jonajona
21.05.07, 13:41
To teraz napiszę, że od dwoch tygodni jakie mineło od długiedo weekendu,
staraliśmy się spedzac wiecej czasu razem. Jednak w sobote po wycieczce z tą
grupą poszedl na impreze i wrócił o 7.30 rano !! wogule jakies to chore bylo
bo
i mnie zaprosil tam i ja przyjechałam, jednak cąłkowicie tam izolował sie
odemnie a na zdjęciach cały czas był z tą laska !! Gdy zwrociłam mu uwage
zaczał byc wobec mnie agresywny i osmieszać mnie przed tymi ludzmi. Wyszłam o
3.30 nie wyszedł ze mną mimo, że pytałam czy wyjdzie. Spakowałam go wczoraj,
kazałam się wyniesć, doszłam do wniosku, że od 2 lat nie tworzymy związku
ostatnie poł roku tym bardziej. Zadzwoniłam do jego matki, majac nadzieję, że
powie aby wyszedł ale oczywiście nic nie ugrałam, teraz bedzie jak w hotelu
dalej mieszkał miesiąc... aż się wyniesie. to co powiedzialm do jego matki
słyszał, dlatego mi lepiej - oczywiście on wszystko neguje i jest urażony ale
ja naprawde nie mialam innego wyjście bo ten związek nie może dalej tak
wyglądac jak wygląda. nie chcę pierwsza zaczynać rozmowy bo wiem co mi powie,
i
juz mnie to męczy, ech, czarno to widzę !! Ale muszę to zrobic bo coraz
gorzej
ze mną jest. Muszę zapisac się do psychologa bo wiem, że nie jestem bez winy.
Za mało wymagam, wszystko potrafie sama zrobić i nie angażuję go w nic i
wogule
jestem załamana kolejna porażką w moim zyciu.