avital84
02.06.07, 10:42
Czu uważacie, że powiedzenie komuś, że nie podoba nam się prezent
od niego ( na przykład perfumy ) jest według Was szczytem chamstwa.
Przypuśćmy, że to jedyny zapach, którego nie trawicie i dostajecie właśnie
ten. Mdli Was od niego i nie możecie go na sobie nosić bo dostajecie zawrtów
głowy. I w takiej sytuacji udajecie, że się cieszycie mimo, że reakcja
zapachowa jest zupełnie odwrotna i natychmiastowo macie od niej "globus". Czy
może mówicie, że niezupełnie jest to Wasz zapach, ale dziękujecie.
Ja dostałam od Ojca taki prezent, ale naprawdę był to jedyny zapach, który
mnie odrzuca. Nie wiem jak ktoś mógł mu go doradzić. No i powiedziałam, że
może można go wymienić, bo nie dam rady się nim perfumować, bo boli mnie od
niego głowa. Może sprawiłam tacie przykrość nie wiem, ale nic nie powiedział.
A mama powiedziała, że jestem dziwologiem i wszystko wskazuje u mnie na
stropanieństwo. Począwszy od ubioru, przez to co mówię, jak się zachowuję po
moje dziwactwa. Sama już nie wiem może rzeczywiście jestem chamska i
beznadziejna, ale co mnie najbardziej ruszyło, że jal zwykle sposobem jakim
ona chce mnie urazić jest mówienie o tym, że zostanę starą panną. I może
rzeczywiście tak będzie. Zawsze zresztą mówiłam, że tego chce. Tyle, że teraz
widzę, że dla niej jest to równoznaczne z byciem nikim.
I tym sposobem od perfum przeszło do poważnego konfliktu poglądowego.
Bo mnie się wydaje, że w tym momencie to ona jest bardziej chamska niż ja,
ponieważ wie, że takim gadaniem zawsze sprawia mi przykrość.