Co zrobić by nie zwariować

09.06.03, 12:35
Właściwie niczego mi nie brakuje, mam świetny dom, świetne dziecko, firma
hula jak szalona, jestem niezależna itd. itd., tylko 2 tygodnie temu
dowiedziałam się, że mó mężczyzna odchodzi ponieważ się nie rozumiemy,
jesteśmy inni, nie możemy się dogadać, ja zawsze byłam bierna, on aktywny, ja
tylko krytykowałam, on podejmował inicjatywę i parę takich innych drobiazgów.
Na pewno nie chodzi o inną kobietę.
Świat, to co było do tej pory pewne, zaufane, rozwalił się i trochę zaczynam
popadać w obłęd, muszę być silna, bo wiem, że nie wolno się załamywać, ale to
tak starsznie boli. Mam poczucie klęski, przegranej, co zrobić żeby nie
zwariować? Rzucić się na oślep w inny romans?Zacząć pić? Iść do klasztoru?
Medytować? Mówić sobie codziennie, że świat jest piękny i wszystko będzie OK?
Wiem, że takie historie zdarzają się teraz co chwilę, mówi się o rozpadzie
więzi rodzinnych, ale jakoś mnie to wcale nie pociesza.
Jak przeboleć to, że starciło się czyjąś miłość i to nieodwracalnie. Nie
wiem, może ktoś wie.
    • Gość: Xanatos Re: Co zrobić by nie zwariować IP: 195.92.39.* 09.06.03, 12:48
      "Wychodził z biura o szóstej, a o siódmej był już w Miraflores i o wpół do
      ósmej w "Le Chasqui" oparty łokciami o bar, pił - piwo, setka - i czekał na
      kogoś znajomego, żeby pograć w kości. I tak nadchodził zmiesz pośród
      popielniczek pełnych petów, pomiędzy szularami i dziwkami, butelkami mrożonego
      piwa, zabijając czas w nocy oglądając w nic nie wartych kabaretach nędzne
      rewie, lub jeśli był bez forsy kończył zalany w najgorszych norach, gdzie mógł
      dać w zastaw swojego parkera, omegę, złoty łańcuszek i czasem można było go z
      rana zobaczyć zadrapanego, z podbitym okiem, z zabandażowaną ręką, mówili - no
      to już po nim...""


      Nie łam się...
    • oberver To nie takie proste, ale na pewno ... 09.06.03, 12:49
      rozwiązaniem nie jest alkohol, romans i tym podobne.
      Tez straciłam niedawno 5 miesięcy (!) temu kogoś, komu bardzo zaufałam i dawał
      mi wiele, sądziłam ,że jest nam dobrze, i chyba jednak było, ale jak się
      okazało, on mnie nie kochał. Dla mnie to był koszmar, i wciąż do niego tęsknie.
      Ale zajęłam się przede wszystkim sobą, to znaczy zaczęłam chodzic na siłownię,
      robię sobie drobne przyjemności, np. płytka, książka, ciuszek. Poza tym
      spotykam się ze znajomymi, którzy naprawdę, chociaż wczesniej bym się chyba
      tego nie spodziewała, udzielili mi dużego wspacia, a to wyciagając do kina, a
      to na jakąś imprezkę. Ja staram się też uczestniczyć bardziej w ich zyciu, a to
      pomogę przy przeprowadzce, a to pociesze koleżankę, lub zostane jej z
      dzieckiem. Przyjemne jest dawanie z siebie innym, częściej chodze tez do
      kościoła. No i wreszcie zaczełam chodzić na randki, i jest mi bardzo
      przyjemnie, jak słucham miłych rzeczy od fajnych facetów, po prostu znowu
      wierzę w siebie, bo na krótko straciłam tę wiarę. Do nowego związku podchodzę
      trochę z rezerwa, ale widzę, że toczy się lepiej niż sądziłam, i to jest fajne,
      i myslę, że Tobie też się ułoży, trochę cierpliwości :-)))
    • kohinor Re: Co zrobić by nie zwariować 09.06.03, 12:50
      Dobrze wiesz, ze na Twoje pytanie nie ma jednoznaczej odpowiedzi.
      Dobrze wiesz, ze zadnych szalenstw, ze musisz zyc tak, jak zylas - dla dziecka
      Dobrze wiesz, ze odszedl, bo czegos mu u Ciebie brakowalo, a czegos bylo za
      duzo. I dobrze wiesz, ze musisz z tego wyciagnac wnioski na przyszlosc.
      Bo dobrze wiesz, ze poboli, poboli i zacznie bolec coraz mniej. I gdy bedzie
      ten KTOS nastepny, bedziesz szczesliwa.

      Boli. Ale Ty musisz sie usmiechnac, umalowac, ubrac jak naladniej i isc dalej z
      podniesionym czolem. Zadnego plakania w poduszke. Zadnego uzalania sie nad
      soba. Nos do gory. I idz do ludzi, zajmij sie czyms (zeby zapomniec, zeby nie
      myslec).

      • yukayuka Re: Co zrobić by nie zwariować 09.06.03, 14:54
        kohinor napisał:

        > Dobrze wiesz, ze na Twoje pytanie nie ma jednoznaczej odpowiedzi.
        > Dobrze wiesz, ze zadnych szalenstw, ze musisz zyc tak, jak zylas - dla dziecka
        > Dobrze wiesz, ze odszedl, bo czegos mu u Ciebie brakowalo, a czegos bylo za
        > duzo. I dobrze wiesz, ze musisz z tego wyciagnac wnioski na przyszlosc.
        > Bo dobrze wiesz, ze poboli, poboli i zacznie bolec coraz mniej. I gdy bedzie
        > ten KTOS nastepny, bedziesz szczesliwa.
        >
        > Boli. Ale Ty musisz sie usmiechnac, umalowac, ubrac jak naladniej i isc dalej
        z
        > zięki za cudny list, to chyba prawda, że coś treba robić. Mam plany, różne,
        najgorzej się do nich zabrać, bo obsesyjnie myśli się o tym co ON robi, a może
        już kogoś ma, amoże nie, a pewnie jest teraz z kimś itp... Do tego dochodzi
        poczucie winy, myśli, że się coś tam schrzaniło, nawet jeśli to
        nieprawda.Strasznie mnie to rąbnęło, ale pozbieram się.Jeszcze raz dzięki
        > podniesionym czolem. Zadnego plakania w poduszke. Zadnego uzalania sie nad
        > soba. Nos do gory. I idz do ludzi, zajmij sie czyms (zeby zapomniec, zeby nie
        > myslec).
        >
    • anahella Re: Co zrobić by nie zwariować 09.06.03, 15:05
      Jedyne co moge powiedziec jak ja kiedys sobie z rozpadem
      zwiazku poradzilam.


      Wyzywalam sie fizycznie. Kupilam sobie kask i nocami
      smigalam na rowerze po pustym miescie. Kladlam sie spac
      tak zmeczona, ze nie mialam sily myslec o nim. Jednoczenie
      na wyciszenie zapisalam sie na tai-chi.


      Bedzie lepiej. Przetrzymaj to tak jak umiesz najlepiej.
      Cokolwiek zrobisz z mysla o sobie bedzie dobre. Trzymam
      kciuiki.
    • Gość: Aisza jeśli Cie to nie zabije, to Cię ...wzmocni IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 22:19
      więc walcz o przeżycie...
      cudem jest przemijanie czasu
      każda godzina o milimetry odsuwa Cie od cierpienia
      więc wypełnij czas, aby mijał szybciej niż rozpacz
      zmęczenie fizyczne i zajęte wieczory jak u Anahelli
      troska o ciało jak u tysięcy kobiet, które przechodziły tę samą rozpacz
      ból wraca w zamyśleniach, zapatrzeniach w samotności
      unikaj więc teraz takich chwil
      a gdy czasem dopadnie Cie pragnienie wycia z bólu - płacz (tak by nikt nie
      widział, by nie popaść w sieć litości - ona osłabia)
      ***
      kiedys dawno
      odliczałam dni jak paciorki różańca
      pisałam pamiętnik o walce z bólem
      nagradzałam się za każdą czynność aktywizująca chęc życia: perfumami, muzyką,
      ksiązką, filmem, kwiatami...
      przestawiałam meble w mieszkaniu
      cieplej traktowałam ludzi
      itd.
      ...to minie
      a potem będziesz i to cierpienie większa i silniejsza
      pozdrawiam A
Inne wątki na temat:
Pełna wersja