Taka sobie historyjka... Nudne i długie...

20.06.07, 23:43
Jestem rozżalona i rozgoryczona.
Kolejna nasza kłótnia zakończyła się trzaskaniem drzwi.
Zupełnie już nie wiem jak z Nim rozmawiać, o czym, kiedy...
Jesteśmy razem 3 lata, a do mnie powoli dociera, że to jednak nie TO.

On nie chce się wiązać na poważnie, ja myślę o wspólnym mieszkaniu,
oświadczynach, może za 2-3 lata o ślubie.
On kiedy o tym słyszy - ucisza mnie jednym swoim zdaniem: "Nie zaczynaj znowu."

Wszystko mi się rozpada. Dziś rzuciłam pracę, firma prywatna, szef okropny i
chamski, non stop mnie kontrolował i wisiał nad głową. Odeszłam.
Pewnie nawet mi za ostatni miesiąc nie zapłaci, bo go nawyzywałam na odchodne.
Chrzanić to.

Studia? Rozpoczęte i nie zakończone. Może kiedyś w końcu się zbiorę, żeby mieć
jakiś tytuł...

Na razie jednak czuję się okropnie i źle.

Nie wiem czy On mnie kocha, czy to już tylko przyzwyczajenie, albo lęk przed
samotnością? Fizycznie też Mu się nie podobam, bo czasem w kłótni potrafi mi
coś niemiłego powiedzieć. Ja go akceptuję takim, jakim jest. On mnie
niekoniecznie.
Wypomina mi niedokończone studia, wyżywa za rzucenie pracy (bo przecież "Jak
można się przejmować szefem, trzeba go olać."). On generalnie jest typem
olewacza. Wszystkiego. Lada dzień dostanie tytuł, ma pracę, dobrze wygląda (w
jego mniemaniu) - jest przecież taki idealny.

Poużalam się nad sobą, tak. Tego mi trzeba.

Nie wiem czemu On mnie nie rzuci, skoro tak niecierpi mnie i tego, co robię ze
swoim życiem...
Ja go za bardzo kocham, żeby go zostawić.
Ale jednocześnie nienawidzę...

Nie odczuwam żadnej radości, kiedy mamy się spotkać, nie mam ochoty na seks
(może to przez pigułki?), nie zależy mi na częstych spotkaniach.
Chciałabym, żeby gdzieś mnie zabrał, rozweselił, zaprosił do siebie na noc (z
reguły nie odwiedzam go) i podał śniadanie do łóżka...

Zawsze mówi: "Dobrze, zmienię to." - niestety to puste słowa...

Nie wiem co mam robić. Nie widzę w niczym sensu. Marzy mi się ten człowiek,
który kiedyś nosił mnie na rękach, znowu. Teraz stał się starym zwyrodnialcem.

Najlepiej spotkać się na jedną noc 1-2 w tygodniu i pouprawiać wymuszony seks
(bo ja w większości wypadków nie i chcę i się zmuszam - tak, wiem to głupie,
ale mam wrażenie, że jak Go nie zaspokoję, zacznie się oglądać za inną...). Na
rozmowy zwykle nie ma czasu ani ochoty.

Nie wiem już nic. Chcę z Nim być, ale On chyba ze mną nie wiąże jakichś
dalszych planów...
To tak boli... :(
    • eluch_a Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 20.06.07, 23:45
      Tak sobie czytam i myślę, że chyba dobrze, że ja faceta nie mam. Ja się do tego
      nie nadaję...
    • malerude Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 20.06.07, 23:49
      :(((
      wiem doskonale co czujesz...przez 3 lata zwiazku tez bylam tak traktowana, moze
      nie ublizal mi odnosnie wygladu(zawsze mu sie niby wszystko podobalo - wlasnie,
      zero komplementow, bo po co mam ci mowic, skoro to wiesz)..ale traktowal jak
      powietrze..no i stalo sie.Po kolejnym roku meki odeszlam, a on przejrzal na
      oczy..szkoda tylko , ze tak pozno.Moze bedzie jeszcze kiedys dobry, ale juz nie
      dla mnie:)
      Powodzenia Ci zycze mimo wszystko, moze te czarne chmury przejda, a jak nie to
      uloz sobie zycie na nowo...jakos to bedzie:)na pewno lepiej, sciskam
      • ajloviu Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 21.06.07, 00:03
        Szkoda mi Ciebie!
        Musisz przezawyc koszmar!

        Wisz? Facet to taki typ,ktory dopiero jak straci kogos kto wydaje mu
        sie"przecietny" zdaje sobie sprawe z teco co stracil!

        Widze,ze masz do niego ogromny szacunek bo piszesz "on" wielkimi literami!
        Przede wszystkim,wez sie w garsc,znajdz prace i pokaz mu co jestes warta.Wtedy
        bedzie tak jak sobie tego zyczysz!

        Zycze wytrwalosci!
    • angoisse Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 21.06.07, 00:06
      hej, przeczysz sama sobie "nie wiem czemu mnie on nie rzuci" a za chwlie " daje
      mu pupy bez przyjemnosci zeby go zatrzymac przy sobie" .
      (znasz faceta ktory zrezygnuje z darmowego seksu zanim nie bedzie mial
      zaklepanego miejsca u innej?)
      1. ocen czy chcesz takiego faceta jakim jest od a do z,
      zdecyduj się czy chcesz z tym facetem byc czy nie i poczyń adekwatne do tego
      działania, nie musi to byc klótnia i mordobicie.
      2. szanuj się, bo wymuszony seks "by on sie zaspokoił" ? to prosta droga do
      utraty bliskosci miedzy wami, nie wkladaj sie sama w role rzeczy bez uczuc a
      raczej z złymi uczuciami.
    • eluch_a Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 21.06.07, 00:25
      Jednak faceci też chyba mają ludzkie uczucia - mam takie podejrzenia, gdyż od
      czasu gdy mojego promotora rzuciła kobieta, on jest kompletnie do niczego. Może
      to symptom jakichś uczuć, hę?
    • i.nes Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 21.06.07, 00:30
      Życie jest za krótkie na to, by je tracić z niewłaściwym człowiekiem.
      Twojemu facetowi nie jest może idealnie, ale... wygodnie.
      Jak długo to zniesiesz?

      --
      Life's a journey, not a destination.
      • ansag Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 21.06.07, 09:12
        > Twojemu facetowi nie jest może idealnie, ale... wygodnie.

        Dobrze powiedziane...
    • e1982 Re: Taka sobie historyjka... Nudne i długie... 21.06.07, 10:56
      sama już chyba odpowiedziałaś, że to nie TO więc zerwij to!
      on czemu nie zerwie? bo pewnie mu tak wygodnie..
      szkoda życia na takiego..skoro nie potrafi się określić..
      później żałować będziesz
Pełna wersja