Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkania:

08.06.07, 16:54
    • aneczka3333 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 16:59
      za wcześnie mi się wcisnęło :-) Otóż czy zgodziłybyście się na coś takiego-mój
      facet i ja chcieliśmy zamieszkać razem, ale nie do końca mi odpowiadają jego
      warunki-tzn. on mnie utrzymuje (wszystko poza studiami, tzn. jedzenie, ubranie-
      choć na ubranie sama "znalazłabym" też w sumie kasę, więc to niekoniecznie,
      media i takie inne rzeczy związane z życiem-wiadomo). Z tym, że on uważa, że ja
      powinnam w domu wszystko robić-tzn. sprzątać, gotować i prasować mu koszule...a
      on właściwie nic. W dodatku jakbym chciała iść na zakupy (mam na myśli
      spożywcze, a nie żadne "kobiece"), to miałabym go informować, ile wezmę kasy-
      nawet jak to bedą niewielkie sumy, tzn. 10zł na obiad. No i mi się to nie do
      końca uśmiecha...a wy byście na takie coś przystały?
      • spacecoyote Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:01
        • aneczka3333 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:04
          żartuję, że takie warunki, czy że na nie kręcę nosem :-) ??
          • konrado80 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:05
            ze sie jeszcze zastanawiasz
          • spacecoyote Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 23:28
            Ze takie warunki! Pozbawiasz sie wszelkiej samodzielnosci! Robisz z siebie
            sprzataczke i gosposie.
        • baba67 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:14

          Zastanow sie, ile kosztowalaby Twoja praca (nie wiem ile bierze pomoc domowa za
          godzine). Jesli nie placilabys za mieszkanie i jedzenie, to mysle ze uklad jest
          fair(przy okazji oblicz ile wydalabys na to wszystko gdybys mieszkala sama).S
          prawa kulturowa i Twoich odczuc to inna rzecz.
          Zastanow sie, czy chlopak nie chce Ci w taki sposob pomoc (troche niezrecznie,
          ale z dobra intencja), tak zebys nie czula sie sponsorowana, czy traktuje Cie
          powaznie, czy myslicie o wspolnej przyszlosci?
          Czy jest to typ, ktory chcialby Cie od siebie uzaleznic, tak zebys byla jego i
          nie bardzo miala dokad pojsc, a w przyszlosci pelnila podobna role ?
          • aneczka3333 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:17
            no raczej nie chce pomóc, tylko jest zdania, że skoro on zarabia, to ja
            powinnam wszystko w domu robić. A ja nie chcę leżeć do góry brzuchem, ale nie
            chcę też robić wszystkiego, bo zabardzo się przyzwyczaiłby i tego samego
            wymagałby pewnie też, gdybym ja też zaczęła pracować, a wtedy to już na pewno
            by było nie fair
            • konrado80 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:20
              jezeli w ogole chcialby abys poszla do pracy...
              • aneczka3333 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:22
                nie, no chciałby, to nie ten typ, który uważa, że facet powinien zarobić na
                dom..Poza tym ja też bym chciała, więc tu jesteśmy zdolni. Z tym, że teraz
                niezabardzo mam możliwości, bo studiuję dziennie. I dorywczo mogę coś zarobić,
                ale wiadomo, że to przecież nie są żadne wielkie pieniądze
                • baba67 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:30
                  No pewnie, ze chcialby-dlaczego by nie chcial? Przeciez lepiej zeby 2 osoby
                  pracowaly, a on nie musialby sie tylko o pienadze troszczyc.
                  Tyle tylko, ze wszystko w domu powinna robic kobieta, bo tak kiedys bylo i
                  bylo dobrze.
                  Jak w to wejdziesz, to juz sie nie wywiniesz-2 etaty doo konca zycia.
                  • konrado80 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:34
                    albo mi sie wydaje, albo sama w koncu nie wiesz jak to ugryzc
                    najpierw piszesz ze tak jest ok, ze to tylko do momentu az ona tez nie bedzie
                    zarabiala, a pozniej ze jak juz wejdzie w taki uklad, to juz tak bedzie do konca
                    • baba67 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:39
                      konrado, przeczytaj uwaznie moj pierwszy post-mowilam o INTENCJI, pytalam, jaki
                      jest facet. Znam podobny uklad, ale ludzie byli zakochani, oddani sobie i kiedy
                      kobieta poszla do pracy obowiazki zaczely byc dzielone.U jej faceta jest
                      inaczej-on uwaza, ze tak powinno byc.I choc uklad TERAZ nie jest nie fair, to
                      taki ma szanse byc w przyszlosci.
                      • konrado80 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:42
                        ale pisalas to w taki sposob jakbys go bronila
                        wiec dlatego tak to odebralem
                        • baba67 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:45
                          Ja go nie bronie , tylko probuje zrozumiec jego punkt widzenia.
                          poza ty, jesli jabym mieszkala u faceta i nie dokladala sie do niczego, a
                          obowiazki dzielilibysmypo polowie czulabym sie jak cichodajka, no co ja zrobie,
                          tak mnie wychowano.
                          • konrado80 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:49
                            ale przeciez mozna zrobic tak jak napisalem nizej
                            teraz on placi, a pozniej Ty
                            • baba67 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 18:03
                              No mozna,pomysl jest niezly, tyle ze takie dlugoterminowe zobowiazania zawsze
                              zawieraja element ryzyka. malzenstwa sie rozpadaja, a co dopiero takie zwiazki...
            • baba67 Re: Zartujesz chyba? n/t 08.06.07, 17:26
              To nie wchodz w to.Uklad jest niezdrowy.Dobrze chociaz ze to widzisz.
              Facet chyba jakies podejscie po dziadku odziedziczyl.Znalam rodzine(pokolenie
              1930) gdzie maz laskawie zezwolil zonie na prace tylko pod warunkiem, ze
              standart utrzymania domu bedzie taki sam jakby nie pracowala.
              I ta kobieta sie zgodzila szczesliwa, ze maz pozwala jej pracowac!
              A pieniadze zarobione dokladala do utrzymania domu oczywiscie.
      • konrado80 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:04
        jak chcesz byc w wiezieniu, to nie zastanawiaj sie tylko bierz
        jak chcesz byc niezalezna, to musisz znalezc srodki do zycia ze swojej strony
        a nie caly czas od niego i nie zamieszkac z nim

        nie rozumiem takiego podejscia
        dla mnie zwiazek i wspolne mieszkanie, to wspolne wykonywanie prac, obowiazkow
        potrzebnych do utrzymania tego domu...
        • baba67 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:22
          No dobrze, ale zalozmy, ze facet ma dobre intencje, nie jest jakims toksycznym
          palantem.
          A zatem-dziewczyna studiuje-wiele studentek zarabia wlasnie sprzatajac. Chlopak
          chce, zeby zamiast gdzies tam latac, znosic humory zajela sie nim, dajac za to
          cos, za co musialaby zaplacic.
          Jesli jego oczekiwania nie sa nadmierne (trzydaniowe obiadki, majtki
          wyprasowane w kant + niewolnictwo seksualne) to ja bym tego nie nazywala od razu
          wiezieniem-dziewczyna gdzies mieszkac musi i cos jesc musi, a nie jest to tanie.
          To ze chce miec kontrole nad tym, ile sie wydaje, to dla mnie normalne, bo tak
          mnie wychowano, ze jakas kontrola musi byc.
          Ale jeszcze raz podkreslam- liczy sie INTENCJA chlopaka i to jakim jest
          czlowiekiem, czy dziewczyne kocha i traktuje powaznie.

          Podkreslam
          • kadfael Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:25
            No a jeśli to pójdzie dalej-tj. pobiorą się dziewczyna urodzi dziecko-będzie
            przynajmniej przez jakiś czas siedzieć w domu-a on nadal będzie miał takie
            podejście? I będzie jej wydzielał kasę nie tylko na jedzenie, ale na wszelkie
            zakupy?
            Cos mi się wydaje, że facet tanim kosztem szuka sobie gosposi.
          • konrado80 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:28
            ale ja jakos bym tak niemogl
            jakbym chcial sluzaca, to bym sobie taka zatrudnil
            a nie dziewczyne z ktora jestem...
      • k23dublin Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:30
        Nigdy w zyciu...faceta trzeba sobie wychowac-tak mowi moja tesciowa i babcia:)w
        zyciu powinnas byc samodzielna a nie liczyc na to czy facet da Tobie 10 zl na
        obiad...halo dziewczyno obudz sie on szuka sobie sprzataczki a nie partnerki, bo
        w zwiazku z kims powinno towarzyszyc rowniez partnerstwo,nie tylko ty do
        sprzatania ale on tez ma rece wiec powinien wiedziec jak ich uzywac...
        • baba67 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:36
          No ale jesli spojrzymy na to z drugiej strony (ja go nie bronie, tylko dyskutuje)
          Jesli gosc kogos karmi i uiszcza oplaty to tez nie halo zeby dzielic prace po
          polowie- ja w takim zwiazku bym sie czula sponsorowana.
          O ile oczywiscie nie znaczy to sprzatania willi, gotowania kilkudaniowych
          obiadow, tylko zwyczajne dbanie o dom. Problem jest w tym, ze yjsc z takiego
          ukladu nie sposob. Dziewczyna po studiach znajdzie prae i zaczna sie awantury ze
          nieugotowane, nieposprzatane, niepoprasowane...
          • konrado80 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:38
            to mozna to zrobic w prosty sposob, teraz on
            a pozniej ona oplaca wszystko przez jakis czas
      • estra23 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:34
        Ja bym się bała, że stałabym się jego niewolnicą, albo, że po jakimś czasie on
        mi to wypomni. Zgodziłabym się na to w małeństwie, ale tylko w okresie gdy rodzę
        i wychowuję dzieci.
        Chyba każdy człowiek potrzebuje w pewnym stopniu niezależności, a mówienie
        facetowi o wydaniu 10 zł na ziemniaki i czekoladę jest męczące.
        Zastanów się czy taka sytuacja nie doprowadzi do wybuchu złych, piętrzących się
        emocji.
        A może ustalicie jakąś sumę miesięczną, z której będziesz mogła brać na
        potrzebne rzeczy do domu bez potrzeby tłumaczenia swojemu mężczyźnie.
      • avital84 Nigdy w życiu!!! n/t 08.06.07, 17:51
      • zbanowany-fiutek-maly Facet testuje cie jako materiał na żone 08.06.07, 17:55
      • iberia.pl nigdy w zyciu!!!!! 08.06.07, 18:03
        rozumie bycie zaleznym od rodzicow(do pewnego wieku) ale nie od faceta!
      • figgin1 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 18:15
        Nigdy w życiu! Nad czym ty się w ogóle zastanawiasz? Chcesz byś tanią gosposia,
        czy jak?
      • 83kimi Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 19:44
        Ja na Twoim miejscu nie zamieszkałabym z nim!!!
        Moja mama np. nie pracuje, tata prowadzi firmę i daje na wszystko pieniądze,
        moja mama sprząta, ale tata gotuje obiady (mama sporadycznie coś przyrządzi),
        na zakupy chodzą na zmianę, a z wydanych pieniędzy moja mama nie musi się
        rozliczać - owszem pracuje tata, ale pieniędzmi zarządzają wspólnie, jeśli moja
        mama ma ochotę kupić sobie krem za 500 zł i są na to pieniądze - idzie i
        kupuje, jeżeli nie ma pieniędzy - kupuje krem za 2 zł, ale tata nie wylicza jej
        każdej złotówki, razem konsultują, ile w danym miesiącu mogą wydać na swoje
        wydatki, każde ma swoje kieszonkowe, jest ustalona kwota na życie, ale moja
        mama nie ejst rozliczana z każdej kupionej bułki, nie musi się tłumaczyć,
        dlaczego kupiła 2 kg truskawek zamiast 1 kg.
        A Twój facet, tak sądzę, chce mieć nad Tobą władzę, przewagę. Uciekaj!!!
      • jszhc Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 19:46
        Jasne, zasady sa donre....ale to troszke wyglada jak umowa handlowa;/....a wy
        jestescie zywimi ludzmi, ktorzy sie kochaja i chca wspolnie zamieszkac w
        koncu...
      • slodkie_pomarancze Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 20:11
        szczerze mówiąc chyba nie:) nie chcialabym byc na calkowitym utrzymaniu meza,
        chcialabym tez cos zarabiac, i chcialabym zeby on pomagal mi w domu:)
      • sir.vimes Czyli praca i płaca pomocy domowej 08.06.07, 20:39
        zza wschodniej granicy + ciuszki. No, ale on też zyska pewne bonusy.

        ie lepiej się u kogoś zatrudnić na umowę ;) ?
      • przemkowa.bi Zdrowy układ jak najbardziej 08.06.07, 21:39
        Nie jestescie małzenstwem wiec chyba nie chcesz mieszkac jak utrzymanka za
        która facet bedzie płacic, bez przesady facet za Ciebie wszystko płaci wiec jak
        coś zrobisz to Ci koroana z głowy nie spadnie,
        dziwią mnie wypowiedzi co niektórych dziewczyn czyli co facet ma utrzymywać
        dziewczynę – czyli za pewno cieżko pracowac a ona nawet palcem nie kiwnie
      • nadinka_nadinka nigdy w zyciu, n/t 08.06.07, 23:12

      • loltka no wiesz.... 09.06.07, 00:49
        jak ktos CI płaci za zycie to pamietaj ze wydajesz ejgo kase na jego warunka
        chchesz byc utrzymakna-Twoja s[prawa
        moja rada-rób cokolwiek-zostan kelnerka, pracuj w sklepe, badz hostessa, cokolwiek
        kobieta musi miec własna kase i naczej bedzie zawsze słuzbą w domu faceta
        nawet nie ejstes jego zona
        darowałabym sobe taki układ
      • ma_gala Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 09.06.07, 01:33
        nigdy w życiu!!!! nawet gdybyś zaznaczyła temu facetowi, ze to tymczasowe
        rozwiązanie (dopóki nie skończysz studiów i nie znajdziesz pracy) to tak już
        zostanie!! prowizorki są najtrwalsze, poza tym przyzwyczaisz faceta do
        wygodnego zycia i później będzie zgrzyt, gdy będziesz chciała cokolwiek
        zmienić. Chcesz być służącą?? no chyba ze Ci to nie przeszkadza -
        uwielbiasz "mamuśkować", to wtedy faktycznie nie ma problemu. Ja bym nie
        zniosła wydzielania pieniędzy i obsługiwania faceta 24 godziny/dobę. Preferuję
        model partnerski, przede wszystkim w obowiazkach domowych, bo skoro mam razem z
        kimś mieszkać to dlaczego tylko ja mam sprzątać, prac, gotować?? ;-)
      • strawberryfield Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 09.06.07, 21:09
        jakas zenada.
        ja mojego utrzymywalam, potem on mnie, teraz oboje pracujemy, zadnych durnych
        warunkow sobie nie stawiamy...
    • azazela Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:36
      brzmi jak oboz przetrwania:D
      ps
      juz na serio policz ile on zaplacilby sprzataczce/praczce/kucharce i jaka tam
      jesze prace masz zamiar dla niego wykonywac a potem sprawdz ile policz ile
      potrzebujesz na swoje utrzymanie i zestawcie obie kwoty, moze okaze sie, ze
      jeszcze musi ci cos doplacic aby bylo fair:D
      • baba67 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:43
        no wlasnie, o tym pisalam, zwaz jednak, ze ona sprzata i gotuje tez dla siebie
        wiec moze by cos wyposrodkowac :-)?
        Nie bardzo rozumiem, dlaczego mialby jej wypominac ?
        Ona wykonuje prace, ktora jest cos warta, nieprawdaz, ? Jesli on uwaza, ze jej
        laske robi, to niech dziewczyna zwiewa, a szybko.
        • k23dublin Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:51
          Jak dla mnie to nie sprawa kto sprzata kto gotuje, ale aby to nie byl tylko i
          wylacznie obowiazek kobiety czy faceta. Ja nienawidze prasowac i moj facet o tym
          wie wiec prasuje sam. ale sa dni kiedy mnie o to poprosi i wyprasuje mu koszule
          do pracy. To samo ze sprzataniem, raz on raz ja ale nie ma reguly kiedy i
          jak:)pranie to zazwyczaj jesttak jak ja wstawie pranie to on wiesza i na
          odwrot...mamt takie swoje regulki:)to samo finanse -osobno i razem:)kazdy z nas
          ma swoje zabezpieczenie finansowe na przyszlosc ale tez kazdy dysponuje swoja
          kasa jak chce, wspolne wydatki po polowie...itp
          • baba67 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 18:05
            No to jest bardzo zdrowy uklad, tyle tylko ze zalozycielka watku nie ma
            mozliwosci porzadnego zarobkowania i stanela przed nie lada problemem, gdzie
            alternatywa jest albo zmiana sposobu studiowania, albo ryzykowny uklad. Mozna
            jeszcze jak radzi konrado, ale na to sie facet nie zgodzi.
    • obca1 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 17:49
      w sumie samo sprzątanie i dbanie o dom pewnie można zaakceptować..mieszkacie razem..on pracuje..dom i bałagan są wspólne
      ale..Ty przecież też masz zajęcia..uczysz się..nie siedzisz cały dzień w domu..na naukę też potrzebujesz czasu..
      więc nie ma chyba powodu, żeby obarczać Cię wszystkim..
      a jak danego dnia nie masz ochoty posprzątać albo ugotować (jesteś zmęczona albo po prostu się nie chce) to co wtedy? czy on zaproponuje, że coś ugotuje albo idziecie zjeść na mieście?

      myślę że taki układ: ja utrzymuję nas oboje, Ty uczysz się i zajmujesz domem jest OK..ale nie na zasadzie, że robisz wszystko sama i nawet czasami on się czymś nie zajmie..to jednak nie jest handel wymienny..to w danych warunkach najlepsza opcja na wspólne życie!
      w innym przypadku warto, żebyś miała jakieś swoje pieniądze..choć to niełatwe
    • nerri Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 19:47
      Przy takim postawieniu sprawy ja bym sie nie zgodziła,bo mi tu coś
      podejrzanie "pachnie" meldowaniem sie po zakupach z paragonem w zębach(ja nawet
      będąc na utrzymaniu rodziców nie musiałam tego robić;) ). Mnie by to nie
      bawiło. Pozatym jeśli facet jest pedantem a Ty nie...będziesz miała przekopane;)
    • estra23 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 20:09
      Ach, właśnie!! Jak to powiedziała któraś z poprzedniczek - Ty też masz prawo być
      zmęczona, a pracujesz w tej chwili na Waszą przyszłość-lepszą pracę. Gdy
      będziesz miała sesję, kolokwium, nie będzie Cię cały dzień, albo nawet kilka dni
      w domu, to będzie Ci wypominał że jesteś darmozjadem? Zanim się przeprowadzisz,
      ustal co będzie w momencie, gdy będziesz miała gorszy dzień, będziesz zmęczona,
      nie będzie Ci się za nic w świecie chciało wstać z łóżka, będziesz zajęta i nie
      będziesz mieć czasu na gotowanie i prasowanie jego koszul. Zapytaj jak on widzi
      takie sytuacje..
    • sonia.t1 A 08.06.07, 21:20
      w życiu!!!
    • tracja4 Tylko jesli pasuje Ci rola utrzymanki. 08.06.07, 21:38
      Po drugie zastanowi sie, co to za facet, ktory juz Cie informuje, ze chodzac na
      zakupy masz sie spowiadac co do grosza ile pieniedzy bierzesz i na co wydasz.
      Za pare lat takie zachowanie bedzie jeszcze mocniejsze i dopiero sie zacznie
      dramat.
    • jo.anna22 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 22:54
      Ten Pan nie sprawia wrazenia zakochanego w Tobie...chce Cie miec pod kontrola!
      uwazaj...
    • xtrin Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 08.06.07, 23:22
      Ależ układ jest jak najbardziej fair.
      Nie za bardzo rozumiem czego niby oczekujesz - że on będzie na Ciebie łożył, a
      jednocześnie będziecie się równo obowiązkami domowymi dzielić? A może
      najchętniej to byś leżała i pachniała?
      • yagiennka Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 09.06.07, 00:58
        Hehe no właśnie.
        Ale tak generalnie dziewczyno się wkopałaś, być na czyimś utrzymaniu to fatalny
        układ. I on to od razu wykorzystał. Jesteś na podległej pozycji, pamiętaj że ten
        kto ma pieniadze ten ma władze, też w domu.
      • przemkowa.bi Jak najbardziej popieram 09.06.07, 17:13
        To co chcesz mieszkac za friko - facetjest w porzadku a Ty widze juz wejsciu
        schody robisz to co wyobrazasz sobie zycie ze Ty nic a facet tyra od switu do
        nocy a Ty na solarium bedziesz latac
    • ewik_75 Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 09.06.07, 13:07
      nie wchodz w to, dopoki nie zaczniesz sama zarabiac - przynajmniej tego 1000 na
      rękę.

      Możesz się potem łatwo z roli gosposi nie wyplątać, bo zawsze będzie "no, ale
      przecież przedtem tak było i było dobrze".

      porażka. Uważaj...
    • xxxsmack Re: Czy byscie sie zgodziły na warunki zamieszkan 09.06.07, 13:29
      to jawne ubezwlasnowolnienie.dawno minely czasy,w ktorych kobieta byla zalezna
      od faceta.napewno poziom Twojej inteligencji nie ogranicza sie tylko do
      prania,prasowania i innego -ania,wiec zaprowadz w tym zwiazku swoje
      porzadki.pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja