miłość po wielu próbach...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 14:44
ma szansę, czy jest spisana na nieuchronną stratę? Jak myślicie, na podstawie
własnych doświadczeń, przemyśleń. Nie chodzi mi o chodzenie tylko z
chłopakiem, dziewczyną w wieku 15 lat. Tylko o miłość dojrzałą, lecz "trudną"
30 latków.
    • anahella Re: miłość po wielu próbach... 05.06.03, 22:07
      Gość portalu: Dove29 napisał(a):

      > ma szansę, czy jest spisana na nieuchronną stratę? Jak myślicie, na podstawie
      > własnych doświadczeń, przemyśleń. Nie chodzi mi o chodzenie tylko z
      > chłopakiem, dziewczyną w wieku 15 lat. Tylko o miłość dojrzałą, lecz "trudną"
      > 30 latków.

      Nie wierze w powtorki. Jezeli chodzi ci o wieczne rozchodzenie sie i powroty to
      polozylabym na takiej krzyzyk.
      • Gość: .................. Re: miłość po wielu próbach... IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 05.06.03, 22:18
        U mnie milosc nie potrzebowala i wciaz nie potrzebuje zadnych prob.
        Poprostu kocham albo nie. Kochanie "rozumowe" dotyczy i dosc czesto
        zamyka sie w "probach", ale wg. mnie ono nie jest prawdziwa
        miloscia, a ja bym powiedzial raczej ta wymyslona.
      • coletta24 Re: miłość po wielu próbach... 05.06.03, 22:21
        I ja tez sie tu zgodze, to nie ma sensu. Ewentualnie mozna sie umowic ze swoim
        bylym/a na seks nie bedac w zadnym ukladzie, lub bedac tylko w malo
        satysfakcjonujacym.
        • Gość: a Re: miłość po wielu próbach... IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.03, 22:28
          caly zwiazek jest ciagle proba. jesli sie uda to super jesli nie to wyciagasz
          z tego wniosek i uczysz sie dalej.
          ja i moj facet jestesmy razem juz kilka lat i nadal uczymy sie cos o sobie na
          nowo, staramy sie i probujemy.czy tak latwo jest znalezsc kogos kto bedzie ta
          wielka miloscia? czasem lepiej sie wziasc w garsc to po prawcowac nad tym co
          sie ma. ja nie zaluje!
          • dorotka1970 Re: miłość po wielu próbach... 05.06.03, 22:54
            Gość portalu: a napisał(a):

            >czy tak latwo jest znalezsc kogos kto bedzie ta
            > wielka miloscia?

            Nie latwo. Ale chyba nie chodzi o to, zeby bylo latwo? Nikt nie ceni tego, co
            latwo przychodzi. Jesli wiesz, ze osoba, z ktora jestes to nie ta/ten... to
            nad czym tu pracowac?
            To samo mysle o "probowaniu" czyli wracaniu do "ogrzewanego zwiazku". Nie ma
            sensu. Albo sie kochamy albo nie. Tego sie na wypracowac. Wypracowac mozna
            kompromisy z osoba, ktora sie kocha.
    • Gość: Dove29 Re: miłość po wielu próbach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 10:17
      dziękuję za wsze wypowiedzi. Wynika z tego jednak, że jeśli miało, ma się
      przejścia, to nie można kochać tej osoby albo tylko "rozumowo". Powiem tak,
      kochamy się bardzo, nie umiem powiedzieć czu rozumowo, czy nie, i tak za dużo
      juz definicji wkładamy w to co robimy codziennie. Czujemy się, czujemy, że
      jesteśmy dla siebie a jednak czasami miewamy b. ciężkie chwile, chwile próby,
      które przeżywamy, one mijają, rozmawiamy i uczymy się siebie. Uznajemy, że jest
      to etap naszego związki, jeden z etapów. Owszem zdajemy sobie sprawę, że
      istnieją związki, gdzie nie ma takich "trudnych" sytuacji, że być może z kimś
      innym na pewno byłoby inaczej, nie wiemy tego, czy lepiej czy gorzej, bo to
      oczywiste. Jednak tak szukając "ideału" (których nie ma) możemy ominąc
      wszystkie swoje marzenia a mamy je na codzień związane ze sobą. Oboje mamy wew.
      problemy i myślimy, że w tym największa tkwi tajemnica, ale miłość na pewno
      jest, to wam mogę zagwarantować, tym bardziej jestm o tym przekonana i świadoma
      swych słów, że już nie jesteśmy nastolatkami i przeżyliśmy różne miłości i
      oczarowania. uwielbiamy siebie na codzień, ale jak w każdym związku, człowieku
      gdzieś jest niestyczność, która próbujemy odnaleźć, zdefiniować i zażegnać jej
      na ile pozwoli nam nasza psychika. Dziękuję wam bardzo.....i życzę szczęśćia.
      • aguszak Dove, dopiero drugi Twój post... 06.06.03, 10:56
        ... trochę rozjaśnia o jakie "próby" Tobie chodzi - mnie się wydaje, że związek
        jest ciągłą walką (no może to za mocne słowo_, zmaganiem się ze sobą i z
        życiem, czyli ciągłą próbą i dochodzeniem do jakiś kompromisów... tego się nie
        da uniknąć i jeżeli ciągle się kochacie, jeżeli ciągle się rozumiecie i
        dochodzicie do momentu porozumienia, to wszystko jest ok. Gorzej, kiedy
        przestajecie chcieć tych kompromisów, a zaczynacie walczyć "o swoje"...
        Pozdrowionka i głowa do góry :)))
    • hella100 Re: miłość po wielu próbach... 06.06.03, 10:33
      Odgrzewana smakuje tylko zupa
      • Gość: Dove29 Re: miłość po wielu próbach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 11:03
        hella100 napisała:

        > Odgrzewana smakuje tylko zupa

        podobno właśnie nie:))), a wolę zupę świeżą....a związku i miłości z zupką,
        drugim daniem porównywać nie będę. dziękuję jednak za wypowiedź:)
    • Gość: małgosia Re: miłość po wielu próbach... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 11:10
      Powiem szczerze, że nie rozumiem, co oznacza termin "próba". Bo próbą moze byc
      rozstanie, czyjaś choroba, jakieś traumatyczne przeżycia finansowe... Wiele
      prób powiększa miłość, dlaczego miałaby być skazana na wyginięcie???
      • Gość: Dove29 Re: miłość po wielu próbach... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.03, 13:46
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Powiem szczerze, że nie rozumiem, co oznacza termin "próba". Bo próbą moze
        byc
        > rozstanie, czyjaś choroba, jakieś traumatyczne przeżycia finansowe... Wiele
        > prób powiększa miłość, dlaczego miałaby być skazana na wyginięcie???

        nie wiem małgosiu...dlatego pytam was:)
        • Gość: .................. Re: miłość po wielu próbach... IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.06.03, 00:50
          Wlasnie to pojecie "proby" mozna roznie rozumowac. Ja uwazam, ze
          jezeli kocham mocno tzn. w takim przypadku proby (sprawdzanie tej
          drugiej, kochanej osoby) sa wykluczone, jakgdyby zbyteczne czy nie
          potrzebne. W takim przypadku poprostu sie tej osobie ufa i to we
          wszystkim. Jezeli masz na mysli, probe zycia, to sie z Toba
          zgadzam. Kazdy nowy dzien, jest kolejna jego proba (z miloscia lub
          bez - nie wazne). Tylko, zatytulowanie tego watku jakos mi mowi o tej
          pierwszej probie, czyli sprawdzaniu z jednej strony, przekonywaniu sie i
          zarazem udowadnianiu ze sie ten ktos nadaje do milosci, a to juz
          pachnie zupelnie czyms innym, odleglym od wielkiej milosci.
          • Gość: małgosia Re: miłość po wielu próbach... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 07.06.03, 11:31
            Ale są takie próby, które zsyła los i jeśli się z nich wyjdzie zwycięsko, to
            myślę, że miłość wzrasta bardzo. A co do próbowania drugiej osoby celowo, to
            moim zdaniem jest to sprzeczne z miłością
    • zalotnica Re: miłość po wielu próbach... 07.06.03, 11:55
      Gość portalu: Dove29 napisał(a):

      > ma szansę, czy jest spisana na nieuchronną stratę?


      Jesli sie naprawde kocha , to na "dobre i na zle" ...czy masz jeszcze
      jakies watpliwosci...?
    • Gość: Dove29 Re: miłość po wielu próbach... IP: *.acn.pl 07.06.03, 17:20
      wątpliwości zawsze jakieś się ma. Jedno jest pewne, nie mam wątpliwości co do
      uczucia którym się obdarzamy...zarówno jestem pewna swojej miłości do niego,
      jak i jego miłości do mnie i wzajemnie. Jeśli chodzi o słowo "próba", to
      chodziło mi o to, że przede wszystkim oboje kiedyś już rozczarowaliśmy się co w
      konsekwencji powoduje, że miewamy spore problemy. Wszyskie jak do tej pory
      przezwyciężylismy i pragniemy,marzymy być razem, ale właśnie z powodu tych
      naszych problemów zrodziło się we mnie pytanie, czy mimo wszystko nasza miłość
      ma szansę. Jesteśmy 1,5 rocznym związkiem, ale wydarzyło się tyle w tym
      okresie, że mamy wrażenie iz znamy się conajmniej dwa razy dłużej....Pozdr
      • Gość: .................. Re: miłość po wielu próbach... IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 07.06.03, 20:30
        Skoro tak, to oczywiscie ze ma szanse. Powinienas wiedziec o tym,
        ze milosc wszystko wybacza. Twoja wydaje sie byc (byla) raczej
        watpiaca, stad to Twoje pytanie o niej. Nie martw sie i popraw sie
        z tymi "wydarzeniami", bo mam obawy, ze nastapily one nie z
        nadmiaru milosci. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja