romans z zonatym

30.04.07, 13:53
2 lata temu rozpadł się móju 3 letni związek z facetem. Zdradził mnie, więc
nie pozostało mi nic innego, jak go rzucić. Minął jakiś czas, a ja robię to
samo. Związałam się z żonatym facetem, który twierdzi, że mnie kocha, ale
mieszka jeszcze z żoną. Czy ja jestem nienormalna?? Życie mnie tak brutlanie
doświadczyło, a ja popełniam taki błąd. Ale jeszcze nigdy czulam się tak
wspaniale z żadnym mężczyzną. To jest niesamowite uczucie, którego jeśli ktoś
tego nie przeżył na własnej skórze, nie sposób opisać. Co mam robić?
Chcialabym, żeby on był ze mną na dobre i na zle. Jeśli nawet kiedyś
rozszedłby się z żoną, czy nie będę miala poczucia, że zbuduje swój związek
na nieszczęściu innych?
    • qw994 Re: romans z zonatym 30.04.07, 13:56
      To niesamowite uczucie masz wtedy, jak wyobrażasz go sobie w łóżku z żoną?
    • summerlove Re: romans z zonatym 30.04.07, 13:56
      po 1: malo prawdopodobne ze zostawi zone
      po 2: nawet jesli juz ja zostawi, to bardzo mzliwe ze za jakis czas poszuka
      sobie nastepnej i znowu zostaniesz zdradzona
      po 3: nie buduje sie szczescia na cudzym nieszczesciu. tak trudno to zrozumiec??
      zostaw go i zadbaj wreszcie o swoje zycie zamiast marnowac czas na zonatego
      obludnego dupka
      • tereska1986 Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:02
        prawda prawda prawda
        summerlove masz rację
        • summerlove Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:06
          tereska1986 napisała:

          > prawda prawda prawda
          > summerlove masz rację

          dzieki dzieki dzieki :) a niech tylko teraz ktos powie ze ludzie w moim wieku
          gadaja glupoty :)
    • zamyslona4 Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:00
      nie bede ci prawila nauk. ale powiem z mojego doswiadczenia- tez mialam romans z
      zonatym i zostawilo to pietno na mojej psychice z ktorego nei moge sie wyleczcy
      od 3 lat i ktore zzera moj bardzo udany zwiazek.

      rzucilas chlopaka bo zdradzi;l a nie przeszkadza cio ze ktos zdradza z toba i w
      sumie zdradza tez ciebie? moj kochanek tez gadal jak mu dobrze ze mna, a do dzis
      jest ze swoja zona..
    • nemo1968 Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:14
      Mocne, nie powiem :). To teraz masz pogląd na sprawę ze strony kochanki :)
      Naprawdę, niezłe jazzy !. Nie wiem, jakiej rady chcesz usłyszeć ?
      Na pewno nastaw się na jedno - dużo jeszcze doświadczysz z tego układu, bo
      takie historie przejawiają tendencje rozwojowe ;). Więc może juz zacznij
      patrzeć na to trochę z dystansem...:), bo kolejnego kopa od życia dostaniesz na
      pewno, tylko kwestia kiedy.
      • menk.a Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:27
        niektóry niektóre postępki uchodzą na sucho;)
    • maja9980 Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:42
      zostalas zdradzona i wiesz jak to boli, wiec juz wiesz co bedzie czula jego
      zona jak sie dowie. moj maz tez obiecylal swojej kochance ze mnie rzuci, a w
      rezultacie rzucil ja jak tylko sie dowiedzialam.a ponoc bylo im razem
      zajebiscie super
    • xtrin Re: romans z zonatym 30.04.07, 14:46
      poscielowa napisała:
      > Co mam robić?

      Pomyśleć.

      Już raz się sparzyłaś na facecie niegodnym zaufania. Czemu powtórnie ładujesz
      się w to samo? Nawet jeżeli jakimś cudem on zostawi żonę i zwiąże się z Tobą to
      co go powstrzyma, by później zdradzić Ciebie i zostawić dla następnej?
    • myszz Re: romans z zonatym 30.04.07, 15:14
      żonaci faceci są tacy extra bo są tylko na trochę. nie zdążymy się nimi znudzic, pokłócić, bo już idą do żony do domu...
      znam takich panów którzy każdej kochance mówią, że jest najlepiej, że kochają
      i lecą na obiad...
    • nadinka_nadinka Re: romans z zonatym 30.04.07, 15:47
      prawda jest taka, ze 99% facetow w takiej sytuacji sie nie rozwodzi.
      • kat_ja1 Re: romans z zonatym 30.04.07, 18:08
        Ja nie jestem ani religijna, ani zdewociała, ale jedna z zasad, wg.których żyję,
        to taka, że nie biorę się ani za facetów zajętych, ani tym bardziej żonatych.
        Dla mnie nie istnieją jako mężczyźni. Pewnie wynika to w głównej mierze z faktu,
        że jako nastolatka, bardzo przeżyłam romans mojego ojca i to, co działo się z
        moją mamą. Ojciec nie rzucił nas, mimo, że jego pani wszystkim rozpowiadała, że
        już prawie ma obrączkę na palcu...aha, zginęła w bardzo brzydki sposób niedługo
        po zakończeniu ich romansu...
        • wytuli Re: romans z zonatym 30.04.07, 18:37
          mowicie tak jakby facet zdradzal zone MIMO, ze ja kocha. A skoro zdradza, to
          znaczy, ze nie kocha i ze nie jets im razem dobrze. Powinien sie z nia wiec
          rozstac chocy dlatego. To, ze tego nie robi, moze zalezec od wielu rzeczy... z
          jednego posta trudno ocenic dlaczego.
          Nie jestem za tym, zeby kogos zdradzac. Nie chcesz z kims byc, to go zostaw,
          chcesz - nie zdradzaj. Ale wmawianie komus, ze robija czyjs zwiazek jest naiwne.
          Tak samo jak mowienie, ze on NIGDY nie zostawi zony...
          Stereotyp. Znam takich, co zostawiaja. I bardzo dobrze, bo wina zawsze jest
          50/50 i jesli czuja, ze sa nieszczesliwi i wiedza, ze to koniec, to nie ma co
          sie zmuszac.
          • alpepe Re: romans z zonatym 30.04.07, 18:45
            może ty jesteś kochanką, dla której facet porzucił żonę, nie wiem i mnie to nie
            interesuje, ale wiem, z tą winą dzieloną pół na pół przez męża i żonę, to
            przeholowałaś, choć, może myślisz, że wina jest żony np. taka, że nie trzymała
            męża za mordę pod pantoflem, tylko mu ufała...
          • znowuwzyciuminiewyszlo Re: romans z zonatym 30.04.07, 18:57
            ten rozkład winy 50/50 jest naprawdę fascynujący. możesz rozwinąć tę myśl, bo
            mam ochotę się powkurzać na ludzką głupotę.
            • wytuli Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:39
              nie napisalam, ze wina zony jest to, ze facet ja zdradza, tylko to, ze zwiazek
              sie rozpada. Najczesciej dzieje sie to powoli, ale kazda ze stron popelnia
              bledy. Tylko najlatwiej wtedy zwalac wine na znienawidzonego partnera, bo nie
              chce sie widziec swoich bledow.
              Nie uwazam, ze to wina zdradzanego. Nie powinno sie zdradzac i juz. Bo lepiej
              powiedziec wprost, ze sie z kims nie chce byc. I osoba zdradzana nie ponosi winy
              za klamstwo i tchorzowstwo drugiej osoby. Ale sa rozne sytuacje i nie mozna
              wszystkich do jednego worka wrzucac.
              • angoisse Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:48
                nie mieszaj różnych spraw.
                na tym wątku nie ma jego zony, ale kochanka (ktora ma ochote go z małżeństwa na
                dobre wyciągnąć tylko on woli miec i zonę i kochankę dopoki obie o sobie nie
                wiedzą, albo na taki uklad sie z jakichs powodow godzą)
                moze akurat w tym momencie malzonek zali sie kochance , ze to ta niedobra zona
                pchnęła go do zdrady, i swięcie w to wierzy?

                jakie sa te "rózne sytuacje"?
                w ktorej sytuacji usprawiedliwiesz zdradę?
                • wytuli Re: romans z zonatym 30.04.07, 20:01
                  angoisse napisała:

                  > nie mieszaj różnych spraw.
                  > na tym wątku nie ma jego zony, ale kochanka (ktora ma ochote go z małżeństwa
                  na dobre wyciągnąć tylko on woli miec i zonę i kochankę dopoki obie o sobie nie
                  > wiedzą, albo na taki uklad sie z jakichs powodow godzą)
                  > moze akurat w tym momencie malzonek zali sie kochance , ze to ta niedobra zona
                  > pchnęła go do zdrady, i swięcie w to wierzy?
                  >
                  > jakie sa te "rózne sytuacje"?
                  > w ktorej sytuacji usprawiedliwiesz zdradę?

                  A gdzie "poscielowa" napisala, ze on chce miec i zone i kochanke i ze tak ma
                  zostac? A skoro kocha, to jasne, ze go chce "wyciagnac" z malzenstwa. Taki
                  krotki post, a tyle sądow i ocen. A nie ma odpowiedzi na tyle pytan, jak:
                  DLACZEGO JESZCZE JEST Z ZONA, CZY W OGOLE WSPOMINAL COS O TYM, ZE CHCE OD NEJ
                  ODEJSC, CZY JA KOCHA, CO PLANUJE... Nie bylo o tym ani slowa, ale Wy juz
                  wysnuliscie wniosek, ze chce tak to ciagnac juz zawsze, ze jest skur*******,
                  ktory zdradza i jest nic nie wart itp itd. A NIC o nich nie wiecie poza kilkoma
                  zdaniami.

                  Nie wiem, co USPRAWIEDLIWIA zdrade. Nie nazywalabym tego USPRAWIEDLIWIENIEM. Ale
                  z tej okazji, ze mialam podobna sytuacje w bardzo bliskim otoczeniu mimo, ze nie
                  dotyczyla mnie osobiscie, potrafie zrozumiec, co moze byc w glowie takiego
                  faceta poza checia oszukania i skrzywdzenia kogos. Znam mezczyzne, ktory byl
                  bardzo nieszczesliwy ze swoja zona, ale byl z nia tak dlugo, ze nie potrafil od
                  razu spakowac sie i wyjsc. Ona traktowala go zle (to jej 50%), ale on nie mial
                  juz odwagi sie jej przeciwstawic (jego 50% "winy" ZA NIEUDANY ZWIAZEK). Mial
                  dziecko i bal sie, ze je skrzywdzi. I spotkal kogos, w kim sie zakochal. I
                  chcial z tym kims byc, ale potrzbowal czasu, zeby zdobyc pewnosc, ze tak bedzie
                  lepiej dla dziecka. Ze zostawanie z kims, kogo sie nie znosi, dla dziecka nie
                  jest dla niego lepsze. Czasami ciezko porzucic dawne zycie w jednej chwili.
                  Rozwalic wszystko od razu. Moze dlatego ONI nie "zostawiaja" zon od razu, a ONE
                  mezow...
                  I wiem, ze patrzac na to z prespektywy kogos, kto w tym nie uczestniczy latwo
                  powiedziec, ze gnoj z niego itp. Ale zadne z Was nie jest w stanie okreslic, co
                  by zrobilo, gdyby juz znalzlo sie w takiej sytuacji. Wiec moze byscie sie nie
                  wymadrzali i nie oceniali ludzi pochopnie. To koniec mojego glosu w dyskusji :)
                  Dobranoc wszystkim :)
                  • angoisse Re: romans z zonatym 30.04.07, 20:10
                    jak na razie to Ty sie wymądrzasz.

                    fakty są takie: facet jest zonaty, zdradza żonę, kochankę zapewnia że ja
                    kocha, do rozwodu się nie pali.
                    nie jest istotne kto bardziej "zawalił" w jego małżenstwie.
                    To on zdradza, to on oszukuje i unieszczęśliwia w tym momencie dwie kobiety
                    (nie wazne czy robi to ze strachu, z egoizmu, wyrachowania, czy z obłudnego
                    poczucia pseudomoralnosci nie pozwalajacej mu "opuścic" rodziny).
                    Przez tchorzliwe postepki malutkich ludzi brnacych w relatywizm moralny
                    przelewa sie co dzien morze łez ich żon/mężów/ukochanych.

          • qw994 Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:15
            > mowicie tak jakby facet zdradzal zone MIMO, ze ja kocha. A skoro zdradza, to
            > znaczy, ze nie kocha i ze nie jets im razem dobrze.

            Nieprawda. Są faceci, którzy zdradzają, chociaż kochają żony. Co więcej, myślę,
            że takich jest większość.
            • wytuli Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:44
              qw994 napisał:

              > Nieprawda. Są faceci, którzy zdradzają, chociaż kochają żony. Co więcej, myślę,
              >
              > że takich jest większość.

              widocznie kazdy inaczej rozumie slowo MILOSC.
              • qw994 Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:47
                Mężczyźni zwykle potrafią oddzielić seks od uczuć, patrzysz na tę kwestię z
                typowo kobiecego punktu widzenia.
                • wytuli Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:47
                  stereotyp
                  • angoisse Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:50
                    byłaś zoną?
                    byłaś kochanką?
                    byłas zdradzona?
                    czy tak sobie teoretyzujesz o swoim wyobrazeniu świata?
                  • qw994 Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:50
                    To nie jest stereotyp, ale oczywiście możesz mieć swoje zdanie.
          • hyper_mouse Re: romans z zonatym 08.05.07, 15:15
            To fakt, w Polsce rozpada się conajmniej 30 % małżeństw więc chyba jednak
            odchodzą. Na tym forum standardem jest odpowiedź: wykorzysta Cię i porzuci a to
            nie zawsze tak. Czasem po prostu w starym związku nie znajduje się już
            satysfakcji, emocji, ciepła, a to że takie związki się nie rozpadają to raczej
            kwestia przyzwyczajenia, spraw finansowych i dzieci, a nie prawdiwego uczucia
            łączącego ludzi. Moim zdaniem jeśli jest źle to należy się rozstać a nie brnąć
            w bagno.
        • miss.marple Re: romans z zonatym 30.04.07, 18:53
          kat_ja1 napisała:

          aha, zginęła w bardzo brzydki sposób niedługo
          > po zakończeniu ich romansu...

          ależ to zabrzmiało:)))
          • mag00sia Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:11
            Sluchajcie a jesli oni od dawna sa nieudanym malzenstwem? jasne ze malzonkowie na ogol "sa siebie warci" ale zalozmy ze zona juz na poczatku zdradza meza, on wie, wszyscy widza jak mu rosna rogi ale brak mu pazura, sil na rozwod, ucieka w prace i tak wegetuja za maskami. Po pewnym czasie ona sie "uspokaja" a on spotyka taka kobiete jak poscielowa. I co?? kogo potepic??? a raczej kogo bardziej?? Moim zdaniem to zawsze jest kwestia indywidualna. A moze oni sa sobie przeznaczeni??? Nalezaloby sie zastanowic dlaczego on zdradza..? czy to jest taki sport od dawna czy incydent, faktycznie cos powaznego?
            Poscielowa: ja bym to wziela na przeczekanie. Wyznaczylabym sobie jakis termin -rok, dwa, ile mozna czekac??? - po takim czasiue facet powinien juz chyba wiedziec gdzie i z kim chce mieszkac? i czasem delikatnie dala mu do zrozumienia ze albo sie wyklaruje albo czesc - ale wg mnie w takiej sytuacji to wlasnie bardzo wazne zeby to nie on te znajomosc skonczyl jak juz tak mialo by sie okazac ze wyjdzie na dupka.. a co do tego prawdopodobienstwo jest faktycznie ogromne...
            trzymaj sie ;)
            • qw994 Re: romans z zonatym 30.04.07, 19:16
              > Sluchajcie a jesli oni od dawna sa nieudanym malzenstwem?

              To od dawna powinni być po rozwodzie.
          • kat_ja1 Re: romans z zonatym 30.04.07, 23:28

            > aha, zginęła w bardzo brzydki sposób niedługo
            > > po zakończeniu ich romansu...
            >
            > ależ to zabrzmiało:)))

            zabrzmiało bo tak było...jak się okazało mój papa był niejedynym "głupim" w jej
            barwnym życiu....zginęła naprawdę brzydko i jeszcze posłużyła na narządy...Brzmi
            nieciekawie, ale faktem jest, że parę osób życzyło jej żeby(...)

    • maialina1 wolny żadne cię nie chce? 30.04.07, 20:00
      Zadne wolny facet cię nie chce?
      Zly znak, znaczy ze nadajesz sie tylko na piąte kolo u wozu, i nikt nie chce
      się oddać tobie i tylko tobie.
      Smutna sprawa.
    • puszek190 Re: romans z zonatym 30.04.07, 20:40
      Strasznie trudno jest zakończyć taki związek, w którym jest Ci dobrze/// Mimo,
      że to nie ma najmniejszych szans Kto nie przeszedł przez to, nie zrozumie Ja
      nadal czekam na przypływ tylu sił by powiedziec dość! Choć wcale tego nie chce
      kończyc wiem, ze dla własnego dobra powinnam
      • mag00sia Re: romans z zonatym 30.04.07, 20:51
        Moze to bedzie na dobicie ale czytalam kiedys o Dorocie Segdzie... Ona tez zakochala sie w zonatym mezczyznie i walczyla o niego ... 8 lat. Teraz sa juz razem od dawna (chyba 10) On jest duzo starszy od niej, ona wie ze nie beda mieli dzieci.. ale chyba sa szczesliwi....Ona twierdzi ze to PRZEZNACZENIE.
        Wiem ze pisze pod prad ale wydaje mi sie ze w zyciu po prostu roznie sie uklada. Nie zawsze biale jest biale ic zarne czarne. Trzeba umiec wyczuc na ile sie poddac na ile działac. A zycie wiekszosc spraw rozwiazuje samo.
        • angoisse Re: romans z zonatym 30.04.07, 20:57
          a ja powiem tak-
          jesli by coś z tego miało być to nie byłoby tego watku na forum, bo problemy
          ich dzielace oboje przedyskutowaliby ze soba, twarza w twarz, z odwagą.
          a takie cos, to romans, zauroczenie, łatanie braku uczucia na co dzien, pare
          milych chwil, i kupa niechcianych problemow o ktorychh lepiej nie myslec zeby
          nie popsuly blasku rozowej aureolki.
          • mag00sia Re: romans z zonatym 30.04.07, 21:14
            Ale wynika ze oni nie maja problemow.. jest problem tylko jeden - moralny jest nim sam fakt wejscia w taki uklad i poscielowa pyta co z tym zrobic.. wg mnie - czekac. Czas to zweryfikuje. I niekoniecznie na nieszczesciu jego zony. A moze ona w miedzyczasie znajdzie sobie kogos i sie rozejda? A moze ktos powie ze jestem marzycielka ale mnie zycie juz kilka razy udowodnilo ze trudna sytuacja moze rozwiazac w najmniej spodziewany sposob! Stad moze snuje takie fantasmagorie. Co innego romans oparty na seksie a co innego jesli oboje czuja ze to cos wazniejszego, glebszego, trwa to dluzej i... moze warto czekac i moze wcale nie musi skonczyc sie zle. Na razie on nie zostawi dla Niej zony ale ... wiem wiem.. moze pogarszam tylko cala sprawe.. generalnie poruszanie takiego watku na forum moze jest bezcelowe.,. lepiej do wrozki isc... mnie sie wydaje ze odpowiedzi na takie pytania trzeba szukac w swoim sercu - jesli sie przytrafilo to dlaczego i co z tego wyniknie. Jesli jest zle - jak sie podniesc bo sama przeciez poscielowa odczujesz kiedys to przestaje Ci kompletnie sluzyc, kiedy juz bedzies zmiala dosc. Wazne zeby sie nie zadreczac... Moze wlasnie po to bylo Ci to pisane zebys zrozumiala jak to jest zakochac sie - stracic glowe - tak jak ja stracil wczesniej Twoj facet?
            Nota bene - znalam kiedys dziewczyne ktora miala meza i dziecko. Poznala starszego zonatego faceta, on mial dziecko niewiele mlodsze od niej i zone ktora byla niby normalna ale zyciowo nieporadna - nigdy nie pracowala, ciagle depresje itp problemy. On wczesniej zdradzal ja mozna powiedziec - seryjnie.. jak tę poznal "ustatkowal sie" ;) On - starszy, ona - mloda - twierdzili ze to milosc kosmiczna, ze znali sie w poprzednich wcieleniach etc, jej maz, dobry ojciec tolerowal to, jego zona, w zasadzie jej zycia to nie zmienialo...Jak ja znałam byli ze soba juz ponad dwa lata.. nei wiem jak jest dziś.
            Chore...? Takie zycie.. ludzkie.. milosc rozne rzeczy z nami wyprawia.
            • angoisse Re: romans z zonatym 30.04.07, 21:27
              być zdradzaną/nym to nigdy nie jest szczęście. zapewniam cię.
              a , ze i po rozwodzie świat się nie konczy a czasem zmienia się na lepsze to
              nic nadzwyczajnego.

              ale czas w ktorym sie ciagnie romans autorki, to czas w ktorym ona cierpi i ma
              dylematy, i rownoczesnie to czas w ktorym on zdradza zone.

              oczywiscie, ze "czas" wszystko rozwiaze (co za banał),... albo autorka bedzie
              miala dosc zadreczania sie dylematami i wyrzutami sumienia, albo on zwinie
              zagle do małżenskiego portu, albo zona sie dowie i przyspieszy
              dzialanie "czasu"... mozliwosci jest wiele i beda sie one działy w czasie.
              niewatpliwie.
              autorka potrzebuje czasu i odrobiny rozsadku zeby wiedzieć czego sama chce, i
              co jest w stanie zaakceptowac a co nie. inaczej nawet jak facet rzuci zonę, to
              autorke (i ich związek) zagryzie sumienie i brak zaufania do zdradzacza.

              trzy lata, to przetrwa wiekszoszc romansow i "wielkich miłości",
              sprawdz "szczescie" swoich znajomych teraz. Romans zawsze jest sielanką. I
              czasem lepiej na tym, poprzestac, bo związek "ze zobowiazaniami" moze szybko
              odrzec z ochow i achów.
              • mag00sia Re: romans z zonatym 30.04.07, 21:50
                tak agnoisse, teraz sie z Toba zgadzam - trzy gora cztery lata a potem nastepuje czas na codziennosc ktorej tu zwyczajnie nie bedzie.
                To wszystko prawda.
    • ivy15 Re: romans z zonatym 30.04.07, 21:35
      To co robisz jest po prostu wstrętne. Powiedz jeszcze, ze ma dzieci to ja ci powiem, ze życzę ci aby los odpłacił ci dokładnie tym samym.
      • kat_ja1 Re: romans z zonatym 30.04.07, 23:37
        masz rację ivy. Ja myślę jeszcze inaczej, że los albo się odpłaca, albo działa
        przekleństwo powiedziane z tak zwaną złą godzinę...takie przekleństwo przez byłą
        żonę często dopada...więc jeszcze nic straconego:)..Przykład Segdy? nie znam,
        ale jak piszesz, czekała 8 lat....Czasem ludzie się rozstają, każde idzie w
        swoją stronę, łączy ich coraz mniej....rozumiem...ale bezceremonialne
        wpieprzanie się w cudzy związek....uważam dokładnie tak samo...tę, która się
        wp...la, bo akurat ten facet jej się spodobał, nie zważając na to czy ma
        rodzinę, dzieci....takie kobiety nigdy nie powinny być szczęśliwe, powinny do
        końca życia przeklinać dzień, w którym zdecydowały się na tego właśnie zajętego
        faceta
        • kat_ja1 Re: romans z zonatym 01.05.07, 00:08
          żeby nie było...nie twierdzę, że ludzie nie powinni szukać szczęścia w życiu,
          wiadomo, że trudno w wieku 20paru lat trafić na taki związek, który będzie trwał
          wiecznie, bywa różnie...Bywają oczywiście różne żony, takie jak czasem tutaj sie
          pojawiające, niby kochające męża, a mające kochanka...życie nie zawsze bywa
          różowe....I kobiety mają prawo być szczęśliwe w np. drugim małżeństwie, faceci
          również...Ale czasem facet wcale nie jest zainteresowany romansem, dopóki nie
          trafi się taka pani, która poinstruowana na forum, jak uwieść faceta, z całą
          premedytacją bierze się za rozwalanie związku dopóty, dopóki nie osiągnie
          celu...Powiedzenie, że jak suka nie da, to pies nie weźmie, nie wzięło się
          znikąd...i to takim paniom życzę, żeby kiedyś na własnej skórze doświadczyły
          tego, że cudza krzywda wychodzi bokiem....własnym..
    • pink.girl Re: romans z zonatym 08.05.07, 00:38
      Rzeczywiście- życie nie dało Ci jeszcze porządnego kopa...
    • yagiennka Re: romans z zonatym 08.05.07, 01:10
      Ja nie wiem skąd wy bierzecie tych żonatych, tylu jest wolnych factów, tylu po
      rozwodzie. To trzeba naprawdę być strasznie ograniczoną żeby sobie szukac
      żonkosia do dziwnych układów i jeszcze marzyć o pięknym szczęściu na cudzym
      nieszczęściu. Chyba za dużo brazylijskich telenowel.
    • poopka Re: romans z zonatym 08.05.07, 10:06
      Dziewczyno przejrzyj na oczy ... on zony nie zostawi!! pewnie robi z siebie
      nieszczesliwego zeby zapedzic cie do łozka , pobawi sie Toba a pozniej powie
      przepraszam ale nie moge zostawic zony itp ... przeciez to juz stare jak swiat
      a wy sie na te czułe słowka nabieracie
      • smutnemojezycie Re: romans z zonatym 08.05.07, 16:52
        Też mam romans z żonatym. Też kocham. Jak łatwo jest potępiać innych. Jak łatwo
        jest prawić morały. Jak trudno o empatię. Jak trudno zrozumieć miłość. Miłość
        jest dobra. Jest pozytywnym uczuciem. Dlaczego więc miłość do żonatego jawi się
        jako demoniczna siła?Jako zło?

        Wszystkim kochankom życzę wiele sił.

        Marzę o tej chwili, kiedy oduczę się kochać.
    • mimarika w tak oto prosty sposób ludzie stwarzają bagno 08.05.07, 10:36
Inne wątki na temat:
Pełna wersja