yukayuka
09.06.03, 12:35
Właściwie niczego mi nie brakuje, mam świetny dom, świetne dziecko, firma
hula jak szalona, jestem niezależna itd. itd., tylko 2 tygodnie temu
dowiedziałam się, że mó mężczyzna odchodzi ponieważ się nie rozumiemy,
jesteśmy inni, nie możemy się dogadać, ja zawsze byłam bierna, on aktywny, ja
tylko krytykowałam, on podejmował inicjatywę i parę takich innych drobiazgów.
Na pewno nie chodzi o inną kobietę.
Świat, to co było do tej pory pewne, zaufane, rozwalił się i trochę zaczynam
popadać w obłęd, muszę być silna, bo wiem, że nie wolno się załamywać, ale to
tak starsznie boli. Mam poczucie klęski, przegranej, co zrobić żeby nie
zwariować? Rzucić się na oślep w inny romans?Zacząć pić? Iść do klasztoru?
Medytować? Mówić sobie codziennie, że świat jest piękny i wszystko będzie OK?
Wiem, że takie historie zdarzają się teraz co chwilę, mówi się o rozpadzie
więzi rodzinnych, ale jakoś mnie to wcale nie pociesza.
Jak przeboleć to, że starciło się czyjąś miłość i to nieodwracalnie. Nie
wiem, może ktoś wie.