prosze o dobre rady!

27.05.03, 08:32
dziewczyny, proszę o radę.
jestem w bardzo dla siebie dziwnej sytuacji.
poznałam przez internet pewnego faceta.
po paru miesiącach pisania maili, gg-rozmów spotkaliśmy się. było bardzo
sympatycznie, miło i widać było wyraźnie, że obie strony chcą realną
znajomość kontynuować. ciąg dalszy był - spotkania (może nie tak częste
jakbym sobie życzyła), maile, gg itd.
teraz najgorsze - ja się coraz mocniej do niego przekonuję, nie jest to dla
mnie tylko miła znajomość bez zobowiązań, zaczynam się angażować i zaczynam
się w nim zakochiwać. jeszcze trochę i wpadnę zupełnie.
a on traktuje to inaczej, jest ostrożny, nie myśli wcale o większym
zaangażowaniu, i zupełnie nie wiem co tak naprawdę o tej naszej znajomości
myśli. jest dla mnie bardzo miły, opiekuńczy, pomysłowy i dość czuły.
każda moja uwaga i napomknienie o (nie chodzi mi o deklaracje dozgonnej
miłości!!!) sprecyzowaniu naszej znajomości powodują, że on się wycofuje, nic
nie mówi, potem po jakimś czasie wraca i uważa, że nie ma tematu.
jak mam to dalej ciągnąć, kiedy czuję, że jestem coraz mocniej zaangażowana i
zależy mi na nim bardzo, a on traktuje to w sposób luźny. po prostu jest mu
ze mną miło, ale o prawdziwym związku nie ma co mówić (dla ścisłości ani on
ani ja nie jesteśmy w jakiś innych związkach).
czy powinnam postawić sprawę raz jasno i zarządać wyraźnego określenia tego
co nas łączy, a może powinnam mu powiedzieć czego ja po nas oczekuję i jeżeli
on ma inne zdanie to albo niech je zmieni albo koniec?
a może powinnam go jakoś bardziej do siebie przekonać?
muszę coś zrobić, bo widzę, że zaczynam przeginać na jego punkcie.
proszę pomóżcie mi, to trudna sytuacja, ja chcę a on nie.
czekam
weronika
    • anahella Re: prosze o dobre rady! 27.05.03, 08:51
      Mysle ze stawianie mezczyzny pod sciana w tak delikatnej sprawie moze go
      wystraszyc.
    • Gość: jarek Re: prosze o dobre rady! IP: www:* 27.05.03, 10:40

      On po prostu chce wlozyc swojego "hu-hu"
      w Twoja "cza-cza" i zamerdac ogonkiem.

      jarek
    • niuniek6 Sprawa jest prosta 27.05.03, 10:47
      To proste...on jest zonaty.
      I nie wie co teraz zrobic, Zaduzyl sie w tobie i nie chce cie skrzywdzic i ani
      zony i dlatego sie wycofuje w takich momentach. Bo wie ze kobiety nie moga
      zrozumiec ze w mezczyznach jest dosc milosci by starczylo na wiecej niz jedna
      kobiete.
      Znam to z autopsji.
    • Gość: anE Re: prosze o dobre rady! IP: *.chello.pl 27.05.03, 10:56
      ja mysle, ze powinnas sie jeszcze troche wstrzymac, nie naciskac, zobaczyc -
      moze cos sie w miedzy czasie wyjasni. czasem ludzie po poprzednich zwiazkach sa
      bardziej zdystansowani, moze on taki wlasnie jest? moze sie boi?
      spaliscie juz ze soba? jezeli chodzi mu tylko o to, a nie spaliscie, tez
      uwazam, ze powinnas sie wstrzymac..

      a jak dlugo juz sie spotykacie?


      pozdr.
      • Gość: siwa Re: prosze o dobre rady! IP: 217.20.193.* 27.05.03, 11:54
        no tak, bo w tym caly jest ambaras, zeby dwoje chcialo na raz :-)

        a tak powaznie, to nie zazdroszcze ci sytuacji, w jakiej sie znalazlas. to nic
        przyjemnego nie wiedziec, na jakim gruncie sie stoi, ale moze warto poczekac?
        moze ty "rzucilas sie" na ten zwiazek z otwartym sercem i ramionami, a jemu
        potrzeba wiecej czasu. jezeli nie starcza ci juz cierpliwosci, to sprobuj to
        wyjasnic, ale stawianie faceta pod sciana raczej niczego dobrego nie wrozy.
        latwo powiedziec, trudniej zrobic, ale sprobuj byc cierpliwa i drobniutkimi
        kroczkami posuwaj sie do przodu. cierpliwosc w takich sprawach naprawde sie
        oplaca.
        • rika Re: prosze o dobre rady! 27.05.03, 12:38
          dzięki za rady
          odpowiadając na pytania - nie jest żonaty, poprzednie nasze związki zakończyły
          się definitywnie i nic nas nie wiąże z przeszłymi partnerami.
          znamy się pół roku, realnie 2 miesiące, nie rzucałam się w związek z "otwartymi
          ramionami" czekałam cierpliwie na spotkanie w realu ale teraz przyznaję, mogę
          sprawiać wrażenie zniecierpliwionej,
          jednocześnie chcę już coś wiedzieć, bo jeżeli on nie myśli o nas poważnie to ja
          nie chcę się w nim zakochać i potem cierpieć z powodu jego postępowania. teraz
          jeszcze (niedługo) się trzymam, a obiecałam sobie że nie będę płakać przez
          faceta.
          poczekam jeszcze, ale nie będzie to długi czas ...
          weronika
Pełna wersja