garnierka
18.06.07, 14:32
Moja przyjaciółka jakoś od zimy ma nowego faceta. Wielka miłość, on poza nią
świata nie widzi, ona poza nim też... i tu zaczynają się schody...
Poszliśmy kiedyś całym towarzystwem na imprezę do klubu, generalnie mocno
zakrapianą... każdy bawił się z każdym ale na zdrowych zasadach czyli tańce i
hulanki, ale żadnego obmacywania itp... z resztą ja też byłam wtedy w
związku... no i min. tańczyłam z chłopakiem przyjaciółki, z resztą ona to
widziała i jakoś nie wyrażała sprzeciwu poza tym "miała pełną kontrolę" nad
tym co robimy...
I od tej imprezy zaczęły się psuć nasze relacje... potem wiele razy były
sytuacje, że np nasi wspólni znajomi szli na impreze, ja dzwoniłam do niej
pytałam czy idzie, bo mnie sie samej nie chce, a ona coś się mentnie
wykręcała, po czym okazywało się, że była na imprezie... jak dla mnie to
wyglądało tak jakby ona nie chciała żebym ja tam była...
nasze relaje zaczęły się jakby psuć... ale np jeśli spotykałyśmy się tylko w
babskim gronie wszystko SUPER!
Wczoraj powtórka z rozrywki, impreza, to samo towarzystwo i jej jakas cholerna
obojętność, a wręcz rywalizacja o męską część znajomych...
Opowiedziałam naszej wspólnej koleżance o tym i ona mówi, że między wierszamii
wywnioskowała, że przyjaciółka o której ten wątek jest po prostu zazdrosna!!!
Co ja mam zrobić żeby jej dać do zrozumienia, że jej facet nie jest dla mnie
potencjalną zdobyczą... przecież nie będę na siłę szukać faceta żeby tylko móc
się normalnie bawić... litości...