iberia.pl
27.06.07, 20:04
"Ojciec walczy o dzieci
Zrozpaczony i bezsilny ojciec od lat walczy o to, by mógł spotykać się z
dziećmi. Choć prawo stoi po jego stronie, bo ma sądownie wyznaczony czas
kontaktów z dziećmi, to córki może obejrzeć jedynie na fotografii. Jak to
możliwe, że nikt, żadna instytucja, nie może pomóc mu wyegzekwować decyzji
sądu?
Pan Mirosław jest ojcem dwóch dziewczynek: sześcio i ośmiloletniej. Żona pana
Mirosława kilka lat temu oskarżyła go o molestowanie seksualne dzieci. Sąd
natychmiast zakazał mu kontaktu z córkami. Po kilku miesiącach prokuratura
uznała oskarżenie za bezpodstawne i umorzyła sprawę. Pan Mirosław wniósł o
rozwód, a sąd orzekł, że może on spotykać się z córkami kilka razy w
tygodniu. Jednak od lat jego żona skutecznie uniemożliwia mu widzenia z
dziećmi."
uwaga.onet.pl/1421052,archiwum.html
Nie rozumiem tej s.uki!!! Jak mozna karac wlasne dzieci w ten sposob?Czy tej
<piiip> nie dociera, ze zabraniajac ojcu spotykania sie z dziecmi do czego ma
swieta prawo krzywdzi dzieci?Zakladam, ze lape po alimenty wyciaga
regularnie....Wg mnie w takich przypadkach kiedy "matka" -cudzyslow celowy-
zabrania dzieciom kontaktu z ojcem powinny zostac jej ograniczone prawa
rodzicielskie.