malwi6
08.06.07, 13:36
.. czy to już w małżeństwie, czy jeszcze w czasie narzeczeństwa... Sama miałam
wiele problemów... Najpierw mój ojciec "dokuczał" mojemu chłopakowi, nie był
zadowolony z naszego związku (bo miałam 15 lat jak poznałam mojego obecnego
męża). Często dawał mu do zrozumienia że nie jest zadowolony że on pojawił się
w moim życiu tak wcześnie... Ale przezwyciężyliśmy te problemy bo zawsze
stałam za chłopakiem, broniłam go. Kochałam go i tata o tym wiedział, dlatego
byłam w stanie kłócić się z tatą o to jak traktuje mojego ukochanego... No ale
teraz (po 7 tatach) jesteśmy już małżeństwem z dwuletnim stażem, mamy
córeczkę. Udowodniliśmy tacie że się kochamy...
Teraz po ślubie to ja mam problem z Teściami...
Nie jesteśmy z mężem jakoś bardzo "katoliccy", nie chodzimy do Kościoła co
niedzielę... A Teściowie chcą narzucić mi zrobienie roczku córeczki ze Mszą w
Kościele (na Śląsku jest taki zwyczaj). Denerwuje mnie to bo przy każdej
okazji kiedy się widzimy słyszę teksty typu "robicie ten roczek czy nie?" "Za
2 miesiące roczek, chrzestna kupi sukienke i pójdziecie do Kościoła.."
Denerwuje mnie to jak cholera! To że chcą mi to narzucić! Mąż nie ma zdania bo
jet mu to obojętne. Ja już w sumie też zdecydowałam że pójdziemy do Kościoła
jak chrzestna już kupi tą sukienkę.. co nam szkodzi.. Ale Teściom jeszce o tym
nie powiedziałam.. bo mam ochotę powiedzieć im że bardzo mnie denerwuje to że
mi to narzucają. A jakoś nie potrafie tego powiedzieć i ciągle to odwlekam...
Piszecie tutaj że wychodząc za mąż (żeniąc się) poślubiamy również jego (jej)
rodzinę... I jest to prawda... Bardzo bym chciała żeby tak nie było,
chciałabym wyprowadzić się gdzieś daleko, żeby z rodziną widywać się kilka
razy w roku, żeby się nie wtrącali do niczego.. Ale mieszkamy wszyscy w jednym
mieście..i nie mamy możliwości przeprowadzenia się... Uważam że zakładając
swoją rodzinę, powinno się żyć według swoich zasad, że rodzice nie powinni się
wtrącać. Po to chyba się usamodzielniamy i wyprowadzamy z domu, żeby żyć po
swojemu... A nie po to by rodzina narzucała nam poglądy, religie...