veronique_p
11.05.07, 11:57
Oboje z mezem pochodzimy z katolickich rodzin ale sami od lat jestesmy osobami
niepraktykujacymi i za katolikow sie nie uwazamy. Rok temu urodzilo sie nam
dziecko, ktorego nie zamierzamy ochrzcic. Nasze rodziny o tej decyzji
wiedzialy od samego poczatku i oczywiscie jej nie pochwalaly i wielokrotnie
probowaly przekonac nas do jej zmiany mowiac, ze krzywdzimy dziecko, ze w
sposob egoistyczny pozbawiamy je prawa wyboru, ktore my sami dostalismy,
skazujemy na mase problemow w przyszlosci: bedzie odmiencem w szkole i w
rodzinie, gdzie bedzie swiadkiem pewnych uroczystosci rodzinno-religijnych
typu komunia, bierzmowanie, do ktorych samo nie bedzie mialo prawa, jesli
bedzie chcialo slubu koscielnego to bedzie to utrudnione, jesli jako dorosly
czlowiek zdecyduje zyc na lonie kosciola to bedzie musialo stawic czolo wielu
komplikacjom, itd.
Do pewnego czasu wszystko odbywalo sie kulturalnie na zasadzie wymiany
pogladow i proby przekonania byly lagodne. Niestety od paru miesiecy rodzina
meza probuje wywrzec coraz wieksza presje zwlaszcza na mnie. Szantazuja mnie
miloscia do dziecka, mowia, ze jako kochajaca matka powinnam kierowac sie jego
dobrem i poswiecic swoje poglady.
Powiedzcie prosze, czy waszym zdaniem nasza decyzja o nieochrzczeniu dziecka
jest rzeczywiscie egoistyczna i wygodnicka? Ja do tej pory bylam przekonana o
jej slusznosci bo oboje z mezem chcemy zyc w zgodzie z naszymi przekonaniami i
tego samego pragniemy nauczyc naszego syna a teraz sama zaczynam miec watpliwosci.