maxtorrka
18.05.07, 21:00
Dziś...
Przyszedł, pogadaliśmy... od paru dni był jakis dziwny - ale myślałam że może
coś w pracy...
Okazało się że poznał inną dziewczynę i zakochał i sadzi ze "przerodzi się
to w coś poważnego".
Nie chce mnie oszukiwać ani jej . Może nawet bardziej jej :(
Świetny facet w którym jestem strasznie zakochana.
No cóż.
Powiedziałam że rozumiem, tak bywa. Że w sumie dziękuję za szczerość i odwagę
że załatwił to w sposób uczciwy
No bo co miałam powiedzieć ?:( . Nie zmuszę go by mnie kochał...
Byliśmy ze sobą prawie rok. Myslałam, że coś z tego fajnego będzie...
Wszystko na to wskazywało. Nagle on na służbowym wyjeździe poznał tamtą -
zakochał się i tyle.
Załatwił całe to zerwanie naprawdę najbardziej jak to możliwe w takiej
sytuacji - z klasą i po męsku.
A ja... eh... nawet nie mogę powiedzieć że to "świnia i drań" i że "nic nie
wart". Może by to pomogło?:( Może mniej by było żal - nie wiem
Bo to jak człowiek radzi sobie z trudnymi sytuacjami, jak stara się to co
trudne - zrobić delikatnie ale stanowczo , być fair, jak najmniej zranić -
też o nim świadczy.
Straciłam więc dziś - świetnego, wspaniałego faceta.
Boli :(