margulinka
21.06.07, 13:56
Zawsze bylam niepewna siebie i niesmiala. Ale do rzeczy. Zdecydowalam nie
pojsc dzisiaj na trudny egzamin, test wieokrotnego wyboru z systemem
punktacji 0-1. Mialam w tygodniu dwa inne egzaminy i na ten nie nauczylam
sie. Bilam sie z myslami isc czy nie isc, z jednej strony chcialam
isc "sprobowac" i ogolnie boje sie kombinowac i nie isc na jakis termin, ale
z drugiej strony pisalam juz kiedys ze nie umiem rozwiazywac testow, wiedza
na stan dzisiejszy slaba i nie chcialam ryzykowac ze dostane pale do indeksu.
I teraz nie wiem dlaczego stresuje sie tym ze nie poszlam... a ze czasem
lepiej jest nie pojsc i nie dostac paly to przekonalam sie na przykladzie
kolezanek, ktore potrafily nie przyjsc, pozniej przedstawic zwolnienie od
znajomego lekarza i byly w lepszej sytuacji niz osoby, ktore nie zdaly i byly
juz ,,poprawkowiczami". Tak sobie mysle ze nie jestem jedyna osoba, ktora nie
poszla i przeciez na studiach jakiejs wielkiej sankcji za to nie bedzie,
napisze sie w innym terminie i juz. Moja kolezanka, ktora rowniez nie poszla
(rowniez miala inne egzaminy) podchodzi do tego "lajtowo", a u mnie nie wiem
skad bierze sie niepewnosc i takie poczucie winy. A wy jak zapatrujecie sie
na takie sprawy? Mielibyscie jakiekolwiek obiekcje/stracha?