lampka_nocna5
10.05.07, 19:34
Jestem z facetem od ponad roku, na początku spotykaliśmy się
niezobowiązująco, ale z czasem się zakochałam. Jemu trudniej było się
zaangażować, ale wyglądało na to ostatnio, że jednak się udało. Już
rozważaliśmy nawet wspólne zamieszkanie, odniosłam wrazenie niejednokrotnie,
że to dla niego naprawdę coś poważnego..... aż nagle któregoś dnia
przeczytałam przypadkiem - wiem, że pomyślicie, że byłam wścibska, ale nie
miałam złych intencji, naprawdę - jego rozmowę z kumpelą na gg. Dowiedziałam
się, że mnie nie kocha, że nie ma tego czegoś, aż mu nawet jest mnie żal, ale
z drugiej strony jest mu z tym wygodnie, ja dbam o niego, staram się, nabijał
się, że robię dla niego wszystko, ale to zasługa fantastycznego seksu i takie
tam. Generalnie ton miejscami lekceważący, miejscami współczujący, miejscami
nabijający się z moich uczuć. To było prawie 3 tygodnie temu. Na początku
pomyślałam - ratować! Ale co? Odchodzę! Ale dlaczego? Mam się przyznać, że mu
grzebałam w gg? Nie wiem, co myśleć, a raczej, co robić. Pomóżcie, ludzie,
panowie też mile widziani z powodu męskiego punktu widzenia. Czy faceci też
mogą być aż tak wyrafinowani?? A może nigdy nie powinnam znać treści tej
rozmowy i żyć przekonana, że to miłość?