arkea
15.06.07, 11:43
Dzisaj rano doznalam szoku,jestem zdruzgotana i cholernie wkurzona!Po dwoch
latach bycia z facetem(zwiazek dosyc luzny ze wzgledu na to,iz oboje
prowadzimy dosyc intensywny tryb zycia i spotykalismy sie w miare naszych
mozliwosci)ale przez te dwa lata bylo wszystko ok,do wczoraj kiedy to moj
facet mial urodziny a ja mimo obietnicy,ze dotre na czas do niego, nie
dotrzymalam slowa.Mialam do pokonania ponad 300km i jeszcze dopadla mnie po
drodze burza z piorunami i oczywiste bylo,ze nie dam rady.Kiedy bylam juz
pewna,ze nie podolam zadzwonilam by zlozyc zyczenia telefonicznie i
zaproponowac bysmy sie dzis spotkali na spokojnie.I tu okazalo sie,ze tak
cholernie sie wkurzyl,ze zaczal na mnie krzyczec,ze nie zalezy mi na nim,ze
tylko praca i obowiazki i ze ma mnie juz dosc.Probowalam załagodzic sytuacje i
prosilam go o wyrozumialosc ale on sie po prostu wsciekl.Zaczal byc niemiły i
oschły.Wieczorem kiedy dotarlam do domu,napisalam mu milego smsa,zeby sie juz
nie zloscil i ze jutro mu wszystko wynagrodze.Na koniec oczywiscie napisalam
mu wielkimi literami,ze go kocham.Nie odpisal a ja usnelam.Rano kiedy sie
obudzilam odczytalam smsa,ze on"mnie nie kocha i ze byl ze mna tylko ze
wzgledu na seks".
Po przeczytaniu tego smsa zdebialam ale pomyslalam sobie,ze pewnie nadal jest
zly i tak specjalnie napisal by mnie wkurzyc.Okazalo sie jednak,ze nie i kiedy
zadzwonilam rano,zeby wyjasnic co miala ta wiadomosc znaczyc,on nie chcial mi
nic powiedziec.I powtorzyl dokladnie slowa z wiadomosci.
Zatkalo mnie tak,ze jedyne na co sie zdobylam to by wykrztusci,ze rozumiem i
przerwalam polaczenie.Teraz kiedy on nadal sie nie odzywa ja zaczynam sie
naprawde wkurzac.Jestem zla,ze tak mnie potraktowal.Mialabym ochote wpasc do
niego i dac pu w pysk.Dzwonic nie bede bo moze mnie zrzucic z
polaczeniem,Pisac tez chyba nie bede.Problem wlasnie jest w tym,ze chcialabym
by mi to jakos wyjasnil ale z drugiej strony nie chce sie narzucac.Nie wiem co
zrobic by mimo wszystko wiedzial,ze tak nie zachowuja sie ludzie z prawie30na
karku.Podsumowujac:nie wiem czy napisac mu takiego smsa rownie niemilego by po
przeczytaniu spadly mu kapcie czy przelknac jakos te gorzka pigule i po prostu
nie robic juz nic w tej sprawie.Starac sie wymazac go z pamieci.Nie chce
cierpiec.Wiem,ze zemsta w postaci zlosliwego smsa moglaby przyniesc ulge ale
chyba tylko na chwile?sama juz nie wiem,czuje sie z tym zle:((i prawie tak
jakbym brala udzial w programie"Mamy Cie":(