cholerny romans z żonatym

30.04.07, 19:11
wykańcza mnie psychicznie układ, w jakim się znalazłam. bez możłiwości
manewru. jestem traktowana przedmiotowo, żadnych uczuć, szybki seks u niego w
pracy, od czasu do czasu weekendowe wyjazdy. własnie z takiego wróciłam. co
za zimny, bezduszny człowiek. wyżywa się na mnie seksualnie, a ja musze
udawać, że sprawia mi to nieziemską przyjemność. niedobrze mi się robi,
brzydzę się siebie. nie mogę tak po prostu uciąć tej znajomości, bo on jest
moim przełożonym (nie w pracy) i może mi zaszkodzić w ten sposób, że nie
spełni obietnic, które daje teraz, gdy jesteśmy kochankami. zresztą, wszystko
może.
opowiada mi o swoim dziecku i żonie. jaka to cudowan kobieta, że teraz
wyjeżdżają na długi weekend, jak to uprawiają codziennie seks, bo ona to tak
bardzo lubi. ze wszystkiego sobie żartuje, z moich problemów, jest nieczuły,
wstrętny. podczas któregoś z ostatnich spotkań zrobiłam mu kilka malinek i
rozorałam mu paznokciami plecy, żeby żonka zobaczyła, żeby mu zrobiła
awanturę, żeby nie miał takiego szczęśliwego i poukładanego życia, gdy ja mam
tak popaprane... powiedział, po czasie, żebym więcej się nie wazyła tego
robić. o! pomyślałam, czyli była awantura! zapytałam go o to. zaczął się
śmiać. powiedział, że żoneczka zapytała go, co to jest, a on na to,
że "czasami zdarzają się takie rzeczy, i... zaczęliśmy się śmiać, a potem
długo się kochaliśmy".
jak ja go nienawidzę, jak ja go cholernie mocno nienawidzę!
    • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:13
      szczerze wspolczuje. a dlaczego moze Ci zaszkodzic?? co sie stanie jak nie
      spelni tych obietnic??
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:17
        mam tak pokręcone życie, że szkoda słów. od jakiegoś czasu wszystko zaczęło się
        układać, rozpoczęłam studia - to jedyny jasny punkt w moim życiu. mam konkretne
        plany zawodowe, i on mi może w tym bardzo pomóc, bo jest w "mafii". jeśli układ
        między nami się skończy, skończy się wszystko to, co jest dla mnie
        najważniejsze. to będzie mój koniec.
        • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:24
          libertessa, a czy nie lepiej wszystko osiagnac samej i nic nie zawdzieczac temu
          debilowi?? masz szanse sie uwolnic wiec zrob to.!
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:29
            jeśli on to skończy, a wcześniej czy później skończy, to na tyle go znam, że
            wiem, że nic nie osiągnę, bo on nie będzie miał ochoty na to, aby w pracy mieć
            do czynienia z byłą kochanką. bez niego szanse na cokolwiek są marne, bo to
            pie...ona "mafia", w której on jest bardzo wysoko. sytuacja jest beznadziejna
            rak czy owak, a ja już psychicznie nie wyrabiam
            • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:32
              zadna praca, nawet najlepsza, nie jest warta zmarnowania zycia. daj sobie
              spokoj bo pozniej moze byc jeszcze gorzej
              p.s i Ty bys chciala pracowac u tego ch..ja??!! i byc od niego zalezna
              dalej??????
              • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:00
                miałam ambitne plany. on mógłby mi w tym bardzo pomóc, ale teraz, po naszym
                ostatnim weekendzie, po tym, jak sobie ten cały cholerny układ przemyślałam,
                jestem raczej pewna, że nic z jego obietnic nie wyjdzie. chcę się realizować w
                tym, co daje mi poczucie spełnienia i szczęścia. wolę to i obcowanie z nim w
                przyszłości na zasadach czysto zawodowych nic zmarnowanie sobie życia poprzez
                naładowane afektywnie posunięcia. głupie posunięcia.
                • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:16
                  "czysto zawodowych" haha. a za pare lat znowu mu sie zachce Cie wykorzystywac i
                  co wtedy?? nie zachowuj sie jak smarkula, tylko podejmij dorosla rozsadna
                  decyzje. jedyna taka decyzja to zakonczenie tej sprawy. sluchaj nas bo dobrze
                  Ci radzimy.
                  • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:22
                    nie sądzę. on jest ostro zaburzony psychicznie. to psychopata i aleksytymik.
                    jego żonka jest taka sama. poza tym on bardzo szybko się nudzi panienkami,
                    najdłużej to paniena na kilka razy. ze mną jest ponad rok, i to mnie dziwi.
                    panienki na niego lecą, on je błyskawicznie rzuca, więc czemu jest tak długo ze
                    mną?
                    jak mam to skończyć, Summer??? Jak, do cholery??? zerwać kontakty? współpracuję
                    z nim w pewnym projekcie teraz, bardzo dla mnie ważnym... szykuą się kolejna...
                    oczywiscie - za darmo, wyobrażasz sobie? a miała być kasa...
                    • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:27
                      sama widzisz ze nie wywiazuje sie z tego co mowil wczesniej. a Ty studiujesz
                      teraz?? u siebie w miescie czy gdzie indziej?? najlepiej uciec od niego bo on
                      sie raczej nie odczepi.
                      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 14:46
                        Summer, to jest niemożliwe. chcę skończyć te studia, i nie wiem, na teraz, co
                        będzie dalej. i postanowiłam to skończyć. zero kontaktu od ostatniego wypadu. i
                        jest mi z tym bardzo dobrze.
            • bri Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 07:42
              Na Twoim miejscu na wszelki wypadek postarałabym się zdobyć jakieś
              niezaprzeczalne dowody na jego romans z Tobą. Może niech ktoś Wam zrobi
              zdjęcia? Przynajmniej nie tylko on będzie miał Ciebie w szachu.
              • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:02
                mam dowody. nagrania, foty, które mu strzeliłam nago i ostatnio przekręt
                (nagranie) do którego go namówiłam. ale co z tego, że je mam? kiedyś groziłam
                mu wykorzystaniem tego przeciwko niemu. śmiał się i powiedział "i tak nie
                jesteś mi w stanie nic zrobić, a możesz zaszkodzić tylko sobie." nawet jego
                żonka śmieje się z jego romansów. udana parka psychopatów
      • libertessa aha... 30.04.07, 19:18
        jedyne, na co mogę czekać to moment, w którym mi oświadczy, że to koniec, "bo
        wiesz, wszystko kiedyś się kończy"
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:14
      jeszcze jeden taki wątek i postulować o usunięcie wszystkich postów
      nieszczęśliwych kochanek żonatych mężczyzn!
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:16
        postulować będę miało być.
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:18
        kolejna aleksytymiczka? nawet tu, na forum...?
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:24
          a co? powinnam Ci współczuć? Ani mi się śni, im więcej piszesz w tym wątku tym
          bardziej się pogrążasz. O romansach już się wypowiadać nie będę, powiem Ci tylko
          że na własne życzenie pozbawaisz się bardzo fajnego uczucia - moje osiągnięcia
          są moją i tylko moją zasługą i jestem z siebie dumna.
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 14:57
            pozbawiam się uczucia... czy Ty wiesz, jak ja go mocno kochałam? jak on
            bezczelnie mną manipulował, manipuuje? skąd miałam wiedzieć, że jest
            psychopatą? żałuję, że się z nim zadałam, ale co to teraz zmieni? jestem tak
            porażająco głupia, choć on twierdzi, że jestem bardzo inteligentna...
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 16:13
              w zdaniu "pozbawaisz się bardzo fajnego uczucia - moje osiągnięcia
              są moją i tylko moją zasługą i jestem z siebie dumna" nie chodziło mi o miłośc
              ale o to, jak fajnie czuć się dumnym z własnych osiągnięć.
              • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:02
                ależ to byłyby MOJE osiągnięcia, nic za darmo nie dostałabym, to byłoby tak
                jak... nie wiem, do czego to porównać, może do piłkarza - jeden jest świetny i
                grzeje ławkę, a drugi świetny wychodzi na boisko i pokazuje, co potrafi. on
                byłby takim trenerem, który ma możliwość usadzenia mnie albo wystawienia. z nim
                nie przechodzą numery "jesteś głupia, ale ja ci pomoge". zresztą, to już chyba
                przeszłość i będę musiała wyznaczyć sobie inne cele...
    • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:15
      Jezeli to, co piszesz jest prawdą, to sprawa kwalifikuje sie do sądu.
      • mag00sia Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:17
        dokladnie!! a facet powinien sobie z tego zdawac sprawe - chyba potrafi czytac gazety!!! powinnas kopnac dupka w tylek i zmienic prace raz dwa. wiem ze to moze sie latwo pisze ale jak sie chce to naprawde sie da!!! Wykonczysz sie psychicznie i zdolujesz na dlugo, zupelnei niepotrzebnie. Szkoda zycia....
        pozdrawiam,
        mag00sia
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:21
        to nie jest układ w pracy. studiuję, a onm jest bardzo wysoko. poza tym to ja o
        niego zabiegałam, podkręcałam go i bardzo długo go zdobywałam. na niedostępną.
        grałam z nim. i jak cholernie tego żałuje. on mnie nigdy nie molestował.
        cholerny bezduszny manipulant. wiem, mogłam tego nie robić, być może
        osiągnęłabym to, co chce osiągnąć bez spania z nim, chociaż... nie sądzę, on ma
        taki schemat, że rżnie wszystko, co się rusza i bardzo szybko panny mu się nudzą
    • alpepe Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:16
      ??? powiedz, że zaraziłaś się rzęśistkiem na basenie i nie możesz wyleczyć,
      miesiąć spokoju gwarantowany, potem wymyślisz coś innego.
      • mag00sia Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:18
        :-))))))))))) miejmy nadzieje ze nie czyta forum....
    • vandikia Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:17
      to już nie lepiej był luksusową prostytutką? call girl? nie mowie, zeby stac na
      ulicy, czy przy trasie, ale jest pewnie wiele agencji zatrudniajacych chetne
      studentki, placacych dobrze, zapewniajacych bezpieczenstwo?
      pisze serio.. sponsor zapewnilby, ze mialabyc finanse na to co chcesz.. chociaz
      w sumie nie piszesz, co kochanek Ci obiecal?
      generalnie chory uklad.. jeszcze zebys byla zakochana, albo miala chore dziecko
      i ostatecznie zarabiala na nie w ten sposob, albo jakbys glodem przymierala..
      to jeszcze jestem w stanie losowo zrozumiec, bo rozne sa koleje losu.
      ale pieprzyc sie z facetem, ktory Cie poniza tylko dla jakiejs obietnicy? po
      prostu bez sensu.
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:26
        cholerny sk...el. teraz opowiadał mi śmiejąc się do rozpuku, jak jakaś panna,
        którą przerżnął na jakiejś imprezie, potem jeszzcze kilka razy w hotelu (i
        rzucił) groziła samobójstwem... zresztą, kiedyś jedna popełniła przez niego
        samobójstwo. aborcje, ciąże pozamałżeńskie, które ta suka, jego żonka,
        toleruje... pogięte psychopatyczne towarzystwo! ten sk...syn nawet nie ma na
        tyle klasy, żeby traktować mnie tak, jak się traktuje kochanki, długoterminowe
        kochanki, bo to już jest ponadroczny romans. Ma tyle kasy że głowa mała.
        Powinien wynająć mi mieszkanie i mnie utrzymywać, a przynajmniej pomóc załatwić
        mi pracę, ja w każdym razie, gdybym była facetem, tak bym zrobiła. tu już nie
        chodzi o uczucia, ale o zwykłe ludzkie odczucia. a on może bardzo dużo.
        pier...ony ch...!
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:28
          uhm, robi się coraz lepiej...
        • vandikia Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:29
          i naprawde bedziesz miala satysfakcje jesli "osiagniesz" cos w ten sposob i
          przy pomocy takiego czlowieka?
        • tereska1986 Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:30
          Skoro naprawde jest tak jak piszesz to twoją sprawą chętnie zajmie się prokuratura, a potem już nie będziesz się musiała go bać
        • kamyk-zielony Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:30
          Ale cóż takiego ten koleś może Ci pomóc załatwić? Pracę można znaleźć i bez
          dawania dupy, kasy z tego nie masz - po kiego Ci taki patafian?
          • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:32
            słowo patafian jest tak dobre, ze pozwole go sobie zapożyczyć do własnego
            słownika
            • kamyk-zielony Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:33
              asia96301 napisała:

              > słowo patafian jest tak dobre, ze pozwole go sobie zapożyczyć do własnego
              > słownika

              Nie krępuj się;)
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:33
            cholera - nie wiem!!!! nie mogę znaleźc pracy i tyle. przynajmniej takiej,
            która pozwoli mi się utrzymać. jestem zupełnie sama, muszę opłacić studia itd.
    • rapsodiagitana Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:29
      Głupio robisz. Wszystko, co chcesz osiągnąć, powinnaś osiągnąć o własnych
      siłach, a nie dając d... w ten sposób. Przecież, szczerze mówiąc, nawet nie
      powinnaś za bardzo liczyć na to, że on dotrzyma tych swoich "obietnic". Po co
      miałby to robić? przecież mu zupełnie na tobie nie zależy. W dodatku ma teraz
      darmowy seks, a jak da ci, czego chcesz, to będzie się musiał z tym pożegnać.
      Więc będzie sie tobą bawił, dopóki mu się nie znudzi, a ty g... będziesz z tego
      miała. Działaj lepiej na własny rachunek. Już teraz nie masz sama do siebie
      szacunku - zastanów się, jak będziesz się czuła, jak cię wyrzuci bez niczego jak
      zużytą ścierkę... Pomyśl racjonalnie przez moment.
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:31
        ale to, co ma mi niby dać jest w perspektywie paroletniej, i też nie jest tak,
        że on mi coś załatwi, a ja to będę miała - muszę na to sama zapracować, ale
        układ jest taki, że bez niego mogę sobie harować i nic z tego nie będzie, jeśli
        nie masz mocnych pleców.
        • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:33
          a próbowałaś harowac na to latami i wiesz, ze tak sie nie da? A podpisałaś
          umowę u notariusza, ze on ci da pozycje, a ty mu seks. Przy paroletnich
          kontraktach koniecznie trzeba u notariusza, bo możesz potem nie wyegzekwować
        • rapsodiagitana Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:35
          Jeżeli lubisz robić za niewolnicę, to powodzenia. Już faktycznie lepiej być
          regularną prostytutką.
          • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:35
            rapsodiagitana napisała:

            > Jeżeli lubisz robić za niewolnicę, to powodzenia. Już faktycznie lepiej być
            > regularną prostytutką.

            popieram. a poza tym - tylu ludzi nie ma mocnych plecow i zyją.
            • mag00sia Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 19:41
              libertessa: posluchaj siebie! Ty piszesz jakbys odtwarzala to co on Ci nakladl do glowy!! Ze bez niego nic nie osiagniesz, ze ona ma uklady, etc. A co Ty mozesz wiedziec o zyciu zeby moc ocenic ze te jego uklady takie sa mocne?? Mysle ze niewiele. There is always a bigger fish, jak mowia. A jak ostatnie czasy pokazuja nie ma takich na ktorych nie ma bata. Powinnas pojsc prosto do prokuratury, zmienic miasto, studia, zyc NORMALNIE, znalezc normalnego faceta i leczyc sie z tego co bedzie juz przeszloscia bo co Cie niby tu trzyma?? on i jego obiecanki??? Uzaleznil Cie fizycznie i psychicznie bo bez niego nie masz nawet pomyslu na wlasne zycie. Wmowil Ci ze sama jestes nikim. Czas sie obudzic dziewczyno!!! Poki jeszcze nie zrobil Ci dziecka. Wtedy naprawde bedzie niewesolo.
              • ab03 Re: cholerny romans z żonatym 30.04.07, 21:50
                kolejne wyznania prostytutki ?

                praca za dupsko jest teraz trendy ale to juz powoli nudne sie robi.
    • triss_merigold6 Prostytutka też pożyteczny zawód. n/t 30.04.07, 22:37
      n/t
    • pink.girl Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 02:43
      Takie traktowanie przez faceta zaniża Twoją samoocenę. Nie rozumiem dlaczego
      tego nie uwiesz?. Odejdź z pracy. Im dłużej w tym będziesz trwać, tym większe
      będziesz miała do siebie obrzydzenie..
    • rachela27 Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 08:50
      Dziewczyno w co ty się wpakowałaś.
      Nie będę ciebie żałować bo na to nie zasługujesz.
      To jest żałosne co robisz- po trupach do celu.Nie masz żadnych zasad?
      Robisz z siebie szmatę nawet w jego oczach i dlatego tak cię traktuje.
      Skończ to , najlepiej wyjedź.Można przecież zmienić uczelnię.
      Nie brnij przynajmniej dalej w to bagno.
      • rachela27 Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 08:52
        I jeszcze jedno.
        Ktoś napisał, aby ktoś zrobił wam zdjęciana wszelki wypadek.
        Moim zdaniem jak zaczniesz takiego człowieka szantażować to może ci łeb ukręcić
        i po kłopocie.
        • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:05
          już o tym pisałam wyżej. mam foty i inne dowody, i już go szantażowałam po
          jakiejś awanturze z piekła rodem, nie pierwszej zresztą. nie reagował,
          uspokajał mnie a potem ze śmiechem powiedział, że i tak nic mu nie moge zrobić
          za to on może mnie skończyć wszędzie.
    • anahella Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 09:29
      libertessa napisała:

      > bez możłiwości
      > manewru.

      Doprawdy?

      > wyżywa się na mnie seksualnie, a ja musze
      > udawać, że sprawia mi to nieziemską przyjemność.

      Gwalci Cie?

      > niedobrze mi się robi,
      > brzydzę się siebie.

      Wiec skoncz to

      > nie mogę tak po prostu uciąć tej znajomości, bo on jest
      > moim przełożonym (nie w pracy) i może mi zaszkodzić w ten sposób, że nie
      > spełni obietnic, które daje teraz

      Liczysz na korzysci w zamian za seks z przelozonym? Mozesz sie przeliczyc.

      > opowiada mi o swoim dziecku i żonie. jaka to cudowan kobieta, że teraz
      > wyjeżdżają na długi weekend, jak to uprawiają codziennie seks, bo ona to tak
      > bardzo lubi.

      po co tego sluchasz?

      ze wszystkiego sobie żartuje, z moich problemów, jest nieczuły,
      > wstrętny. podczas któregoś z ostatnich spotkań zrobiłam mu kilka malinek i
      > rozorałam mu paznokciami plecy, żeby żonka zobaczyła, żeby mu zrobiła
      > awanturę, żeby nie miał takiego szczęśliwego i poukładanego życia, gdy ja mam
      > tak popaprane... powiedział, po czasie, żebym więcej się nie wazyła tego
      > robić.

      A dziwisz sie?

      > o! pomyślałam, czyli była awantura! zapytałam go o to. zaczął się
      > śmiać. powiedział, że żoneczka zapytała go, co to jest, a on na to,
      > że "czasami zdarzają się takie rzeczy, i... zaczęliśmy się śmiać, a potem
      > długo się kochaliśmy".

      Czyli sama zgadzasz sie na ten uklad.

      > jak ja go nienawidzę, jak ja go cholernie mocno nienawidzę!

      Wiec po co z nim sypiasz?
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:08
        nie, nie gwałci mnie, ale ma do mnie czysto instrumentalne podejście. prawie
        płaczę, wie, że mam problemy, pyta o nie ze śmiechem, a gdy nie odpowiadam, bo
        jest mi tak strasznie przykro, że robi sobie jaja z powaznych rzeczy, mówi że
        skoro nie chcę mówić, to nie i... zaczyna się do mnie dobierać, raz, potem
        drugi, i znowu... cholerny erotoman, sk...el!!@
        jak mogę to skończyć, jak?!? on jest wysoko nade mną, z takimi ludźmi się nie
        kończy, należy potulnie czekać, aż oni to skończą, nie rozumiesz tego?
        • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:12
          Ja sie chyba zgubiłam w twoich wyjasnieniach. Piszesz, ze ci źle w takiej
          sytuacji. W innym miejscu - odnosze wrazenie, ze wplątałas sie w tę historie,
          bo sama na zimno skalkulowałas, ze ci się to opłaca. Gdzie indziej narzekasz,
          ze masz za małe profity z tego układu. A facet powinien traktowac cie jak
          ksieżniczkę a nie jak dziwkę. Czego ty dziewczyno tak naprawdę chcesz?
          • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:14
            wynies sie gdzie indziej. tam gdzie on Cie nie znajdzie. i tyle. inaczej sie od
            niego nie uwolnisz.
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:19
            na początku to było zauroczenie, zakochanie, coś nagłego, i bardzo silnego.
            nawet myślałam, że go kocham - wydawał się taki wielki, wspaniały, dobry,
            idealny. potem, gdy zaczynałam się temu na spokojnie przypatrwać i analizować
            jego maile, rozmowy, zachowanie, doszłam do wniosku, że jest to zimny
            wyrachowany drań i manipulator. teraz na zimno kalkuluję, na początku byłam w
            niego zapatrzona i totalnie bezkrytyczna. zapieprzam dla niego za darmo,
            pomagam mu w jego pracy i jeszcze mówiłam mu, że... jestem taka dumna że moge
            coś dla niego robić!!! kasę na to dostaje, on nie płaci. oczywiście słowem nie
            wspomina o tym, że mi zapłaci, choć na początku mi to obiecał. to przykład
            jeden z wielu. czy nie uważasz np., że w takim układzie normą jest, że to facet
            płaci za DOBRE hotele, obiady, kolacje, alkohole, bilety do teatru itd.? mam
            kumpele, które są kochankami swoich szefów i to jest norma, jasny układ - seks
            za premie, awanse, wyjazdy itd. - nazywajcie to, jak chcecie, ale takie są
            reguły gry i tak powinien się zachowywać facet a klasą i kasą.
            Czego chcę? Chcę, aby obowiązywały nas reguły gry, które są normą.
            • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:20
              w tej grze tylko Ty przegrasz. nie widzisz tego??
            • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:31
              Z tym panem to juz niewiele ugrasz. Znajdz sobie innego kochanka. Chętnych
              panów koło 50 nie brakuje. Bedziesz miała tak jak kolezanki. Może...
            • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 15:43
              libertessa napisała:
              > mam kumpele, które są kochankami swoich szefów i to jest norma, jasny układ -
              > seks za premie, awanse, wyjazdy itd. - nazywajcie to, jak chcecie, ale takie
              > są reguły gry i tak powinien się zachowywać facet a klasą i kasą.

              Jest mi Ciebie żal. Nie dlatego, że jesteś w jakimś chorym układzie, bo w to
              sama się wkopałaś. Jest mi Ciebie żal, bo dziwkarstwo uznajesz za klasę, a
              ku..enie się za normę.
              • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 15:03
                Xtrin, zrozum, nie było w tym żadnego wyrachowania z mojej strony. Znamy się
                prawie dwa lata, przez rok była to znajomość bardzo niewinna. on wiedział, że
                strasznie się w nim zakochałam, ja chciałam go zdobyć. na nic nie liczyłam,
                chciałam z nim być, przeżyć cudowny romans, nic więcej. romans ma swoje zasady.
                facet powinien miec klasę, traktowac kobietę jak kobietę, a nie jak szmatę. on
                tak mną manipulował, że w pewnym momencie uwierzyłam, że się mylę, że myślę
                niewłaściwie, że on ma we wszystkim rację. cieszyłam się, że musze płacić za
                siebie, chociaz mam niewesołą sytuację finansową, a on ma kupę kasy, bo... w
                ten sposób nie płąci za seks i szanuje mnie! teraz wiem, że to wstrętny, cwany
                typ. wolałabym coś z tego mieć (zakochanie mi przeszło, ochota na seks też),
                niż nic, nie potrafisz tego zrozumieć? nazywaj to jak chcesz. życie to nie
                bajka. nie znasz mnie, mojej sytuacji, a tak surowo mnie oceniasz. gratuluję...
                • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 16:13
                  Jeżeli powyższym chciałaś się wytłumaczyć to Ci nie wyszło - wykazałaś, że nie
                  tylko brak Ci jakichkolwiek zasad, ale także i rozumu.

                  To jak bardzo go ponoć kochałaś nie usprawiedliwia tego, że wdałaś się w romans
                  z żonatym. A jego żona ma to gdzieś także nijak Cię nie usprawiedliwia, bo ...
                  tego nie wiedziałaś - sama napisałaś wcześniej, że specjalnie zostawiłaś na jego
                  ciele ślady, żeby ona zrobiła mu awanturę.
                  Dalej - gdy już pozbyłaś się romantycznych złudzeń (a może już wcześniej)
                  postanowiłaś wykorzystać sytuację dla własnych korzyści. Chcesz robić karierę
                  przez łóżko. Czy rzeczywiście nie masz obaw, że tak osiągnięty "sukces" nie jest
                  funta kłaków wart? Czy nie widzisz tego, że w ten sposób stajesz się oszustką i
                  sama dokładasz do tej jak to nazywasz "mafii"? To właśnie między innymi przez
                  takie głupie dupy jak Ty (wybacz określenie, ale niestety jest tutaj najbardziej
                  trafne) oni mają władzę? Że nawet jeżeli cud się zdarzy i dzięki temu kolesiowi
                  osiągniesz to czego chcesz to będzie to tylko początek Twoich upokorzeń? Bo żeby
                  się utrzymać będziesz musiała dawać d... jemu albo kolejnemu podobnemu. Zawsze
                  będzie się za Tobą ciągnęła fama tej, co "karierę" zrobiła przez łóżko i znajdą
                  się tacy, co będą to wykorzystywać. Pomijając już nawet kwestie etyczne takiego
                  postępowania - są takie, co to udźwigną, ale Ty do nich najwyraźniej nie
                  należysz - brak Ci do tego sprytu, bezwzględności, opanowania i twardej skóry.
                  Bo gdybyś była aż tak wyrachowana i zdeterminowana to obecna sytuacja nie raniła
                  by Cię tak jak teraz rani.

                  > nie znasz mnie, mojej sytuacji, a tak surowo mnie oceniasz. gratuluję

                  Oceniam Cię po tym co piszesz.
                  Nie mam nic do prostytutek - w ich przypadku przynajmniej zasady gry są jasne i
                  uczciwe. Masz chore dziecko? Umierającą matkę? Trzeba było zatrudnić się w
                  agencji. Robiłabyś to co teraz, ale za rzeczywistą kasę i nie upokarzając się do
                  tego stopnia. A może Twoją motywacją jest tylko ambicja? W takim razie nie ma
                  tutaj żadnego usprawiedliwienia. Podobnie jak usprawiedliwieniem nie są te ponoć
                  Twoje gorące uczucie czy jego manipulacje.
                  Ale najlepsze w tym co piszesz jego to, że Ty nie widzisz swoich błędów, nie
                  jest dla Ciebie problemem to, że wdałaś się w romans z żonatym, że postępujesz
                  jak ostatnia zdzira. Nie, problemem jest to, że on Cię źle traktuje, nie płaci
                  za "DOBRE hotele" i nie spełnia obietnic. Cytuję: "Czego chcę? Chcę, aby
                  obowiązywały nas reguły gry, które są normą."
                  Ty nie chcesz wyrwać się z bagna w jakie wpadłaś, Ty chcesz sobie po nim pływać.
                  • znowuwzyciuminiewyszlo Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 16:18
                    autorka wątku albo jest pierwszej wody prowokatorką (jeśli tak to gratulacje),
                    albo ma klapki na oczach. Spodziewa się, że wyszscy będziemy jej tu współczuć i
                    płakać nad jej trudnym losem. Nie rozumie, że osiągnięcia wypracowane
                    własnoręczną ciężka pracą smakują dużo lepiej, niż te z pozoru bardziej
                    spektakularne, ale wypracowane, że tak powiem, własnocipnie.
                    • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:14
                      nie jestem żadną prowokatorką. jestem załamana. nic mi się nie chce, czuję się
                      upokorzona, czuje się jak szmata, jak zero. i jest mi najzwyczajniej wstyd.
                      nasz seks był tak udany, a odgłosy tak jednoznaczne, że chyba już połowa
                      uczelni wie, że jestem jego kochanką... poza tym ludzie nas widywali... boże,
                      jak mi wstyd. ale mam to, czego chciałam.
                      • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:16
                        nikt Cie do tego nie zmuszal. sama wpakowalas sie w ten uklad. ale ja juz nie
                        rozumiem. to konczysz z tym czy nie??
                        • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:26
                          skończyłam już, Summer, tzn. o niczym mu nie powiedziałam, po prostu zerwałam
                          kontakt...
                  • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:12
                    Najwyraźniej źle mnie zrozumiałaś, albo ja nie dość jasno się wyraziłam. on nie
                    jest typem faceta, który przez łózko cokolwiek załatwi, jednakże... gdyby nie
                    seks, nie miałabym możliwości robienia tego, co teraz dla niego robię. miała
                    być za to kasa, nie ma - po raz kolejny mnie oszukał. ale TA sprawa była dla
                    mnie bardzo ważna, była ważnym doświadczeniem, jest, bo to jeszcze nie koniec,
                    chociaż czuję, że wyobrażenia miały sie nijak do rzeczywistości - ani to nie
                    jest takie ważne, ani interesujące... po raz kolejny mnie wykorzystuje, mój
                    czas, moją naiwnosć, głupotę, wszystko.
                    myślałam, że w ten sposób będe miała większe możliwości, zrozum. to tak, jak
                    byś napisała książkę, to Ty ją napisałaś, nikt nie chce Ci jej wydać, a tu
                    nagle pojawia się ktoś z możliwościami - czy to jest praca za seks? przecież
                    nikt za Ciebie tej pracy nie wykonał! wiem, racjonalizuję. wiem, staram się
                    usprawiedliwiać, a najzwyczajniej w swiecie wiem, że źle zrobiłam, że
                    wpakowałam się w koszmarną sytuację... jestem na to zbyt wrażliwa, i zbyt
                    głupia, z tego wynika. chcę z nim skończyć. nie wiem, jak to będzie, co będzie
                    z moimi studiami, nie wiem... dzięki, Xtrin, naprawdę dzięki wielkie za
                    odpowiedź.
                    • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:34
                      libertessa napisała:
                      > Najwyraźniej źle mnie zrozumiałaś, albo ja nie dość jasno się wyraziłam.

