Moja siostra i jej facet.

20.06.07, 11:17
Grrr. Piszę tutaj, żeby upuścić sobie trochę pary, bo jestem zła. Nie proszę
o rady, bo na rady jest już jakieś dwa lata za późno. Chociaż jeśli ktoś
chce...
Otóż moja siostra dwa lata temu poznała faceta. Starszego od niej o lat 18,
rozwiedzionego, z prawie dorosłym synem, bezrobotnego alkoholika. A gdzie go
poznała? W ośrodku dla bezdomnych, gdzie on mieszkał, a ona była na stażu. I
się zakochała. Bo jej prawił komplementy. A ona tymczasem jest wielkim,
chodzącym kłębkiem kompleksów, uważa się za straszliwe brzydactwo, wręcz
potwora (jej własne słowa), podczas gdy jest naprawdę ładną dziewczyną, tyle,
że puszystą. Więc jak jej ktoś pokadził... poleciała na to jak pierwsza
naiwna. I tak są ze sobą już te dwa lata.
Od razu zaznaczam, że wszelkie rozmowy na ten temat w domu nic nie dawały.
Trudno natomiast jej czegokolwiek zabronić, ponieważ jest dorosła, ma obecnie
26 lat i teoretycznie powinna już być w tym wieku dojrzala i odpowiedzialna.
Tyle, że jeśli chodzi o rozwój emocjonalny, to sprawia wrażenie, jakby
zatrzymała się na etapie zbuntowanej nastolatki. Wszelkie dyskusje zatem, w
których ktoś sugerował, że być może bezdomny alkoholik nie jest najlepszym
partnerem dla niej, kończyły się awanturą z płaczem i wrzaskami "wy chcecie
zniszczyć moje szczęście!". Sami powiedzcie, czy to jest zachowanie
dwudziestoparolatki?
Nawiasem mowiąc, jestem jedyną osobą w rodzinie, z którą siostra jest w
stanie porozmawiać na spokojnie, bez z góry powziętego założenia, że chcę jej
czegoś zabronić. Myśli, że jestem do nich życzliwie nastawiona. Nie jestem.
Kocham siostrę i chcę dla niej jak najlepiej, ale tego jej gościa najchętniej
z całej siły kopnęłabym w zadek.
Ostatnio zdawało się, że zdrowy rozsądek zaczyna jej wracać, ponieważ facet,
wcześniej tzw. "suchy", znowu zaczął pić. Młoda zapowiedziała zatem, że muszą
się rozstać, starałam się utwierdzać ją w tym przekonaniu, rozmawiała również
z terapeutami z ośrodka, którzy mówili to samo. Przedtem miala okazję
zobaczyć, jak wygląda życie żony alkoholika - jakieś awantury, szarpaniny,
szantaże, uderzył ją nawet parę razy. Dostal wreszcie któregoś dnia ataku
alkoholowej padaczki i został odwieziony do szpitala. Po wyjściu z niego miał
wyjechać, wrócić do swojego rodzinnego miasta i tam spróbować zacząć na nowo.
Niestety, pojawiła się inna opcja i nie wiem, które z nich ją wymyśliło: że
nie wyjedzie, tylko zamieszkają razem na jakiejś stancji. I tak się niestety
stało. Ja tylko czekam kolejnej radosnej wieści, że młoda wpadła, bo wydaje
się to w końcu nieuniknione.
Ostatnio byli razem na weselu. Wkurza mnie jak patrzę, jaka jest wobec niego
usłużna, podać ci to, a może tamto... On ją krytykuje, a ona "no ale dziubuś
nie denerwuj się...". Wydaje się, jakby kompletnie zatraciła własną
osobowość. Boi się, że on odejdzie, a "przecież taki wartościowy człowiek na
pewno zaraz sobie znajdzie inną kobietę". Ha ha ha, tylko ciekawe, czemu go
żona rzuciła.
Siostra zrobiła licencjat i miała iść na magisterskie, ale odkąd go poznała,
jakoś te plany co i raz się odwlekają. Teraz znów pewnie nie wystartuje, no
bo przecież musi zarabiać na nich oboje.
Cholera mnie bierze, gdy patrzę, jak sobie życie marnuje. Grrr.
    • butterflymk Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 11:20
      W takich przypadkach powinno się siłą ją od niego ratować...
    • krakoma Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 11:49
      no coz, niektorzy musza doswiadczyc najgorszego na wlasnej skorze, bo inaczej
      nie uwierza.
      na twoim miejscu pokazalabym siostrze, ze jej wybranka wcale nie akceptuje. moze
      zadziala to na nia jak wstrzas i sie zastanowi nad soba..
    • sonia.t1 Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 12:32
      Patowa sytuacja. Rrozumiem ze czujesz sie bezradnie ale nie wiem jak mozna
      naklonic dojrzala, w pelni wladz umyslowych kobiete do zerwania z facetem.
      Chyba musi siegnac dna. Pisalas ze jest puszysta skad moze sie brac jej
      niedowartosciowanie. Moze podstepem naklon ja do zrzucenia wagi np.pojdzie
      razem na basen, joging itd. Pozniej fryzjer, kosmetyczka. Jesli poprawi swoj
      wyglad nabierze pewnosci, faceci zaczna sie nia interesowac a ona zobaczy ze
      swiat nie kreci sie wokol ,,suchego,,.
      Pozdrawiam
    • jszhc Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 12:36
      No to wylumacz facetowi dostadnie, zeby wracal skad go wiatr przywial....i wloz
      w kapse 1000zl na kilka butelek wodeczki;p
      • qw994 Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 13:58
        Dokładnie. Ja bym jeszcze dodała, że jeśli wróci, to gorzko pożałuje.
    • mloda.kobietka23 Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 12:40
      Jestem w takiej samej sytuacji...zakompleksiona siostra i pierwszy koles w jej
      zyciu co nie robi nic, absolutnie nic...po 2 latach razem ona juz sama do mnie
      pisze ze to chyba nie ma sensu bo ona chce sie rozwijac, studiowac, potem moze
      nawet doktorata a on nie ma nic, nawet do pracy mu sie nie chce isc...a jak go
      wziela do swojego miasta to powiedzial ze tam nie ma odpowiedniej pracy dla
      niego i on za 900 zl nie bedzie pracowal...no ale zobaczymy moze to samo sie
      jakos rozwiaze...
      • walnientaenta Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 12:49
        Jest podobno cos takiego jak syndrom pielęgniarki. W takim przypadku zakocha
        się tylko w człowieku który jest jej pacjentem. Poradz się psychologa ( bez
        wiedzy siostry oczywiście)
        • rraaddeekk Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 14:15
          Dać "chłopakom z miasta" na duże piwo i niech wytłumaczą facetowi od kogo ma
          się trzymać z daleka.
          Nie ma w okolicy chłopaków w dresach, którzy chętnie zarobią na piwo i będą
          mieć radochę, że na kimś się wyżyją przy okazji?
    • alpepe Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 14:21
      mam nieodparte wrażenie, że twoja siostra w dzieciństwie zaznała zbyt mało miłości.
      Nie wiem, niestety, co zrobić. Chyba tylko wspierać siostrę i cały czas jej tłuc
      do głowy, że ten facet nie jest dla niej.
    • dr.verte Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 14:21

      a czy takiemu staremu,bezrobotnemu alkoholikowi to już się nic nie należy od
      życia?Malo że wiekowy i chory i bez pracy to jeszcze dupy mieć nie może?

      :-)))

      dobrze im razem to się nie czepiaj

    • deodyma Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 14:27
      watpie, czy przemowisz jej do rozsadku. Twoja siostra ma klapki na oczach i
      zadne argumenty do niej nie trafiaja. zostaw to i na razie sie nie wtracaj.
      wiem, ze bedzie ciezko, ale to najlepsze, co mozesz teraz zrobic.jesli bedziesz
      usilowala na sile odciagac ja od niego, wtedy mozesz ja po prostu stracic, bo
      ona sie od Ciebie odwroci. jest dorosla i mysli, ze wie, co robi. skoro tak,
      niech zyje, jak chce. predzej czy pozniej wydarzy sie cos, co sprawi, ze
      dziewczyna przejrzy na oczy.
      • baba67 Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 14:29
        Tylko dlaczego udajesz ze Ci sie partner podoba ?
        Przeciez ona Tobie ufa, a Ty nie jestes z nia w pelni szczera.
        • meduza7 Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 22:54
          Nie udaję, że mi się podoba (tfu! chyba bym się udławiła!). Tyle, że może
          wyrażam moją dezaprobatę w bardziej stonowany sposob niż reszta rodzeństwa, no
          i właśnie nie wyjeżdżam z tekstami "masz go rzucić koniecznie", staram się
          przemycać to delikatniej. Może dlatego ze mną jeszcze normalnie rozmawia.
          Zresztą, jak zauważyłam, wszyscy w rodzinie chowamy po trochu głowy w piasek,
          tolerujemy stan jaki jest... bo nie bardzo wiadomo, co z tym jeszcze można
          zrobić.
          Co do syndromu pielęgniarki: bardzo możliwe. Myślę, że siostra poczuwa się
          wręcz do obowiązku opieki nad nim, nie tylko ze względu na alkoholizm, ale
          również dlatego, że jej luby ślepnie. Na jedno oko nie widział już od młodości,
          teraz powoli traci wzrok w drugim, całkowita ślepota jest tylko kwestią czasu.
          Podejrzewam, że także dzięki temu bierze ją na litość. Mimo wszystko uważam, że
          litość litością, a ona jednak nie powinna tkwić w tym związku.
          Boję się także, że ona kiedyś faktycznie osiągnie dno - i nie będzie miała siły
          się odbić. To nie jest typ kobiety przebojowej, raczej sierotka - bluszczyk, z
          takich, co raczej same potrzebują opieki.
          • takapl Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 23:11
            moze zacznij malymi kroczkami. Wez siostre do fryzjera, wymysl jakas okazje
            imieniny urodziny albo powiedz jej ze dostalas premie w pracy i fundujesz jej
            nowa fryzure, mozze do kosmetyczki po nowy makijaz i wyrwij ja gdzies, na
            dyskoteke, do znajomych zeby miala okazje zablyszczec nowa fryzura makijazem i
            moze nowym ciuchem, popros znajomych zeby jej troche pocukrowali ale z
            umiarem...
            warto sprobowac jesli rozmowy nie skutkuja...
    • ginestra Re: Moja siostra i jej facet. 20.06.07, 23:51
      Meduzo!
      To bardzo poważne co piszesz. Nie wiem co konkretnie doradzić, ale wiem jedno:
      trzeba coś robić. Na początek bardzo bym polecała Tobie (jako osobie przytomnej
      i mającej chęć konkretnego działania) pójść do jakiejś poradni typu: Niebieska
      Linia (czyli przemoc - tu występuje! Fizyczna i psychiczna) albo do poradni
      związanej z uzależnieniem (oraz konkretnie współuzależnieniem - też tu
      występuje). W jednej i drugiej dostaniesz wiedzę o praktycznie tych samych
      mechanizmach. Warto poradzić się specjalistów tam pracujących na temat co robić,
      jak rozmawiać z siostrą, jakie są opcje działania/ pomocy. Myślę, że można
      również nabyć (dostać) tam jakąś publikację o współuzależnieniu i poprosić
      siostrę, żeby ją przeczytała, nawet w takim duchu: "wiem, że Twój partner dla
      Ciebie wiele znaczy, że zależy Ci na nim i sama najlepiej wiesz jak byś chciała
      żyć, jednakże skoro wiadomo, że jest uzależniony i sama o tym wiesz, to bardzo
      Cię proszę przynajmniej przeczytaj to, doinformuj się, poszerz świadomość jak
      ten problem może na Ciebie wpływać". Wiem, że w przypadku związków tego typu,
      gdzie kobieta JEST autentycznie zakochana i uzależniona od partnera, ważne jest
      w rozmowie nie potępiać go, nie obrzydzać go jej, tylko skupiać się na niej
      samej: że szanuje się jej uczucia, ale, że pewne rzeczy są obiektywnie złe, że
      nie powinna doświadczać tego czy tamtego, że może ona nauczyć się siebie samą
      chronić, że powinna poznać niebezpieczeństwa wynikające z takiej relacji itp.,
      że __nie musi__ go przecież zostawiać, ale powinna wiedzieć, że należy traktować
      go jako człowieka __chorego__, na chorobę alkoholową, bo to jest faktem, o
      której powinna się jak najwięcej dowiedzieć - a najlepiej, żeby poszła do
      jakiejś poradni, gdzie się tego będzie mogła dowiedzieć, gdzie wcale nie będą
      jej kazali z nim zrywać, tylko będzie mogła tam porozmawiać z kimś życzliwym itp."

      Ważne jest wiedzieć, że dla Twojej siostry wyobrażenie sobie życia bez niego
      jest stokroć gorsze niż życie z nim. Dlatego trzeba by nie nastawać na zerwanie
      z nim, tylko nakierowywać jej uwagę na samą siebie, żeby zdecydowała się na
      jakiejś milimetrowe zmiany, milimetrowe podniesienie własnej wartości, i ważne
      mówić jej też, że może na Ciebie liczyć itp. Bo jak poczuje się tak, że nikt jej
      nie rozumie, to może zupełnie wsiąknąć w takie "życie w kokonie" z alkoholikiem
      i przemocowym facetem, co jest typowe dla współuzależnienia, no i potem taka
      kobieta wycofuje się z kontaktów ze światem, udaje, że wszystko jest w porządku,
      nikomu nie mówi, że jest bita itp. Póki nie wpadła mocniej w ten mechanizm, to
      może uda się jakoś fachowo, małymi kroczkami itp. Nie wiem zupełnie, wiele
      przemawia za tym, że taka osoba musi "sama zechcieć sobie pomóc", a to następuje
      zazwyczaj dopiero gdy "sięgnie dna". :( Może jednak poradź się w tych
      instytucjach, może tu jeszcze jest szansa, że nie musi tak być. Na pewno
      spotkania z psychologiem bardzo dużo by jej dały. I jeszcze: owszem, może na
      Ciebie liczyć, ale też warto, żebyś poznała metodykę postępowania wobec osób
      współuzależnionych, żebyś wiedziała co robić a czego nie, żebyś trzymała swoje
      granice i wiedziała jaka pomoc jest wskazana, a jaka będzie tylko nakręcała to
      jej współuzależnienie. W ogóle współuzależnienie stwarza uzależnionemu komfort
      picia. :(( Uzależnienie zatem nakręca się i wciąga kolejne osoby. (Grozą
      przejmuje myśl o dziecku, gdyby się miało pojawić w tym związku). Dlatego warto
      działać jak najszybciej.

      Jest bardzo wiele książek, które mogą przeczytać osoby pomagające i też wiele
      się dowiedzieć o tych mechanizmach i o tym jak rozmawiać z taką osobą jak Twoja
      siostra, jak postępować itp. A więc jak najwięcej o współuzależnieniu itp.
      Jest też taka książka "Razem przeciw przemocy" Ireny Pospiszyl - bardzo dobrze i
      wszechstronnie opisuje te mechanizmy i tytułowe "razem" odnosi się właśnie do
      osób z otoczenia, pomagających. W ogóle na pewno dużo tego jest i w necie: o
      współuzależnieniach, na pewno dobra jest też strona www.niebieskalinia.pl -
      multum konkretnych, przystępnych artykułów.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja