Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze?

07.06.03, 17:38
Wiele z was jest kierowcami i tak mnie zastanawia czy przejechalyscie kiedys
jakiegos zwierzaka?
Jesli tak to czy wysialdyscie zeby sprawdzic co sie stalo (ze zwierzeciem
nie z autem) ,czy pojechalyscie dalej?
    • lyche1 Re: Sam uciekł :((( 07.06.03, 18:18
      Był to pies ( żab, ślimaków i komarów oczywiście nie liczymy ??). Było bardzo
      ślisko, pies biegł poboczem- i od razu czułam, że zaraz wbiegnie mi pod koła.
      Niestety, jakiś bardzo dobry kierowca z tyłu za mną, doszedł do wniosku, że
      moje przystosowanie prędkości pojazdu do warunków panujących na drodze jest
      przesadą i "siedział mi na zderzaku" Miałam do wyboru : ostro hamować i
      zarobić stłuczkę z bardzo dobrym kierowcą, albo potrącić psa. Sytuację
      rozwiązał sam pies, wbiegając mi pod koła. Starałam się wcześniej ostrzec tego
      debila za mną, ze będę hamować - zaczęłam po prostu trąbić - ale pies się
      wystraszył i wbiegł prosto pod moje koła. Do dziś nie wiem, co się z psem
      stało ( z bardzo dobrym kierowcą z tyłu też )pies wydobył się sam spod mojego
      samochodu i uciekł bardzo szybko. ( Bardzo dobry kierowca - też się szybko
      zmył). Mimo wszystko myślę, ze jechałam zbyt wolno, by zrobić psu większą
      krzywdę.
      • moniorek1 Re: Sam uciekł :((( 07.06.03, 18:19
        Czyli skonczylo sie happy endem :) A co z samochodem?
        • lyche1 Re: Sam uciekł :((( 07.06.03, 18:22
          Mam do dziś lekko wgiętą ( przez psa) rejestrację. Żałuję do dziś, że nie
          poszłam "na stłuczkę". Niektórym wiele spraw trzeba ręcznie tłumaczyć, albo
          przemówić do ich porfela
      • Gość: WoBi Re: Sam uciekł :((( IP: *.telkab.pl 07.06.03, 22:22
        lyche1 napisała:

        Sytuację
        > rozwiązał sam pies, wbiegając mi pod koła. Starałam się wcześniej ostrzec
        tego
        > debila za mną, ze będę hamować - zaczęłam po prostu trąbić - ale pies się
        > wystraszył i wbiegł prosto pod moje koła.

        ---------------
        A nie sadzisz, ze przez to wlasnie ze trabilas pies wbiegl na ulice?
        Wystraszylas biedaka, spanikowal i nie wiedzial gdzie ma uciec. Swoja droga,
        jak widzialas psa z daleka (tak wnioskuje, skoro mialas czas trabic) czemu
        wtedy nie zaczelas powoli zwalniac?
        • lyche1 Re: Sam uciekł :((( 08.06.03, 08:15
          Gość portalu: WoBi napisał(a):

          > A nie sadzisz, ze przez to wlasnie ze trabilas pies wbiegl na ulice?
          > Wystraszylas biedaka, spanikowal i nie wiedzial gdzie ma uciec. Swoja droga,
          > jak widzialas psa z daleka (tak wnioskuje, skoro mialas czas trabic) czemu
          > wtedy nie zaczelas powoli zwalniac?

          Łatwo wyciągasz wnioski. Powiedz mi co Ty byś zrobiła (-ł) na moim miejscu ???
          Powtarzam było bardzo ślisko. A psa zauważyłam, tak z 10-20 m bo wszystko
          działo się na zakręcie. Jestem bardzo ciekawa jak Ty ostrzegłabyś w takiej
          sytuacji kierowce z tyłu, ze bedziesz hamować ???? I skąd wniosek, ze nie
          hamowałam silnikiem ???
          • Gość: WoBi Re: Sam uciekł :((( IP: *.telkab.pl 08.06.03, 11:48
            lyche1 napisała:


            > Łatwo wyciągasz wnioski. Powiedz mi co Ty byś zrobiła (-ł) na moim
            miejscu ???
            > Powtarzam było bardzo ślisko. A psa zauważyłam, tak z 10-20 m bo wszystko
            > działo się na zakręcie. Jestem bardzo ciekawa jak Ty ostrzegłabyś w takiej
            > sytuacji kierowce z tyłu, ze bedziesz hamować ???? I skąd wniosek, ze nie
            > hamowałam silnikiem ???
            -------------------
            Moze rzeczywiscie zbyt pochopnie wyciagnalem wnioski, poniewaz nie ma dwoch
            idnetycznych sytuacji na drodze. I chyba kazdy kierowca zachowalby sie troche
            inaczej.
            pozdrawiam
    • anahella na szczescie nie prowadze n/t 07.06.03, 18:20

    • doroszka Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 07.06.03, 22:04
      Zdarzyło mi się raz ostro hamować przed kotem. Na szczęście szybko biegł i
      udało mu się, ale się spociłam z wrażenia. Nikt za mną też na szczęście nie
      jechał, bo nie miałabym czasu na zastanawianie się nad sensem stłuczki -
      działały emocje. Widząc kota, przypomniały mi się czasy podstawówki, do której
      chodziłam pieszo wzdłuż ruchliwej trasy. Często niestety leżały na tej drodze
      rozjechane koty. Raz w ten sposób (idąc ze szkoły) znalazłam własnego kota :((
      No comments.
      • moniorek1 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 07.06.03, 22:12
        doroszka napisała:

        Często niestety leżały na tej drodze
        > rozjechane koty. Raz w ten sposób (idąc ze szkoły) znalazłam własnego kota :
        ((
        > No comments.

        To musialo byc straszne.Nie wyobrazam sobie syt.,w ktorej znajduje
        zmasakrowane zwloki mojego kota.
      • Gość: WoBi Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: *.telkab.pl 07.06.03, 22:29
        doroszka napisała:

        > Zdarzyło mi się raz ostro hamować przed kotem. Na szczęście szybko biegł i
        > udało mu się...
        ------
        Ja takze mialem niemila sytuacje z kote. Niemila bo bez happy end. Stworzenie
        wybieglo mi za krzakow bezposrednio pod kola. Nawet nie zdarzylem wcisnac
        hamulca. :(
        • helaraja Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 08.06.03, 12:16
          A ja raz tylko gołębia, a i to udało mi się go wziąć między koła. Bardzo boję
          się, że kiedyś spowoduję wypadek, bo będę usiłowała uratować jakiegoś zwierzaka.
          A co do zatrzymania się... Obawiam się, że zatrzymałabym się dopiero po
          kilometrze, aby się rozpłakać, a nawet bałabym się obejrzeć:((
    • hal9000 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 08.06.03, 12:48
      moniorek1 napisała:

      > Wiele z was jest kierowcami i tak mnie zastanawia czy przejechalyscie kiedys
      > jakiegos zwierzaka?
      > Jesli tak to czy wysialdyscie zeby sprawdzic co sie stalo (ze zwierzeciem
      > nie z autem) ,czy pojechalyscie dalej?

      Mnie przydarzyło się kiedyś, że przejechałem człowieka... Był kompletnie
      pijany, i wskoczył mi tuż przed maskę... Nie miałem szansy nawet rozpocząć
      hamowania... Godzinę później zmarł w szpitalu... Zostałem uniewinniony, ale
      nikomu nie życzę przeżyć czegoś podobnego... :((((

      Pozdrawiam,
      • moniorek1 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 04:25
        hal9000 napisał:

        >
        > Mnie przydarzyło się kiedyś, że przejechałem człowieka... Był kompletnie
        > pijany, i wskoczył mi tuż przed maskę... Nie miałem szansy nawet rozpocząć
        > hamowania... Godzinę później zmarł w szpitalu... Zostałem uniewinniony, ale
        > nikomu nie życzę przeżyć czegoś podobnego... :((((
        >
        > Pozdrawiam,


        Bardzo ci wspolczuje.Jesli o mnie chodzi to nie wiem czy moglabym zyc po takim
        czyms nie mowiac juz o tym ,ze pewnie nigdy nie siadlabym za kierownica.
        • hal9000 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 12:17
          moniorek1 napisała:

          > Bardzo ci wspolczuje. Jesli o mnie chodzi to nie wiem czy moglabym zyc po
          > takim czyms nie mowiac juz o tym, ze pewnie nigdy nie siadlabym za kierownica.

          Przeżycia są straszne, no ale prawdą okazało się stare porzekadło, że czas
          leczy rany... Samochód jest teraz dla mnie środkiem transportu, którego używam
          w razie koniecznośći. A jak mam wybór to wolę pojechać np. pociągiem...

          Pozdrawiam,
          • lyche1 Re: Hall 09.06.03, 18:03
            Głęboko Ci współczuję. Chcę Ci tylko napisać, że znam podobny przypadek do
            Twojego i co ciekawe, kierowcą był bardzo szanowany ksiądz. Jedyne co mógł
            uczynić - to udzielić swojej "ofierze" rozgrzeszenia.
            Niestety dla nas kierowców to olbrzymi ciężar.
            Ale ze zgrozą obserwuję : babcie "kłusujące" poprzez środek ulicy ( niektóre
            dodatkowo wygrażają torebką kierowcom), mamy wciągające na przejście dla
            pieszych swoje pociechy ( przecież one mają pierwszeństwo !!!) Czy piesi nie
            zdają sobie sprawy, że człowiek jest tylko człowiekiem i wystarcza chwila
            nieuwagi - i nieszczęście gotowe.
      • Gość: Anton Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: 195.94.204.* 09.06.03, 11:01
        hal9000 napisał:
        > Mnie przydarzyło się kiedyś, że przejechałem człowieka...

        Jaja se robisz dobry człowieku, czy tak na poważnie?
        • hal9000 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 12:11
          Gość portalu: Anton napisał(a):

          > hal9000 napisał:
          > > Mnie przydarzyło się kiedyś, że przejechałem człowieka...
          >
          > Jaja se robisz dobry człowieku, czy tak na poważnie?

          Poważnie. Nigdy nie słyszałeś o wypadkach drogowych?

          Pozdrawiam,
          • Gość: Anton Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: 195.94.204.* 09.06.03, 14:40
            > Poważnie. Nigdy nie słyszałeś o wypadkach drogowych?

            Ożwmorde. Niby słyszałem, ale i tak w pale mi się nie mieści. Pozdrawiam.
    • Gość: raszefka Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: OSET:* / 192.168.0.* 08.06.03, 21:29
      Nie wiem, czy po tym, co napisał Hal, wypada coś dodawać....
      A tam, napiszę.
      Po pierwsze - mojego psa ktoś kiedyś puknął ze skutkiem śmiertelnym (szła przy
      nodze, nie wiem, jak to się stało, że nagle była na jezdni!). Nie zatrzymał sie
      oczywiście. Może uratował sobie tym samym życie ;)
      Po drugie - w lutym sama miałam szansę zrobić to samo. Gościu szedł sobie
      poboczem i pieskiem, bez smyczy naturalnie (od tamtego wypadku jestem wrażliwa
      na punkcie). Chciałam go jakoś bezpiecznie ominąć szerokim łukiem, a że z
      przeciwka też coś jechało, dotknęłam tylko stopą hamulca.... i znalazłam się w
      rowie. Nie miałam pojęcia, że był o tak ślisko!! A właściciel pieska skręcił z
      pupilem w najbliższą uliczkę i tyle go widziałam >:-/
      Po trzecie - mam dziś dołka, bo to mój pies okazał się wczoraj bandytą i
      mordercą, i na moich oczach zabił małego kwiczoła. Nie rozmawiam z nią :(
      • kraszan1 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 17:20
        Gość portalu: raszefka napisał(a):

        > Po pierwsze - mojego psa ktoś kiedyś puknął ze skutkiem śmiertelnym (szła
        przy
        > nodze, nie wiem, jak to się stało, że nagle była na jezdni!). Nie zatrzymał
        sie
        >
        > oczywiście. Może uratował sobie tym samym życie ;)

        Jechałem sobie kiedyś po osiedlu, przepisowo (30 km/h), nagle zza krzaka
        wyskoczył psiak - nie miałem szans zahamować. Za psem wyskoczyła
        rozhisteryzowana paniusia i zaczęła krzyczeć: "policja" i "łapać mordercę".
        Oczywiście wcale nie uciekałam tylko wysiadłem i próbowałem wyciągnąć psa spod
        wozu.
        Przyjechała policja i pani przedstawiła swoją wersję w której "jechałem jak
        wariat i nawet nie próbowałem się zatrzymać".

        I wtedy nastąpiła sytuacja, która spowodowała u mnie opad szczeny na parę dni.

        Policjanci stwierdzili, że nie mogłem jechać więcej niż 35 km/h bo na całym
        osiedlu są progi zwalniające i po prostu rozwaliłbym samochód. Następnie
        stwierdzili, że piesek nie miał numerka a pani kwitów ze szczepieniami i
        wlepili jej mandat za:

        - niezapłacony podatek od posiadania zwierząt
        - prowadzanie psa bez smyczy i kagańca
        - stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym.

        Razem ładnych parę stów.

        pzdr
        -K
    • Gość: Mrufka Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: *.w81-248.abo.wanadoo.fr 09.06.03, 00:58
      Raz, kiedy jechalismy autostrada (niezbyt szybko) jakis wiekszy ptak postanowil
      sobie wyladowac tuz pod naszymi kolami. Maz instynktownie zrobil skret w lewo,
      zeby na niego nie najechac i ptakowi sie fukslo. Dopiero po chwili zdalismy
      sobie sprawe, ze to bylo przeciez niebezpieczne DLA NAS.

      Czlowiek ma w sobie instynkt, zeby nie zabijac.
      • moniorek1 Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 04:23
        Gość portalu: Mrufka napisał(a):

        > Czlowiek ma w sobie instynkt, zeby nie zabijac.


        Oj nie kazdy wierz mi.Znam ludzi ,ktorzy celowo przejezdzaja zwierzeta na
        drodze,sa w stanie nawet zjechac na pobocze zeby zabic :((((
        • Gość: Mrufka. Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 09.06.03, 16:50
          moniorek1 napisała:

          > Gość portalu: Mrufka napisał(a):
          >
          > > Czlowiek ma w sobie instynkt, zeby nie zabijac.
          >
          >
          > Oj nie kazdy wierz mi.Znam ludzi ,ktorzy celowo przejezdzaja zwierzeta na
          > drodze,sa w stanie nawet zjechac na pobocze zeby zabic :((((


          Kazdy normalny czlowiek na pewno ma. Ten ktory specjalnie zjezdza na pobocze,
          zeby zabic, to juz nie jest niestety normalny :(
          Pozdr,

          Mrufka.
    • capa_negra Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 11:54
      Przejechac nie przejechałam, ale w ubiegłym roku wypadła z lewej sarna z lasu.
      Odbiła sie od drzwi i zwiała :-).
      Jak to na drodze przez las - dosyć ciemno było wiec na poczatku nie zauwazyłam
      żadnych uszkodzeń.
      Dopiero na parkingu w pełnym słońcu okazało sie, że mam "piekne" miskowate
      wgięcie pod klamką :-(.
      Koleżanka miała mniej szczęscia - jej sie dorodny jeleń przetoczył przez
      przednią szybę - i samochód i jeleń kiepsko na tym wyszli
    • wskaznik_iq Niemożliwe, a gdzie błyskotliwa odpowiedz Pajdy? 09.06.03, 14:46
      moniorek1 napisała:

      > Wiele z was jest kierowcami i tak mnie zastanawia czy przejechalyscie kiedys
      > jakiegos zwierzaka?
      > Jesli tak to czy wysialdyscie zeby sprawdzic co sie stalo (ze zwierzeciem
      > nie z autem) ,czy pojechalyscie dalej?

      Już cały dzień minął, a idolki idiotek jak nie ma tak nie ma.
      Chóralnie wołamy: Pajda, Pajda, Pajda, Pajda.......

      iq pajdy ---> takie na ile rozum pozwala
    • Gość: ano Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? IP: *.nagraj.pl 09.06.03, 15:28
      cóż ;)
      moja znajoma jadac samochodem polna droga zabila zająca- wrzucila do bagaznika
      i byl na obiad..

      osobiscie to wczoraj rowerem o maly wlos nie rozjechalam spacerujacej beztrosko
      po scieżce myszy..ledwie wyhamowalam..ufff..chyba bym tego nie przezyla..tyle
      krwii niwinnej...
    • ofiaralosu Re: Czy przejechalyscie kiedys jakies zwierze? 09.06.03, 19:12
      Jechałam kiedys na rowerze i przyczepił się do mnie jakis wielki pies i biegł
      za mna przy rowerze, tuż przy mojej nodze i strasznie ujadał, a ja się
      potwornie bałam ze mnie nie tylko ugryzie, ale że się przez niego wyłożę na
      asfalcie, bałam się zatrzymać i nie potrafiłam się od niego uwolnić, i tak
      biegł biegł przez niezłe pół kilometra za mna. byłam spocona jak po 20
      kilometrach na rowerze w normalnych warunkach. Płakać mi sie chciało z
      bezsilności i strachu. Dziwne, że mnie nie pogryzł ten pies. A wielki był
      bydlak i ujadał przeokropnie.
    • paw_dady ja przejechalem 09.06.03, 19:46
      babcie na pasach, kluczyla jak cholera ale moje autko zwrotne. dopadlem
      gadzine krotko przed kraweznikiem. zmylem szyby i pojechalem dalej.

      PS ZUS przyslal mi gratulacje za odciazenie budzetu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja