tak jakos smutno...

18.06.07, 11:12
Wczoraj i przedwczoraj widzialam sie z kims,kto jakis czas temu byl dla mnie
bbbb wazny.Myslalam ze wszystko minęlo i ze to kolezenskie spotkanie,a tu
niestety.Napisalam mu dzis,ze nie mozemy sie dalej spotykac.Ja mam
narzeczonego,on o tym nie wie,narzeczony tez nie.Tak mi z tym wszystkim
zle.Wiem,ze z narzeczonym lepiej sie rozumiem i bardziej do siebie
pasujemy,ale tamten ma chyba to COS.W sumie sama nie wiem po co to pisze...
    • krzysiek1042 Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 11:15
      to COŚ to pewnie przyzwyczajenie...
      • duzezwierze Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 11:18
        Nie,to byloby za proste:).Z narzeczonym jestem 3 lata,tamten to bylo 4 miesiące
        - romans,skonczony przeze mnie.Nie widzilismy si kolejne 3,spotkanie,i znowu...
        • krzysiek1042 Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 11:19
          pokusa Cię nęka :)
          • duzezwierze Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 11:22
            akurat wyznaje zasade,ze pokusie nalezy ulegac.
    • sisi.sunshine Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 11:30
      widzisz ... ja też tak miałam...a własciwie to chyba mam nadal....
      Kiedyś dawno dawno (8 lat temu) spotykałam się z "kimś" własciwie to też można
      nazwac "romansem" aczkolwiek potem wszystko się skoplikowało bo zaczęliśmy
      traktowac sprawe bardzo poważnie. Ja miałam chłopaka (z którym zerwałam, nie
      chcac go oszukiwac) on miał dziewczynę.
      Rozstaliśmy się, tak było lepiej dla nas obojga....Oboje ułozyliśmy sobie
      oddzielne zycie, ja wyszłam za mąż, urodziłam dziecko....(wszystko z miłości :)
      a on ...nie wiem czy się orzenił...nie wypytuję, choć mamy wspólnych
      znajomych... bo to prowokuje do plotek, niepotrzebnych domysłów.... ale wiem
      jedno, kiedy go spotykam - na szczęście żadko - serce bije jak młot,
      kompletnie nie potrafię zebrac mysli...i długo długo po spotkaniu nie potrafię
      przestać mysleć o nim i o tym co było....ale to na szczęście mija.....
      wiem jedno....cokolwiek by się nie zdarzyło, i ile kolwiek czasu by nie
      upłyneło....zawsze będe miała do niego sentyment.....to uczucie raczej
      pozostanie na zawsze.....ciesze się że nie spotykam go często....bo chyba
      oszalałabym.....i sama nie wiem co to....
      bo kocham mojego męża....bardzo....
      moja rada....jezeli zalezy ci na narzeczonym to unikaj faceta jak możesz....ale
      jezeli nie jesteś pewna swojego uczucia do faceta którego chcesz poślubić....to
      lepiej zastanów się dwa razy...

      pozdrawiam
      • duzezwierze Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 11:35
        sisi.sunshine napisała:

        > widzisz ... ja też tak miałam...a własciwie to chyba mam nadal....
        > Kiedyś dawno dawno (8 lat temu) spotykałam się z "kimś" własciwie to też można
        > nazwac "romansem" aczkolwiek potem wszystko się skoplikowało bo zaczęliśmy
        > traktowac sprawe bardzo poważnie.
        >
        No wlasnie...tez tak na początku było,fajnie lekko i przyjemnie...potem sie
        pozmienialo.Na poważnie.


        > jezeli nie jesteś pewna swojego uczucia do faceta którego chcesz poślubić....to
        >
        > lepiej zastanów się dwa razy...
        >
        Chyba jestem pewna.Na początku myslalam ze to wielka milosc,1.raz w zyciu i w
        ogogle super.Jest fajnie,mamy podobne postrzeganie swiata,nie nudzimy sie ze
        soba.A jednak mam wrazenie,jakby czegos brakowalo...on mnie b.kocha.Ja bylam
        pewna mojego uczucia do niego przez 2 lata.Potem jakby cos sie
        zmienilo,umarlo,kryzys,potem poznalam JEGO.Glupie to wszystko.

    • butterflymk Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 13:22
      O jeju Dziewczyno ogarnij się
      i wybierz wkońcu któregoś...
      Takiej to dobrze... może sobie wybierać :D
      • duzezwierze Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 15:17
        może sie zamienimy?:)to wcale nie jest fajna sytuacja...
    • obca1 Re: tak jakos smutno... 18.06.07, 15:25
      za mało źle..za dużo źle..ech..to życie ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja