po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć'

02.05.07, 16:12
moze macie na to jakies wytlumaczenie, bo ja kompletnie nie wiem co o tym
myslec...
rozstałam się z facetem, którego bardzo kochałam /i wydaje mi się ze kocham
nadal, ale to juz kwestia poboczna/
On tez mi mowil ze kocha. niby wszystko okej - oboje się kochaliśmy.
myślałam ze on wierzy w moje słowa,
ale niedawno mi powiedział, że rozstał się ze mną między innymi dlatego że
tak naprawdę nie wierzy, ze ktos moze go obdarzyc tak głębokim uczuciem, ze
to do niego nie dociera i że go to zabija od środka...

co mam o tym myslec...? jak to interpretowac...?

jak można nie wierzyć, ze ktoś moze cie pokochac...[?!]
    • avital84 Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 16:22
      Ja też mam problem w uwierzenie w takie rzeczy i w zaufanie komuś, więc trochę
      go rozumiem. Ale jeżeli powód rozstania był właśnie taki to jest to trochę
      nierozsądne. Widocznie on musi najpierw sam uporać się ze swoim życiem, trochę
      przemyśleć i zrozumieć, a dopiero potem wchodzić w związek. Są osoby, którym
      ciężej przychodzi budowanie relacji z drugim człowiekiem aniżeli całej reszcie
      świata. Może wynika to z jego niskiej samooceny. Może został kiedyś zraniony, a
      może nigdy wcześniej mu się takie uczucie nie przytrafiło i ciężko mu jest to
      wszytsko zrozumieć jeżeli zawsze był sceptykiem.
      Istenieje jeszcze taka ewntualność, że powiedział Ci to bo nie chciał żebyś
      cierpiała jeszcze bardziej i może myślał, że takie słowa będą lżejsze. Wziął tym
      samym całą winę na siebie.
      • renatulka Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 16:26
        on zna swoją wartośc, wiec niska samoocena nie wchodzi w rachubę
        ale dzieki za podpowiedzi, bo mam naprawdę metlik w głowie i nie wiem co
        myslec..
        • avital84 Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 16:32
          Wiesz jeżeli on nie wiedział czego chce i nie chciał walczyć o związek innymi
          sposobami to może pora zapomnieć i spróbować ułożyć sobie życie od nowa. Nie
          można wciąż się zadręczać tym co było i co mogło by być. Skoro się tak stało to
          znaczy, że widocznie życie przewidziało dla Ciebie inny scenariusz i czeka Cię
          jeszcze coś lepszego. Musisz tylko zamknąć tamten rodział i otowrzyć się na
          nowych ludzi i znajomości. Kiedyś przez bardzo długi czas rozpamiętywała, pewne
          wydarzenie i szukałam drugiego dna w całej sytuacji. Ciężko mi było zrozumieć
          sposób myślenia tej osoby i to czego tak właściwie chciała. Dopiero teraz, po
          bardzo długom czasie dwóch lat cieszę się z tego i potrafię z nim rozmawiać nie
          myśląc o tym co było kiedyś i jak mogło by być. Teraz wiem, że stało się lepiej,
          ale wtedy nie mogłam tego pojąć i bardzo cierpiałam. Najlepiej jest jak
          najszybciej narodzić się na nowo dla świata.:)
          powodzenia.:)
          • renatulka Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 16:40
            staram się ze wszystkich sił,
            wzielam sobie do serca rady znajomych i juz nie zamykam się na swiat, mysle ze
            wszystko jest na dobrej drodze.
            dzis juz rzadziej o nim myślę jako o miłości mojego zycia,
            ale w zwiazku z tym ze utrzymujemy kontakt, sila rzeczy nie moge go tak
            kompletnie zapomniec jako czlowieka.
            • avital84 Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 17:10
              Ja o tym, o którym pisałam też kiedyś myślałam, że to TEN.;)Widujemy się bardzo
              często, bo jesteśmy w jednej grupie dziekańskiej. W dodatku on chciał żebyśmy
              byli "przyjaciółmi" i cały czas stwarza okazje by naszą znajomość
              "przyajcielską" podtrzymać. Nie musisz zapominać go jako człowieka.
              Wystarczy(chociaż to trudne i wymaga czasu), abyś przestała patrzeć na niego jak
              na swoją miłość. Ale to jest możliwe. Ja się czuję uleczona.:) A jak chora byłam
              wie chyba tylko moja najlepsza przyjaciółka no i może on. Chociaż on ma
              wrażliwość pierwotniaka.;)
              Smutna prawda jest taka, że na dobre można się z przeszłością uporać dopiero,
              gdy ktoś nowy pojawi się w teraźniejszości. Ale żeby tak było trzeba dać temu
              szansę. Ja miałam szczęście, bo bardzo szybko poznałam kogoś kto zachwiał w moją
              wiarę w to, że on był najważniejszą osobą w moim życiu. Trochę się nawet potem
              role odmieniły. Przez jakiś czas czułam satysfakcję z tego, że on zaczął się z
              tym męczyć, a teraz jestem już na szczęście na etapie, na którym jest mi to
              obojętne. Lubię go jako człowieka. Mogę sobie z nim porozmawiać o pierdołach,
              ale to wszystko.
              Mam nadzieję, że i u Ciebie tak będzie. Naprawdę teraz wierzę w to, że jeżeli
              jedna ze stron ma wątpliwości to nie ma to sensu i tym samym jest to znak, że
              musi być ktoś inny kto bardziej do nas pasuje. Z czasem będzie lepiej.:) Ale
              właśnie czas jest tu bardzo ważny. Być może kiedyś zapytasz siebie co właściwie
              w nim widziałaś.;)
    • avital84 Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 17:20
      Teraz tak spojrzałam. Śliczna jesteś.:) Na pewno sobie dasz radę.:)
      pozdrawiam i powodzenia.:)
      W Twoim wieku byłam, kiedy poraz pierwszy ktoś mi złamał serce.:(
      • renatulka Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 17:34
        dzieki, zauwazylam ze mądrze się wypowiadasz /nie tylko w tym wątku/
        i dzieki za komplement:)
        p.s. Twoje zdjęcie tez przez moment tutaj ujawnilas, tez uwazam ze jstes bardzo
        ładna:)
        i rowniez pozdrawiam

