nuova 27.04.07, 10:56 Czuję się z tym fatalnie, do d***py, koszmarnie!!! Okłamałam przyjaciela!!! Zrobiłam to dla dobra sprawy, ale jednak mi wcale nie ulżyło!!! :( Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
nuova Re: okłamałam 27.04.07, 11:01 ifeelpreety napisał: > zrob mu lodzika! :) Jakies kompleksy???? idz sie połóż, moze ci przejdzie. Albo pobiegaj sobie - powinno pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
izabellaz1 Re: okłamałam 27.04.07, 11:01 ifeelpreety napisał: > zrob mu lodzika! :) Dla dobra sprawy naturlich;P Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: okłamałam 01.05.07, 12:31 często okłamujesz przyjaciół? To fajna z ciebie przyjaciółka. Pozostaje mieć nadzieję, ze "przyjaciół" masz takich na jakich zasługujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja hm 01.05.07, 12:33 to pięknie brzmiący slogan, ale myślę, że są sytuacje, w których nie ma innego wyjscia jak skłamać. Różnie bywa w życiu, chociaz nie mam teraz konkretnych przykłądów pod ręką, by sypnać nimi, ale czuję, że nie można uogólniać. Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: hm 01.05.07, 12:35 a ja uważam, że to nie slogan i że między prawdziwymi przyjaciółmi nie może być kłamstwa. może być niedomówienie, ale nie kłamstwo. inaczej o takiej osobie można powiedzieć dobry kolega/dobra koleżanka, najlepszy kolega/kolezanka, ale nie przyjaciel. Odpowiedz Link Zgłoś
nuova Re: hm 01.05.07, 13:19 vandikia napisała: > a ja uważam, że to nie slogan i że między prawdziwymi przyjaciółmi nie może być > > kłamstwa. może być niedomówienie, ale nie kłamstwo. inaczej o takiej osobie > można powiedzieć dobry kolega/dobra koleżanka, najlepszy kolega/kolezanka, ale > nie przyjaciel. też to kiedys odbierałam jak slogan - życie wydawało mi sie takie proste: czarno-białe. Ale w życiu tak się nie da! Jest ono zbyt skomplikowane, zeby tak prosto dało się je rozwiazac takim hasełkiem. Jak pisałam nie mam w zwyczaju kłamać, dlateog tak bardzo mnie to gniecie. Odpowiedz Link Zgłoś
ms_mroofka Re: hm 01.05.07, 14:18 Akurat teraz sporo o klamstwie mysle. Są prawdy, których nie chcialoby sie uslyszec. Ilu to w przeszlości zginęlo tylko za przyniesienie zlych wiadomości? Ale nie wolno przyjmować, że można myśleć za drugą osobę. Klamstwo może spowodować, że oszukany czlowiek popelni niepotrzebne blędy. Może przynieść więcej cierpienia, niż nawet z pozoru bardzo bolesna prawda. Bo ona zawsze wyjdzie. Klamstwo może obronić przed popelnieniem bledów. Odlożenie poznania prawdy na inny moment, może pozwolić lagodniej ją przyjąć. Jeśli smutna. Wprowadzenie kogoś w bląd naklada pewną odpowiedzialność za tę osobę. Miej dobre wyjaśnienie dla swojego klamstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
nuova Re: hm 01.05.07, 20:59 Chodzi tez o to, ze on i tak wie, ze nie powiedzialam mu prawdy - tak mi sie wydaje. A mimo to zostal nadal moim przyjacielem. I nie ma tu mowy, ze jesteśmy kolegami czy kimś innym - nasz układ to przyjazn. To kłamstwo wydarzyło się gdy już nimi byliśmy i jak widać nie zmieniło (kłamstwo) tego układu na inny. Tylko czy ja jeszcze mogę siebie nazywać jego przyajciółką? Tak na prawdę to on i tak wyczyta nieszczerosc z moich oczu i sam sie kiedyś dowie. Bez sensu jest to, co zrobiłam. ALe jeszcze bardziej beznadziejne byłoby to, co mógłby ode mnie swego czasu usłyszeć. Prawda mogłaby nas oddalić od siebie i popsuć moje życie... Odpowiedz Link Zgłoś
ms_mroofka Re: hm 01.05.07, 21:44 Jezeli wie, ze klamalas, watpi pewnie, czy może ufac twojej przyjazni. A moze ciebie tlumaczy i rozumie wiecej, niz myslisz. Stracilam kiedys przyjaciela. Zobaczylam jego zone calujaca sie z kolega z pracy. Milczalam, ale ona byc moze bala sie, ze ja wsypie. Zrobila wstretna intryge. Innym razem sklamalam, dajac falszywe alibi. wyszedl z tego... skandal. Ale prawdy - nie mogly byc wypowiedziane. Zycie przynosi skomplikowane sytuacje. Tylko w zadnym z tych przypadkow nie chodzilo o mnie. Trudno wyrokowac w sprawie, o ktorej tak enigmatycznie piszesz. W przyjazni nie ma miejsca na klamstwa, gierki. Od przyjaciela oczekuje sie, ze mozna na nim polegac. Niezaleznie od wszystkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
nuova no nie do końca 01.05.07, 22:10 Nie do konca mogę sie zgodzic, ze "Od przyjaciela oczekuje sie, ze mozna na nim > polegac. Niezaleznie od wszystkiego." Przyazn polega na szczerości -ok, ale nie ma na swiecie takiej osoby ktorej powiem o sobie wszystko do końca. Po prostu nie ma takiej opcji. Nawet przyjacielowi. Ja w ten sposób odbieram znaczenie przyjażni. Mogę sie mylić, nie jestem doskonała. Odpowiedz Link Zgłoś
ms_mroofka Re: no nie do końca 01.05.07, 23:00 ale jaki jest sens uprawiania klamstwa, ktore wyjdzie na jaw? Jak ono nie mialo wplywu na jego zycie, nie widze problemu. Sama uzylas okreslenia "nieszczerosc w oczach". Im dluzej zyje, tym lista tego, co wcale nie jest oczywiste, wydluza sie. Odpowiedz Link Zgłoś
nuova Re: no nie do końca 01.05.07, 23:11 prawdopodobnie nie będzie mialo wplywu na jego zycie. oet Odpowiedz Link Zgłoś
nuova widzę, że... 01.05.07, 13:00 vandikia napisała: ...łatwo Ci sie mnie oceniło, a nawet nie wiesz czego mój problem dotyczy. Takim jak Ty nie zamierzam nawet sie zwierzac z niego. Ktoś pytał czy zdarza mi sie to czesto? Nie, z zasady nie kłamię, tym bardziej nie okłamuję bliskich, przyjaciół, zanjomych, itd. Raz mi sie zdarzylo okłamać mojego najlepszego przyjaciela i czuję się z tego powodu bardzo podle. Myślałam, ze jak to napiszę na forum, to mi ulży, ale tak się nie stało... Odpowiedz Link Zgłoś
vandikia Re: widzę, że... 01.05.07, 13:03 pokaż mi, w ktorym momencie Cie - nicka nuova ocenilam. czekam :> twierdze, ze prawdziwych przyjaciol sie nie oklamuje i tyle. zakladasz watek - wiec oczekujesz dyskusji. ale co to za dyskusja skoro jak tylko ktos sie nie zgadza w niektorych kwestiach z toba to sie obrazasz?? oczekiwalas poklepania po plecach i powiedzenia: nic sie nie stalo? Odpowiedz Link Zgłoś
nuova perdono 01.05.07, 13:12 sorki, watki mi sie popi....yły. nie, nie liczę na poklepanie po ramieniu. Po prostu musiałąm to z siebie wyrzucic, bo nie to gniecie od środka. Staram sie o tym nie myslec, ale chyba mam zbyt wrazliwą osobowosc, skoro cały czas przewija mi się ten smrodek :((( Co tu robić? powiedziec mu, ze go okłamałam? czy dla swietego spokoju udawac, ze nie ma problemu? Sytuacja nie jest prosta, nie zamierzam jej opisywać na forum. Odpowiedz Link Zgłoś