negra28
14.05.03, 17:54
...miałam dość zabawna historię - z mojego punktu widzenia przynajmniej.
Otóz - z moja nową pracownicą, tą od interview, postanowiłyśmy przyjąć
kontrahenta...w bieliźnie, tłumacząc sie popsutą klimą.
Jak postanowiłyśmy - tak uczyniłyśmy. Tomasz oznajmia nam, iż pan X. właśnie
przybył. Każę wprowadzić go do gabinetu. Klient wchodzi i ... oczom nie
wierzy. My, jak gdyby nigdy nic, proponujemy kawę, herbatę, wodę, coś
mocniejszego, prosimy o zajęcie miejsca siedzącego i przepraszamy za strój, a
raczej jego brak, z uwagi na nawalenie klimy.
Po kilku minutach pękamy ze śmiechu, facet po drinku również sie rozluźnił,
po czym ubieramy się w garnitury i przepraszamy za "takie żarty".
Jako ze ów człowiek jest naszym stałym klientem, jest młodym, zabójczo
przystojnym żigolakiem (oj, co on wyprawia na służbówkach! gdyby jego żona o
tym wiedziała :-)...
Trzeba sobie jakoś radzić w te upały, prawda?
Aha, w "Faktach" parę dni temu mówili o fatalnym stanie klimatyzacji w
polskich firmach, szczególnie tych zakładanych przed kilkoma laty, nie mówiąc
już o starszych. Grzyby, bakterie są w przewodach w ilościach makabrycznych.
Włąśnie m. in. dlatego zmieniam w całym budynku klimę, w domu również. Wam
też to radzę, a w każdym razie zwrócenie uwagi szefom na ten problem.
Pozdrawiam, miłego wieczoru,
Negra