Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kobiety?

11.05.07, 20:48
No i stało się. Poznałam fantastycznego faceta - starszy o 10 lat,
przystojny, elegancki, inteligentny itd. itp. Niestety ma zonę i dwoje
dzieci. Jedno juz takie prawie dorosłe i kilkuletniego brzdąca. Umówiliśmy
sie raz ( wiedziałam o żonie i dzieciach od początku - mało tego znam ją -
ale miało to byc tylko podziekowanie za pomoc w ineresach),dzisiaj
spotkaliśmy sie ponownie i teraz sie znowu umówiliśmy. Ciągnie nas do siebie
to widac ale ja nie potrafie zapomniec o tym ze komus wyrzadzam krzywdę.
Facet zamiast spedzać wieczory ze zmęczona domem i dziecmi zoną zaczyna
spedzać je ze mną i wydaje pieniądze. Niedawno daliscie mi wiele ciekawych
rad jak poznac faceta a teraz powiedzcie co zrobić jak go juz poznałam ale
chyba pokuję sie w nieszczęście.HELP :O(
    • forumowicz_pospolity Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:52
      a co tu mozna dac za rade?
      podziekuj za spotkania i poszukaj sobie wolnego
      • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:53
        Oj to nie bedzie takie łatwe. Nie ukrywam facet nie jest mi obojetny a
        jednoczesnie mam kaca moralnego ( chociaz nic sie nwielkiegi nie wydarzyło)
        • forumowicz_pospolity Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:57
          simona1974 napisała:

          > Oj to nie bedzie takie łatwe. Nie ukrywam facet nie jest mi obojetny a
          > jednoczesnie mam kaca moralnego ( chociaz nic sie nwielkiegi nie wydarzyło)


          a co w tym trudnego?
          mowisz adios,troche splinu po rozstaniu potem spotykasz nowego i tyle
        • maretina Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:48
          simona1974 napisała:

          > Oj to nie bedzie takie łatwe.
          ale jedynie sluszne. chcesz byc ta trzeci? chcesz zyc w ukryciu jak zlodziej?
          nie wierze.
    • kinia2210 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:53
      Tak to z pewnoscia grozi nieszczesciem dla wszystkich w to zamieszanych,
      wlaczajac ciebie jego zone i dzieci.niestety ja tak to widze,wiec moze juz
      odwolaj to nastepne spotkanie?!!
      • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:55
        Ja wiem ze to zabrzmi naiwnie ale moze on nie jest z nia szczesliwy - ona jest
        taka mało kobieca, sztywna, nieprzyjemna w obyciu. No nie wiem.
        • marzeka1 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:59
          No i pewnie jeszcze go nie rozumie, a Ty jesteś lekiem na całe zło?
          Naiwność po tym co czytam to mało powiedziane, głupota- jak najbardziej.Tam jest rodzina, facet chce młodej dupy (sory, ale tak to wygląda),więc teksty,że nie jest szczęśliwy itp.a ty łykasz, bo podoba ci się, no i jest kasa,a że przy okazji rozpieprzy się jakąś rodzinę? Cóż, taka jest już natura takich dziuń jak ty...
          • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:02
            jejku az tak ostro to nikt mnie jeszcze nie potraktował. ja nie jestem dziunia
            tylko babka na poziomie. No przeciez facet może byc nieszczęsliwy. Ja mu tak do
            końca nie wierze ale ta jego zona to rzeczywiscie nie jest fajna. Ani ładna,
            ani zgrabna i taka jakac zimna meduza.Ja tez nie jestem juz młodziutka - ale to
            tak miedzy nami.
            • bupu Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:07
              Tak sobie to tłumacz. Oni zawsze są tacy biedni, niezrozumiani, żony mają zimne
              jak lodówka, a wiatr wieje im w oczy...
              • vandikia Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 10:47
                dlaczego wrzucasz wszystkich do 1 wora? pisze Ci kobieta, ze nie jest siusiarą,
                mloda du.pa na ktora moze poleciec facet, podzielila sie obserwacjami nt zony..
                moze faktycznie tak jest??? ludzie czasem nie moga sie rozstac z wielu powodow,
                np. dzieci, kredyt itd.. wiec tkwia w chorych zwiazkach i to jakos nikogo nie
                dziwi, ale jak juz chca sobie ulozyc zycie na nowo i z kims to juz wielka
                afera. nie badzcie tak ślepymi hipokrytami, zobaczycie czarne, duze na trawie i
                powiecie ze to krowa, nawet jak bedzie to zmutowana, przefarbowana żaba.
                • ewik_75 do Vandikii i Simony 12.05.07, 11:48
                  Vandikia,

                  no i co z tego?
                  Niech sobie zona bezie wredna, brzydka zimna i w ogole do niczego.. Ozenij sie
                  z nia i ma dzieci.
                  Nieszczesliwy jest? Zaluje?
                  To niech sie rozwiedzie, a potem dopiero szczescia szuka, a nie odwrotnie.

                  Zdradzanie zony za jej plecami jest dopiero hipokryzja.

                  a simona pisze, ze jest "babka na poziomie"

                  simona - gleboko sie mylisz.

                  Babka na poziomie nie postepuje tak, jak Ty zamierzasz.
                  • sapalka1 Re: do Vandikii i Simony 12.05.07, 12:00
                    zgadzam sie w 100%.
                    Na poziomie to będzie, jeśli zawiesi wszelkie spotkania/bycie razem do momentu uzyskania przez faceta papierka rozwodowego (skoro taki nieszczesliwy). A niszeczenie życia, rodziny innych ludzi bez względu na to czy są brzydcy, głupi, wredni czy wspaniali- to zawsze to samo świństwo. Facet szuka młodej d..., a ta zdesperowana szukaniem faceta leci jak głupia i nabiera się na prymitywne teksty i niszczy.
                  • vandikia Re: do Vandikii i Simony 12.05.07, 12:26
                    ok. ja tylko i wylacznie mowie, ze sa rozne sytuacje w zyciu.
                    czy ja pochwalam lub nie postepowanie autorki watku?? nie pisze o tym nic.
                    jesli jest jednak sytuacja (bez znaczenia czy dot. meza czy zony) ze ktores z
                    nich jest nieszczesliwe z malzenstwie, ale ma dzieci. to nie wiem czy lepiej
                    szukac i znalezc i dopiero sie rozwiesc czy odwrotnie. w momencie gdy
                    nieszczesliwa osoba odchodzi tak po prostu, bez pomyslu na przyszlosc, to jaki
                    to ma sens, skoro zostawia tez dzieci? naprawde lepiej odejsc, bo sie cos nie
                    podoba i np. nie poswiecic tego czasu jednak dzieciom?
                    nie mam dzieci, wiec nie wiem co bym zrobila na miejscu takiej osoby, po prostu
                    przeczytalam wszystkie wpisy i czego by autorka w. nie napisala to i tak
                    odpowiedzi sa identyczne, ze stereotyp, ze zona zla, a ta 2 lepsza, ze
                    kure.stwo, ze cos tam.. bez analizy problemu, ot tak, zeby dos.rać swoje 5 gr.

                    • ewik_75 Re: do Vandikii i Simony 13.05.07, 00:55
                      wiesz, Vandikia,

                      trudno dokonac gruntownej analizy problemu znajac problem tylko powierzchownie.
                      Zwlaszcza, ze sa duze szanse, ze to wszystko jedna wielka bujda ;)
                      • vandikia Re: do Vandikii i Simony 13.05.07, 01:00
                        wiem wiem :)
                        po prostu zycie nauczylo mnie nie ferowac wyrokow tak ot. :)
                • bea116 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 12:21
                  ewik i sapalka mają 100% rację...
          • jowita771 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 10:02
            marzeka1 napisała:

            > No i pewnie jeszcze go nie rozumie

            nie rozumie go i wcele ze sobą nie śpią
            :DD
        • kinia2210 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 20:59
          To moze niech sie z nia rozwiedzie i wtedy juz mozna inaczej na to spojrzec.a
          pytalas go o jego relacje z zona?mowi cos o niej?
          • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:07
            na rozwód to tu stanowczo za szybko. Z tego co mówi to wynika ze dotychczas
            uciekał z domu do firmy bo miał juz dosyc jej marudzenia, wiecznie skrzywionej
            i niezadowolonej miny, braku zaradności ( tu pewnie mu imponuję). zarzuca ze
            ona o siebie nie dba - fakt. Ja jestem troche od niej młodsza ale niewiele więc
            diabeł nie tkwi w tym ze facet szuka sobie młodej panienki do zabawy. Może
            szuka partnera do rozmów. Kogoś kto go wysłucha i zrozumie.
            • ewik_75 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 11:51
              simona1974 napisała:

              >
              > diabeł nie tkwi w tym ze facet szuka sobie młodej panienki do zabawy. Może
              > szuka partnera do rozmów. Kogoś kto go wysłucha i zrozumie.


              Jaaaaaaaassssssssssnnnnneeeeee.....
            • sapalka1 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 12:05
              Jasne i to wszystko tłumaczy, i jest ok, i biedny facet, i ty go pocieszysz, zrozumiesz, dasz to czego paskudna żona nie daje.
              Nie mam tolerancji dla takich jak ty.
              Zero szacunku.
              Jeżeli jest wielka miłość - załatwia się to inaczej. PO rozwodzie. Jeśli nie robi się tego w ten sposób to jest k...stwo
            • tomoe to niech idzie do psychologa... 12.05.07, 13:28
              ... jak szuka kogos kto go wysłucha i zrozumie. wcale nie sądzę, ze zamierzasz
              budowac swoje szczęście kosztem innej kobiety. Sądzę, że to ty bedziesz bardziej
              nieszczęśliwa. A skoro nie jesteś już taka młoda, to powinaś być mądrzejsza...
            • listekklonu Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 07:21
              > Może szuka partnera do rozmów. Kogoś kto go wysłucha i zrozumie.

