uważam, że powinniśmy ustalić jasne zasady i
                            później z żelazna konsekwencja je egzekwować. Denerwuje mnie tylko, że niektóre
                            kobiety uzurpuja sobie prawo do wyłącznego decydowania o swoim dziecku w mysl
                            zasady mój brzuch, moje ciało itp. Jak sobie chca tak decydowac to niech się do
                            cholery zrzekna alimentów. rodzice powinni obydwoje decydować i obuydwoje
                            ponosic odpowiedzialność. Tylko o to mi chodzi.
                            • wyssana.z.palca Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:25
                              rozumiem i poneikad sie zagdzam w kwesti tych alimentow. niestey, sadze ze
                              daleko nam do tego.
                  • justysialek Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:04
                    wyssana.z.palca napisała:

                    > ciekawe jak to widzisz. zalozmy: wpadka. ona chce on nie chce. on mowi jej ze
                    > nie chce tego dziecka i ma je usunac. wedlug tego co piszesz, ona powinna sie
                    > zgodzic.

                    Zacznijmy od tego, że jesli oboje maja RÓWNE prawa w decydowaniu to czemu ona
                    ma się zgodzić na to, co on proponuje?! Tu jest właśnie problem: jesli mają
                    równe prawa, to co wtedy, gdy jedno chce, a drugie nie?! Czyje prawa
                    są "równiejsze"?
                    Aldon nie postuluje, aby prawa rodziców do decydowania o ciąży były równe,
                    tylko chce, aby to mężczyzna mógł zadecydować ostatecznie.
                    • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:09
                      justysialek napisała:

                      > wyssana.z.palca napisała:
                      >
                      > > ciekawe jak to widzisz. zalozmy: wpadka. ona chce on nie chce. on mowi je
                      > j ze
                      > > nie chce tego dziecka i ma je usunac. wedlug tego co piszesz, ona powinna
                      > sie
                      > > zgodzic.
                      >
                      > Zacznijmy od tego, że jesli oboje maja RÓWNE prawa w decydowaniu to czemu ona
                      > ma się zgodzić na to, co on proponuje?! Tu jest właśnie problem: jesli mają
                      > równe prawa, to co wtedy, gdy jedno chce, a drugie nie?! Czyje prawa
                      > są "równiejsze"?
                      > Aldon nie postuluje, aby prawa rodziców do decydowania o ciąży były równe,
                      > tylko chce, aby to mężczyzna mógł zadecydować ostatecznie.
                      Nie ja nie chcę żeby mężczyzna ostatecznie decydował. Albo tylko kobieta
                      decyduje i wtedy kasujemy alimenty albo oboje decydują. Jeżeli facet chce
                      dziecka a kobieta mimo to usunie to idziesiedzieć a jeżeli kobieta chce urodzić
                      a facet nie chce tego dziecka to nie może jej zmusic do aborcji ale wtedy
                      zrzeka się praw do dziecka i nie płaci alimentów.
                      • justysialek Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:16
                        Słuchaj - masz swoja sprawę, argumenty i masz swoją rację. Niestety są to
                        postulaty sprzeczne z naszymi interesami(tzn kobiet).
                        Proponuje więc, zamiast denerwować ludzi na forum, znaleźć sobie jakąś grupę,
                        która będzie podzielała twoje zdanie, zorganizowac sie i uderzać do posłów -
                        niech przygotują odpowiednia ustawę!
                        Po co zaczynać temat, między ludźmi, których interesy są sprzeczne?!
                        Lobby polega na czym innym!
                        • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:23
                          justysialek napisała:

                          > Słuchaj - masz swoja sprawę, argumenty i masz swoją rację. Niestety są to
                          > postulaty sprzeczne z naszymi interesami(tzn kobiet).
                          > Proponuje więc, zamiast denerwować ludzi na forum, znaleźć sobie jakąś grupę,
                          > która będzie podzielała twoje zdanie, zorganizowac sie i uderzać do posłów -
                          > niech przygotują odpowiednia ustawę!
                          > Po co zaczynać temat, między ludźmi, których interesy są sprzeczne?!
                          > Lobby polega na czym innym!
                          Dzięki za szczerość:) Tak własnie jest interesy kobiet i mężczyzn sa tu
                          sprzeczne choc uważam, że moje propozycje są kompromisowe i najbardziej
                          sprawiedliwe. No ale niestety jak widac lobby kobiece w sejmie jest silniejsze:)
                      • demonii Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 16:09
                        > zrzeka się praw do dziecka i nie płaci alimentów.
                        I tu jesteś w błedzie, w polskim prawie brak władzy rodzicielskiej nad
                        dzieckiem nie jest równy z ustaniem obowiązku alimentacyjnego.
                        • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 16:11
                          demonii napisała:

                          > > zrzeka się praw do dziecka i nie płaci alimentów.
                          > I tu jesteś w błedzie, w polskim prawie brak władzy rodzicielskiej nad
                          > dzieckiem nie jest równy z ustaniem obowiązku alimentacyjnego.
                          Nie nie jestem w błędzie. Wiem, że zrzeczenie się praw rodzicielskich nad
                          dzieckiem nie oznacza ustania obowiązku alimentacyjnego wobec tego dziecka.
                          • demonii Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 16:16
                            Skoro wiesz bez sensu jest snucie teorii, zakładanie hipotez... Możesz zostać
                            posłem i popróbować zmienic prawo :)
                            • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 16:18
                              demonii napisała:

                              > Skoro wiesz bez sensu jest snucie teorii, zakładanie hipotez... Możesz zostać
                              > posłem i popróbować zmienic prawo :)
                              Może jakiś poseł przeczyta moje koncepcje i wniesie odpowiedni projekt ustawy.
                              Tylko boje się, że lobby kobiece do tego nie dopuści bo niestety wbrew temu co
                              się mówi to w naszym prawie kobieta jest uprzywilejowana a męzczyzna jest
                              chłopcem do bicia.
        • miss_a Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 11:51
          o moj Boze, a czy istnieja tylko takie dwa ekstrema: 1 - pokornie zgadzam sie na
          wszystko, co zadecyduje moj partner, 2 - sama decyduje o wszystkim?

          podobnie jak chyba ogromna wiekszosc ludzi uwazam, ze narodziny dziecka powinny
          byc owocem decyzji obojga rodzicow. praktyki typu "kontrolowana wpadka" uwazam
          za nieetyczne i obrzydliwe.