                      Ależ wyraziłaś się wystarczająco jasno - trzymasz (trzymałaś?) się w tym związku
                      w nadziei na pewne profity.
                      I tutaj to, czy miała to być "praca za seks" czy "możliwości za seks i ciężką
                      pracę" nie ma znaczenia. Trzymając się Twojego porównania... załóżmy, że Ania i
                      Kasia napisały książki. Obie włożyły w to wielką pracę i wiele serca, obie
                      książki są dobre, ale wydawca może wydać tylko jedną z nich. Ania z nim się
                      przespała i w ten sposób to jej dzieło poszło do druku, Kasia niestety straciła
                      swoją szansę. Czy uważasz, że wszystko było ok? Czy Kasia nie ma podstaw, by
                      czuć się oszukana? Czy Ania nie będzie nigdy miała wątpliwości, że być może jej
                      książka - choć włożyła w nią ogrom pracy - była jednak odrobinkę gorsza od
                      książki Kasi i gdyby rywalizacja była czysto merytoryczna to jednak to nie Ania
                      cieszyłaby się swoim nazwiskiem w druku? I czy rzeczywiście będzie w stanie się
                      tym do końca cieszyć?

                      > czy to jest praca za seks?

                      Tak, to jest odmiana pracy za seks.

                      > przecież nikt za Ciebie tej pracy nie wykonał!

                      Nawet w klasycznym przypadku, gdy laska pójdzie z szefem do łóżka, po czym
                      dostaje u niego pracę to jednak choć minimum pracy poza łóżkiem też się od niej
                      zwykle wymaga, prawda?

                      > wiem, racjonalizuję. wiem, staram się usprawiedliwiać, a najzwyczajniej
                      > w swiecie wiem, że źle zrobiłam, że wpakowałam się w koszmarną sytuację...

                      Tak, paskudnie racjonalizujesz. I tym samym wyrządzasz sobie jeszcze większą
                      krzywdę. Przyznaj sama przed sobą, że to co się stało jest Twoją winą, że
                      postąpiłaś niezwykle głupio i popełniłaś wielki błąd. To będzie bolało, ale na
                      dłuższą metę jest to jedynym rzetelnym rozwiązaniem.

                      > jestem na to zbyt wrażliwa, i zbyt głupia, z tego wynika.

                      Nie wiem czy jesteś głupia, niewątpliwie zachowałaś się bardzo głupio. Ale durne
                      zachowanie to jeszcze nie jest głupota (errare humanum est). Prawdziwą głupotą
                      jest nieuczenie się na własnych błędach.
                      Niewątpliwie natomiast jesteś zbyt wrażliwa jak na bagno, w jakie się
                      wpakowałaś. I to nie jest wada, wręcz przeciwnie - jeżeli jest w tej sytuacji
                      coś, z czego możesz być dumna to właśnie to, że nie jesteś jej w stanie znieść.

                      > chcę z nim skończyć. nie wiem, jak to będzie, co będzie
                      > z moimi studiami, nie wiem...

                      Skończ z tym. Cokolwiek będzie nie będzie gorzej niż jest.

                      > dzięki, Xtrin, naprawdę dzięki wielkie za odpowiedź.

                      Jeżeli chcesz pogadać poza forum napisz na maila.
            • anahella Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:58
              libertessa napisała:

              > teraz na zimno kalkuluję, na początku byłam w
              > niego zapatrzona i totalnie bezkrytyczna.

              czyli jednak handel.


              > mam
              > kumpele, które są kochankami swoich szefów i to jest norma, jasny układ - seks
              > za premie, awanse, wyjazdy itd. - nazywajcie to, jak chcecie, ale takie są
              > reguły gry i tak powinien się zachowywać facet a klasą i kasą.

              Faceci, ktory zdecydowali sie placic za seks Twoim kolezankom sa jak klienci w
              domu publicznym. Skoro dla Ciebie to jasny uklad i norma, to czego, do jasnej
              anielki, oczekujesz wiecej? On jest Twoj klient i on wymaga - sama weszlas w
              ten uklad, wiec nie rozumiem problemu. Czerpiesz zyski z tego ukladu, wiec nie
              rozumiem czego oczekujesz wiecej? Jak niose buty do szewca, to prosze o nowe
              zelowki i place za to ustalona cene. Nie wyobrazam sobie, zeby szewc oprocz
              zaplaty wymagal ode mnie wierszy czy bukietu kwiatow za wykonanie zlecenia.

              > Czego chcę? Chcę, aby obowiązywały nas reguły gry, które są normą.

              Jezeli dla Ciebie placenie za seks jest norma, to zachowuj sie jak rasowa
              prostytutka, a nie jak krolewna szukajaca krolewicza.
        • anahella Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:49
          libertessa napisała:

          > nie, nie gwałci mnie, ale ma do mnie czysto instrumentalne podejście. prawie
          > płaczę, wie, że mam problemy, pyta o nie ze śmiechem, a gdy nie odpowiadam, bo
          > jest mi tak strasznie przykro, że robi sobie jaja z powaznych rzeczy, mówi że
          > skoro nie chcę mówić, to nie i... zaczyna się do mnie dobierać, raz, potem
          > drugi, i znowu... cholerny erotoman, sk...el!!@

          Wiec po co mu pozwalasz na seks?

          > jak mogę to skończyć, jak?!? on jest wysoko nade mną, z takimi ludźmi się nie
          > kończy, należy potulnie czekać, aż oni to skończą, nie rozumiesz tego?

          Nie, nie rozumiem tego. Nie mozesz z nim skonczyc bo co? Bo Cie z pracy wyrzuci?
          A niech wyrzuci. Teraz pracy jest duzo, mozna znalesc cos lepszego. Problem lezy
          nie w jego postepowaniu, ale w Twoim podejsciu do seksu i rownowagi w dawaniu i
          braniu. Skoro Ty pozwalasz na seks, to chcialabys miec cos innego w zamian
          (mowie o obietnicach z jego strony, o ktorych pisalas w pierwszym poscie).
          Traktujesz seks jak towar, wiec nie oczekuj uczuc.
          • anahella ale byk! 02.05.07, 19:00
            oczywiscie mialo byc "znaleźć" a nie "znaleść"
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 20:20
            nie wiem, dlaczego mu pozwalałam... może bałam się nie pozwolic? nieważne,
            skończyłam to...
    • gemini14 Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 21:55
      szanuj siebie
    • kalina.tt Re: cholerny romans z żonatym 01.05.07, 22:42
      Prostytucja wiele imion ma.
      Jedne dają d...y za kasę inne za utrzymanie na stanowisku.
      Nie nazywaj ku..twa romansem.
      IMHO cały ten wątek to prowokacja.
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 14:47
        to nie jest żadna prowokacja. to głupota. i cierpienie. i brak szacunku do
        siebie...
        • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 14:54
          libertessa napisała:
          > i brak szacunku do siebie...

          A robisz cokolwiek, by ten szacunek odzyskać? Czy może tylko masz nadzieję, że
          następny trafi Ci się kochanek "z klasą" - znaczy taki, co za hotel zapłaci?
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:19
            właśnie zrobiłam, Xtrin. zerwałam kontakty i chcę to skończyć. u mnie na
            uczelni jest pewna prowadząca, która jest zatrudniona na etacie. dlatego, że
            jest kochanką jednego z profesorów. kobieta ani ładna, ani inteligentna.
            myślałam, że to prosta droga do sukcesu - wystarczy rżnąć się z odpowiednią
            osobą, aby móc mieć w końcu w miarę poukładane życie. a ja bardzo potrzebuję
            tego, aby wreszcie przestać żyć w zawieszeniu i mieć jakąkolwiek stabilizację.
            niestety, z nim ten układ nie przejdzie. powiedział mi jasno, że po studiach
            moze mnie zatrudnić, jeśli będą takie możliwości formalne, jeśli nie, to
            stypendium doktoranckie (1000 zł!!!) i zapieprzanie bez etatu, na godziny...
            nawet w tym sk...wiel nie moze mi pomóc... mam tego chorego układu i tego
            pier...onego psychopaty dosyć. tylko, widzisz, Xtrin, on naprawde może mi
            zaszkodzić...
            • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:49
              libertessa napisała:
              > właśnie zrobiłam, Xtrin. zerwałam kontakty i chcę to skończyć.

              Trzymam za Ciebie kciuki. Jakkolwiek źle oceniam to co zrobiłaś, to jestem
              pewna, że jesteś w stanie z tego wyjść i życzę w tym powodzenia. Jeżeli chcesz
              twardej oceny sytuacji, która Cię nie będzie usprawiedliwiać, ale być może doda
              motywacji - napisz na maila.

              > u mnie na uczelni jest pewna prowadząca, która jest zatrudniona na etacie.
              > dlatego, że jest kochanką jednego z profesorów. kobieta ani ładna, ani
              > inteligentna.

              To teraz pomyśl o tym na spokojnie - wszyscy wiedzą dlaczego ona jest na etacie.
              Czy ktoś ją szanuje? Czy cieszy się jakimkolwiek autorytetem? Czy jakikolwiek
              jej dorobek jest oceniany naukowo, czy tylko przez pryzmat jej stosunków?
              Rzeczywiście TEGO chcesz dla siebie?

              > myślałam, że to prosta droga do sukcesu - wystarczy rżnąć się
              > z odpowiednią osobą, aby móc mieć w końcu w miarę poukładane życie.

              Myślisz, że to takie łatwe? Teraz niewątpliwie już nie.
              Polegać na łasce i niełasce takiego faceta - to żadne poukładanie, to żadna
              stabilizacja. A nawet jeżeli wyrwiesz się z jego sideł to wpadniesz w sidła
              kolejnego - bo renoma takiej, co daje za stanowiska będzie się za Tobą ciągnęła
              już zawsze.

              > a ja bardzo potrzebuję tego, aby wreszcie przestać żyć w zawieszeniu
              > i mieć jakąkolwiek stabilizację.

              To w pełni rozumiem. Ale nawet stabilizacja ma cenę, której nie warto płacić.

              > tylko, widzisz, Xtrin, on naprawde może mi zaszkodzić...

              W sytuacji w jakiej jesteś on Ci zaszkodzi cokolwiek nie zrobisz. On prędzej czy
              później się Tobą znudzi. Pojawi się młodsza, ładniejsza, świeższa, pełna zapału
              w łóżku. Jesteś w potrzasku i jakkolwiek się nie zachowasz zapłacisz za to.
              Teraz Twoją myślą powinno być to jak zminimalizować te szkody.
              Jest takie mądre powiedzenie: jeżeli nie wiesz jak się zachować - zachowaj się
              przyzwoicie.
              • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:08
                Xtrin, jeszcze raz dzięki za to, że poświęciłaś mi swój czas, za to, co
                napisałaś. jestem w strasznym stanie psychicznym. z tego powodu i nie tylko.
                to, o czym napisałam, to tylko część mojego popier..onego życia, jest jeszcze
                cała masa innych rzeczy, ale to nie na ten wątek... jestem ruiną człowieka. to
                zabrzmi melodramatycznie, ale ja jestem u kresu wytrzymałości. nie tylko z
                powodu tego gnoja. czy Ty wiesz, że nie rozstaję się z tabletkami nasennymi,
                które zresztą on mi od kumpla lekarza załatwił? przeżyłam załamanie, jedno z
                wielu, już gdy z nim byłam. potrzebowałam pomocy. prosiłam go o pomoc w
                załatwieniu pracy. mógłby to zrobić bez niczego, ma mase znajomych. nie pomógł
                mi. gdy płakałam mu do telefonu, że się zabiję, że mam dosyć tego życia, to
                wiesz, co mi powiedział? że sorry, ale musi kończyć, bo jego dziecko już jest w
                oknie i na niego czeka... Xtrin, napisze do Ciebie na maila, ale nie wiem
                kiedy. dzięki. teraz wyję jak głupia.
                • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:24
                  libertessa napisała:
                  > Xtrin, jeszcze raz dzięki za to, że poświęciłaś mi swój czas, za to, co
                  > napisałaś. jestem w strasznym stanie psychicznym. z tego powodu i nie tylko.
                  > to, o czym napisałam, to tylko część mojego popier..onego życia, jest jeszcze
                  > cała masa innych rzeczy, ale to nie na ten wątek... jestem ruiną człowieka.
                  > to zabrzmi melodramatycznie, ale ja jestem u kresu wytrzymałości.

                  Wierz mi, doskonale wiem, jak to jest być ruiną człowieka, sama nie tak dawno
                  takową byłam (choć z zupełnie innych przyczyn), ledwo co odbudowywuję
                  fundamenty. I najważniejsze, co w takich momentach trzeba zrobić, to uwierzyć w
                  siebie, jakkolwiek ciężkie by to nie było. Mamy tylko siebie samych i nie wolno
                  nam tracić tego skarbu. Wręcz na złość innym :).
                  Jesteś w strasznym stanie, wszystko kręci się u Ciebie wokół faceta, który
                  zasługuje wyłącznie na pogardliwe splunięcie. Twoja nadzieja na przyszłość,
                  Twoja samoocena, nawet tabletki nasenne - wszystko od niego. To jest chora
                  sytuacja nawet, jeżeli ta osoba jest godna największego zaufania, w Twojej
                  sytuacji to już zupełna patologia. Ale nawet z najgorszej patologii można wyjść,
                  trzeba tylko w sobie - i tylko w sobie - odnaleźć siły. Masz wiele potencjału -
                  jesteś osobą wrażliwą, pracowitą, ambitną, nie sądzę też absolutnie, byś była
                  głupia. Na początek oderwij swoją samoocenę od niego, to już będzie wielki krok
                  do przodu. Mocno trzymam za Ciebie kciuki i czekam na maila - jeżeli chcesz się
                  wygadać jestem do dyspozycji. Czasami obca osoba jest w stanie zachować
                  niezbędny dystans, jakiego nie zaoferuje najbliższy przyjaciel.
      • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 14:53
        kalina.tt napisała:
        > Prostytucja wiele imion ma.
        > Jedne dają d...y za kasę inne za utrzymanie na stanowisku.

        Dawanie dupy za stanowisko nie zasługuje nawet na miano prostytucji - to zwykłe
        ku..two. Zdecydowanie więcej szacunku mam dla tych, które robią to uczciwie za
        kasę, niż tych, które w ten sposób robią "karierę".
    • margie Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 15:19
      w zyciu nie widzialam wiekszej diotki niz ty!!!! Liczysz, ze ten facet spoelni
      jakakolwiek swoja obietnice?! Pogielo cie na maxa..... NIC ci nie zalatwi w
      NICZYM nie pomoze. Ambitne plany, do ktorych realizacji daszysz w TEN sposob?!
      Wstyd mi za ciebie..... Mozesz spjzrec w lustro? Nie wstydzisz sie siebie?
      Wypisujesz tu takie rzeczy bez zazenowania? Palma.... Rzuc tego faceta, zerwij
      kontakty i tyle. Skonczy sie twoje marzenie o wielkiej karierze? I tak sie
      skonczy.... Nic nie osiagniesz w ten sposob...
      • olivv_ka Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 16:22

        margie, nie podniecaj sie. To bzdura wyssana z palca. Te frazy o jego pozycji!
        Moze dziewczyna(jesli to pisala dziewczyna) marzy o takim ukladzie. Pierduly.
        • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:20
          mylisz się. on jest bardzo wysoko, mniejsza z tym, gdzie i w czym. nie jest to
          biznes. niczego nie wymyśliłam.
          • olivv_ka Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:30
            jasne.
            i nazywasz sie Anetka Krawczyk.

            Podziwiam popularnosc roztrzepywania tych glupot. Czale szczescie, ze dlugi
            weekend nie trwa wiecznie :)
            • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:34
              kobieto, daj mi spokój...
              • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:35
                haha a ta cala anetka krawczyk to chyba z mojego miasta. zdzira jedna.:)
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:22
        masz rację. jestem wykorzystywaną idiotką. wykorzystywaną seksualnie i nie
        tylko, pracuję dla niego za nic, rozumiesz? i jeszcze, do jasnej cholery,
        jestem, byłam, mu za to wdzięczna!!! wyobrażasz to sobie??? brzydze się sobą.
        jak strasznie się brzydzę... właśnie z nim zerwałam, tzn. on o tym nie wie, po
        prostu zerwałam kontakt, nie odpowiadam na maile, mam wyłączoną komórkę... i
        wcale nie cierpię, mam wrescie relatywny spokój, bo boję się, że w szkole może
        mi zaszkodzić... oczywiście jest po moich planach, ale jakoś się z tym pogodzę,
        mam nadzieję
        • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:24
          a to on Cie uczy??
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:27
            powiedzmy... i tak, i nie, w każdym razie dużo, bardzo dużo może...
            • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:29
              no a jakbys pogadala z jego przelozonym??
              • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:31
                oszlałeś??? poza tym on nie ma przełożonych...
                • summerlove Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:33
                  raczej "oszalalAs" ;)) czyli sam sobie szefem...
                • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:55
                  libertessa napisała:
                  > oszlałeś??? poza tym on nie ma przełożonych...

                  Jeżeli - jak to sugerują Twoje posty - chodzi o środowiska uczelniane to zawsze
                  jest dziekan, rektor. A jeżeli jest rektorem - zawsze pozostaje ministerstwo.
                  Każdy ma jakiś przełożonych.
                  Nie twierdzę, że koniecznie musisz się do nich udawać, ale odnoszę niemiłe
                  wrażenie, że nadajesz facetowi wręcz boskie znamiona, uznając go za najwyższą
                  siłę sprawczą, przed którą nie ma ucieczki. A to tylko Cię jeszcze bardziej pogrąża.
                  • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:12
                    masz rację, świetnie to widzisz... był dla mnie jak młody bóg... bóstwo
                    pier..one, ideał, najwyższy z najwyższych... rozmawiałam z nim o jego
                    osiągnięciach naukowych... od podszewki to wcale nie jest i nigdy nie było
                    takie wielkie... a ja miałam go za najwybitniejszego naukowca jakiego
                    kiedykolwiek matka natura stworzyła... wszystko to syf, cała ta nauka to syf,
                    układy łózkowe, towarzyskie, wzajemna adoracja... może to i dobrze, że teraz
                    się zreflektowałam, zanim w to weszłam na dobre... nie wytrzymałabym tego
                    psychicznie...
                    • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:28
                      libertessa napisała:
                      > masz rację, świetnie to widzisz... był dla mnie jak młody bóg... bóstwo
                      > pier..one, ideał, najwyższy z najwyższych...

                      Obalanie bogów zawsze bardzo boli. Ale dopiero gdy uświadomimy sobie, że to
                      ledwo co gliniane bożki jesteśmy w stanie się uwolnić.

                      > wszystko to syf, cała ta nauka to syf, układy łózkowe, towarzyskie,
                      > wzajemna adoracja... może to i dobrze, że teraz się zreflektowałam,
                      > zanim w to weszłam na dobre... nie wytrzymałabym tego psychicznie...