              Haha,gdyby był jakiś konkurs głupich tekstów z forum, to te dwa zdania w
              połączeniu z kontekstem na pewno znalazłyby się w pierwszej dziesiątce :)
        • mama.marysi Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:09
          Wiesz co, przepraszam Cię za szczerość, ale uważam, że napisałaś tu po to tylko,
          żeby ktoś Cię "rozgrzeszył". Ludzie wyraźnie piszą "skończ to", a Ty na każdy
          post wysuwasz argument usprawiedliwiajacy Twoje postępowanie. Więc (mimo tego,
          że mam świadomość, że to nic nie zmieni, bo Ty już podjęłas decyzję, tylko nie
          chcesz się do tego przyznac przed sobą) jako kolejna osoba dam Ci radę, o którą
          prosisz: odwołaj spotkanie i przestań udawać, że Twoje postępowanie jest
          słuszne. Ten gość ma DZIECI i ZONE. Nie Tobie oceniać, czy ona jest sztywna, czy
          jakakolwiek. To jest jego żona i Tobie nic do tego. Z jakiegoś powodu ją własnie
          poślubił, a nie Ciebie czy jakąś inna kobietę. Nie Tobie też oceniać, czy on
          jest szczęśliwy. Ty mu na pewno tego szczęścia nie dasz rozbijając jego rodzinę.
          Przepraszam, ale nóż mi się otwiera w kieszeni gdy słyszę takie głupie gadanie
          głupich dziewczyn. Zajmij się swoim życiem, a nie psuj czyjegoś.
        • sapalka1 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 11:56
          1.Facet nie jest wspamniały i cudowny skoro spotyka się z inną kobietą mając żonę i dzieci.
          2.Przyczyniasz się do krzywdy innej kobiety i jej dzieci.
          3.Jej sposób bycia, wygląd, charakter nijak sie mają do faktu,że ja krzywdzisz.
          4. Jeśli kobieta spotyka sie z facetem wiedząc, że on ma żonę, dzieci to dla mnie zwykła..... Jeśli jest to taka wielka miłość obustronna - to kobieta z klasą i niechcąca krzywdzić innych, zawiesi spotkania do momentu gdy facet nie weżmie rozwodu. POtem skoro to taka miłość,bo bywa i tak, niech sobie żyją w szczęściu do końca dni swoich. Ale nic w trakcie trwania małżeństwa czy nawet sprawy rozwodowej. Nawiasem mówiąc postawienie takiego warunku facetowi, spowoduje, że jasno poznasz jego stanowisko: czy jestes miłością życia jego, czy też nieważnym skokiem w bok.

    • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:00
      Nierozumiem takich kobiet jak ty. Sa dziewczyny, ktore wdaly sie w romans z
      zonatymi, bo ci umiejetnie ukrywali fakt, ze sa zajeci. Ty od samego poczatku
      wiesz o tym a mimo to brniesz w to bagno, usprawiedliwiajac sie, ze myslisz o
      jego rodzinie. Nie czyn komus tego co tobie nie mile. Facet przezywa pewnie
      klimax.Nie przezywaj go z nim, nie pakuj sie w to, zostaw...
      • fr-edza Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:09
        Ja tam takim jak ty to życze jednego , zeby ten facet za pare lat potraktował
        ciebie tak jak teraz swoja obecną żonę...
    • sonia.t1 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:07
      No wiesz, może i jest nieszczesliwy, ale pomijając żone, jest dziecko...Ja
      wiem, wszystko mozna ułożyc tak by dziecko jak najmniej przezyło
      zmianę...Niestety nie masz do czynienia z ,,wolnym,, facetem.Jesli nie ulozy
      sie wam i stwierdzisz ze to jednak nie ten to bedziesz miala na sumieniu
      rozbita rodzine.
      • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:09
        Mnie przeraża jeszcze jedena rzecz - nawet jakby nam sie ułozyło to on zawsze
        bedzie te 10 lat starszy - nie za duzo????
        • forumowicz_pospolity Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:13
          simona1974 napisała:

          > Mnie przeraża jeszcze jedena rzecz - nawet jakby nam sie ułozyło to on zawsze
          > bedzie te 10 lat starszy - nie za duzo????

          nie ułozy wam sie wiec problem zarzucamy jako abstrakt;)
          • fr-edza Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:15
            10 lat różnicy to przecież nie az tak dużo...nie z męzem dzieli 11 lat , ale ja
            go nikomu nie ukradłam!:P
        • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:16
          No tak to ty juz wybierasz pewnie kolor zaslon i zastanawiasz sie gdzie
          lozeczko dzieciece umiescisz.Porazka...
          • fr-edza Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:18
            ?
            • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:19
              Fr-edza to nie bylo do ciebie. Wkleilo mi sie tak dziwnie.
              • fr-edza Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:20
                No własnie mnie to jakoś zaskoczyło ...:)::)hihihi

                ok,ok:)
          • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:21
            żadnych dzieci.
    • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:13
      1974 rok. A nie lepiej poszukac sobie normalnego faceta, kandydata na meza i
      ojca? Poco tracic czas na kogos kto ma zobowiazania.
      • sonia.t1 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:18
        Nie, jesli chodzi o wiek to 10 lat nie jest duza roznica wieku.Natomiast
        odnosnie tego co napisala agg.agnieszka-znajdz sobie kandydata na meza i
        ojca...Moze nie czujesz potrzeby posiadania dzieci.Jesli sie myle to dobrze
        byloby wiedzie czy facet chcialaby miec dzieci, z Toba.Tak czy owak podejmujesz
        duze ryzyko...Co o tym myslisz?Co myslisz teraz o tej sytuacji?
        • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:28
          Witaj!!! Ja chyba raczej nie chcę dzieci. On tez pewnie nie bedzie juz chciał
          bo juz ma. Nie mysle az tak daleko bo to dopiero wszystko jest w zarodku. jak
          juz napisałm mam kaca moralnego juz teraz a nic sie nie stało wielkiego pewnie
          oprócz tego ze musiał jakos sie usprawiedliwic przed zona gdzie był te dwa
          wieczory. Wiesz pewnie głupio to zabrzmi ale fajnie jest sie pokazac z kims
          takim - jest taki inteligentny, obyty, przystojny. Ąz dziw bierze jak ta jego
          zona go zdobyła ???
          • k.n.d Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 22:19
            Droga Simono, zrób sobie herbatkę, usiądź w fotelu i wyobraź sobie, że jesteś na
            miejscu tej 'zimnej meduzy', albo 'małego brzdąca'. Miło? Cieszę się, że masz te
            wyrzuty. Może jego żona ma piękne wnętrze...nie wszyscy eksponują swoje zęby
            zdrowe na 7 uśmiechając się do każdego (czemu miała być dla Ciebie miła?)...to
            Ty odbierasz Ją jako kogoś zimnego i niegodnego wierności męża...ajajaj, ktoś
            fajny sie Tobą zainteresował i już jesteś w stanie zniszczyć życie tylu ludziom
            (nie tylko żona i dzieci będą płakać.
      • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:25
        Aguś!!! Moze i wolałabym ale.....Z kilkoma próbowałam - zakompleksieni do
        granic mozliwości. Z kolei jak majacy jakąs pozycje to maja kuku na swoim
        punkcie. On jest jakis taki normalny - nie ma kompleksów i moja pozycja mu nie
        przeszkadza bo tez do wielu rzeczy w zyciu doszedł. On mnie taktuje normalnie.
        • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:49
          Ty sie juz widze na ten romans przygotowujesz. Przygotuj sie tez na lzy i to
          nie tylko swoje... Piszesz, ze ta jego malzonka jest zimna ryba, ale z ta ryba
          on ma dzieci, wiec chyba jednak cos ona musi miec w sobie, szczegolnie ze jest
          nieurodziwa. Gosciu improwizuje, tak to widze.
    • sfajczala Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:21
      Olej gada
    • nutopia Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:46
      idź szukaj rozgrzeszenia u jego żony
    • angoisse Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:55
      to 1974 to rok urodzenia?
      • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:58
        tak
        • angoisse Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 22:00
          to nie badz az taka głupia bo w tym wieku juz nie wypada.
      • angoisse Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 21:59
        simona1974 napisała:

        > ale Ciągnie nas do siebie
        > to widac ale ja nie potrafie zapomniec o tym ze komus wyrzadzam krzywdę.


        nic sie nie martw, na pewno bedzisz miala liczne orgazmy , zrekompensuja ci
        poczucie winy a zona moze sie dowie dopiero po roku wic troche sobie pouzywasz.
        • ja.nika Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 22:08
          simona1974 napisała:ja nie jestem dziunia
          tylko babka na poziomie.
          Jak czytam to co piszesz, to szczerze wątpię.
          Gościu wciska Ci tak typowe teksty, że aż zęby bolą a Ty je łyksz jak
          małolata. Ktoś tu wczesniej napisał, że w Twoim wieku to już nie wypada być
          taką naiwną.
          Zgadzam się z tym.
          • brunetta2 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 22:12
            Simona ,a do tej pory co robilas?Zegar biologiczny bije?Naiwna gaska i slodka
            idiotka ,a jaka pustttttaaaa.
    • angoisse mam pomysł 11.05.07, 22:33
      zatrudnij sie do nich jako opiekunka do dzieci.
      Zona bedzie miala czas, wyjdzie do pracy, albo do kosmetyczki, odpocznie, zadba
      o siebie i odzyje na nowo. Maz z nią zacznie wychodzic na kolacje, na nowo
      podrywac i byc zazdrosny i zaintrygowany jej zmianą. Oboje zrelaksowani dobrym
      winem beda wracać do domu gdzie będa na nich czekac równie zadowolone z życia i
      z opiekunki wymyslajacej im ciekawe gry, dzieci. pelnia szczescia. facetowi
      zapewnisz rodzinne szczescie- a niewiele jest w zyciu spraw bardziej wartych
      zachodu.

      Jesli kochasz go, to chyba zrobisz to dla swojego kochanego Misia?

      Jesli tego nie zrobisz to znaczy ze jestes zwykła egoistyczna zołza i nie wiesz
      co to miłość, związek z tobą oprócz tych kilku niewiele wartych orgazmów
      zatruje mu życie.
      Takie sa fakty, psze pani. howgh.
      • vandikia Re: mam pomysł 12.05.07, 10:51
        angoisse napisała:

        > Takie sa fakty, psze pani. howgh.

        wymyślone przez Ciebie :>
    • yagiennka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 11.05.07, 22:37
      Aha biedna nieszczęsna. Bo ty nie masz wolnej woli i cię ktos zmusza do tego
      umawiania, no po prostu same nogi cię niosą a potem samo ci się tak wskoczy mu
      do wyra. Weż ty się puknij w czerep i zostaw tego faceta.
    • angoisse a ja w ogole to zgłaszam protest 11.05.07, 22:41
      to faceci są źli, wredni, szuje, napaleni na wolne niewinne kobietki,
      zdradzają, wykorzystują, siłą i podstępem do łózka na trzecia zaciągają dziwice
      i w ogole dranie!.... wiec Simona nie zaburzaj mi statystyk napalajac się z
      premedytacją na ojca dzieciom cudzego męza!
      • simona1974 Re: a ja w ogole to zgłaszam protest 11.05.07, 23:04
        OK. Wygrałyscie. Cała sytuacja rzeczywiscie jest do niczego. w sumie jak jest
        niezadowolony z zony tio pewnie i ze mnie bedzie niezadowolony po jakims czasie.
        Cóz mi pozostaje jak powiedzie Wam dzieki za to ze mi otworzyłyscie oczy bo juz
        mi sie zaczynały robic maślane. Tylko jak mu to teraz powiedziec żeby nie
        stracic dobrego kontrachenta - jego firma przynosi mojej niezłe i stałe
        dochody. Pewnie teraz odejdzie mi dobry klient. szkoda w sumie mogłam na
        pierwszym spotkaniu go spławić.
        • angoisse Re: a ja w ogole to zgłaszam protest 11.05.07, 23:13
          MY wygrałyśmy?? no to ty w takim razie musiałas albo przegrać z nami albo się
          strasznie dla NAS poświęcić... tak mi przykro...

          jak dla mnie mozesz mu dawac orgazmy kiedy chcesz. wtedy na pewno TY WYGRASZ.
          tiaa..
          • simona1974 Re: a ja w ogole to zgłaszam protest 11.05.07, 23:22
            ale się przyczepiłas do tych orgazmów. A ja go nawet jeszcze po buzi nie
            pogłaskałam. Nie chodzi o to kto wygrał a kto przegrał. Chciałam waszej opinii
            na ten temat i dostałam. jestescie zgodne. Przemyslę pewnie temat jeszcze nie
            raz. A Tobie sie nigdy nie podobał facet koleżanki czy mąz sąsiadki? facet mi
            sie podoba. było miło. Nie myslałam na razie o nim w kontekscie orgazmów.
            • angoisse Re: a ja w ogole to zgłaszam protest 11.05.07, 23:35
              (piszesz jakbys miala co najmniej 10 lat mniej niz masz)

              no fakt, o orgazmach pomyślisz za chwile na razie trzeba by sie pozbyc
              paskudnej zony i dzieciakow? :)
              jesli w twojej głowie powsatla mysl zeby facetowi z dwojka dzieci wlazic w
              parade i potakiwac w krytykowaniu zony, to pewnie jestes tak zdesperowana ze
              jak nie ten zonaty to inny byle był,
              w twoim wieku zaczynanie romansu z zonatym to wlasciwie przekreslenie sobie
              szansy na zwiazanie sie z wolnym i normalny zwiazek, teraz jeszcze mozesz
              znalezc spokojnie wolnego faceta.
              jesli bawi cię rozwalanie rodzin, cierpienie zony, łzy i histeria dzieciaków
              to spotykaj sie z zonatymi, a prosze cie bardzo, nikt cie pilnowal nie bedzie
              jak nie masz zamiaru sama sie pilnowac
              ale na litość - wybieraj sobie przynajmniej bezdzietnych mężusiów. dzieciaki
              nie są winne że wskakujesz do lóżka znudzonemu tatusiowi a on ochoczo
              wykorzystuje okazje by sie zabawic złudnie liczac, ze "tym razem moze żona nie
              wykryje i w domu nie zrobi piekła.
    • simona1974 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 00:04
      ulala!!! Chyba jednak nie jest ze mną tak żle bo juz dostałam przed chwilką
      rozgrzeszenie na forum za moje randki z żonatym.
      Jakąs chwile temu na GG rozmawiałam na temat z moja przyciólką - ona widzi same
      plusy - ja mam przyjemność i zero obowiązków w takim układzie. On sie stara,
      jego zona prasuje mu koszule nieswiadoma tego gdzie i dla kogo on sie stara
      super wygladać itd. Pewnie stwierdzicie ze jestesmy małpy dwie.
      • raohszana Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 00:30
        Nie, ja powiem tak, jak mawia moja matka.
        Prostytucja to jest zawód, ale ku****wo to się ma we krwi.
        • sapalka1 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 12:12
          popieram Cię. Obrzydzenie mnie bierze, jak czytam wypowiedzi takich pustych idiotek, (jak autorka wątku) które niszczą innym życie
      • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 09:59
        Jest gorzej z toba niz myslalam. Twoja kolezanka to taka sama idiotka jak ty.
        33 lata i poziom zerowy Zdrowego Rozsadku. Sama na wlasne zyczenie spieprzysz
        sobie zycie, ale to oczywiscie twoja sprawa.
    • pink.girl Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 00:29
      No to dobrze, że masz w ogóle skrupuły. Skończ znajomość, do niczego dobrego
      nie prowadzi...
    • volta2 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 01:12
      śmieszna jest ta cała sytuacja.
      gdybyś nie podała swojej daty urodzienia, to może mogłabym uwierzyć, że facet
      cię podrywa, był miły i żona niedobra - niestety, data twoich urodzin mówi
      dużo - w tym wieku jak się nie ma swojego, stałego faceta, to szuka się
      jakiegokolwiek. może być i żonaty i dzieciaty, byle był, a jak jeszcze z kasą i
      klasą(wybacz, ale ten gość klasy nie ma, jeśli składa ci propozycje spotkań, no
      oczywiście może być tak, że on to traktuje biznesowo, li tylko), to tym lepiej.

      desperacja, simono, to tylko desperacja:)

      tak na marginesie, żony takie głupie nie są - inaczej przecież nie byłyby
      żonami takich fajnych facetów - jak facet ma zajęte wieczory, a one nic z tym
      nie robią, to znaczy, że te babeczki takie groźne nie są, i nie ma się o co
      martwić aż tak bardzo, może wyręczysz taką zimną żonę w jej obowiązkach, ona
      też z tego układu będzie miała korzyści- spokój w nocy, facet w lepszym
      nastroju do domu wróci, a wyrzuty sumienia perfumkami i różami załatwi, no i
      dla niepoznaki na egzotyczne wczasy z rodzinką wyjedzie.
      • angoisse za stara żeby nie być TRoLLEM :))))) 12.05.07, 11:30
        tak w trzecim poscie juz to czuć:))))
      • papieska_kremowka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 02:14
        volta2 napisała:

        >(...)w tym wieku jak się nie ma swojego, stałego faceta, to szuka się
        > jakiegokolwiek. może być i żonaty i dzieciaty, byle był, a jak jeszcze z kasą >i klasą (...)

        Oczywiiiiście, każda kobieta w TYM wieku (o ile nie należy do grona tych pobłogosławionych przez życie mężusiem) spędza dnie na desperackim podrywie - nawet najnędzniejszego luja, byle tylko był płci przeciwnej ;] Zegar biologiczny tyka, macica szaleje, a wyuzdane sucze z żądzą w oczach rzucają się na cudzych mężów. Słowem, życie kończy się po trzydziestce ;]
        Dobre, dobre.
        • kookardka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 08:36
          o wypraszam sobie !!! :)))
          zegar mi tyka, macica szaleje :)))
          ale na cudzych mężów się nie rzucam :)))
    • nadinka_nadinka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 03:25
      przeciez i tak sie z nia ne rozwiedzie. chcesz byc zawsze na drugim miejscu? po co/
    • myszz Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 10:23
      wzruszyła mnie twoja historia
    • ewik_75 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 11:40
      simona, sa dwie mozliwosci:

      1/ jestes trollem. troche nie chce mi sie wierzyc, zebys po kilku dniach po
      zalozeniu watku "jestem piekna, spelniona, zyje dostatnio, nie mam faceta, co
      robic" spotkala tegoz faceta i to odo razu zonatego i dzieciatego. Prace z
      socjologii o singielkach piszesz i materialy zbierasz?

      2/ zwyczajnie zdesperowana jestes. Jesli to prawda, co piszesz, to mozliwe, ze
      facet widzi, ze biedna, wyglodzona zadbana kobietka chetnie za pare spotkan i
      slodkich slowek urozmaici mu zycie seksualne. I tak sie pewnie stanie.

      tylko ze wtedy wyjdziesz z tego jeszcze bardziej poobijana i zdesperowana. Bo
      czego sie spodziewasz? Ze on od zony odejdzie i bedziecie zyc dlugo i
      szczesliwie mimo dwojki jego dzieciakow?
      ???? Pogielo Cie ????

      Jesli w to wejdziesz, to bedzie znaczylo, ze na to zaslugujesz..

      Voila.
      Wybor nalezy do Ciebie.
      • angoisse Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 11:52
        bezwarunkowo troll, albo kolejna nawiedzone kandydatka chętna do
        programu "warto rozmawiac" |:))))))
        • ajperla Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 14:29
          Powiedz w pracy, że nie chcesz mieć więcej kontaktów z tym panem i tego sie
          trzymaj. Niech Cię nie zwodzą czułe słówka i narzekania na żonę, taka natura
          większości mężczyzn, że jak im sie zdobycz sama pcha do łóżka to chętnie
          skorzystają. Byłam w podobnej sytuacji, podobał mi się facet od 2 lat w stałym
          związku, on mnie podrywał, a ja głupia myślałam że dla mnie zerwie z tamtą.
          Tacy na ogół są szczęśliwi, ale po jakimś czasie brakuje im rozrywki,
          namiętności, pojawia sie rutyna itp i wtedy szukają przygód. W moim przypadku
          facet chciał tylko poflirtować, a ja w porę posłuchałam rad z forum i szybko mi
          przeszło. A jak koniecznie chcesz kogoś znaleźć to polecam biuro matrymonialne.
          • brunetta2 Re: Jakie to szczescie 12.05.07, 15:36
            dzielic sie facetem z druga kobieta[zona]?Kto tak robi i im to nie przeszkadza
            KOCHANICE.Jakie to obrzydliwe.
    • azazela Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 18:38
      w milosc i na wojnie wszytskojst dozolone ALE...
    • qw994 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 12.05.07, 18:39
      Radzę ci dobrze - zacznij myśleć głową, a nie dupą.
      • kamyk-zielony Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 07:15
        Jak ćmy do lampy... a potem płacz.
    • kookardka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 08:47
      Gdzie Wy wszystkie byłyście, jak na forum mężczyzna była
      dyskusja o zdradzie, co ??? :))))


      Pakujesz się w nieszczęście kobieto. W spotkaniach na kawę
      nie ma nic złego,tym bardziej, że to kontrahent jak pisałaś ...
      Ale już, jak piszesz, zaczynasz mieć moralnego kaca,
      pomyśl co będzie, gdy znajomość z tym panem pójdzie dalej ...
      chcę wierzyć w to, że Twoje wewnętrzne przekonanie o tym,
      że angażowanie się w taki układ nie jest zbyt uczciwe - weźmie górę.

      Uczciwy człowiek najpierw kończy zwązek, który nie daje mu satysfakcji,
      dopiero potem zaczyna coś nowego ... jeśli ktoś jest uczciwy wobec siebie
      i nie tkwi w czymś dla zasady, bo tak wypada, to jest szansa, że będzie
      też uczciwy wobec Ciebie.

      Poza tym, jeśli to kontrahent, zastanów się, czy on nie umawia się
      z Tobą na stopie biznesowej... pomyśl też o tym, czy nie chodzi mu
      o łatwiejsze negocjacje - może chce coś ugrać w ramach współpracy ?
      Panowie bywają też mili z natury, a nie dlatego, że chcą babki
      zaciągać do wyrka ...
    • janedoe Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 10:51
      sorryyy ale zrobiłyście wielki sabat czarownic, poprawne politycznie i porządne
      obywatelki, najchętniej byście dziewczynę ukamieniowały i to jest dopiero
      żałosne.
      Kiedy facet ma w domu wszystko co potrzebuje nie rozgląda się na boki, wina
      leży też po stronie ŻON domowych! i weźcie to pod uwagę. Nie rozumiem dlaczego
      ONA jest od razu przyczyną wszystkich niepowodzeń małżenstw - łatwo wam sie
      zwala odpowiedzialność ? TO TA TRZECIA rozbrana napalona wpakowała się mojemu
      mężusiowi do łóżka?? to jest dopiero hipokryzja. Trochę obiektywizmu miłe panie.
      • kookardka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 11:00
        > Kiedy facet ma w domu wszystko co potrzebuje nie rozgląda się na boki, wina
        > leży też po stronie ŻON domowych! i weźcie to pod uwagę.

        ja wychodzę z założenia, ze jeśli w związku dzieje się coś złego,
        to trzeba to próbować naprawić, albo powiedzieć papa.
        skakanie na boki w takiej sytuacji, ani nie prowadzi do rozwiązania
        kłopotów w małżeństwie, ani nie jest uczciwe - jest wygodne,
        bo pozwala schować głowę w piasek i nijak się ma do uczciwości
        wobec drugiego człowieka.

        Jesli ktoś w ten sposób załatwia swoje kłopoty w związku, to znaczy,
        że idzie po najmniejszej linii oporu i nie jest wartościowym
        ( w moich oczach) człowiekiem a z takimi nie warto się zadawać,
        bo tylko same kłopoty z tego mogą wyniknąć.
        • mnb5 Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 12:14
          To, co napisalas jest bardzo sluszne. Ja znam dosc dobrze przypadek, gdzie
          facet robil wszystko, zeby utrzymac malzenstwo. Co opowiadal naiwnym? Prawde.
          Ze im sie nie uklada, ze jest zle. Na rozwod nie chcial sie zgodzic. I walczyl.
          Ale o swoja wygode. Zona, z ktora nie mozna sie rozwiezc to dobra wymowka.Walka
          z zona zadajaca rozwodu - wspaniala reklama meskiej odpowiedzialnosci za
          rodzine.
          Kochanka, z ktorej wyszlo mu zrobic nowa zone, na szczesliwa nie wyglada. Ale
          sama chciala.
      • ewik_75 janedoe, 13.05.07, 13:10
        do bialej goraczki doprowadza mnie stwierdzenie "pies by nie wzial, jakby suka
        nie dala" i tym podobne.

        zgadzam sie, ze zwalanie calej winy na kochanke to hipokryzja i/albo
        zaslepienie zon i chec zrobienia z siebie meczennicy.

        no, ale sorry - jesli jest mu zle w malzenstwe, to niech albo o nie walczy albo
        zlozy pozew o rozwod.

        zdrada niczego nie zalatwi.
        A kochanka juz na pewno nie jest zadnym rozwiazaniem.

        a z drugiej strony ciekawa jest jej taktyka usprawideliwiajaca - on taki
        swietny, z klasa, a ona taka zanidbana i brzdka.. To, co - moze go przeleci, od
        razu zycie bedzie barwniejsze, co?
      • agg.agnieszka Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 13:16
        My nie tylko krytykowalysmy ja ze stanie sie przyczyna ,,kleski malzenskiej''
        ale takze, ze sama narobi sobie klopotow. Krytyka nasza jednak nic nie
        zdzialala. Panienka po rozmowie z kolezanka z gg , jak sama napisala
        zostala ,,rozgrzeszona''.Infantylna kobieta pozbawiona instynktu
        samozachowawczego i wyobrazni.
      • angoisse janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 13:32
        mnie nie interesuja pobudki tego faceta do przespania sie z autorką, ani ilośc
        papilotów na głowie jego zony i powód ich założenia, to problrm między zona i
        mężem i w rzeczywistosci może wyglądać tak, że to on ma śmierdzace skarpetki a
        nie zona papiloty.


        Rozważamy zachowanie autorki tematu-
        to ona zwala w kazdej swojej wypowiedzi winę(absurdalne argumenty na prawo
        faceta do zdrady np o urodzie) na zonę tego faceta, usprawiedliwiajac tym
        swoją chcicę na wskoczenie mu do łóżka i plany by mu zawrócic w głowie na tyle,
        żeby zostawił dla niej rodzinę. To dopiero hipokryzja.

        • mnb5 Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 14:34
          Od wskoczenia do lozka do rozbicia rodziny jest daleka droga. Dziewczyna szuka
          klopotow. Unikanie relacji zonatymi facetami powinno byc naczelnym haslem
          kazdej egoistki. Bo jak sie "omsknie" i mis przy zonie zostanie a ona zbyt
          mocno bedzie zaangazowana - poboli. A po co?
        • kamyk-zielony Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 14:41
          Byłoby cudownie, gdyby dobry wygląd małżonki, udany sex i pyszne obiadki mogły
          zatrzymać męża przy boku żony. Niestety na to nie ma mądrych, dlatego zdradzane
          są i te piękne np. rodzima Doda i te mniej atrakcyjne i przebojowe np. rodzima
          Kowalska. Jest czynnik, który niemądrego faceta, który teoretycznie ma w domu
          poukładane, pcha w ramiona innej : rutyna i OKAZJA. Jak wiadomo ta ostatnia z
          uczciwego obywatela może uczynić złodzieja. Po roku znajomości 90% facetów nie
          skorzysta z takiej okazji, po kolejnych latach wspólnego pożycia ten odsetek
          spada i to na łeb, więc jeśli lalka kokietuje "starego żonkosia" i wysyła mu
          jasne sygnały, to choćby wcześniej nie myślał o zdradzie, zaczyna kombinować...

          • angoisse Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 14:47
            bo pytanie, gdy 100zł lezy na ulicy to kto sie nie schyli? a ilu bedzie szukac
            wlasciciela by uczciwie oddac mu jakaś tam niewiele znaczącą stówę?
            • kamyk-zielony Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 14:51
              angoisse napisała:

              > bo pytanie, gdy 100zł lezy na ulicy to kto sie nie schyli? a ilu bedzie szukac
              > wlasciciela by uczciwie oddac mu jakaś tam niewiele znaczącą stówę?

              No właśnie.
              • mnb5 Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 15:17
                uwazacie zatem, ze nie istnieja zwiazki, w ktorych ludzie sa ze soba, bez
                skakania na boki? Przyklad Dody jest raczej niefortunny. Ja wiem, ze dla wielu
                tutaj piszacych ona jest moze i idolka, ale to chodzaca glupota i plycizna.
                • angoisse Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 15:36
                  istnieją takie związki, gdzie małżonkowie się szanują wzajemnie i gdzie oboje
                  uważaja zdradę za naganną. gorzej, gdy sie roznią w podejsciu do "wolosci
                  seksualnej" w malzenstwie i interpretacji co jest Zdradą a co nie.
                  a mieszanie gwiazdek z okładek ktore "zyją" poki sie o nich mowi się do tego ma
                  nijak
                  • kamyk-zielony Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 20:56
                    angoisse napisała:

                    > a mieszanie gwiazdek z okładek ktore "zyją" poki sie o nich mowi się do tego ma
                    >
                    > nijak

                    Chodziło mi tylko o jaskrawy, znany wszystkim przykład. A ma się tak do sprawy,
                    że moim zamiarem była próba uzmysłowienia janedoe, że czy piękna czy brzydka,
                    czy stara, czy młoda, czy z kasą czy bez-jednym słowem-każda kobieta może paść
                    ofiarą zdrady jeśli wyjdzie za dupka.
                    • janedoe Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 21:05
                      hmm ale ja sobie z tego zdaję sprawę :)
                      tylko żony zrzucające odpowiedzialność na kochanki też sobie powinny zdawać z
                      tego sprawę...
                      myślę że to jest temat rzeka, że tak naprawdę to singielki powinny sobie dawać
                      na wstrzymanie, żony dbać o swoich chłopów, ale weźcie pod uwagę, że czasami
                      naprawdę ludzie nie są dobrani i nie ma co ciągnąć związku na siłę.
                      poza tym obecnie jest więcej rozwodów niż ślubów, specyfika czasów, mało
                      dbałości o związki pewnie...
                      a nawet jeśli koleżanka zdecyduje się na 'romans' a chyba już zdecydowała to
                      jej decyzja i jej morza łez... że da się wykorzystać.
                      Zobaczcie przecież wszyscy jesteśmy dorośli! każdy ponosi konsekwencje swoich
                      działań i jak znam życie rady na forum nie zmienią jej podejścia.
                      • angoisse Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 21:13
                        jesli pyta na forum= to odpowiadamy co uważamy za słuszne, jesli mimo "rad"
                        zechce stracic kilka lat zycia na to co w 95%prawdopodobienstwa ją czeka -to
                        nikt jej tego nie zabroni zrobić.
                        ale jej "tłumaczenia" swojego postepowania sa wyjatkowo głupie i infantylne,
                        nawet jak maja być prowokacją forumową to mogłyby być z większą wrazliwością
                        przygotowane. Argument 33 letniej kobiety "pogadałam z kolezanka przez gg i ona
                        twierdzi zebym weszla w romans wiec wchodze" sugeruje kompletna niedojrzalosc
                        emocjonalna.
                        A rozwody rozwodami - a to nie kochanka ma się rozwodzic, ale maz i zona i to
                        sprawa między nimi. Facet ktory sam sie nie rozwodzi tylko "szuka okazji" , a
                        rozwod wymusza to na nim kochanka nie jest wart funta kłaków i kochanka tyle
                        samo sie przy nim nacierpi ile zona.
                        • janedoe Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 21:16
                          Facet ktory sam sie nie rozwodzi tylko "szuka okazji" , a
                          > rozwod wymusza to na nim kochanka nie jest wart funta kłaków i kochanka tyle
                          > samo sie przy nim nacierpi ile zona.
                          tu się zgadzam w 100%
                          szczerze to włączyłam się w tą dyskusję gdyż odebrałam ją za strasznie
                          emocjonalną a wręcz agresywną i to mnie bardzo zaskoczyło.
                          tak jak pisałam temat rzeka, pozdrawiam ciepło
                          • angoisse Re: janedoe o czym ty gadasz? 13.05.07, 21:25
                            pozdrawiam :)
    • janedoe Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 21:07
      poza tym powiedzcie szczerze że wasi faceci nie wkurzają was? np piwo wypije,
      mecz ogląda, za dużo pracuje, wyszedł z kolegami, za mało zarabia, popisuje sie
      jak dziecko itp itd
      na pewno w tym momencie dajemy upust złościom i złośliwościom ...
      • angoisse Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 21:15
        a czy to wkurzenie, daje prawo do znalezienia sobie kochanka mnie? czy kochanki
        jemu?:)
        • janedoe Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 21:18
          nikogo do niczego ... ale to pierwszy krok to rozwalenia wszystkiego... tak mi
          się wydaje.
          niestety codzienność szara i rutyna niszczy, trzeba o tym myśleć zawczasu ot i
          tyle.
          • angoisse Re: Moje szczęście kosztem nieszczęścia innej kob 13.05.07, 21:24
            zawsze zdarzaja się kryzysy w związku, wiekszosc mozna przeczekac,
            przepracowac, zmienic.
            Ale Jesli akurat w kryzys wepchnie sie swiezutka i chętna "rozumiejąca"
            kochanka ..to różnie sie kończy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja