Jak dalej zyc?

08.06.07, 11:49
Pewien czas temu zostawil mnie facet ktorego bardzo kochalam dla innej. To
bardzo boli, stracilam sens zycia, nie wiem jak to przetrwac. Po tych
wszystkich zapewnieniach o jego uczuciach do mnie nagle mnie zostawil a moj
swiat sie zawalil, kochalam go najbardziej na swiecie chcialam zeby byl
szczesliwy i zrobilabym dla niego wszystko a on nagle mnie zostawil. Wiem z
powinnam wziasc sie w garsc, zwlaszcza ze zaczela sie sesja a nauki mam sporo
ale nie wiem jak, co mam zrobic zeby o tym nie myslec? Bo zapomniec nigdy nie
zapomne a ten bol jest straszny. Co zrobic zeby byc szczesliym i cieszyc sie
kazdym dniem wiem ze zycie ejst krotkie i nie warto tracic czasu na wylewanie
lez. Codziennie powtarzam sobie ze ten facet nei jest mnie wart, ze gzdies
tam na pewno czeka na mnie ten jedyny. Nie umialabym go tak bardzo skrzywdzic
jak on mnie, po prostu nie potrafilabym bo nei naleze do kobiet, ktore
potarfia bawic sie ludzmi. Prosze pomozcie mi bo dalej sama nie dam rady.
    • jdbad Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 11:51
      To tylko na początku wydaje się, ze cały świat się zawalił. Nie bierz tego za
      mocno do głowy i lepiej się ucz, bo ta sesja jest ważna.:)))))
      • pradka Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 15:49
        Przestroga.Moj byly odszedl do o 14 lat mlodszej i co po 1,5 roku wrucil po to
        aby ponownie do niej wrucicpo5 m-cach jak im wierzyc ?Pozdrawiam.
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 12:41
      czy ktos moze mial podobne doswiadczenia? co zrobic zeby przestac o tym
      myslec??? Zeby zapomneic o tm facecie? a przede wszystkim jak zaufac innemu?
      • jdbad Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 12:43
        Dlatego Ci odpisałam, bo miałam.A teraz jestem szczęśliwą mężatką od wielu,
        wielu lat. Nie każdy mężczyzna to łajdak, ale odkochac się można, niestety.
        Głowa do góry!
        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 12:52
          Wiem ze cale zycie przede mna bo jestem mloda osoba ale trudno zapomneic o kims
          kogo sie tak bardzo kochalo a zwlaszcza o krzywdzie ktorą ta osoba mi
          wyrzadzila. Bardzo boje sie samotnosci, nie chce byc sama nie jestem do tego
          stworzona. Bardzo mi brakuje drugiej osoby, jej ciepla itd. Chcialabym miec
          taka jedna osobe tylko dla siebie. Nie wiem czy w ogole jest mi to pisane. Gdy
          poznalam tego faceta bylam anjszczeslwiwsza osoba na swiecie a teraz aaaa
          szkoda mowic, neistety to co zrobil bardzo boli i jak na razie nie przestaje
          • jdbad Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:01
            Masz koleżanki? Takie w realu? Pospotykaj się z nimi, pogadaj, bez podawania
            zbędnych szczegółow. To zawsze pomaga. A interesujących panów jest dużo na
            świecie i na pewno jeszcze takiego spotkasz.
            • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:11
              heh wczoraj bylam z kolega nad rzeka utopic smutki w wodce...pomoglo tylko na
              ten wieczor, rano obudzilam sie z takim bolem w sercu ze porazka...i do tego ta
              swiadomosc wakacji bez radosci ..wakacji-niewakacji bo nic mnie nei czeka w
              nich. Mialy by c z nim.... wszystko mialo byc z nim:( tyl eplanow bylo Jezu.....
              teraz studia mielismy razem mieszkac, mielismy razem szukac zcefgos...na wakacj
              emielismy jechac gdzies ...wszystko bylo ustalone a teraz co?? nagle pustka
              taka.... nie ma nic, a ja siedze pzrerazona i mysle co dalej?? co robic ...jak
              ja mam teraz zyc bez niego? jak sobi eporadzic przez te wazne dla mnie miesiace.
              Nie chce sie zalamywac i wciaz w siebie wmuszam pozytywne mysli ale niestety na
              wiele mi tego nie starcza bo smutek wraca, a bol? o tym nie wspomne.Zostalam
              calkiem sama jak palec.Bo nie mialam nikogo innego tylko jego....zandych
              kolezanke nikogo - moja sytuacja mni edo tego zmusila ze nie mialam nikogo. No a
              teraz jak nie ma juz jego to juz zupelnie sama jestem.kto mi zostal?? stara
              babka co w gacie sra - pozostalo mi mycie jej...taka wizja 20letniej dziewczyny!!!
              • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:33
                Ja tez mialam mnostwo planow, wspolne wakacje wspolne mieszkanie itd niestety
                te plany nie wypala, nic z tego nie bedzie. Nie chce byc sama, bardzo
                chcaialbym miec kogos tylko dla siebie i to juz natychmiast kogos kto zawsze
                bedzie mnei bardzo kochal i zawsze bedzie przy mnie, wiem ze bede umiala
                odwdzieczyc mu sie tym samym. Czy to az tak wiele? czy chce od zycia az tak
                duzo????
          • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:04
            Nie jestes sama :( jak czytam to co psizesz to tak jakbym sama to czytala;(
            zmuszma sie do usmiechu a tak naprawde rycze co chwile. Nie widze zadnej
            kolorowej przyslzosci,wszystko mnie smuci...:( Mnie tez boli...umieram
            momentami z bolu bo pzreszywa cale moje cialo:( a dalabym wszystko zeby sie to
            juz skonczylo:(:(:(
          • maya48 Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:20
            gdyby przestał cię kochać i został z tobą to by cię dopiero krzywdził
    • grogreg Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:08
      Miliony ludz dawali sobie z tym rade, daja rade i beda dawac rade.
      Ty tez sobie dasz.
    • butterflymk Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:10
      Niestety musisz się przestawić na siłę.....
      Czyli nie myśleć o pozytywach tego przyjemniaczka i o super chwilach
      spędzonych z nim,
      tylko w negatywach: np dobrze że to sie stało teraz,
      odpowiedz sbie na pytanie czy chciałabys miec takiego faceta który tak Cię
      potraktował?
      Dasz radę, spędzaj czas z ludźmi, miej czas wypełniony żeby nie rozpaczac po
      nim/
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:30
        a najgorsze jest to tak mi sie wydaje ze on nie ma w ogole poczucia winy, pisze
        mi smsy ze teskni chce wiedziec co u mnie itd ale nie chce byc ze mna bo poznal
        inna dlatego mnei zostawil. A co kolezanek i wyjsc z domu to nie pomaga w ogole
        bop gdziekolwiek wychodze wszedzie w myslach widze jego jak sie przytulam itd,
        nie potrafie spojrzec na zadnego innego faceta bo mysle tylko o nim chociaz tak
        bardzo mnie skrzywdzil, powinnam sie uczyc bo sesja sie zaczela a nei chce
        zawalic studiow ale nie moge w ogole sie skupic co zrobic zeby w ogole o nim
        nie myslec?
        • butterflymk Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:37
          Przedewszytskim napisz mu żeby sie z Toba nie kontaktował.
          Stracił Cię na zawsze i niech to poczuje....
          Zero kontaktu...
          W ten sposób tylko Cię rozdrażnia...
          Sama widzisz że cokolwiek nie robisz i tak on jest w twojej głowie...
          Dlatego na siłę musisz "zamazywać" jego obraz bo inaczej się wykończysz...

          • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 13:43
            Wiem ze to bardzo glupie ale ciagle mam nadzieje, ze on keidys napisze ze sie
            pomylil ze chce byc tylko ze mna itd i ze bedzie chcial wrocic. Chcciaz w moim
            przypadku to nie ebdzie mozliwe bo mysle ze nie bede umiala ufac mu tak jak
            kiedys a zwlaszcza tak bardzo go kochac. Jestem tak bardzo zla na niego ze
            chyba chcialabym sie zemscic na nim i skrzywdzic go tak bardzo jak on mnie. Nie
            wiem co sie ze mna dzieje bo mozna zemscic sie na kims kogo sie tak bardzo
            kochalo a moze i nadal kocha? To normalne?
            • butterflymk Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 14:01
              Ja wiem że podświadomie chcesz żeby on do Ciebie pisał, interesował się...
              tylko niestety wiemy że to nic nie znaczy dla Ciebie na korzyść...
              bo i tak jest z tamtą...
              Ale może lepiej i szybciej wpadłby na to że Ciebie traci jak Ty zakończyłabyś
              definitywnie kontakt... może przynajmniej by się zaczął zastanawiać.
              Tymbardziej widzisz że nie ma sesnu skoro mówisz że nie zaufałabyś mu już...
              Przyjdzie pora na wszystko po kolei.Odczekaj chwilę.
              Narazie to jest mix uczuć i pewnie co chwila czujesz cos innego...
              • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 15:06
                Musze przyznac, ze madrze piszesz i masz racje. Zgadzam sie z Toba. W jakis
                sposob mi pomagasz w tym wszystkim. Ty chyba znasz sie na ludziach, byc moze
                przezylas to co ja i wiesz jak to bardzo boli. Wydaje mi sie ze moje zycie
                stracilo sens, ze nigdy nie bedzie juz tak jak dawniej, ze nie bede juz
                szczesliwa, ze nigdy sie juz nie zakocham bo mysl o nim nie bedzie mi na to
                pozwalala, ciezko mi bardzo z tym wszystkim naprawde. Moge wiedziec z jakiego
                miasta jestes?
                • butterflymk Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 15:27
                  Jasne, ja jestem z Warszawy :)
                  • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 15:34
                    widze ze sporo osob tutaj z wawki:) hehe ja z Zielonej Gory jestem.... odchodze
                    wlasnie od zmyslow. U mnie sprawa wyglada tak ze od poniedzialku facet sie juz
                    wogole nie odzywa. Wrocilismy do siebie i ukladalo sie super...ostatni tydzien
                    -bylo troche klotni.W nidziele powiedzial mi ze boi si eczy dame rade byc ze
                    soba,czy dogadamy sie,czy nei bedziemy si eklocic...przyznal ze bardzo si etego
                    boi.Ze to staj esi ejego obsesja..stoi ponad miloscia ktrej jest pewien.
                    Powiedzial kilk arazy ze kocha mnie i jest pewien tych uczuc. Rzomaiwalismy i
                    poweidzialam twardo ze w takim razie to bezsensu,pozeganalam sie.Lecz zadzwonil
                    w srodku nocy i zaczal mowic ze te jego watpliwosci sa glupie,ze pzreciez jestem
                    cudowna kobieta,nie pozwoli mnie starcic...ze kocha itd. rano sms ze mnie koch
                    ai do wieczora juz nic. Pytalam co sie dzieje...odpisywal ze wszystko dorbze.
                    Zapytalam znow...odparl ze jego watpliwosci sa zbyt silne, boi sie i ucieka od
                    porblemu. Ze to tzreba zkaonczyc bo on ma zbyt wiele na nie...... i w ten sposb
                    sie skocnzylo:( zalosne prawda???? nei wiem czy to brak dojrzalosci czy
                    chorapsychika..nie wiem.ja bym tak nikomu nie zorbila. To raczej ja powinnam
                    miec watpliwosci a nie on.Bo to on wpzreszlosci bardzo mnie zawiodl...a nie ja.
                    Boli mnie to;( a mysl ze on koch ai odszedl tylko z takeigo powodu zmaecza mnie
                    i wciaz daje nadzieje....
                    wczoraj doszlam jednak do wniosku ze gdyby kochal to by tak nie
                    zorbil....uzbrajam sie w ta wiedze - ze poprostu mnie nie kocha. A jak wg was??
                    • butterflymk Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 15:39
                      Dla mnie najgorsze jest takie niezdecydowanie u facetów.
                      Najdrożej nas kosztuje bo my bardzo chcemy i wiemy że chcemy.
                      Wiemy że kierujemy sie czystą miłością i tyle..
                      A oni niby chcą ale się zachowują jak dzieci bo nagle wychodzi że się boją
                      potem odchodzą, ale nadal odzywa się w nich chęć kontaktu dyktowana niby
                      jakimiś uczuciami... a my nie wiemy co robić ani myśleć tylko się męczymy z
                      tym...
                      • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 15:46
                        hehe no masz racje;) mozna sie wykonczyc nerwowo:) ja jakos nie wierze mu,
                        wyczuwam zdrade lub taka prawde ze mnie nie kocha. Nie ma go na GG - mozliwe ze
                        mzienil numer i to mnie zastanawia. Od poneidzialku go nie bylo.... mecze sie
                        nie na zarty...no ale coz zorbic. Pierwsza sie nie odezwe......
                        a on tez moglby juz zabic mnie najgorsza prawda zebym chociaz si eodpierprzyla
                        od niego..
                        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 16:13
                          Jesli chodzi o moj przypadek to mysle ze wszystko byloby w porzadku gdyby nie
                          inna. Myslalam ze jestesmy dla siebie stworzeni, zawsze swietnie sie
                          dogadywalismy oboje potrzebowalismy duzo ciepla i milosci, oczywiscie zdarzaly
                          sie klotnie i drobne sprzeczki ale nie potrafilismy sie dlugo na siebie
                          gniewac. Az pewnego dnia oswiadczyl mi ze poznal inna a jesli chodzi o mnie to
                          nie wie co czuje. Podle postapil bo nie wiem jak mozna zwrocic na kogos uwage
                          bedac z kims. Mowil ze juz zawsze bedziemy razem mielismy wspolne plany-
                          wakacje, mieszaknei i wszystko sie posypalo. A on dalej chce utrzymywac ta
                          znajomosc tylko na innym etapie tzn rozmowy i smsy. A ja nie potrafie z nim juz
                          rozmawiac i nie chce utzrmywac tej znajomosci bo nigdy mu nie wybacze to za
                          bardzo boli. a najgorsze jest to ze on dobrze sie bawi tzn ma juz kogos spedza
                          z ta osoba swoj czas a ja???? ja tylko placze mysle placze i placze. Bardzo sie
                          zmnenil nie wiem dlaczego. Mowi ze tez to przezywa ze tez cierpi ale ja w to
                          nie wierze bo przeceiz gdyby to przezywal to nie zostawilby mnie prawda?????????
    • k23dublin Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 16:23
      Swoje musisz przebolec bo tak to juz jest, wiem bo sama przez to samo
      przechodzilam i uwierz mi teraz sie z tego smieje:)odnalazlam siebie, swoja
      prawdziwa milosc:)choc teraz jestem bardziej ostrozna niz kiedys. Zaangazowalam
      sie calym sercem w nowy zwiazek ale juz mam inne opcje, inne wyjscia z sytuacji
      jezeli by sie stalo ze sie rozstaniemy. Rada dla Ciebie- koniecznie musisz
      wyjechac gdzies na wakacje ze znajomymi i zmusic sie do zabawy tak jak najlepiej
      potrafisz-polskie morze jest swietne zeby kogos poznac:)uwierz mi musisz sie
      ruszyc z domu bo inaczej mysli Ciebie zjedza.W dzien badz zajeta, a noca zawsze
      mozesz sobie pomyslec co i jak i zawsze bierz na to wszystko poprawke-ze lepiej
      ze teraz to sie stalo niz pozniej, jestes mloda i dasz rade!!pelno jest facetow
      na tym swiecie!!wiec glowa do gory!!
    • tiuia Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 16:45
      Moze to trywialne co napiszę, ale lekarstwem na to jest CZAS. Wierze Ci, ze teraz sie strasznie męczysz, rozmyslasz, wyobrazasz sobie tego kolesia z ta nowa panna, itd, itp... To wszystko minie.
      I nie chodzi o to zebys zapomniala, tylko o to zeby sie pogodzic z faktem, ze juz nie jestescie razem. Za jakis czas bedziesz mogla spokojnie zyc, wracac wspomnieniami do chwil spedzonych z tym gosciem, i nie bedzie Ci to sprawiac zadnego bolu. Sztuka jest tylko przeczekac. A zeby przeczekac musisz skoncentrowac sie na innych sprawach, na nauce, pracy, odnawianiu znajomosci, na jakims hobby, jednym slowem wszystko co Ci przyjdzie do glowy jest mile widziane.
      Powiem Ci jeszcze, ze bylam w podobnej sytuacji. U mnie to 'przeczekiwanie' trwalo rok. Ale ja bylam bardzo ciezkim przypadkiem. Musialam sie przeniesc do innego miasta, zerwac duzo znajomosci (mielismy wspolnych znajomych). To byl naprawde ciezki okres. Ale przezylam i mam sie dobrze. Mam sie o wiele, wiele lepiej niz wtedy gdy bylam z tym facetem, ktorego tak oplakiwalam.
      Pozdrawiam:)
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 17:15
        Mam wrazenie ze Wam wszystkim latwo sie mowi a to wszystko wcale nie jest takie
        latwe, wiem ze pewnie wiecie lepiej ode mnie bo przezywaliscie to samo i
        daliscie rade. Na obecny czas to bardzo boli nie moge znalezc sobie miejsca nie
        mam checi do zycia to jest straszne. Ciagle o tym mysle, a jesli chodzi o
        wyjscia z domu to nie mam ochoty z niego wychodzic a co dopiero poznawac nowych
        ludzi. Wszedzie mysle o nim nawet jak jestem ze znajomymi nagle mi sie
        przypomina to wszystko i momentalnie psuje mi sie humor. nie wiem co mam zrobic
        zeby tak jak kiedys cieszyc sie kazdym dniem. Wiem ze zycie jest zbyt krotkie
        zeby caly czas wylewac lzy ale niestety to co mnie spotkalo bardzo boli. Ciagle
        zadaje sobie pyatnie dlaczego tak jest dlaczego wlasnie ja i nie znam
        odpwoiedzi. Barrdzo sie boje, ze kiedys znow kogos pokocham i znowu ktos
        potraktuje mnie tak samo. Mysl o nim coraz bardziej mnie przygnebia ehhhhh nie
        chce mi sie zyc.
        • ania1022 Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 17:38
          wwiolla napisała:

          > mam checi do zycia to jest straszne. Ciagle o tym mysle, a jesli chodzi o
          > wyjscia z domu to nie mam ochoty z niego wychodzic a co dopiero poznawac
          nowych ludzi.

          No i to jest wlasnie twoj blad, powinnas jaknajwiecej wychodzic z domu i
          przebywac z ludzmi. Powinnas caly czas byc czyms zajeta. Wypelnij sobie dzien
          tak zebys nie miala czasu o nim myslec. Z czasem przestanie bolec. Zyj swoim
          zyciem a nie jego, nie mysl o tym ze on z kims a ty sama. Przyjdzie czas ze
          nie bedziesz sama. Glowa do gory, z kazdym dniem powinno byc coraz lepiej ale
          musisz tego chciec.
        • k23dublin Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 17:45
          jak dlugo bylas z nim??i czemu placzesz??za czym??za tym ze okazal sie
          draniem??dziewczyno popatrz na to z innej strony...co bys czula do obcego faceta
          ktory by zostawil dla innej kobiety np twoja siostre, mame, kolezanke...nie ma
          nad czym plakac. Szukasz tu pomocy a sama nie chcesz nic zrobic tylko narzekasz.
          Trzeba sie wziasc w garsc,a jutro bedzie lepszy dzien.uzalanie sie nad soba nie
          pomoze. A jak sama nie chcesz sobie pomoc to nikt Tobie inny nie pmoze. Wiem ze
          jest ciezko ale czym szybciej wezmiesz sie w garsc tym lepiej dla Ciebie. Czy
          dla faceta ktory zostawil Ciebie dla INNEJ warto sie taz zadreczac, warto
          marnowac chwile na placz, zal, zlosc??idz na silownie, na rower wyzyj sie na
          czyms:)no i na milosc boska przestan utrzymywac z nim jakikolwiek kontakt...po
          co??zeby bolalo jeszcze mocniej??
          • ania1022 Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 17:58
            k23dublin napisała:

            > jak dlugo bylas z nim??i czemu placzesz??za czym??za tym ze okazal sie
            > draniem?

            Dlaczego zarasz draniem? Draniem bylby gdyby jej juz nie kochal a ciagle z nia
            byl. Chyba lepiej ze zwrocil jej wolnosc niz mialby zostac z nia fizycznie a
            kazde mysli i uczucia kierowac ku innej? Nie da sie nikogo zmusic do milosci,
            nie mozna kogos przywiazac do siebie lancuchem.
            • k23dublin Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 18:01
              Tak masz racje tylko ona pisala wczesniej o tym ze on ciagle ja zapewniel o tym
              ze kocha i takie tam i nadal wysyla do niej smsy ze teskni...to chyba nie jest
              to co ten normalny facet robi...a z reszta ktory z facetow jest normalny:)
              Kocham zycie!!
              • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 19:18
                on gdy poznal inna powiedzial mi ze nei wiem co teraz do mnie czuje ale ja wiem
                ze on chce byc z tamta i nie chce dac mi juz zadnej szansy chociaz ja juz nic
                nie chce od niego. zastanawia mnie tylko dlazcego on to zrobil dlaczego tak
                postapil po 2,5 roku. Kiedys zapewnial mnie ze chce byc tylko ze mna ze jestem
                jedyna osoba itd. A ze pisze smsy tzn ze chce mniec ze mna kontakt pyta sie co
                robie itd chce wiedziec co sie u mnie dzieje a gdy nie odpisuję to bardzo sie
                denerwuje. Z jednej strony nie chce miec z nim zadnego kontaktu a z drugiej
                chcialabym zeby pisal bo bardzo tesknie a ta tesknota mnie zabija byl calym
                moim swiiatem wszystkim co mialam a teraz czuje ze nie mam juz nic
        • akkknes Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:48
          wiola, wiesz co az specjalnie jeszcze raz przeczytalam caly watek...

          ja tylko placze mysle placze i placze
          Ciagle o tym mysle, a jesli chodzi o
          Wszedzie mysle o nim nawet jak jestem ze znajomymi nagle mi sie
          Jest jedyna mysla, ktora mam w glowie, mysle o nim przez caly dzien, przed
          zasnieciem, po obudzeniu a takze w nocy.Zastanawiam sie co robi gdzie jest a
          kim to jedyna rzecz, ktorą wiem.
          Ja sie ciagle ludze ze bedzie chcial do mnie wrocic a wtedy ja sie zemszcze
          Ale ja tak bardzo tesknie chcialabym miec go kolo siebie i tylko dla
          siebie
          ja chcialam byc z tym facetem!!!!!!!!!! chcialam spedzic z nim cale moje zycie
          myslalam ze to jest ten jedyny ze jest mi przeznaczony ze jest cudowny facetem

          no i nie mow ze po takich twoich wpisach zle cie zrozumialam?
        • tiuia Re: Jak dalej zyc? 12.06.07, 11:05
          Hmm... To znaczy ze chcialabys dostac odpowiedzi tylko od osob, ktore sa w takiej samej sytuacji jak Ty, i wciąż jęczą i narzekają, i nie chce im się żyć. Tylko co Ci to da?
          Myślałam, że Ci pomoże, jak się dowiesz, że z tej beznadziejnej sytuacji można wyjść, że wiele osób właśnie wychodzi...
          Nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Musisz sama znalezc sily i przez to przejść. A pozytywna wiadomość, to tylko i wyłącznie taka, że z każdym dniem będzie łatwiej.
    • tusia.jot Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 18:00
      Normalnie. Musisz zdobyc sily, zeby przejsc przez sesje. Jesli nie dasz rady -
      odpusc ja sobie. Ale obwiniaj sie. Masz cale zycie przed soba i swietne
      doswiadczenie, choc tego teraz nie przyjmujesz do wiadomosci. Pomysl, ze
      przeciez go kochasz to chcesz dla niego jak najlepiej. Jemu jest lepiej z inna.
      Uszanuj to. I potraktuj akceptacje tego, jak podarunek.
      A co bedzie dalej? Ja nie zagwarantuje ci, ze stanie sie cos wspanialego w
      twoim zyciu, co wynagrodzi dzisiejszy smutek. Nie czekaj na zadna nagrode. Zrob
      sobie jakas przyjemnosc sama, w miare swoich mozliwosci. Idz na zakupy, wybierz
      sie na wycieczke na drugi koniec swiata, nawet jesli koliduje z egzaminami. Bo
      swiat kocha tylko tych, ktorzy potrafia sie usmiechac. Takie jest zycie. :)
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 19:22
        tusia.jot napisała:

        >Pomysl, ze
        > przeciez go kochasz to chcesz dla niego jak najlepiej. Jemu jest lepiej z
        inna.
        >
        > Uszanuj to. I potraktuj akceptacje tego, jak podarunek.
        >
        Teraz zycze mu wszystkiego co najgorsze i wcale nie chce dla niego jak
        najlepeij za bardzo mnie skrzywdzil a wiedzial jak bardzo bede cierpiec gdy to
        zrobi wiedzial ze jestem bardzo wrazliwa osoba i mimo tego zrobil to i nie
        uszanuje nigdy tej decyzji bo jego juz nie szanuje i chce zeby ktos go
        skrzywdzil tak bardzo jak on mnie wtedy wszystko zrozumie co zobil
        • tusia.jot Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 19:55
          nie zrozumie. Inaczej by nigdy nie odszedl. A zlosc, ktora nosisz tylko tobie
          zaszkodzi. w czym cie oszukal? co tak naprawde ci obiecywal? to moga byc
          gorzkie refleksje, ale stan im naprzeciw. Moze przezywajac pragnienie zemsty
          stracisz cos pieknego, bo nie zauwazysz, ze przychodzi.
          Nie mozna topic sie w przezywaniu tego, co zle. Popatrz na ludzi cynicznych i
          zgorzknialych. Chcesz taka byc?
    • pendecha Re: Jak dalej zyc? 08.06.07, 18:20
      zapomnisz jak znajdziesz nastepnego ja tak zrobilam. o tamtym zapomnialam a
      teraz tone po pachy w nowym go.nie
    • figgin1 Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 00:40
      A gdzie mieszkasz? Moze jakieś piwko pocieszajace?
    • loltka Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 00:45
      tego juz nie ma. NIe mysl o tym jak bardzo cierpisz, bo bedzuiesz cierpiec
      dlaej. Zajmij sie czyms innym i mow sobie rpzed snem ze ejstes sczesliwa-a bedziesz


      koniecznie przeczytaj POTEGE PODSWIADOMOSCI
    • yagiennka A ja ci radzę tak: 09.06.07, 00:52
      - znajdz sobie klina, faceta który ci się podoba fizycznie i bedzie za toba
      latał, może być nawet tylko taki do łóżka - rewelacyjnie poprawi ci samopoczucie
      i samoocenę. Wcale nie musi to byc żaden związek. A ten co cię zostawił
      przestanie być jedynym na horyzoncie.
      - wypisz sobie listę wszystkich wad jakie ci przyjda do głowy tego co cię
      zostawił. Zaraz się okaże że wcale nie był taki wspaniały
      - i czas czas czas leczy rany.
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 09:11
      Gdyby te Wasze rady byly takie latwe ale niestety nie sa. Trudno zapomniec o
      kims z kim spedzilo sie 2,5 roku, o kims z kim mialo sie mnostwo planow a
      zwlaszcza o kims z kim bylo dobrze. Nie wiem kiedy ten bol przejdzie. Jest
      jedyna mysla, ktora mam w glowie, mysle o nim przez caly dzien, przed
      zasnieciem, po obudzeniu a takze w nocy.Zastanawiam sie co robi gdzie jest a
      kim to jedyna rzecz, ktorą wiem. Gdybym od poczatku wiedziala ze tak postapi to
      wolalabym go nigdy nie poznac. Nie wiedzialam ze bedzie umial to zrobic, zawsze
      byl dobrym cieplum chlopakiem. Bylam ta jedyna a teraz juz nie jestem i to
      ciagle bardzo bardzo boli.
      • timbunia Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 11:23
        witaj,
        wiem co przeżywasz - sama wariuję po tym ja mnie mój mężczyzna opuścil. Co z
        tego że rady są dobre jak naprawdę ciężko się do nich zastosować. Nie
        znalazłamjeszcze wyjścia z tej całej sytuacji, i nie wiem jak mogę wyjść bez
        szwanku.
        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 12:55
          Noo wlasnie, wiem ze na pewno wszyscy chca dobrze i chca pomoc ale niestety
          ciezko zastosowac sie do tych rad. Nawet gdy wychodze z domu i jestem ze
          znajomymi to ciagle mysle o nim, wolalabym byc wtedy z nim a nie ze znajomymi i
          od razu psuje mi sie humor i dopada mnie klujacy bol w sercu. Dlaczego oni tak
          postepuja??? Pprzeciez wiedzial ze bardzo go kocham i chce byc z nim, dalam mu
          wszystko co mialam wiec dlaczego mnie zostawil??? W czym ona jest lepsza ode
          mnie????? Jak mam o tym wszystkim zapomniec i przestac wreszcie czuc jak????
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:09
      Probuje sie uczyc w poniedzialek mam egzamin a nie moge sie w ogole skupic
      ciagle mysle o nim i o tym ze juz nie jestem z nim. Nie wiem co teraz robi
      gdzie jest bardzo mi jego brakuje, jego dotyku zapachu cieplych slow.
      Najchetniej wybralabym sie gdzies z nim w sobotni wieczor na impreze do kina
      albo po prostu bardzo chcialabym sie do niego przytulic. To jest nie do
      wytrzymania. Wiem ze juz nigdy nie bedzie tak jak kiedys. Co mam zrobic zeby
      przestac ciagle o nim myslec zeby zapomniec???????????????????????????????????
      • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:23
        wwiolla jestem z Toba. Ja od poniedzialku ludze sie ze on sie odezwie....lduze i
        patzre w ten pieprzony telefon.Dzisiaj mialam chwilke zalamki i o maly wlos bym
        napsiala ale si epowstrzymalam....nie bede robic z siebie kretynki, juz kiedy
        szorbilam i to wiele razy.Skoro mnie nie chce ...to wiele starci i tyle. Gosc ma
        za dobrze w dupsku i tylko nosem kreci... Nie moge sie dac zlamac...wciaz
        wychodze z moim kolega rozmwiamy.On tez w dolku sporym jest...Dzisiaj urzadzam
        grilla i jakos musi to pzrejsc.
        Ja z moim exem przezywalam juz 2 rozstania to jest 3....poprzednie gorzej
        pzrezywalam...naprawde, lezalam 2 miechy w lozku, nie ruszlama sie ,nie robilam
        nic.Ludzi eprzychodzili chcieli mi pomoc a ja niezywa. Schudlam 10
        kg...mdlalam..niefajnie.Leczylam sie ale i tak nie pomoglo...co mnie wyleczylo??
        jego powrot... tylko co z tego jak znow mnie zosatwial....ehhh szkoda slow;(
        zycie to zlasone jest.Moglby zostawic raz i koniec a nie on mnie juz pol roku
        meczy tymi powrotami i rozstaniami. daj sobie rade kochana ,wszystko ebdzi
        edorbze;) wierze w Ciebie;) postarajs sie oderwac jakos, to trudne wiem po
        sobie....wczoraj lezalam caly cza si wylam,no ale pomagalo... Badz silna!!
        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:42
          Jak po tym co Ci zrobil moglas dac mu nastepna szanse???? ja nie umialabym
          przeciez juz nigdy nie mialabym do niego zaufania ani zadnej pewnosci ze znowu
          nie zrobi tego samego skoro raz tak postapil to dlaeczgo znowu nie ma tak zrobic
      • tusia.jot Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:25
        dlaczego masz zapominac? Przeciez przezyliscie wiele radosnych chwil. Wyobraz
        sobie,ze wyjechal.
        A poza tym to dziwne. Bo po rozstaniu to najpierw przezywa sie zlosc.
        Nizaleznie kto zdecydowal. Moze inaczej. Gdybys to ty zerwala, to najpierw
        bylaby duma. A potem frustracja, zlosc na siebie, ze moze blad. I wewnetrzne
        roztrzasanie, kto zawinil. czytalam wyzej. Mieliscie g;lownie plany. Jak mozna
        zalowac czegos, co sie nigdy moze ziscic nie mialo?
        Wylicz sobie ile zlego ci zrobil(w tym kazda z nas jest dobra) i pomysl, ze juz
        nie bedzie kontynuacji. A po jakims czasie usmiechniesz sie do dobrych chwil.
        A jesli nie masz innych na niego argumentow, to pomysl, ze jest swinia, bo cie
        w lata wpedzil. I ciesz sie, ze nie stalo sie to za rok, czy dwa.
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:36
      Ja sie ciagle ludze ze bedzie chcial do mnie wrocic a wtedy ja sie zemszcze to
      chyba dziwne bo jak mozna chciec zle dla osoby ktora byla najwazniejsza w moim
      zyciu?? A moze to ze mna jest cos nie tak???? skoro zostawil mnie dla innej w
      czyms ona musi byc lepsza ode mnie prawda???? a mowil ze zawsze bedzie ze mna
      hehehe az te slowa moze ja bylam naiwna ze tak bardzo wierzylam w to co mowil
      kazde jego slowo mialo dla mnei ogromne znaczenie ja jestem bardzo ciepla osoba
      i gdy kogos pokocham to zrobie dla tej osoby wszystko!!!! mialam mnostwo planow
      wiem ze moglo byc znacznie gorzej bo np moglismy razem mieszkac albo moglismy
      byc malzenstwem , miec dzieci albo moglabym byc w ciazy wtedy to bylaby
      tragedia. Ale ja tak bardzo tesknie chcialabym miec go kolo siebie i tylko dla
      siebie dlaczego on to zrobil??????? znacie odpowiedz????
      • tusia.jot Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:42
        no to juz masz odpowiedz. Wyczul w tobie msciwa babe. I mial racje, ze zwial.

        Jaki to sens robic komus koszmar ze wspolnego zycia?
        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:45
          Zadna msciwa babe, po prostu mnie oszukal a dostal ode mnie bardzo duzo bo
          zawsze bylam przy nim zawsze kiedy mnie najbardziej potzrebowal!!!! bylam na
          kazde jego zawolanie wiedzial ze bardzo go kocham ale on mi cos obiecal obeical
          ze zawsze bedzie ze mna ze razem zameiszkamy razem spedzimy wakacje ze w ogole
          juz zawsze bedziemy razem!!!!!!!!!!!!!!!! jak sie okaazalo byla to obietnica
          bez pokrycia a tak sie nei postepuje
          • tusia.jot Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:51
            a moze uznal jeszcze, ze mu pecha przynosisz?
            • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 18:55
              wiesz w ogole o czym piszesz chyba nie wiesz co znaczy kogos bardzo kochac
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:08
      ja chcialam byc z tym facetem!!!!!!!!!! chcialam spedzic z nim cale moje zycie
      myslalam ze to jest ten jedyny ze jest mi przeznaczony ze jest cudowny facetem
      a teraz juz nie wiem, po tym jak mnie zostawil juz nie jest taki wyjatkowy dla
      mnie jak kiedys
      • akkknes Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:16
        wiesz co, tusia.jot gdzies na poczatku napisala ze za duzo jest w tobie zlosci -
        ale moze dobrze ze ja w ogole masz, bo we mnie nie bylo wcale zlosci,
        nienawisci tylko zal. kochana, musisz te zlosc zuzytkowac - ale na pewno nie
        tak, ze on do ciebie wroci a ty go zostawisz. piszesz ze chcialas z nim byc, ze
        plany, marzenia i w ogole... i co chcesz sie mscic? na pewno? po co? na kim? na
        czlowieku ktorego kochasz? nie tedy droga.
        pamietaj - facet jesli bedzie chcial to sam wroci. facet jak chce to naprawde
        potrafi sie postarac. a nic tak nie dziala na faceta jak laska ktora blaga o
        powrot - oczywiscie odstraszajaco. znam z autopsji, uwierz. moj przypadek
        niestety nadaje sie raczej do leczenia zamknietego niz przykladu ksiazkowego...
        zle robilam. mam nauczke na pamiec.
        ja wiem ze pogoda nie sprzyja temu - ale idz poskacz na jakis aerbik, zmecz
        sie, wyzyj tam. poloz sie spac i jutro pomysl o wszystkim na spokojnie. nie w
        emocjach.
        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:24
          Ale o czym ja mam myslec???? o nim??? nie chce juz bo to bardzo bardzo boli a
          czuje ze on do mnie nie wroci a nawet jesli to ja juz nie bede potrafila z nim
          byc bo to ciagle bedzie bolalo a ja w chwili kiedy pwoeidzil mi o innej tez
          blagalam zeby zostal to smeiszne chyba jeszcze bardziej sie osmeiszylam a na
          neigo nei zrobilo to zadnego znacenia
          • agula_81 Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:37
            rozumiem co czujesz. sama to przezylam. jesli chcesz to napisz do mnie maila.
            adres agula_81@gazeta.pl sprobuje Ci pomoc
            • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:44
              dobrze, mam nadzieje ze bedziesz umiala mi pomoc
              • akkknes Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:49
                wiola - SAMA musisz chciec sobie pomoc, to ze z kims pogadasz, ktos podusnie ci
                pomysl - nie zmieni zbyt wiele. to TY musisz miec naprawde duzo sily i checi w
                sobie... naprawde.
                • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:51
                  a myslisz ze to takie latwe??? to wcale nie jest lawte wiem ze musze przestac o
                  tym myslec bo to mnie zadreczy zwariuje i tak juz schudlam przestalam jesc
                  mysle tylko o jednym a juz nie chce wiecej o nim myslec bo to w moim zyciu nic
                  nie zmieni ale jak nie myslec o tym???
                  • akkknes Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 19:57
                    wiola, spokojnie to raz :) nikt zle ci tu nie pisze.
                    sluchaj ja od stycznia bujam sie z takim stanem ktory podejrzewam teraz
                    przechodzisz. zostawil mnie bo zakochal sie w marysi. a to ze ja dla niego reke
                    dalabym sobie uciac nie mialo dla niego znaczenia. nawet nie bede teraz pisac
                    jeszcze raz na tym forum bo juz mi teraz samej wstyd na co sie poniekad
                    godzilam.. tylko widzisz moj eks jeszcze sie mna przez te prawie pol roku bawil
                    i chyba liczyl ze bede dla niego taka baza jakby mu nie wyszlo z marysia...
                    wiem ze to nie jest latwe, wiem ze wszystko sie kojarzy, wspomina sie, mysli...
                    pamietaj ze z oddali wspomnienia blekitnieja - zapisz to na lustrze czy
                    przyczep karteczke na monitorze! :)
                    ja tez schudlam - ale z tego akurat sie teraz juz tylko ciesze ;)
                    zdarza mi sie jeszcze - przypominam: pol roku - poplakac, zaboli...
                    a jak nie myslec? ja jakos tak sie organizowalam zeby nawet minuty wolnej nie
                    miec - w szkole nagle mialam przeczytane wszystkie kserowki na cwiczenia,
                    kompletne notatki, wszystko na czas. nagle w domu zaczal byc pedantyczny
                    porzadek. nagle okazalo sie ze mam milion znajomych - i odkrylam w nich wiele
                    pasjonujacych cech - wiem dziwnie brzmi, no poza tym - mi pomoglo forum - ale
                    to juz inna historia.
                    aaaha i jestem jeszcze 'na czasie' z kilkoma serialami w tv ;) to tak
                    ad 'niani' na tvnie ktora zaraz bedzie
                    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 20:05
                      wlasnei ale ja nie rozumiem jeszcze jednego przeciez on wiedzia ze jestem stala
                      osoba ze zawsze bylabym z nim przy nim ze nie zostawialbym go nigdy, przeciez
                      wiedzialam o nim duzo akceptowalam jego wady wiedzialam czego potrzebuje czego
                      chce jednak troche czasu ze soba spedzilismy a ona jest nowa nie zna go tak jak
                      ja i mimo tego on mnei zostawil a skad ma wiedziec czy ona jego nie zostawi czy
                      sie nim np nie bawi przeciez nie ma zadnej pewnosci????????? on chce utzrmywac
                      ze mna kontakt bo byc moze za jakis czas bedie chcial wrocic, czyzby teraz
                      ryzykowal????? przeceiz zwiazek na takim etapie to ryzyko
                      • akkknes Re: Jak dalej zyc? 09.06.07, 21:40
                        hm... wiesz co ja to sobie tak tlumacze 'na swoj', ze moj eks tez nie zna tej
                        maryski, to nie maryska mu pomagala/zalatwiala/ulatwiala na cos
                        pozwalala/godzila sie... bla bla bla... tez pewnie kiedys tu napisze ze to nie
                        ktos nowy (obecny) mi cos tam cos tylko ten eks...
                        on mi kiedys powiedzial ze ze mna mial wszystko na tacy, wiedzial ze zawsze
                        stane ze nim murem (teraz co prawda pieprzy cos ze nie jest gotowy)i w ogole.
                        moze to szara codziennosc, monotonia, codzienne zycie? wzglednie uporzadkowane?
                        no tego nikt nie wie.
                        wiesz co ja na szczescie dopiero teraz zauwazam ze nie jestem taka kiepska - bo
                        bylam przeknana ze skoro mnie zostawil to jestem do niczego. tylko to lechce
                        moje ego - bo jednak ta mysl ze wybral JA a nie MNIE jest dolujaca :(
                        przepraszam za literowki ale kursuje miedzy kuchnia i pokojem bo jutro mam
                        zjazd rodzinny i szaleje kulinarnie :/
                        wiola - trzymaj sie, jakby cos pisz - tu albo na mejla. uszy do gory.
                        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 08:24
                          Ciagle jest mi bardzo zle nie wiem kiedy to przejdzie. Wczoraj wieczorem nie
                          moglam zasnac obudzilam sie w nocy i plakalam a po obudzeniu oczywiscie dalej
                          mysle o nim to wszystko jest bardzo dolujace czuje ze trace resztke sil.
                          Dlazcego mnie zostawil?? przeciez bylo tak dobrze. A mysl ze ma inna jest
                          przerazajaca to bardzo boli pewnie spedza z nia swoj wolny czas ahhhh az nie
                          moge myslec bo mysli w glowie mi sie mieszaja. Chcialabym zeby przyjechal
                          chcialabym sie do niego przytulic ale z drugiej strony zaczynam czuc ze go
                          nienawidze za to co mi zrobil. zycze mu jak najgorzej. pisze na tym furum bo
                          podswiadomie szukam pomocy wiem ze jest napewno mnostwo osob w atkiej sytuacji
                          lub w gorszej- malzenstwo wspolny dobytek dzieci itd. mnie tto chyba na
                          szcescie ominelo, ktos mi osttanio powiedzial ze powinnam zamknac ten rozdzial
                          i nie myslec o tym a ja ciagle to wszystko rozpamietuje swiadczy o tym moja
                          obecnosc na tym forum
                          • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 09:10
                            Zaczelam czytac Twoja historie bardzo duzo tego jest. Widze ze przezywalas to w
                            podobny sposob jak ja> Jednak od Twojego rozstania minelo juz troche czasu i
                            pewnei juz sie z tym pogodzilas. widisz Ty caly czas mialas nadzieje myslalas
                            ze moze bedziecie razem rozmawialiscie ze soba kontaktowaliscie sie itd on Cie
                            nie skreslil. w moim przypadku podobno tez nie zostalam skreslona tak mowi ze
                            zawsze bede w jego zyciu ze nie zapomni itd. ja na poczatku jak sie o tym
                            dowiedzialam to walczylam o niego pisalam mnostwo smsow ze kocham ze chce zeby
                            wrocil ze wszystko mozna naprawic ale on na moje smsy nawet nie odpisywal a
                            jesli to tylko ze przykro mu i koniec. napisal ze chyba w naszej sytuacji nic
                            sie nie zmieni tzn zebym sie nie ludzila ale dalej sie licze tylko ze teraz ONA
                            jest najwazniejszza a to mnie cholernie zabolalo ze ona jest teraz
                            najwazniejsza poczulam noz w sercu i w tym momencie poczulam ze nie mam
                            najmniejszych szans ze nie mam juz o co walczyc bo on mnie nie chce. co innego
                            gdyby potzrebowal czasu zeby to wszystko przemyslec zeby sie ze mna spotykac i
                            potem zdecydowac co dalej ale on nie chce bo ma juz inna i to jest najgorsze.
                            nie rozmawamy ze soba bo ja nie umiem z nim rozmawiac za kazdym razem sie
                            wsciekam ale ona nawet nie ma czasu napisac do mnie na gg bo przeciez swoj
                            wolny czas poswieca jej. on nawet nie chce sie ze mna spotkac zeby
                            porozmaiwac!!!!!!!!!!!!!! pieprzony gnoj, nie wiem teraz co do niego czuje
                            chyba tylko nienawisc nie wiem czy go nadal kocham chce zeby bylo tak jak
                            kiedys chce byc z nim ale tez chcialabym zehby tamta kobeita nigdy sie nie
                            pojawila nienawidze go za to ze mnie zostawil ze w ogole ne walczyl po prostu z
                            dnia na dzien napisal ze poznal inna to byl dla mnie szok bylam zaskoczona jak
                            mogl, inna??? nigdy bym w to nie uwierzyla ale teraz wierze ze jest zwyklym
                            facteem niczym nie rozini sie od innych facetwo a najgorsze ze nawet nie ma
                            odwagi zeby sie ze mna spoytkac to juz swinstwo. ostatnio ktos mi pwoiedzial ze
                            zasluguje na najlepszego faceta bo jestem dobra kobieta a on nie ejst najlepszy
                            bo jak po tym co zrobil. wiem ze sa lepsi od niego i gdzies tam ten najlepszy
                            czeka na mnie
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 10:10
      Akknes mialas duzo szczescia bo znalazlas wiele zyczliwych ludzi na tym forum,
      wiekszosc z nich chciala Ci pomoc i zyczyla Ci szczsecia. Mam nadzieje ze na
      moj watek odpwowie wiele ludzi korzy bede chcieli mi pomoc i ktorzy beda
      chcieli ze mna przez to przejsc . bo w pewnym sensie to taki rodzaj terrapii
      • akkknes Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 15:43
        hm... widzisz wiola, to nie jest tak, ze juz sie pogodzilam - bo pewnie jeszcze
        dlugo o ile w ogole kiedys sie z tym pogodze... z tym, ze w jego oczach - ktore
        jeszcze niedawno patrzyly na mnie z taka miloscia - zaczelam byc gorsza
        kategoria, gorszym modelem, ze to ja a nie mnie w koncu wybral. to jest okropne
        uczucie, niszczy i boli od srodka - no bo czujesz sie jak zero.
        a to, ze on sie ze mna kontaktowal i nie skreslil mnie od poczatku - to tylko
        tobie sie tak wydaje, ze mialam ten 'komfort'. uwierz mi najlepiej by bylo
        gdyby ten kontakt od razu sie urwal. a tak - po prostu bawil sie moimi
        uczuciami - swiadomie czy nieswiadomie (choc teraz reki juz nie dam sobie za to
        uciac...). wiesz co on robil - testowal mnie? robil sobie jakies testy - ja czy
        ona? nie wiem i dzis nie chce nawet o tym myslec.
        nie wiem czy przebrnelas przez caly moj watek - komus pewnie moze sie to wydac
        beznadziejne, ale ja kazdego dnia wchodzilam i sie 'leczylam'. nie mialam juz
        tyle wstydu albo odwagi zeby isc do rodzicow czy przyjaciolek. po prostu juz
        bylo mi glupio. ja tam niejednokrotnie pisalam ze dla mnie tamten watek to
        jakas tam forma terapeutyczna, pomagalo mi sie 'wygadac'.
        dopiero dzis rozumiem madrosc tych ktorzy mi odpisywali - gdybym od razu ich
        posluchala dzis byla bym juz daleko daleko za tym wszystkim.
        ja wiem ze najlatwiej mowic 'zamknij ten rodzial', 'odetnij ta pepowine', bla
        bla bla... mam nadzieje ze szybciej niz ja zrozumiesz te niby banalne prawdy.
        aha i nie sluchaj dolujacych piosenek, nie ogladaj glupich filmow...
        ja w styczniu tez mialam sesje - i nie wiem jakim cudem zaliczylam wszystko
        spiewajaco. a bylam w takim stanie ze nie jadlam, nie malowalam sie, nie
        czesalam... wygladalam jak 7nieszczesc. a w indeksie chyba same 5 :) (nie mam
        teraz przy sobie indeksu zeby sprawdzic) nie wiem skad wzielam taka sile - ale
        to chyba jakas wewnetrzna energia.
        wiem ze to cie dzis nie pocieszy - ale teraz na nowo umiem doceniac tak drobne
        rzeczy, cieszyc sie ze spraw oczywistych, usmiechnac sie i nawet jak w czwartek
        nie wiem co bede robila w piatek to juz nie popadam w depresje. po prstu ide do
        ludzi. koncert, wystawa, kino czy nawet piwo i plotki - nagle ZAWSZE ktos jest
        chetny :)
        piatki zycze!
    • ania_1972 Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 10:13
      Jestem w podobnej sytuacji, mnie facet zostawił po 4,5 roku związku. Przez
      kilka pierwszych dni wydawało mi się, że dam radę, tłumaczyłam sobie, że nie
      byl wart itp. itd. Po tygodniu (tyle właśnie minęło) jest dużo gorzej... Czas
      jest najlepszym lekarstwem, już parę razy się o tym przekonalam. Tylko szkoda,
      ze zmarnowałam z nim tyle czasu - teraz tak uważam, z perspektywy, bo wczesniej
      wydawało mi się, że jest cudownie, dziś widzę, że to on dyktował warunki, nie
      za bardzo dbając o mnie. Pociesz się, ze jesteś dużo młodsza ode mnie, ja mam
      ponad 30-tkę, ale i tak uważam, że gdzieś, kiedyś spotkam jeszczę TĘ MIŁOŚC.
      GLOWA DO GÓRY!!! Czasami wydaje się, że świat się skończył, że nic nie ma
      sensu, a po jakimś (krótszym lub dłuuuuugim) czasie okazuje się, że tak właśnie
      miało byc i lepiej się stało, że coś się skończyło. Wierz mi, niełatwo mi to
      pisac, bo sama też jestem w podobnej sytuacji, ale tak sobie to wszystko
      tłumaczę. Jestem z Tobą. Uśmiechnij się :-)
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 10:48
        Dziekuje bardzo ze jestes ze mna i ze odpisalas!!!!!!!! to ze piszecie pomaga
        bo usiawadamiam sobie ze jednak nie jestem tak calkiem sama i jest mnostwo
        ludzi ktory w obecnej sytuacji przezywa to samo co ja. Ja wierze w to ze
        kazdemu jest przeznaczona drugeimu osoba i gdies tam ona czeka na Nas i w
        pewnym momencie przyjdzie do Nas. ja zmarnowalam 2,5 roku to byl cudowny czas
        bylo mi z nim dobrze ale z perspektywy czasu wolalabym go jednak nigdy nie
        poznac zrobil mi starszne swinstwo ktore bardzo boli, a ja go tak bardzo
        kochalam. mi do 30-stki pozostalo jeszcze troche czasu jestem z 84 roku ale
        bardzo chcialabym miec taka jedyna osobe tylko dla siebie i na zawsze nie wiem
        jak dlugo bede musiala na nia czekac, bardzo nie lubie samotnosci
        • ania_1972 Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 11:14
          Nie jesteś sama!!! Mnie też zrobiło się trochę raźniej, jak odpisalam na
          Twojego posta.
          Ja też nie lubię samotności, a ona jest szczególnie dotkliwa wlaśnie teraz,
          kiedy WSZYSTKO przypomina jego. Ale tak jak napisalam wczesniej - to minie, za
          jakiś czas bedziesz o nim myślala jak o dalekim znajomym i nawet może zapytasz
          sama siebie "co ja w nim widzialam?????" Uwierz mi, przerabialam to kilka
          razy :-) Wiem, że teraz bardzo boli i chciałby się wykrzyczec "dlaczego zrobila
          mi to najbliższa osoba?!" Najbardziej bolą kopniaki, które sprzedaje Ci ktoś,
          komu najbardziej ufasz i kogo kochasz. Ale ja wierzę, że kiedyś może taki jeden
          czy drugi zastanowi się nad tym, jak postąpił z drugą osobą (naiwna jestem? :-)
          i wierzę w to, że to co dajemy drugiemu człowiekowi, w jakiś sposób do nas
          wraca. Jeśli dajesz komuś miłośc, to ta miłośc z pewnością będzie i Tobie dana,
          taka jaką tylko bedziesz sobie w stanie wymarzyc. Wiem, jestem idealistką, ale
          tak sobie te rzeczy tłumaczę (inaczej już dawno zwątpiłabym w sens kochania
          kogokolwiek). Pozdrawiam Cię serdecznie, trzymaj się dzielnie.
          • konstancja29 Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 13:23
            Chciałam podzielic się z Wami swoimi doświadczeniami. Dwa razy w życiu czułam
            się tak, jakby świat się skończył. Brak siły na cokolwiek, rozpacz i poczucie,
            że już nigdy się nie uda, że na pewno będę sama. To było w trakcie studiów.
            Miałam wrażenie, że nikt nie rozumie mojego nieszczęścia, nie mogłam pojąć, jak
            ludzie mogą normalnie żyć i pracować, ja nie potrafiłam opanować cierpienia. Nie
            przemawiało do mnie, że innym zdarza się podobnie. Za trzecim razem to ja
            odeszłam, bo czułam, że nie kocham i nie chcę tkwić w związku z tak zwaną "dobrą
            partią", tylko po to, by kogoś mieć.
            Ludzie mówili mi, że jestem odważna, że to dziwna decyzja w przypadku 28 letniej
            kobiety!!
            Pogodziłam się z tym, że zostanę sama, jakoś okrzepłam w tym stanie i żyłam
            sobie spokojnie a czasem nawet radośnie. I po dwóch latach przyszła miłość. Taka
            piękna , dobra i wytęskniona. Po raz pierwszy czułam, że odnalazłam swoja druga
            połowę. Czułam się kochana bezgranicznie i bezwarunkowo akceptowana. Teraz ta
            druga połowa jest moim mężem, czekamy na dziecko, które urodzi sie jesienią i
            nadal nie możemy się sobą nacieszyć. I tak sobie myślę, że każda z nas spotka w
            końcu tego właściwego człowieka. Może po to są te kolejne rozstania... Żeby
            zrobić miejsce dla drugiej połowy, która gdzieś tak czeka i jest nam
            przeznaczona. Z całego serca życze tego autorce wątku i wszystkim dziewczynom.
    • kinsia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 13:04
      Cześć, mnie tez właśnie wczoraj zostawił chłopak po czterech latach. To znaczy
      nie wiem jeszcze czy mne zostawił i w ogóle o co chodzi... po prostu od
      tygodnia się nie odezwał, a jak ja dzwoniłam, to mówił, że nie ma czasu i że
      jestem natrętna (?!) a wczoraj powiedział mi , że mu na mnie nie zależy, że
      każda na moim miejscu bo się zorientował (nie wiem, po czym niby się miałam
      zorientować, po gadkach typu "kocham cie"?), że są lepsze dziewczyny itd. I nie
      chce się ze mną spotkać, żeby sobie wszystko wyjaśnić, a ja się strasznie męczę
      i nei mogę sobie poradzić. Także wiola rozumiem cię w 1000 % i trzymam kciuki,
      żebyśmy to jakoś przetrwały.
    • fryderykkk Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 13:54
      mnie zostawil kiedys facet w dniu moich urodzin o ktorych zreszta zapomniał, 2
      dni pozniej mialam pierwszy egz sesji
      Dziewczyno naprawde teraz pora go nienawidzic i wziac sie za nauke nie daj
      sobie spiep..rzyc wakacji to twoje zycie! ja dzis zamiest odchodic jak wtedy z
      podkulonym ogonem powiedzialabym a spier.. krzyz na droge ! :) Ucz się prosze..
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 18:44
        Prawie caly dzien sie uczylam bo jutro mam egzamin ale nei neisttey nie wchodzi
        ta nauka nie moge sie skupic a dlaczego? bo mysle tylko o nim juz nie pisze
        tych cieplych smsow mie przyjezdza nie dzwoni, to przykre bardzo zrobilaabym
        wszystko dla tego faceta nie wiem moze jestem bardzo naiwna moze z jego strony
        to nie byla milosc tylko zabawa??? Jak po ponad 2 latach mozna zwrocic uwage na
        kogos innego jak jakto mozliwe??? czy trzeba byc az tak podlym i nieczulym zeby
        cos takiego zrobic przexiez wiedzial ze bede cierpiec ze to bedzie bardzo bolec
        jesli cos mu nie pasowalo w tym zwiazku to dalzcego nie probowal tego naprawiac
        tylko od razu inna??? ktos zna odpwoeidz na to pyatnie???? przejrzalam watki
        akknes i madziuuuni starsznie duzo tego jest ich historia jest troche inna od
        mojej bo ich faceci ciagle te dziewczyny zwodzili, a on nawet nie chce sie ze
        mna spotkac nawet nie wiem czy bym chciala chyba nie chcialabym patzrec na jego
        twarz, pozdrwaiam wszystkie zlamane serca i dziekuje ze jestescie ze mna ze
        piszecie
    • kinsia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 18:36
      To nie tak łatwo się otrząsnąc. Ja nie mogę przestać płakać, chociaż normalnie
      jestem silna osobą, a do tego on się nie odzywa, a jak dzwonię, to mnie
      rozłącza, unika kontaktu ze mną, a ja nie wiem na czym stoję, Też mam niedługo
      sesję, oprócz tego pracuję i nie wyobrażam sobie jak jutro wytrzymam w tej
      pracy. Najgorsze jest to, że przecież same wiemy, jak powinnyśmy się zachować w
      takiej sytuacji, łatwo jest komuś radzić, ale wprowadzić te rady w życie już
      nie, bo to tak strasznie boli...
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 18:55
        ja dzisiaj nie plakalam wiem ze to kompletnie nic nie da, plakalam w nocy po
        przebudzeniu gdy uswiadomilam sobie ze nie ma go obok mnie i juz go nie bedzie
        chcialabym sie do niego przytulic ale teraz nie wiem czy umialabym po tym co
        zrobil, bardzo bardzo brakuje mi jego dotyku zapach spojrzenia i bardzo tesknie
        ale teraz nic nie moge juz zrobic, mie wiem czy kiedys bedzie chcial wrocic byc
        moze ale mysle ze ja nie bede chciala juz bo nie umialabym mu ufac tak jak
        kiedys i pewnie tak bardzo kochac jak kiedys a do tego nie mam zadnej pewnosci
        ze nie zrobi znowu tego samego. tylko wolalabym zeby np odszedl bo przestal
        czuc do mnie to co czul kiedys albo po prostu potzrebuje wolnosci ale on
        odszedl do innej i to bardzo bardzo boli. zdaaje sobie pyatnie co jest ze mna
        nie tak w czym jestem gorsza od niej???? i nie znam odpowiedzi
        kinsia wiem ze kazdy radzi ale trudno sie dostosowac do tych rad ale ja teraz
        wiem jedno ze nie warto wylewac lez bo to nic nie daje i nie warto sie uzalac
        to nic nie zmieni, ja placze juz coraz mniej wiem ze tem facet nie ejst mnie
        wart tylko myslalam ze jest taki idealny ale nie ejst, a do tego bardzo
        schudlam bo przestalam jesc wiec jak ten jedyny facet ktorego poznam zwroci
        uwage na takiego chudzielca hehehe
        • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 19:28
          Przcezytalas moj watek...juz wiesz jak to wygladalo u mnie :(.... a co jest wtym
          najlepsze - ze ja bym mu to wszystko wybaczyla,byleby on tylko ze mna chcial
          byc. Nie raz si ezblaznilam..oj nie raz.... Kocham tego czlowika ponad
          zycie.Nie wyobrazam sobi ekompletnie niekogo innego.Na mysl o innych bierze mnie
          poprostu na wymioty, nie chce nikogo inengo, brzydze sie innych facetow. Ni
          epotrafilabym nigdy go zdradzic czy zostawic dla innego....poprostu nie i koniec.
          Ciezko mi cyztac te historie ze ktos pzrezyl 2 rozczarowania a teraz ma
          innego... nie umiem tak nawet myslec,zaden inny kurcze tylko ten jeden!!!!
          co zorbilam dzisiaj?? heh zpaytalam czy dmay sobie jeszcze szanse,pytalam bo
          chce wkoncu miec jasna sytuacje-nienaiwdze nijasnosci, odrzekl sie zastanowi -
          to mnie zdziwilo. Powiedzial ze teraz ma sesje al ebedzi eo tym myslal no i gdy
          zapytalam co czuje napsial "kocham.." ciejawe co??? napsialam mu ze musz
          epodjac bardzo wazna decyzje,jelsi juz teraz nie worcimy do siebie i nie
          zaczbiemy budowac wszystkiego na innych zasadach... wtedy podejme pewna decyzje
          o swoim zyciu i juz nie bedziemy mogkli si eozbaczyc pzrez pare msieiscy a moze
          nawet nigdy to zalezy. Zapytal o co chdozi ale i tak nie odpisalam...wiecej nie
          pytal.
          Zapytal co mi daje tak anadzieje na poworot...co zorbilam?? powysylalam mu jego
          wlasne smsy z zapewnieniami o milosci i o checi naprawienia wszysktiego i
          zbudowania od nowa.
          Dzisiaj bylam wkosciele - poryczalam sie...juz nei moglam..plakalam
          sobie,uspokoilam si ei wrociwszy do domu napsialam te smsy...nie wiem czy
          zlaowac..nie wiem. Nie potrafi ezyc wbolu to pewne, cvhce go miec na prowot...2
          lata to dla mnie bardzo duzo.Wiem ze wybacze i bede si euczyla zyc z tym co
          bylo,lub narzuce pewien system zapominania i odnawiania wszysktiego. Stac mnie
          na to...bo kocham bardzo.
          • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 19:40
            madziuuunia moim zdaniem bardzo zle robisz powinnas skreslic tego facet raz na
            zawsze sadze ze on sie Toba bawi co to znaczy zastanowie sie???? albo chce z
            Toba byc albo nie a z taka odowiedzia zastanowie sie niech spada!!!!!!!!!!!! ON
            NIE JEST CIEBIE WART DZIEWCZYNO to zwykly chlopak ktory nie zasluguje na milosc
            od nikogo on nie umei tego docenic. moj tez nie umial bo dalam mu wszzystko,
            tylko ze on nie mysli o powrocie tak sadze, on [pisze do mnie ale ja jak na
            razie nie odpisuje, pisze ze sie martwi ze teskni i dobrze niech sie martwi.
            nie pozna takiej dziewczyny jak ja stracil mnie, a teraz gdyby mnie blagal o
            powrot nie nie zgodzilabym sie bo wiem ze nie umialabym mu zaufac zwlaszca ze
            jest z innego miasta niz ja, a ta nowa dziewczyna nie wiem jak na dlugo jest a
            ja bylam na zawsze on zaryzykowal bardzo angazujac sie w cos nowego i nie
            wiadomo jak to sie skonczy moze ona sie nim bawi a on o tym nie wie. wiem jedno
            ze nie docenil to co mial a mial wiele, nie rozumiem tego i nigdy w zyciu nie
            pomyslalabym ze mnie tak zostawi to przeciez byl taki dobry cieply chlopak a
            byc moze to ja w glowie takiego go sobie stworzylam, ale Ty powinnas go olac po
            prostu nawet jesli wroci to nie doceni |Ciebie ani tego co mu dasz jestem tego
            pewna bedzie sie czul panem w tym zwiazku i bedzie rzadzil i pozwalal sobie na
            duzo a Ty bedziezz sie grzecznie na to godzila , daj sobie z nim spokoj, na
            pwno spotkasz porzadnego tego jedynego faceta a jak mozesz chciez z nim bys
            przeciez tak bardzo sie skrzywdzil ze bardziej chyba nie mozna???????????? to
            dla mnie neizrozumiale
            • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 19:52
              bo nie moge zapomniec il enas laczylo....nie wyobrazam sobi ezebym poznala
              keidykolwiek kogo stakiego. Pokazal mi czym jest milosc....on byl jak ideal...
              Gdy mowil o milosci do mnie czesto lzy mu ciekly po policzkachj, gdy cokolwiek
              mialam zorbic zawsze byl i mi pomagal, zawsze si emartwil, zawsze dbal o
              mnie.... A nasze relajce ...tyle czulosci nigdy w zyciu nie dostalam, nikt nigdy
              mnie nei obsypwyal tyloma pocalunkami, tyloma pieosczotami..nikt tak nie umie
              jak on. Traktowal mnie momnetami jak ksiezniczke, bylam dla niego
              wszysktim...potrafil przejechac 500 km w nocy i rano zzjawic si eu mnie z
              niespodzianka...To bylo niesmaowite co z nim pzreszlam - nie pozwala mi to
              odejsc, nie umiem. Staralam si emyslec juz tak jak mowisz, nie da sie..to
              wraca,wciaz wraca. Chce zbudowac ten ziwazek do nowa, na calkiem innych
              zasadach.... al elsyszac to "zastanowi esie,musze to pzremyslec" - znam
              to...wiem ze nie zogdzi sie i tyle...i taki moj final Boski bedzie. A wtedy
              umre....bez niego:( smutne..
              zazdroszcze ci tyle sily,ja bym tak nie umiala. Poprostu wiem ze nikogo tak
              cudownego juz nie pozanm ( cudownego w relacjach damskomeskich ,wteyd gdy bylo
              dobrze)... nie wierze ze keidykolwiek bedzi emi dane poznac kogos takiego...nei
              wierze d;atego tak kurczowo trzymam sie jego.... Moze to kwesta tego ze mieszkam
              w malenkiej miejscowosci,nie mam nikogo...nikogo;( znadych przyhjaciol tlyko
              stara babke ktra msuze sie zajmowac...pragne milosci i nie chce zbey mi ja
              zabierano:( Nie mam kontaktu ze siwtaem..zadnego...jestem usiedlona wdomu z
              babka...takie moje zycie od ponad roku. Dlatego tak ciezko mi sie pogodzic z ta
              starta
              • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:06
                a myslisz ze ja moge zapomniec? ze z nim mnie nic nie laczylo??? byl bardzo
                cieplym pelnym milosci facetem dla mnie byl wyjatkowy gdy z nim bylam gdy mnie
                dotykal gdy na mnie patrzyl bylam w siodmym niebie chcialam zeby ta chwila
                trwala zawsze mialam mnostwo planow wspolne meiszkanie wakacje a nawet myslalam
                o dzieciach bardzo go kochalam, a smsy ktore mi pisal co do mnie czuje ahhh
                czulam ze bylam w bajce ze jestem komus bardzo potrzebna ale on mnie zostawil
                poznal inna nie chcial ze mna byc a przeciez jesli cos mu nie pasowalo to mogl
                starac sie to naprawic a nie konczyc to. wiem ze nie jest mnie wart bo gdyby
                byl to nie postapilby tak nigdy. ten Twoj nie wie czego chce ale mysle ze
                napewno nie ciebie bo gdyby chcial to na kolanach blagalby Ciebie zebyscie byli
                razem on sie toba bawi a nie moie juz o szacunku. ja trez nie mam ochoty zeby
                wyjsc z domu bo mysle tylko o nim wszedzie w myslach mam jego ale wiem ze jesli
                bedzie tak dalej to mnie wykonczy wierze ze gdzies tam czeka ten moj jedyny i
                kiedys go spotkam ten twoj nei byl tobie przeznaczony, myslisz ze mi jest lawto
                nie jest ale musze sie ztym pogodzic on odszedl!!!! i im wcvzesniej to zroumie
                to tym lepiej. mam studia ktore chce skonczyc i musze zyc dalej, nie masz
                zadnych kolezanek znajomych?? a skad jestes, prezciez chyba masz studia czy
                prace??
                • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:13
                  eh...ja mam ciezka sytuacje.... powinnam byc na studiach ale zrezygnowalam ze
                  wzgledu na swoje marzenia, postanowilam ze bede sie starac o inny keirunek o
                  medycyne... Poswiecilam caly rok. Siedzialam w domu zdala od przyjaciol,wszyscy
                  sa kawal ode mnie.calutki rok spedzilam siedziac w domowych pieleszach i
                  przygotowujac sie do poprawy matury.To si ewiazalo z ogromn asmaotnoscia...a
                  gdy z nim zaczelo mi si enie ukladac wtedy to juz wogiole si ezalamalam,byl
                  jedyna osoba ktra mialam pzre zten rok....a mi dowalil. Ludzie jakos zyja,kazdy
                  ma swoje sprawy...kazdy ma swoje zycie. GG smsy to nie wszystko,bylam i jestem
                  tak naprawde samiutka .Uzaleznilam sie od niego, nie wyjde z tego puki nie
                  zaczne studiowac...a do pazdziernika kupe czasu....kupe siedzeni a wdomu.
                  Praca?? na jaka ja moge tutaj liczyc prace,zreszta mam babci ektra tzreb asi
                  eopiekowac....puki co nei ma innej opieki tylko mnie. No jazda na max
                  apoprostu....heh. Pomimo tego co mi zorbil,nie umiem zyc i ni eumime si
                  epogodzic ztmy...nie umiem.... nie rozumiem dlaczego nie moge myslec tak jak
                  Ty.A chcialabym. naprawde chcialabym.
                  • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:28
                    myslisz ze mi jest latwo ??? nie ejst mi bardzo bardzo ciezko tez trudnpo mi
                    sie z tym pogodzic ale wiem jesli bede sie tym zadreczaz to zwariuje powuiedz
                    sobie ze to nie byl ten na pewno kiedys spotkasz tego jedynego ktory zosatnie z
                    Toba zawsze ja wiem ze on nei byl mnie wart nie zasluguje na mnie, a ten Twoj
                    sie toba bawi nie chce z toba byc bo gdyby chcial to juz dawno blagalby ciebie
                    na kolanach zebyscie byli razem, pojdziesz na studia tam napewno kogios poznasz
                    a jak nie na studiach to w pracy albo pewnego dnia on sam zapuka do Twoich drzwi
            • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 19:53
              hee i inna sprawa...obawiam sie ze nigdy w zyciu ni ebedzi emi dane pzrezyc
              takiej milosci...czuje ze teraz czeka mnie cale zycie wsmutku..bo co..bo milosc
              juz byla no nie??Pzrezylam milosc,bylam szczesliwa,czas na normalne
              zycie....ciezko mi to oddac...na zawsze;(
              • ania_1972 Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:32
                Madziuuunia, uszy do góry!!! Na pewno jeszcze spotkasz kogoś, kogo pokochasz i
                kto będzie naprawdę wart Twojej miłości! To nieważne, że mieszkasz w malej
                miejscowości, czasami w najmniej oczekiwanym momencie, w najmniej spodziewanym
                miejscu można spotkac TEGO faceta. Zazwyczaj tak się dzieje, że spotykamy kogoś
                w momencie, w którym najmniej się spodziewamy!!! Ja wiem, teraz nawet nie chce
                Ci się myślec o innych facetach, trzeba swoje odczekac, bo i tak przez pewien
                czas bedziesz wszystkich porównywala do niego - ja przynajmniej tak mam i w tej
                chwili nawet nie zamierzam szukac klina, bo i tak by to nic nie dało. Raz
                spróbowalam i czulam się podle. To przyjdzie samo, kiedy zaczniesz zwracac
                uwagę na innych. Sama zobaczysz. Wiem, co mówię, przerabialam to parę razy.
                Wiem też, że każda miłośc, w momencie kiedy się kończy, wydaje się tą
                najwiekszą, najwspanialszą. Ale niekoniecznie tak jest w rzeczywistości. Każda
                następna będzie najwspanialsza! I nie maluj świata w czarnych kolorach, staraj
                się myślec pozytywnie, bo pozytywne nastawienie to już polowa sukcesu.
                Rany, aż się dziwię, że takie rzeczy piszę, ba sama też wpatruję się w telefon,
                który od tygodnia milczy jak zaklęty. Mój facet nawet nie pofatygował się, żeby
                mi powiedziec "to juz koniec". Bo tak jest łatwiej. Tchórz cholerny. A ja
                ciągle czekam na jego telefon...
                • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:40
                  Boze jak ja tesknie !!!!!! dlazcego to tak bardzo boli???? dlaczego wybral ja a
                  nie mnie???? on pisze smsy ze teskni ze sie martwi itd chce wiedizec co sie u
                  mnie dzieje co ze mna agdy nie odpisuje to on abrdzo sie denerwuje. kiedys jak
                  glupia pisalam do niego smsy ze jest podly ze jest draniem itd a on nie
                  odpisywal kiedys napisal tylko czy musze ciagle mu przypominac ze jest taki zly
                  i czy chodzi mi o to aby on nigdy o tym nie zapomnail hmm dziwne a co on mysly
                  ze nadal bede go bardzo kochac i wilebic???
                  • ania_1972 Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:53
                    Wiesz, to się wydaje dziwne... Mógł się martwic, kiedy mówił Ci "bye bye". Ja
                    bym odpisała, że u mnie wszystko w jak najlepszym porzadku i żeby nie tracił
                    kasy na sms-y. Zobaczymy, jak zareaguje
                    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 20:57
                      Hmm latwo sie mowi chyba jeszcze nei umialabym tak napisac bo nie ejst w jak
                      najlepszym porzaku!!! a podswiadomie bardzo chce zeby psial intersowal sie itd
                      tylko nie wiem po co??? ale on nie powiedzila ze to koneic on chce miec ze mna
                      kontakt chce wiedizec co u mnie on tak mowi ze nei koncy tej znjomosci ona
                      nadal trwa tylko na innych zsasadch a ja na tym etapie nie umiem napisac tak
                      bye bye chce zeby wiedzila jak bardzo jest mi przez niego zle jak cierpie chce
                      zeby to zapamietal do konca zycia ze bardzo mnie skrzywdzil i ze to baedzo boli
                      • ania_1972 Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:15
                        Ja Cię bardzo dobrze rozumiem, też przecież podświadomie (świadomie też)
                        chcialabym,żeby tem mój się odezwał. Ale z drugiej strony, jeśli on odzywa się
                        do Ciebie i propnuje, żeby ta znajomośc trwała, tylko na innych zasadach, to
                        będzie Ci bardzo, ale to bardzo ciężko się z tego wyplątac i zapomniec... Ja
                        myślę, że on wie, jak bardzo jest Ci źle przez niego, ale do cholery, mógł
                        pomyślec o tym wcześniej. Z drugiej strony, dobrze, że chociaż Ci powiedział.
                        Mój schowal głowę w piasek i w ogóle przestał się odzywac, a tak zazwyczaj
                        dzwonil (jak się nie widzielismy) 5-6 razy dziennie. Ja już nie wiem, co
                        lepsze :-(
                        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:24
                          wiem ze ja teraz powinnam to zakonczyc ptrzestac pisac w ogole sie nie odzywac
                          ale to niestety nie jest takie latwe na obecnym etapie moze po prostu sie
                          przeliczylam nie wiem ciezko z tym wszystki bardzo, najgorsze bylo to gdy
                          pisalam smsy jak bardzo jest mi zle i co zrobil to w ogole nei odpsiaywal to
                          chyba brak odwagi a ten Twoj nie odzywa sie bo chyba nie wie jak to zakonczyc
                          co pwoiedziec wie ze to nie ejst latwe i wie ze bardzo Cie to zaboli nwie wie
                          jak to powiedziec przynajmniej ja tak mysle ahhh faceci to podle swinie
                  • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:25
                    Wiolu poiwem ci tak na pocieszenie cos co jest prawda. NIKT NIGDY NIE ZBUDUJE
                    SZCZESCIA NA CUDZYM NIESZCZESCIU otrzyj lezki kochana i pomysl ze jemu sie zta
                    lask ani euda...zobaczysz ze z ajakis czas doceni ciebie..ze cie
                    starcil....tamta wyda mu sie beee i feee....i wtedy zehcce worcic ale Ty
                    bedziesz siln ai kopniesz go w dupe nie/?
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:14
      Madziuuunia a ten facet jest z tej samej miejscowosci co Ty?
      • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:21
        moj facet....jest 500km ode mnie.....studiuje w Gdyni a ja mieskzma kolo
        Zielonej. Rok pzrezylism yjakos osobno....ale ten drugi nam nie wyszedl. teraz
        mialam ju zbyc z nim ....a od pazdziernika mialam studiowac w gdansku....blisko
        niego...
        Widywalismy sie zadko..czasmai nawet raz w miesiacu. Na wakacje tylko 24/h ....
        • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:29
          To faktycznie widywaliscie sie bardzo rzaddko moze to ta odleglosc rozlaka
          spowodowala koniec a moze sie czegos przestraszyl?? hmm ja nie wierze w zwiazki
          na odlegosc to trudne wiem cos o ytym bo on tez nie mieszkal blisko mnie ii
          zawsze mi bylo bardzo zle gdy nie bylo go obok mnie a 500 km to sporo!!!!!!
          bardzo daleko moze przestarszyl sie wspolnego zycia mieszkania skoro nie
          spedzaliscie wiele czasu a on teraz kogos ma?
          • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:33
            nie nie ma.....sam tam siedzi. Powiedzial mi gdy si eroztsaiwlaismy ze boi si
            ebyc ze mna,boi si eklotni, boi si eze nzow bedzi etak jakkeidys ( wieczne
            klotnie na GG) ze nie dogadamy sie ..... powiedzial ze bardzo mni ekoch ai bedzi
            ecieprial..i napewno bedzie sam...nikogo nie chce...Pomimo ze kocha to ten
            starch jest silniejszy od niego....uciek aod problemow..sma przyznal mi ze jest
            tchorz i ze ju znie chce tego czuc wsyzsktiego ze chce byc optymista a nie
            moze......tak dziwnie to sie skonczylo.... napsialam do niego tlyko po to zeby
            mnie uswiadomil ze to koniec ze mni enie chce nie kocha ze moze ma kogos...a on
            mi tylko nadzieje dal.
            ta odleglosc taka starszna nie byla, mimo to bylo cudownie...al eniestetyy
            klotnie na GG wszystko zniszczyly...doszczetnie...
    • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:18
      :) dzieki za slowa otuchy:) daje sobi eosttani tydzien tej mekki.....jelsi nic
      si enie zmieni zmaykam ten rozdzial...zegnam Pana i wyjezdzam za granice
      zpaomniec....wroce jak on juz bedzie na rejsie... worce i ajme si esoba swoim
      zyciem..dla niego juz czasu nie ebdzie
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:32
        Ja nie bede umiala z nim juz byc bo nie bede umaila mu ufac a dla mnei zaufanie
        to [pdostawa chcialabym bardzo zeby cierpeil tak samo jak ja zeby go tak samo
        bardzo bolalo to chyba dziwne??? przeciez go kochalam a teraz moge to tak
        nienawidzic??
        • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 21:37
          Wioleczko ja to doskonale rozumiem ..ta nienawisc.Ile czasu minelo od
          roztsania?? i ile on juz z tamt ajest???
          jelsi moge ci cos poradzic to wyzbadz sie tej nienaiwsci prosze.... bo to ci na
          nic dobrego si enie zda. Jesli zaczniesz mysle co nim poztywnie wyslyac dobra
          energie to ta energia worci do ciebie, doznasz szcescia . Tak ju zjest ze jelsi
          czlowiek wysyla dobre emocj ei uczucia to wowczas dobre wydarzenia go
          spotykaja;) a nienawisc sciagnie na ciebie kolejna nienaiwsc.ja sie tego
          nauczylam i chyb ami samej lepiej....nic tak nie wkurz adrugiego clzowika jak
          Twoje wybaczenie.
          Daj spokoj z ta nienaiwscia....najlepiej daj kres tmy smsmom..niech spada. On
          chce si eoczyscic wiesz?? chce miec czyste sumienie wobec ciebie dlatego tak
          pisze. A ty go zlej..a na pytanie kiedy stam jak sie czujesz to pisz ze
          siwetnie...niech nie wie..nie daj mu satysfakcji ze ci z.. zycie ok??
          • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:04
            noo dobrze ale my tez zcesto sie klocilismy na gg bo klotnie sie zdarzaja ale
            to byly o takie pierdoly blahostki i nie jumielismy sie dlugo na siebie gniewac
            od rozstania minely trzy tygodnie a ja poznal moze 4 tyg temu nie wiem nie
            obchodzilo mnie to a ja czuje ogromna zlosc zal rozpacz ze tak postapil wiem ze
            ni wybacze mu niohgdy moze dopiero wtedy gdy kogos poznam i ta osoba zakocha
            sie we mnie wtedy moze bdee mu wdzieczna ze mnie zostawil i moze mu wybacze ale
            teraz nie uumiem nie potarfie to za bardzo boli a co do smsow to chce zeyby je
            pisal ale chce zeby napisal ze sie pomylil ze chce ze mna byc a wtedy moze sie
            zemszcze nie wiem ale chce zeby on tez cierpial
            • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:12
              wiesz tak prawde powiedziawszy to Ty nie bedziesz widiala co zorbic. Wiolu....
              mam nadzieje ze on nie bedzie chcial worcic... oni takie bajki potrafi aukladac
              a zkaochan eosoby leca jak pszczoly do miodyu i wreza w to...a jak widzimy lzy w
              ich oczach...lzy wstydu ze tak zorbili a ni einaczej..to dziala na nas. A tym
              myslisz ze mi tak latwo bylo?? dziecwzyno on przyjechal ...widzialam
              lzy...widzialam rozpacz determinacje, chcial wszystko naprawic,brzydzil si etego
              co zorbil, zlaowal bardzo... wstyd mu bylo i nie mial dl asiebie zadnego
              usprawiedliwienia.....to dziala. Mialam byc sila al ezlamalam sie po 3
              tygodniach zcego stakiego.... wiecv nie mow ze zemscilabys sie..zeszta po co ci
              to?? lzej by ci bylo ?? nie sadze...mialabys wyrzuty sumeinia ze tak go
              potraktowalas, nie znizaj sie do jego poziomu. Jak bedzie hccial worcic to jelsi
              ci sily pozowla ..poprsotu nie reaguj,nic tak faceta nie boli i nie wkurza jak
              milczenie. badz bierna......... no chyba ze nie bedziesz mogla zniesc juz tego
              nacisku..wtedy worcisz...choc watpie;)
              • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:20
                ale ja chce zeby on pewnego dnia napisal ze chce wrocic a wtedy hmm czy sie
                zemsczze nie wiem byc moze wtedy mi ulzy gdy poczuje ten sam bol co ja ale nei
                bede umaila wrocic mysle ze to ciagle bedzie bolalo ale z drugiej strony mysle
                ze on nei wroci jedt za dumny na takie powroty skoro ma juz inna to po co ma
                wracac do mnie? chyba ze tamta okaze sie gorsza
                • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:26
                  Bo tak bedzie..... ona okaze sie gorsza. Jetsem tego pewna ...w 100% na swoj
                  sposb czuej cos do ciebie napewno ...interesuje si etobna.Mysli ze taakai gosc z
                  niego bo poderwal inny tylek...zobaczysz minie jeszcze z dwa i wtedy skonczy si
                  eto love...on przejzy na oczy zobaczy co starcil i bedzie wyl ci pod drzwiami....
                  ja tez myslalam ze nie wybacze al epzreszlo mi, wybaczylam..co wiecej powli
                  uczylam mu si eufac.No ale ze speiprzyl to znow - jego strata:)
                  • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:35
                    ale on dal mi jasno do zrozumienia tak mysle napisal ze bardzo przeprasza ze ma
                    nadizeje ze keidys mu wybacze i ze chyba ta nasza sytuacja sie nie zmieni!!!!
                    to chbya cos mowi????? ale on chce miec ze mna kontakt mowi ze nei konczy tej
                    znajmosci nei ucieka nie wyrzuca mnie ze sojego zycia i ze zawsze bede cudowna
                    kobieta dla niego madra inteligentna itd ja juz nic ztego nie rozumiem a ja Wy
                    sie poznaliscie bo ta Wasza odleglosc hmm to naewno duzy minus a duzo czasu
                    spedzlaiscie ze soba, ta odleglosc napewno wyklucza imprezy wieczorne spotkania
                    i jak kontynuowalscie ta znajomosc po spierwszym spotkaniu w jaki sposob?
                    • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:46
                      hmmm wiesz ten twoj to dziwny przypadek. Jelsi chcesz sie dowiedziec co on
                      myasli to zamilcz na jakis czas....zacznie speiwac szybciej niz myslisz. badz
                      cicho - wiadac ze go to wyprowadza z rownowagi...niech siedzi tam sobi esam,
                      niech mysli sobie....moze nawet zateskni...zreszt azobaczysz.
                      A my... no coz on mieszka 80 km ode mnie a studiuje 500 km ode mnie. Poznalismy
                      sie na dyskotece...bylo milo, ale zerwalismy kontakt..po meisiacu jednak on nie
                      dal za wygrana,przyjechal...byla to najabrdziej romantyczn arandka w moim
                      zyciu...cos pieknego. W wakacj espotykalismy si eczesto....co 2 tygodnie
                      wtedy...wyejchal na studia..robil mi pzrerozne niespodzianki..bywal nawet raz na
                      3 tygodnie..czasmai czesciej.... bylo jak w bajce gdy byl. Imprez nie bylop,bo
                      nie bylo jak wiadomo. On nie chodizl tam bo mial tyl enauki ze
                      wykluczone.....ten rok dlaismy swietnie rade...ale gdy przyszedl kolejny a ja
                      wzielam sie za siedzeni ew domu i poprawe matury...to bylo cos starsznego. On
                      bywal raz n amiesiac....kontakt malenki bo on wciaz nauka..a ja siedzialam w tmy
                      domu i go wypatrywalam..czekalam na malenki kontakt....ciaz si eklocilismy o
                      blahostki na gg...prawi ecodziennie..wcia zbylo zle....no i w lutym si
                      eskonczylo i zaczal caaly ten mexyk z powortami i roztsaniami.....
                      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 22:54
                        a wiec rozstaliscie sie bez zadego konkretnego powodu tak mi sie wydaje a
                        rozmowy w rzeczywistoci wygladaja zupelnie inaczej niz na gg a takie klotnie na
                        gg to wiadomo o blahostki wiec dla mnie to nie jest powod do zerwania klotnie
                        na gg, mysle ze on moze jednak kogos poznal i nie wie co zrobic jak sie
                        zachowac bo mkelscie przeciez zameiszkac razem i wtedy to byloby prawidzwe
                        zycie wszystko by sie wyajsnilo a nie takie rozmowy na gg cos jet w tym
                        podejrzanego dla mnie
                        • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 23:26
                          nie ma.... zreszt ato by bylo dziwne troche. Misiac temu ryczal ze chc e
                          worcici, ze jestem kobieta jego zycia...ze mnie kocha itd...zlaowal okropnie
                          swojego czynu, kazda dziecwzyna podobna do mnie od razu go ruszala...chcial
                          zawolac mnie...teksnil bardzo, kazda porownywal do mnie i zadn ami nie dorwonala
                          nicyzm.....mowil szzcerze o tym. Dziewuchy nie ma....chocia zkto wie;) heheh
                          wszystko si eokaze;) moze zorbi emu wizyte niespodziewana..ciekawe jak ebdzi
                          espiewal:)
                          • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 10.06.07, 23:36
                            a nie sadzisz ze to troche niedojrzale konczyc ta znajomosc z tak blahego
                            powodu? z powodu klotni na gg? ja zaraz zmykam do lozka bo jutro mam egzamin a
                            nie mam sily juz sie uczyc poucze sie jeszcvze rano a i tak ciezko mi to
                            wchodzi bo w mojej glwoie siedzi tylko on nie moge sie skupic itd a jednak chce
                            skonczyc studia i nie chce zawalic sesji. tej nocy nie zameirzam plakac chociaz
                            jak sobie pomysle o tym wszystkim ze nie ma go obok mnie to pewnei poplacze
                            ehhh to nadal bardzo boli a ja bardzo tesknie za tym draniem. jestem juz
                            zmeczona moze po prostu zasne i juz sie nie obudze tak chyba byloby najlepeij.
                            Tobi tez radze zmykac juz do lozeczka slodkich snow dobarnoc trzymaj sie
                            • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 11:01
                              Wiola powodzenia na egzaminie!!!bedzie dorbze;) heh eprzezywamy taki sam
                              bol,jednak powiem ci ze z biegiem czsu jest lzej jakos.Moe nie z dnai na
                              dzien...ale tak z tygodnia na tydzien.
                              Wiem ze powod dla ktorego miedzy nami si eskoncyzlo jest banalny..wrecz
                              niemozliwy dla mnie.Nie wiem czy si eorientujesz dlaczego sieskonczylo. hehe
                              otorz pan K. po naszych glupich klotniach pzrez smsy czy GG stwierdzil ze ma
                              watpliwosci co do nas,boi sie ze tak bedzie ciagle a moze nawet i gorzej,.. Boi
                              sie ze sie nie dogadamy i tylko bedziemy ciepriec. Wlasciwie to zwalil wszystko
                              na siebie bo powiedzial ze to on jets nienormalny ,jak on si ewogole
                              zachowuje,ze tylko mnie unieszzcesliwia ...ze staral sie a teraz mu wogole to
                              nie wychodzi a nei chce ranic. Caly czas nei wiedzial co robic....z jednej
                              strony mnie kocha a zdrugiej boi sie ze klotnie wroca ze bedzie nerwowo. Boi si
                              eze keidys nad soba nie zapanuje i oszaleje.... No wiesz wusmie to jakies
                              uzasadnienie ma bo on sie pare miesiecy leczyl z nerwicy, staral sie jak tylko i
                              przez ostatni czas bylo wszystko super znim.A tylko wrocil do mnie zaczely si
                              eklotnei i jego nerwy worcily.....tego si ewystraszyl i speirdzielil mi.
                              Gdyby nie te 500 km byloby calkiem inaczej heh. Wiem z epzrez smsy czy GG nie
                              powinno si ewracac czy roztsawac, to glupie.....i z checi abym do niego
                              pojechala pociagiem niespodziewanie porozmawia co tym wszystkim...no ale co znow
                              mam z siebie zorbic kretynke/? znow pokazac jak mi cholernie na nim zalezy?? nie
                              moge, poprsotu dosyc ponizania sie.On ma teraz ciekzi tydzien - ok..w takim
                              razie przez ten tydzien bedzie mial spokoj swiety....jesli nie doezwie sie to ja
                              juz tez tego nie zorbie,bo po co....wyjade i sie juz nigdy nei zobaczymy - na
                              jego zyczenie.
                              Bardzo to wszystko trudne i smutne;( niby jest cien nadzieji a pod koniec
                              tyogdnia okaze sie ze tracilam czas z tymi nadziejiami bo moglam juz probowac
                              zapmniec a nie marzyc;( glupia jestem:( no ale ten obecny stan pozwala mi
                              zyc...oddychac... jesc i spac. :( Tonacy brzytwy sie chwyta co nie?? porazka :(
                              Zobaczysz Kochana ze z tygodnia na tydzien ebdzie ci lepiej ale tylko
                              podwarunkiem takim ze nei odbierasz tych wiadomosci...no kurde ma inna laske
                              wiec niech speirdziel aod ciebie.A co to Ty jakas zabawka jestes?? oooo patrzcie
                              go kurde Pańcio sie znalazl ,moze chcialoby si emeic dwei??? WIOLA NIE DAJ SIE,
                              niech chociaz to bedzie dla niego kara,ze ty sie juz nie odezwiesz do niego ok??
                              prsoze cie....bo jemu jest tak fajnie ze i tu ma dorbze i z Toba jest
                              ok.....niech sie pomeczy troche ze sie nie odzywasz...niech go gul
                              sciska....musisz byc silna i nie odpisywac.Podziala.....albo to ebdzi
                              edefinitywny koniec i da ci spokoj swiety....albo tamt azostawi i ciebie na
                              kolanach bedzie blagal..roznie bywa;) caluej i sciskam:)
    • color Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 17:56
      - poznaj innego
      - zajmij sie nauka (dobrze ze przynajmniej masz sie czym zajac)
      - tez tak mialem... niestety lata rozmyslan "w plecy", ale jak widzisz jeszcze
      zyje...
      • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 20:40
        Ahhhh mam dola i jest mi bardzo zle, dziisaj mialam egzamin i go zawalilam nie
        jestem z siebie dumna ;( ale przynajmniej zdalam egzamin ktory mialam w tamtym
        tygodniu, przede mna jeszcze piec nie wiem jak dam rade wiem ze bedzie mi
        bardzo ciezko bo w ogole nie umiem sie skupic i zamiast myslec o nauce ciagle
        mysle o nim o takk bardzo boli. Napisal do mnie w piatek na gg ale ja mocno sie
        tryzmalam i nie odeywalam sie do niego ale dzisiaj dostalam od niego smsa jak
        sie czuje co porabiam co u mnie itd i wiem ze zrobilam zle bo odpisalam,
        chcialam napisac kasliwego smsa ale odpuscilam. w glebi duszy czuje ze powinnam
        zakonczyc ta znajomosc napisac mu zeby do mnie nie pisal zeby sie nie odzywal
        do mnie powinnam zakonczyc ta znajomosc bo chyba gdy on pisze to jest jeszcze
        gorzej a ja ciagle sie ludze ze moze jednak bedzie chcial wrocic, ahhh juz nic
        nie wiem prosze napiszcie co zrobilibyscie na moim miejscu bo jestem mloda
        osoba to moj pierwszy powazny zwiazek a bardzo cenie sobie rady ludzi z
        doswiadczeniem
        • akkknes Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 20:49
          a ja gdybym dzis miala cos zrobic w podobnej sprawie do twojej - to wlasnie bez
          zadnego uprzedzania czy proszenia ZLALABYM takiego goscia. przeciez nie bedzie
          do usranej smierci pisal smsmow ani na gg a juz tym bardziej dzwonil jak ty nie
          odbierasz. a tylko sie wkurzy ze stekal nad smsem zeby cos sklecic a ty nic :D
          • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 21:00
            Ale ja mam nadzieje ze moze bedzie chcial wrocic madziuuunia poradzila mi zeby
            sie do niego nie odzywac!!!!! nie wiem czy czytalas caly moj watek jesli nie to
            prosze przeczytaj dokladnie nie wiem czy jest sens odzywac sie do faceta ktory
            zostawil mnie dla innej to jesmu powinno byc zle i glupio ze tak postapil i to
            on powinien cierpiec a nie ja!!!
            • akkknes Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 21:12
              wwiolla napisała:

              > Ale ja mam nadzieje ze moze bedzie chcial wrocic madziuuunia poradzila mi
              zeby
              > sie do niego nie odzywac!!!!! nie wiem czy czytalas caly moj watek jesli nie
              to
              >
              > prosze przeczytaj dokladnie nie wiem czy jest sens odzywac sie do faceta
              ktory
              > zostawil mnie dla innej to jesmu powinno byc zle i glupio ze tak postapil i
              to
              > on powinien cierpiec a nie ja!!!

              wiola, tak, zaczelam czytac twoj watek wczoraj i jak ci cos poradzilam to
              odwrocilas kota ogonem w calej historii, ale stanelo na tym, ze nie chcesz go
              widziec. a dzis mowisz inaczej. poza tym zadajesz mi pytanie na ktore SAMA juz
              sobie odpowiedzials :) sluchaj i ty nie mozesz pisac i myslec w ogole czy
              niezaleznie czy magda czy ktokolwiek inny cos ci poradzi to ze ktos tak ci
              tutaj napisal i ty tak zrobisz. to forum, ktore moze byc jakas tam forma
              terapii ale to nie terapeuta, my tu jestesmy zeby sie wesprzec ale nikt oprocz
              ciebie SAMEJ nie moze czegos robic. to od CIEBIE zalezy co zrobisz, i to co
              zrobisz nie moze zalezec od tego co ktos ci pisze...
              piszesz strasznie chaotycznie - na pewno jestes cala w emocjach... idz do
              wanny, posiedz w pianie, poczytaj jakas gazetke - z doswiadczenia wiem ze
              najgorsze co mozna zrobic to pod wplywem chwili i emocji decydowac o
              czymkolwiek :/ a najlepiej jak nie masz jutro zadnego egz i nie musisz sie
              uczyc to poloz sie do lozka - wiem, i tak nie od razu nie usmiesz - ale
              naprawde teraz potrzebujesz duzo spokoju, wypoczynku, a w czasie snu sie
              odpoczywa :) trzeba NA SILE organizowac sobie czas.
              pewnie, pisz tutaj ile nerwow psuje ci ten facet, ale pamietaj - denerwujesz
              sie w tym temacie tylko na forum :) ja tak robilam - na zewnatrz udawalam ze
              jest juz ok, a tylko jak odpisywalam na posty wylam i glucilam :)
              glowa do gory
              ps pomaluj paznokcie, naloz odzywke na wlosy, maseczke na twarz - to zawsze
              zajmuje troche czasu ;)
              • madziuuunia Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 21:35
                a ja lepsza nie jestem heheh:) tez robie glupote za glupota....az wstyd
                przyznac. :( ehhh zakochana jestem na zaboj. Pol roku mnie rani facert a ja wcia
                ztesknie i chce go miec. Ni eumiem zyc z mysla ze go ni ebedzie...chce wlaczyc
                do ostatniej chwili.
            • color wrocic ?? 11.06.07, 22:13
              wwiolla napisała:

              > Ale ja mam nadzieje ze moze bedzie chcial wrocic madziuuunia poradzila mi zeby
              > sie do niego nie odzywac!!!!!

              a zastanawialas sie jak czulabys sie jakby wrocil ? wlazl ci do lozka a ty
              zylabys ze swiadomoscia ze byl w innej ? to o czym myslisz ma krotkie nogi i
              skoro jestes zdolna (a widze po twoich wypowiedziach ze tak) do rozmyslan nad
              soba, to zdaje mi sie ze nie predko (lub wcale) pogodzisz sie z tym faktem
              konkurowania "z inna" - nawet jesli to przeszlosc. facet ktory tak postapil, po
              prostu jest do tego zdolny - napewno jeszcze nie raz... wyciagnij wnioski.
    • wwiolla Re: Jak dalej zyc? 11.06.07, 21:02
      pyta sie jak sie czuje co porabiam a jak moge sie czuc???? zosatwil mnie dla
      innej a pytanie jego jak sie czuje nie jest na miejscu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja