eluch_a
27.04.07, 12:05
Jest tu taki wątek o okłamaniu kolegi dla dobra sprawy. Ja też okłamałam dla
dobra sprawy, ale SWOJEJ sprawy. Otóż zrobiło się zamieszanie w związku z
pracami magisterskimi, gdyż mój kolega chce robić magisterkę u babki, która
nie ma jeszcze uprawnień, ale za rok już będzie je miała. Cała sprawa
załatwiana jest na razie po cichu i Dawid miał nikomu niczego nie mówić.
Oczywiście, ja o tym nie wiedziałam, bo cały wydział huczał i w rozmowie z
moim promotorem mu o tym powiedziałam. Dzień później luźna rozmowa z Dawidem
i Dawid z przerażeniem mnie zapytał: czy nie mówiłam swojemu promotorowi o
tym. I oczywiście stchórzyłam parszywie i powiedziałam, że nie.
I nie wiem, co teraz. Mam mu się przyznać, czy siedziec cicho i trzymać
kciuki, żeby mojemu promotorowi nie przyszło do głowy rozmawiać z nikim na
ten temat?