          natomiast jesli wpadka jest rzeczywiscie wpadka (nie wiem, prezerwatywa pekla,
          cokolwiek), to... dalej uwazam, ze oboje partnerzy powinni o tym podyskutowac,
          wyrazic swoje zdanie. ale jesli zdania roznia sie radykalnie, to ostateczna
          decyzja powinna nalezec do kobiety. zgodnie z zasada, ktora chyba szanuja
          wszyscy cywilizowani ludzie, ze ten, kto ponosi wieksza odpowiedzialnosc, ma tez
          wieksze prawa.

          to kobieta ponosi wszystkie koszty zdrowotne i wiekszosc kosztow psychicznych --
          zarowno gdy decyduje sie miec dziecko, jak i gdy zdecyduje sie nie miec. o
          zagrozeniach jakie ciaza i porod niosa dla zdrowia i zycia kobiety chyba juz
          wszystko powiedziano. a aborcja to nie usuniecie brodawki czy pobranie krwi,
          tylko powazny zabieg medyczny, ktory grozi roznymi powiklaniami.

          czy naprawde tak trudno to zrozumiec? ze nie mozesz komus kazac placic swoim
          wlasnym cialem za Twoje decyzje?
          • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:04
            No dobra jest wpadka. Ja mimo to chcę żeby urodziła a ona nie chce i usuwa bo
            studia, bo kariera, bo jeszcze jest za młoda i tysiąc innych powodów. Po czasie
            jakoś to przebolałem i znów jesteśmy razem. Pobieramy się ale po kilku latach
            nasze małżeństwo zaczyna się rozpadać. Żona chce je ratowac i uważa, że
            najlepszym na to sposobem będzie dziecko. Kiedy się o tym dowiaduję jestem
            wściekły i chcę żeby usunęła. Za wszystko oczywiście zapłace i wszystko
            załatwię. Żona się nie godzi gdyż rozwinął sie u nie silny instynkt macieżyński
            i chce tego dziecka. Nie dogadujemy się dochodzi do rozwodu i musze płacić
            alimenty. Po roku tracę pracę nie mam z czego płacić i ląduję w więzieniu. Jak
            ci się podoba taka historia. Może to i ekstremum ale przyznasz, ze
            prawdopodobne.
            • miss_a Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:22
              > Jak ci się podoba taka historia.


              aldonie, bardzo mi sie podoba. wykroilabym z niej wrecz scenariusz filmowy.

              a tak na serio:

              1) jestem totalnie przeciwna prawu mezczyzn do aborcji, jesli ktos powiniem miec
              takie prawo to TYLKO kobieta poniewaz TYLKO ona potencjalnie placi za to swoim
              zdrowiem fizycznym i psychicznym. NIE MOZESZ podejmowac decyzji za ktore placi
              WYLACZNIE ktos inny, koniec i kropka, wiecej na ten temat nie bede dyskutowac.

              ale...

              2) jestem rowniez totalnie przeciwna "kontrolowanym wpadkom" (kontrolowanym
              przez ktorakolwiek ze stron), uwazam to za okropne swinstwo. i zgadzam sie z
              Toba, ze kobieta, ktora po prostu cynicznie wykorzystala faceta jako dawce
              nasienia (np klamiac ze bierze pigulki, lub celowo dziurawiac prezerwatywe) nie
              ma prawa do jego alimentow.

              natomiast

              3) uwazam rowniez, ze jest cholernie trudno udowodnic przed sadem, ze wpadka
              byla kontrolowana przez kobiete. niby jak udowodnisz, ze celowo nie brala
              pigulek, lub celowo dziurawila prezerwatywy??? gdyby takie stwierdzenie ojca
              "ona mnie oszukala" bralo sie za podstawe prawna, to chyba zadna kobieta nie
              mialaby prawa do alimentow. dlatego obawiam sie ze obecna sytuacja prawna
              pozostanie utrzymana, no chyba ze zaczniemy zyc w Orwellowskim swiecie, gdzie
              kazdy nasz ruch bedzie sledzony.

              pozdrawiam.
              • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:28
                No właśnie niby mamy równe prawa, niby współczujesz temu facetowi ale co z tego
                i tak w końcu będzie bulić a jak nie to pódzie siedzieć. Ech chyba trzeba
                pomyśleć o jakims silnym prawdziwie męskim lobby. Chyba juz czas na Partię
                Mężczyzn:)
                • miss_a Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:33
                  Partia Mezczyzn to chyba jest akurat w Polsce obecnie kazda partia, od LPRu po
                  SLD. Btw, jaki bylby program? Zupelne zniesienie obowiazku alimentacyjnego, bo
                  durne baby same sa sobie winne ze produkuja komorki jajowe, czy jak?
                  • aldon Re: kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze 04.04.07, 12:36
                    miss_a napisała:

                    > Partia Mezczyzn to chyba jest akurat w Polsce obecnie kazda partia, od LPRu po
                    > SLD. Btw, jaki bylby program? Zupelne zniesienie obowiazku alimentacyjnego, bo
                    > durne baby same sa sobie winne ze produkuja komorki jajowe, czy jak?
                    Ale co to za mężczyźni. w mojej partii postawiłbym nie na ilośc tylko na
                    jakość. Co do alimentów to podałem konkretne rozwiązania moim zdaniem logiczne
                    i najsprawiedliwsze z mozliwych. Trzeba by tylko zadecydować który wariant
                    przyjmujemy.
    • aldon Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:41
      Żeby było jasne nie pisze tutaj o sobie tylko ogolnie o aborcji, alimentach i
      równych prawach kobiet i mężczyzn.
      • i.nes Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:52
        aldon napisał:
        > Żeby było jasne nie pisze tutaj o sobie tylko ogolnie o aborcji, alimentach i
        > równych prawach kobiet i mężczyzn.

        Kobieta i mężczyzna mają równe prawo odmówić niezabezpieczonego seksu, jeśli nie
        chcą mieć potomstwa.

        Brak komunikacji między istotami rozumnymi w kwestii prokreacji nie może być
        podstawą do udzielenia komukolwiek prawa do aborcji.

        --
        Life's a journey, not a destination.
      • kolejny_forumowicz Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 15:03

        ---------------------------------------------------

        Aldon, tylko najpierw zadaj sobie pytanie:

        ...czy wolisz zapłacić, ponieść odpowiedzialniość za to, co zrobiłeś - w końcu
        to ty po części zrobiłeś to dziecko, samo nie mogło wypączkować - i mieć
        świadomość, że twój potomek, człowiek, który jest częścią ciebie, rozwija
        się, ma za co żyć, jeść i się uczyć... że, mimo że nie musisz zawracać sobie
        głowy jego wychowaniem, to jednak choć trochę polepszasz jego jakość życia...

        ...czy może wolisz zaoszczędzić te parę stów/tysięcy miesięcznie i patrzeć jak
        twoje - wprawdzie niechciane, ale zawsze - dziecko umiera z głodu, albo musi
        chodzić w starych, potarganych ubraniach i ciągle słyszy od swojej matki "to
        przez tatusia, on nas już nie kocha i nie da nam na jedzenie, bo przecież nigdy
        cię nie chciał. sami musimy o sibie zadbać, bo w końcu tylko ja chciałam, żebyś
        się urodził".

        no, zastanów się. i tak nie musisz dziecka wychowywać, skoro go nie chciałeś,
        masz święty spokój - czy naprawdę nie jesteś w stanie dać mu chociaż tych
        pieniędzy? przecież to część ciebie, twoja krew!

        ---------------------------------------------------
        • aldon Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 15:42
          Nie pisze o sobie tylko ogolnie rozważam problem aborcji. Na szczęscie nigdy
          nie byłem w takiej sytuacji.
    • justysialek Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:48
      Przemyślałam to i przyznaje ci rację: jeśli kiedys zajdziesz w ciążę, to
      jestem za tym, żebyś miał prawo do aborcji.
      • i.nes Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 11:58
        justysialek napisała:
        > Przemyślałam to i przyznaje ci rację: jeśli kiedys zajdziesz w ciążę, to
        > jestem za tym, żebyś miał prawo do aborcji.

        Popieram! ;)

        Aldon na matkę!

        --
        Life's a journey, not a destination.
      • tracer81 Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 16:23
        > Przemyślałam to i przyznaje ci rację: jeśli kiedys zajdziesz w ciążę, to
        > jestem za tym, żebyś miał prawo do aborcji.
        Hehe...
        Kobiecy populizm zamiast rzeczowej odpowiedzi. Zdrobniony nick nie jest pewnie przypadkiem.
    • fiutek-maly Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 12:49
      a jak chce to niech sie podda aborcji. nie mój cyrk nie moje małpy
    • unbreakable Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 18:05
      przeczytalam wszystkie wypowiedzi aldona i stwierdzam, ze jest kompletnym
      szowinistycznym kretynem...
      • aldon Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 19:42
        unbreakable napisała:

        > przeczytalam wszystkie wypowiedzi aldona i stwierdzam, ze jest kompletnym
        > szowinistycznym kretynem...
        Bardzo merytoryczna wypowiedź. Jestem pod wrażeniem.
    • sir.vimes Mężczyzna w ciąży może decydować 04.04.07, 18:08
      o losie własnej ciąży. Nie musi pytać żony.
      • aldon Re: Mężczyzna w ciąży może decydować 04.04.07, 19:40
        Niech sobie kobieta decyduje o swoim brzuchu tylko niech potem nie wyciąga łap
        po cudze pieniądze. W końcu to JEJ brzuch, JEJ ciało, JEJ ciąża i JEJ dziecko.
        • olifanka Re: Mężczyzna w ciąży może decydować 04.04.07, 20:36
          Tyle godzin minelo a Ty nadal i nadal o tym samym.
          Zabezpiecz pieniadze i nie zawracaj nam tu glowy...
          • wielo-kropek Re: Mężczyzna w ciąży może decydować 04.04.07, 20:54
            Moje zdanie na ten temat jest takie. Jesli sa malzenstwem wtedy wystarczy ze
            jedno chce zeby dziecko sie urodzilo,druga strona powinna to zaakceptowac,
            pomimo iz go nie chce. Jesli oboje nie chca, wtedy nalezy do ich decyzji co
            zrobia, urodzi sie lub zabija swoj plod. W przypadku wolnym (chlopak
            dziewczyna) jestem po stronie dziewczyny, czyli jej decyzja tu ma byc
            uslyszana i uszanowana. Jesli chce urodzic, nie powinno jej sie tego zabraniac.
            Jesli chce przerwac -jej sprawa. Jesli jej chlopak chce, a ona nie, tez jestem
            po jej stronie co zadecyduje, pomimo iz nie jestem zwolennikiem aborcji. Bylbym
            po jego stronie gdyby sie z nia ozenil i ona byla jego zona. Wtedy bym
            powiedzial, ze powinna urodzic.
        • jayin Re: Mężczyzna w ciąży może decydować 04.04.07, 22:35
          aldon napisał:

          > W końcu to (...) JEJ dziecko.

          Tak. A biedne, protestujące plemniki Dawcy Genów uprowadzili terroryści na jej zlecenie i zaimplikowali na siłę...:-)

          no chyba, że to gwałt był, czy cuś... no to faktycznie... zrobiła facetowi dziecko. chociaz nadal to pozostaje "ICH dziecko". protestowac można ile się chce. faktow sie nie zmieni. a przynajmniej nomenklatury.
    • skrzydlate Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 21:34
      zasadniczo to sie zgadzam, w koncu on tez moze wychowywac malenstwo.. no nie?
      • wielo-kropek Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 23:00
        Ja jak juz napisalem daje w tym przypadku wszystkie decyzje dziewczynie. Chce
        mic dziecko, powinna je miec i nikt jej w tym nie powinien przeszkadzac. Nawet
        jesli go wrobila na dziecko to niech ma pretensje do siebie ze dal sie
        wrobic. Uwazam ze jesli chlopak jest z dziewczyna tylko dla seksu i nie jest
        przygotowany na mozliwosc zajscia w ciaze, to nie powinien z nia byc. Niech
        korzysta z prostytutek dla pewnosci. W tym przypadku sprawa mniej wiecej i tak
        do prostytucji sie sprowadza. Taki facet ma ja praktycznie za darmowa
        prostytutke. Korzysta z jej uslug za darmo. Jest z nia raczej tylko i wylacznie
        z racji seksu, podobnie jak klient z prostytutka. Nastepnym razem wybierz sie
        do dziewczyny ktora bedziesz kochal.
    • makbrajd Re: Co z prawem mężczyzny do aborcji 04.04.07, 22:53
      aldon napisał:

      > Czy jeżeli moja dziewczyna albo żona zajdzie w ciążę a ja nie chcę tego
      > dziecka to czy mam według was prawo do aborcji? Jak równość to równość więc
      > chyba mam takie prawo. Zmuszenie jednak kobiety do aborcji mogłoby okazać się
      > trudne dlatego mam kolejne pytanie. Skoro nie chciałem tego dziecka a ona
      > wbrew mnie je urodziła to dlaczego mam płacić na nie alimenty. Przecież ja
      > tego dziecka nie chciałem i proponowałem cywilizowane rozwiązanie w postaci
      > aborcji. Dlaczego mężczyzna ma być podwójnie pokrzywdzony. Raz poprzez to, że
      > na świat przyszło niechciane przez niego dziecko a dwa, że musi tego
      > niechcianego dzieciaka utrzymywać. Kobieta natomiast może sobie robić co
      > chce. Jak chce to urodzi jak ma kaprys to usunie a na końcu facet i tak musi
      > płacić. Dla mnie to jest dyskryminacja wołająca o pomstę do nieba. Ciekawe co
      > na to Pełnomocnik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Skoro kobieta mówi,
      > że to jej sprawa i jej brzuch to dlaczego facet ma płacić alimenty.Załóżmy,
      > że mam żonę, ona zachodzi w ciążę ale usuwa ją mimo że ja bardzo chciałem
      > tego dziecka ale żona twierdzi, że jest za młoda, musi robić karierę i
      > dlatego nie jest gotowa teraz na dziecko. Po kilku latach żona przekracza już
      > trzydziestkę i nagle odkrywa w sobie instynkt macierzyński więc znowu
      > zachodzi w ciążę oczywiście bez pytania mnie o zdanie ale tym razem to
      > właśnie ja nie chcę dziecka. No ale znowu nie mam nic do gadania kobieta
      > rodzi dziecko, rozwodzimy się i przez wiele lat muszę płacić alimenty na
      > dziecko, którego nie chciałem i w które mnie wrobiła natomiast parę lat
      > wcześniej ona usunęła sobie ciążę bez żadnych konsekwencji. Skoro to jej
      > ciało i jej brzuch to dlaczego mam płacić na niechciane przeze mnie dziecko.
      > Bardzo was prosze o odpowiedź na ten konkretny przypadek. Swoja droga bardzo
      > sprytnie to sobie kobiety wymyśliły. Kiedy kobieta jest w ciąży to mamy do
      > czynienia z płodem z którym ona ma prawo zrobić co się jej podoba i ojciec
      > nie ma nic do gadania ale kiedy dziecko już się urodzi nagle kobieta
      > oczywiście zupełnie bezinteresownie zrzuca odpowiedzialność na ojca bo to
      > przecież jego dziecko. To się nazywa hipokryzja. Nie jestem ani za aborcja
      > ani przeciw aborcji uważam tylko, że kobiety i mężczyżni powinni miec w
      > sprawach prokreacji takie same prawa. Albo przyjmujemy za feministkami, że
      > tylko kobieta decyduje bo to jej brzuch i jej ciało a facet nie ma nic do
      > gadania. Tylko, że jeżeli nie ma nic do gadania to dlaczego nagle po
      > urodzeniu dziecka ma ponosić odpowiedzialnośc. Przeciez to nie jego brzuch i
      > nie jego ciało. Jest tez drugie rozwiązanie to znaczy oboje rodzice sa
      > odpowiedzialni za dziecko przez cały okres ciązy i po urodzeniu dziecka.
      > Konsekwencja takiego stanu rzeczy powinno być to, że kobieta może usunąc
      > ciąże tylko za zgoda ojca. Jeżeli jako ojciec nie wyrażam na to zgody to
      > kobieta nie ma prawa usunąc ciązy a jesli to zrobi powina ponosic
      > odpowiedzialnośc karną. Wybierajcie co wam się bardziej podoba.
      > Tylko prosze mi tu nie pisac, że jak nie chcesz takich problemów to się
      > zabezpieczaj albo zostań gejem. Równie dobrze mógłbym napisac jeżeli nie
      > chcesz kobieto zajśc w ciążę to się zabezpieczaj albo zostan lesbijką. Każdy
      > logicznie myślący człowiek niezależnie kobieta czy mężczyzna przyzna, że mamy
      > obecnie do czynienia z daleko posunięta nierównością i dlatego należy to
      > zmienić.


      chyba ci się nudzi stary...
      nawet jeśli robisz za domorosłego filozofa to nie tędy droga
      wróć do pierwszego zdania i zastanów się nad zestwieniem "chcieć dziecka"
      a "prawo do aborcji"
      a zabić zawsze możesz- takze staruszkę na ulicy jeśli ci przeszkadza.
      wybór "chcieć widzieć codziennie staruszkę idącą po mleko" czy "prawo do
      usunięcia zbednego widoku"
      rostrzygnij ten "dylemat" a pozbedziesz się durnego filzofowania dlaszego
    • yagiennka Jak krowie na rowie 05.04.07, 00:28
      Po 1 jeśli bedziesz zachodził w ciążę i nosił dziecko 9 miesięcy a potem je
      rodził to wtedy możesz sobie domagać się prawa do aborcji. Póki co cały twój
      "wysiłek" polega na jednym wytrysku.
      Po drugie alimenty nie sa dla kobiety tylko dla dziecka! Ono nie jest winne ani
      temu że tobie zachciało się uprawiać seks i nie ponosić konsekwencji, ani temu
      że matka postanowiła je urodzić.
      Po 3 póki to kobieta ponosi cały trud noszenia ciąży i porodu to ona ma
      zdecydowanie więcej do powiedzenia w kwestii tego czy urodzi czy nie urodzi.
      Nikt jej nie ma prawa do niczego zmuszać.
      Amen.
      • wielo-kropek Re: Jak krowie na rowie 05.04.07, 00:49
        No dobrze yagienka, ja tez tak by to widzial jesli chodzi o wolne zwiazki. A
        jak ma to wygladac w malzenstwie? Czy facet tez nie ma najmniejszego glosu,
        tylko kobieta decyduje o wszystkim?
        • yagiennka Re: Jak krowie na rowie 05.04.07, 16:18
          W małżeństwie to ludzie mają się dogadać przed ślubem co do tego czy chcą mieć
          dzieci czy nie. Inen opcje sa dla mnie chore. To musi być ustalone.
      • aldon Re: Jak krowie na rowie 05.04.07, 07:51
        yagiennka napisała:

        > Po 1 jeśli bedziesz zachodził w ciążę i nosił dziecko 9 miesięcy a potem je
        > rodził to wtedy możesz sobie domagać się prawa do aborcji. Póki co cały twój
        > "wysiłek" polega na jednym wytrysku.
        Jeżeli tylko kobieta ma decydowac czy urodzi czy nie w myśl zasady mój brzuch, moje ciało, ja tu decyduje a ty nie masz nic do gadania to gó.. mnie obchodzi, ze zaszła w ciążę, ze nosi dziecko i potem je rodzi. Ona podejmuje decyzje, ona decyduje to jej brzuch więc to nie moja sprawa, ja umywam ręce. skoro nie mam żadnych praw to dlaczego mam miec jakies obowiązki. Powinienem miec albo prawo do współdecydowania albo nie powinienem płacic alimentów. Zdecydujcie się w końcu kobiety na cos albo chcecie same decydowac i wtedy odpierniczcie sie od naszej kasy albo macie prawo do alimentów ale wtedy my współdecydujemy.
        > Po drugie alimenty nie sa dla kobiety tylko dla dziecka! Ono nie jest winne ani
        > temu że tobie zachciało się uprawiać seks i nie ponosić konsekwencji, ani temu
        > że matka postanowiła je urodzić.
        > Po 3 póki to kobieta ponosi cały trud noszenia ciąży i porodu to ona ma
        > zdecydowanie więcej do powiedzenia w kwestii tego czy urodzi czy nie urodzi.
        > Nikt jej nie ma prawa do niczego zmuszać.
        > Amen.
        Jeśli mam ponosic konsekwencje to powinienem miec jakies prawa. Dlaczego kobieta nie ma ponosic konsekwencji? Jeszcze raz napisze jeżeli nie mam nic do powiedzenia w kwestii urodzenia dziecka czy nie to mam gdzies jej trudy porodu. ciekawe co powiesz na ten przykład, który podałem. Dla mnie jesteś zwykła hipokrytką. Cały problem powstał wtedy kiedy kobietom przyznano prawo do aborcji a jednoczesnie nie zadbano o likwidacje alimentów. W ten sposób uprzywilejowano kobiety, które maja wszystkie prawa a żadnych obowiązków w przeciwieństwie do mężczyzn. Zresztą co mnie obchodzi, że alimenty sa dla dziecka. Kobieta mówi mój brzuch, moje ciało, ja tu decyduję a ty nie masz frajerze nic do gadania. Jak zechce to urodze a jak nie to usunę. Ale kiedy urodzi już to dziecko to wtedy nagle zaczyna miec nasze i kobieta wyciąga łapska po nie swoje pieniądze.
        • ewik_75 Re: Jak krowie na rowie 05.04.07, 14:45
          > Jeżeli tylko kobieta ma decydowac czy urodzi czy nie w myśl zasady mój
          brzuch,
          > moje ciało, ja tu decyduje a ty nie masz nic do gadania to gó.. mnie
          obchodzi,
          > ze zaszła w ciążę, ze nosi dziecko i potem je rodzi.


          A widzisz - błąd logiczny!
          G….o to Cię może obchodzić, jeśli to nie Ty byłeś dawcą nasienia.
          Do zostania ojcem konieczny jest pewien akt, który bez Twojej woli i
          współdziałania nie byłby możliwy.
          Podejmujesz się go, a więc - współdecydujesz.
          A skoro współdecydujesz - to ponosisz częściową odpowiedzialność.


          > ja umywam ręce. skoro nie mam
          > żadnych praw to dlaczego mam miec jakies obowiązki.


          Masz prawa. Masz prawa ojca.
          Masz prawo do odwiedzin, kształcenia, pokazywania świata, spędzania z dzieckiem
          czasu….
          Masz to prawo!


          > Jeśli mam ponosic konsekwencje to powinienem miec jakies prawa. Dlaczego
          > kobieta nie ma ponosic konsekwencji?


          Drogi Aldonie, chyba Cię, mówiąc delikatnie - pogięło!
          Kobieta ponosi w tym wszystkim największą odpowiedzialność!
          To ona wychowuje, opiekuje się, wozi do lekarza, załatwia nianki i przedszkola,
          wstaje w nocy, karmi, przewija, często poświęca swoje własne prywatne życie….
          ONA! Nie facet.
          Nie wpominam o 9 miesiącach męczarni i porodzie, który tę męczarnię kończy.
          A Ty skamlesz, bo będziesz musiał być może 600 czy 800 złotych zapłacić?????
          To jest nic w porównaniu z poświęceniami matki!


          > . Zresztą co mnie obchodzi, że alimenty sa dla dziecka. Kobieta mówi mój
          > brzuch, moje ciało, ja tu decyduję a ty nie masz frajerze nic do gadania. Jak
          > zechce to urodze a jak nie to usunę. Ale kiedy urodzi już to dziecko to wtedy
          > nagle zaczyna miec nasze i kobieta wyciąga łapska po nie swoje pieniądze.


          Bo dopóki się nie urodzi jest płodem. Kiedy się urodzi - jest dzieckiem.
          Dziecko ma prawo do alimentów. Płód - nie.
          Dziecko jest osobnym bytem, mogącym istnieć niezależnie od matki. Płód - nie.
          A Ty jesteś tragicznym wręcz sknerą…..
          A tak BTW - gdyby zadbano o "interes mężczyzn" tak rozumiany, jak Ty to
          prezentujesz - to byśmy w mig jako naród wyginęli…..

          Z tego wszystkiego płynie jeden wniosek - uważaj, kogo zapylasz…..
          • aldon Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 11:10
            ewik_75 napisała:

            > A widzisz - błąd logiczny!
            > G?.o to Cię może obchodzić, jeśli to nie Ty byłeś dawcą nasienia.
            > Do zostania ojcem konieczny jest pewien akt, który bez Twojej woli i
            > współdziałania nie byłby możliwy.
            > Podejmujesz się go, a więc - współdecydujesz.
            > A skoro współdecydujesz - to ponosisz częściową odpowiedzialność.
            Jaki błąd logiczny? Jakim prawem mam ponosic odpowiedzialnośc za dziecko skoro go nie chcę i chce żeby matka dokonała aborcji. Jesli mimo to chce urodzic to niech sie zrzeknie alimentów a ja w zamian zrzekam sie praw rodzicielskich.


            > Masz prawa. Masz prawa ojca.
            > Masz prawo do odwiedzin, kształcenia, pokazywania świata, spędzania z dzieckiem
            >
            > czasu?.
            > Masz to prawo!
            Jaki prawo? Zakładamy, że ja tego dziecka nienawidze i nie chciałem go. Mam więc głeboko w dupie te prawa. Kobieta w takiej sytuacji po prostu dokonuje aaborcji a ja mam płacic na dziecko, którewgo nie chciałem.

            > Drogi Aldonie, chyba Cię, mówiąc delikatnie - pogięło!
            > Kobieta ponosi w tym wszystkim największą odpowiedzialność!
            > To ona wychowuje, opiekuje się, wozi do lekarza, załatwia nianki i przedszkola,
            >
            > wstaje w nocy, karmi, przewija, często poświęca swoje własne prywatne życieR
            > 30;.
            > ONA! Nie facet.
            > Nie wpominam o 9 miesiącach męczarni i porodzie, który tę męczarnię kończy.
            > A Ty skamlesz, bo będziesz musiał być może 600 czy 800 złotych zapłacić?????
            > To jest nic w porównaniu z poświęceniami matki!
            Tylko co mnie to obchodzi. W końcu jej brzuch, jej cialo, jej ciąża czyli nie moja sprawa.



            > Bo dopóki się nie urodzi jest płodem. Kiedy się urodzi - jest dzieckiem.
            > Dziecko ma prawo do alimentów. Płód - nie.
            > Dziecko jest osobnym bytem, mogącym istnieć niezależnie od matki. Płód - nie.
            > A Ty jesteś tragicznym wręcz sknerą?..
            > A tak BTW - gdyby zadbano o "interes mężczyzn" tak rozumiany, jak Ty to
            > prezentujesz - to byśmy w mig jako naród wyginęli?..
            >
            > Z tego wszystkiego płynie jeden wniosek - uważaj, kogo zapylasz?..
            to jest twoje zdanie. Sa rózne światopoglądy. Według jednych jest to tylko płód a według innych juz człowiek. Załózmy, że jestem katolikiem i dla mnie to nie jest płód tylko człowiek. Jakim prawem kobieta ma prawo zabic moje dziecko. Kobiety naprawde powinny sie zdecydowac albo wasz brzuch i robicie co chcecie albo mężczyzna współdecyduje. Jesli współdecyduje to i współodpowiada a więc i płaci alimenty w razie czego. Natomiast jesli nie współdecyduje to dlaczego mam współodpowiadać. Prawda jest taka, że jesteście zwykłymi hipokrytkami. Moralnośc Kalego w pełni. Kiedy kobieta jest w ciązy to jest płód i kobieta może zrobic co się jej podobać. Ale kiedy dziecko się urodzi mężczyzna nagle ma współodpowiadać. Genialne.
            • aldon Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 11:17
              Pisałem juz o tym ale nie odniosłas sie do tego konkretnego przypadku a może nie doczytałas.
              Powiedzmy, że mam dziewczynę, kochamy się, planujemy wspólna przyszłośc, chce się z nią ożenić ale jesteśmy jeszcze oboje studentami. Uprawiamy seks ale zawsze sie zabezpieczamy pomimo to zaliczamy wpadkę. Moja dziewczyna jest w ciązy. Ja mimo wszystko chcę żeby urodziła, mówię, że jakoś sobie poradzimy ale ona nie chce nawet słyszec o dziecku i usuwa bo studia, bo kariera, bo jeszcze jest za młoda i tysiąc innych powodów. Na jakiś czas zrywamy ze sobą. Po czasie jakoś to przebolałem i znów jesteśmy razem. Pobieramy się ale po kilku latach
              nasze małżeństwo zaczyna się rozpadać. Żona chce je ratowac i uważa, że
              najlepszym na to sposobem będzie dziecko. Kiedy się o tym dowiaduję jestem
              wściekły i chcę żeby usunęła. Za wszystko oczywiście zapłace i wszystko
              załatwię. Żona się nie godzi gdyż rozwinął sie u nie silny instynkt macieżyński
              i chce tego dziecka. Nie dogadujemy się dochodzi do rozwodu i musze płacić
              alimenty. Po roku tracę pracę nie mam z czego płacić i ląduję w więzieniu. Jak
              ci się podoba taka historia. Napisz ale uczciwie czy według ciebie jest to w porządku i czy mężczyzna nie jest tu dyskryminowany?
              • ewik_75 Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 14:28
                Mężczyzna jest tu po prostu nieszczęśliwy, nie dyskryminowany.
                Źle trafił, zaufał osobie, z którą się nie porozumiał i nie umiał dogadać.
                Myślał, że znalazł miłość, ale chyba nie do końca mu się to udało….
                Nie on jeden jest ojcem nie do końca chcianego dziecka, ale to nie zmienia
                faktu, ze jest ojcem i jest zobowiązany o to dziecko dbać - przynajmniej
                materialnie..
                A jeśli chodzi o utratę pracy, to z tego, co się orientuję, można w takiej
                sytuacji ubiegać się o odroczenie alimentów.

                Także - nie tragizuj.
                Podsumowując - nie, męzczyzna nie jest dyskryminowany.
                Nie oczekuj, że kiedykolwiek będzie tak, że mężczyzna powie "ja go nie chcę,
                usuń, bo jak nie to ja nie płacę alimentów". A może jeszcze "nie dam mu
                nazwiska"? Albo "nie zmusisz mnie do figurowania w jego dokumentach jako
                ojciec" ?

                To by było ciekawe….
                • aldon Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 14:50
                  ewik_75 napisała:

                  > Mężczyzna jest tu po prostu nieszczęśliwy, nie dyskryminowany.
                  > Źle trafił, zaufał osobie, z którą się nie porozumiał i nie umiał dogadać.
                  > Myślał, że znalazł miłość, ale chyba nie do końca mu się to udało….
                  > Nie on jeden jest ojcem nie do końca chcianego dziecka, ale to nie zmienia
                  > faktu, ze jest ojcem i jest zobowiązany o to dziecko dbać - przynajmniej
                  > materialnie..
                  > A jeśli chodzi o utratę pracy, to z tego, co się orientuję, można w takiej
                  > sytuacji ubiegać się o odroczenie alimentów.
                  >
                  > Także - nie tragizuj.
                  > Podsumowując - nie, męzczyzna nie jest dyskryminowany.
                  > Nie oczekuj, że kiedykolwiek będzie tak, że mężczyzna powie "ja go nie chcę,
                  > usuń, bo jak nie to ja nie płacę alimentów". A może jeszcze "nie dam mu
                  > nazwiska"? Albo "nie zmusisz mnie do figurowania w jego dokumentach jako
                  > ojciec" ?
                  >
                  > To by było ciekawe….
                  Ale to by właśnie było sprawiedliwe. Zrzekam się praw rodzicielskich i nie
                  płace alimentów. Jesli natomiast facet chce miec kontakt z dzieckiem to musi
                  płacić. Moim zdaniem ten nasz nieszczęsnik jest ewidentnie dyskryminowany. Nie
                  dośc tego w oczach społeczeństwa jest draniem, który zostawił biedna kobiete w
                  ciązy, która z miejsca zostaje męczennicą.
                  Mimo wszystko dziękuję ci za ciekawą dyskusję i na tym kończe bo chba jednak
                  pozostaniemy przy swpich stanowiskach.
                  Pozdrawiam
            • ewik_75 Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 14:23
              aldon napisał:

              > Jaki błąd logiczny? Jakim prawem mam ponosic odpowiedzialnośc za dziecko
              skoro
              > go nie chcę i chce żeby matka dokonała aborcji. Jesli mimo to chce urodzic to
              n
              > iech sie zrzeknie alimentów a ja w zamian zrzekam sie praw rodzicielskich.


              To, że go nie chcesz, nie wystarczy.
              Spłodziłeś je.
              teraz już za późno.
              Teraz - kiedy się urodziło - ponosisz odpowiedzialność bo jesteś biologicznym
              ojcem.
              Nie wystarczy powiedzieć "ja nie chcę", żeby mieć problem z głowy.
              Trzeba o tym było pomyśleć przed potencjalnym zapłodnieniem.



              > Jaki prawo? Zakładamy, że ja tego dziecka nienawidze i nie chciałem go. Mam
              wię
              > c głeboko w dupie te prawa.


              Ale wciąż je masz!!!!
              Upominałeś się o swoje prawa - masz - te wyżej przeze mnie wymienione.
              To, że Cię one nie obchodzą to Twój wybór i Twój problem.

              > Kobieta w takiej sytuacji po prostu dokonuje aaborc
              > ji a ja mam płacic na dziecko, którewgo nie chciałem.

              Ponosisz odpowiedzialność za akt seksualny zakończony zapłodnieniem.
              Trzeba było myśleć przed aktem.
              Kobieta ma tu potrójną rolę: w zapłodnieniu, w noszeniu ciąży, a potem jeszcze -
              przy porodzie. Dlatego ma też 3 * więcej do powiedzenia w tym temacie. ;)



              > Tylko co mnie to obchodzi. W końcu jej brzuch, jej cialo, jej ciąża czyli nie
              m
              > oja sprawa.


              A powinno, bo sugerowałeś, że kobieta nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci.
              Jak Ci wyżej napisałam - nie jest to prawda.
              Tak więc Twój argument, że "kobiety nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, a
              biedny mężczyzna musi alimenty płacić" jest bzdurą.
              > to jest twoje zdanie. Sa rózne światopoglądy. Według jednych jest to tylko
              płód
              > a według innych juz człowiek.

              Co nie zmienia faktu, że do alimentów ma prawo jedynie dziecko narodzone.


              > Jakim prawem kobieta ma prawo zabic moje dziecko.


              A to jest Twój pogląd.
              Dla kobiety to może nie być dziecko, tylko płód.
              Ma ona w tej sprawie do powiedzenia więcej niż ty, bo jej wkład w donoszenie
              ciąży, urodzenie, wychowanie jest znacznie, ale to ZNACZNIE większy.
              To ona naraża swoje zdrowie, swoje ciało, ponosi odpowiedzialność, nosi ciążę,
              rodzi, karmi…
              Ty jej w tym nie zastąpisz.


              Kob
              > iety naprawde powinny sie zdecydowac albo wasz brzuch i robicie co chcecie
              albo
              > mężczyzna współdecyduje.

              Ależ współdecyduje!


              Jesli współdecyduje to i współodpowiada a więc i płac
              > i alimenty w razie czego.


              No, gdyby tak było, to już byśmy jako ród ludzki dawno wyginęli….

              Natomiast jesli nie współdecyduje to dlaczego mam wsp
              > ółodpowiadać.

              Dlatego, że zapłodniłeś.
              Nie rozsiewasz swoich plemników w powietrzu niczym kwiat wonny….
              Chcesz sobie pociupciać bez odpowiedzialności?
              Są do tego sotosownme instytucje.
              Nie chcesz się tam udać? Przyjmujesz odpowiedzialnosc.


              > Prawda jest taka, że jesteście zwykłymi hipokrytkami. Moralnośc K
              > alego w pełni. Kiedy kobieta jest w ciązy to jest płód i kobieta może zrobic
              co
              > się jej podobać.


              Ależ to z biologii wynika!
              Płód jest składową ciała kobiety!
              Co w tym oburzającego?
              Podczas porodu i po przecięciu pępowiny staje się niezależną istotą -
              noworodkiem.
              Zmienia status…
              Nie ma w tym nic z hipokryzji - to biologia ;)



              Ale kiedy dziecko się urodzi mężczyzna nagle ma współodpowiad
              > ać. Genialne.

              Pewnie.
              Bo to też jego dziecko.


              • aldon Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 15:07
                ewik_75 napisała:

                > To, że go nie chcesz, nie wystarczy.
                > Spłodziłeś je.
                > teraz już za późno.
                > Teraz - kiedy się urodziło - ponosisz odpowiedzialność bo jesteś biologicznym
                > ojcem.
                > Nie wystarczy powiedzieć "ja nie chcę", żeby mieć problem z głowy.
                > Trzeba o tym było pomyśleć przed potencjalnym zapłodnieniem.
                Dlaczego więc zasada ta nie dotyczy kobiet? Zaszłas w ciżę teraz już za późno.
                Nie wystarczy powiedzieć "nie chcę tego dziecka", żeby miec problem z głowy

                > Ale wciąż je masz!!!!
                > Upominałeś się o swoje prawa - masz - te wyżej przeze mnie wymienione.
                > To, że Cię one nie obchodzą to Twój wybór i Twój problem.
                Tak samo jak kobieta. Powiedz kobiecie zgwałconej albo będacej w ciązy z
                własnym ojcem, że tez ma swoje prawa i nie ma tu znaczenia, że nie chce tego
                dziecka. Trudno zaszła w ciąże musi urodzić nie ma rady.

                > Ponosisz odpowiedzialność za akt seksualny zakończony zapłodnieniem.
                > Trzeba było myśleć przed aktem.
                > Kobieta ma tu potrójną rolę: w zapłodnieniu, w noszeniu ciąży, a potem
                jeszcze
                > -
                > przy porodzie. Dlatego ma też 3 * więcej do powiedzenia w tym temacie. ;)
                No to niech pódzie za ciosem i ma tez 3 razy więcej do powiedzenia jeśli chodzi
                o wychowanie i finansowanie tego dziecka.

                > A powinno, bo sugerowałeś, że kobieta nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci.
                > Jak Ci wyżej napisałam - nie jest to prawda.
                > Tak więc Twój argument, że "kobiety nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, a
                > biedny mężczyzna musi alimenty płacić" jest bzdurą.
                Fakt troche źle się wyraziłem ale chodzi o to, że kobiety mają prawa i
                obowiązki a mężczyzna ma tylko obowiązki. Odpowiedzialność ponosi przy
                zapłodnieniu i po urodzeniu a w trakcie ciązy zostaje przez matke
                ubezwłasnowolniony.


                > Kob
                > > iety naprawde powinny sie zdecydowac albo wasz brzuch i robicie co chceci
                > e
                > albo
                > > mężczyzna współdecyduje.
                >
                > Ależ współdecyduje!
                Przy zapłodnieniu i po urodzeniu ale w trakcie ciązy jest ibezwłasnowolniony.
                Ładne mi decydowanie!



                > Nie rozsiewasz swoich plemników w powietrzu niczym kwiat wonny….
                > Chcesz sobie pociupciać bez odpowiedzialności?
                > Są do tego sotosownme instytucje.
                > Nie chcesz się tam udać? Przyjmujesz odpowiedzialnosc.
                To samo można powiedziec o kobietach. Chciałas pociupciac a byłas na tyle
                głupia, że robiłas to bez zabezpieczenia z byle kim i byle jak i teraz jesteś w
                ciązy to niestety ale musisz urodzić. Trzeba było myslec zanim się poszło do
                łózka.

                Jeszcze jedno wielokrotnie podnoszony jest argument, że to kobieta nosi
                dziecko, że to może grozić jej zdrowiu a nawet życiu itp. argumenty. Ja się
                znimi generalnie zgadzam dlatego w przypadku zagrożenia zdrowia czy życia
                kobiety, w przypadku gwałtu czy kazirodztwa jie ma wątpliwości że kobieta może
                sobie usunąc bo ona ponosi tu konsekwencje. Co jednak z aborcja z powodów
                społecznych albo z powodu zwykłego widzimisię kobiety. Kobieta w ten sposób
                może sobie zrezygnowac z dziecka, w brutalny sposób zrzec się praw
                rodzicielskich. Dlaczego facet nie może zrzec się praw rodzicieslkich.
                rozumiem, że zmuszenie kobiety do aborcji byłoby nie w porządku ale może
                chociaz zwolnieniem z alimentów jesli tego dziecka nie chce. Kobieta ma miec
                prawo do aborcji z powodów społecznych dlaczego więc mężczyzna nie ma miec
                prawa do zwolnienia z alimentów z powodów społecznych.



        • yagiennka Re: Jak krowie na rowie 05.04.07, 16:22
          I tu się mylisz. Jeśli cię g.. obchodzi ze z seksu biorą się dzeici to NIE
          UPRAWIAJ SEKSU - proste.
          Alimenty płaci się dla dziecka a nie dla kobiety, już napisałam i nie będe się
          powtarzać.
          Prawa masz, obywatelskie :)) I ciągle nie rozumiesz tego że alimenty nie są dla
          kobiety tylko dla dziecka które nie jest winne ani temu że się urodziło ani
          nieodpowiedzialnemu tatusiowi czy mamusi. Dziecko ma prawo być najedzone,
          ubrane, uczyć się, bawić a to wszystko kosztuje.
          • wielo-kropek Re: Jak krowie na rowie 06.04.07, 06:16
            Widzisz, zrozum to ze jesliby tacy "przypadkowi" tatusiowie mieli decydowac
            czy kobieta ma urodzic ich dziecko czy nie, to raczej w sporadycznych
            przypadkach bylyby dzieci z takich ciaz. W wiekszosci przypadkow niestety
            tatus by decydowal o aborcji, ktora kobieta dosc czesto wbrew swojej woli
            musialaby robic. Ale tak nie jest. Kobieta tu ma glowny glos i wg mnie
            bardzo slusznie. Postaraj sie wejsc w buty kobiety i zadaj sobie pytanie, jak
            bys sie czul gdyby ciebie ktos zmuszal do aborcji swojego dziecka ktorej
            bys nie chcial zrobic z roznych przyczyn. Z wyciaganiem lapy po alimenty jak to
            okreslasz, tez sie mylisz. Wydaje mi sie ze ona i tak wlozy wiecej w
            wychowanie dziecka niz ty i to nie tylko swojego trudu ale tez i troche
            kasy.Moze powinienes zadawac sie z bogatymi dziewczynami, ktorych stac w
            pelni na wychowanie dziecka i nie sa zainteresowane ochlapami alinentow.
            Zycze szczescia na przyszlosc.
            • olifanka Marny sort facetow 06.04.07, 10:29
              Bedzie starszy to zrozumie.
              Na razie jest mlody, nakrecony emocjami i perspektywa ze jesli bedzie wpadka po
              przyjemnosci to bedzie MUSIAL placic.
              Awanturuje sie w kolko wypisujac te same dyrdymaly, angazujac naiwnie kolejne
              osoby ktore mowia mu to samo.
              Swoja droga straszne jest to ze wlasnie taki sort facetow wyrasta. I Bogu
              dzieki ze takie a nie inne mamy (jeszcze) prawo, bo wyginelibysmy gdyby
              tacy "chlopcy" jak nasz Aldonek mieli decydowac o damskich brzuchach.
              Inna sprawa, ze nie rozumiem kobiet, decydujacych sie na sypianie z tego typu
              mezczyznami (GDZIE POCZUCIE BEZPIECZENSTWA??? WIEKSZOSCI Z NAS POTRZEBNE DO
              SEKSU), ale w sumie nie wszystko nalezy rozumiec. Ciupciac owszem, ale po co
              pozniej brac odpowiedzialnosc za wspolsprawstwo stworzenia nowego czlowieka?
              "Moje pieniadze, moj penis i moj brak odpowiedzialnosci" - temat przewodni.
              • ewik_75 olifanka, 06.04.07, 10:58
                piękne podsumowanie!

                • olifanka Re: olifanka, 06.04.07, 15:05
                  Dzieki:)
                  Aczkolwiek smutne ze to takie prawdziwe.
Pełna wersja