Mezczyzni nie potrafia kochac....

27.06.07, 09:49
...no moze nie do konca sie z tym zgadzam.. Jakies wyjatki zawsze sie znajda..
Ale na pewno nie wiekszych obrazalskich jak faceci!!!
Moj piekny przedwczoraj strzelil focha...

Jakos nie moze zrozumiec, ze moje studia, a wlasciwie moje koncowe egzaminy sa
dla mnie obecnie najwazniejsze.. I ze sie bardzo denerwuje..dlatego tez mam
prawo zmieniac 3 razy na dzien zdanie...czy przyjade do niego czy nie.
Obrazil sie za niedziele... Wiedzial, ze w pon. mam dwa wazne referaty i ze ja
sie bardzo ale to bardzo denerwuje.. Widzielismy sie w sobote - tak bardzo
spontanicznie - o trzeciej nad ranem..potem wspolne sniadanko i do domu dalej
zakuwac... W niedziele oficjalnie mielismy sie juz nie spotkac...choc on
ciagle mnie probowal odciagac..zadzwonil cztery razy..ze chetnie by wyszaedl
gdzies na kolacje do knajpki, ale sam - nie ma ochoty.. Alez naturalnie on
rozumie, ze ja nie moge..

W koncu wymyslilam ok. 22.00, ze moze jednak sie u niego zjawie i zostane na
noc - moze w koncu mnie zawiezc rano na zajecia.. Ale wowczas nie przyszlo mi
do glowy, ze bede musiala tak duzo rzeczy do niego zabrac - wszystkie
materialy, notebooka, kostium (w zwiazku z tymi prezentacjami obowiazywal
businesslook)..i zadzwonilam, jedank sie rozmyslilam...ze wole nocowac u
siebie... Na co, ze ok..nie ma sprawy.

A w poniedzialek - ani slychu ani dychu! On ZAWSZE do mnie dzwonil po pracy
czyli tak o 19-20-stej... a tu nic..nawet sms-a... nie.. W koncu kolo 22
wyslalam mu tylko znak zapytania.. Dostalam odp: "Skoncentruj sie na
egzaminach. Porozmawiamy po..." Tyle tylko ze moj ostatni egazmin jest 26
lipca!!!! Odpisalam mu, ze jak to? nie rozumiem.. W koncu zadzwonil...ze on
tak nie moze..ze on na mnie czekal z szampanem...i dla wlasnej obrony nie chce
abysmy sie przez nastepny czas kontaktowali - do konca moich egazminow..
Troszke sie sam przestraszyl jak mu powiedzialam, ze "ok. w takim razie do
uslyszenia 27 lipca"..

Powiedzial, ze zadzwoni w weekend i ze wczesniejszych kontaktow sobie nie
zyczy, bo go to RANI (????)... Nic nie rozumiem...co go ma ranic???

No i rzeczywiscie...telefon milczy...ja tez...

Czy rzeczywiscie az tak bardzo narozrabialam? Przeciez to jasne, ze w trakcie
koncowej sesji nie jestem soba?
Wydaje mi sie, ze tu chodzi o cos calkiem innego.. Tylko o co.. hmmm....
No...babeczki..jak myslicie??
    • zaskoczyl_mnie Re: Mezczyzni nie potrafia kochac.... 27.06.07, 09:55
      Zachowanie typowe dla duzego dziecka, ktore jest przyzwyczajone ze zawsze
      dostaje to czego chce. Mam na mysli jego zachowanie. Nie przejmuj sie tym za
      bardzo ale jesli Ci zalezy to oczywiscie pokajaj sie - ale nie za duzo i
      porozmawiaj z nim na spokojnie o tym, ze jestes tylko i wylacznie czlowiekiem i
      naprawde denerwujesz sie z powodu egzaminow i moze w najblizszych dniach byc
      niego rozdrazniona bo po prostu sie ich boisz. Powiedz, ze zalezy Ci na jego
      wsparciu i ja chce czestszych spotkac w tym czasie to moze by Cie troche
      poodpytywal z materialu.
      • gina_rossi Re: Mezczyzni nie potrafia kochac.... 27.06.07, 10:24
        Dzieki! Tak myslalam, ze to on z lekka jest egoistyczny... Takie duze dziecko!
        Nawet baaaaardzo duze i dorosle!!

        Bo jakos ja jestem wyrozumiala, jak on jest zmeczony...i nie ma na cos ochoty
        lub mu sie cos odwidzi... Moze tez powinnam strzelac "focha"... Tylko, ze ja nie
        jestem z tych obrazalskich.. Przynajmniej nie o bzdury...

        I chcialam nawet przed nim moja prezentacje pocwiczyc - on jako widz!
        On na to, ze ta prezentacja jest po francusku, a wiec on i tak nic nie
        zrozumie... No super! Tylko, ze mi chodzilo tylko o to, ile juz pamietam...co
        jeszcze musze pocwiczyc...

        Nie jestesmy dlugo razem... znamy sie dopiero od Wlk. Piatku. I od tamtego
        piatku widywalismy sie codziennie, choc na chwile..na kawe.. - byl tylko jeden
        jedyny dzien, w ktorym sie nie spotkalismy..
        a tak to - kazdego dnia..i do tago smsy i telefony...

        Chyba bylam za wyrozumiala...
        Jesli on nie zadzwoni - to ja tym bardziej nie!


        • zaskoczyl_mnie Re: Mezczyzni nie potrafia kochac.... 27.06.07, 10:49

          No az tak sie nie zaperzaj aby nie dzwonic bo wydaje mi sie, ze na pewno
          tworzycie udana pare z tym, ze egzaminy szarpia Ci nerwy. A prezentacje mozesz
          jak najbardziej przed nim pocwiczyc!

          gina_rossi napisała:

          > Dzieki! Tak myslalam, ze to on z lekka jest egoistyczny... Takie duze dziecko!
          > Nawet baaaaardzo duze i dorosle!!
          >
          > Bo jakos ja jestem wyrozumiala, jak on jest zmeczony...i nie ma na cos ochoty
          > lub mu sie cos odwidzi... Moze tez powinnam strzelac "focha"... Tylko, ze ja
          ni
          > e
          > jestem z tych obrazalskich.. Przynajmniej nie o bzdury...
          >
          > I chcialam nawet przed nim moja prezentacje pocwiczyc - on jako widz!
          > On na to, ze ta prezentacja jest po francusku, a wiec on i tak nic nie
          > zrozumie... No super! Tylko, ze mi chodzilo tylko o to, ile juz pamietam...co
          > jeszcze musze pocwiczyc...
          >
          > Nie jestesmy dlugo razem... znamy sie dopiero od Wlk. Piatku. I od tamtego
          > piatku widywalismy sie codziennie, choc na chwile..na kawe.. - byl tylko jeden
          > jedyny dzien, w ktorym sie nie spotkalismy..
          > a tak to - kazdego dnia..i do tago smsy i telefony...
          >
          > Chyba bylam za wyrozumiala...
          > Jesli on nie zadzwoni - to ja tym bardziej nie!
          >
          >
          • gina_rossi Re: Mezczyzni nie potrafia kochac.... 27.06.07, 17:15
            Prezentacje czy raczej referat z francuskiego juz mialam - wlasnie w poniedzialek!
            No i to jego pomysl z tymi cichymi dniami... Na tyle juz go poznalam, ze nie
            ceni sobie panien, ktore za nim "ganiaja"... dlatego poczekam... choc przyznam
            szczerze, ze ledwo wytrzymuje...ale on jest tez uparty..
            Na zewnatrz wygladamy na baaaardzo udana pare - on jest cho--
Pełna wersja