        i oby juz nam nikt serc nie łamał
        • avital84 Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 17:41
          :))) Po jednym razie trochę inaczej się na wszystko patrzy i zdecydowanie ciężej
          jest coś złamać.:)Trzymaj się.
    • maialina1 ściema totalna, że aż wstyd! 02.05.07, 17:23
      "ale niedawno mi powiedział, że rozstał się ze mną między innymi dlatego że
      tak naprawdę nie wierzy, ze ktos moze go obdarzyc tak głębokim uczuciem, ze
      to do niego nie dociera i że go to zabija od środka..."

      Niezly filozof! Jak sie postaral, że aż taką teorie dorobil do swojego "nic do
      ciebie nie czuje ale nie chce zeby cie bolalo".
      Faceci są jednak do wiele "lepszych" rzeczy zdolni niż dziewczyny! Mi by taka
      teoria nie przyszla do glowy!
      • asia96301 Re: ściema totalna, że aż wstyd! 02.05.07, 19:00
        Mój tez twierdził, że jestem dla niego za "Naj" i ze nikt go tak nie kochał i
        ze odchodzi, bo nie chce mnie krzywdzić. Ale za kilka dni wracał, bo nie mógł
        beze mnie żyć. Po czasie okazało sie, że sie puszczał z inna, a mnie trzymał na
        wszelki wypadek. Odetnij się od niego. Jak będzie walczyć, możesz łaskawie
        spojrzeć na niego. Tylko pamiętaj, na początek jednym okiem...
        • anahella Re: ściema totalna, że aż wstyd! 02.05.07, 19:02
          Zgadzam sie; to sciema. Takie chrzanienie "odchodze, bo za bardzo cie kocham"
          albo "nie zasluguje na ciebie" itp to jakies glupie gadki trokow od kaleson,
          ktore nie potrafia sie rozstac po mesku.
          • bupu Re: ściema totalna, że aż wstyd! 02.05.07, 20:27
            Doobrze gada, horyłki jej polać!
    • qw994 Re: po raz kolejny 'nie wiem co o tym myśleć' 02.05.07, 22:41
      Powiedz mu, żeby wymyślił coś lepszego jako pretekst. Co za kretyn.
      Znam wariację tych samych słów. "Kocham cię tak bardzo, że aż nie mogę z tobą
      być". Kiedyś inny debil mojej znajomej to zapodał. Rzyg.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja