Gość: Fizi
IP: *.man.polbox.pl
22.05.03, 14:01
Znam go od 3 lat prawie - byla to znajomosc na zasadzie kumpelstwa - o takim
charakterze znajomosci zdecydowal z reszta on sam - kiedy ja w przeszlosci
chcialam czegos wiecej. Ale do rzeczy - od pewnego czasu caly czas mi
opowiada jak mu jest zle z jego dziewczyna itd (czytaj: narzekania meza na
zone do kochanki-teksty analogiczne). I do tego teksty ze zaluje ze nasza
znajomosc przybrala taki a nie inny obrot. Powiedzialam mu ze jak mu tak zle
to woz albo przewoz - do rozstania jednak do dnia dzisiejszego nie
doprowadzil, bo uwaga uwaga - ona dobrze gotuje i ma mieszkanie (niby w
zartach, ale kto go tam wie).
czy takie gadanie mam traktowac w kategoriach bezproduktywnych rozwazan, czy
jest szansa ze przestane byc wreszcie jego dziewczyna nr 2???
czy mam postawic sprawe na ostrzu noza?
z drugiej strony jesli on nadal chce z nia byc, nie mam nic przeciwko
kontynuowaniu kumpelstwa
dziewczyny, doradzcie cos!!
starzniczkom moralnosci dziekuje - w koncu nie podrywam cudzego meza!