                      To jest to, co napisałam wcześniej - Ty po prostu nie masz predyspozycji do
                      tego, w co próbowałaś wejść. I to jest żaden powód do wstydu, wręcz przeciwnie.
                      Wystarczająco wcześnie zauważyłaś to, co niektórzy uświadamiają sobie
                      zdecydowanie za późno, gdy nie mają już żadnej drogi odwrotu.
        • margie Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 19:49
          Posluchaj. W polskich uczelniach naparwde trudno jest dostac etat bez
          doktoratu. I nie pomagaja zadne ukldy, znajomosci czy lozko. Albo jestes dobra
          w tym, co robisz, i wtedy uczelnie sie o ciebie zabijaja, albo.... Lepiej wiec
          skoncentruj sie na nauce, na rozwoju. Jesli sie okaze ze masz talent,z ejestes
          dobra, to ci sie uda niezaleznie od jego widzimisie. Jesli zas masz byc
          pzrecietna, to po co ci sytuacja tej kobitki na etacie? Czy koniecznie tzreba
          pracowac na uczelni??? Mam przyjaciolke, pracuje na uczelni,ma doktorat. I
          nagle zdala sobie sparwe, ze to wcale nie ejst to,co chce w zyciu robic!!!! Tak
          wiec.... Najwazniejsze jest to, zeby miec szacunek do samej siebie i walczyc:)
          O siebie, o swoja przyszlosc i kariere. Ale nie wszytskimi dostepnymi
          srodkami:)) Zdalas sobie sparwe z tego, z efacet to swinia, niegodna swojej
          pozycji zawodowej. I nie wierz, ze udostepnienie publiczne posiadanych dowodow
          nic mu nie zrobi. Kiedys moze i tak. Ale teraz?Ludzi wylatuja z parcy za
          mneijsze afery, a ta... pracownik naukowy uwiklany w romans ze studentka,
          wykorzystujacy ja.... Niewazne. Wytrwaj!!!
          • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 20:19
            pomagają. jest u nas taka jedna, dno totalne. ale za to jaka pewna siebie! i
            jest nie do ruszenia... on sam mi kiedyś powiedział: wystarczy, że powiem
            kumplom o tobie, i będziesz skończona, bo każdy będzie mi chciał wyświadczyć
            przysługę, nie skończysz studiów na żadnej uczelni (chodzi o moj kierunek) w
            tym kraju. zresztą... jeszcze do niedawna sądziłam, że to jedyna możliwość,
            jedyna wizja przyszłości - nauka, teraz mam to gdzieś, chce skończyć studia i
            być jak najdalej od tego syfu z układami, przekrętami, naginaniami badań...
            szacunku do siebie już chyba nie odzyskam... na pewno są plotki na mój temat.
            mam na to realne dowody, że są. i jest mi wstyd. i tego nic nie wymarze. teraz
            będzie jeszcze gorzej, bo wszyscy będą myśleć, ze to on mnie rzucił. wytrwam,
            na pewno. w każdym razie będę się starała. dziękuję Ci bardzo.
            • margie Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 20:37
              oj tam:) kazda z nas ma cos do ukrycia:) Gadaja, gadaj i przestana, bo znajdzie
              sie nowy temat do plotek.Olej. Rob swoje:) A takie pieprzenie, ze on cie
              ziszczy, ze rozgada na innych uczelniach.. nie wierz w to!!! Straszy,
              szantazuje zeby cie bardziej omotac. Ludzie, wbrew pozorom,mysla. Wazne jest
              to, jaka bedzie teraz,a nie jaka bylas kiedys. Trzymam kciuki za ciebie:)
            • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 21:43
              libertessa napisała:
              > on sam mi kiedyś powiedział: wystarczy, że powiem kumplom o tobie,
              > i będziesz skończona, bo każdy będzie mi chciał wyświadczyć przysługę,
              > nie skończysz studiów na żadnej uczelni (chodzi o moj kierunek) w tym kraju.

              A ile uczelni prowadzi taki kierunek? Dwie, trzy? To może i ma rację. Ale jeżeli
              więcej to już śmiem wątpić. On może próbować odgrywać przed Tobą wszechmocnego,
              ale to zapewne jest równie prawdziwie jak poprzedni "wielki naukowiec" jakim się
              Tobie jawił, zanim poznałaś co się za tym kryje. Zresztą - są inne kierunki,
              pokrewne i zupełnie odmienne, coś Ci zawsze przypasuje.
              Pamiętaj też o jednym - on może być silny, może mieć wpływowych kumpli... ale...
              im człowiek większy tym większych ma wrogów.

              > szacunku do siebie już chyba nie odzyskam...

              Odzyskasz :). Już choćby to, że się z tego wyrwiesz będzie godne szacunku.
    • somea Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:51
      to jakiś matrix jest
      • xtrin Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 17:57
        somea napisała:
        > to jakiś matrix jest

        Dla tej dziewczyny - niewątpliwie. To chyba najgorsze w jej sytuacji, że w pełni
        dała się pochłonąć wizji, jaką on niewątpliwie świadomie przed nią roztaczał -
        że on jeden jest dla niej szansą, wybawieniem, że przed nim nie ma ucieczki. Ona
        nawet samą siebie ocenia przez pryzmat tego, co on o niej mówi.
        • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:13
          i znowu bingo! tak, dokładnie tak!!! myślę o sobie to, co on mi do głowy
          nawtykał!!! to jakaś paranoja...
          • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 18:55
            hej, fajnie że zmieniłaś ton i zaczynasz patrzeć na całą sytuację trochę
            inaczej. Środowisko naukowe jest hermetyczne, ale bez przesady. Zawsze mozesz
            zmienić uczelnie, albo postarać się o stypendium i wyjechac za granice. A tam
            jak wiesz, są troszkę wieksze nakłady na nauke i moze być fajnie. A jak cię
            bedzie szantażował, to oddaj to do prasy. Wiem, Anecie K. nie wyszło. Ale z
            Tobą może być inaczej. W końcu facet nie jest pierwszym, za przeproszeniem,
            wicepremierem
            • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 20:13
              zmieniłam spojrzenie na tę całą sytuację, ale nie jest mi z tym OK. jest mi
              fatalnie. obrzydzenie, brak szacunku, brak "punktowego" spojrzenia na
              przyszłość. czuję się totalnie bezradna, ale jednocześnie nie odpuszczę i nie
              zmienię postanowienia, aby to skończyć. sądzisz, że nie jest taki nietykalny,
              jak starał mi się to wmówić? jego żonka wiedziała o naszym romansie, sama ją o
              tym poinformowałam, kiedy się ostro pokłóciliśmy. tylko że ona sądzi, że to
              dawno skończona sprawa... poza tym... on brał udział w przekręcie "naukowym",
              pomógł mi ten przekręt zrobić, na zaliczenie... ale znowu - przeciez ja tylko
              sobie bym zaszkodziła... mam iść do prasy? chyba żartujesz...
              • iwannabesedated Machiavelli a polscy akademicy 02.05.07, 20:57
                Niunia, jesteś zajebista. No po prostu debeściak.
                Przekręty na zaliczenie, udział w projektach za dawanie dupy, szantaże, awantury
                z żoną (ciekawe czy z praniem po pysku i wyrywaniem kolczyków z uszu), no a
                wszystkiemu winna jakaś mafia, układy, on, oni, którzy manipulują, zmuszają,
                wkręcają, no a Ty bidula musisz w tym się babrać, bo tak trzeba, takie jest
                życie, a Ty taka mala... Hehehe.
                Moim zdaniem znalazłaś swoją karmiczną parę. Trzymaj się go i nie puszczaj. Jak
                patrzę na wyczyny Waszej maikawelicznej pary, to serce mi rośnie. Niech się
                schowają seriale telewizyjne.
                Gratuluję.
                Naprawdę. Jesteś wielka. Tak trzymać.
              • asia96301 Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 23:39
                w takim razie zwiewaj gdzie popadnie. Jak przekręt wyjdzie na jaw, to wylecisz
                z uczelni i Ty i On.
    • marylka38 Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 21:09
      TO JEST MASAKRA JAKAŚ!!
      • libertessa Re: cholerny romans z żonatym 02.05.07, 21:15
        tzn.?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja