Kocham męża ale go zdradzam

    • jooboo Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 21:52
      Jak się nietrudno domyślić, dostałaś pewnie milion potępieńczych odpowiedzi.
      Moja taka nie będzie. Miałem kiedyś koleżankę, która zrobiła rzecz bardzo
      podobną (tyle, że jeszcze nie miała ślubu). I też nie mogła dojść, dlaczego to
      zrobiła. Najczęściej takie "numery" wycina się z dwóch powodów - albo czegoś Ci
      w życiu brakuje (poczucia zagrożenia???), albo wewnętrznie nie potrafić znieść
      sytuacji w której wszystko jest OK. Być może za coś się każesz. Wiem, że to
      brzmi idiotycznie, ale tak czasem jest - możesz mieć skłonności autodestrukcyjne
      (o których nie wiesz) i dlatego coś takiego Ci wyskoczyło. Dobrze by było z kimś
      porozmawiać (psycholog/specjalista ds. rodziny na przykład). Jeśli bardzo
      przeszkadza Ci ten facet i nie możesz się od niego odczepić, zmień pracę.

      Pozdrawiam
      Jooboo
      • margulinka Re: Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 22:00
        margulinka mysli bardzo realistycznie, jasne ze uogolnianie krzywdzi tych
        poczciwych ale nie bede sie zastanawiac nad jednostkami jesli w wiekszosci z
        chlamem ma sie do czynienia, taka jest prawda i piszcie co chcecie ale wyjatki
        pozostana tylko nielicznymi wyjatkami.
        • karol.l Re: Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 22:04
          A to ciekawe. Bo w moim otoczeniu "chlam" to wyjatki ... I wcale nie staram sie
          byc poprawny politycznie.

          Karol
          • margulinka Re: Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 22:07
            wiesz nawet ksieza nie sa bez winy wiec jesli kolega w krawacie nie opowiada ci
            ze na boku stuka dziwke to nie znaczy ze jedyne co robi to codziennie bije
            poklony zonie, niezmiennie od 30 lat.
            • karol.l Re: Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 22:21
              Margulinka,

              Masz rację. Rzeczywiście od tych moich kolegów wiarygodnych dowodów wierności
              żonom i partnerkom nie dostałem. Ja pewnie też bym z tym miał kłopot, gdyby mi
              również ktoś kazał się czymś takim wykazać... (Stawiam tezę, że Ty również nie
              masz alibi na każdy kwadrans swojego życia)

              Oczywiście, jeżeli wyłączymy zasadę domniemania niewinności, to możemy każdego
              oskarżyć o cokolwiek. Stara stalinowska zasada - wiecznie żywa ;-)

              pozdr, Karol
              • margulinka Re: Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 22:22
                nie stara zasada a obserwacja swiata. statystyki i rozne takie mowia same za
                siebie.
      • xtrin Re: Niepotępieńcza odpowiedź 20.04.07, 22:03
        Tak to można to sobie tłumaczyć przy jednorazowym wyskoku. Tutaj mamy do
        czynienia z regularną recydywą.
      • renkaforever Re: Niepotępieńcza odpowiedź(jooboo) 21.04.07, 04:25
        Mimo ze nie jestem autorka watku to musze to skomentowac.
        Jak goracy extra seks moze byc autodestrukcyjny? Toz to sam miood na skolatane
        mysli.Ona sie karze tym dzikim seksem? hahahhahaaaaaa
        Ona ma wyrzuty sumienia z powodu krzywdy wyrzadzanej rodzinie.A to normalne.

        • koros17 Re: Niepotępieńcza odpowiedź(jooboo) 21.04.07, 12:32
          > Mimo ze nie jestem autorka watku to musze to skomentowac.
          > Jak goracy extra seks moze byc autodestrukcyjny? Toz to sam miood na
          skolatane
          > mysli.Ona sie karze tym dzikim seksem? hahahhahaaaaaa
          > Ona ma wyrzuty sumienia z powodu krzywdy wyrzadzanej rodzinie.A to normalne.

          I te wyrzuty nakręcają ją na kolejne ostre spotkania:) Of course.
    • komentujacy Twoje ryzyko. 20.04.07, 22:05
      .
    • liselle A znacie powiedzenie 20.04.07, 22:08
      nigdy nie mów nigdy. To do tych wszystkich którzy się zarzekają i klną na
      wszystko że nigdy przenigdy i tak dalej. Łatwo jest kogoś potępiać jak się stoi
      z boku. Kocha się umysłem, sercem. Ciało to inna sprawa. To tak jakbyście
      próbowali wmówić na przykład nimfomance że może nad tym zapanować. Autorka postu
      nie oczekuje poklasku dla jej działania ale padające tu obraźliwe epitety są
      olbrzymią przesadą. Sama musi się z tym uporać. I nie mówmy tu o konsekwencjach
      w czasie przyszłym, bo ona już je ponosi. I w końcu któregoś dnia pęknie i powie
      mężowi. A wtedy wszystko w jego rękach.
      • xtrin Re: A znacie powiedzenie 20.04.07, 22:17
        liselle napisała:
        > nigdy nie mów nigdy. To do tych wszystkich którzy się zarzekają
        > i klną na wszystko że nigdy przenigdy i tak dalej. Łatwo jest
        > kogoś potępiać jak się stoi z boku.

        To co, nie potępiajmy morderców, bo może sami się nimi staniemy? Nie potępiajmy
        kradzieży, bo może zobaczymy kiedyś tak piękną sukienkę, że nie powstrzymamy się
        przed jej ukradzeniem?

        > To tak jakbyście próbowali wmówić na przykład nimfomance
        > że może nad tym zapanować.

        W takim razie powinna się leczyć, a nie niszczyć przyszłość swoich dzieci, bo
        "nie potrafi się powstrzymać".
        • liselle Re: A znacie powiedzenie 23.04.07, 21:02
          Ok. więc najlepiej wszystkich potępiać i sądzić. Nie wiesz co przyniesie
          następny dzień a co dopiero następne kilka lat. Nie, nie twierdzę, ze mamy
          przyklaskiwać mordercom. Za daleko pojechałeś. To nie są porównywalne kwestie.
          naprawdę uważasz, że większość tych co tak łacnie tutaj krytykują (łącznie z
          Tobą ) ma takie silne morale, że jest w stanie z całą mocą stwierdzić że noga
          nigdy im się nie powinie. osobiście wątpię. Może się mylę, ale jednak wątpię.
      • 13g3 Re: A znacie powiedzenie 20.04.07, 22:19
        Jestem facetem już nie młodym. Mam dwoje dorosłych dzieciaków.Nie jestem
        żadnym przystojniakiem.To co widzą we mnie kobiety? Nie wiem.Całe życie mam
        głupie szczęście do kobiet.Mężatek.Nie piszę ile ich poznałem bo po co. To nie
        oto chodzi.Otuż piszę to żeby uświadomić to tym wszystkim które tak pięknie
        potępiają.Nie ma kobiety takiej która nie zdradzi męża.Każda zdradzi.Ja
        niestety nie potrafię odmówić.To nieraz mnie męczy,dużo myślę o tym.Nie
        potępiajcie nigdy takiego zachowania.Same nie wiecie kiedy możecie tak uledz.
        • xtrin Re: A znacie powiedzenie 20.04.07, 22:24
          13g3 napisał:
          > Nie ma kobiety takiej która nie zdradzi męża.Każda zdradzi.

          Bzdura.
      • koros17 Re: A znacie powiedzenie 21.04.07, 12:34
        > mężowi. A wtedy wszystko w jego rękach.

        Jeżeli tylko w jego rękach, to marne szanse wróżę;)
    • xtrin Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 22:13
      monik_78 napisała:
      > Prosze tylko nie oceniajcie mnie zbyt surowo

      A jakże inaczej można Cię oceniać?
      Krzywdzisz najbliższe Ci osoby - męża i dzieci (pomyślałaś o nich w ogóle?!),
      stawiasz pod znakiem zapytania całą waszą przyszłość. W imię czego? Kilku chwil
      przyjemności, która nie ma znaczenia? Żałosne.

      > bo nie wiecie co życie wam przyniesie.

      I co z tego? Cokolwiek nie przyniesie nie zachowam się jak szmata.
      • karol.l Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 22:28
        xtrin napisała:

        > I co z tego? Cokolwiek nie przyniesie nie zachowam się jak szmata.

        Czy Anna Karenina wg Ciebie zachowała się jak szmata ?
        • xtrin Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:03
          karol.l napisał:
          > Czy Anna Karenina wg Ciebie zachowała się jak szmata ?

          Sytuacja mocno inna, ale w zasadzie - tak.
          • foxmate Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:16
            Powiem to tak: to co zrobilas bedzie Cie meczyc do konca zycia. Wierze ze
            rozmowa mozna wiele dokonac. Tak czy inaczej masz beznadziejna sytuacje. Rob co
            chcesz, maz i tak bedzie czul do Ciebie duzy dystans, oczywiscie jesli Ci
            wybaczy... Nigdy juz nie bedzie tak samo...
      • cassedy Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:20
        Monika ma mentalnosc "dziwki" i to jest OK. Sa takie kobiety, przypuszczalnie
        nie do konca zaspokojone w swoich zwiazkach. Mysle ze bedzie jej ciezko sie
        wycofac szczegolnie ze jej bobas jest z pracy. Co za okropny techniczny blad.
        No nie wiem czy mozna Monice cos dobrego poradzic, moze zmiane pracy badz zmiane
        meza?
      • liselle Re: Kocham męża ale go zdradzam 23.04.07, 21:05
        > I co z tego? Cokolwiek nie przyniesie nie zachowam się jak szmata.

        Wiesz, żeby być szmatą nie trzeba zdradzać męża. To bardzo szerokie pojęcie. Nie
        kojarz go tylko z seksem.
    • rozowakotka Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:17
      Może żeby uwolnic się od tego faceta spróbuj sobie wyobrazic, że ma Cię za
      "łatwą" panienkę, więc korzysta z przyzwolenia i chwali się kolegom jak to łatwo
      mu z Tobą poszło, jaka okazja mu się trafiła na darmowe numerki. Kto wie, może w
      pracy wiedzą od niego co robicie i może masz już odpowiednią opinię...
    • just_man Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:35
      Tak sie zastanawiam, skad tu tyle "swieto..ych" bab. No chyba ze caly LPR
      siedzi na forum. Wszystkie pluja i warcza, jakby monika byla tredowata i
      parszywa. Ciekaw jestem skad sie zatem biora zdrady skoro same "porzadnickie"
      zabieraja glos.
      Monik, wspolczuje. Musisz liczyc na swoja silna wole. Sama musisz poodjac
      decyzje co dalej. I nigdy nikomu nie zwierzaj sie z tego. Trzymam kciuki i
      jestem pewien ze dasz sobie rade z ta sytuacja.
      • xtrin Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:52
        just_man napisał:
        > Monik, wspolczuje.

        Czego współczujesz? Bezmyślności?
        • just_man Re: Kocham męża ale go zdradzam 22.04.07, 21:46
          Wpolczuje, ze musi "wysluchiwac: takich dewotek, ktore (tak jak Ty)udaja
          niepokalane dziewice. Ale tylko udaja, bo czesto same robia jeszcze gorsze rzeczy.
      • aramisek Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 00:05
        Witam.
        Przeczytalam wszystkie odpowiedzi.
        I moim zdaniem jedyna osoba, ktora potrafi sensownie odpowiedziec Monik jest Karol.l
        Procz wszystki bluzg, wysmiewania i obrazania, malo kto potrafi "wejsc" troche
        glebiej w ten temat.

        Wszystko , co ja chcialam powiedziec, napisal juz Karol.
        Ale jad z was wylewajacy jest potwierdzeniem tego, w jakim kraju przyszlo mi zyc.
    • bazyl33 Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:36
      Moja droga znalazlas sie w sytuacji dosyc typowej acz trudnej. Jestes tym nowym
      obiektem zafascynowana i nie widzisz niebezpieczenstwa calej sytuacji.Facet
      rozbija Twoje malzenstwo i nie troszczy sie o Twoje dzieci ktore w najlepszej
      sytuacji beda mialy ojca raz na tydzien... Facet jest nic nie warty, mysli
      tylko o sobie i nie ma zadnych powaznych zamiarow aby sie z Toba zwiazac,a ma z
      Toba rozrywke, lagodnie mowiac. Powiedz mu ze chcesz sie rozwiesc z mezem i byc
      z nim, pewnie zniknie z Twojego zycia bardzo szybko, bo seks nie ma nic
      wspolnego z miloscia...Ty moja droga masz rodzine i jestes za nia
      odpowiedzialna, a twierdzenie ze nie mozesz skonczyc, swiadczy o tym ze to on
      Cie rzuci jak nowa naiwna na seks sie znajdzie, a Ty bedzie idalizowala go
      przez nastepne lata a swoje niezadowolenie z zycia bedziesz wyladowywala na
      mezu i dzieciach. Poszukaj rady u psychologa, bo nie kazda ma takie szczescie
      ze ma dobrego kochajacego i odpowiedzialnego meza.
      • xtrin Re: Kocham męża ale go zdradzam 20.04.07, 23:57
        bazyl33 napisała:
        > Jestes tym nowym obiektem zafascynowana i nie widzisz niebezpieczenstwa
        > calej sytuacji.Facet rozbija Twoje malzenstwo i nie troszczy sie o Twoje dzieci

        To ONA rozbija swoje małżeństwo i to ONA ma gdzieś swoje dzieci, bo jej cipka
        jest ważniejsza. Na litość boską, nie rób z kobiety biednej, bezwolnej istotki,
        która bezwiednie rozkłada nogi przed każdym, co na nią spojrzy.
    • hazaja Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 00:07
      Polecam Ci bardzo mocno książkę "
      Rodzinna karuzela: Terapia rodzin bez tajemnic" jest tam poruszony aspekt zdrady
      i jej przyczyn. Warto spojrzeć na Twoją sytuację od tej strony :)

      Powodzenia w zerwaniu z tym nieuczciwym poczynaniem!
    • aldon [...] 21.04.07, 00:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • xtrin Czy można jednocześnie kochac i nie szanować? 21.04.07, 00:27
        aldon napisał:
        > Czy waszym zdaniem jeśli sie kogoś kocha ale tak naprawde a nie
        > deklarytywnie to czy mozna jednoczesnie taką osobę zdradzać.

        Zgadzam się, że jednorazowy wybryk zdarzyć się może, ale jeżeli dochodzi do
        recydywy to jest to już okazaniem kompletnego braku szacunku dla drugiej osoby
        (i samego siebie, ale to już insza inszość). Pytanie więc brzmi, czy można
        prawdziwie kochać osobę, której się nie szanuje. Moim zdaniem - nie.
        • aldon [...] 21.04.07, 00:37
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • xtrin Re: Czy można jednocześnie kochac i nie szanować? 21.04.07, 00:58
            aldon napisał:
            > Moim zdaniem nie można ale mogę sie mylić np. są ludzie, wymieniający
            > sie partnerami czyli swingersi, którzy twierdzą, że to im nie przeszkadza
            > w tym żeby sie wzajemnie kochać i szanować. Po prostu jak twierdzą seks
            > to dla nich tylko zabawa. Był nawet o tym program w TVN. Osobiście im
            > nie wierzę ale kto wie może to jest możliwe.

            A ja im jak najbardziej wierzę i nie mam nic do takich układów. Nie, żebym sama
            miała na taki ochotę, ale jeżeli dwoje dorosłych ludzi podejmuje taką _wspólną_
            decyzję to ich sprawa i wręcz wymaga to wzajemnego szacunku i zaufania.
            Ewentualnym problemem mogą być dzieci.
            Natomiast w opisywanym przypadku mamy do czynienia z czymś zdecydowanie innym -
            z oszukiwaniem męża, nadużywaniem jego zaufania. Brakiem szacunku objawiającym
            się działaniem za jego plecami, bez jego wiedzy i zgody, wręcz działaniem, o
            którym wiemy, że nigdy by go nie zaakceptował. Tego jak dla mnie nie sposób
            pogodzić z prawdziwą, dojrzałą miłością.
      • koham.mihnika mozna, uprawiajac najstarszy zawod swiata. 22.04.07, 13:21
        Ponoc prostytutki nie caluja sie z klientami, zostawiajac czulosci dla swego
        wybranca.
        Na moj gust, Monika nie uzyla zycia przed slubem, a teraz nadrabia zaleglosci.
    • kabotyn69 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 00:14
      Mi podobno rowniez ciezko sie oprzec. Jakby co to daj znac, umowimy sie na
      kawe:)
      • xxxxyyyyzzzz Kabotyn, szykuj wazeline, umowie ci z kumplem. 21.04.07, 01:45
    • strom Misiu Monisiu, ja to znam... 21.04.07, 00:43
      miałem takie problemy z moją żoną, ja miałem taką aferę z cudzą żoną. Nic z tego nie zostało poza rozbitym własnym związkiem i pustką. Trzymam kcuki, może Tobie się uda, właściwie tylko nie wiadomo co ma się udać
    • majka2780 A ile cm ma penisa,duzy? 21.04.07, 00:52
      ?
    • xxxxyyyyzzzz Takie zwierzece pieprzenie sie to objaw choroby 21.04.07, 01:37
      idz do seksuologa lub endokrynologa i porozmawiaj o swoich problemach. Na pewno
      ci pomoga.
      • aramisek Re: Takie zwierzece pieprzenie sie to objaw choro 21.04.07, 01:56
        Jedyne co potraficie to szczekac!
    • dijkman Kochasz męża ale... 21.04.07, 01:55
      Piszesz, że kochasz męża, a jednocześnie sypiasz z facetem którego nie
      kochasz. Trochę to jednak dziwne.

      Miej świadomość, że im dłużej będzie trwał Twój nowy związek tym większe
      prawdopodobieństwo, że Twój mąż się zorientuje.
      Oczywiście lepiej teraz się nie przyznawać. Może to minie. Nie warto uprzedzać
      faktów. Mogłoby to skończyć się rozwodem. Dla dzieci to prawdziwa katastrofa.
      Zastanów się czy naprawdę czujesz, że kochasz i krzywdzisz męża, czy tylko tak
      piszesz, bo tak wypada? Bądź szczera przede wszystkim wobec siebie. Silnie
      tłumione emocje zaczynają żyć własnym życiem poza świadomością i człowiek traci
      nad nimi kontrolę.
      Zapewne nie chciałaś nikogo skrzywdzić, ale musisz wiedzieć, że dla mężczyzn
      to ogromny cios dowiedzieć się, że jego partnerka była w objęciach innego.

      Mój post jest strasznie banalny, ale na takie problemy nie znajdzie się
      genialnych rozwiązań.

      • aramisek Re: Kochasz męża ale... 21.04.07, 01:58
        dijkman napisał:

        > Piszesz, że kochasz męża, a jednocześnie sypiasz z facetem którego nie
        > kochasz. Trochę to jednak dziwne.
        >
        > Miej świadomość, że im dłużej będzie trwał Twój nowy związek tym większe
        > prawdopodobieństwo, że Twój mąż się zorientuje.
        > Oczywiście lepiej teraz się nie przyznawać. Może to minie. Nie warto uprzedzać
        > faktów. Mogłoby to skończyć się rozwodem. Dla dzieci to prawdziwa katastrofa.
        > Zastanów się czy naprawdę czujesz, że kochasz i krzywdzisz męża, czy tylko tak
        > piszesz, bo tak wypada? Bądź szczera przede wszystkim wobec siebie. Silnie
        > tłumione emocje zaczynają żyć własnym życiem poza świadomością i człowiek traci
        >
        > nad nimi kontrolę.
        > Zapewne nie chciałaś nikogo skrzywdzić, ale musisz wiedzieć, że dla mężczyzn
        > to ogromny cios dowiedzieć się, że jego partnerka była w objęciach innego.
        >
        > Mój post jest strasznie banalny, ale na takie problemy nie znajdzie się
        > genialnych rozwiązań.
        >
        >

        Ona juz wybrala, napisala to w troche wyzej.

        pozdrawiam
        • renkaforever Re: blablabla 21.04.07, 05:09
          Glowa chce powiedziec "nie" ale cialo mowi "tak". Stad wyrzuty sumienia i
          poczucie wstydu za krzywde wyrzadzana rodzinie.Wspolczuje kobiecie.Latwo
          powiedziec, ze powinna to czy tamto. Jej psyche cierpi bo walczy z biologia.
          Cos sie rozregulowalo w tym ciele, skoro nie slucha glowy.Bo przeciez glowa
          dobrze mysli: kocham, chce skonczyc, wiem, ze to zle, ale to jest dobre, z
          drugiej strony..zdradzam, robie krzywde..
          A cialo chce tego szokujacego, dzikiego, dynamicznego seksu. Glowa jednak sie
          nim nie karmi, bo wie, ze jest zakazany. To tylko cialo go pragnie i nim sie
          syci.
          • maksimum Ludzie-to zwykla podpucha! Pomyslcie troche! 21.04.07, 06:11
            "Mam 28 lat, od 5 lat jestem szczęśliwą mężatką, mamy z mężem dwójkę dzieci"

            W jakim wieku sa dzieci?
            Zalozmy ,ze 2 i 4 lata.Do szkoly nie chodza a mamcia pracuje,robi
            zakupy,gotuje,sprzata i zdradza?
            Wy chyba nie zdajecie sobie sprawy ile jest pracy z dwojka malych dzieci?
            I jak to polaczyc z praca zawodowa?
            Z malymi dziecmi trzeba chodzic do lekarza nawet jak nie choruja(szczepienia),a
            czasami choruja i czasami trzeba sie budzic w nocy do nich itd.
            A moze nianka w domu jest i maz ja posuwa,a zona ma czas na wyskoki?

            • 83kimi Re: Ludzie-to zwykla podpucha! Pomyslcie troche! 21.04.07, 18:15
              Nie każda kobieta to kura domowa. Moja siostra ma wprawdzie tylko 1 dziecko (w
              wieku 3 lata), ale pracuje, właśnie broni doktorat, ma czas na spotkania z
              koleżankami... to że ktoś ma dwójkę małych dzieci, nie znaczy, że nie będzie
              miał, kiedy zdradzać...
              Jest chociażby coś takiego jak przedszkole.
          • koham.mihnika Re: blablabla - zdradze ci maly sekret - seks to 23.04.07, 09:12
            glownie glowa.
    • rachela27 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 08:53
      Przestań w końcu powtarzać w kółko "kocham męża ale nie mogę się powstrzymać"
      To jest nudne jak cholera.Zacięłaś się czy co?
      Zwykła zdzira z ciebie i tyle.
      No chyba że to wszystko bajka.
      Ty nie masz czasem coś z garem? Twoje posty są dziwne.
    • ponury_drwiacy_szyderca Jesteś zwykłą ścierą, poza tym wszystko jest OK 21.04.07, 09:27
      Taka piosenka nawet kiedyś była: "(...) Ona jest zwykłą szmatą i co teraz powie
      na to, ona jest zwykłą ścierą, która robi laske za zero (...)". No chyba że ten
      gość coś ci płaci hehehe ale z tego co widzę nadstawiasz tyłka charytatywnie -
      POGRATULOWAĆ
    • tede13 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 09:30
      To że przeżywasz niezwykle seks z innym to jest w połowie zasługą tego
      mężczyzny a w połowie Twoją. Więc jeżeli kochasz swojego męża to spróbuj
      rozwijać takie przeżywanie kiedy kochasz się ze swoim mężem. Konkretnie jak to
      robić to ci nie powiem ale niech wskazówką dla ciebie będzie że to jak
      przeżywasz życie zależy bardziej od Ciebie niż od innych. Więc skoro już
      dowiedziałaś się do czego jesteś zdolna to spróbuj pokazać to swojemu kochanemu
      mężowi. Jemu też to się spodoba.
      Jak pozostawisz to tak jak jest to za parę lat on spotka kobietę która pokaże
      mu coś nowego i wasze dzieci nie będą miały rodziny.
    • monik_78 Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 10:02
      ale nie mam teraz za bardzo czasu żeby pisać. Udało mi sie jednak przeczytać
      wszystkie posty i za wszystkie dziekuję nawet za te obraźliwe bo uświadomiły mi
      one jak wyglądałoby moje zycie gdyby sprawa sie wydała. Chce tylko odpowiedziec
      na zarzut, że jestem nimfomanką. To nieprawda nie jestem. Zawsze byłam wierna
      mojemu męzowi i nigdy go nie zdradzałam. Ktoś nawet napisał, że mam się leczyć.
      Tego już całkiem nie rozumiem. Wiem, że jestem podła ale nie jestem wariatką.
      Postaram się później w miare mozliwości szerzej się odnieść do waszych postów.
      • rawita7 Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 10:28
        Miałam się nie odzywać, ale po przeczytaniu tych wszystkich obraźliwych postów,
        jestem po prostu przerażona. Dawno nie widziałam tyle jadu i bezsensownej
        złości. Mam wrażenie, że trzy czwarte osób wyładowuje na autorce wątku jakieś
        swoje frustracje. Faktycznie, sami święci się zebrali. Najgorsze jest to, że
        kiedy zdradza mężczyzna, jakoś nikt go nie wyzywa od ostatnich. To jest jakby
        "normalniejsze", bo taka jego "natura". Natomiast zdradzająca kobieta, nawet
        jeżeli żałuje i przyznaje się do błędu, ma być oczywiście głupią dziwką do końca
        życia. Mężczyźnie się wybacza, a kobieta "rujnuje życie sobie i dzieciom".
        Monik_78! Nie ma co dramatyzować! Na razie ani sobie, ani swojej rodzinie życia
        nie zrujnowałaś. Jeśli się zmobilizujesz, będziesz w stanie zerwać tamten
        związek i żadnej tragedii nie będzie. Popełniłaś błąd i więcej tego nie
        powtórzysz. Może nawet będziesz bardziej szanować to, co masz. Za kilka lat,
        cała ta historia, nie będzie miała żadnego znaczenia.
        • iwan_pociskow Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 12:45
          rawita7 napisała:

          Najgorsze jest to, że
          > kiedy zdradza mężczyzna, jakoś nikt go nie wyzywa od ostatnich. To jest jakby
          > "normalniejsze", bo taka jego "natura".

          bzdury piszesz kobieto, kto tak sądzi? zdrada to zdrada obojętnie z której
          strony jest takim samym podłym oszustwem.

          Natomiast zdradzająca kobieta, nawet
          > jeżeli żałuje i przyznaje się do błędu, ma być oczywiście głupią dziwką do
          końc
          > a
          > życia. Mężczyźnie się wybacza, a kobieta "rujnuje życie sobie i dzieciom".
          > Monik_78! Nie ma co dramatyzować!


          to Ty masz jakiś problem i frustracje - "WSZYSCY faceci zdradzają to my też
          musimy! do boju!" sama zobacz co wypisujesz, nie wiem co w ten sposób próbujesz
          osiągnąć, zemścić sie na kimś czy w jakiś sposób usprawiedliwić błędy które
          sama wcześniej popełniłaś?

          Na razie ani sobie, ani swojej rodzinie życia
          > nie zrujnowałaś.

          na razie...
        • xtrin Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 14:43
          rawita7 napisała:
          > Mam wrażenie, że trzy czwarte osób wyładowuje
          > na autorce wątku jakieś swoje frustracje.

          Tak, oczywiście, wszystkie jesteśmy sfrustrowane swoją wiernością i tak bardzo
          zazdrościmy autorce zdradzania... Ah!

          > Faktycznie, sami święci się zebrali.

          Może dla Ciebie wierność wymaga świętości. Dla mnie wierność to NORMA.

          > Najgorsze jest to, że> kiedy zdradza mężczyzna, jakoś nikt
          > go nie wyzywa od ostatnich.

          Wyzywa. Bez znaczenia, czy zdradza ona czy on - są tak samo żałośni.
      • justine_29 Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 10:34
        cóż jak ja lubie tych moralizatorów... tych wiernych... kochajacych...;)... prawda jest taka,ze ktos kto tego nie przezył nigdy nie zrozumie co Toba kieruje... a tym bardziej nie ma prawa oceniac... Pewne jest jedno mimo tego,ze masz męża, który jak sama napisałaś jest ok... daje Ci poczucie bezpieczeństwa, uczucie...niezły sex to szukasz czegos jeszcze... Niby wszystko jest ok ale... i właśnie z powodu tego "ale" robisz to co robisz... Nie wiem czy to jest znudzenie... rutyna... chec spróbowania czegoś (kogoś innego)... wiem jedno rób to tak żeby nikt przy tym nie ucierpiał czytaj nie dowiedział się... i miej gdziś to gadanie o nimfomanii... zresztą nawet gdyby to czy to cos złego...;)
        pozdrawiam...
        • iwan_pociskow Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 12:51
          justine_29 napisała:

          > cóż jak ja lubie tych moralizatorów... tych wiernych... kochajacych...;)...
          pra
          > wda jest taka,ze ktos kto tego nie przezył nigdy nie zrozumie co Toba
          kieruje..


          taaaaa... kto nigdy nie wpadł w prawdziwy szał i nie obił komuś porządnie
          twarzy też nie zrozumie co kieruje taką osobą a pomimo to osądza go, co więcej,
          czasem takich ludzi pakują do więzienia i skreśla całe plany na przyszłość...
          Co jeszcze może zaczniemy rozumieć pedofilów - przecież oni też nie mogą się
          powstrzymać i najchętniej by z tym skończyli!


          > . a tym bardziej nie ma prawa oceniac... Pewne jest jedno mimo tego,ze masz
          męż
          > a, który jak sama napisałaś jest ok... daje Ci poczucie bezpieczeństwa,
          uczucie
          > ...niezły sex to szukasz czegos jeszcze... Niby wszystko jest ok ale... i
          właśn
          > ie z powodu tego "ale" robisz to co robisz... Nie wiem czy to jest
          znudzenie..
          > . rutyna... chec spróbowania czegoś (kogoś innego)... wiem jedno rób to tak
          żeb
          > y nikt przy tym nie ucierpiał czytaj nie dowiedział się... i miej gdziś to
          gada
          > nie o nimfomanii... zresztą nawet gdyby to czy to cos złego...;)
          > pozdrawiam...


          czytając coraz dłużej ten temat coraz bardziej odnoszę wrażenie że wiekszość
          kobiet to szmaty i tak naprawdę to nie opłaca się w ogóle inwestować w nie
          prawdziwe uczucia bo po prostu na to nie zasługują...
        • bupu Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 18:18
          Oczywiście. Bo zamiast pracować nad własnym związkiem, gdy tylko czegoś zacznie
          w nim brakować należy pójść z kimś innym do łóżka. A kto tego nie rozumie ten
          jest moher.
          Bożyńka ty moj, ja się chyba na te czasy nie nadaję.
      • rachela27 Re: Przepraszam, że nie odpowiadam na wasze posty 21.04.07, 12:35
        Naprawdę myślisz, że to się nie wyda.Nie bądź naiwna, zawsze znajdzie się ktoś
        kto się wygada.I dobrze...
    • fiat501 Re: bzdury to pan pisze panie Karolu.l 21.04.07, 10:20
      trudno polemizować z kimś, kto zbywa czyjeś twierdzenia jednym słowem "bzdura",
      przytoczyłem tylko pewne francuskie przysłowie, w którym jest więcej prawdy niż
      w jakimkolwiek wywyodzie. Jak ktoś zaczyna zdradzać i jeszce mówi, że kocha to
      albo jest cynikiem, albo nie wie co mówi. W każdym razie wyrusza w podróż, z
      której bardzo często nie ma powrotu.
      Jeżeli nie mam do kobiety zaufania i w moim odczuciu utraciłem je w sposób
      trwały, to związek nie ma sensu. Ja nie sugeruje, że w przypadku utrary
      zaufania, najlepszym sposobem jest odejście, ja to pisze wprost. Jeżeli ty
      uważasz, że warto sie męczyć i żyć w udręce to twoja sprawa, rób jak chcesz. Ja
      mam proste zasady, nie zdradzam i tego samego oczekuję od partnerki. Niestety
      wiem, bo widze co się w koło mnie dzieje, wiele osób wchodzi w związek i z góry
      zakłada, że w kwestii ich wyskoków erotycznych ten zwiazek nic nie zmieni, z
      wyjątkiem nazewnictwa, kiedyś było bujne życie i szaleństwa, a teraz jest po
      prostu zdrada, choć w sferze deklarowanych wartości: miłość, rodzina, wierność
      i zaufanie, są oczywiste i jedyne. (To przecież dla ciebie Karolu nieistotne,
      że np. jakiś facet notorycznie zdradza żonę, ważne że jest odpowiedzialny i nie
      chce od niej odejść, a gdy ona się dowie o zdradach to powinna przy nim trwać
      jak księżyc przy ziemi i mu na nowo zaufać)
      I jeszce jedno, tak zdejmuje odpowiedzialność z osoby, która odchodzi, gdy
      została zdradzona, bo dla mnie ważne są powody dla których ktoś odchodzi i
      wolność do podejmowania samodzielnych decyzji. Kwestia odpowiedzialności za
      każdą decyzję jest uwarunkowana zawsze wydarzeniami, które mają wpływ na taki,
      a nie inny wybór i ja to rozumiem. Związek dwojga ludzi to swego rodzaju umowa,
      gdy ktoś łamie jej fundamentalne postanowienia, to druga strona może ją
      rozwiązać, albo uznać, że umowy już nie ma.
      • karol.l Niekoniecznie 21.04.07, 13:12
        > fiat501 napisał:
        > trudno polemizować z kimś, kto zbywa czyjeś twierdzenia jednym
        słowem "bzdura",

        Uważny czytelnik mojego posta znajdzie uzasadnienie na oba użycia słowa bzdura.
        Polecam ponowną lekturę.

        > przytoczyłem tylko pewne francuskie przysłowie, w którym jest więcej prawdy
        niż
        > w jakimkolwiek wywyodzie.

        Jeżeli chcesz budować swoje życie w oparciu o przysłowia i porzekadła to wolna
        droga. Zalecam ostrożność. Są pełne sprzeczności i nielogiczności. Osobiście
        nie polecam.

        > Jak ktoś zaczyna zdradzać i jeszce mówi, że kocha to
        > albo jest cynikiem, albo nie wie co mówi.

        Albo kocha i zdradza, a Tobie brakuje wyobraźni lub doświadczenia życiowego,
        żeby dopuścić taką możliwość.

        Albo jeszcze z kilka innych możliwości, których nie jesteśmy świadomi, a mogą
        mieć miejsce. Skąd taka

        dychotomia w myśleniu?

        > W każdym razie wyrusza w podróż, z której bardzo często nie ma powrotu.

        Tu akurat w pelni sie zgadzam. Dla MOniki nie jest to łatwa sytuacja, ona to
        przeczuwa, i stąd pewnie

        jej post na forum.

        > Jeżeli nie mam do kobiety zaufania i w moim odczuciu utraciłem je w sposób
        > trwały, to związek nie ma sensu.

        Związek bez zaufania nie ma sensu. Tylko czy z niego wynika, że trzeba go
        zerwać ? Ludzie również przyjmują inne podejście w takich sytuacjach - np.
        pracują nad związkiem w celu odbudowy zaufania.

        To jest Twoja decyzja (za którą bierzesz odpowiedzialność), czy i kiedy
        straciłeś zaufanie w sposób trwały.

        > Ja nie sugeruje, że w przypadku utrary
        > zaufania, najlepszym sposobem jest odejście, ja to pisze wprost.

        Przyjmuje do wiadomości. I po raz kolejny informuje, że osobiście dopuszczam (a
        wręcz doradzam) rozważenie jeszcze innych rozwiązań idących w kierunku odbudowy
        zaufania między partnerami. Ludzie tak robią i często nienajgorzej na tym
        wychodzą.

        > Jeżeli ty uważasz, że warto sie męczyć i żyć w udręce to twoja sprawa, rób
        jak chcesz.

        Nie uważam, że warto się męczyć i żyć w udręce. Natomiast zdrada wcale
        jednoznacznie nie skazuje pary na to (lub niekoniecznie w większym stopniu niż
        decyzja o rozstaniu). Patrz uwaga o odbudowie zaufania.

        > Ja mam proste zasady, nie zdradzam i tego samego oczekuję od partnerki.

        To tak jak ja. I przypuszczam, że Monika też ma takie zasady, chociaż od
        pewnego czasu nie potrafi zgodnie z nimi żyć.

        > Niestety wiem, bo widze co się w koło mnie dzieje, wiele osób wchodzi w
        związek i z góry
        > zakłada, że w kwestii ich wyskoków erotycznych ten zwiazek nic nie zmieni, z
        > wyjątkiem nazewnictwa, kiedyś było bujne życie i szaleństwa, a teraz jest po
        > prostu zdrada, choć w sferze deklarowanych wartości: miłość, rodzina,
        wierność
        > i zaufanie, są oczywiste i jedyne.

        Potępiam taką postawę. I z postów Moniki wynika, że nie jest to również jej
        postawa. Ona z góry nie

        wchodziła w związek z założeniem, że będzie zdradzać. Nie staram się
        gloryfikować, ani usprawiedliwiać zdrady. Osobiście na zdradę w związku patrzę
        jak na chorobę tego związku. Trzeba leczyć, zapobiegać, szukać powodów etc. W
        ostateczności być może najlepszym rozwiązaniem jest rozstanie - ale nie polecam
        zaczynać od tego.

        > (To przecież dla ciebie Karolu nieistotne,
        > że np. jakiś facet notorycznie zdradza żonę, ważne że jest odpowiedzialny i
        nie
        > chce od niej odejść, a gdy ona się dowie o zdradach to powinna przy nim trwać
        > jak księżyc przy ziemi i mu na nowo zaufać)

        Naprawdę tak odczytałeś moje wypowiedzi ? W którym fragmencie ? Po pierwsze
        faceta, który notorycznie zdradza żonę nie nazwę osobą w pełni odpowiedzialną.
        Po drugie nie uważam, że kobieta powinna przy takim facecie bezwarunkowo trwać
        itd. itd. Tylko dlaczego odeszliśmy od przypadku Moniki i zaczeliśmy omawiać
        taki przypadek ?

        > I jeszce jedno, tak zdejmuje odpowiedzialność z osoby, która odchodzi, gdy
        > została zdradzona, bo dla mnie ważne są powody dla których ktoś odchodzi i
        > wolność do podejmowania samodzielnych decyzji.

        Mylisz usprawiedliwianie takiej postawy ze zdejmowaniem odpowiedzialności za
        nią. Usprawiedliwiać oczywiście możesz, bo takie wyznajesz wartości i tak je
        komunikujesz. Odpowiedzialności za to zdjąć się nie da, bo to jest poza naszymi
        kompetencjami.

        > Kwestia odpowiedzialności za
        > każdą decyzję jest uwarunkowana zawsze wydarzeniami, które mają wpływ na
        taki,
        > a nie inny wybór i ja to rozumiem.

        Zgadzam się, że istnieją uwarunkowania - natomiast konseksencją posiadania
        wolnej woli jest to, że nie możemy za podejmowane wybory zrzec się
        odpowiedzialności. Tak mogą zwierzęta, które kierują się instynktami, ale
        człowiek niestety takiego komfortu nie posiada.

        > Związek dwojga ludzi to swego rodzaju umowa,
        > gdy ktoś łamie jej fundamentalne postanowienia, to druga strona może ją
        > rozwiązać, albo uznać, że umowy już nie ma.

        Tak. I gdzie tu jest różnica między nami ?
    • crazyrabbit Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 10:21
      > jestem szczęśliwą mężatką, mamy z mężem dwójkę dzieci i
      > bardzo kocham mojego męża. Moje życie było spokojne, szczęśliwe i
      > ustabilizowane.

      Skoro zdradzasz , to nie jesteś szczęśliwa i nie kochasz męża.
      Jak się kocha , to się jest wiernym.

      >Wiem, że ranie w ten
      > sposób męża i gdyby sie dowiedzial całe moje dotychczasowe zycie ległoby w
      > gruzach.

      Boisz się jedynie konsekwencji , bo jak się wyda to co?

      >Mimo to nie mogę przestać. To jest silniejsze ode mnie.

      Taaaa.... fajnie się tłumaczysz....

      Kilka rzeczy mogę doradzić.
      Po pierwsze: skoro juz zdradzasz to rób to tak , żeby mąż nigdy NIGDY się nie
      dowiedział. Zdradzać mozna przez lata i mozna robić to tak umiejętnie , że te
      sprawki nie ujrzą światła dziennego.
      Po drugie: niech ci NIGDY nie przyjdzie do głowy , aby w przypływie jakiś
      wyrzutów sumienia wyznać mężowi zdradę. NIGDY!!! Dlaczego? Bo wtedy jego
      obarczysz ogromnym ciężarem. Żyj sobie ze swoim sumieniem i nie rań męża
      podwójnie.
      Po trzecie: przestań się idiotycznie tłumaczyć "nie umiem , nie potrafię... ble
      ble ble"... Nie usprawiedliwiaj się , bo skoro zdajesz sobie sprawę że robisz
      źle , to nie szukaj na siłę wytłumaczenia. Jest ci po prostu dobrze , masz
      świetny sex , są emocje , pożądanie , czujesz się 100% kobietą... Przyznaj się
      do tego sama przed sobą i przestań się okłamywać!

      Jeżeli już masz ten romans i jest ci dobrze , to sie ciesz. Jeżeli kochanek ci
      się znudził to go rzuć. Proste , nie?

      I jeszcze jedno. "Nigdy nie mów nigdy" jest moją dewizą życiową :)
      Trochę żyję na tym świecie i wiele się nauczyłam... oj wiele...
      • monik_78 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 10:54
        crazyrabbit napisała:

        > Jest ci po prostu dobrze , masz świetny sex , są emocje , pożądanie , czujesz
        > się 100% kobietą... Przyznaj się do tego sama przed sobą i przestań się
        > okłamywać!

        Dokładnie jest tak jak napisałaś i dlatego tak trudno mi z tym zerwać.
        Z drugiej strony sa wyrzuty sumienia, nieprzespane noce i ciągły strach. Wiem
        jednak co jest w życiu ważniejsze dlatego już podjęłam decyzję.


    • gigant4u Wolalbym miec wybor... 21.04.07, 10:29
      Czesc.

      Zdrada to zdrada. Niezaleznie od tego czy jest ktos czarny, czerwony czy
      zielony. Czy kocha czy nie. Czy to stan permanentny czy tzw. wyskok itd. Roznica
      widze w postrzeganiu i podejmowanych (lub nie) krokach. Ja w zyciu nie chce sie
      z tym mierzyc.

      Gdyby doszlo... wolalbym wiedziec. Wolalbym miec wybor.

      Pozdrawiam
      G.
    • bea-08 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 10:45
      A ja od kilku lat walczę ze sobą, żeby nie poddac się uczuciu do kolegi z
      pracy, ale i tak moje życie rodzinne przypomina piekło. Czasem zastanawiam się,
      czy warto być wierną żoną (fizycznie), skoro i tak płacę za coś czego nie
      zrobiłam. Mój mąż jest chorobliwie zazdrosny, zawsze był, nawet wtedy, gdy nie
      widziałam poza nim świata. W tej chwili ta zazdrość przybrała tak monstrualne
      rozmiary, że często odechciewa mi się żyć. Zresztą to nie jest chyba zazdrość z
      miłości - raczej z obawy przed utratą własności - jak to określił mój
      dorastający syn. Miotam się między resztkami uczuć do męża i uczuciem do
      mężczyzny, który też ma rodzinę. Jestem wykończona sytuacją, która trwa prawie
      trzy lata. Nie zdradziłam fizycznie, bo przeraża mnie strach przed
      konsekwencjami, przed cierpieniem innych, ale myślami i tak jestem z "tym
      trzecim". Najlepszym wyjściem pewnie byłaby zmiana pracy, ale to moje zarobki
      stanowią podstawę bytu rodziny , a i tak niemal na nic nam nie starcza. Nie
      wiem, czy długo wytrwam w tej wierności. Co potem?
    • marek802 [...] 21.04.07, 11:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • hanika78 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 11:10
      nie pochwalam tego co robisz, ale znając mężczyzn oni w takich sytuacja nie
      mają skrupułów ani wyrzutów sumienia (oczywiście sa wyjątki).
      Sama musisz wiedzieć co jest dla Ciebie ważne i czy chcesz dalej w to brnąć.
    • ateus77 Nie przejmuj się 21.04.07, 11:19
      "Moje życie było spokojne, szczęśliwe i ustabilizowane" - i w tym właśnie
      problem. Prowadziłaś gnuśne, nudne życie małżonki, więc nic dziwnego, że
      potrzebowałaś ekscytacji, potrzebowalaś poczuć, że żyjesz naprawdę. Życzę Ci
      jak najwięcej fantastycznych chwil z kochankiem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja