Kocham męża ale go zdradzam

    • janusz36 Re: Kocham męża ale go zdradzam 23.04.07, 15:42
      jesteś zwykłą szmatą; ścierką; nędzą ludzkę bez godności;
      ludziom życie takich rzeczy nie przynosi; ludzie biorą je we własne ręce i sami
      decydują, nie są zwierzetami, nie kierują się wyłącznie instynktem; w tym
      zakresie "wydarza" im się wyłącznie to na co sami zezwolą; człowiek to brzmi
      dumnie, bo jest Panem siebie; żyby byc Człowiekiem nie wystarczy należeć
      biologicznie do tego gatunku
    • jypli W życiu trzeba umieć albo mówić prawdę albo kłamać 23.04.07, 15:46
      Prawdy, jak już ustaliliśmy, nie umiesz mówić. Cała nadzieja w tym, że umiesz kłamać. Do końca życia kłamać!
      • nick3 Ależ wy jesteście patetyczni, rodacy moi!:) 23.04.07, 15:58
        A wystarczyłoby odróżnić miłość od moralności.

        To, że ktoś "nie jest wobec mnie w porządku", nie znaczy, że mnie nie kocha!

        Ale was - wychowywał kler i moraliści. Tak żebyście w życiu nie byli zbyt
        szczęśliwi - i zawsze potrzebowali ich usług:)
        • viking2 Re: Ależ wy jesteście patetyczni, rodacy moi!:) 24.04.07, 05:20
          nick3 napisał:

          > A wystarczyłoby odróżnić miłość od moralności.
          >
          > To, że ktoś "nie jest wobec mnie w porządku", nie znaczy, że mnie nie kocha!

          Nick3, przeczytalem Twoje posty, zmierzajace do podzielenia sie z nami opinia,
          ze "mozna kochac wspolmalzonka nie dochowujac mu wiernosci" (w ogromnym skrocie,
          oczywiscie).
          Widzisz, wszystko byloby w porzadku, gdybysmy mieli inna deficje malzenstwa.
          Zamiast "zwiazku dwojga osob przeciwnej plci z wylaczeniem wszystkich innych
          osob", mielibysmy, na przyklad "luzny zwiazek dwojga osob, ze sporadycznym
          udzialem przygodnych partnerow obojga, z zastrzezeniem, iz nie wolno sie w tych
          partnerach zakochiwac". A moze wolno, nie calkiem wiem jak taka definicja
          mialaby wygladac. Moze wolno sie zakochiwac, ale nie wolno trwonic srodkow
          materialnych na ich utrzymanie (w zamysle - nie zubozac wlasnych dzieci)? Albo
          moze wolno ich utrzymywac i zakochiwac sie, albo nie wolno czegos tam innego?
          W kazdym razie, sytuacja bylaby od poczatku jasna i zrozumiala: ktos sie zeni
          lub wychodzi za maz, ale od poczatku wie, ze w jego/jej zwiazku beda od czasu do
          czasu pojawialy sie dodatkowe osoby: kolega z pracy, przystojny listonosz, ladna
          dziewczyna ze sklepu, sasiadka - czemu nie szwagierka albo szwagier? A moze
          oboje? A moze tesciowa, jesli zona byla wczesnym dzieckiem a jej mamusia zawsze
          dbala o siebie i wyglada o dobra dyche mlodziej, niz ma w rzeczywistosci?
          Co natomiast jesli ktos nie chce pozostawac w takim zwiazku, bo zwyczajnie lubi
          wylacznosc? Zgoda, wedlug Twojej teorii to bedzie jakis egoista, ale,
          ostatecznie, egoizm nie jest jeszcze karany. Musza zatem istniec dwa rodzaje
          malzenstwa: jedno oparte na wylacznosci i drugie oparte na "szeroko otwartych
          drzwiach sypialni", by tak to ujac.
          Tyle, ze obydwa rodzaje malzenstw juz istnieja. Oprocz tych "tradycyjnych", sa
          tez malzenstwa "swingersow", a takze zwiazki otwarte, gdzie dwoje ludzi zyje i
          mieszka ze soba, ale od czasu do czasu to jedno, to drugie spedza noc poza
          domem, albo daje partnerowi na kino, bo "tu akurat ktos do mnie wpadnie dzis
          wieczorem....".
          I caly szpas polega na tym, ze jedyna uczciwa metoda postepowania jest
          okreslenie od samego poczatku, jakiego typu malzenstwa oczekujemy i na jakie
          liczymy. Autorka watku - jak rozumiem - nie zastrzegla mezowi jeszcze przed
          slubem, ze oboje moga sobie pobaraszkowac czasem z innymi (przy okazji: co to
          znaczy "czasem"? Raz w tygodniu jest dobrze, ale dwa to juz "za czesto"? A moze
          tylko raz na dwa tygodnie? A moze codziennie?). Jak przypuszczam, nie zapytala
          tez przyszlego meza, czy moze on akurat szuka luznego zwiazku i wobec tego
          "swietnie sie sklada, bo wiesz, w dziale handlowym pracuje taki przystojny facet
          i wiem, ze ja mu sie podobam...".
          I dlatego to, co robi jest zwyczajnie nieuczciwe. Nie oceniam tego w kategoriach
          "zepsucia", "zeszmacenia", "skur...nia" i innych podobnych kryteriow, opartych w
          najglebszym swoim sensie na zagadnieniu kto z kim sypia, bo to nie o to chodzi:
          jak juz napisalem, sa zwiazki, w ktorych kazde sypia z kim popadnie i oboje sa
          zadowoleni. Ale nie sposob wyrazac uznanie czy pochwale sytuacji, w ktorej ktos
          ustawicznie klamie i udaje. I jesli (kiedy?) to sie wyda, nie bardzo mozna
          zdobyc sie na wspolczucie dla kogos, kogo ten oklamywany partner kopnal w d...e
          i pogonil do jasnej cholery.
    • cynek2003 [...] 23.04.07, 17:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • monik_78 Zerwałam z nim 23.04.07, 17:17
      Zerwałam z nim! Na zawsze! Nie mogłam już dłużej tego znieść tego życia w
      ciągłym strachu, że to się wyda i zrujnuję sobie życie. Z jednej strony czuje
      pewna ulgę a z drugiej strony smutek, że straciłam cos ważnego. Wiem jednak
      teraz, że życie stawia prze nami czasem takie trudne wybory i trzeba zdecydować
      co jest dla nas ważniejsze. Ja wybrałam mojego męża i moja rodzinę. Wiem teraz,
      że nie można mieć wszystkiego, że przez swój egoizm mogłam zniszczyć życie tylu
      ludziom. Czuję się winna, czuję się jak ostatnia szmata ale z drugiej strony
      czuję żal, że to już koniec i że już nigdy nie przeżyję tych ekscytujących
      chwil z moim kochankiem. Wiem, że zaraz mnie potępicie jakim prawem jeszcze
      piszę coś takiego ale tak czuję i nic na to nie poradzę. To na pewno pozostanie
      dla mnie na zawsze miłym wspomnieniem ale wiem, że trzeba to było przerwać i
      nigdy więcej do tego nie wracać. Najgorsze jest to, że dzisiaj odniosłam
      wrażenie, że w pracy o wszystkim wiedzą. Ni wiem może już jestem
      przewrażliwiona na tym punkcie ale tak mi się wydaje. Boże jeżeli to się wyda
      to będę skończona. Teraz tylko pozostaje mi się modlić żeby to zostało w
      tajemnicy. Nie wiem tylko jak wytłumaczę mężowi, że złożyłam wypowiedzenie w
      pracy. Niestety nie chcieli się zgodzić na porozumienie stron i jeszcze przez 3
      miesiące będę musiała pracować i przez te 3 miesiące codziennie będę go
      widziała, rozmawiała z nim. Nie wiem jak ja to wszystko wytrzymam! Zastanawiam
      się czy nie wziąć zwolnienia lekarskiego ale jak to zrobić? Musiałabym chyba
      dać lekarzowi łapówkę a tego nie potrafię. Do czego ja doprowadziłam. Teraz
      cały czas musze kłamać, oszukiwać, kombinować i cały czas żyje w strachu.
      Zastanawiam się czy ten strach kiedykolwiek mnie opuści. Wiem, że jestem zła,
      podła, że należy mi się kara ale naprawdę kocham męża, kocham dzieci i chce
      żebyśmy byli szczęśliwą rodziną. Nie przekreślajcie mnie. Ja naprawdę chcę się
      od tego uwolnić. Teraz naprawdę teraz już tego chcę bo przez długi czas niby
      tez chciałam ale tak naprawdę było mi z nim dobrze. Czułam się kobietą, czułam
      że jestem pożądana. Miałam świetny seks, adrenalinę, emocje, dziką namiętność.
      To było dla mnie ekscytującą przygodą a ja tak naprawdę wcale nie chciałam z
      tym skończyć. Teraz jednak rozumiem, że moje szczęście było budowane na
      nieszczęściu innych i że to jest droga donikąd. Zerwałam z przeszłością i chcę
      rozpocząć moje życie od nowa. Żeby tylko mąż niczego się nie dowiedział.
      Przepraszam wszystkich, którzy przysłali mi wiadomość a ja im nie
      odpowiedziałam ale dostałam kilkadziesiąt maili i nie jestem po prostu w stanie
      wam odpisać. Przecież ja normalnie pracuję i zajmuję się domem, mam dzieci,
      męża. Dziękuję jednak za te wszystkie maile, bardzo podtrzymały mnie na duchu i
      uświadomiły, że nie jestem jedyna, która ma taki problem.
      • nick3 GW 'nowocześnie' szerzy Wartości... :) 23.04.07, 17:51
        ...i naturalne porody (bez znieczulenia ale "po ludzku"!:)

        Konserwa 'z ludzką twarzą':)

        (romanse trwającej krócej niż wątek na forum - to jest to!:)
      • 77jedrula77 Re: Zerwałam z nim 24.04.07, 03:28
        Matko, kobieto, żono i kochanko.
        Polecam wizytę u dobrego specjalisty, który z pewnością lepiej Ci doradzi niż
        wszyscy poprzednicy, gdyż każdy, czy tego chce czy nie osądzał i radził Ci
        według swojej miarki i własnych doświadczeń.

        Na własną odpowiedzialność czytasz dalszą moją prywatną, niestety(no
        raczej tego nie żałuję)nie popartą życiowym doświadczeniem opinię opartą
        wyłącznie na chłodnym zdroworozsądkowym i po części moralnym i etycznym
        poglądzie na świat i życie, własnych przemyśleniach, oraz kilku znanych
        przypadkach!!!!!

        Stało się jak się stało, pewnych wydarzeń nie cofniemy, choćbyśmy nie wiem
        jak tego pragnęli. Czasem krótka chwila, jeden wybór decyduje o dalszym życiu.
        Aż tak nisko siebie nie oceniaj, nie jesteś żadną "szmatą", skoro masz
        świadomość swoich czynów i nie chcesz dalej prowadzić podwójnego życia.
        Burza uczuć za Tobą, jednak huragan dopiero Cię czeka. Teraz czas się
        pozbierać i przemyśleć co dalej. Bo wychodzę z założenia że jeśli raz się
        przytrafiło to nie można wykluczyć że nie przytrafi się ponownie. Jednak jeśli
        masz zamiar pozostać przy mężu i dasz rade ponieść ciężar swojego czynu,
        przemyśl dokładnie co takiego miał mężczyzna, który zawładnął twoim umysłem i
        ciałem. Spróbuj odszukać w swoim mężu cząstkę tej namiętności a może uda ci się
        wytrwać w związku nie raniąc dzieci, męża i siebie.
        Na Twoim przykładzie jasno widać jak silne instynkty kierują ludźmi i ich
        zachowaniem. Czy to nasza wina, że tak nas świat stworzył i pieprzona chemia
        przejmuje kontrole nad umysłem, który tak bardzo podatny jest na te wszystkie
        substancje wydzielane w naszym organizmie??? Nie każdy ma silną wolę umysłu
        niczym buddyjscy mnisi, co nie zwalnia nas od ciągłego doskonalenia charakteru.
        Widać że nie jesteś osobą wyrachowaną, która najpierw kalkuluje zyski i straty,
        a następnie działa według swojego planu.
        Zawiodłaś to fakt. Ale nie tylko zawiodłaś dzieci i męża, ale i siebie.
        Zakładam, że mąż narazie nic nie wie(a jeśli się dowiedział, kocha Ciebie,
        dzieci i nie jest ostatnim debilem i egoistą to nie zrobi Ci awantury, tylko
        poczeka na Twój ruch) i wszystko powinno być jak dawniej--oczywiście dla męża i
        dzieci. Ty będziesz do końca życia nosiła w sobie niepokój, czy aby na pewno
        słusznie postąpiłaś. Bo według tego co pisałaś nie zaznałaś ze swoim mężem
        takiego uniesienia jak z kochankiem.
        Pomyślałaś, że może to jest ta osoba, którą każdy pragnie odnaleźć w swoim
        życiu. Przy której odczuwa uczucie zwane miłością. Bo teraz należałoby
        powiedzieć, co tak naprawdę uważa się za prawdziwą miłość. Czy jest to zdolność
        do bezinteresownych poświęceń dla ukochanej osoby, przyjmowanie wraz z całym
        inwentarzem wad i zalet, cieszenia się ze wspólnie spędzanego czasu, chwil
        radosnych i smutnych, wychowywania potomstwa i przekazywania mu swojej wiedzy i
        odnajdywania w nim cząstki siebie????? Czy może porywającego seksu, uniesień i
        całkowitego oddania fizycznego i duchowego wzlotu w sferę nieosiągalną w inny
        sposób????
        Otóż wielu i jedną i drugą formę miłości uważa za tę prawdziwą, jednak tylko
        obie współgrające ze sobą tworzą tę jedną jedyną na milion. I teraz sobie
        odpowiedz, czy ten mężczyzna, który Cię uwiódł potrafiłby zapewnić pierwszy
        rodzaj miłości, czy raczej jest z rodzaju samców rozpłodowych, nieziemsko
        przystojnych i uwodzących jednym spojrzeniem?

        Na dzień dzisiejszy musisz pozbierać się, twardo stanąć na ziemi i iść
        dalej. Zmiana pracy to dobry pomysł, jednak ryzykowny. Nie wiem czy uda Ci się
        poskładać twoje życie, ale życzę Ci tego z całego serca. No i pamiętaj, że
        zdarzyło się Tobie, może i Twojemu mężowi--bądź wtedy wyrozumiała.
        Za jakiś czas porozmawiaj z mężem o waszym pożyciu, z pewnością można je
        uatrakcyjnić. Spróbuj wzbudzić u męża pożądanie, które tak cię fascynowało.
        Naucz męża jak ma okazywać swoją miłość. Nawet w najgorętszym piecu ogień
        wygasa z czasem jeśli nie będziemy dbali o odpowiednią pożywkę .
        Nie z takich opresji inne małżeństwa wychodziły, więc jeśli naprawdę kochałaś i
        nadal kochasz męża i dzieci to musi się udać. Pozostanie "tylko" jeszcze
        wybaczyć samej sobie i może kiedyś prosić o wybaczenie innych .
        No ale to może być ostateczny test waszej miłości.
        W ostatecznym rozrachunku i tak wszyscy odpowiemy za swoje czyny i
        zostaniemy rozliczeni z każdej próby, jaką przed nami postawiono.
        To wyłącznie od nas samych zależy jak rozwiążemy dany problem i jak się
        zachowamy postawieni w obliczu ponownego sprawdzianu. Głęboko wierzę, że jeśli
        podejmiesz wyzwanie odbudowy związku kolejna taka "przygoda" nie przytrafi Ci
        się więcej, gdyż wzmocniona doświadczeniem nie ulegniesz chwili słabości.
        Pozdrawiam i życzę Tobie i innym wytrwałości w postanowieniach, nie tylko
        małżeńskich.
      • fanny Re: Zerwałam z nim 24.04.07, 15:45
        Zrobilas dobry uczynek!
        Brawo!!!
        Niech koles ma szanse ulozyc sobie zycie bez popie..nej mezatki z 2 dzieci.


        f.
      • simuaq Re: Zerwałam z nim 26.05.07, 01:47
        strasznie pobladzilas.... ja wszystko rozumiem...jak sie czlowiek podjara to juz
        koniec...ale luudzie...rozumiem ze cie mocno podjaral ale swoj rozum masz...masz
        rodzine..i 3 razy pomysl zanim na widok nastepnego gacie ci same zleca... jestem
        facetem i lubie zerkac tu i tam...niewinny flircik z kolezankami i na tym
        koniec... wiem gdzie jest granica....... tylko szkoda ze ty jej nie zauwazylas..
        nie chce cie potepiac....ale sama nawarzylas tego piwa i sama musisz je teraz
        wypic...i tez mam nadzieje ze twoi najblizsi a szczegolnie twoje dzieci nigdy
        sie o tym nie dowiedza... cos takiego zostaje w umysle dziecka do konca zycia..
        wiem cos o tym a jak ktos tu ladnie napisal....skoro facet nie do konca sie w
        swojej roli spelnial no coz ...trzeba bylo szukac innego zawczasu
    • tomekjot Rzuć męża i wybierz 23.04.07, 17:19
      to co naptrrtawdę kochasz!



      monik_78 napisała:

      > Mam 28 lat, od 5 lat jestem szczęśliwą mężatką, mamy z mężem dwójkę dzieci i
      > bardzo kocham mojego męża. Moje życie było spokojne, szczęśliwe i
      > ustabilizowane. Jeszcze do niedawna nawet do glowy by mi nie przyszło, że
      > mogłabym go zdradzić a jednak stało się. Poznałam w pracy czarującego
      > mężczyznę i po niespełna dwóch tygodniach znajomości wylądowalismy razem w
      > łóżku. Nie wiem dlaczego to zrobiłam bo naprawde kocham swojego męża ale ten
      > mężczyzna ma w sobie takie coś czemu nie mogłam sie oprzeć. Nie kocham go,
      > nie łączę z nim żadnych planów na przyszlośc, łączy nas tylko cudowny seks.
      > Chciałabym juz to wszystko zakończyc ale nie potrafię. Wiem, że ranie w ten
      > sposób męża i gdyby sie dowiedzial całe moje dotychczasowe zycie ległoby w
      > gruzach. Mimo to nie mogę przestać. To jest silniejsze ode mnie. Kiedy z nim
      > jestem czuje takie dzikie wręcz zwierzęce pożadanie, taka ekscytcję,
      > adrenalinę nie wiem jak mam to opisać. Z kolei mój mąz daje mi ciepło, miłośc
      > i poczucie bezpieczeństwa. Tylko nie myślcie, że to wszystko przez to, że z
      > mężem w łózku nam sie nie układa. On jest naprawde świetnym kochankiem i nie
      > mogę na niego narzekać ale z tym drugim to jest po prostu coś tak
      > ekscytującego czego dotychczas jeszcze nie przeżyłam. Nie wiem dlaczego o tym
      > piszę chyba chciałam sie wygadać bo źle sie z tym czuję i wiem, że bardzo
      > krzywdze najbliższą mi osobę. Prosze tylko nie oceniajcie mnie zbyt surowo bo
      > nie wiecie co życie wam przyniesie.
    • tomek.kulesza dyskusja-rzeka z nickiem3 23.04.07, 18:16
      Pasjonujace, ale nie mam az tyle czasu, zeby wszystko przeczytac. A tym bardziej
      o tym rozmawiac.

      Chcialbym jednak poinformowac ludzi, ze zjawiska o ktorych pisze nick3 istnieja.
      Moze nie w tym kraju, i nie w wielkiej skali, ale pisanie, ze nick3 teoretyzuje
      jest bledne. Czego dowody zamierzam wlasnie przedstawic.

      Kilka linkow do poczytania.

      Moj ulubiony:
      www.xeromag.com/fvpoly.html
      Najstarsza chyba lista dyskusyjna w temacie i kopalnia linkow:
      www.polyamory.org/
      Jest nawet serwis "randkowy" i forum:
      www.polymatchmaker.com/
      I na koniec nasza krotka wlasna produkcja (a raczej tlumaczenie) po polsku.
      www.poliamoria.prv.pl
    • julia0001 Re: Kocham męża ale go zdradzam 23.04.07, 18:20
      Alez mnie wszystkie dopowiedzi zdenerwowaly a nawet wkur...Dla tych nadmiernie
      moralnych przytocze slowa Chrystusa Niech pierwszy rzuci kamieniem...i
      sprobujcie zaprzeczyc?...Tak myslicie Tu wszyscy ze poznaliscie cale zycie w
      pelni, zrozumieliscie je i teraz mozecie tu pisac swoje zasady, moraly,
      oceniajac i wydajac wyrok na innych... mam nadzieje szczerze ze wasza pycha i
      stereotypowe myslenie bardzo Was rozczaruje
      • slawek73 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 09:54
        ty się tak julka nie ciskaj :D To że czegos nie rozumiesz i nie poznałaś wcale
        nie oznacza że pozostali mają równie ubogi zasób doświadczeń - a jesli chodzi o
        zdradę - to z czystym sumieniem biorę kamień i sruuuuuuuuuu.....prosto w naszą
        autorkę topika ;)
        • kasia_1_2_3 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 12:33
          slawek73, musisz byc cholernie inteligentnym facetem! Czytam i nie wierze...
          Wiem, ze sie powtarzam, ale przywrociles mi wiare w meski intelekt;) Dzieki!
          Pzdr
          • slawek73 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 14:48
            o rany kasia... aż się boję jak zareagujesz, gdy machnę post dłuższy niż
            dwuzdaniowy ;) Pozdr
            • kasia_1_2_3 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 21:33
              wiec lepiej zebys takiego nie machnal - tez sie boje, co wtedy bedzie;) A swoja
              droga - taka riposta po raz kolejny udowadniasz swoja erudycje i elokwencje...
              Po prostu sie rozplywam...
    • milet1 Nie ranisz go bo nie wie, ale poniżasz 23.04.07, 19:54
      Nie opowiadaj tego nikomu. Zakończ to jak najszybciej. Pewnego ranka mozesz
      obudzić się bez rodziny, a do tego trzeba być silnym.
    • kozborn O CO TYLE hałasu? 23.04.07, 20:07
      500 postów na temat małżeńskiej niewierności? A niech robi co chce!
      • julia0001 Re: O CO TYLE hałasu? 23.04.07, 20:37
        A nawet jezeli zrobi co chce to jej zycie... a ja nie wierzez e te wszystkie
        idelane zony matki kochanki dziekwczyny sa tak idealne jak pisza, ze nigdy nie
        mialy chwili zwatpienia a dziwi mnie ze sa tak pewne i maja taka odwage wyzywac
        inna kobiete, oceniac ja i mieszac z blotem...ona tu pisze bo oczekuje porady
        innje niz wszystkie, sama doskonale wiedziac ze robi zle, a w koncu my jesyesmy
        tylko ludzmi i bardzo czesto popelniamy bledy...co za zaklamanie na tym forum a
        tu wszyscy wypisuja jacy sa najwspanialsi wierni w w ogole a ona taka zla i
        neimoralna...bzdura, kazdy z nas ma w sobie ciemna, zla czesc osobowosci...
        • noida Sami niewinni i święci się znaleźli. 23.04.07, 22:16
          Łatwo powyzywać kogoś, bo od razu człowiek siebie widzi w lepszym świetle, jak
          innych powyzywa od szmat i latawic?

          A tak poza tym to sami święci? Szkoda tylko, że statystyki temu przeczą. Ile
          procent ludzi zdradza swoich partnerów? Zdaje się, że mniej więcej 30%. To co
          trzeci z nas. To co? Może któryś z szanownych plujących na autorkę wątku się
          przyzna? Nie? Pewnie, po co się przyznawać, lepiej jeszcze trochę poudawać
          świętego...
          • xtrin Re: Sami niewinni i święci się znaleźli. 23.04.07, 23:40
            noida napisała:
            > Pewnie, po co się przyznawać, lepiej jeszcze trochę poudawać świętego...

            Niektórzy po prostu nie mają się do czego przyznawać. Wedle przytaczanych przez
            samą Ciebie statystyk - 70%, zdecydowana większość.
    • maaax Re: Kocham męża ale go zdradzam 23.04.07, 20:34
      Prosze tylko nie oceniajcie mnie zbyt surowo bo
      nie wiecie co życie wam przyniesie.==
      ==
      w Dzisiejszych Czasach surowo?? Nie bój sie , z pewnoscia znjadziesz dziesiatki
      potwierdzen,ze to normalne, ze to OK, ze słuzy to twej "samorealizacji" itp.
      libertyński bełkot.
      Moze tego zresztą oczekiwałaś?
      • julia0001 Re: Kocham męża ale go zdradzam 23.04.07, 20:39
        Pewnie wiekszosc osob tu piszacych juz za zycia jest swietymi ;)
        • gauche Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 20:29
          aby byc normalnym (nie - swietym) wystarczy byc przyzwoitym!
          Bo jak nie wiesz, jak sie zachowac, to zachowuj sie własnie- przyzwoicie.
    • hrothulf Zdarza się 23.04.07, 22:06
    • e.pl Re: Kocham męża ale go zdradzam 23.04.07, 22:25
      To jedna z tych, które przy ślubie obiecują wierność małżeńską, ale jak
      podejdzie ktoś bardzo przystojny - otwiera mu swoje genitalia, mózg odłączony,
      facet może we wszystkie dziury, a tamta pędzi do forum i publicznie chwali sie zwierzęcym pożądaniem.
      Potrzebne są takie w biurach by było na kim pojeździć,zawsze takie będą,
      ale PO CO publicznie drzeć pysk że się jest suką? PO CO publicznie opisywać
      jaki to jest ten wciągnięty w aferę mąż? Wypnij się tak by aż pod wątrobę
      sięgnął, ale -świnio- nie pisz o kochaniu męża, o kochaniu dzieci, o
      poczuciu ciepła, o poczuciu bezpieczeństwa od męża. A napisz żeś dupodajką-
      -pospolitą; jest was wcale nie mało, jak idziesz ulicą to oglądasz
      każdego by odgadnąć jego phallusa.
      Za tydzień do jej pracy przyjdzie jakiś murzyn, i mamusia dwojga dzieci rozkraczy się jeszcze na biurku, wystawi ciapę, tamtemu pydę obchlapie, a za
      godzinę ucałuje dzieci do snu.
      Czytałem ostatnio książkę, gdzie motyw główny opowieści był taki: "czego się mnie czepiacie? dla mnie to TAK MAŁO, a panowie TAK BARDZO tego chcą".
      Może kiedyś ktoś opowie jej dzieciom, co robiła ich matka z ciapą kiedy męża
      nie było w pobliżu. A mąż powinien sprawdzić co-to robiła kiedyś pani teściowa... Może też chodziła do pracy...
      • slawek73 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 10:11
        e.pl - mocno napisany, ale świetny tekst. szacun.
        • abbess Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 10:46
          Jeszcze nie tak dawno nie zwróciłabym uwagi na taki post. Ja też myślałam, że
          kocham męża. Nigdy go wprawdzie nie zdradziłam, ale owszem - dopuszczałam taką
          możliwość, byłam zagubiona i zmanipulowana przez niego; wpajał mi, że przecież
          może zdarzyć się romans, co nie znaczy, że przestaniemy się kochać.
          Wierzyłam/nie wierzyłam - byłam niesczęśliwa, ale myślalam, że kocham. Dopiero,
          kiedy od niego odeszłam (bo to on mnie zdradził i to z mężczyzną) i spotkałam
          prawdziwą miłość zrozumiałam, że w związku kochających się ludzi nie ma miejsca
          na zdradę! Nie ma miejsca nawet na flirt.
    • czwarta.rzeczpospolita Re:Czy opowieść autorki wątku jest autentyczna? 24.04.07, 10:41
      Zobaczyłem ogłoszenie o tym watku na głównej stronie forum i tak z ciekawości
      zajrzałem. Po przeczytaniu pierwszej setki postów temat mnie wciągnał i juz
      chciałem opowiedzieć o podobnej historii, która wydarzyła sie w małżeństwie
      moich dobrych przyjaciól - ale przy dalszej lekturze jakiś "szósty zmysł" mi
      zaczął podpowiadać, ze coś tu "nie gra". To oczywiście tylko subiektywne
      wrażenie i moge sie mylic, ale czegos mi kolejne wypowiedzi autorki wątku za
      bardzo wyglądają na z góry zaplanowane.

      Jeden z forumowiczów, cudzoziemiec przebywający w Polsce, na dodatek odkrył, że
      na forum Onetu pojawił sie niemal identyczny watek, tylko z nico zmienionymi
      szczegółami. Co jakos dodatkowo wpłyneło na moje wątpliwości. Nie zdziwiłbym
      sie, gdyby to wszystko było zaplanowaną akcją, na przykład jakiejs dziennikarki,
      której zalezało na poznaniu reakcji jak największej liczby forumowiczów na tego
      rodzaju problem.

      Oczywiscie, moge sie mylic, jak powtarzam - ale chyba nie tylko ja odniosłem
      podobne wrażenie.

      Co do tego, co wydarzył sie w zaprzyjaźnionym małzeństwie. Było to już dawno
      temu (ja, wyjasnię, jestem już człowiekiem niemłódym). Sprawa rozpoczeła się
      bardzo podobnie. W końcu zona, dręczona wyrzutami sumienia, przyznała sie do
      romansu - i to okazało sie niedobrym posunięciem. Jeszcze pół bedy by było,
      gdyby swój romans przerwała. Niestety, tu zabrakło jej siły woli. Łatwo sie
      domysleć, jakie były uczucia meża. No i stało się to, co w takich przypadkach
      łatwo moze nastąpic - mąz, pełen żalu, skorzystał z pierwszej "okazji", która
      bardzo predko sie nadarzyla - no i na dodatek "od pierwszego razu" trafił na
      pania, do której poczuł afekt tak silny, ze wszystko inne przestało sieliczyć.
      No i nagle wszystkie uczucia upokorzonego nieszczesnika z niego wywietrzły i
      zaczal marzyć tylko o jednym - żeby sie rozstac ze swoja zona i poączyc z nowa
      pania. I do tego by niechybnie doszło. Małzenstwo jednak uratował, o dziwo ...
      generał Jaruzelski! Gdy nastał stan wojenny, oboje ci państwo zapragneli przede
      wszystkim wyrwac sie z Polski i, skorzystawszy z pierwszej sposobnosci,
      wylądowali w szwecji. Gdzie "odnaleźli siebie" i do dzis sa razem, i uchodza
      wsrod wszyskich znajomych i przyjaciól za przykladną pare (i chyba rzeczywiście
      tak jest).

      Moral z tego jest taki, myśle, że o ile opowieśc autorki watku jest prawdziwa,
      to sytuacja jest niezwykle trudna. Kontynuacja przygody z tym "trzecim" jest
      zlym rozwiązaniem, bo kiedys nieuchronnie sie sprawa wyda, no i wedy maz moze
      zareagowac w nader typowy sposob, to jest, zapragnac "rewanżu", no i wtedy
      raczej nie maozna wrozyć zwiazkowi dobrych szans. A jak zona zrobi wyznanie, to
      tez moze potoczyc sie bardzo podobnie. Najlepiej nic nie mowic, ale natychmiast
      zwiazek z tym "trzecim" zakończyć. No, ale czy ta pani zdoła? I czy ten sekret
      nigdy jednak nie wypłynie? Niestety :-))), na nowy stan wojenny trudno liczyć.
      Bardzo, bardzo trudna sytuacja.

      Ja starałem się powstrzymac od jakiegokolwiek "moralizowania" i tylko poruszyć
      "praktyczne aspekty" - ale inni tu juz namoralizowali, że aż hej, wiec chyba ja
      już nie musiałem?
      • alinaw1 Re:Czy opowieść autorki wątku jest autentyczna? 24.04.07, 11:04
        bez wnikania w autentyczność opowieści autorki. TTakie historie jak świat
        światem zdarzałay się i zdarzać będą, choć osobiście dla mnieciężko ki
        uświadomić sobie, że kochając męża można sypiać z innym facetem. Jestem
        radykalna. Głównie wymagam od siebie. Dlategop choć w moim małżeństwie nie jest
        już różowo- nie posunę się do zdrady (choć na mojej orbicie krąży niegdysiejszy
        narzeczony). Bo małżeństwo zobowiązuje. Sakramentalne małżeństwo. To jest mój
        osobisty sąd ale nie osąd czyjegoś postępowania.
    • spark1.8 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 11:13
      monik_78 napisała:

      > Poznałam w pracy czarującego
      > mężczyznę i po niespełna dwóch tygodniach znajomości wylądowalismy razem w
      > łóżku.

      bez całowania to nie zdrada. Spokojnie pukaj się dalej.
      • koliber761 Re: Kocham męża ale go zdradzam 17.06.07, 00:38
        a jak ma na imię twó mąż .
        jesteś z wykształcenia nauczycielem.
        trwa to jeszcze
        koliber
    • iguana260604 Opowiem w skrucie pewna historie...-autentyczna 24.04.07, 11:54
      historie mojego meza , jego poprzednie malzenstwo bylo udane i szczesliwe .
      Mial juz 7 letniego synka . Do czasu gdy jego zona (teraz ex )nie przyszla do
      niego z placzem . Oczywiscie zrobila skok w bok z kolega z pracy i zaszla w
      ciaze . Dreczona wyrzutami sumienia przyznala mu sie do tego ( jednak gdyby sie
      tak nie stalo to pewnie nadal by chulala). Poczul sie oczywiscie oszukany i
      upokorzony . Jednak byl pewien , ze to jego dziecko i postanowil nie opuszczac
      rodziny . Dal jej druga szanse . Jednak dreczony przez kolejne lata nie
      potrafil juz jej zaufac i pomyslal ,ze nie chce byc dluzej nieszczesliwy i
      marnowac sobie zycie ze wzgledu na dzieci . Popchniety zdrada malzonki szukal
      szczescia po za domem .Poznal dziewczyne , ktora rowniez nie byla szczesliwa w
      malzenstwie . Jednak ten zwiazek nie przetrwal a i zona dowiedziala sie o
      zdradzie . Oczywiscie miala wielkie pretensje . A dlaczego , skoro do zdrady
      popchnela go sytulacja z przed lat , gdy to ona dobrze bawila sie z jakims
      mezczyzna .
      On wyprowadzil sie z domu a ona wniosla o rozwod . Bylo mu ciezko ze wzgledu na
      dzieci .
      Ona zgozkniala do reszty i stracila ich wspolnych znajomych , bo kazdy obwinial
      ja za rozpad malzenstwa a nie jego . Teraz jest sama jak palec i nie potrafi
      znalezc sobie nikogo .
      Byl w trakcie rozwodu gdy sie poznalismy . Od tego czasu minelo juz piec lat .
      Jestesmy szczesliwym malzenstwem , mamy dwomiesiecznego cudownego synka i zadne
      z nas nie mysli o zdradzie . Jestesmy szczesliwa rodzina .
      Uwazam , ze malo ktory maz/zona oszukany i zdradzony bedzie chcial ratowac
      malzenstwo . A nawet jesli to pewnie nie przetrwa ono na dluzsza mete .
      Oczywiscie zdazaja sie wyjatki , ale nie jestesmy juz w stanie ufac tej drugiej
      osobie . Sytulacja komplikuje sie zawsze , gdy sa jeszcze dzieci . Kazdy
      odpowiada za siebie i swoje kroki . Nie jestesmy tu po to by oceniac lub
      krytykowac...
    • mysterieux Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 14:18
      Wiele tutaj zależy od wrażliwości Twojego męża. Jeśli jest w stanie zaakceptować
      tę sytuację, jesteś ocalona, jeśli nie, mogą się pojawić kłopoty. Może dlatego
      niektórzy sądzą: czego oczy nie widzą, tego duszy nie żal. Ja jestem z Tobą,
      uszy do góry, w końcu seks w życiu to jeszcze nie wszystko. Ważne jest, aby mąż
      to zrozumiał. (jeśli mu o tym powiesz)
    • daggy4 Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 14:44
      pewnie, ze zdradzasz........tez ci do glowy przyszlo wychodzic za maz w wieku
      23lat i robic 2 dzieci....pomylka pomylke pogania i jeszcze sie dziwisz.
    • yo_soy_rubia Re: Kocham męża ale go zdradzam 24.04.07, 17:03
      jedna rada- dobra wedlug mnie- walcz ze soba, za wszelka cene zostaw tego
      kochanka z pracy- chocby zmien prace, zrob wszytsko zeby ratowac rodzine-
      przeciez mowisz, ze go kochasz- choc tak trudno w to uwierzyc po tym, co
      napisalas
      wiecej mieszac sie nie bede

      mloda Rubia
    • conowego Re: ta afera rozporkowa to podpucha!!!!! 24.04.07, 23:23
      ludzie bijecie piane; na roznych portalach idzie ten sam watek tylko rozne
      imiona i daty puknijcie sie z rozpedu przynajmniej w glowe a najlepiej maczuga
      pozdrowka
      • jaona27 Re: ta afera rozporkowa to podpucha!!!!! 24.04.07, 23:32
        zajebisty watek,oj jak ja lubie takie stories.....
        tez zdradzilam ....sexy uczucie,fajny szybki seks,ale rozplynelo sie to gdzies
        w powietrzu
    • arnold7 Re: Kocham męża ale go zdradzam 25.04.07, 07:58
      Idiotka + ku..ka natura. Szkoda silic sie na komentarze.
    • miedzianakonefka Re: Kocham męża ale go zdradzam 25.04.07, 10:14
      Hehe zdrada. Fajna sprawa ale na miłość boską nie w pracy bo zaraz ktoś zobaczy
      doniesie i będzie po ptokach. Jak już zdradzać to z głową a nie żeby wszyscy
      widzieli i słyszeli. Co prawda zainteresowany zawsze dowiaduje się ostatni, no
      ale tu chodzi żeby się nie dowiedział nigdy :P W mojej opini jakby moja żona
      mnie zdradzała to nie chciałbym nic o tym wiedzieć dlatego nie bawię się w
      detektywa nie doszukuję się znamion zdrady czy śladów a wszelkie wątpliwości
      tłumaczę na jej korzyść. Fajnie się krzyczy o moralności i innych takich ale są
      takie rzeczy o których się moralistom.. tfu! filozofom nie śniło :P


      Alleluja i do przodu.
    • waldi191 Re: Kocham męża ale go zdradzam 25.04.07, 10:46
      A co życie przyniosło tobie? Małżeństwo, kochającego męża, wspaniałe dzieci,
      ciepło rodzinne, poczucie bezpieczeństwa. A co ty, tak na prawdę dałaś swojej
      rodzinie???!!! Zadaj sobie bardzo poważnie pytanie - czy kochasz męża i czy
      zależy ci na rodzinie, którą bardzo krzywdzisz. Mówisz, że kochasz męża?!. A
      gdzie twoja wierność?! Myślisz tylko o tym, aby zaspokoić swoje potrzeby -
      ohyda. A, gdzie twoja przysięga małżeńska, którą składałaś mężowi?! Jesteś
      pozbawiona wyższych uczuć, bo tak na prawdę, jesteś bardzo cyniczna. I jeszcze
      nie mamy ciebie osądzać, bo co? - bo nie wiadomo, co nam ześle los!!!!???? To
      pytanie zadaj sobie. Co tobie przyniesie los, gdy z tym nie skończysz. Na
      pewno - nic DOBREGO. Chcesz się wygadać, to zrób to - zapraszam do
      konfesjonału. Tam Miłosierny Bóg czeka na ciebie. Jemu możesz powiedzieć
      wszystko, a nie szukać usprawiedliwienia publicznie. RADA - stań przed lustrem
      i popatrz na siebie, ale tak od wewnątrz i zobacz na kogo patrzysz i kogo
      widzisz. Czy uczciwą, wierną i kochającą żonę i matkę? Czy samicę, potrzebującą
      samca? I przemyśl swoją przyszłość.
      Jestem cząstką Boga.
    • embid Re: Kocham męża ale go zdradzam 25.04.07, 13:07
      Twoj maz poprostu nie spelnia Twoich wymagan. Po slubie okazal sie byc strasznym niewypalem. Przypuszczam, ze jest nudny i jedyne co Ci daje to monotonia.

      To jest ostrzezenie dla wszystkich mezczyzn, ktorzy nie dbaja o zwiazek (postawa: "jestem taki zawalisty"). Zacznijcie wkoncu dbac o swoje kobiety i zabierzcie je do swojego swiata pelnego przygod, adrenaliny, czulosci, bezpieczenstwa i niepewnosci. Kobiety to kochaja. Monotonia jest nudna do porzygania.

      Skoro facet jest do kitu to znaczy, ze zasluzyl na kare.

      Czasami jest mi wstyd za nasz gatunek (facetow).

      P.S. (Autorko) Nie przejmuj sie tymi wszystkimi komentarzami w stylu "jak moglas".
      • fanny Brawo embid n/t 25.04.07, 13:39

      • fanny Brawo embid n/t 25.04.07, 13:41
        embid napisał:

        > Twoj maz poprostu nie spelnia Twoich wymagan. Po slubie okazal sie byc
        straszny
        > m niewypalem. Przypuszczam, ze jest nudny i jedyne co Ci daje to monotonia.
        >
        > To jest ostrzezenie dla wszystkich mezczyzn, ktorzy nie dbaja o zwiazek
        (postaw
        > a: "jestem taki zawalisty"). Zacznijcie wkoncu dbac o swoje kobiety i
        zabierzci
        > e je do swojego swiata pelnego przygod, adrenaliny, czulosci, bezpieczenstwa
        i
        > niepewnosci. Kobiety to kochaja. Monotonia jest nudna do porzygania.
        >
        > Skoro facet jest do kitu to znaczy, ze zasluzyl na kare.
        >
        > Czasami jest mi wstyd za nasz gatunek (facetow).
        >
        > P.S. (Autorko) Nie przejmuj sie tymi wszystkimi komentarzami w stylu "jak
        mogla
        > s".
        • mc_pele Re: Brawo embid n/t 26.04.07, 15:35
          taaaaaaaa, super po prostu... napisz jeszcze embid wszystkim zdradzonym
          kobietom że nie mają się pluć co z facetów za świnie tylko są po prostu nudne!

          zresztą jak komuś nudno to proste - drzwi są tam, nie podoba się to do
          widzenia, tak długo jednak jak tyle kobiet nie będzie umieć robić w zyciu nic
          innego tylko dzieciaki to będą się trzymać mężulka dla wypłaty jak kleszcz
          psiej du..y i będzie dochodzić do takich sytuacji pełnego zakłamania i obłudy.
    • burchart Re: Kocham męża ale go zdradzam 25.04.07, 18:06
      Jak możesz?Czym dla Ciebie jest wobec tego miłość?Pustą ideą, mitem?Według mnie
      nie kochasz swego męża; a jeśli kochasz to jesteś naprawdę wielką egoistką.
      Najwyraźniej też próżną.Współczuje mu. Nie wiem jak reszta, ale żona na pewno mu
      sie nie udała. Znajdź sobie innego faceta i zapomnij o mężu. Albo inaczej.
      Popros go by przespał sie z inną kobietą. Przynajmniej rachunki będą wyrównane.
      Ciekawa jestem jak się bedziesz czuła? Rozczarowana?? Nie jesteś zwierzęciem, by
      ślepo poddawać się instynktom. Pomyśl o tym i błagam nie krzywdź go więcej.
      • orlando.f Re: Kocham męża ale go zdradzam 27.04.07, 00:56
        co za pieprzone romantyczne mity. już dawno miłość szła inną drogą niż
        małżeństwo, teraz seks idzie inna - swoją. Jeśli jesteś taka uduchowiona, to
        czemu Ci przeszkadza, że facet uwspólni kawałek swojej skórki z jakąś inną panną
        lub panna z panem? Liczy się związek mentalny, powiązanie dusz, no nie? To jest
        ta prawdziwa miłość;)!
        • viking2 Re: Kocham męża ale go zdradzam 27.04.07, 02:30
          orlando.f napisał:

          > co za pieprzone romantyczne mity. już dawno miłość szła inną drogą niż
          > małżeństwo, teraz seks idzie inna - swoją. Jeśli jesteś taka uduchowiona, to
          > czemu Ci przeszkadza, że facet uwspólni kawałek swojej skórki z jakąś inną pann
          > ą
          > lub panna z panem? Liczy się związek mentalny, powiązanie dusz, no nie? To jest
          > ta prawdziwa miłość;)!

          I ten "zwiazek dusz" ma byc oparty na codziennym klamstwie i udawaniu czegos
          innego i kogos innego, niz sie jest? To moze bedzie dobre na zwiazek "dusz" od
          zelazka, ale nie ludzkich (cokolwiek by one nie oznaczaly).
          O jakiej znow "wiezi mentalnej" ma to swiadczyc? Ja wiem, ze obecnie modny jest
          ten caly parapsychologiczno-uduchowiony belkot, ale on tak naprawde nic nie
          oznacza. Udawanie "wiezi" jest wlasnie tym - udawaniem - i niczym wiecej.
          "Zwiazek dusz" polegajacy na tym, ze co i raz na boku jest w robocie d..a (a nie
          "dusza") jest kompletna fikcja, w opisanej sytuacji oczywiscie.
          Sa, oczywscie, mozliwe okolicznosci, w ktorych nie bylby fikcja: istnieja
          malzenstwa, jakby tu je nazwac, powiedzmy "otwarte", w ktorych partnerzy od
          samego poczatku zgadzaja sie na pelna wolnosc wspolmalzonka i wlasna i obydwoje
          miewaja przelotne przygody, romanse, czy sesje szybkiego "wyzwalajacego" seksu.
          Nikt do nikogo nie ma pretensji, nikt nie czuje sie oszukany czy zdradzony, ani
          tez zadne z partnerow nie domaga sie od drugiego wylacznosci. Na przyklad,
          malzenstwa "swingersow" sa odmiana takiech zwiazkow.
          Ale sednem rzeczy jest otwartosc zamierzen i jasna, obopolnie zaaakceptowana
          sytuacja i to ona wlasnie robi cala roznice: nikt nie musi nikogo oklamywac ani
          niczego przed wspolpartnerem udawac.
    • westa123 Re: Kocham męża ale go zdradzam 25.04.07, 18:30
      Monika, rozumiem Cię doskonale, mam wrażenie,że to ja pisałam ten post. Tylko,
      że jestem dużo starsza i jesteśmy z mężem 4x dłużej. Jeszcze 3 lata temu bym
      nie była wstanie Cię zrozumieć ale teraz wiem: nigdy nie mów nigdy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja