romans internetowy

IP: *.tomaszow.mm.pl 15.05.03, 10:42
Hej, dziewczyny, romansujecie przez necik? A jeśli zdarzy się Wam znajomość z
kimś bardzo atrakcyjnym, kimś, kto nadaje na tych samych falach? Czy
zaryzykujecie stały związek dla szalonego spotkania w celu hmmmm...
skonsumowania takiej znajomości? Bardzo jestem ciekawa, piszcie!
    • Gość: renia Temat przerabiany dziesiatki tysiecy razy. nt IP: *.athens.access.acn.gr 15.05.03, 10:46
    • julla Re: romans internetowy 15.05.03, 10:48
      Nie szukałam nigdy okazji do romansowania i konsumpcji tego romansu, bo
      generalnie mam mało romansową naturę, ale szukałam parę razy przyjaciół- tak,
      do pogadania (bo wyprowadziłam się na odludzie:)) i muszę powiedzieć, że
      poniosłam same porażki.
      Jakoś tak wszystko się wypalało i umierało szybko jak motyle. Może to ja jestem
      po prostu mało interesująca??
      • Gość: anE Re: romans internetowy IP: *.chello.pl 15.05.03, 11:02
        no ale na FK dobrze się czujesz, co?! :-)

        pozdr.
        • julla Re: romans internetowy 15.05.03, 11:04
          Na ogół dobrze:))
      • koaa Do jully 15.05.03, 11:50
        A co robisz na tym odludziu:)
        • julla Re: do Koaa 15.05.03, 12:07
          Mieszkam:) Pod kasztanowcem (teraz kwitnie)
          Jest bardzo fajnie, ale czasem cisza aż w uszach dzwoni. No chyba, że sąsiad
          włączy młockarnie, to wtedy coś się dzieje:))
    • Gość: Dkenka Re: romans internetowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 11:37
      b. zła kobieto:))) to nie jest kwestia przytrafienia, tylko natury:))).
      Takie "zdarzenia" przytrafiają się, gdy same szukamy:))). Tyle
    • romantic Re: romans internetowy 15.05.03, 12:01
      Nie szukałam seksualnej przygody i pierwsze spotkania tez nie kończyły się w
      łózku, sex jest nastepstwem wzajemnej (póżniejszej) fascynacji. Czasem
      spotykamy się tylko po to żeby pospacerowac i trzymac się za reke jak zakochani
      nastolatki :-)
      Szkoda tylko, ze to nie może trwac wiecznie (oboje jestesmy w stalych zwiazkach)

      Poki co, zycie staje się piękniejsze :-)
      • Gość: Dkenka Re: romans internetowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 12:03
        romantic napisała:

        > Nie szukałam seksualnej przygody i pierwsze spotkania tez nie kończyły się w
        > łózku, sex jest nastepstwem wzajemnej (póżniejszej) fascynacji. Czasem
        > spotykamy się tylko po to żeby pospacerowac i trzymac się za reke jak
        zakochani
        >
        > nastolatki :-)
        > Szkoda tylko, ze to nie może trwac wiecznie (oboje jestesmy w stalych
        zwiazkach
        > )

        Twój partner tez czasami spaceruje z inną? Nonsens bycia razem...przecież
        możesz pospotykać się z innym, po co ktoś Ci na stałe, myslałaś o tym?
        >
        > Poki co, zycie staje się piękniejsze :-)
        • romantic Re: romans internetowy 15.05.03, 12:18
          Gość portalu: Dkenka napisał(a):

          > Twój partner tez czasami spaceruje z inną? Nonsens bycia razem...przecież
          > możesz pospotykać się z innym, po co ktoś Ci na stałe, myslałaś o tym?

          Gdyby życie było takie proste :-)
          Czy na prawdę nigdy nie czujecie zadnej fascynacji do nikogo, kto nie jest
          waszym partnerem?
          • Gość: Dkenka Re: romans internetowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 12:29
            romantic napisała:

            Ci na stałe, myslałaś o tym?
            >
            > Gdyby życie było takie proste :-)
            > Czy na prawdę nigdy nie czujecie zadnej fascynacji do nikogo, kto nie jest
            > waszym partnerem?

            romatnic, nasze życie my tworzymy, nikt inny....nie można tłumaczyć, "zwalać"
            wszystkiego na los, naturę i inne....po co jesteśmy istotami rozumnymi, po
            to,żeby tłumaczyć sobie, że życie....etc. A może po to, żeby tylko zdawac sobie
            sprawę z naszej ułomności?...może tak, ale bez względu na to, rozumiem, że raz
            może coś się przytrafić, ale uczymy się na właśnych dośw. i dobrze byłoby
            wyciągać z nich wnioski. Przyznaj się uczciwie, czy chciałabys albo jest Ci
            obojętne co robi Twój Partner, kiedy z Toba się nie widzi. Może pozwalasz mu na
            to, bo macie takie zasady, układy...ale czy to jest wtedy miłość?
      • Gość: Dkenka i jeszcze.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 12:04
        romantic napisała:

        > Nie szukałam seksualnej przygody i pierwsze spotkania tez nie kończyły się w
        > łózku, sex jest nastepstwem wzajemnej (póżniejszej) fascynacji.

        czasami (a nawet często) ta późniejsza fascynacja jest wczesniejszą....
        • julla Re: i jeszcze.... 15.05.03, 12:13
          I tak sobie jeszcze myślę, że choć czasami sobie gawędzę z tym i owym przez
          net, to nigdy nie zaryzykowałabym "romansiku" kosztem małżeństwa.
          Wyszłam za mąż z założeniem, że w ten sposób finiszuję moje "poszukiwania",
          gdybym chciała poszukiwac nadal, to nie zawracałabym nikomu głowy małżeństwem.
          Może to obrzydliwie akuratne, ale tak to sobie kombinuję.
          • Gość: Dkenka Re: i jeszcze.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 12:20
            julla napisała:

            > I tak sobie jeszcze myślę, że choć czasami sobie gawędzę z tym i owym przez
            > net, to nigdy nie zaryzykowałabym "romansiku" kosztem małżeństwa.
            > Wyszłam za mąż z założeniem, że w ten sposób finiszuję moje "poszukiwania",
            > gdybym chciała poszukiwac nadal, to nie zawracałabym nikomu głowy
            małżeństwem.
            > Może to obrzydliwie akuratne, ale tak to sobie kombinuję.


            to zdrowe podejście:)))) i dojrzałe:)))
            • romantic Re: i jeszcze.... 15.05.03, 12:26
              Wydaje mi się, ze kazdy człowiek wie jak POWINIEN postepować wiec po co tu te
              morały. Problem jest w tym, ze czasem życie postawia nas przed trudym wyborem
              • Gość: Dkenka Re: i jeszcze.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 12:32
                romantic napisała:

                > Wydaje mi się, ze kazdy człowiek wie jak POWINIEN postepować wiec po co tu te
                > morały. Problem jest w tym, ze czasem życie postawia nas przed trudym wyborem


                gdybyś była spostrzegawcza to nie są morały tylko wypowiedzi, kto co o tym
                sądzi. Po to jest ten post z resztą. Sorry ale skoro dla Ciebie trudny wybór
                jest tym, że idziesz na spacer za rączką z kimś innym jak nastolatka a żyjesz z
                innym to porozmawiamy jak dojrzejesz a może nigdy to nie nastąpi.Tyle.
                • romantic Re: i jeszcze.... 15.05.03, 12:43
                  No coż kazde z nas ma inne życie i trudno rozmawiać z kimś, kto nie jest w
                  podobnej sytuacji albo nie potrafi spojrzeć na całą sprawę z właściwego dystansu
                  • Gość: Dkenka Re: i jeszcze.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 13:02
                    romantic napisała:

                    > No coż kazde z nas ma inne życie i trudno rozmawiać z kimś, kto nie jest w
                    > podobnej sytuacji

                    bo może nie chce być....skąd wiesz czy nie był i nie wyraża swojego zdania na
                    podstawie autopsji...

                    albo nie potrafi spojrzeć na całą sprawę z właściwego dystansu

                    no kto tu nie ma dynstansu:))), a nawet jeśli za to mam rozum:))
                    Zadałam Ci pytanie, czy chciałabyś aby Twój chłopak spotykał się za rączką
                    romantycznie z kimś kto go oczarował będąc z Tobą....nie Ty byś go tak
                    oczarowywała, tylko inna piękna, wartościowa osoba?:)
    • koaa Do romantic 15.05.03, 13:07
      A wcześniej pisałaś że twoja druga połówka (netowa)jest bardzo daleko – i
      dlatego możesz się spotykać tylko w necie
      Ps
      To coś kręcisz:)))))))
    • koaa do jully 15.05.03, 13:08
      <Mieszkam:) Pod kasztanowcem (teraz kwitnie)
      To pewnie towarzyszy Ci tam szrotówek kasztanowiaczek:))
      <Jest bardzo fajnie, ale czasem cisza aż w uszach dzwoni. No chyba, że sąsiad
      <włączy młockarnie, to wtedy coś się dzieje:))
      Na tą młockarnie to musisz jeszcze chyba trochę poczekać:)
      Ps
      Fajne miejsce aby połapać ciekawe owady:)
      To mazowsze?
      • ja_nek Re: do jully 15.05.03, 13:17
        "Czasem spotykamy się tylko po to żeby pospacerowac i trzymac się za reke jak
        zakochani"

        Nie wykluczasz czegoś więcej. Jeśli jesteś z facetem i traktujecie poważnie
        swój związek, a nie jako niezobowiązującą zabawę, to mu współczuję, że
        randkujesz z innymi. Widywałem takie przypadki, ładna dziewczyna czuła względem
        partnera (narzeczeni), a oprócz tego bardzo bliski "kolega" w innym mieście.
        Trudne wybory... czasem nie jest wygodnie podjąć decyzję.
      • julla Re: do Koaa 15.05.03, 13:20
        Na razie sąsiad włącza "cyklopa":))
        Owadów Ci u nas dostatek, niestety głównie tych żądlących. Piękne szerszenie
        się tego roku wyhodowały!
        Nie, to nie Mazowsze (nie lubię Mazowsza, za równo!) Mieszkam na samym dole
        mapy! Pozdrawiam.
    • Gość: very bad girl Re: romans internetowy IP: *.tomaszow.mm.pl 15.05.03, 14:12
      Wątek tego typu pojawia się na wielu forach i jak widać wzbudza masę emocji. A
      dziewczyny, które są zdania, że nie zaryzykowałyby spokoju swego sumienia
      poprzez dokonanie zdrady uprzedzam, że prawdopodobnie kiedyś na ich drodze
      stanie jakiś mężczyzna, który obudzi uśpione uczucia, marzenia, pragnienia.
      Dylemat jaki się w tym momencie pojawia, jest trudny do rozstrzygnięcia. Nie
      grozi to chyba jedynie tym w naprawdę idealnych związkach. Cieszę się jednak
      bardzo z Waszych odpowiedzi, prawdziwa burza w szklance wody. Pozdrawiam.
      • Gość: Dkenka Re: romans internetowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 14:16
        Gość portalu: very bad girl napisał(a):

        > Wątek tego typu pojawia się na wielu forach i jak widać wzbudza masę emocji.
        A
        > dziewczyny, które są zdania, że nie zaryzykowałyby spokoju swego sumienia
        > poprzez dokonanie zdrady uprzedzam, że prawdopodobnie kiedyś na ich drodze
        > stanie jakiś mężczyzna, który obudzi uśpione uczucia, marzenia, pragnienia.

        A Twój ich nie zaspakaja?! To po co z nim jesteś. Może z obawy, żeby samą nie
        zostać?

        > Dylemat jaki się w tym momencie pojawia, jest trudny do rozstrzygnięcia. Nie
        > grozi to chyba jedynie tym w naprawdę idealnych związkach. Cieszę się jednak
        > bardzo z Waszych odpowiedzi, prawdziwa burza w szklance wody. Pozdrawiam.

        Sądzisz, że każdy kto się wypowiedział inaczej niż Ty to przeżywasz, nie miał
        do czynienia z taką sytuacją. Troszkę już żyję i życie byłoby idealne gdyby nie
        stawiało pokus:).
      • julla Re: romans internetowy 15.05.03, 14:24
        Stanął kiedyś na mej drodze bardzo fajny mężczyzna, nie była to znajomość
        internetowa. I jakoś powstrzymałam lejce, bo wychodzę z założenia, że
        wszystkiego w życiu mieć nie można, zawsze jest coś-za coś; poza tym mąż
        ufa mi, związał ze mną jakieś swoje nadzieję, szkoda by było wszystko rozpirzyć
        bo jakiś super gość się nawinął i fajnie by było z nim 'za rączkę pochodzić'.
        Wiem że moralizuję, ale ja naprawdę sobie cenię te wszystkie standardy moralne,
        po prostu mam do nich słabość.
        • Gość: Dkenka Re: romans internetowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 14:27
          julla napisała:

          > Stanął kiedyś na mej drodze bardzo fajny mężczyzna, nie była to znajomość
          > internetowa. I jakoś powstrzymałam lejce, bo wychodzę z założenia, że
          > wszystkiego w życiu mieć nie można, zawsze jest coś-za coś;

          i można tak całe życie spotykać "fajnych" tak samo jak będą coraz młodsze i
          atrkacyjniejsze kobiety....nie wiedzieć czego się chce na dodatek....


          > Wiem że moralizuję, ale ja naprawdę sobie cenię te wszystkie standardy
          moralne,
          >
          > po prostu mam do nich słabość.

          ja chyba też:), nawet o tym nie wiedziałam....
          • julla ...dygresja trochę nie na temat 15.05.03, 14:35
            Czytałam kiedyś biografię Hemingwaya; on miał kilka żon, oczywiście każda coraz
            młodsza. Druga z jego żon bardzo wytrwale odbijała go pierwszej żonie,
            po prostu wcisneła się jak kołek rozporowy i postawiła w końcu na swoim.
            Po paru latach Hemingway znalazł sobie jeszcze młodszą kandytkę na trzecią żonę,
            i tej drugiej, strasznie rozpaczającej napisał w liście pożegnalnym:
            "kto jaką bronią walczy, od takiej ginie"...
            Tak mi sie przypomniało w związku z tematem...
            • Gość: Dkenka Re: ...dygresja trochę nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 14:52
              julla napisała:

              > i tej drugiej, strasznie rozpaczającej napisał w liście pożegnalnym:
              > "kto jaką bronią walczy, od takiej ginie"...
              > Tak mi sie przypomniało w związku z tematem...

              ale miał tupecik tak swoją drogą....choc racji w tym sporo...(nie biorąc pod
              uwagę wyjątków od reguły):))
    • koaa Re: romans internetowy 15.05.03, 20:49
      podnoszenie
    • maniia Re: romans internetowy 16.05.03, 09:21
      Nie wiem czy romans, ale krotkie numerki sa super. Uwielbiam internet, bo gdy
      na mnie przyjdzie ochota, moge w kazdej chwili miec co chce. Najwiecej
      jest "potrzebujacych" studentow :-)))
      • ja_nek Re: romans internetowy 16.05.03, 12:25
        maniia napisała:

        > Nie wiem czy romans, ale krotkie numerki sa super. Uwielbiam internet, bo gdy
        > na mnie przyjdzie ochota, moge w kazdej chwili miec co chce. Najwiecej
        > jest "potrzebujacych" studentow :-)))

        Pozostaje kwestia zdrowia i zabezpieczeń:)

        A tak na marginesie, nawet będąc uzbrojonym w zasady moralne, czasem pojawić
        się może ktoś i wszystko się zmienia..... Najmniej problemu, kiedy to, co
        dotychczasowe dogorywa, wtedy nie ma takich wyrzutów sumienia. Gorzej, gdy jest
        się w miarę szczęśliwym choć nieidealnym związku i pojawia się ten ktoś.
        Najgorzej, gdy mimo prześwietleń nie można nic tej osobie zarzucić... Po prostu
        jest to ktoś wartościowy i pojawia się chaos w głowie...

        Pozdrawiam
        janek
Inne wątki na temat:
Pełna wersja