A ja jestem sam...

    • Gość: zoja Re: A ja jestem sam... IP: *.talnet.pl 09.01.02, 13:25
      Gość portalu: :( napisał(a):

      > ... a ja jestem sam i ... smutno mi ...
      >
      > Samotny

      Znalazłeś wreszcie jakąś samicę?

      • Gość: Samotny Re: A ja jestem sam... IP: *.astercity.net / 10.128.133.* 25.03.02, 22:53
        > Znalazłeś wreszcie jakąś samicę?

        Nie, bo nigdy jej nie szukalem.
        Szukam kobiety ...


        Samotny
        • Gość: M. Re: A ja jestem sam... IP: *.ipt.aol.com 26.03.02, 06:09
          I na pewno ją znajdziesz. Przeczytałam cały wątek - jestes świetnym facetem,
          miłym, czułym i ciepłym. Tak jak już ktoś napisał - czeka na Ciebie cudowna
          kobieta. Czy Ty wiesz ile kobiet codziennie wieczorem zasypia samotnie w zbyt
          dużym łóżku? A conajmniej połowa z nich to piękne duchem i ciałem kobiety,
          którym po prostu życie tak się ułożyło, że są same i wciąż czekają i wciąż mają
          nadzieję. A później - gdy już znajdują - potrafią docenić i nie popełniają
          błędów, bo już się na swoich błędach czegoś nauczyły. I takiej właśnie kobiety
          Ci życzę. Pozdrawiam - M.
        • Gość: zoja Re: A ja jestem sam... IP: *.talnet.pl 26.03.02, 12:41
          Gość portalu: Samotny napisał(a):

          > > Znalazłeś wreszcie jakąś samicę?
          >
          > Nie, bo nigdy jej nie szukalem.
          > Szukam kobiety ...
          >
          >
          Sam-samiec, samiec-samica, sam-samotny, to taka zbieżność słow (a raczej wydaje
          mi się, że te słowa mają rodowód właśnie od słowa "sam", nie chodziło mi żeby
          kogoś obrazić tym bardziej, że sama jestem sami...,o pardon, kobietą.
          Ale widzę, że jedna na M. się zgłosiła. Powodzenia!
          > Samotny

        • ry_benka Re: A ja jestem sam... 26.03.02, 15:54
          Ja też...tylko ja to na swój sposób polubiłam:)))

          Chcesz rady jak poznać inną kobietę?

          Słonko, czas oderwac sie od kompa, zacząć wcześniej wychodzić z pracy, bywać
          wśród ludzi... zacząć cieszyć się życiem...wiem ze łatwo gadać...

          "Spróbuj nie chcieć jej wcale (miłości)
          wtedy przyjdzie sama"

          Gdzieś jest dla Ciebie ta wyśniona, wymarzona...nie królewna, ale taka, która
          Cię zrozumie, pokocha z wadami i głupimi przyzywczajeniami... Taka, która
          będzie Cię wspierać i której nie będziesz z nikim porównywał...
          Jedyna...niezastąpiona...

          Daj czas sobie i jej, byście mogli się spotkać...tylko daj też Wam szansę na to
          spotkanie:)))

          Trzymaj się cieplutko... sama mam dziś maksymalnego doła, ale chcę bys
          wiedział, że wierzę, iż Ci którzy pragną miłości zawsze w końcu ją znajdują.
          Samotnym na całe życie...jest się tylko z wyboru

          Główka do góry,

          Rybeńka
    • dzyt Re: A ja jestem sam... 26.03.02, 14:50
      Cześć!!!
      Chciałam Was wszystkich bardzo gorąco i serdecznie pozdrowić :))
      Dużo uśmiechów :)))))))))))
      cmok!
      ';-)
    • Gość: Samotny Re: A ja jestem sam... IP: *.eplex.pl 28.03.02, 21:58

      Witam.

      > Przeczytałam cały wątek - jestes świetnym facetem, miłym, czułym i ciepłym.
      To mile, dziekuje.

      > "Spróbuj nie chcieć jej wcale (miłości) wtedy przyjdzie sama"
      Piekne slowa, lecz latwo powiedziec ... jednak wiem co chcialas przekazac.

      > Słonko, czas oderwac sie od kompa, zacząć wcześniej wychodzić z pracy ...
      Mam wlasne mieszkanie (ciasne ale wlasne), prace (ciekawa, odpowiedzilana),
      znajmoych (wielu, lecz znudzonych moim trybem zycia) i piekne wspomnienia.
      'Komp.' to moja praca i hobby. Pracuje ok 13 godz. dziennie. Wracam do domu
      i ... zasypiam.
      Wiesz dlaczego ? Bo nie mam do _KOGO_ wracac.

      > Samotnym na całe życie...jest się tylko z wyboru
      Zapamietam.


      Ogolnie jestem czlowiekiem 'rozrywkowym', latwo nawiazujacym kontakty, lubiacym
      zycie. Mam wiele wspomnien z liceum i studiow. Przez pewien czas zylem z
      haslem "W zyciu trzeba sprobowac wszystkiego". Mam 26 lat.
      Jednak po rozstaniu z moja ukochana wszystko sie zmienilo. Jestem czlowiekiem
      stroniacym od zabaw, spotkan, wiecznie pracujacym; gdyz w pracy zapominam.
      To trwa juz ponad rok. Chce to zmienic, tylko nie wiem jak.

      Brak mi drugiej osoby. Jestem samotny lecz nie sam, jesli mnie zrozumiecie.



      Samotny
      • Gość: alan Re: A ja jestem sam... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.03.02, 22:36

        Ja mam to samo. 27 lat, wlasna firma, ktora okazala sie strzalem w dziesiatke,
        brak problemow natury finansowej, praca po 13 godzin na dobe. I kompletna
        samotnosc. Moim najwiekszym przyjacielem jest gorzalka. Wiem, ze pikuje w dol,
        ale poki co gowno mnie to obchodzi. Moj stary tez tak skonczyl. Gdybym tego nie
        robil to i tak nie zylbym wiecznie.

        Piszac te slowa znow jestem juz na niezlej bani a jutro z rana do pracy.

        Only the good die young
        • ry_benka Re: Do Alana 29.03.02, 08:21
          Tobie też Słońce wiele uśmiechu, ciepełka i radości przesyłam...

          Nie warto jest umierać młodo, bo zbyt wiele można stracić...

          ŻYCIE JEST PO TO,BY JE PRZEŻYĆ...

          Trzymaj się cieplutko:)))))
      • ry_benka Re: Świąteczne ciepełko... 29.03.02, 08:18
        przesyłam Tobie:)))

        Rozumiem... i to chyba lepiej niż Ci się wydaje:)))

        Wiesz, ja za to jestem właśnie samotna z wyboru, ale póki co jeszcze nie sama,
        choć od dłuższego czasu mocno zamykam się na ludzi...

        Jakby nie patrzeć, wydaje mi się że na wszystko co piękne trzeba w życiu
        zaczekać...zresztą tym bardziej się to wtedy doceni...

        Spotkasz Ją, pokochasz i zapomnisz, że w ogóle mogłeś bez niej życ... na taką
        miłość chyba warto czekać:)))

        Mnóstwo wiosennego uśmiechu i jak najwspanialszych Świąt życzę Ci całym
        serduszkiem...

        Rybeńka

      • ry_benka Re: I jeszcze coś... 29.03.02, 10:11
        Nie wiesz jak to zmienić...

        Wiesz, ja mam troszkę podobnie... Praca, studia, jakieś kursy, a późnym
        wieczorem powrót do mieszkanka, w którym nikt nie czeka (tylko, że to akurat
        mnie nie boli...)

        Czasami mam dni, gdy mam totalnie dość takiego trybu życia, czuję się
        przemęczona, brak mi sił na uśmiech, na cokolwiek...

        Ale gdy zaczynam się nad tym głębiej zastanawiać, to dochodzę do wniosku, ze to
        ja powinnam być panią swojego życia, a miast tego to ono zaczyna mną władać...
        Wbrew pozorom to od nas zależy, czy posiedzimy dłużej w pracy, czy też
        wyjdziemy wcześniej i pójdziemy do kina, teatru, na wystawę...Czy spotkamy się
        ze znajomymi i poświecimy im troszkę więcej czasu, czy też wpadniemy i
        wypadniemy z imprezki... Dokąd prowadzi takie życie? Nie wiem, ale wydaje mi
        się że do nikąd...

        Po prostu trzeba powiedzieć DOŚĆ i zrobić wszystko by obudzić się z tego
        letargu... czego i Tobie i sobie mocno życzę...
    • Gość: Samotny Re: A ja jestem sam... IP: *.acn.pl / 10.128.133.* 11.05.02, 19:23
      Witam ponownie.

      Przez czas jakis mnie nie bylo ...

      Juz mi lepiej, lecz nadal samotnie.
      Dzis zaprowadzilem nowy uklad w mojej szafie, pozbywajac sie listow i zdjec ...
      oraz innych juz nieprzydatnych rzeczy.

      Wracam do zycia jak mowia moi znajomi i przyjaciele. Czesciej wychodze, staram
      sie mniej pracowac. Slowem wracam z dalekiej wyprawy ...
      Pragne poznac kogos, kto sprawi, iz znow zaczne widziec dobra strone zycia ...


      Dziekuje za rady i 'rozmowe'

      Samotny
      • lalka74 Re: A ja jestem sam... 11.05.02, 19:37
        To fajnie, że już Ci lepiej. Teraz zobaczysz jakie życie jest piękne i ile
        dobrego przed Tobą.
        • Gość: Pom Re: A ja jestem sam... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.02, 22:08
          Wychodzi ktoś z dołka. To dobrze... tylko pamietaj... do tego, zeby byc nie-
          samotnym trzeba jeszcze troche dojrzec... zeby nie ranic drugiej osoby swoim
          smutkiem.
    • Gość: jaga Re: A ja jestem sam... IP: 10.0.50.* 12.05.02, 21:39
      a ja tez jestem sama... i smutno mi... chociaz niby jeszcze sie spotykamy. Ale
      skoro jestem teraz tu sama i samotna, to pewnie juz niedlugo koniec. Koncowki
      sa zawsze takie zalosnie smutne i samotne. Nie chce niczego z nikim zaczynac od
      nowa.
      • Gość: Pom Re: A ja jestem sam... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.02, 00:59
        Nie zakładaj tego Jago. Może to tylko odpływ i za chwilę będzie dobrze... tylko
        inaczej, ale razem. To chyba normalne, ze nawet udane związki nie dają 100% nie-
        samotnosci.
    • wierna1 Re: Witaj wśród samotnych... 13.05.02, 12:06
      ...będzie raźniej!
      Dlaczego pozbyłeś się, jak piszesz, listów i zdjęć? Kogokolwiek one dotyczyły
      nie wolno tego robić. Za kilkanaście czy -dziesiąt lat to będzie Twoja historia.
      Niedawno wzruszyłam mojego brata, bo wyciągnęłam listy, które do mnie pisał z
      okresu, kiedy był w wojsku. Byłam wówczas jego jedyną powierniczką. To było
      ćwierć wieku temu. Jego nastoletnia córka bardzo się nimi przejęla, bo poznała
      w nich ojca jakiego nigdy nie znała. Będzie miała dziewczyna pamiątkę.
      A ja z kolei przechowuję listy od chłopaka, które pisał i rysował bardzo
      ciekawie. Na starość, jak znalazł. Pzdr.
      • lady_in_red Samotna jak wielu.. 15.05.02, 15:11
        Czytajac wasze wypowiedzi, zdaje sobie sprawe, jak
        wielu jest wsrod nas ludzi samotnych, czesto
        opuszczonych, zranionych. Nigdy nie myslalam, ze znajde
        sie wsrod nich, a jednak...
        Po czterech latach ukochany czlowiek zmienil sie nie do
        poznania, zmienil sie tak, ze z naszego zwiazku nie
        zostalo nic. Z cudownego porozumienia bez slow, z
        cudownego sam na sam kazdego wieczoru, z czulosci, z
        miliona prezentow i drobiazgow jakie dla siebie
        potrafilismy robic, nie zostalo nic, tylko slowa, ktore
        rania, ponizenie i poswiecenie, ktore nie dalo efektu.
        Tak jakby ktos przydepnal ci serce butem i poszedl
        dalej, bez przepraszam...
        Moglam zrobic tylko jedno: odejsc z resztka honoru i z
        dusza rozdarta decyzja...
        Potem pojawiali sie inni, kochali, starali sie, a ja
        nie potrafie, tak jakby ktos cos we mnie zlamal i nie
        moge tego skleic, minelo pol roku, ja nie potrafie sie
        zakochac. Targaja mna wewnetrzne sprzecznosci, z jednej
        strony chec dania komus tej nagromadzonej we mnie
        milosci, bo przeciez przez cztery lata kobieta przy
        mezczyznie rozkwita, potrafi dawac i dawac, a teraz nie
        mam komu, z drugiej strony boje sie, ze jezeli znow
        komus tak zaufam, zostane tak potraktowana w najmniej
        odpowiednim momencie.
        Czas mija, ja zabijam go ksiazkami, komputerem,
        plywalnia, czym sie da, popycham go do przodu.
        Nie wyrzucilam listow, ani zdjec, robil dobre zdjecia i
        pisal piekne listy, szkoda by bylo, zreszta to sa
        pamiatki po innym czlowieku, ktorym on juz nie jest.
        Nie mam rady na samotnosc, bo sama nie radze sobie z
        nia. Wiem tylko, ze czas mozna zapelnic i nalezy
        znalezc sobie jakis cel i jemu sie poswiecic, wtedy
        jest latwiej...

        Lady in red
    • aja7 Re: A ja jestem sam... 19.05.02, 21:52
      Mnie swiat nagle rozpadl sie na 1000 kawalkow juz ponad pol roku temu. Majac
      31 lat nie umiem pogodzic sie z tym ze zle "zainwestowalam" uczucia i
      zmarnowalam 11 lat. To ciagle boli tak samo jak wtedy....
      Probuje zyc normalnie, dziecku pokazywac pogodna twarz, ale jak jej
      wytlumaczyc, ze swiat jest dobry, gdy bliscy ludzie zadaja sobie takie
      cierpienia.
      Chyba mam uczulenie na facetow :(((
      • Gość: majkel Re: A ja jestem sam... IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 19.05.02, 22:43
        aja7 napisał(a):

        > Mnie swiat nagle rozpadl sie na 1000 kawalkow juz ponad pol roku temu. Majac
        > 31 lat nie umiem pogodzic sie z tym ze zle "zainwestowalam" uczucia i
        > zmarnowalam 11 lat. To ciagle boli tak samo jak wtedy....
        > Probuje zyc normalnie, dziecku pokazywac pogodna twarz, ale jak jej
        > wytlumaczyc, ze swiat jest dobry, gdy bliscy ludzie zadaja sobie takie
        > cierpienia.
        > Chyba mam uczulenie na facetow :(((

        Na pocieszenie mogę Ci tylko powiedzieć, że mam prawie tyle samo lat, zmarnowałem
        5 lat i mam z kolei uczelenie na kobiety
        • Gość: jaga Re: A ja jestem sam... IP: 10.0.50.* 19.05.02, 23:05
          no i od wczorja juz nie jestesmy razem. I nie jest mi smutno. Smutno bylo jak
          bylam z nim i nie wiedzialam co zrobic zeby bylo dobrze. A teraz cisza, spokoj.
          I czytam wasze listy i sie ciesze, ze to teraz a ni po roku - dwoch -
          dziesieciu.
          • Gość: NIKT Re: A ja jestem sam...DO JAGI IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.22.* 17.06.02, 09:08
            nie tęsknisz za niczym..Jago...? Za dotykiem...,pieszczotami...,jego
            dłonią ..na Twojej skórze...włosach...
          • Gość: Anna Łojewska Re: A ja jestem sam... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.03, 08:48
            Takie wirtualne czasy nastały. Co robić? mieć odwagę wyjśc do ludzi.Czasami
            boli, bo osoby samotne, chociaż lakną drugiej osoby nie potrafią, przynajmniej
            na początku zbliżyć się. Mnie udalo się. Fatalnie ulokowałam uczucia w
            zakompleksionego profesora nauk spolecznych. Bardzo rozwinęłam się przy nim,
            ale dalej stop. Pan profesor albo boi się, albo nie chce porzucać samotniczych
            nawyków. Musiałam odnowić kontakt z kims innych i jest dobrze. Powodzenie
            wszystkim samotnym i szukającym :)
        • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 20.05.02, 14:06
          Gość portalu: majkel napisał(a):

          > Na pocieszenie mogę Ci tylko powiedzieć, że mam prawie
          tyle samo lat, zmarnował
          > em
          > 5 lat i mam z kolei uczelenie na kobiety

          Uczulanie sie na plec przeciwna nie ma sensu. Czlowiek
          sie robi zgorzkanialy i jeszcze bardziej samotny. Lepiej
          nabrac dystansu do spraw i ludzi, a nie uprzedzac sie do
          nich. Jeszcze nie raz przyjdzie nam kochac, za kazdym
          razem bedzie inaczej, nie znaczy lepiej. Grunt, ze
          bedziemy silniejsi, ze bedziemy wiedziec jakich bledow
          nie popelniac i jakich ludzi unikac.
          Widzicie nawet Samotny juz ma sie lepiej, trzeba miec
          przyjaciol, troche czasu dla siebie i dla nich i jest
          latwiej.

          Trzymajcie sie cieplo

          Lady in red
        • Gość: aja7 Re: A ja jestem sam... IP: 212.160.67.* 20.05.02, 23:10
          Bardzo mnie nie pocieszyłeś. Słyszałam powiedzenie "co mnie nie zabije, to
          mnie wzmocni". Cały czas nie wiem, które zakończenie da mi los, jednak
          świadomość, że nie ja jedna mam takie problemy i ktoś ma ochotę przeczytać
          moje wynurzenia - krzepi.
          Niestety, na przyjaciół nie mam co liczyć. Wszyscy byli naszymi wspólnymi
          znajomymi i teraz nie chcą opowiedzieć się po żadnej ze stron. Wtedy
          najwygodniej jest się wycofać.
          Pozdrowionka.
          • Gość: majkel Re: A ja jestem sam... IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 20.05.02, 23:52
            Gość portalu: aja7 napisał(a):

            > Bardzo mnie nie pocieszyłeś. Słyszałam powiedzenie "co mnie nie zabije, to
            > mnie wzmocni". Cały czas nie wiem, które zakończenie da mi los, jednak
            > świadomość, że nie ja jedna mam takie problemy i ktoś ma ochotę przeczytać
            > moje wynurzenia - krzepi.
            > Niestety, na przyjaciół nie mam co liczyć. Wszyscy byli naszymi wspólnymi
            > znajomymi i teraz nie chcą opowiedzieć się po żadnej ze stron. Wtedy
            > najwygodniej jest się wycofać.
            > Pozdrowionka.

            zawsze do usług :). Owszem czytanie podobnych historii trochę wzmacnia ale to
            tylko półśrodki, podobnie jak przyjaciele, alkohol (w moim przypadku),
            pozwalające przytępić ból, zabić czas, którego mam nagle tak dużo. Ja już się
            męczę ponad 3 m-ce, nie jest gorzej niż na początku, ale nie jest też lepiej. I
            chyba najważniejszy jest ten często wspominany tutaj "czas", wiem, że blizny na
            sercu zostaną i trudno mi będzie związać się z kimś innym ale na razie marzę
            tylko o tym żeby pierwsza myśl, kiedy wstaję rano nie była o Niej.

            • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 21.05.02, 14:16
              Gość portalu: majkel napisał(a):

              > zawsze do usług :). Owszem czytanie podobnych historii
              trochę wzmacnia ale to
              > tylko półśrodki, podobnie jak przyjaciele, alkohol (w
              moim przypadku),
              > pozwalające przytępić ból, zabić czas, którego mam
              nagle tak dużo. Ja już się
              > męczę ponad 3 m-ce, nie jest gorzej niż na początku,
              ale nie jest też lepiej. I
              >
              > chyba najważniejszy jest ten często wspominany tutaj
              "czas", wiem, że blizny na
              >
              > sercu zostaną i trudno mi będzie związać się z kimś
              innym ale na razie marzę
              > tylko o tym żeby pierwsza myśl, kiedy wstaję rano nie
              była o Niej.

              Dla mnie minelo pol roku, bylo bardzo ciezko, ale jakos
              sie przyzwyczailam.Juz nie mysle o nim, oduczylam sie.
              Choc to, ze pisze na tym forum nie do konca o tym
              swiadczy. Byl taki wiersz Klenczona, ze "Trzeba marzyc",
              wiem, ze nie zawsze przyjaciele, czy praca, czy alkohol
              sa dobrym rozwiazaniem, ale marzenia sie przydaja, pod
              warunkiem, ze nie tycza sie tamtej osoby. Tego stanowczo
              odradzam.
              Poszukaj myslami pozytywnych stron tego rozstania, uwierz
              mi, ze mozna je znalezc. Ja zauwazylam jak bardzo
              ograniczal mnie tamten zwiazek, jak duzo mi narzucal.
              Teraz rozwijam sie intelektualnie, nadrabiam stracony
              czas z przyjaciolmi, zwolnilam tempo, mysle, ze troche
              wiecej wiem o zyciu. No i mam czas, zeby z wami pogadac :)
              Przed nami jeszcze sporo zycia, szkoda sie ogladac do tylu.

              Lady in red




            • Gość: aja7 Re: A ja jestem sam... IP: 212.160.67.* 22.05.02, 00:07
              Gość portalu: majkel napisał(a):

              > Gość portalu: aja7 napisał(a):
              >
              > > Bardzo mnie nie pocieszyłeś. Słyszałam powiedzenie "co mnie nie zabije, to
              >
              > > mnie wzmocni". Cały czas nie wiem, które zakończenie da mi los, jednak
              > > świadomość, że nie ja jedna mam takie problemy i ktoś ma ochotę przeczytać
              >
              > > moje wynurzenia - krzepi.
              > > Niestety, na przyjaciół nie mam co liczyć. Wszyscy byli naszymi wspólnymi
              > > znajomymi i teraz nie chcą opowiedzieć się po żadnej ze stron. Wtedy
              > > najwygodniej jest się wycofać.
              > > Pozdrowionka.
              >
              > zawsze do usług :). Owszem czytanie podobnych historii trochę wzmacnia ale to
              > tylko półśrodki, podobnie jak przyjaciele, alkohol (w moim przypadku),
              > pozwalające przytępić ból, zabić czas, którego mam nagle tak dużo. Ja już się
              > męczę ponad 3 m-ce, nie jest gorzej niż na początku, ale nie jest też lepiej. I
              >
              > chyba najważniejszy jest ten często wspominany tutaj "czas", wiem, że blizny na
              >
              > sercu zostaną i trudno mi będzie związać się z kimś innym ale na razie marzę
              > tylko o tym żeby pierwsza myśl, kiedy wstaję rano nie była o Niej.
              >
              >

              Alkohol...., skąd ja to znam. Trochę inaczej niż Lady in red, ja nie moę zerwać
              kontaktu z Nim ze względu na dziecko. Udaję, że wszystko jest w porządku, ale
              każde spotkanie owocuje powrotem depresji (prawie klinicznej). Mnie nie pomagają
              ogólnikowe rady, które można przeczytać w kolorowych pisemkach dla gospodyń
              domowych (sama mogę tysiące takich udzielać innym). Niestety, to nie działa, gdy
              TO spotka mnie osobiście. Wypracowałam natomiast parę technicznych sztuczek,
              które pomagają skupić się na czymś innym. Właśnie wczoraj przygarnęłam małego
              kota. O piątej rano obudziło mnie brykające maleństwo. Nie wiedziałam, jak dużo
              pozytywnych uczuć może wywołać taki mały czort. Mnie pomaga każdy niewymuszony
              uśmiech, bo niestety ciągle zdażają mi się momenty, że wpadam w otchłań gdy mi
              się coś z Nim skojarzy (niestety to całe moje dorosłe życie). Może kiedyś będzie
              lepiej, choć słyszałam, że alergia jest nieuleczalna.
              Trzymajcie się ciepło:)
              • Gość: przem Re: A ja jestem sam... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 22.05.02, 00:33
                Może dlatego mam kilka chorych kotów papugę itd oraz gożkie wspomnienia
              • Gość: majkel Re: A ja jestem sam... IP: 213.195.132.* 22.05.02, 01:19
                Gość portalu: aja7 napisał(a):

                > Alkohol...., skąd ja to znam. Trochę inaczej niż Lady in red, ja nie moę zerwać
                >
                > kontaktu z Nim ze względu na dziecko. Udaję, że wszystko jest w porządku, ale
                > każde spotkanie owocuje powrotem depresji (prawie klinicznej). Mnie nie pomagaj
                > ą
                > ogólnikowe rady, które można przeczytać w kolorowych pisemkach dla gospodyń
                > domowych (sama mogę tysiące takich udzielać innym). Niestety, to nie działa, gd
                > y
                > TO spotka mnie osobiście. Wypracowałam natomiast parę technicznych sztuczek,
                > które pomagają skupić się na czymś innym. Właśnie wczoraj przygarnęłam małego
                > kota. O piątej rano obudziło mnie brykające maleństwo. Nie wiedziałam, jak dużo
                >
                > pozytywnych uczuć może wywołać taki mały czort. Mnie pomaga każdy niewymuszony
                > uśmiech, bo niestety ciągle zdażają mi się momenty, że wpadam w otchłań gdy mi
                > się coś z Nim skojarzy (niestety to całe moje dorosłe życie). Może kiedyś będzi
                > e
                > lepiej, choć słyszałam, że alergia jest nieuleczalna.
                > Trzymajcie się ciepło:)

                Będzie lepiej, każdy kto tego doświadczył powie, że po prostu to trzeba przejść,
                bo z drugiej strony czy mamy jakieś inne wyjście? Tylko kiedy będzie lepiej ????
                Skojarzenia...to czasami jest najgorsze, przeklinam tą swoją cholerną dobrą
                pamięć, kiedy wystarczy mi drobiazg,żeby przypomnieć sobie te kilka chwil kilka
                lat temu. Ale co mam zrobić, wyrzucić wszystko z domu?, przestać słuchać muzyki i
                oglądać pewnych filmów? A może jestem sentymentalnym kretynem? Boli również myśl.
                że choć skończyła to w podły sposób i jest teraz z kimś innym to gdyby wróciła
                skruszona wszystko bym wybaczył. Nie żyję bynajmniej złudzeniami ale świadczy to
                to o tym jak czasmi jest ciężko zamknąć za czymś drzwi i spróbować żyć normalnie
              • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 22.05.02, 11:32
                Gość portalu: aja7 napisał(a):

                > Alkohol...., skąd ja to znam. Trochę inaczej niż Lady
                in red, ja nie moę zerwać
                >
                > kontaktu z Nim ze względu na dziecko. Udaję, że
                wszystko jest w porządku, ale
                > każde spotkanie owocuje powrotem depresji (prawie
                klinicznej). Mnie nie pomagaj
                > ą
                > ogólnikowe rady, które można przeczytać w kolorowych
                pisemkach dla gospodyń
                > domowych (sama mogę tysiące takich udzielać innym).
                Niestety, to nie działa, gd
                > y
                > TO spotka mnie osobiście. Wypracowałam natomiast parę
                technicznych sztuczek,
                > które pomagają skupić się na czymś innym. Właśnie
                wczoraj przygarnęłam małego
                > kota. O piątej rano obudziło mnie brykające maleństwo.
                Nie wiedziałam, jak dużo
                >
                > pozytywnych uczuć może wywołać taki mały czort. Mnie
                pomaga każdy niewymuszony
                > uśmiech, bo niestety ciągle zdażają mi się momenty, że
                wpadam w otchłań gdy mi
                > się coś z Nim skojarzy (niestety to całe moje dorosłe
                życie). Może kiedyś będzi
                > e
                > lepiej, choć słyszałam, że alergia jest nieuleczalna.
                > Trzymajcie się ciepło:)

                Wiem, ze to straszny problem, spotykac tego kogos na co
                dzien, pamietam, ze widzialam go potem ze dwa razy i za
                kazdym razem bylo mi ciezko. Pojawiala sie we mnie taka
                zlosc. Oj nigdy nie zdawalam sobie sprawy jak blisko
                miedzy kobieta a mezczyzna z przyjazni do milosci, a z
                milosci do nienawisci.
                Nie chce dawac nikomu pospolitych rad, bo nie ma tak
                naprawde dobrych rozwiazan na takie sytuacje, chce was
                pocieszyc, bo chce siebie pocieszyc i przywrocic wiare w
                milosc, ktora mialam dawniej.
                Dobrze, ze masz kotka, dobrze, ze masz dziecko, masz dla
                kogo zyc, to wazne.Ja czasem nie znajduje celu, bo gdy
                sie mialo pewnosc jutra i sie to traci, to traci sie sens
                zycia. Teraz jak nigdy dotad, zyje z dnia na dzien.

                Trzymaj sie cieplo Aju i dbaj o kotka :)

                Pozdrawiam wszystkich

                Lady in red
    • Gość: grogreg Re: A ja jestem sam... IP: *.univ.szczecin.pl 20.05.02, 17:46
      Gość portalu: :( napisał(a):

      > ... a ja jestem sam i ... smutno mi ...
      >
      > Samotny

      Ja tez jestem sam, i wcale smutno mi nie jest.
    • kombinator2 Re: A ja jestem sam... 22.05.02, 12:18
      To sie zmien. Zacznij BYWAC, zacznij ROZMAWIAC z ludzmi, sprobuj poczuc ich
      problemy, uzalic sie, sprobowac zaradzaic. I usmiechaj sie do nich, miej tez
      dla nich czas i chec pomocy. To lepsze niz uzalanie sie nda soba. Nieudacznikow
      nikt nie lubi, jesli tylko zalamuja rece nad soba i zamykaja sie w skorupce
      wlasnego nieszcescia i samotnosci
      • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 22.05.02, 15:36
        kombinator2 napisał(a):

        > To sie zmien. Zacznij BYWAC, zacznij ROZMAWIAC z
        ludzmi, sprobuj poczuc ich
        > problemy, uzalic sie, sprobowac zaradzaic. I usmiechaj
        sie do nich, miej tez
        > dla nich czas i chec pomocy. To lepsze niz uzalanie sie
        nda soba. Nieudacznikow
        >
        > nikt nie lubi, jesli tylko zalamuja rece nad soba i
        zamykaja sie w skorupce
        > wlasnego nieszcescia i samotnosci

        Uwazasz ludzi wypowiadajacych sie tu za nieudacznikow
        uzalajacych sie nad soba. Skad wiesz jacy sa na co dzien.
        Moze sa usmiechnieci i maja czas dla przyjaciol, tylko
        wewnatrz gryza sie i nie potrafia sobie poradzic. Wtedy
        takie forum jest miejscem gdzie mozna rozladowac emocje i
        powiedziec wszystko, bo latwiej mowic nie patrzac w oczy.
        Nikt patrzac na mnie i moje zachowanie, na to jak sie
        potrafie bawic, smiac, nie posadzilby mnie o poczucie
        samotnosci i bezradnosci wobec tego co przezylam. Ja
        wiem, ze nieszczesc nie da sie porownac i zawsze znajdzie
        sie ktos kto przezyl cos gorszego, ale to malo pocieszajace.
        Pozwol ludziom na chwile, chocby anonimowej slabosci.

        Lady in red
        • kombinator2 Re: A ja jestem sam... 22.05.02, 18:48
          lady_in_red napisał(a):

          > Uwazasz ludzi wypowiadajacych sie tu za nieudacznikow
          > uzalajacych sie nad soba. Skad wiesz jacy sa na co dzien.
          > Moze sa usmiechnieci i maja czas dla przyjaciol, tylko
          > wewnatrz gryza sie i nie potrafia sobie poradzic. Wtedy
          > takie forum jest miejscem gdzie mozna rozladowac emocje i
          > powiedziec wszystko, bo latwiej mowic nie patrzac w oczy.
          > Nikt patrzac na mnie i moje zachowanie, na to jak sie
          > potrafie bawic, smiac, nie posadzilby mnie o poczucie
          > samotnosci i bezradnosci wobec tego co przezylam. Ja
          > wiem, ze nieszczesc nie da sie porownac i zawsze znajdzie
          > sie ktos kto przezyl cos gorszego, ale to malo pocieszajace.
          > Pozwol ludziom na chwile, chocby anonimowej slabosci.
          >
          > Lady in red

          Facet, który zaczął wątek, pisze, że jest sam i jest mu z tego powodu smutno. I
          tyle. W powyższym poście radzilem bezinteresownie, jak moze temu zaradzić.
          Wbrew temu, co napisałaś, nie atakuje tu wszystkich ludzi i wyzywam ich od
          nieudaczników. To, co zrobiłaś, się nazywa nadinterpretacja, czyli tłumacząc na
          polskie: czepiasz sie.
          • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 23.05.02, 09:17
            kombinator2 napisał(a):

            > Facet, który zaczął wątek, pisze, że jest sam i jest mu
            z tego powodu smutno. I
            >
            > tyle. W powyższym poście radzilem bezinteresownie, jak
            moze temu zaradzić.
            > Wbrew temu, co napisałaś, nie atakuje tu wszystkich
            ludzi i wyzywam ich od
            > nieudaczników. To, co zrobiłaś, się nazywa
            nadinterpretacja, czyli tłumacząc na
            >
            > polskie: czepiasz sie.

            Ha, ale sie przynajmniej troche ozywilo, nie ma to jak
            odrobina polemiki, jak sie ktos z kims nie zgadza jest
            ciekawiej. A jezeli nawet twoje intencje byly sluszne, to
            wyraziles je nieumiejetnie, lub plasko, jak wolisz. Jak
            to Aja wczesniej zgrabnie ujela: "nam nie pomagają
            ogólnikowe rady, które można przeczytać w kolorowych
            pisemkach dla gospodyń domowych".
            No starczy tego sarkazmu, nie ma co sie atakowac na
            takich stronach. Musisz zwrocic uwage, ze ludzie, ktorzy
            tutaj pisuja, sa aktualnie przewrazliwieni i maja ochote
            na odrobine egocentryzmu. W koncu jakos musza
            odreagowac,jezeli nawet to doprowadza do
            nadinterpretacji, jak mnie ladnie poinformowales (nie
            martw sie znalam to slowo juz wczesniej ;) ).

            Pozdrawiam wszystkich i dziekuje za wstawiennictwo
            Majkela ;)

            Lady in red
        • Gość: majkel Re: A ja jestem sam... IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 23.05.02, 00:20
          Daj spokój, cwaniaczek sypiący banalnymi radami....jakby sam doświadczył czegoś
          podobnego toby inaczej kłapał dziobem. A tak w ogóle to podpisuję się pod Twoją
          wypowiedzią, nic dodać nic ująć....

          Pzdr

          M.
          • kasperka1 Re: A ja jestem sam... 23.05.02, 00:22
            Kazdy kogos ma. A jak nie ma to kiedys znajdzie. Jesli potrzebuje..
            Ot filozofia.
            • lalka74 Do majkela i innych 23.05.02, 00:27
              To boli strasznie i powiem wam, że wraca nawet po 3 -ch latach - a pamięć jest
              rzeczywiście najgorsza, drobny gest, jedno słowo, fragment piosenki... Ale
              najważniejsze jest, że każdego dnia boli coraz mniej, będą takie poranki, kiedy
              nie będziesz już myślał o niej.
              • kasperka1 Re: do laleczki i siebie samej 23.05.02, 00:33
                Wiesz laleczko, pamiec jest najgorsza. Tak samo zla i rownie "lepsza" jest
                swiadomosc. Jakze czesto psioczymy na posiadanie takowej lub swiadomosc jej
                istnienia. Ja wlasnie przyszlam, zeby sobie cos napisac w pewnym watku (wciaz
                waham sie). Wlasnie, w imie czego? Chwili? Przyszlam tu z czyms, nie wiem
                jeszcze, moze sobie zaspiewam..Nie wiem. Jestem soba, lubie byc soba nawet
                jesli pod wlasny prad.
                • lalka74 Re: do laleczki i siebie samej 23.05.02, 00:39
                  I tak właśnie trzymaj - a w pewnym wątku napisz coś. Co Ci szkodzi :)
              • lady_in_red Re: Do majkela i innych 23.05.02, 09:29
                lalka74 napisał(a):

                > To boli strasznie i powiem wam, że wraca nawet po 3 -ch
                latach - a pamięć jest
                > rzeczywiście najgorsza, drobny gest, jedno słowo,
                fragment piosenki... Ale
                > najważniejsze jest, że każdego dnia boli coraz mniej,
                będą takie poranki, kiedy
                >
                > nie będziesz już myślał o niej.

                Najgorsze jest to, ze wraca, a po dlugich zwiazkach wrecz
                notorycznie. Jezeli ludzie traktowali nas jak malzenstwo,
                to teraz ich nieuswiadomiona czesc, przy kazdym
                spotkaniu, kaze mi go pozdrawiac. Rezerwuje pokoj w
                hotelu gdzie wypoczywalismy, recepcjonistka mowi:
                "Pamietam panstwa, znow beda panstwo tyle zwiedzac?" i o
                ironio losu, wczoraj wracam od przyjaciol, z imprezy,
                rozbawiona, rozesmiana, ucieka mi tramwaj, ide na
                taksowke. Okazalo sie, ze taksowkarz juz mnie kiedys
                odwozil: "Byla pani niestety niesama, z jakims eleganckim
                chlopakiem". Diabli czlowieka biora w obroty, bo ilez
                mozna, ile jeszcze sie to bedzie ciagnac. Ja bym chciala
                zastosowac technike palenia mostow, naprawde nie mam
                powodow by utrzymywac z tym czlowiekiem jakiekolwiek
                kontakty, ale swiat jest taki maly, ze chyba musialabym
                wyjechac na antypody, zeby udalo mi sie od niego odciac...

                Pozdrowienia

                Lady in red
                • Gość: kasia samotność IP: *.inet.pl 23.05.02, 12:16
                  a co powiecie o samotności w związku???
                  Patrzę, jak rozpada się wszytsko co tworzyłam.
                  I nie mam na to wpływu.
                  kasia
                  • lady_in_red Re: samotność 23.05.02, 12:49
                    Gość portalu: kasia napisał(a):

                    > a co powiecie o samotności w związku???
                    > Patrzę, jak rozpada się wszytsko co tworzyłam.
                    > I nie mam na to wpływu.
                    > kasia

                    Jak w piosence Renaty Przemyk "Tak trudno dzielic jeden
                    sen, materac przeciac pol na pol, podzielic kreda cialo i
                    polozyc serca dwa na stol..." Mase zwiazkow przechodzi
                    przez taki okres Kasiu i zapewniam cie, ze sa takie,
                    ktore daja sobie z tym rade. Potrzeba tylko checi z obu
                    stron, rozmow, swiadomosci tego co sie dzieje. Ty juz
                    wiesz, powiedz mu o tym, cos postanowcie, cos zmiencie i
                    byle dalej, po kazdej takiej fali spadkowej, jest
                    wzrostowa, grunt zeby przetrwac. Przeciez jeszcze nie
                    jestes sama, jeszcze nie padly drastyczne decyzje. Wiec
                    dzialaj dziewczyno, a jezeli on ci nie pomoze, to daj
                    spokoj: w koncu do tego trzeba dwojga...

                    Usciski

                    Lady in red
                • Gość: majkel Re: Do majkela i innych IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 25.05.02, 01:49

                  wczoraj wracam od przyjaciol, z imprezy,
                  > rozbawiona, rozesmiana, ucieka mi tramwaj, ide na
                  > taksowke. Okazalo sie, ze taksowkarz juz mnie kiedys
                  > odwozil: "Byla pani niestety niesama, z jakims eleganckim
                  > chlopakiem". >
                  > Lady in red
                  To jest naprawdę dobre, nie przypuszczałem, że ktoś usłyszy ten sam tekst co ja.
                  Oczywiście w moim przypadku to nie był chłopak, bo w takim przypadku to raczej
                  byłbym na forum "Mężczyzna-Tęczowy"
          • kombinator2 Re: A ja jestem sam... 23.05.02, 12:55
            Gość portalu: majkel napisał(a):

            > Daj spokój, cwaniaczek sypiący banalnymi radami....jakby sam doświadczył czegoś
            >
            > podobnego toby inaczej kłapał dziobem.

            Pewnie że jestem cwaniaczek, bo nie dopuściłem dio sytuacji, że jestem sam i nie
            jest mi z tego powodu smutno. I pewnie, że sypie banałami, bo tylko takie banalne
            stwierdzenia są prawdziwe i na pewno skuteczniejsze, niż wyżalanie się (oj, jaki
            to ja jestm nieszczęśliwy, biedny, bo samotny) anonimowo na forum. I pewnie że
            doświadczyłem czegoś takiego - miałem 16 lat i bardzo chciałem kogoś mieć. Więc
            posłuchałem tych „banałów”, które ktoś mi „wykłapał dziobem” i od tej pory mam
            raczej problem w drugą stronę - żałuję, że nie mogę się sklonować.
            I nie mam pretensji do świata, że jest taki, a nie inny tylko (najwyżej) do
            siebie, że nie umiem się do niego dostosować.
            I nic nie zmieni faktu, że jak ktoś jest samotny, to TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WINA.
            I trzeba sobie uświadomić, że należy na to patrzeć z drugiej strony: NIE że
            jestem biedny, bo samotny, ale MAM W SOBIE JAKIŚ FELER, SKORO NIKT MNIE NIE CHCE
            • Gość: aja7 Re: A ja jestem sam... IP: 212.160.67.* 23.05.02, 23:24
              > I nic nie zmieni faktu, że jak ktoś jest samotny, to TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WIN
              > A.
              > I trzeba sobie uświadomić, że należy na to patrzeć z drugiej strony: NIE że
              > jestem biedny, bo samotny, ale MAM W SOBIE JAKIŚ FELER, SKORO NIKT MNIE NIE CHC
              > E

              No, teraz to się wkurzyłam. Myślisz, że jesteś ekspertem?! Że wszystko co może
              się zdarzyć między dwojgiem ludzi jesteś w stanie tak prosto ocenić?! Życie jest
              tak strasznie skomplikowane, że NIGDY nie można wskazać jedynego winnego. "Mądry
              Polak po szkodzie" ja na pewnoinaczej bym postępowała, gdybym wiedziała do czego
              prowadzi moje małżeństwo, ale wierz mi starałam się robić wszystko, by było nam
              ze sobą dobrze. Tylko coraz bardziej bolała obojętność w jego oczach, coraz
              większy dystans. Gdy odchodził wziął całą winę na siebie! A ja i tak
              roztrząsając to wszystko znajduję winę po mojej stronie. Tylko, Ze to do niczego
              nie prowadzi, a nie jesteśmy dtak doskonali, Zeby oceniać (a tym bardziej
              wypominać) winę innym. Trochę więcej pokory!
              Pozrawiam wszystkich!
              P.S. Kicia ma się dobrze i rozrabia :)
              Aja.
            • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 24.05.02, 14:04
              kombinator2 napisał(a):

              > Pewnie że jestem cwaniaczek, bo nie dopuściłem dio
              sytuacji, że jestem sam i ni
              > e
              > jest mi z tego powodu smutno. I pewnie, że sypie
              banałami, bo tylko takie banal
              > ne
              > stwierdzenia są prawdziwe i na pewno skuteczniejsze,
              niż wyżalanie się (oj, jak
              > i
              > to ja jestm nieszczęśliwy, biedny, bo samotny)
              anonimowo na forum. I pewnie że
              > doświadczyłem czegoś takiego - miałem 16 lat i bardzo
              chciałem kogoś mieć. Więc
              >
              > posłuchałem tych
            • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 24.05.02, 14:11
              Przepraszam, za ten poprzedni nie udany post, ale moja
              Mozilla ma czasem problemy z formularzami i robi swoista
              cenzure ;) wycina wiekszosc tresci :((

              kombinator2 napisał(a):

              > I nic nie zmieni faktu, że jak ktoś jest samotny, to
              TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WIN
              > A.
              > I trzeba sobie uświadomić, że należy na to patrzeć z
              drugiej strony: NIE że
              > jestem biedny, bo samotny, ale MAM W SOBIE JAKIŚ FELER,
              SKORO NIKT MNIE NIE CHC
              > E

              Gratuluje szczescia w zyciu, najwyrazniej za malo jeszcze
              dostales od niego w dupe. Czlowiek jest sam, bo to jego
              wina???? Coz za bzdura, a jak partner umiera, a jak
              klamie, a jak zdradza, gdy odchodzi, albo gdy trzeba
              odejsc bo inaczej cie zniszczy? Zycie ma mase perspektyw,
              a ty widzisz tylko jedna. Ciesz sie swoim szczesciem poki
              je masz, nie jestes sam wiec dbaj o nia i nie pozwol bys
              ja stracil, ale zapewniam cie zawsze taka mozliwosc
              istnieje, a bol jest wtedy wiekszy niz jestes w stanie to
              pojac i nie chodzi o to, ze sie jest samemu, ale chodzi o
              to, ze sie czlowiek zawiodl na zyciu...
              Bylam pewna naszej milosci, bylam pewna jutra, mielismy
              plany i marzenia... wtedy swiat stoi otworem i nie ma
              rzeczy niemozliwych, ale potem przychodzi szara
              codziennosc: brak pieniedzy, czy problemy w pracy, czasem
              choroba, czasem znuzenie, kiepsko jest wtedy utrzymac
              milosc taka jaka byla na poczatku. Mozna walczyc o nia,
              ale tylko pod warunkiem, ze walcza obie strony. W czasie
              takiej jednostronnej walki o milosc mozna tylko zostac
              ponizonym i stracic resztki szacunku dla siebie. I co
              myslisz, ze potem czlowiek podnosi glowe do gory i idzie
              dalej, tak, ale najpierw musi siasc i sie zastanowic,
              chocby mial plakac i sie uzalac, przeciez nikt inny tego
              za niego nie zrobi, a lzy maja dobra moc: "lepiej plakac
              niz nienawidzic, nienawisc niszczy, a lzy obmywaja twarz
              i serce".
              Po takich wrecz traumatycznych przejsciach, ciezko sie z
              kims zwiazac, bo sie czlowiek boi kolejnych ran, albo nie
              potrafi zaufac, co nie znaczy, ze sie nam to nie uda. I
              drogi Kombi nie atakuj nas, bo to forum, ku temu nie sluzy.

              A Marcin ucichl, mam nadzieje, ze kogos spotkal i
              zawziecie romansuje, tylko to go usprawiedliwia ;)

              Aju nie rozmyslaj o "wczoraj", mysl o "jutro", ucaluj
              dzieciaka i podrap kotka za uszkiem ;)

              Pozdrawiam wszystkich

              Lady in red
            • Gość: majkel Re: A ja jestem sam... IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 25.05.02, 02:01
              kombinator2 napisał(a):

              > Gość portalu: majkel napisał(a):
              >
              > > Daj spokój, cwaniaczek sypiący banalnymi radami....jakby sam doświadczył c
              > zegoś
              > >
              > > podobnego toby inaczej kłapał dziobem.
              >
              > Pewnie że jestem cwaniaczek, bo nie dopuściłem dio sytuacji, że jestem sam i ni
              > e
              > jest mi z tego powodu smutno. I pewnie, że sypie banałami, bo tylko takie banal
              > ne
              > stwierdzenia są prawdziwe i na pewno skuteczniejsze, niż wyżalanie się (oj, jak
              > i
              > to ja jestm nieszczęśliwy, biedny, bo samotny) anonimowo na forum. I pewnie że
              > doświadczyłem czegoś takiego - miałem 16 lat i bardzo chciałem kogoś mieć. Więc
              >
              > posłuchałem tych „banałów”, które ktoś mi „wykłapał dziobem&#
              > 8221; i od tej pory mam
              > raczej problem w drugą stronę - żałuję, że nie mogę się sklonować.
              > I nie mam pretensji do świata, że jest taki, a nie inny tylko (najwyżej) do
              > siebie, że nie umiem się do niego dostosować.
              > I nic nie zmieni faktu, że jak ktoś jest samotny, to TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WIN
              > A.
              > I trzeba sobie uświadomić, że należy na to patrzeć z drugiej strony: NIE że
              > jestem biedny, bo samotny, ale MAM W SOBIE JAKIŚ FELER, SKORO NIKT MNIE NIE CHC
              > E

              po pierwsze to mam wrażenie, że te 16 lat to miałeś zupełnie niedawno a po drugie
              to dziwi mnie, że twój przenikliwy umysł zapewne przywkły do kombinatoryki (jeśli
              wiesz o czym mówię) nie nie wydedukował, że ten wątek nie jest dla tych co nie
              mogą kogoś znależć ale dla tych którym coś nie wyszło. A zresztą Lady mnie zawsze
              ubiegnie Pzdr
              • lalka74 Re: A ja jestem sam... 25.05.02, 02:09
                Pozdrawiam
              • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 25.05.02, 14:40
                Gość portalu: majkel napisał(a):

                > ... A zresztą Lady mnie zaws
                > ze
                > ubiegnie Pzdr

                Pewnie za duzo siedze przy kompie i mam szybka reakcje na posty ;) Ale nie martw sie ostatni beda
                pierwszymi ;) Ewentualnie "kto smerfuje ostatni ten jest piekny i gladki" ;))
                To tak, zeby wprowadzic odrobine ciepelka w te ostre polemiki ;)

                Zycze bogatego we wrazeenia weekendu :)

                Lady in red
              • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 29.05.02, 10:40
                Czesc

                Cos tak ucichlo, Kombi nie dokucza, Aja chyba caly czas
                poswiecila kotu, Majkel tez sie nie odzywa, az nie ma
                do kogo na forum paszczy otworzyc...

                Pozdrawiam

                Lady in red
                • Gość: aja7 Re: A ja jestem sam... IP: 212.160.67.* 30.05.02, 17:53
                  Aja chyba caly czas
                  > poswiecila kotu, Majkel tez sie nie odzywa, az nie ma
                  > do kogo na forum paszczy otworzyc...

                  Rzeczywiscie, taki maly kot jest strasznie absorbujacym stworzeniem. Nie martw
                  sie (przeciez i tak juz jest nam smutno), ja ciagle jestem.
                  Zycze duzo Slonka i ciepelka.
                  Aja
                  • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 31.05.02, 14:05
                    Gość portalu: aja7 napisał(a):

                    > Rzeczywiscie, taki maly kot jest strasznie absorbujacym
                    stworzeniem. Nie martw
                    > sie (przeciez i tak juz jest nam smutno), ja ciagle jestem.
                    > Zycze duzo Slonka i ciepelka.
                    > Aja

                    A dziekuje, dziekuje, za slonko i ciepelko, zwlaszcza, ze
                    ostatnio jakos slotno.
                    Szkoda, ze nie moge miec kota: Mama ma uczulenie :( ,
                    byloby kogo zaglaskac :)

                    Pozdrawiam

                    Lady in red
                    • Gość: aja7 Re: A ja jestem sam... IP: 212.160.67.* 01.06.02, 09:30
                      > Szkoda, ze nie moge miec kota: Mama ma uczulenie :( ,
                      > byloby kogo zaglaskac :)

                      To moze szczurek? Bo zolwie i papugi sa raczej malo przytulne:-)))))
                      Pozdrowienia
                      Aja
                      • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 01.06.02, 13:18
                        Gość portalu: aja7 napisał(a):

                        > To moze szczurek? Bo zolwie i papugi sa raczej malo
                        przytulne:-)))))

                        Szczurkowi moglabym niechcacy nadepnac na ogon ;) Ja tam
                        wole cos wiekszego, a najlepiej wiekszego ode mnie i z
                        odpowiednia rozpietoscia ramion, zeby to zaglaskiwanie
                        szlo w dwie strony ;) No i takiemu "zwierzatku ciezko by
                        bylo nadepnac na ogonek" ;))
                        Alez sie rozbestwilam, starczy tych cwiercerotycznych
                        wynuzen.

                        Usciski

                        Lady in red

    • Gość: Samotny Re: A ja jestem sam... IP: *.pl 01.06.02, 14:04

      Witam

      >> A Marcin ucichl, mam nadzieje, ze kogos spotkal i zawziecie romansuje, tylko
      >> to go usprawiedliwia ;)
      Niestety nie. Zgodzilem sie na prowadzenie pewnego projektu, ktory zabral
      resztki mego 'wolnego czasu'. Wlasnie go ukonczylem.

      >> I pewnie, że sypie banałami, bo tylko takie banalne stwierdzenia są
      >> prawdziwe i na pewno skuteczniejsze, niż wyżalanie się (oj, jaki to ja jestm
      >> nieszczęśliwy, biedny, bo samotny) anonimowo na forum.
      Proponuje abys raz jeszcze przeczytal zamieszczone posty. W swych wypowiedziach
      prosilem bardziej o zrozumienie i pomoc, niz o litosc, lecz jak widac u Ciebie,
      umiejetnosc czytania nie idzie w parze z umiejetnoscia rozumienia czytanego
      tekstu.

      >> I nic nie zmieni faktu, że jak ktoś jest samotny, to TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO
      >> WINA.
      Obys nigdy nie czul tego co ja.
      Ciesz sie i zyj wg. swych przekonan i zasad, lecz czasami jak cos pojdzie nie
      po Twojej mysli wspomnij swoje slowa.

      Pozdrawiam,

      Wciaz Samotny, lecz nie Sam ...
      THX


      • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 03.06.02, 13:34
        Gość portalu: Samotny napisał(a):

        > Witam
        Witamy po dlugiej przerwie, choc pewnie lepiej by bylo
        dla ciebie, gdybysmy wiecej nie musieli cie widziec na
        tym forum, tylko na innym, np: "Nie jestem samotny" :)

        > Niestety nie. Zgodzilem sie na prowadzenie pewnego
        projektu, ktory zabral
        > resztki mego 'wolnego czasu'. Wlasnie go ukonczylem.
        To bedziesz mial wiecej czasu: znajdz cos dobrego w
        kinie, albo w teatrze i wyciagnij kogos: przyjaciol,
        ladna dziewczyne :)

        > >> I nic nie zmieni faktu, że jak ktoś jest samotny, to
        TYLKO I WYŁĄCZNIE
        > JEGO
        > >> WINA.
        > Obys nigdy nie czul tego co ja.
        > Ciesz sie i zyj wg. swych przekonan i zasad, lecz
        czasami jak cos pojdzie nie
        > po Twojej mysli wspomnij swoje slowa.
        Kombi skonczyl juz z nami swoja polemike nie na temat,
        wiec szkoda sie nim przejmowac ;) Brakowalo mu chocby
        odrobiny emapatii, a nam jej przeciez nie brakuje ;)

        Robi sie cieplo, przydaloby sie gdzies wyjechac i
        odpoczac od betonu, a tu sie nie zapowiada, ehhh. Jak
        zycie lubi dopiekac na wszystkich frontach...

        Oby was wygrzalo w tym roku slonce.

        Pozdrawiam wszystkich (lacznie z kotem :) )

        Lady in red
    • Gość: :) Re: A ja jestem sam... IP: *.pl 15.06.02, 00:59

      Witam

      ... znow ja.
      Dzisiejszy dzien byl inny.
      Nie wiem dokladnie dlaczego, lecz byl inny.
      Moze dlatego, iz sprzedalem 2 ksiazki na allegro, moze to mecz, moze partyjka
      pokera na sieci, moze luzny dzien w pracy i normalny powrot do domu ...

      ... lecz brak mi kogos z kim moglbym o tym porozmawiac; wiec wam to pisze.



      Wracam do ludzi; tak mysle ....


      Samotny
      • lalka74 Re: A ja jestem sam... 15.06.02, 14:08
        Hej, bardzo się cieszę. Teraz każdy dzień będzie lepszy. Trzymaj się i
        uśmiechaj częściej. :))))
        • Gość: verte Re: A ja jestem sam... IP: *.intech.pl 15.06.02, 14:46
          Wstań .Powiedz nie jestem sam.I nigdy wiecej już nikt............
          SialalalaTralalalaSralala
      • lady_in_red Re: A ja jestem sam... 18.06.02, 16:34
        Gość portalu: :) napisał(a):

        > ... znow ja.
        > Dzisiejszy dzien byl inny.
        > Nie wiem dokladnie dlaczego, lecz byl inny.
        > Moze dlatego, iz sprzedalem 2 ksiazki na allegro, moze
        to mecz, moze partyjka
        > pokera na sieci, moze luzny dzien w pracy i normalny
        powrot do domu ...
        >
        > ... lecz brak mi kogos z kim moglbym o tym porozmawiac;
        wiec wam to pisze.
        > Wracam do ludzi; tak mysle ....

        To dobrze, dobrze slyszec, ze komus sie to udaje. Szkoda,
        ze nie mnie...
        A jezeli chodzi o mowienie komus o swoich radosciach i
        troskach, to masz juz tu grono starych znajomych. Czyli
        na 100% nie jestes sam :)

        pozdrawiam

        Lady in red

        • lalka74 Re: A ja jestem sam... 18.06.02, 17:39
          Tobie też się uda - na pewno :)
    • Gość: :) Re: A ja jestem sam... IP: *.pl 07.07.02, 12:58

      Witam

      Kolejny raz pisze do was.

      Ostatnimi czasy wiele sie wydarzylo .... i dobrego i mniej ciekawego.
      Spotkalem ciekawe osoby, z jedna jestem dzis umowiony :)

      Mniej pracuje, wiecej zyje.
      Wysprzatalem dom, wyprowadzam na prosta swe 'sprawy codzienne' ostatnio tak
      zaniedbane.


      Lecz nadal; ponad poltora roku, pamietam o niej. Nie potrafie tego obejsc.

      Mam rade dla tych, ktorzy zechca jej wysluchac.
      "Jesli masz kogos, niech ta osoba wie o tym"


      Samotny
      • lalka74 Re: A ja jestem sam... 07.07.02, 14:02
        co to znaczy "jesli masz kogoś..."? Czy rozumiesz przez to - "masz kogoś w
        sercu"? Nie można mieć nikogo. Mieć kogoś i kochać kogoś to dwie rózne sprawy.
    • Gość: Juz nie Samotny Re: A ja jestem sam... IP: *.acn.pl 19.01.03, 20:16
      Witam ponownie

      Dawno, dawno temu napisalem :
      > ... a ja jestem sam i ... smutno mi ...
      > Samotny

      Powinienem zmienic wpis :

      ... a ja jestem kochany

      Poznalem osobe, Anie.
      W pracy nadal masa problemow :( lecz jest lepiej ... :)
      Wiecej 'zyje' a zamierzam jeszcze wiecej.
      Jest coraz lepiej.

      Ostatnio Ania powiedziala ze bardzo jej zalezy na mnie ... :)
      i dostalem :*

      Chcialem abyscie to wiedzieli.

      Juz nie Samotny i nie Sam
      • Gość: Aida Re: A ja jestem sam... IP: *.p.lodz.pl 19.01.03, 20:58
        bardzo nas to cieszy :)
    • Gość: Eska już nie samotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.03, 11:05
      i jak samotny u Ciebie i u Ani;-)?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja