Kocham męża ale go zdradzam

    • amosild Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 11:36
      Po pierwsze nie ranisz najblizszej osoby, bo jaka sama piszesz twoj maz o tym nie wie. Zranisz go dopiero gdy sie o tym do wie, wiec musisz zrobic wszystko, zeby sie nie dowiedzial. Poza tym gdyby nawet sie dowiedzil, to jest mozliwe, ze nie byla by to dla niego taka zla wiadomosc. Jestescie juz malzenstwem od 5 lat, twoj moza jest prawdopodobnie jeszcze dosc mlody (pewnie ponizej 35 lat) wiec na pewno sam mysli o jakims romansie na boku. Byc moze jedyne co go powstrzymuje to obawa przed zranieniem ciebie. Gdy dowie sie o twoim romansie na pewno pozbedzie sie tych obaw. Macie dzieci wiec prawdopodobienstwo rozwodu z jeogo inicjatywy nie jest takie wysokie. Tak ze nie ma sie co za bardzo martwic.

      W sumie pozostaje zazdroscic temu mezczyznie z ktorym sie spotykasz, ze tak dziala na kobiete... Brzmi to fantastycznie.

      Powodzenia i dobrej zabawy :-)
      • komentujacy Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 11:42
        problem tylko w tym, że to czy mąż nie dowie się o zdradzie żony nie zależy
        tylko od żony. równie dobrze kochanek, czy osoba która o tym wie od kochanka,
        może donieść.

        a swoją drogą dziwnie dla mnie brzmi stwierdzenie: "kocham ale"
        • koros17 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 12:29
          Dobrze robisz. Skoro stary nie dogadza Ci, to musisz znależć spełnienie:)
          Trzymaj się!!
    • marek802 [...] 21.04.07, 12:45
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wt82 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 12:49
      Albo piszesz bzdury by usprawiedliwić swoją podłość,albo jesteś chora i powinnaś
      zgłosić się do psychologa/psychiatry.

      Rozwodu nie weźmie taka jedna z drugą kur... bo nie będzie miec gdzie mieszkać i
      co jeść a nawet jak będzie to zawsze jest ryzyko,więc krzywdzi swoja rodzinę bo
      tak łatwiej.Gardzę takimi tchórzliwymi i podłymi babsztylami.
    • arektk hmm, powim ci ze tez jestem przystojny, wiec moze 21.04.07, 12:50
      sie spotkamy, gwarantuje jeszcze lepszy seks niz kolega z pracy, zaprosze cie
      nawet do restauracjii ;)
    • amigo007 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 12:53
      :) Jestes prawdziwa kobieta kochasz meza i bzykasz sie z innym jak szalona.
      Jestem juz bardzo dojrzalym facetem i przezywalem to wielokrotnie .Kobiety nie
      potrafia zapanowac nad soba, a jak juz przydazy im sie kosmiczny sex sa w stanie
      zrobic wszystko a potem budza sie z reka w nocniku :) Bo to przeciez faceci sa
      zli ha ha ha Laska pomysl troche glowa a nie ......
    • anka542 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 13:12
      jesteś głupia ! niszczysz coś co w życiu jest ważne czyli rodzina.ja jestem po
      tej drugiej stronie czyli to mąż mnie zdradził.to jest okropne też chciał
      rozrywki jat ty z koleżanką z pracy!!!!!!!!
    • stokrotkastodwa Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 13:39
      tu nie chodzi o milosc do meza i dzieci, a o twoja bezgraniczna, egoistyczna
      milosc do siebie. najgorszy jest fakt, ze zatarlas bariere miedzy swiadomym
      czynieniem zla a przyjemnoscia. na miejscu meza, jesli dowiedzialbym sie o tym,
      nie rozstalbym sie z toba, lecz zrobil takie takie swinstwo, ktorego nigdy nie
      zapomnisz, lecz bardzo mechanicznie podszedlbym do tego, tak zebys maial nauczke
      na zycie, zebys wiedziala co boli, zebys budzac sie rano wolala skonczyc przez
      okno niz spoktac ukochanego w kuchni. zawsze jest sie tym, kogo kocha, a ty
      najwyrazniej zawsze bedziesz soba.
      • rancherr Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 14:32
        chyba nic nie mozna zrobic gorszego...
        tak to jest jak ci.. swedzi... ciekawe czy za kase juz probowala...
        co za szmata...
      • nales_47 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 15:00
        nic dodac ,nic ując ---
    • damsob Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 14:40
      Dziwka jesteś i tyle.
    • krzysieck [...] 21.04.07, 15:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 21.04.07, 15:12
        krzysieck napisał:
        > To co robisz jest złe nie dlatego, że uprawiasz seks z innym męzczyzna
        > ale dlatego, że oszukujesz męża.

        Dokładnie o to chodzi.
        Jeżeli kobieta ma takie rozbuchane potrzeby seksualne to niech znajdzie sobie
        męża, który będzie się na takie życie godził. Lub zostanie samotna. A żyje w
        zakłamaniu.
        • krzysieck [...] 21.04.07, 15:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • rancherr Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 22.04.07, 11:26
          Jak to nie jest zle to co robi?
          Czyli moze sie je**c z kazdym byle by mezowi powiedziala i wtedy ok?
          • krzysieck [...] 22.04.07, 11:34
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 22.04.07, 12:05
              krzysieck napisał:
              > Ona bezczelnie okłamuje męża i o to tu przede wszystkim chodzi a nie o sam seks.

              Tym samym zostajesz mianowany na wstrętnego mohera przesiąkniętego mitologia
              małżeńskiej wierności.
              Widzisz na co Ci przyszło? :)
              • krzysieck [...] 22.04.07, 12:35
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 22.04.07, 13:08
                  krzysieck napisał:
                  > Smuci mnie, że jest tak mało ludzi rozsądnych, dojrzałych
                  > ale jednoczesnie otwartych i tolerancyjnych. Same skrajności.

                  Bo ludzie nie myślą głową, nie analizują, nie przyglądają się innym i światu z
                  odpowiednią uwagą. Posługują się stereotypem czy ustalonymi z góry normami (nie
                  wolno się sprzedawać za pieniądze, kropka), przykładają do każdej sytuacji swoją
                  własną osobę (ja tak nie zrobię, więc i inni nie powinni), kierują się emocjami
                  (oj, biedna dziewczynka, nie może nad sobą zapanować). Mało kto jest w stanie
                  przyjąć do akceptującej wiadomości, że ludzie są różni i oceniać ich
                  postępowanie na podstawie obiektywnych, zdroworozsądkowych kryteriów. Oddzielić
                  to co nieważne, od tego, co stanowi o wadze czynu. Jak w tym przypadku nieważnym
                  jest sam seks, ważna jest nieuczciwość.

                  > Dla mnie podstawowym kryterium tego czy ktoś dobrze czy źle postepuje jest
                  > krzywda innych. Jeśli nie ma krzywdy nie ma i winy. Mozna więc powiedziec,
                  > że jesli Monika nie wpadnie to nie będzie krzywdy a więc i winy.

                  Zgadzam się z tym, że podstawowym kryterium jest krzywda.
                  Natomiast nie zgodzę się z tym, że nie ma krzywdy póki mąż nie wie. Krzywda już
                  jest. To, że ofiara o tym nie wie jej nie likwiduje.
                  Co więcej - to, że zdradzany małżonek nic o zdradzie wie nie oznacza, że
                  wszystko jest dla niego ok. Pewne sprawy się wyczuwa. Żona inaczej się zachowuje
                  w łóżku, później wraca, niechętnie mówi o pracy, a idzie do niej odstawiona i
                  uradowana, etc etc. Małe rzeczy, które uważny partner jest w stanie wychwycić. A
                  to rodzi wątpliwości może nawet gorsze niż wiedza. Czy nie jestem zbyt
                  podejrzliwy? Czy nie jestem niesprawiedliwy nie ufając jej?
                  • krzysieck [...] 22.04.07, 15:04
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 22.04.07, 15:38
                      > Zgadzam się z tym co napisałaś. O to mi własnie chodzi, że ludzie sa różni i
                      > maja rózne systemy wartości. Waże jednak żeby pewne wartości były wspólne np.
                      > szacunek dla drugiego człowieka, nie krzywdzenie bliźniego, pomijam już tutaj
                      > takie oczywistości jak nie zabijaj, nie kradnij itp.

                      Tak bardzo uogólniając to właśnie o różne systemy wartości chodzi. I o to, by te
                      systemy szanować, ale z uwagą. Wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna
                      się wolność innej jednostki.
                      W społeczeństwie żyją ludzie wyznający różne systemy. I aby nie tworzyć
                      zagrożenia dla tych systemów tworzy się pewne prawa ogólne, takie jak zakaz
                      morderstwa czy kradzieży, bo to tyczy się ogółu. Tam jednak, gdy sprawa tyczy
                      się wyłącznie ograniczonej ilości osób (w szczególności - pary) jak najbardziej
                      możliwe jest zestawienie tych systemów i utworzenie takiego, który dane osoby
                      zadowoli wspólnie. I nikomu nic do tego, że ten nowy system jest sprzeczny z
                      jego systemem wartości - bo jego to przecież nie tyczy!

                      > Wszystko to co piszesz to prawda. Jakkolwiek by to jednak cynicznie nie
                      > zabrzmiało potrafie sobie wyobrazic sytuację, że zona zaszalała gdzies na
                      > imprezie i zdradziła męza albo na wakacjach miała przelotny romans z jakims
                      > facetem. Na pewno jest to nie w porzadku ale ma prawo się nie wydac dlatego,
                      > że trwało to na tyle krótko, ze nie zdołało zburzyc tego co jest między
                      > dwojgiem ludzi. Nie chce sie jednak mądrzyć bo nigdy nie byłem w takiej
                      > sytuacji na szczęscie. Na pewno masz rację, że to każda zdrada jest podłością.

                      Ujmę to tak... krzywda jest, nawet, jeżeli ofiara o niej nie wie. Kradzież nie
                      przestaje być kradzieżą tylko dlatego, że okradziony nie zauważył braku dobytku.
                      Każda zdrada jest krzywdą, nawet ta najmniejsza, która nigdy nie wyjdzie na jaw.
                      Ale jak już się ta krzywda dokona można zastanowić się nad minimalizacją szkód.
                      I to jest miejsce na rozważania czy powiedzieć czy nie, co będzie mniejszą szkodą.
          • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 22.04.07, 11:50
            rancherr napisał:
            > Czyli moze sie je**c z kazdym byle by mezowi powiedziala i wtedy ok?

            Jeżeli mąż to by zaakceptował to niech się chędoży z kim chce. To jest sprawa
            jej, jej męża i ewentualnych chędożników. Oczywiście, należy także brać pod
            uwagę dobro dziecka.
      • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 21.04.07, 15:18
        krzysieck napisał:
        > Tak się składa, że moja zona jest prostytutką i uprawia seks z wieloma
        > mężczyznami. Tyle tylko, że ja o wszystkim wiem i zgadzam się na to.

        To swoją drogą ciekawe, że gdy opisywałeś swoją sytuację przytłaczająca
        większość była oburzona i obdarzała Was niewyszukanymi epitetami. A tutaj nagle
        znajdują się obrońcy nieuczciwej małżonki. Z tych dwóch kobiet - Twojej żony i
        autorki wątku - na druga po stokroć bardziej zasługuje na miano ladacznicy.

        > Nie odczuwam tego nawet jako zdradę dlatego, że potrafię
        > oddzielic miłośc od seksu.

        A tak z ciekawości... a jak Ty i żona podchodzicie do kwestii klientów, którzy z
        Twoją żoną zdradzają swoje małżonki?
        • krzysieck [...] 21.04.07, 15:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 21.04.07, 15:56
            > Po pierwsze nie mam nic przeciwko nazywaniu mojej żony ladacznicą :)
            > Tym bardziej jesli ty tak ją nazywasz a wiem, ze nie jest to zlosliwe
            > z twojej strony :)

            No, pamiętam, że dostałam dyspensę :).

            > Mówiąc powaznie to tez to zauważyłem i nawet zastanawiałem się skąd
            > to wynika. Wydaje mi się, że pomimo całej podłości tego co robi Monika
            > uważaja ja w gruncie rzeczy za porządna kobietę, która co najwyżej troche
            > pobłądziła natomiast moja zonę najchętniej by ukrzyzowali chociaż nikogo
            > nie krzywdzi, nie ma wyrzutów sumienia bo i nie musi a nasze małżeństwo
            > przez to się nie rozleci.
            > Nie wiem może chodzi o to, że Monika robi to z jednym a moja zona z wieloma
            > a może chodzi o to, że moja bierze za to pieniądze. Sam nie wiem. w każdym
            > razie hipokryzja w pełni.

            Ja sądzę, że to o te wyrzuty sumienia chodzi. To, co najbardziej bolało w Twoim
            przypadku to właśnie brak waszego poczucia wstydu. To spowodowało dysonansu u
            czytelników. Tutaj dziewczyna się odpowiednio kaja, więc można jej wybaczyć.
            Rzeczywista wina nie ma tutaj większego znaczenia, ważne są pozory.

            > W sumie jednak nie obchodzi mnie to, nie mój cyrk nie moje małpy.

            Pytanie stąd, że gdy kiedyś potępiłam tutaj pannicę chwalącą się, że jest
            utrzymanką bogatego, żonatego faceta ktoś mi zrzucił niekonsekwencję, że
            potępiam utrzymanki, a nie mam nic do prostytutek.
            • krzysieck [...] 21.04.07, 16:23
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • xtrin Re: Nie seks jest zły tylko kłamstwo 21.04.07, 17:47
                krzysieck napisał:
                > Dla ciebie wszystko :). Nie biorę udziału w zbyt wielu dyskusjach ale czasem
                > czytam sobie to forum i musze ci powiedzieć, że twoje wypowiedzi są
                > niesamowicie dojrzałe i mądre. Czy nie będzie nietaktem z mojej strony jeśli
                > spytam cie o wiek.

                Bardzo dziękuję za docenienie :).
                A co do wieku - 30 lat, więc tak w sam raz :).

                > Wtedy wszyscy by nas żałowali i bylibysmy rozgrzeszeni.

                Dokładnie tak. Wtedy nie byłoby tego poczucia, że ktoś jest inny i mu z tym
                dobrze. Może być sobie inny, ale niech to go boli. Podobnie jak z
                homoseksualistami - jeżeli jakiś powie, że mu z tym źle, uważa się za zboczeńca
                i chciałby się leczyć to wtedy jest nieomal świętym :).

                > Czy pisząc utrzymanka masz na mysli dziewczyne, która ma sponsora?

                Tak, chodziło o dziewczynę, której "sponsor" (żonaty facet z dzieckiem) kupił
                mieszkanie i przyjeżdżał do niej na weekend po "zapłatę" w naturze, co nie
                ograniczało się do seksu. Ogólnie - kochanka, której kochanek dodatkowo płaci.

                > Jeśli tak to jak najbardziej cie popieram. Taka utrzymanka to jakby kochanka
                > i może ona rozbic rodzinę poniewaz sponsor może się po prostu w takiej
                > dziewczynie zakochać. W mojej zonie tez się ktos może zakochac ale wiem,
                > że ona się nie zakocha. Nawet nie musi udawać :) Najważniejsze to umiec
                > odzzielić życie zawodowe odprywatnego. Moja żona świetnie potrafi
                > to oddzielić natomiast podejrzewam, że w układach dziewczyna-sponsor to
                > wszystko jest poplątane i sta potem te wszystkie problemy.

                To samo wtedy odpowiedziałam.
                Utrzymanka to rodzaj kochanki z wszystkimi z tym związanymi problemami
                emocjonalnymi i poczuciem zdrady. Oczywiście, większość winy za zdradę zawsze
                leży po stronie zdradzającego, ale kochanka także nie ma tutaj czystego
                sumienia. Natomiast prostytutka, która robi to zawodowo nie ma żadnych
                zobowiązań poza tym, za co jej się płaci. Nie jest bardziej winna zdrady klienta
                niż taksówkarz, który go do burdelu podwiózł.
    • denka77 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 15:26
      Jeśli wiesz, że źle robisz, i chcesz z tym skonczyć, a sama nie potrafisz,
      skorzystaj z porady fachowca. W końcu uwikłałaś się w sytuację z którą chcesz
      (lub raczej powoli dochodzisz do tego,że chcesz) skończyć . Pojawiły się tu
      głosy o uzależnieniu. Jak wiemy, wiele osób nie jest w stanie w prosty sposób
      wyjść z nałogu- może przyda się wtedy wsparcie osoby doświadczonej? Wg mnie nie
      bez znaczenia jest, że wyszłaś za mąż jako bardzo młoda osoba, ale nie wiem nic
      o Twoim doświadczeniu seksualnym, dlatego nie będę się wymądrzać. Sama powoli
      dochodzę do wniosku że "to coś" i zwierzęcą chuć generuje w połowie partner- w
      połowie partnerka. I pewnie ze swoim mężem możesz osiągnąć podobne wrażenia.
      Ludzie aż tak bardzo nie różnią się między sobą. wiele zalezy od komunikacji,
      od ciebie: z mężem możesz poczuć to samo, co z kochankiem, jeśli to męża
      kochasz, to może jednak na tych relacjach powinnaś się skupić? Ja do końca nie
      rozumiem przyczyn Twojego zachowania, wiele osób na forum też nie rozumie-
      część Cię popiera, ale mam wrażenie że wynika to z niedojrzałości do stałych,
      stabilnych związków, druga część gani... Tak czy inaczej dzięki
      tej "przygodzie" może lepiej poznasz siebie i wyciągniesz dobre wnioski na
      przyszłość. Może też kilka dobrych chwil w łóżku bardzo łatwo zrujnować życie
      Tobie i bliskiej rodzinie. Zatem jeśli już chcesz się opamiętac, i wiesz, którą
      drogę wybrać- zacznij ją konsekwentnie realizować. Sama lub z pomocą
      psychologa.
    • pynky Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 15:38
      z trudem przejżałem ten cały wątek i moje refleksje są smutne.Pani moniki nie potępiam, bo zle robi i to jej sprawa co się stanie dalej - nie moja.
      Natomiast zdumiewa mnie olbrzymia ilosc rad, w ktorych mowi sie "nigdy mu nie mów", "żeby tylko się nie dowiedział" miłość jedno - a zycie to drugie" itp - to są kompletne bzdury.
      Osobiscie nie wierze w rzeczy typu: wieczna milosc, kocham meża, milosc w malzenstwie itp
      malzenstwo to przede wszystkim zobowiązanie wiernosci i zaufania, a nie wielka milość
      I uważam ze to nie wiernosć jest najważniejsza, ale zaufanie - to je nalezy pielegnować, zresztą zaufanie jest podstawą, kazdej relacji, nawet w biznesie - tam czesto nakreslone namacalnymi paragrafami, ale jest:)
      Dlatego nie wolno oklamywac najblizszej osoby, pod zadnym warunkiem a szczerość to moim zdaniem podstawa.
      Mam nadzieje ze mi nie przydaży sie zddrada, ale nie recze za siebie - ale zrobie wszystko, nie zeby przestac, ale zeby o tym powiedziec - jezeli bylbym w sytuacji pani moniki
      I dlatego przeraza mnie skladanie obietnicy malzenskiej przed bogiem, choc sam jestem niewierzący
      i mysle sobie czasami ze najlepszą i najlatwiejszą relacje malżenską to ma jerzy urban

      • kat_ja1 Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 16:25
        Kocham męża, ale go zdradzam..Wychodzę z założenia, że jak się kogoś kocha, to
        nie chciałoby się go w żaden sposób zranić, a więc w mojej definicji Twoja
        miłość do męża nawet nie stała koło miłości, to może być co najwyżej spełnienie
        Twojego wyobrażenia o wygodnym życiu, mąż, dzieci, po prostu
        filmowo....Prosisz, żeby Cię nie oceniać surowo, ale nie wiem w jakim celu to w
        ogóle piszesz, chcesz się wygadać, żeby zrzucić ciężar, to idź do księdza..A
        tutaj trochę dziwnie brzmi taka prośba. Z tego chociażby względu, że pewnie parę
        osób to czytających zostało kiedyś zdradzonych i taka deklaracja kocham ale
        zdradzam brzmi śmiesznie. Ja wprawdzie nie zostałam zdradzona, w pełni tego
        słowa znaczeniu, ale rozstałam się z człowiekiem, którego postępowanie w tamtym
        "rozwodowym" okresie bolało mnie tak bardzo, że miałam ochotę skończyć ze sobą.
        Fakt, kochałam go za bardzo. To smutne. Ale smutne jest to, że poniekąd szukasz
        rozgrzeszenia..Rozumiem, gdybyś napisała, mąż jest dla mnie oschły, seks z nim
        mnie brzydzi, ale piszesz że jest ok, ale z tamtym, to już odlot
        totalny...Sorry, ale takim :kochającym: jak ty, życzę, może wcale nie tego, żeby
        ktoś ich zdradził, bo skoro zdradzają pewnie nie czuliby wcale takiej rozpaczy,
        gdyby znaleźli sie po tamtej stronie....życzę im, żeby któregoś pięknego dnia,
        stracili wszystko to, co dla nich jest ważne i wartościowe...ot, tak..Bo po
        prostu nie zasługują na to...A wtedy, kiedy już zostaliby pozbawieni swojego
        świata, niechby dalej szukali adrenaliny....


        • kat_ja1 Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 16:43
          poza tym, nie bardzo rozumiem postów w stylu, że chyba same święto-..e tu
          siedzą i krzyczą na tę biedną istotę...A dlaczego ten, co tak za przeproszeniem
          pier...li, nie współczuje temu mężowi z rogami...Wnioskuję więc, że ci którzy
          rozumieją postępowanie Moniki, sami mają taką samą definicję miłośći...I nie ma
          to nic wspólnego ze święto..ścią, dewotyzmem, przykazaniami itp...To jest
          po prostu sumienie i albo się to sumienie ma i umie się współodczuwać albo się
          go nie ma i postępuje się jak autorka wątku...

          Swoją drogą, to ten mąż musi być trochę naiwny albo zakochany z dlatego trochę
          głupi..Ja bym niewierność wyczuła z zalążku. Ale widocznie zaufał...uf, uf z tym
          zaufaniem to dopiero porażka...Najważniejsze jest zaufanie, szkoda bardzo,
          najważniejsza jest czujność i umiejętność patrzenia dużo dalej niż sięga wzrok.
          Przynajmniej ma się tę możliwość, że nikt nie będzie cię oszukiwał...
          • ex.pertka Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 17:36
            Ludzie zdradzaja sie i beda sie zdradzac.Zeby to faceci wiedzieli ilu z nich
            jest rogaczami!
            A tutaj wszyscy tacy swieto..i,ze och i ach.
            Kazdemu przeciez sie moze zdarzyc zdrada.To jest na porzadku dziennym.
            Sama zdradzilam swojego meza ale go kocham.Czy nie mozecie tego zrozumiec,ze
            mozna sie zafascynowac inna osoba bedac juz z kims???!
            Jest tyle wspanialych mezczyzn i uwierzcie mozna sie zakochac w innym.
            A tym bardziej jak malzonek,malzonka jest wredny,niemily i nas zaniedbuje a na
            drodze stanie ktos przystojny,wspanialy.Przeciez trudno cale zycie ciagle byc z
            jednym.
            Zapamietajcie to sobie!
            • mc_pele Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 17:51
              ex.pertka napisała:


              > Kazdemu przeciez sie moze zdarzyc zdrada.To jest na porzadku dziennym.
              > Sama zdradzilam swojego meza ale go kocham.Czy nie mozecie tego zrozumiec,ze
              > mozna sie zafascynowac inna osoba bedac juz z kims???!


              ale bzdury piszesz, dla ciebie zdrada to jak wypicie piwko w niedozwolonym
              miejscu albo przejście na czerwonym świetle :/ Skoro kochasz męża to czemu nie
              jesteś z nim szczera? powiedz co zrobiłas to zamieni cie na lepszy model,
              kobiete ktora bedzie w stanie naprawde go pokochac a ty biegaj sobie za tymi
              wszystkimi przystojnymi facetami. Pisanie o zdradzie w takiej lekkości to już
              szczyt szczytów, równie dobrze ktoś mógłby napisać "pobiłem żone, jakos nie
              moglem sie powstrzymac i przylozylem jej no ale to jest przeciez na porzadku
              dziennym a ja ja nadal kocham" tutaj tak samo przytakiwalabys?
              • ex.pertka Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 18:27
                mc_pele napisał:

                > ex.pertka napisała:
                >
                >
                > > Kazdemu przeciez sie moze zdarzyc zdrada.To jest na porzadku dziennym.
                > > Sama zdradzilam swojego meza ale go kocham.Czy nie mozecie tego zrozumiec
                > ,ze
                > > mozna sie zafascynowac inna osoba bedac juz z kims???!
                >
                >
                > ale bzdury piszesz, dla ciebie zdrada to jak wypicie piwko w niedozwolonym
                > miejscu albo przejście na czerwonym świetle :/ Skoro kochasz męża to czemu
                nie
                > jesteś z nim szczera? powiedz co zrobiłas to zamieni cie na lepszy model,
                > kobiete ktora bedzie w stanie naprawde go pokochac a ty biegaj sobie za tymi
                > wszystkimi przystojnymi facetami. Pisanie o zdradzie w takiej lekkości to już
                > szczyt szczytów, równie dobrze ktoś mógłby napisać "pobiłem żone, jakos nie
                > moglem sie powstrzymac i przylozylem jej no ale to jest przeciez na porzadku
                > dziennym a ja ja nadal kocham" tutaj tak samo przytakiwalabys?
                >
                >

                A co nie zdradzaja sie ludzie wszedzie?Moze nie zawsze to widac.W moim
                otoczeniu,sasiedzi,znajomi,rodzina jest mnostwo takich osob.
                Nie pisze o samym pukaniu,bo to juz hardcore.Tylko o tym,ze mozna sie naprawde
                zauroczyc inna osoba,mezczyzna.I mozna poczuc cos wiecej niz tylko chec na
                bzykanko.Inny mezczyzna moze stac sie bardzo bliski,mozna miec godzinami razem
                o czym rozmawiac,czujesz,ze on jest twoja bratnia dusza,bez siebie to jak bez
                powietrza.W gre wchodza uczucia.Ale serce nie sluga.
                • mc_pele Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 22.04.07, 17:50
                  ex.pertka napisała:


                  >
                  > A co nie zdradzaja sie ludzie wszedzie?Moze nie zawsze to widac.W moim
                  > otoczeniu,sasiedzi,znajomi,rodzina jest mnostwo takich osob.
                  > Nie pisze o samym pukaniu,bo to juz hardcore.Tylko o tym,ze mozna sie
                  naprawde
                  > zauroczyc inna osoba,mezczyzna.I mozna poczuc cos wiecej niz tylko chec na
                  > bzykanko.Inny mezczyzna moze stac sie bardzo bliski,mozna miec godzinami
                  razem
                  > o czym rozmawiac,czujesz,ze on jest twoja bratnia dusza,bez siebie to jak bez
                  > powietrza.W gre wchodza uczucia.Ale serce nie sluga.


                  a właśnie, dla Ciebie pukanie to juz hardcore i nie piszesz o tym a jak widzisz
                  dla innych to jest "na porządku dziennym". To o czym jednak piszesz bardziej
                  podpiąłbym pod przyjaźń - "bratnia dusza", być może rzeczywiście w grę wchodzą
                  uczucia i być może pojawia się pożądanie ale od tego właśnie mamy rozum żeby
                  wiedzieć że co innego jest rozmawiać z taką osobą, co innego wylądować w
                  łóżku....
            • rozowakotka Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 19:14
              ex.pertka napisała:

              > Kazdemu przeciez sie moze zdarzyc zdrada.To jest na porzadku dziennym.

              Nie u każdego zdrada jest na porządku dziennym

              > Sama zdradzilam swojego meza ale go kocham.Czy nie mozecie tego zrozumiec,ze
              > mozna sie zafascynowac inna osoba bedac juz z kims???!

              Można się zafascynowac, ale fascynacja nie musi się wiązac ze wskakiwaniem temu
              komuś do łóżka. Fascynacja nie usprawiedliwia zdrady.

              > Jest tyle wspanialych mezczyzn i uwierzcie mozna sie zakochac w innym.
              > A tym bardziej jak malzonek,malzonka jest wredny,niemily i nas zaniedbuje a na
              > drodze stanie ktos przystojny,wspanialy.Przeciez trudno cale zycie ciagle byc z
              >
              > jednym.

              W takiej sytuacji najpierw należałoby się rozstac z tym wrednym, niemiłym,
              zaniedbującym i dopiero wtedy budowac swoje szczęście z tym innym, wspaniałym.
              Nie krzywdząc już nikogo i byc uczciwym wobec innych i samego siebie.
        • makron Re: Nie bardzo rozumiem stwierdzenia 21.04.07, 17:32
          Wyrzuty sumienia, wedlug mnie, sa bardziej wynikiem wychowania w szerokim
          sensie tego slowa, niz "milosci" wobec meza. Nie chce Cie bynajmniej
          krytykowac, ale zgodze sie z kilkoma przemowcami, ze byc moze za wczesnie
          wyszlas za maz. 28 lat, 5 lat malzenstwa i 2 dzieci: o ile to prawda, to chyba
          nie do konca przemyslana decyzja. Widze oczami wyobrazni osobe, ktora chce sie
          koniecznie wyprowadzic z domu i rozpoczac "dorosle" zycie, ale moze to zrobic
          tylko po ukonczeniu studiow i poslubieniu swojego chlopaka (byc moze jedynego w
          zyciu), bo tak przeciez trzeba. Slub, rozpoczecie zycia na wlasny rachunek,
          szybka dwojka dzieci, moze dziewczynka i chlopiec. Jeszcze tylko psa nam
          brakuje do modelowego wizerunku szczesliwej kochajacej sie rodziny, bo tak
          nakazuja normy spoleczne, rodzice itd (chyba, ze w rodzinie jest alergik, to
          wtedy zwierzatko jest wykluczone; ale zawsze pozostaje rybka albo zolw). No i w
          wieku 28 lat masz juz to wszystko. No wlasnie: i co dalej???
          Moze sie myle, ale to wszystko, co opisujesz (o ile jest to prawda), jest walka
          pomiedzy tym, czego sie od Ciebie oczekuje (albo co myslisz, ze sie od Ciebie
          oczekuje), a znudzeniem i monotonnoscia i byc moze poczuciem straconych lat.
          Porownanie z Mme Bovary jest poniekad celne, ale ta ksiazka zostala napisana
          dobrych 150 lat temu, w innych realiach, w innym spoleczenstwie. Czasy sie
          zmienily i pozycja kobity rowniez.
          Twoja "milosc" do meza, byc moze istnieje, ale z tego co widac, brak w
          niej "zakochania", szalenstwa z poczatku znajomosci. Moze nawet tego szalenstwa
          nigdy nie bylo i dopiero teraz je poznajesz. W sumie to nic dziwnego, ile mozna
          miec motylki w brzuchu, jak ktos to ladnie okreslil? A czy Ty je mialas
          kiedykolwiek z mezem? Nie odpowiadaj mi, tylko odpowiedz sobie, bo moze tu
          wlasnie lezy klucz Twojej zdrady.
          No wlasnie. Zdrada. Podobnie jak niektore osoby tutaj uwazam, ze czlowiek jest
          poligamista z natury, a monogamie narzucily nam normy religijne i spoleczne (w
          tej kolejnosci), zeby uniknac chaosu. Nie chcialbym sie bawic we Freuda, ale
          sadzac z twojego stazu malzenskiego i liczby dzieci zakladam, ze Twoj maz jest
          osoba dosc tradycyjnie nastawionym do swiata, wiec na Twoim miejscu bym po
          prostu nic mu o tym nie mowil. Wiem z doswiadczen osob mi bliskich, ze
          szczerosc w takich wypadkach rzadko kiedy jest doceniona, a prowadzi tylko do
          wytworzenia glebokich ran.
          Teraz Ty musisz wybrac, czy byc "odpowiedzialna" matka i zona, czy isc na
          calosc i odkryc to, czego wczesniej pewnie nie znalas. Decyzje, jak piszesz,
          juz podjelas. Mam nadzieje, dla Twojego dobra, ze bedziesz konsekwentna,
          niezaleznie co postanowilas. Pozdrawiam i zycze Ci, zebys nigdy nie czula
          potrzeby zakladania takich tematow.
    • michalray Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 17:34
      ''Kocham męża ale go zdradzam''
      Kochasz swojego męża ?
      -Śmiem wątpić !!!
    • gosia.badowska Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 18:08
      dla mnie to niepojete jak mozna kochac i zdradzac jednoczesnie... to chore jak
      dla mnie...
    • everplaya Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 18:43
      Zamiast zdradzać zagraj lepiej w to:

      jerzol.playeverwars.com
    • ppo Dlatego właśnie to mężczyźni rządzą światem :) 21.04.07, 19:20
      Kobiety niestety nie umieją kierować się rozumem, a emocje i instynkty zbyt
      często biorą u nich górę nad zdrowym rozsądkiem. Kobiety mają mnóstwo zalet,
      które predysponują je do wielu celów, które dla mężczyzn są nieosiagalne. Ale
      rolę przywódczą i decyzyjną lepiej jednak pozostawić mężczyznom. Tak to
      stworzyła (matka) natura i tak jest dobrze.
    • fiutek-maly Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:21
      gupi rogaty fiut z twojego chłopa
      • julia2000 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:32
        psu, koniowi i babie się nie wierzy. taka jest moja dewiza i tego sie trzymam.
        niezła kurew z ciebie monik. mam nadzieje że twój chłop robi to samo. Wojtek
        • avital84 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:33
          Julia to ty masz na imię Wojtek? :))))
          • julia2000 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:34
            to jest córki skrzynia
            • avital84 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:37
              hehehehe...kiedyś na początku mojej forumowej kariery zdarzyła mi się wpadka na
              innym forum i żałowałam, że nie powiedziałam, że mój brat się nie wylogował i
              przez przypadek skorzystałam z jego nicka, bo nie zauważyłam.;)))
              dobre;)))
        • fiutek-maly Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:35
          > psu, koniowi i babie się nie wierzy.
          to nie kwestia wiary, lub jej braku tylko pokazania kto tu kurna żądzi :)
        • diabollo69 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:38
          ale fajny nick..:)))
          • julia2000 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:39
            nick fajny ale i tak współczuję
            • diabollo69 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 20:16
              jej mężowi?? no tak ale ja mówiłam o Twoim nicku :D Zwłaszcza po podpisie :D
    • jaroslaw.szczerbak Zapytaj męża, co powiedziałby na trójkąt... 21.04.07, 19:38
      ...z innym facetem albo z kobietą. Albo na seks z inną parą z wymianą partnerów.
      Może by to go podnieciło?
    • angelika813 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:49
      Dobrze ci radzę-skoncz to jak najszybciej,zanim nie jest za pozno.Kłamstwo ma
      gardzo krótkie nogi-wiem coś o tym.Nie rujnuj życia swojej rodziny.Co
      innego,gdybyś nie była szczęśliwa ze swoim męzem.Taki romans nie jest wart
      tego,żeby stracić wszystko.Powodzenia!
      • barbikaa Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 19:57
        zgadzam się z tym. stało się-trudno!musisz robić wszystko, żebyś nie czuła się
        jeszcze gorzej i nie krzywdziła siebie oraz rodziny. to da się naprawić, musisz
        się zastanowić co jest dla ciebie najważniejsze i jak sobie wyobrażasz swoje
        przyszłe życie
    • telica powiem krotko 21.04.07, 20:50
      albo milosc w twoim wydaniu jest tylko namiatka czegos co tobie wydaje sie
      wielka miloscia albo jestes glupia i niepotrzebnie usprawiedliwiasz sie przed soba
      mozemy zalozyc trzecia mozliwosc ze slowo milosc jest czysto teoretycznym
      zwrotem a wiec cala sprawa jest rowiazana jednego jestem pewien nie rozwiazesz
      tego dylematu bo widze ze szukasz usprawiedliwienia wiec wybieraj albo jestes
      szmata albo zycie jest podle
      • nick3 Błąd "idealizmu" (tej hodowli "ciotek-cnotek":) 21.04.07, 21:51
        (niewiast raczej niezbyt dopieszczonych, ale doskonale wiedzących, "co jest w
        życiu ważne":)


        Usprawiedliwienie to też rzecz ważna!:) (Niby dlaczego człowiek ma obowiązek
        sobą gardzić tylko dlatego, że jego zachowanie nie pasuje bliźnim do ich
        schematów wartości?)

        (choć zadawania bólu ludziom należy o ile możności unikać - to jasne)

        A może całe zadawanie sobie pytania o "wielką miłość" i "namiastki" jest
        pułapką, którą zastawia na nas narzucony wzór, według którego każą nam
        wartościować własne życie?

        Twój post dobrze pokazuje do jakiego typu rozważań bardzo szybko prowadzi
        taki "idealizm".

        Może więcej miłości i prawdy znajdzie w życiu ten, kto nie będzie stawiał
        każdej namiętności bezwzględnego wymagania "wielkiej miłości"?

        Tak może być!:)
    • czlowiek35 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 21:37
      > Prosze tylko nie oceniajcie mnie zbyt surowo bo
      > nie wiecie co życie wam przyniesie.

      Ja żyję tak by w ostatnich momentach życia móc popatrzeć sobie w oczy.
      Bez obrzydzenia, bez większego obrzydzenia...
      Każdego człowieka traktuję tak jak bym sam chciał być traktowany, a może nawet
      lepiej, no, staram się traktować...
      Nawet w myślach, staram się nie mysleć źle(myśl i czyn są dla mnie równowaźne).
      Nie zawsze wychodzi, ale życie to praca, praca nad swoim charakterem...
      Często traktują mnie jak naiwniaka, frajera.
      Czasem wywołuję swoim zachowaniem szacunek.
      Chyba jestem bodhisatwą, chyba, bo nie czuję się buddystą, nie czuję się
      związany z jakąkolwiek religią lecz z wszystkimi ludźmi, wszystkimi istotami...
      Widzę sprawy inaczej niż większość ludzi, nie oceniam ich bo widzę sens w ich
      poczynaniach, dla nich często nie zrozumiałych.
      Smutno mi często, że nie zawsze mogę im wprost pomóc, moge dać im przykład lecz
      sami muszą rozwiązać swoje problemy...

      > Nie wiem dlaczego o tym
      > piszę chyba chciałam sie wygadać bo źle sie z tym czuję i wiem, że bardzo
      > krzywdze najbliższą mi osobę.

      Pisząc, jednocześnie widzę Twą przyszłość, przeszłość, teraźniejszość...
      Wkrótce zrozumiesz względność znaczenia słów "krzywdzić najbliższą osobę".

      I pamiętaj, nawet gdy czynisz zło lub kogoś skrzywdzisz, ważniejsze jest nie to
      co zrobiłaś ale to czego się (i czy w ogóle) w związku z tym nauczyłaś oraz to
      jak tą wiedzę wykorzystasz w przyszłości.
      • helga1970 Re:hej człowieku 35 21.04.07, 21:43
        to boli, prawda?
        • czlowiek35 Re:hej człowieku 35 21.04.07, 21:55
          helga1970 napisała:

          > to boli, prawda?
          >

          Nie, nie boli.
          Zresztą co miało by boleć?
          Życie?
          Kiedy żyje się dla innych ludzi, istot to...tego się nie da opisać, to można
          tylko czuć.
          Każdemu życzę by kiedyś to poczuł.
          • helga1970 Re:hej człowieku 35 22.04.07, 09:05
            tak, ale inni nie zyja dla nas
            i czesto jak my jestesmy dla nich, to jednak mozna złapac sie na refleksji, ze
            chialaby sie miec jakis zwrot od innych. a czesto to jest dzialanie
            jednokierunkowe. no ale, chyba tak ma byc. Ze nie wynika ono z checi
            przypodobania sie komus tylko z naszej wewnetrznej potrezby podzielenia sie z
            innymi tym co mamy
      • wlodek111 teoretyk!!!! 23.04.07, 03:55
        a zyj sobie jak ci pasuje - masz 35 lat i jestes palant - pewnie nie miales
        okazji sprobowac co to znaczy prawdziwe zycie --
        • czlowiek35 Re: teoretyk!!!! 23.04.07, 21:17
          wlodek111 napisał:

          > a zyj sobie jak ci pasuje - masz 35 lat i jestes palant

          mam 31 lat, żona, dziecko, itp...
          wkrótce zacznę budować dom, może i drzewo przy okazji jakieś posadzę?
          czy palant? nie wiem, może dla niektórych


          > - pewnie nie miales
          > okazji sprobowac co to znaczy prawdziwe zycie --
    • michal_ludwik i bardzo dobrze! 21.04.07, 21:56
      a ja powiem Ci zapewne inaczej niż inni tutaj. Bardzo dobrze! Nie przejmuj się wyrzutami sumienia, rób
      jak uważasz. Jeśli to nic poważnego, chcesz zostać przy mężu, to nic się nie dzieje. Przecież seks to nic
      wielkiego, tylko śmieszne ruchy i dziwne dźwięki. Bycie w związku nie tylko seksem stoi. Jeśli chcesz
      zostać z mężem to z nim zostań, choć zapewne gdyby się dowiedział będzie się czuł oszukany. Nie
      możesz tego wykluczyć ani zapobiec. Ale od jego klasy będzie zależało, jak to zniesie. Najważniejsze,
      żebyś była szczęśliwa, wiec postępuj zgodnie z sumieniem.
      • gekon1979 podpisuje sie pod tym mymi czterema lapami i 22.04.07, 10:31
        ogonem :D
    • maxim36 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 22:05
      Cześ jestem Michał żyłem w takim związku przez pięc lat i wiem co to znaczy.
      Jeżeli nie tratujesz tego związku poważnie, a zależy ci na rodzinie to skończ z
      tym jak najszybciej bo będziesz miała
      wyrzuty sumienia do końca życia. Kończy się zawsze źle dla wszystkich.
      • escorpiao Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 22:20
        czesc, przeczytalam kilkadziesiat pierwszych postow i jestem w tej mniejszosci,
        ktora Cie nie potepia. calkowicie sie zgadzam z simonem_r - jezeli juz masz
        kogos, to przynajmniej lub to umiejetnie i nie daj sie zlapac. bron Boze nie
        mow tez nic mezowi - mozliwe, ze w koncu zakonczysz ten romans i tyle i nie ma
        co mezowi o tym wspominac, bo to bedzie mialo ciezkie, moze nieodwracalne
        konsekwencje. oczywiscie stapasz po cienkim lodzie, ale zycie po prostu takie
        jest, nie ma jednego schematu i zgadzam sie z simonem_r, ze nie mozna mowic"ja
        nigdy, mnie nigdy.." etc. bo dopoki cos takiego nas nie spotka, to tego nie
        zrozumiemy. a jakos tak sie dziwnie sklada, ze choc wydaje nam sie, ze mamy
        wszystko z jednym partnerem, to jakos zdarza nam sie romans albo nawet cos
        powazniejszego..trudno powiedziec dlaczego-przeciez masz wszystko z mezem, a
        jednak...tamten trafil do jakiejs czesci Ciebie. ja tez bylam z facetem 3
        lata, bylam szczesliwa i sadzilam, ze mam wszystko i nagle, jak grom z jasnego
        nieba spadla na mnie milosc zonatego faceta..lawina nie do
        powstrzymania...skonczylismy to po kilku miesiacach, bylo latwiej, bo ja
        wyjechalam za granice na prawie rok, ale oboje nigdy nic nie powiedzielismy
        naszym partnerom, to by ich calkowicie zalamalo, tak, jak Twojego meza..i moze
        tez mnie ktos potepi, ale nie mam wyrzutow sumienia...;)
    • slawusek68 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 22:13
      Uwazasz ze to dobre miejsce na wyrzuty sumienia ? Brak Ci przyjaciela lub
      prawdziwej przyjaciolki, aby z nia pogadac. Uwazam ze to co zrobilas powinno
      zostac tylko i wylacznie dla Ciebie, bo w tej sytuacji wyglada na to ze chcesz
      sie tym pochwalic, tylko ze nie ma czym !!!
    • kat_ja1 Re: Kocham męża ale go zdradzam 21.04.07, 22:16
      "A tutaj wszyscy tacy swieto..i,ze och i ach"

      Sama zdradzilam swojego meza ale go kocham.Czy nie mozecie tego zrozumiec,ze
      mozna sie zafascynowac inna osoba bedac juz z kims???!
      Jest tyle wspanialych mezczyzn i uwierzcie mozna sie zakochac w innym"
      A tym bardziej jak malzonek,malzonka jest wredny,niemily i nas zaniedbuje a na
      drodze stanie ktos przystojny,wspanialy.Przeciez trudno cale zycie ciagle byc z
      jednym."

      Już wypowiadałam się na temat rzekomej święto..ści co niektórych, widocznie
      słabo kontaktujesz. A co do Twojej wersji życia, powiem tak, owszem, można się
      zafascynować kimś będąc w związku, ale wtedy zadaje się sobie pytanie, czy warto
      niszczyć swoje dotychczasowe życie dla paru chwil przyjemności innych, niż
      zazwyczaj, a jak małżonek jest niemiły/ła, to się bierze rozwód albo żyje się
      niby razem ale oddzielnie. A tak w ogóle, jak ma się skłonności do wpadania w
      stan zauroczenia, czyli zwykłego kurestwa bo jest tylu wspaniałych mężczyzn i
      kobiet dookoła, to jest się singlem i fruwa się...np do czasu, kiedy nie złapie
      się jakieś brzydkiej choróbki. Miałam kiedyś zajęcia na oddziale wenerologii i
      widziałam bardzo dużo "skutków fascynacji", z których kłykciny, były lekkim
      kalibrem:), a już na pewno, żadne nie były przyjemne ani dla oka, ani tym
      bardziej zapewne dla miejsc intymnych delikwentów, ale każdy wybiera co lubi i
      potem za to płaci....Np wymrażaniem płynnym azotem:) .Widziałam też trochę
      płaczu, szczególnie młodych dziewczyn, które przychodziły ze swoimi lubymi na
      test HIV i otrzymywały wynik, który przekreślał chyba trochę ich dotychczasowe
      plany i marzenia, a niektórym burzył życie. I nie chodzi tu w tym wszystkim o
      święto..ść jak zarzucasz, a o zwykłą uczciwość...bo jakoś nie chce mi się
      wierzyć w to, że rozpoczynając po dwóch tyg. seks z kolegą z pracy, prosi się go
      o badania lekarskie?:) I jest to po prostu nieuczciwe w stosunku do tej drugiej
      osoby, którą się rzekomo kocha. Gdyby mnie, mój facet w trakcie związku, zaraził
      wenerą bo zachciało mu się skonsumowania "fascynacji"..to miałby na zawsze
      problem z głowy...a raczej z innej części ciała, której bym go pozbawiła,
      zapewne ku rozpaczy paru fascynatek.
      W sumie to nie bez powodu wymyślono hasło, że "kobieta, to myśli macicą"
      • enedue3 Czy nie są to "zwierzenia" matki redaktorki Heleny 22.04.07, 00:19
        coś mi się wydaje , ze ...... ........ :)))
        • hipek_ewci Zwykle ku..two i nic wiecej...prowokacja 22.04.07, 00:34
          Przysiegalas przed Bogiem i oltarzem ze bedziesz wierna i wspierajaca az do
          smierci ,na dobre i na zle?
          Szykujesz swoim dzieciom i mezowi pieklo.
          Bylo sie zastanawiac nad tym przed slubem czy jestes gotowa do malzenstwa.
          Nie kochasz meza to pewne i nigdy go nie kochalas ,cos ci sie wydawalo.
          Zwykle iskrzenie i zauroczenie bardziej dobranym partnerem i dupa sprzedana.
          Mozesz zrobic jedno jak najdluzej trzymac dzieci i meza po za tym.
          W koncu odkryjesz ze chcesz byc z kochankiem bardziej niz mezem lub odwrotnie.
          Nie rozumiem tylk odlaczego o tym piszesz publicznie,chcesz akceptacji i
          poparcia od obcych ludzi?No chyba ze to znow jakas prowokacja dziennikarki
          idiotki ,ktora szuka tanich efektow.
    • kocielapki Ciesz sie ta sytuacją 22.04.07, 00:42
      Nie widze w tym nic dziwnego.
      Cieszysz sie z dwoch mężczyzn. Glupio by bylo meczyc sie męzem i tesknic
      nieustannie za lepszym zyciem z kochankiem ale nadal trwac w niechcianym zwiazku.

      Ciesz sie nadal róznymi wlasciwosciami swoich partnerów.Dbaj o to by byli
      szczesliwi i aby twoj kochanek nauczył sie od Ciebie jak najwiecej - przyniesie
      potem szczesie innej kobiecie.Moze dzieki temu jego zona bedzie bardzo szczesliwa...

      Dbaj o swoich chlopaków i ciesz sie bogacwtem jakie ludzie daja sobie nawzajem.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja