czy jestem lesbijka?

IP: *.gw.celox.de 15.06.03, 00:12
mieszkam razem z moja kolezanka.jak zadna z nas nie ma faceta to sie
namietnie calujemy i czuje ze to mnie podniecqa czy jestem lesbijka?
    • Gość: Kobieta Re: czy jestem lesbijka? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.03, 02:31
      Gość portalu: moni692 napisał(a):

      > mieszkam razem z moja kolezanka.jak zadna z nas nie ma faceta to sie
      > namietnie calujemy i czuje ze to mnie podniecqa czy jestem lesbijka?

      powinnas sie leczyc, lewusko.

      takie jak wy to obrzydlistwo...
    • zotkiefka nie 15.06.03, 03:17
      Ty jestes zboczona
    • Gość: nawiedzona_baba drogie Dziecko IP: *.acn.waw.pl 15.06.03, 03:55
      zmykaj na forum Cosmo - tam miejsce dla Ciebie i Twoich "problemów"
    • kate_hudson Re: czy jestem lesbijka? 15.06.03, 04:07
      To wy jesteście nienormalne i NUDNE, mon692 tak trzymaj!!!
      • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 15.06.03, 04:13
        Jestes, jestes! I jestes tak ograniczona, ze nawet o tym nie wiesz.
    • bukfa Re: czy jestem lesbijka? 15.06.03, 04:14
      Trudno powiedziec. Moze jestes lesbijka, moze jestes bi-seksualna, a moze po
      prostu w ten sposob zaspakajasz potrzebe seksu z braku faceta. Zeby zdecydowac,
      musisz miec wiecej danych. Ludzka seksualnosc jest bardzo zlozona i bogata. Ja
      wierze, ze kazdy, albo prawie kazdy ma w sobie pierwiastek bi-seksualny, ktory
      najczesciej dusi gleboko ze wzgledu na spoleczne normy, zakazy, religijne nauki
      itp. Jesli te kontakty daja Ci przyjemnosc, to ciesz sie nimmi i nie przejmuj
      sie etykietkami - a reszte czas pokaze!
      • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 15.06.03, 05:08
        bukfa napisała:
        Ja
        > wierze, ze kazdy, albo prawie kazdy ma w sobie pierwiastek bi-seksualny,
        ktory
        > najczesciej dusi gleboko ze wzgledu na spoleczne normy, zakazy, religijne
        nauki
        A ja w to wlasnie nie wierze. Ostatnie co bym chcial w zyciu, to
        calowac sie lub kochac z innym mezczyzna, tak wiec ten istniejacy
        "pierwiastek" o jakim piszesz w moim przypadku jest zupelnie
        wykluczony. Wszelkie normy spoleczne, zakazy itp. z reguly nastepuja
        dobrowolnie, i sa kreowane przez wiekszosc spoleczna. Zdarzaja sie
        odszczepiency od tych norm, co zwyklismy w wielu przypadkach nazywac
        zboczeniem (czyli odejsciem od tej normy). W tym konkretnym przypadku
        calowanie sie namietne dwoch kobiet, jest wg. mnie zboczeniem, gdyz
        uwazam ze kobieta jest dla mezczyzny by ja kochal, a mezczyzna dla
        kobiety. Tylko taki uklad jest "produkcyjny". Inne moga byc
        przyjemne dla niektorych. Zreszta, to calowanie sie z kolezanka,
        opisane wyzej przez autorke, zapewne tylko i wylacznie po to
        istnieje -jej sprawa w koncu, jej przyjemnosc, nie moja. Ja wole
        inaczej.
        • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 15.06.03, 20:26
          Osobiście zupełnie nie miałabym ochoty na kontakty erotyczne z kobietą, ale
          ZDECYDOWANIE nie zgadzam się z twoimi tezami. "Produkcyjne" - czy miłość to
          fabryka?! Literaturę produkcyjną Bogu dzięki mamy za sobą... ;)
          • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 15.06.03, 21:00
            Gość portalu: Spoza napisał(a):

            > Osobiście zupełnie nie miałabym ochoty na kontakty erotyczne z kobietą, ale
            > ZDECYDOWANIE nie zgadzam się z twoimi tezami. "Produkcyjne" - czy miłość to
            > fabryka?! Literaturę produkcyjną Bogu dzięki mamy za sobą... ;)
            A czy nie uwazasz, ze wielki dar milosci zostal dany czlowiekowi
            bez celu? Ot, tak tylko po to, by sie nia nasycac? Tak, ale z
            celem. Bez "produkcji" nie bedzie tych, ktorzy beda kochac -poprostu
            znikniemy. Ja tam wole kochac kobiete, pozniej razem z nia swoje
            dzieci..... Czyz to nie ma sensu? Nie wszystkim jest jednak dane na
            zal kochac sie z plcia odmienna. Czuje sie szczesliwy, ze do nich
            nie naleze,choc staram sie rozumiec te ich innosc. Milosc nie jest
            fabryka, ale jej owoce sa przekazywane na nasze potomstwa dla
            kolejnego rozkwitu, gdy nasza milosc w nas wygasa z wiekiem.
            Pozdrawiam
            • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 15.06.03, 23:07
              Już ty się nie bój, prokreacja nie zniknie. Ale wydawało mi się kwestią
              uznaną, że absolutnie nie jest to jedyny cel bycia parą. Nie chodzi o
              nasycenie się, bo nie jestem hedonistką. Ja się naczytałam romantyków i
              najbardziej do mnie przemawiają tego typu słowa:
              "Zaiste, miłość jest świętym pożarem,
              Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych..."
              Oczywiście w jakimś stopniu się popisuję ;). Niemniej uważam miłość za coś
              świętego i uważam, że kwestia płci partnerów nie czyni żadnej różnicy
              moralnej, jeżeli tylko jest między nimi prawdziwa miłość i wolność woli.
              • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 16.06.03, 00:47
                Gość portalu: Spoza napisał(a):

                Niemniej uważam miłość za coś
                > świętego i uważam, że kwestia płci partnerów nie czyni żadnej różnicy
                > moralnej, jeżeli tylko jest między nimi prawdziwa miłość i wolność woli.
                Zalezy jak sie patrzy na te nasza ludzka milosc. Wiazac ja ze
                swietoscia mozna i ja nawet z tym sie zgodze, gdyz uwazam ze
                milosc jest darem sily wyzszej dla nas, czyli w miom przypadku jako
                czlowieka wierzacego w Boga -darem bozym. Jest jak zapewne wiesz
                milosc duchowa i milosc ciala (jego rzadza i adoracja zarazem),
                a tego do swietosci bym raczej nie zaliczal, lecz do upiekszania
                swojej rozkoszy, czy w skrajnych przypadkach -nasycenia swego
                instynktu. Dosc czesto i zazwyczaj tak jest, ze nasza milosc
                cielesna jednoczy sie z miloscia duchowa, co nadaje jej pieknosc i
                wypelnienie, bowiem czlowiek sklada sie z ciala i ducha (duszy?)
                Naprawde nie wiem jak mam podejsc do kwestii poruszonej tutaj przez
                Ciebie gdy chodzi o wolnosc woli i prawa moralne czy niewidzenie
                roznicy moralnej gdy chodzi o laczenie sie seksualne z ta sama
                plcia. Jezeli faktycznie uznac, ze tej roznicy nie ma, nasuwa mi
                sie pytanie: dlaczego wiec sa te dwie odmienne i rozne plci? Dla
                samej milosci przeciez nie powinno to robic zadnej roznicy, czyz
                nie tak. Zapewne chodzi o te produkcje, o jakiej juz wczesniej
                wspominalem, ale Tobie to akurat nie pasuje. Osobiscie uwazam, ze
                Ten, ktory dal nam dar milosci, dal nam tez i prawa moralne,
                ktore powinnismy przestrzegac, bo tak wg. mnie jest najrazsadniej. A
                Bog raczej zabrania nam homoseksualizmu, nazywajac go gdzies ohyda
                czlowieka (oczywiscie dla niewierzacych te slowa nic nie znacza, bo
                oni maja swoje prawa, tworza swoja moralnosc, swoja obecna, z
                pewnoscia chwilowa "godnosc", bo zycie nasze jest chwila w sensie
                wielkiego zegara) Oczywiscie dana nam jest tez wolna wola i kazdy
                z nas moze zlamac kazde niewygodne, czy niepasujace nam prawo moralne,
                i dosc czesto je lamiemy. Kochac sercem kobiecie inna kobiete jest
                dobrze i slusznie, ale obcowac z nia cielesnie -uwazam, ze nie, bo
                to prowadzi do wyrodnienia natury kobiecej, ktora niestety meskie
                cialo upieksza (czyli upiekszaja sie razem, ona z nim, a on z nia).
                • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 16.06.03, 14:01
                  Mimo wszystko ja nie wierzę, by Bóg potępiał ludzką miłość. Istnienie płci
                  jakiś sens ma, ale nie ma tak, by istniały dwa bieguny bez przejścia, bez
                  połaczenia.
                  Gwoli ścisłości - "rżnięcie" dla zaspokojenia popędu potępiam tak samo, jak
                  zapewne ty. Natomiast cielesno-duchowa miłość między dwojgiem świadomych ludzi
                  dowolnej płci jest w moim odczuciu czynmś pięknym i szlachetnym. Biblię
                  spisali ludzie, trzeba o tym pamiętać. Gdyby nikt nie odważał się pomyśleć
                  ianczej, niż to w danej chwili umożliwia doktryna, dalej śpiewalibyśmy po
                  łacinie i sądzili za herezję.
                  Oczywiście, mi jest łatwiej, skoro określam się jako wierząca bezwyznaniowa.
                  Niemniej mam dla Kościoła katolickiego dużo szacunku i jest mi przykro, kiedy
                  hierarchowie brutalnie mówią, że nie chcą żadnych praw formalnych dla gejów i
                  lesbijek. Człowiek to człowiek, istota godna i piękna.
                  • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 01:59
                    Gość portalu: Spoza napisał(a):

                    > Mimo wszystko ja nie wierzę, by Bóg potępiał ludzką miłość. Istnienie płci
                    > jakiś sens ma, ale nie ma tak, by istniały dwa bieguny bez przejścia, bez
                    > połaczenia.
                    > Gwoli ścisłości - "rżnięcie" dla zaspokojenia popędu potępiam tak samo, jak
                    > zapewne ty. Natomiast cielesno-duchowa miłość między dwojgiem świadomych
                    ludzi
                    > dowolnej płci jest w moim odczuciu czynmś pięknym i szlachetnym. Biblię
                    > spisali ludzie, trzeba o tym pamiętać. Gdyby nikt nie odważał się pomyśleć
                    > ianczej, niż to w danej chwili umożliwia doktryna, dalej śpiewalibyśmy po
                    > łacinie i sądzili za herezję.
                    > Oczywiście, mi jest łatwiej, skoro określam się jako wierząca bezwyznaniowa.
                    > Niemniej mam dla Kościoła katolickiego dużo szacunku i jest mi przykro, kiedy
                    > hierarchowie brutalnie mówią, że nie chcą żadnych praw formalnych dla gejów i
                    > lesbijek. Człowiek to człowiek, istota godna i piękna.
                    Uwazam, ze Bog, ktory jest miloscia, dal nam dar milosci by my z
                    niej korzystali -tu sie rozumiemy. U Boga ponoc liczy sie duch i
                    nasza milosc duchowa jest dla niego wazna. Tak wiec duchowo
                    czlowiek powinien kochac drugiego czlowieka bez wzgledu na plec
                    czy orientacje seksualna. Milosc cielesna, jest zupelnie czyms innym.
                    To cialo, jego pragnienie i rzadza stworzylo okreslenia takie jak,
                    hetero, homoseksualizm, bi, zoofilia itp. Duchowej milosci zas nie da
                    sie rozdrabniac, pomimo iz jest ona w jednym czlowieku wieksza, w
                    drugim mniejsza, w trzecim wyzuta zupelnie. Czlowiek moze tez byc
                    istota bardzo niegodna, niepiekna i bym powiedzial gorsza od zwierza -
                    tez trzeba i o tym pamietac. Pozdrawiam
                    • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 17.06.03, 07:41
                      A ja uważam, że istnieje bardzo duża różnica między orientacją seksualną a
                      zboczedniami i między MIŁOŚCIĄ cielesną a "żądzą" czy rozpustą. Pewien poseł
                      prawicy rzucił kiedyś, że zoofil niedługo zażąda uznania dla
                      jego "szczególnego związku z ulubioną kozą". Argument niestetyż chybiony, bo
                      różnica jest w tym, że MIŁOŚĆ (nie sam seks) czy hetero-, czy homoseksualna
                      (biseksualizm to po prostu skłonność do jednej i drugiej) różni się znacznie
                      od zoofilii jako zaspokajania dziwnych pragnień, przynajmniej z całą pewnością
                      nie ma tu mowy o obustronnej miłości. Jak już napisałam - seks bez miłości
                      potępiam. Ale seks między ludźmi kochającymi się jest czymś pięknym i nie
                      uważam, żeby mógł być moralnie zły, jeżeli wszystko jest tu z pełną
                      świadomością, wzajemnością i bez naginania woli jednej ze stron.
                      • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 15:45
                        Gość portalu: Spoza napisał(a):

                        > A ja uważam, że istnieje bardzo duża różnica między orientacją seksualną a
                        > zboczedniami i między MIŁOŚCIĄ cielesną a "żądzą" czy rozpustą. Pewien poseł
                        > prawicy rzucił kiedyś, że zoofil niedługo zażąda uznania dla
                        > jego "szczególnego związku z ulubioną kozą". Argument niestetyż chybiony, bo
                        > różnica jest w tym, że MIŁOŚĆ (nie sam seks) czy hetero-, czy homoseksualna
                        > (biseksualizm to po prostu skłonność do jednej i drugiej) różni się znacznie
                        > od zoofilii jako zaspokajania dziwnych pragnień, przynajmniej z całą
                        pewnością
                        > nie ma tu mowy o obustronnej miłości. Jak już napisałam - seks bez miłości
                        > potępiam. Ale seks między ludźmi kochającymi się jest czymś pięknym i nie
                        > uważam, żeby mógł być moralnie zły, jeżeli wszystko jest tu z pełną
                        > świadomością, wzajemnością i bez naginania woli jednej ze stron.
                        Tak, zoofilia ma tu wiadomo swoja innosc, choc dzisiaj naukowo mozna
                        sprawdzac i nawet udowadniac czy kochany piesek czy jakas koza ma
                        przyjemnosc z seksu z czlowiekiem. Niby dlaczego ma nie miec -to by
                        bylo raczej takie tlumaczenie zoofila. Gdy zas chodzi o nasz
                        czlowieczy seks i jego milosc, to tez roznie mozna o tym myslec.
                        Widzisz, to co napisalas nie zawsze sie sprawdza. Ja tez uwazam ze
                        seks powinien zawsze nastepowac z milosci i tylko taki praktykowalem
                        i praktykuje. Zapewne kazda kobieta, ktora zamaz wychodzila, kochala
                        swego chlopa. Niestety nie kazda dzisiaj idzie ze swoim mezem do
                        lozka z milosci do niego, a wrecz odwrotnie -z zacisnietymi zebami.
                        To samo moze dotyczyc i pewnie dotyczy zwiazkow homoseksualnych. My
                        jako ludzie mamy swoja nature w postaci kobiety i mezczyzny, dlatego
                        tez uwazam ze logicznym i koniecznym do jej zachowania potrzebny jest
                        zwiazek mezczyzny z kobieta (w milosci, tej zlaczonej, czyli
                        fizycznej i duchowej- choc tak na dobra sprawe duchowa nie musi byc
                        by sie rozmnazac)). To tak jak kwiaty drzew dla zaowocowania
                        potrzebuja wiatru czy pszczolki by wypelnic cel swego istnienia w
                        sadzie, taksamo i czlowiek(mezczyzna) na ziemi potrzebuje kobiete a
                        ona jego. Bez tej lacznosci poprostu zanika i zarazem znika nasz
                        cel zycia tu na ziemi, skoro przestajemy zyc z intencja
                        rozmnazania sie. Nie zrozum mnie prosze, ze jedynym celem zycia
                        czlowieka na ziemi jest cel rozmnazania sie, ale jest on (musi byc)
                        jednym z zasadniczych. Niestety homoseksualizm jest w tym przypadku
                        chwastem na pszenicznym polu. Milosc kazda jest piekna,
                        homoseksualistow tez -tu sie zgadzamy, ale ich czyny seksualne wg.
                        mnie nie sa pieknoscia czlowieka. Kwiaty chwastow sa piekne rowniez,
                        tylko jak sama wiesz -niepotrzebne, bo zabija ten zasiany plon
                        pszeniczny, gdy zaczynaja rozrastac sie na polu obok czy pomiedzy
                        dobrym plodem. Tak wiec uwazam, ze jest bardzo istotne w naszym
                        ogolno-spolecznym zyciu kto z kim sie kocha fizycznie, bo wlasnie
                        z tej fizycznej lacznosci Ty i ja chodzimy po tej ziemi, pewnie
                        z sercem milosnym, pragnacym kochac itd. Jak wiesz, dla pewnego
                        celu jestesmy.Nie bez przyczyny jestes kobieta potrzebna, a ja jestem
                        mezczyzna tez nie bez powodu.Pozdrawiam
                        • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 19.06.03, 14:57
                          Ja tam się o prokreację nie boję. Zawsze będą istnieli ludzie, którzxy chcą
                          mieć dzieci. Uważam, że seks między kochającymi się ludźmi jest czymś pięknym
                          także, kiedy służy tylko współbyciu i przyjemności obojga.
                          Uważam, że metafora chwastu jest dość nie na miejscu. Czy homoseksualiści
                          zagrażają "heterykom"? Na Paradzie Równości byłam i doprawdy nie słyszałam,
                          żeby planowano choćby jakieś szykany wobec "kochających normalnie". ;)
                          Absolutnie nie wierzę w homofobiczne argumenty na temat "wprowadzania mody na
                          homoseksualizm". Nie natura (bo dla mnie to kultura jest wyżej), ale
                          pragnienie i miłość - zawsze się odezwie. Tak samo ja politycznie zdecydowanie
                          wspieram postulaty środowiska gejowsko-lesbijskiego, ale seks z kobietą
                          zupełnie mnie nie pociąga. A jeżeli kogoś "kusi", widocznie ma skłonności
                          biseksualne i o tym nie wie.
                          • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 19.06.03, 17:00
                            Gość portalu: Spoza napisał(a):

                            > Ja tam się o prokreację nie boję. Zawsze będą istnieli ludzie, którzxy chcą
                            > mieć dzieci. Uważam, że seks między kochającymi się ludźmi jest czymś pięknym
                            > także, kiedy służy tylko współbyciu i przyjemności obojga.
                            > Uważam, że metafora chwastu jest dość nie na miejscu. Czy homoseksualiści
                            > zagrażają "heterykom"? Na Paradzie Równości byłam i doprawdy nie słyszałam,
                            > żeby planowano choćby jakieś szykany wobec "kochających normalnie". ;)
                            > Absolutnie nie wierzę w homofobiczne argumenty na temat "wprowadzania mody na
                            > homoseksualizm". Nie natura (bo dla mnie to kultura jest wyżej), ale
                            > pragnienie i miłość - zawsze się odezwie. Tak samo ja politycznie
                            zdecydowanie
                            > wspieram postulaty środowiska gejowsko-lesbijskiego, ale seks z kobietą
                            > zupełnie mnie nie pociąga. A jeżeli kogoś "kusi", widocznie ma skłonności
                            > biseksualne i o tym nie wie.
                            A ja uwazam ze homoseksualisci zagrazaja nie tylko heterykom, gdy
                            chodzi o prokreacje, ale takze sobie, bo jak zapewne wiesz,
                            zadnego plodu nie przynosza, tak wiec szerzenie sie homoseksualizmu
                            jest szkoda na tej drodze dla calosci ludzkosci. Chwasty na polu
                            tez nie zagrazaja, one poprostu rosna. Pozwol im sie rozrastac, a z
                            czasem zauwazysz zmiane na polu. To samo dotyczy homoseksualizmu.
                            Nauczaj swoje dzieci, ze on jest taksamo dobry i nieszkodliwy, a
                            bedziesz byc moze miala corke czy syna w ich gronie. Wczoraj m.in.
                            na CNN wystapil facet ktory byl homoseksualista przez 18 lat.
                            Zmienil jednak zdanie na temat swojego postepowania (a w tym czasie
                            jak wspomnial tez mial meskiego partnera i istniala milosc), kiedy
                            sie dowiedzaial ze czyni nieslusznie (jakas kobieta chrzescijanka go
                            przekonala, ale ona nie jest jego obecna zona). Ozenil sie wiec, ma dzis
                            rodzine, dzieci, jest jak powiedzial szczesliwy. Dodal tez, ze
                            praktykujac homoseksualizm byl przez ten fakt oszukiwany w zyciu.
                            Kochac czlowieka to jedno, ale kochac jego plec to juz inna
                            milosc. Mysle ze znasz roznice. Kochac duchowo -ta milosc jest
                            dobrowolna i wychodzi z nas samych dobrowolnie. Kochac cialo- jest
                            czasem koniecznoscia, bo to w naszym interesie glownie lezy zeby sie
                            nasycic. Zazwyczaj to nasycenie sie cialem, jego potrzeba jest
                            obustronne (dogaduja sie), ale ja bym tego nie nazywal miloscia, bo i
                            jak bys sie czula gdybys sie dowiedziala, ze Twoj chlopak
                            potrzebuje tylko i wylacznie Twojego ciala z koniecznosci. Przeciez
                            istnieja przypadki gdzie ludzie sie "kochaja" bez milosci.
                            Naturalnoscia naszej ludzkiej natury jest kochac sie z przeciwna
                            sobie plcia. Normalnoscia zas dla pedala jest kochac sie z mezczyzna,
                            ale to juz jest niezgodne z nasza ludzka natura (ta niezboczona) i
                            zapewne wiesz dlaczego. Seks zaczyna sie w glowie i to wlasnie w
                            glowie homoseksualistow, w ich psychice, nie rozporku, nastapilo
                            zboczenie, czyli pociag do tej samej plci. Pojecia "kusi" nie powinne
                            byc wg. mnie usprawiedliwieniem na homoseksualizm, ale masz racje,
                            wlasnie kusi i sie go praktykuje. Kuszenie czlowieka moze
                            zaprowadzic w slepa uliczke, bo pokus jest duzo. Pozdrawiam
                            • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 20.06.03, 11:22
                              Przecież geje i lesbijki stanowią kilka procent społeczeństwa! To doprawdy
                              nikomu nie zagraża, a spadek prtzyrostu naturalnego byłby dla Ziemi wręcz
                              pożyteczny.
                              Przykład o geju, który zrozumiał niesłuszność swego postępowania, wydaje mi
                              się niemal śmieszny, jak z Milskiej-Wrzosińskiej, tyle że ona argumentacji
                              stricte religijnej nie używała. Odwracanie popędu jednakowoż zazwyczaj się nie
                              udaje.
                              Kochać płeć? - zupełnie nie rozumiem. Przecież ja twierdzę właśnie, że w
                              prawdziwej, szczerej miłości erotycznej kocha się JEDNOCZEŚNIE duszę danego
                              człowieka i jego ciało, dobrze, nazwijmy to płcią. Zresztą być może w
                              rzeczywistości między duchem i ciałem nie ma żadnej sprzeczności. W miłość bez
                              seksu jednak jako quasi-idealistka jakoś tam wierzę, choć sama bym jej,
                              niezaznawsza, nie chciała.
                              • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.06.03, 02:28
                                Gość portalu: Spoza napisał(a):

                                > Przecież geje i lesbijki stanowią kilka procent społeczeństwa! To doprawdy
                                > nikomu nie zagraża, a spadek prtzyrostu naturalnego byłby dla Ziemi wręcz
                                > pożyteczny.
                                > Przykład o geju, który zrozumiał niesłuszność swego postępowania, wydaje mi
                                > się niemal śmieszny, jak z Milskiej-Wrzosińskiej, tyle że ona argumentacji
                                > stricte religijnej nie używała. Odwracanie popędu jednakowoż zazwyczaj się
                                nie
                                > udaje.
                                > Kochać płeć? - zupełnie nie rozumiem. Przecież ja twierdzę właśnie, że w
                                > prawdziwej, szczerej miłości erotycznej kocha się JEDNOCZEŚNIE duszę danego
                                > człowieka i jego ciało, dobrze, nazwijmy to płcią. Zresztą być może w
                                > rzeczywistości między duchem i ciałem nie ma żadnej sprzeczności. W miłość
                                bez
                                > seksu jednak jako quasi-idealistka jakoś tam wierzę, choć sama bym jej,
                                > niezaznawsza, nie chciała.
                                Juz sam fakt, ze geje stanowia maly procent spoleczny nadaje mi
                                prawo twierdzic, ze homoseksualizm jest niepotrzebny zupelnie, bo
                                przez wieki swego istnienia nie rozbudowal tegoz spoleczenstwa , gdyz
                                jak sama wiesz, nie jest w stanie (w stanie zas jest wnosic do niego
                                wszelakie urozmaicenia i przyjemnosci, jak tez rozszerzac oczywiscie to
                                zboczenie). Homoseksualizm w moim mniemaniu jest trutniem w pojeciu
                                pszczelim. Rozumiem prady, poglady, idee i wzniosle czyny, ktore
                                aspirowaly i wynosily spoleczenstwa na szczyt glorii,
                                ale...........homoseksualizm........ On przeciez nie tworzy czlowieka,
                                on w nim jedynie tkwi, czasem tak, jak obce cialo w oku. Zgadzam
                                sie z Toba zupelnie, choc rozni nas plec,ale wypelnienia milosci(w tym
                                przypadku duchowej) bez ciala, jakos nie bardzo w tym naszym zyciu
                                widze. Raczej prawde powiedziawszy - nie chce widziec. Przyklad o geju,
                                ktory sie zmienil, byl tylko po to, by powiedziec, ze homoseksualizm
                                nie jest czyms naturalnym czy nieoodwracalnym. Zmiany w psychice,
                                powoduja zmiany w rozporku, czyli zmiany lub upodobanie plci
                                partnera, w tym przypadku. Zreszta, znasz byc moze jednych i tych
                                samych ludzi ktorzy potrafia "kochac" sie z ludzmi obu plci i na
                                dotatek z roznymi zwierzetami (zwierzatka sie kocha.......ba, powinno). To
                                nie jest ich naturalizm, to jest ich normalnosc. "Normalnosc" ich
                                psychiki oczywiscie. Kobieta dla mezczyzny, mezczyzna dla kobiety -to
                                jest w naszej NATURALNEJ naturze. Reszta tkwiaca, jest tylko
                                wybrakowaniem, czasem wybrykiem, wygoda........... Pozdrawiam
                                • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 22.06.03, 14:20
                                  Nie rozbudował społeczeństwa?! Czy oczekujeszz, że geje utworzą własną kulturę
                                  getta? Nie utworzyli, za to wielu humoseksualistów współtworzyło kulturę
                                  europejską - może czytałeś kiedyś artykuł Osęki "Sodoma wszędzie"; sprzed
                                  jakichś 2,5 roku.
                                  W kwestii przyjemności mam wrażenie, że rozmawiamy na zasadzie "gadał dziad do
                                  obrazu", bo ja twierdzę raz po raz, że centrum mojej argumentacji i mojej
                                  etyki seksualnej jest pojęcie miłości.
                                  Co to jest naturalność? Człowiek w ogóle oddalił się od natury bardzo. I jakby
                                  co, oceniam to pozytywnie - podziwiam przyrodę, ale jako alergiczka nigdy nie
                                  mogłam dużo bywać blisko niej, więc stosunek do niej mam ambiwalentny -
                                  podziw, ale chłodny. Dziś jako humanistka wyraźnie oceniam wyżej to, co w
                                  człowieku jest kulturowe.
                                  Seksualność jest o wiele bardziej kulturowa, niż naturalna. Nie wiem, czy
                                  zwierzęta kochają się nawzajem, chcę jednak wierzyć, że tak (czytałam o lwicy
                                  i tygrysie, którzy nawet po urodzeniu córeczki pozostali razem - związki lwów
                                  i tygrysów w niewoli są nierzadkie, a przyuważyłam artykuł, bo to moje
                                  ulubione zwierzęta). Ale nie znają chyba tak olbrzymiego wachlarza przejawów
                                  miłości i namiętności, jaki występuje u ludzi. Czy naturalna jest ozdobna
                                  bielizna, pocałunek z języczkiem, kochanie się na jeźdźca? Sama najdosłowniej
                                  nic z tego nie zaznałam, ale wierzę, że człowiek o nawet umiarkowanie
                                  liberalnych poglądach nie potępi łagodnego urozmaicania seksu, które stosują
                                  kochający się ludzie.
                                  Natomiast homoseksualizm... Ja w ogóle nie lubię pojęcia "naturalne" - sama,
                                  jako osoba porywcza i ponadprzeciętnie nerwowa zostałam wielekroć nazwana
                                  wariatką, więc jestem skłonna odrzucać takie pojęcia jako nieopisowa, a tylko
                                  represyjne. Jednak samo istnienie stale, w każdym miejscu i czasie ok. 5-7
                                  procent homoseksualistów wskazuje, że w istnieniu tej orientacji jest coś
                                  naturalnego.
                                  Ale ja wolę określać to kulturą człowieka, kulturą ludzkiej miłości.
                                  • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.06.03, 20:25
                                    Gość portalu: Spoza napisał(a):

                                    > Nie rozbudował społeczeństwa?! Czy oczekujeszz, że geje utworzą własną
                                    kulturę
                                    > getta? Nie utworzyli, za to wielu humoseksualistów współtworzyło kulturę
                                    > europejską - może czytałeś kiedyś artykuł Osęki "Sodoma wszędzie"; sprzed
                                    > jakichś 2,5 roku.
                                    > W kwestii przyjemności mam wrażenie, że rozmawiamy na zasadzie "gadał dziad
                                    do
                                    > obrazu", bo ja twierdzę raz po raz, że centrum mojej argumentacji i mojej
                                    > etyki seksualnej jest pojęcie miłości.
                                    > Co to jest naturalność? Człowiek w ogóle oddalił się od natury bardzo. I
                                    jakby
                                    > co, oceniam to pozytywnie - podziwiam przyrodę, ale jako alergiczka nigdy nie
                                    > mogłam dużo bywać blisko niej, więc stosunek do niej mam ambiwalentny -
                                    > podziw, ale chłodny. Dziś jako humanistka wyraźnie oceniam wyżej to, co w
                                    > człowieku jest kulturowe.
                                    > Seksualność jest o wiele bardziej kulturowa, niż naturalna. Nie wiem, czy
                                    > zwierzęta kochają się nawzajem, chcę jednak wierzyć, że tak (czytałam o lwicy
                                    > i tygrysie, którzy nawet po urodzeniu córeczki pozostali razem - związki lwów
                                    > i tygrysów w niewoli są nierzadkie, a przyuważyłam artykuł, bo to moje
                                    > ulubione zwierzęta). Ale nie znają chyba tak olbrzymiego wachlarza przejawów
                                    > miłości i namiętności, jaki występuje u ludzi. Czy naturalna jest ozdobna
                                    > bielizna, pocałunek z języczkiem, kochanie się na jeźdźca? Sama najdosłowniej
                                    > nic z tego nie zaznałam, ale wierzę, że człowiek o nawet umiarkowanie
                                    > liberalnych poglądach nie potępi łagodnego urozmaicania seksu, które stosują
                                    > kochający się ludzie.
                                    > Natomiast homoseksualizm... Ja w ogóle nie lubię pojęcia "naturalne" - sama,
                                    > jako osoba porywcza i ponadprzeciętnie nerwowa zostałam wielekroć nazwana
                                    > wariatką, więc jestem skłonna odrzucać takie pojęcia jako nieopisowa, a tylko
                                    > represyjne. Jednak samo istnienie stale, w każdym miejscu i czasie ok. 5-7
                                    > procent homoseksualistów wskazuje, że w istnieniu tej orientacji jest coś
                                    > naturalnego.
                                    > Ale ja wolę określać to kulturą człowieka, kulturą ludzkiej miłości.
                                    Nie chodzilo mi o to jakoby geje nie wnosza nic do spoleczenstwa w
                                    sensie wkladu kulturowego. Kazdy czlowiek cos do niego wklada(mniej
                                    lub wiecej) poprzez swoja tworczosc ( prace). Chodzilo mi o to, ze
                                    geje nie rozbudowuja spoleczenstwa w sensie fizycznym na
                                    przyszlosc, bo nie sa w stanie przekazac zycia, nie sa w stanie
                                    posiadac potomstwa. Jezeli twierdzisz, ze seksualnosc czlowieka jest
                                    bardziej kulturowa niz naturalna, to nie mam z Toba o czym
                                    rozmawiac. Seksualnosc czlowieka plynie w jego zylach, we krwi, w
                                    umysle, w calej jego NATURZE. "Kultura ludzkiej milosci" Powiem Ci cos
                                    na ten temat. Milosc to jedno, a kultura to cos drugiego. Milosc
                                    sie ma, a kultury sie uczy. Mozna miec kulture ale nic milosci.
                                    Milosci sie nauczyc nie da w sensie prawdziwej milosci serca.
                                    Widzisz, Ty oddalanie sie czlowieka od wlasnej natury nazywasz
                                    pozytywnoscia, a ja widze w tym negatyzm, gdyz czlowiek zatraca
                                    poprzez to oddalanie sie swoje czlowieczenstwo (swoja kolebke).
                                    Ozdoba bielizny i reszta co piszesz, nie ma nic wspolnego z
                                    naturalnoscia czlowieka -sa to raczej kulturowe czy obyczajowe sprawy
                                    lub nawyki, ktore zmieniaja sie wraz z bielizna itp.
                                    • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 23.06.03, 16:51
                                      Tak, ale problem w tym, że uczepiłeś się kurczowo problemu fizycznej
                                      reprodukcji. Ale naprawdę kultura nie od tego zależy. Nie jest możliwe, żeby
                                      liczba ludności zmniejszyła się, załóżmy, do miliarda - zawsze będą ludzie,
                                      którzy chcą mieć dzieci i w sumie to lepiej. ;) Natomiast przekazywanie
                                      kultury nie jest procesem fizycznym. Liczebność danej grupy nie ma z nią nic
                                      wspólnego, ona jest "reprodukowana" poprzez dzieła, aktywność umysłową.
                            • Gość: gosc Re: czy jestem lesbijka? IP: *.telia.com 20.06.03, 18:54
                              Wchodzicie do Europy a debatujecie w skandalicznie rasistowski i malo
                              cywilizowany sposob na temat prawa wszystkich do bycia traktowanym jednakowo,
                              bez wzgledu na ewentualne usterki lub aberacje w pojmowania funkcji czlowieka
                              na tej planecie. Wstyd!!!. Trzeba nam moze malego liderka (hitlerka), ktory by
                              umial zrobic troche pozadku, nie?
                              • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.06.03, 01:58
                                Gość portalu: gosc napisał(a):

                                > Wchodzicie do Europy a debatujecie w skandalicznie rasistowski i malo
                                > cywilizowany sposob na temat prawa wszystkich do bycia traktowanym jednakowo,
                                > bez wzgledu na ewentualne usterki lub aberacje w pojmowania funkcji czlowieka
                                > na tej planecie. Wstyd!!!. Trzeba nam moze malego liderka (hitlerka), ktory
                                by
                                > umial zrobic troche pozadku, nie?
                                Jednakowo traktowanych nigdy nie bylo i pewnie nie bedzie. Wejscie do
                                Europy niczego tu nie zmienia. Prawa mozna pozmieniac i miec je
                                czysto "europejskie", ale musisz zrozumiec, ze to nie Europa tworzy
                                czlowieka, lecz czlowiek Europe, chociaz obecna Europa ma wielki
                                wplyw na czlowieka. Moze trzeba popatrzec w tym przypadku na
                                reszte swiata( ta wieksza w liczbach i to nie tylko w ludziach, ale i
                                historii) i zauwazyc ze zadnym wstydem nie jest "pielegnowanie"
                                pokolen, ktore nasi ojcowie czynili i nam przekazali by je
                                kontynuowac. Wstydem w moim mniemaniu jest zapomnienie o przodkach i
                                ich ambicjach, zapomnienie o tym, zeby zycie przekazac, bo zycie i
                                jego genealogia nam bylo dane nie po to, by je rozszastac tylko i
                                wylacznie na przyjemnosciach wlasnych (homoseksualnych w tym przypadku).
                                Rozumiem to, ale cenie bardziej przyjemnosc "madra", czyli ta ktora
                                nadaje nie tylko sens zyciu, ale i zycie przynosi.
                                • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 22.06.03, 14:10
                                  1. Czy masz żonę?
                                  2. A jeżeli tak, to czy dzieci masz tyle samo, ile zbliżeń z żoną?
                                  • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.06.03, 20:30
                                    Gość portalu: Spoza napisał(a):

                                    > 1. Czy masz żonę?
                                    > 2. A jeżeli tak, to czy dzieci masz tyle samo, ile zbliżeń z żoną?
                                    Tak, mam wlasciwa partnerke, z ktora mam dzieci. Gdybym byl
                                    homoseksualista nie wazne ile zblizen bym mial, nic z nich by nie
                                    bylo, tzn. zadnych dzieci. Zblizenie i przyjemnosci powiazalem wiec z
                                    "produkcja". Moi i Twoi rodzice tez tak uczynili. Mysle ze slusznie.
                                    • Gość: Spoza Re: czy jestem lesbijka? IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 23.06.03, 16:47
                                      Tak, ale to nie jest związek konieczny. Czy uważasz więc, że nie wolno np.
                                      stosować środków antykoncepcyjnych i z góry zakładać, że to-danej-nocy-
                                      zbliżenie nie ma służyć prokreacji, a tylko rozkosznemu byciu-razem?
                                      • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 24.06.03, 23:09
                                        Gość portalu: Spoza napisał(a):

                                        > Tak, ale to nie jest związek konieczny. Czy uważasz więc, że nie wolno np.
                                        > stosować środków antykoncepcyjnych i z góry zakładać, że to-danej-nocy-
                                        > zbliżenie nie ma służyć prokreacji, a tylko rozkosznemu byciu-razem?
                                        Widze ze Ty mnie zupelnie nie rozumiesz, co ja chce tutaj
                                        powiedziec. Wytlumacze moze w ten sposob, swoj mozliwy najjasniejszy.
                                        Antykoncepcja jak tez posiadanie lub nie, dzieci nalezy do kobiety
                                        i mezczyzny. Do ich obojga. Ta kwestia jest wykluczona we
                                        wspolzyciu homoseksualistow, bo antykoncepcji tam nie ma. I tak do
                                        Ciebie wiec bedzie nalezalo, skoro jestes z facetem, czy i ile
                                        dzieci bedziesz miala. Masz wszelka mozliwosc je miec, dlatego ze
                                        wybralas sobie wlasciwego partnera, masz z nim przyjemnosc swoja
                                        seksualna taksamo. Nie jedna kobieta dzisiaj sobie z gory zaklada, ze
                                        dzieci miec nie bedzie. Zycie jest rozne i sie zmienia, i niejedna
                                        z czasem zmieni swoje zdanie i urodzi dziecko. Bedac z wyboru
                                        homoseksualista, facet nie moze byc ojcem, bo sie brzydzi kobiet, a
                                        nie jeden z nich chcialby miec dziecko i je wychowywac. Niestety ale
                                        pomylka wybrania sobie niewlasciwego partnera zamyka mu taka
                                        mozliwosc. Homoseksualisci wiec domagajacy sie adoptacji dzieci w
                                        moich oczach wygladaje jak zebracy i dlatego mi jest ich szkoda, ze
                                        dali sie oszukac w pewnym sensie, wybierajac te sama plec do
                                        seksu. Skoro popierasz homoseksualizm, to zastanow sie nad ta prosta
                                        sprawa i odpowiedz sobie na pytanie -czy chcialabys zebrac o adopcje
                                        dziecka, bedac zdrowa kobieta ze wszystkimi walorami by byc matka
                                        swego dzidziusia ktorego zdolna jestes urodzic? Rozumiem przyjemnosc
                                        wyplywajaca z seksu, nawet ta homoseksualistow, ale ja bym porownal
                                        ja np. do picia wodki dwoch roznych ludzi. Jeden pije dla
                                        przyjemnosci, pomaga mu dla zdrowia, bawi towarzystwo itd. Pije tez
                                        i nalogowy pijak, tez dla swojej przyjemnosci i to wielkiej nawet.
                                        Niestety ale jego picie i jego przyjemnosc jest zludna, bo prowadzi
                                        do nikad. Podobnie jest z seksem i przyjemnoscia homoseksualistow.
                                        Ona jest poprostu na dluga mete zycia -zluda i bez celu.
    • aankaa a ile masz lat ? 15.06.03, 04:32
      • Gość: seksuolog24 Re: a ile masz lat ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.03, 06:08
        Chętnie poddam Cię testom seksuologicznym ,aby to sprawdzić.Po bliższe info
        mailuj na seksuolog24@gazeta.pl
        • doroszka Re: a ile masz lat ? 15.06.03, 20:09
          Gość portalu: seksuolog24 napisał(a):

          > Chętnie poddam Cię testom seksuologicznym ,aby to sprawdzić.Po bliższe info
          > mailuj na seksuolog24@gazeta.pl


          Gghiehiehie... smaczycho masz, seksuolog, co? Może trójkącik Ci się
          marzy? ;) :))) Świntuch! ;)
          • Gość: .................. Re: a ile masz lat ? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 15.06.03, 20:13
            Trojkacik moze nie, ale mlodziutka sikorka pewnie tak.
            • ja_nek Re: a ile masz lat ? 15.06.03, 21:23
              Możliwości:
              1/ wątek to dowcip
              2/ masz 14lat lub w okolicach
              3/ jesteś les lub bi

              Co do części tezy, że każdy ma pierwiastek bi to się nie zgodzę.
              Pytanie do Kate_Hudson: czy chciałabyś, aby Twoje dziecko było les/homo?

              Pozdrawiam
              janek



          • Gość: seksuolog24 Re: a ile masz lat ? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.03, 22:52
            Trójkącik jest jednym z testów które chciałem zaproponować.W psychologii nazywa
            się to testem uczestniczącym.Poza tym mamy letnią porę ,hormony buzują itd.To
            jak ,testujmy??
            • Gość: .................. Re: a ile masz lat ? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 23:02
              Gość portalu: seksuolog24 napisał(a):

              > Trójkącik jest jednym z testów które chciałem zaproponować.W psychologii
              nazywa
              >
              > się to testem uczestniczącym.Poza tym mamy letnią porę ,hormony buzują itd.To
              > jak ,testujmy??
              Hej, seksuolog, nie badz taki madry. Hormony buzuja nie od pory
              roku lecz od tego co ma sie w glowie, wychodzac z zalozenia ze seks
              zaczyna sie w glowie. Jezeli mam uwierzyc w Twoje teorie, to ja
              swojej( ups, SWOJEJ ZONY, powinienem napisac) od grzejnika nie bede
              odpuszczal, by nie potracila potrzebnych tak mocno hormonkow.
              Pozdrawiam
    • bukfa bi-seksualizm 15.06.03, 21:48
      Te moje gdybania o bi-seksualizmie to jedynie przypuszczenia - nie mam na to
      oczywiscie zadnych badan ani dowodow. Moze po prostu chcialabym zeby tak bylo,
      bo wtedy latwiej by bylo o ogolna tolerancje. Mnie tez kobiety nie pociagaja
      seksualnie, ale np. zwracam bardzo uwage na ich urode, i wiem ze wiele
      dziewczyn ma to samo. Nie przyszlo mi nigdy do glowy zeby ten estetyczny
      zachwyt pociagnac dalej, ale moze wlasnie to dowod na krepujace mnie normy? (No
      i jako szczesliwa mezatka czas na ewentualne eksperymenty i tak mam juz za
      soba :) A jesli moje dziecko okaze sie homoseksualista, to bede je wspierac z
      calego serca.)
      • Gość: .................. Re: bi-seksualizm IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 15.06.03, 21:54
        Widzisz, z tym wspieraniem dziecka z calego serca poprostu w tym
        przypadku nie bedziesz miala wyboru. Ja bym raczej wspolczul
        swojemu dziecku z tego powodu, podobnie jak wspolczuje
        homoseksualistom, ktorych toleruje (jak zapewne wiesz, nie z
        przekonania i wspierania z calego serca, lecz z wyniknietej
        koniecznosci).
        • kora3 do .............. 16.06.03, 02:17
          witaj ....
          wiesz powiem Ci, ze może Ty nie jesteś 'zboczony' (kto wie ????:)) ale
          nawiedzony to raczej na pewno :))))
          Jakaś panna może dla żartu może nie pisze, ze ma taki dylemat a ty zaraz z
          gadką umoralniającą :))) Wybacz..ale nie cierpię takich typków :))) Ludzi,
          którzy zawsze pierwsi do uoralniania i wychowania innych ....Zgroza bierze, jak
          się czyta o tej Twojej 'produkcji' Moze Ty masz takie podejście ...ja nie czuję
          bym żyła by 'produkować' nie jestem z przeproszeniem zwierzęciem chodowanym dla
          potomstwa ..jeśli zapragne dziecka przemyślę tę decyzję i być moze będę
          mamą ...ale człowieku nie wmawiaj ludziom, ze kochają się by tylko płodzić :)))
          Taką gadkę zostaw na tzw. nauli przedślubne a nie na 'cywilne' forum ...i to
          jeszcze forum Kobieta ;)))) Całkiem bez złośliwości już ...masz prawo do
          swojego zdania ...jasne ...ale ono tu ni w 5 ni w 9 ...dziewczyna się pyta "czy
          jest lesbijką??" a ty ,z e ma 'role' produkcyjną do spoełnienia ...Piszesz o
          nakazach boskich ...Cóż .... a ja ktoś załóżmy zakocha sie w mężątce ????
          no ..niby osoba odmiennej płci , ale "niedostępna" z przyczyn etycznych ... to
          co komuś takiemu radzisz ??? To samo ??? O produkcji ????
          Życie ...wielokropkowy kolego ;) jest bardziej skomplikowane niż ci się zdaje i
          to,z e należysz o jakiejś sojej normy nie oznacza, ześ dziecko lepszego Boga :)
          A tak nawiasem mówiąc ....z niczym nigdy nie odstawałeś od "normy" ....///
          naprawdę??? toś barzdo pospolity jest :))))) Poważnie mówiąc ;) to co pisze
          Bukwa jest naukowym faktem :) podobno sporo ludzi ma tendencje
          homoseksualne...aczkowlwiek są one naturalnie tłumione przez życie w
          społeczności hetero ...częśto się obserwuje takie zachowania u bardzo młodych
          dziewcząt i chłopców w wieku pokwitania ....nie zgodziłabym się natomiast,z e
          wszyscy .....U siebie nigdy nie zaobserwowałam :)) Zawsze podobali mi się tylko
          faceci ...ale to nie znaczy, ze jestem lepsza od autorki posta ..bo
          nie "zboczona" :)
          A jeśli np. moje dziecko lub ktoś z rodziny najbliższej okazałby się
          homoseksualny .....cóż ..uznałabym to za dopust boży i przyjęła z
          pokorą ...widać tak miało być .... na pewno nie odtrąciłabym takiej osoby, bo
          jest inna ....
          Niestety ...takie osoby, jak Ty tworzą obraz inny=gorszy i dotyczy to każdej
          sfery życia nie tylko sexualnej , choć ta ludzi Twego pokroju jakoś najbardziej
          w tym umoralnianiu "kręci" :)
          Pozdro
          Korcia
          • Gość: .................. Re: Korcia IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 02:18

            Ja nikogo tu nie zamierzam umoralniac, Ciebie szczegolnie. Wyrazam
            jedynie swoje poglady, nic wiecej. Smiesznym mi sie wydal Twoj
            odbior tej "produkcji". Czy ja gdzies twierdze, ze facet z kobieta
            jest tylko (tylko i wylacznie) po to by produkowac dzieci? Nie badz
            smieszna, sama dobrze wiesz dlaczego jestes z facetem i dlaczego
            masz dzieci (jesli wogole masz). Z tym zakochaniem sie w mezatce,
            nie wiem o co Ci chodzi. Ciebie jako kobiete(byc moze mezatke)
            moga kochac dziesiatki facetow, i od Ciebie bedzie zalezalo czy
            z nimi bedziesz ukladac sie w lozku. Mezatka powinna zdawac sobie
            sprawe z tego ze zamaz wyszla, taksamo facet z faktu ozenku i w
            pewnym sensie dostosowac sie do roli meza, ojca, zony, matki itp.
            Inaczej nie trza sie zenic czy wychodzic. Zycie komplikuje
            powiadasz? Moze nie zycie, ale sam czlowiek komplikuje dosc czesto
            sobie w tym swoim zyciu. Komplikuje szczegolnie wtedy kiedy nie
            zna wartosci moralnych lub je zmienia z dnia na dzien, tak by
            tylko sobie bylo dobrze. Wydaje sie ze Ty rowniez te wartosci
            chcesz zeby byly dopasowane do Ciebie, bo raczej dopasowywac sie
            do niech Ci nie lezy. Pozdrawiam (Twoj nielubiany typek)
            • kora3 Re: ................... 17.06.03, 23:52
              Gość portalu: .................. napisał(a):

              >
              > Ja nikogo tu nie zamierzam umoralniac, Ciebie szczegolnie. Wyrazam
              > jedynie swoje poglady, nic wiecej.

              witaj :) ja też nie wpominałam o umoralnianiu mnie, bo przecież nie do mnie
              pisałeś :) Nie musisz się wcale tłumaczyć :))) Poglądy mozesz wyrażać ...ale
              dla mnie wyrażałeś je jak napisałam wcześniej 'ni w 5 ni w 9" bo była to sztuka
              dla sztuki, a nie próba odpowiedzenia na pytanie w poście ....:)


              Smiesznym mi sie wydal Twoj
              > odbior tej "produkcji". Czy ja gdzies twierdze, ze facet z
              kobieta
              >
              > jest tylko (tylko i wylacznie) po to by produkowac dzieci? Nie
              badz
              > smieszna, sama dobrze wiesz dlaczego jestes z facetem i dlaczego
              > masz dzieci (jesli wogole masz).


              Sorry, ale wspomniałeś że po to meżczyzna i kobieta są ze sobą :)))) Nie ????
              nie mam dzieci, ale to chyba nie znaczy,z e nie mogę mieć poglądów ,
              prawda ???;-) A nawiasem mówiąc wiem po co jestem z facetem i bynajmniej nie
              jest to chęć prokreacji :)))) po prostu Go kocham , ale nie muszę chyba zaraz
              składać dowodu tego uczucia w postaci potomka :))) ????

              Z tym zakochaniem sie w mezatce,
              > nie wiem o co Ci chodzi. Ciebie jako kobiete(byc moze mezatke)
              > moga kochac dziesiatki facetow, i od Ciebie bedzie zalezalo czy
              > z nimi bedziesz ukladac sie w lozku. Mezatka powinna zdawac sobie
              > sprawe z tego ze zamaz wyszla, taksamo facet z faktu ozenku i w
              > pewnym sensie dostosowac sie do roli meza, ojca, zony, matki
              itp.


              chodziło mi o moralny aspekt tej sprawy, nad którymi to moralnymi aspektami tak
              się rozwodziłeś w poprzednim poście :) wspomniałeś, ze homoseksualiści działają
              nie tylko wbrew naturze, ale i nakazom bożym (tak Cię zrozumiałam- jak źle to
              mnie popraw ) ...ale taka jest natura prawda ???? podobają Im się ludzie tej
              samej płci ....niewiele mogą na to poradzić, nawet jeśliby
              chcieli....Paradoksalnie jeśli ktoś zakochuje się w osobie odmiennej płci ,
              ale "zajętej " (np. mężatce, żonatym, czy w ogóle pozostającym w stałym
              związku) czyni coś wbrew nakazom wiary, czy normom społecznym ...ale uczucie
              jest uczuciem ....pociąg sexualny pociągiem ...czy ten ktoś zrealizuje się w
              tym uczuciu to już inna rzecz, ale nie ma wpływu na to co czuje ....Ufff o to
              mi chodziło ..o proste porównanie :)

              A'props tego co piszesz, ze trza sobie sprawe zdawać z faku związania się z
              kimą ... to racja .. Tyle,z e czasem przychodzi uczucie jak łomem w serce i nie
              ma sposobu na nie ...Znam przypadek faceta, który odszedł od żony mimo, ze nie
              mógł być z dziewczyną którą kochał ...po prostu tak kochał, ze nie był w stanie
              być z kim innym ... Poza tym ...wiesz ..poślubiając kogoś możesz się też
              pomylić :) uczucie może wygasnąć ...jest szereg powodów dla których ludzie
              kierują swe zainteresowanie ku komuś innemu niż współmałżonek .. i nie musi być
              to zaraz zwiarzęca chuć, czy nuda ...uwierz ....
              Zycie komplikuje
              > powiadasz? Moze nie zycie, ale sam czlowiek komplikuje dosc czesto
              > sobie w tym swoim zyciu. Komplikuje szczegolnie wtedy kiedy nie
              > zna wartosci moralnych lub je zmienia z dnia na dzien, tak by
              > tylko sobie bylo dobrze. Wydaje sie ze Ty rowniez te wartosci
              > chcesz zeby byly dopasowane do Ciebie, bo raczej dopasowywac
              sie
              >
              > do niech Ci nie lezy.

              a niech ci się wydaje co chce :) Nie oceniam niczyjego postępowania w aspekcie
              moralnym...tak naprawdę nie znamy własnych reakcji na sytuacje, w których się
              nie znaleźliśmy, a chce się nam cudze oceniać :)))))) nie przekonałeś mnie :)))
              Życie jest skomplikowane ....a nakazy moralne ...cóż .... odpowiedz sobie na
              pytanie, czy żyłbyś z kimś kogo nie kochasz ..????? nawet nie dlatego, ze
              kochasz kogo innego ...tylko po prostu nie ma uczucia do współmałżonka czy
              parnera(ki w twoim przypadku) ...z nakazu moralnego ??? wegetując z dnia na
              dzień ???? wyłączam tu exteremalna sytuację, gdy ta osoba jest np. chora i bez
              Ciebie nie da sobie rady ...po prostu ..nie kochasz - jesteś z tym kimś czy
              nie ... A jeśli tak , to czy nie zdradzisz ????
              wiesz lepiej mieć jakieś zasady ....takie własne :) te trudniej złamac niż
              narzucone ....widziałam nieraz ;))))


              Pozdrawiam (Twoj nielubiany typek)

              Ja też Cię pozdrawiam serdecznie
              twoja korcia z zasadami ...własnymi :)

              ps. nie lubię takiego zachowania jak Twoje, a nie Ciebie personalnie .... nawet
              Cię przecie nie znam :)
              • Gość: .................. Re IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 18.06.03, 00:37
                kora3 napisała:





                korcia z zasadami ...własnymi :)
                >
                > ps. nie lubię takiego zachowania jak Twoje, a nie Ciebie personalnie ....
                nawet
                >
                > Cię przecie nie znam :)
                Widzisz Korcia, ja rozumiem doskonale to co napisalas jak tez
                roznorakie komplikacje w zyciu i wielka milosc taksamo. Dla kazdego
                staram sie byc w miare swoich mozliwosci wyrozumialy i tolerancyjny
                kiedy nie jest to "bicie w morde", ze tak sie wyraze. Ladnie brzmi,
                gdzie piszesz "korcia z zasadami wlasnymi". Wiesz zapewne, ze kazdy z
                nas ma swoje wlasne zasady i na swoj sposob jest wymagane nawet
                by te zasady byly respektowane przez innych jezeli sa uznawane za
                dobro ogolne. Zlodziej ma swoje zasady, oszust, alfons i prostytutka
                itd. Osobiscie bym chcial i zyczyl nawet sobie, by zasady
                czlowiek przejmowal po rodzicach (ogolnomoralne), bo wymyslac swoje
                wlasne jest latwo. Wolalbym zeby kazde spoleczenstwo mialo taksamo
                swoje wykreowane zasady i kodeks moralny. Luzujac moralnosc, a
                wlasciwie dostosowujac ja do siebie, homoseksualisci beda propagowac
                swoje "dobro" jako potrzebe bycia tego ich dobra w spoleczenstwie,
                prostytutki swoja pozycje spoleczna wywyzszac, inni............ swoja
                W koncu na jakich podstawach moralnych bedziemy wychowywac swoje
                dzieci i co im przekarzemy, kiedy w takich przypadkach zaistnieje
                niescislosc czy rozbieznosc? Wg mnie to jest wazne, bo bez podstaw,
                bez fundamentu budynek jest chwiejny. Stad ta chwiejnosc obecnie u
                wielu, i Ty nawet o niej wspominasz, piszac o mezatce, ktora za maz
                wychodzi, ktora za jakis czas, za miesiac zakochuje sie w innym i tak
                jak "wiatr powieje" bez konca. Wniosek wyciagam jeden z Twojej
                wypowiedzi: kazdy powinien zyc wlasnymi zasadami i ja bym sie z
                tym czesciowo (nie do konca) zgadzal. Problem powstanie wielki wtedy,
                kiedy znajda sie ludzie w naszym spoleczenstwie w wielkiej ilosci z
                niewlasciwymi zasadami. Ale to juz inny temat, gdyz kazdy widzi te
                zasady inaczej lub troche inaczej. Nie bede Ciebie zanudzal, bo
                znowu wezmiesz moje pisanie jako chec nawracania Ciebie na te
                "wlasciwa" droge. Musze Ci powiedziec, ze ja jej sam az tak do
                konca nie znam i wciaz nabywam tych nowych zasad (czasem nawykow,
                ktore staja sie jakgdyby zasadami). Trzymaj sie.
                • kora3 Re: ..............:) 18.06.03, 14:00
                  Wiesz ja Cię doskonale rozumiem :) chociaż co do tych zasad przejmowanych po
                  Rodzicach ...hmmmm a jak Rodzice właśnie alkoholicy, złodzieje ???? Co wtedy ??
                  Ale teraz na serio .... Jasne jest, ze jest jakaś norma społeczna ... i
                  dobrze ... Wydaje mi się,ze ty troszke pomieszałeś pojęcia .... Widzisz są
                  zachowania uniwersalnie sprzeczne z prawem i normami, sa sprzeczne tylko z
                  normami i ogólnie nieakceotowane w pewnych kręgach. I tak złodziej to osobnik,
                  którego zachowanie nie jest akceptowane jest sprzeczne z normami , ale i
                  karalne prawem ...natomiast prostytutka ...hmmm prostytucja nie jest karalna
                  (tylko czerpanie korzyści z cudzego nierządu) zatem to zachowanie sprzeczne z
                  normami ...ale tylko pozornie przecież ...bo ktoś z usług tych prostytutek
                  korzysta prawda ??? czyli skoro tak to akceptuje ten stan rzeczy .....;)
                  Uśmiecham się bo to taka podwójna maroalność (wielu takich osobników znam - na
                  zewnątrz potępiają coś ...a po cichu ....sam wiesz ...dityczy to prawie każdej
                  sfery życia ) Ja Ci powiem,ze mieszkam w mieście, gdzie niestety prostytutki
                  stoją na każdym prawie rogu ...pisze "niestety" , bo sporo jeżdżę samochodem ,
                  a ich klienci czasem się nieoczekiwanie zatrzymują ...:) i stłuczka
                  gotowa ...Poza tym wcale mnie te panie nie zajmują ...serio ... tak zarabiają
                  ich sprawa ....Mozesz to uznac za niemoralne, ale mało mnie to
                  obchodzi ...Pewnie by mnie oburzało, jakby to była osoba zmuszana do
                  tego ...jak sama chce ,,,Jej sprawa ...
                  a na argumenty, których niektórzy używają " ciekawe jakbyś mówiła, jakby twój
                  facet skorzystał z usług tych pań?" mam jedną odpowiedź " To oznaczałoby
                  koniec, bo ON TEGO CHCIAŁ ....to nie one są winne zdrady tylko ten kto zdradza
                  kogoś z nimi" :)

                  A co do tolerancji ....wiesz..moim zdaniem tolerancja to nie jest zaciskanie
                  zębów i przechodzenie obok ... to po prostu ....nie dostrzeganie :) Wcale by mi
                  nie przeszkadzał kolega w pracy gay czy koleżanka lesbijka ...A co mnie to ????
                  W sferze sexu .... nasze normy moralne są tylko nasze wielokropciu
                  kochany ..... Jeśli dwoje ludzi chce się kochać w jakiś sposób , akceptują to
                  oboje i żadne drugiego nie zmusz ...to mają prawo ...i nikomu nic do zaglądania
                  w ich łóżko :) zgodzisz się ze mną ?????

                  O mężatce zakochującej się "po miesiącu' nic nie pisałąm ..raczej o odwrotnej
                  hipotetycznej sytuacji ....jasne można uważać, ze osoba zmężna czy żonaty jest
                  ślepy na płeć przeciwną , albo przyznać, ze tak nie jest ....
                  Nie próbuję ci narzucić swoich poglądów ...mówię tylko jak ja to odbieram ....
                  3maj się
                  Korcia nadal tkwiąca w swoich nienaruszalnych zasadach :)
                  • Gość: .................. Re IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 18.06.03, 21:18

                    > Korcia nadal tkwiąca w swoich nienaruszalnych zasadach :)
                    Wiedzialem o tym, piszac o rodzicach, ze dopiszesz tu tych
                    alkoholikow. Otoz nie mialem na uwadze marginesu spolecznego ktory
                    mialby wychowywac dzieci. Dzieci alkoholikom sie zabiera, tym
                    ktorzy nie sa w stanie ich wychowywac. Zreszta, dosc czesto oni sami
                    je oddaja, bo widza ze nie sa w stanie je wykarmic. Mialem na
                    mysli normalne, zdrowe rodziny. Kto wiec ma wychowywac dzieci jesli
                    nie rodzice? Prostytucje pomine w sesie glebszego rozwazania. Mnie tez
                    tu dziewczyny proponuja uslugi i to za smieszne pieniadze. Zadnej z
                    nich zlego slowa nie mowie, a raczej z usmiechem i szacunkiem nawet,
                    odpowiadam ze jestem dzisiaj "spokojny" czy cos w tym sensie. Poprostu
                    z nich nie korzystam. Jednak czuje czesciowy niesmak z tego
                    faktu. Otoz sliczne dziewczyny, a one sa w wiekszosci te urocze dla
                    meskiego oka, ktore nie jeden by chcial prawdziwie kochac, poprostu
                    nie moze, bo one wola kochac jego pieniadze. Mnie to smuci. Zaden
                    homoseksualista mi tez w pracy nie przeszkadza, bo jest taksamo
                    czlowiekiem jak kazdy inny (dosc czesto lepszym). Nie o to mi chodzi.
                    Chodzi mi nie o homoseksualistow lecz o sam homoseksualizm i potrzebe
                    jego istnienia w spoleczenstwie. Chodzi mi blizej o nauczanie go,
                    propagowanie naszym dzieciom, czyli mowienie im, ze on jest taksamo
                    potrzebny, dobry, sliczny (bo sie tam ludzie tez kochaja)itp, itd.,
                    czyli jednym slowem szerzenie go. Z tym sie wlasnie nie zgadzam i
                    pewnie nie zgodze nigdy, bo tak naprawde nie znachodze logicznego
                    wytlumaczenia na koniecznosc istnienia homoseksualizmu. To co robia
                    ze soba dwoch pedalow w lozku, mnie tez nie interesuje, ale to co
                    pokazuja i przykladowo szczyca sie na ulicach naszych miast,
                    roznoszac zarazem swoj przyklad naszym dzieciom -na to zwracam uwage,
                    bo musze, skoro chcialem miec dzieci i wiadomo podjalem sie roli
                    wychowawczej. Wnukow tez bym chcial sie doczekac, zapewne mozesz
                    mnie tu rozumiec. Tolerancja! Przymykanie oczu jak piszesz, nalezy w
                    niektorych przypadkach do tolerancji -zgoda, ale nie jest to tolerancja
                    glownie oparta na wartosciach czy zasadach (ktore jak piszesz masz).
                    Czlowiek z zasadami i przekonaniami zyciowymi nie bedzie przymykal
                    oczu i tolerowal faktow, ktore jawnie godza w jego ludzkosc (np.
                    mozna przymykac oczy na kazde zlo, ale co to o nas
                    swiadczy).Niestety, ale uwazam, ze czlowiek nie moze byc w 100%
                    tolerancyjny na wszystko i dla wszystkich. Jezeli tak, to oznacza ze
                    on jest pusty, bez swoich zasad i wartosci. Mysle, ze Twoje zasady
                    ogolnie sa wlasciwe. Przynajmniej ja tak Ciebie odbieram. Jestes
                    raczej ta dobra kobieta, ktora chce zeby nikogo nie skrzywdzic i
                    zeby wszystkim bylo dobrze. Wszystkich tez starasz sie zrozumiec, co
                    mocno cenie. Pozdrawiam
    • Gość: JAN Re: czy jestem lesbijka?JESTES K...AAAAAAAAAAA IP: *.cafebitone.gdynia.pl 15.06.03, 21:56
      JEBANADF
    • paw_dady calujesz kobiety? fajnie ;) 16.06.03, 00:28
      Gość portalu: moni692 napisał(a):

      > mieszkam razem z moja kolezanka.jak zadna z nas nie ma faceta to sie
      > namietnie calujemy i czuje ze to mnie podniecqa czy jestem lesbijka?

      spoko jak bedziesz miala faceta jego tez bedzie podniecalo wiec jest OK, a jak
      nie to sobie zmien na takiego ktorego to rajcuje ;)
      • Gość: moni692 Re: calujesz kobiety? fajnie ;) IP: *.uni-koblenz.de 16.06.03, 09:56
        to co napisalam jest w pewnej czesci prawda, poza calowaniem nie dochodzi do
        niczego.po odpowiedziach od razu widac kto jest na tzw. poziomie, a poziom
        tolerancji u niektorych wynosi w skali od 1-10 conajwiecej -10;-) nten post byl
        w sensie swoim prowokacja;-) pozdrawiam mimo to wszystkich ktorzy na niego
        odpowiedzieli!!!
    • pajdeczka A ja?! 16.06.03, 11:31
      Czy też jestem sądząc po sygnaturce?
    • Gość: jesteś Re: czy jestem lesbijka? jesteś!!! IP: *.onhill.gda.pl 16.06.03, 14:50
      Gość portalu: moni692 napisał(a):

      > mieszkam razem z moja kolezanka.jak zadna z nas nie ma faceta to sie
      > namietnie calujemy i czuje ze to mnie podniecqa czy jestem lesbijka?

      jesteś
    • hal9000 Re: Pewnie jesteś bi... 17.06.03, 02:05
      Gość portalu: moni692 napisał(a):

      > mieszkam razem z moja kolezanka.jak zadna z nas nie ma faceta to sie
      > namietnie calujemy i czuje ze to mnie podniecqa czy jestem lesbijka?

      Ale uważam, że jest to całkiem sympatyczne... :)))))

      Pozdrawiam serdecznie,
    • sloggi Re: czy jestem lesbijka? 17.06.03, 09:01
      Najpierw zastanów się po co takie sprawy tu opisujesz i ile z tego to Twoja
      wyobraźnia.
      • Gość: moni692 Re: czy jestem lesbijka? IP: *.uni-koblenz.de 17.06.03, 13:54
        a wlasnie ze to prawda!!! ze sie z nia caluje a tak poza tym to bardziej
        mezczyzn lubie chociaz pocalunki kobiece sa delikatniejsze!!!
        • Gość: moni692 Re: czy jestem lesbijka? IP: *.uni-koblenz.de 17.06.03, 13:55
          mam 19 lat czy to wazne?
          • Gość: seksuolog24 co z tym testem Monii? n/t IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.06.03, 22:55
        • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 23:04
          Gość portalu: moni692 napisał(a):

          pocalunki kobiece sa delikatniejsze!!!
          Toz to swieta prawda.
          • daffne Re: czy jestem lesbijka? 17.06.03, 23:14
            Gość portalu: .................. napisał(a):

            > Gość portalu: moni692 napisał(a):
            >
            > pocalunki kobiece sa delikatniejsze!!!
            > Toz to swieta prawda.
            ---------------
            Sa sa delikatniejsze ale bez "mocnego" pocalunku z mezczyzna nie moglabym sie obejsc :)))
            Pozdrowionka:)
            • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 23:29
              daffne napisała:


              > Sa sa delikatniejsze ale bez "mocnego" pocalunku z mezczyzna nie moglabym sie
              o
              > bejsc :)))
              > Pozdrowionka:)
              No i zobacz jakie my rozne. A ja bez kobiecego "delikatnego" i
              slodkiego nie moglbym sie obejsc. Pozdrowionka rowniez
    • Gość: chop Re: czy jestem lesbijka? IP: *.example.net / 192.168.15.* 17.06.03, 14:07
      trudno powiedzieć, ale ja z 2 chopem tak bym mie mógł, no obrzydzenie bierze,
      zaraz mi sie cofnie...
      • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 17.06.03, 22:56
        Gość portalu: chop napisał(a):

        > trudno powiedzieć, ale ja z 2 chopem tak bym mie mógł, no obrzydzenie bierze,
        > zaraz mi sie cofnie...

        Ja też bym z "chopem" nie mógł, ale dwie babeczki to co innego... :))))

        Pozdrawiam,
        • anahella Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 01:25
          hal9000 napisał:

          > Ja też bym z "chopem" nie mógł, ale dwie babeczki to co innego... :))))

          Czy zastanwialiscie sie jaka jest roznica w reakcji na homoseksualizm meski i
          kobiecy? Mam na mysli reakcje mezczyzn hetereoseksualnych.

          Otoz myslac o gejach zawsze stawiaja siebie w roli ich ofiary. Natomiast myslac
          o lesbijkach sa tutaj obserwatorami ich milosnych igraszek. NIgdy nie stawiaja
          sie w roli konkurenta.

          Ja musze przyznac ze patrzac na calujacych sie mezczyzn mysle sobie:
          "co oni sobie nawzajem daja, czego nie daja im kobiety". Jak patrze na dwie
          dziewczyny w analogicznej sytuacji mysle podobnie.
          • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 11:46
            anahella napisała:

            > Czy zastanwialiscie sie jaka jest roznica w reakcji na homoseksualizm meski i
            > kobiecy? Mam na mysli reakcje mezczyzn hetereoseksualnych.
            >
            > Otoz myslac o gejach zawsze stawiaja siebie w roli ich ofiary.

            Hmmm... Nigdy nie myślałem o gejach w kontekscie siebie jako ich ofiary.
            Po prostu myśl o kontakcie seksualnym z innym facetem budzi moje obrzydzenie.
            Proszę gejów o nie obrażanie się. Podobnie wstrętne są dla mnie kożuchy na
            mleku...

            > Natomiast myslac o lesbijkach sa tutaj obserwatorami ich milosnych igraszek.

            Każdemu facetowi podoba się seksualnie zaangażowana kobieta. A że kobieta
            facetowi kojarzy się z delikatnością to jej zainteresowanie inną delikatną i
            piękną istotą (inną kobietą) nie budzi obrzydzenia.

            > NIgdy nie stawiaja sie w roli konkurenta.

            Dla mnie inna kobieta nie jest konkurentem seksualnym. To chyba atawizm, ale
            dla mnie kobieta mogłaby na moich oczach uprawiać seks z inną kobietą i nie
            budziłoby to z mojej strony najmniejszej zazdrości. Nie uważałbym tego za
            zdradę.

            > Ja musze przyznac ze patrzac na calujacych sie mezczyzn mysle sobie:
            > "co oni sobie nawzajem daja, czego nie daja im kobiety". Jak patrze na dwie
            > dziewczyny w analogicznej sytuacji mysle podobnie.

            Gdy widzę dwóch facetów to jest to obrzydliwe. Dwie kobiety to piękno x2.

            Pozdrawiam serdecznie,
            • ja_nek Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 14:14
              Nie czulbyś zazdrości, gdyby Twoja dziewczyna pieściła się z inną?

              Pozdrawiam
              janek
              • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 17:09
                ja_nek napisał:

                > Nie czulbyś zazdrości, gdyby Twoja dziewczyna pieściła się z inną?

                Nie. Dla mnie to nie zdrada ale rodzaj... fanaberii. :)
                Tylko obecnosc innego faceta "na moim terytorium" :) wyzwolilaby we mnie takie
                uczucia. Pewnie jestem bardzo atawistyczny... :))))))

                Pozdrawiam,
                • anahella Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 21:30
                  hal9000 napisał:

                  > ja_nek napisał:
                  >
                  > > Nie czulbyś zazdrości, gdyby Twoja dziewczyna pieściła się z inną?
                  >
                  > Nie. Dla mnie to nie zdrada ale rodzaj... fanaberii. :)

                  Fanaberii? Naprawde nie poczulbys sie zazdrosny widzac swoja kobiete w
                  objeciach innej? Zwlaszcza jezeli z tego powodu Ciebie by zaniedbywala
                  seksualnie?

                  Wierze Ci, ze seks dwoch kobiet ci sie podoba. Nawet to rozumiem. Jednak znam
                  chlopaka, ktory zostal porzucony przez dziewczyne dla... dziewczyny. Bardzo
                  ciezko to przezyl. Skonczyl na antydepresantach. Niedawno mi powiedzial ze
                  zanim przytrafila mu sie ta historia traktowal seks dwoch kobiet zupelnie
                  inaczej. NIe padlo tu slowo fenaberia, jednak wyrazil sie podobnie.
                  • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 22:01
                    anahella napisała:

                    > Fanaberii? Naprawde nie poczulbys sie zazdrosny widzac swoja kobiete w
                    > objeciach innej?

                    Tylko w objęciach innego. Kobieta nie jest dla mnie rywalem seksualnym...

                    > Zwlaszcza jezeli z tego powodu Ciebie by zaniedbywala seksualnie?

                    No cóż, to oczywiście byłby problem. Ale nie chodziłoby o zazdrość.
                    Porównałbym to do problemów w seksem w wyniku np. przyzwyczajenia do osiągania
                    satysfakcji seksualnej tylko w wyniku masturbacji...

                    > Wierze Ci, ze seks dwoch kobiet ci sie podoba. Nawet to rozumiem. Jednak znam
                    > chlopaka, ktory zostal porzucony przez dziewczyne dla... dziewczyny. Bardzo
                    > ciezko to przezyl. Skonczyl na antydepresantach. Niedawno mi powiedzial ze
                    > zanim przytrafila mu sie ta historia traktowal seks dwoch kobiet zupelnie
                    > inaczej. NIe padlo tu slowo fenaberia, jednak wyrazil sie podobnie.

                    Gdybybym był zakochany a dziewczyna by mnie rzuciła to przeżyłbym to bardzo
                    niezależnie od tego czy rzuciłaby mnie dla kobiety czy innego faceta...
                    Chociaż chyba rzucenie mnie dla innego faceta byłoby dotkliwsze. Pewnie
                    odezwałaby się urażona duma, że inny facet był lepszy ode mnie. A jak już
                    wspomniałem, kobieta nie jest dla mnie rywalem seksualnym, więc przynajmniej ta
                    część cierpień by odpadła.

                    Pozdrawiam serdecznie,
                • ja_nek Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 21:32
                  Popatrzeć to ja też mógłbym, ale na inne;)
                  Wolałbym, żeby moja dziewczyna wolała fanaberie ze mną.
                  Ale pewnie jestem tradycjonalistą:)))
                  • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 18.06.03, 22:08
                    ja_nek napisał:

                    > Popatrzeć to ja też mógłbym, ale na inne;)
                    > Wolałbym, żeby moja dziewczyna wolała fanaberie ze mną.
                    > Ale pewnie jestem tradycjonalistą:)))

                    Zakładałem, że te fanaberie nie miałyby ujemnego wpływu na seks ze mną...
                    Jeżeli w wyniku tego fantazja uległaby rozwinięciu i ogólne zainteresowanie
                    seksem by wzrosło, to OK. Ale jeżeli dziewczyna byłaby bardziej les niż bi i
                    seks z facetem (czyli mną) mniej by ją przez to interesował, to byłby problem.

                    A jeżeli chodzi o fanaberie, to najchętniej sam wskoczyłbym wtedy do nich do
                    łożka... :)))

                    Pozdrawiam serdecznie,
                    • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 19.06.03, 16:32
                      A ja widzac kochajace sie dwie kobiety odczuwalbym raczej niesmak, i
                      nie chodzi tu tylko i wylacznie o mnie, ale napewno bylaby to z
                      ich strony ignoracja mnie jako mezczyzny, w sensie ze mnie i
                      raczej kazdego innego mezczyzne olewaja. Rozumiem jednak ich
                      zadowolenie z tego kochania, przyjemnosc czy milosc. Pojecia
                      rywalizacji raczej w takich sytuacjach wykluczam, bo logicznym chyba
                      jest zalozyc juz z gory, ze wszelkie poczynania i zabiegania do
                      kobiety lesbijki sa zbedne gdy chodzi o seks. Od takiej sie nic
                      nie dostanie, podobnie jak kobieta nie dostanie nic od pedala w
                      sensie seksu.
                      • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 19.06.03, 21:06
                        Gość portalu: .................. napisał(a):

                        > A ja widzac kochajace sie dwie kobiety odczuwalbym raczej niesmak,
                        > i nie chodzi tu tylko i wylacznie o mnie, ale napewno bylaby to z
                        > ich strony ignoracja mnie jako mezczyzny, w sensie ze mnie i
                        > raczej kazdego innego mezczyzne olewaja. Rozumiem jednak ich
                        > zadowolenie z tego kochania, przyjemnosc czy milosc. Pojecia
                        > rywalizacji raczej w takich sytuacjach wykluczam, bo logicznym chyba
                        > jest zalozyc juz z gory, ze wszelkie poczynania i zabiegania do
                        > kobiety lesbijki sa zbedne gdy chodzi o seks. Od takiej sie nic
                        > nie dostanie, podobnie jak kobieta nie dostanie nic od pedala w
                        > sensie seksu.

                        Gdzieś czytałem, że odsetek homo wśród mężczyzn to ok. 5% a wśród kobiet
                        znacznie mniej, chyba poniżej 1% (o ile dobrze pamiętam). Z drugiej strony
                        zdarza się słyszeć opinie, że kobiety powszechnie mają skłonności do własnej
                        płci. Protestując przeciw temu kobiety na tym forum wyrażały opinię, że wcale
                        nie jest to tak powszechne jak się o tym mówi, bo od fantazji do czynu daleka
                        droga. Ale paradoksalnie potwierdza to, że u kobiet w ogóle zdarzają się
                        fantazje seksualne na temat własnej płci. Mój wniosek z tego jest taki, że
                        kobiety są potencjalnie zdolne są zachowań homo, choć bardzo rzadko są one
                        czystymi lesbijkami...

                        Zresztą i na tym forum można przeczytać wypowiedzi kobiet, które przyznają się
                        do swoich skłonności homo (np. całowanie się z innymi kobietami), choć
                        generalnie preferują one mężczyzn.

                        I właśnie o takie przypadki mi chodziło...

                        Pozdrawiam serdecznie,
                        • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 19.06.03, 22:12
                          Chyba masz ogolnie racje hal. Kobiety roznia sie od nas. One
                          kochaja wszystko i wszystkich naokraglo (jezeli kochaja) 24 godziny na
                          dobe, czyli nawet wtedy kiedy spia. I tak np. jesli jedna druga
                          cmoknie ot tak sobie dla przyjemnosci by potwierdzic czy podkreslic
                          przyjazn pomiedzy nimi, jest wszystko wg. nich normalne (przynajmniej
                          ja tak je widze). Nie mowie tu o calowaniu sie namietnym, bo to juz
                          cos wiecej mowi. Gdyby jakis mezczyzna mnie ot tak sobie cmoknal,
                          by podziekowac np. ze jestem dobrym przyjacielem, mnie by to nie
                          pasowalo, a jak by do ust sie dobieral, to by i w morde mogl
                          oberwac. Mysle ze mnie rozumiesz. Wydaje mi sie rowniez, ze kobiety
                          ktore szukaja czulosci u innych kobiet to sa zazwyczaj te, ktore
                          nie otrzymuja jej od mezczyzn, i wcale nie musza to byc lesbijki z
                          przekonania, aczkolwiek ta tendencja nie jest wykluczona. To by byl
                          raczej pierwszy stopien do lesbijstwa, bo uwazam, ze lesbijka sie
                          staje, nie rodzi. Pozdrawiam
                          • anahella Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 12:11
                            I nachodzi mnie taka refleksja: mezczyznie trudno przyjac do wiadomosci, ze
                            kobieta NIE CHCE UPRAWIAC SEKSU Z MEZCZYZNA.
                            Latwiej sie pogodzic z istnieniem rywala niz rywalki. Ale przyjmujecie do
                            wiadomosci, ze mezczyzna woli mezczyzn. Nie mowie o zrozumieniu tego faktu, czy
                            akceptacje; chodzi o sam fakt przyjecia do wiadomosci.

                            Wiec jak to jest? Czy nie jest to przypadkiem instrumentalne traktowanie
                            kobiety?
                            • hal9000 Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 12:28
                              anahella napisała:

                              > I nachodzi mnie taka refleksja: mezczyznie trudno przyjac do wiadomosci, ze
                              > kobieta NIE CHCE UPRAWIAC SEKSU Z MEZCZYZNA.
                              > Latwiej sie pogodzic z istnieniem rywala niz rywalki.

                              Droga Anahello, wprost przeciwnie...

                              Jeżeli kobieta rzuca mnie dla kobiety, to myślę sobie tak:
                              "Ona jest zboczona. I tak nie mogę nic zrobić, bo ona woli kobiety..."

                              Jeżeli rzuca mnie dla mężczyzny to mój tok myślenia jest inny:
                              "Tamten facet był lepszy ode mnie. Jestem fujarą i nieudacznikiem. Gdybym był
                              lepszy, to zostałaby ze mną..."

                              Łatwiej pogodzić się z istnieniem rywalki niż rywala...

                              > Ale przyjmujecie do wiadomosci, ze mezczyzna woli mezczyzn.
                              > Nie mowie o zrozumieniu tego faktu, czy akceptacje; chodzi o sam fakt
                              > przyjecia do wiadomosci.

                              Na pewno tego nie rozumiem... I nie uważam za normalne... (uprzedzam pytania
                              cojest normalne a co nie... normalność to pojęcie subiektywne...) Ale przyjmuję
                              do wiadomości, że istnieje... Akceptacja? Jeżeli nie cierpi na tym interes osób
                              trzecich, to mi nic do tego..

                              > Wiec jak to jest? Czy nie jest to przypadkiem instrumentalne traktowanie
                              > kobiety?

                              Nie bardzo zrozumiałem, w jaki sposób kobieta miałaby być instrumentalnie
                              traktowana...

                              Pozdrawiam serdecznie,
                              • hal9000 Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 12:44
                                hal9000 napisał:

                                > > Wiec jak to jest? Czy nie jest to przypadkiem instrumentalne traktowanie
                                > > kobiety?
                                >
                                > Nie bardzo zrozumiałem, w jaki sposób kobieta miałaby być instrumentalnie
                                > traktowana...

                                Przeczytałem sobie Twój post jeszcze raz ichyba zrozumiałem Twój tok
                                rozumowania... Faceci nie akceptują, że kobieta nie chce seksu z facetem bo
                                woli kobiety, ale za to akceptują mężczyzn homo i dlatego oznacza to
                                instrumentalne traktowanie kobiety...

                                Chyba nie jest tak...

                                Mężczyźni raczej nie trawią zachowań homo wobec siebie bo dla ogromnej
                                większości z nich jest to obrzydliwe... Zresztą zajrzyj na forum "mężczyzna", z
                                jaką agresją są traktowani geje przez hetero... Postawa tolerancji jest
                                wyuczona a nie wrodzona... Wrodzona jest agresja do tego co inne... Natomiast
                                większość mężczyzn lubi popatrzeć sobie na dwie babki... Może jestem wyjątkiem
                                w nietraktowaniu seksu homo wśród kobiet jako konkurencji dla mnie, ale jednak
                                większości mężczyzn reaguje na to bez agresji...

                                Pozdrawiam serdecznie,
                                • anahella Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 13:39
                                  hal9000 napisał:

                                  > Przeczytałem sobie Twój post jeszcze raz ichyba zrozumiałem Twój tok
                                  > rozumowania... Faceci nie akceptują, że kobieta nie chce seksu z facetem bo
                                  > woli kobiety, ale za to akceptują mężczyzn homo i dlatego oznacza to
                                  > instrumentalne traktowanie kobiety...

                                  Tak wlasnie:)

                                  > Wrodzona jest agresja do tego co inne...

                                  Na temat tolerancji dla kazdych "innych" mozna tomy napisac. I nie chodzi tu
                                  tylko o homoseksualistow. Moja kolezanka w podstawowce byla sekowana przez
                                  nauczycielke, bo jest leworeczna.

                                  Panowie, z ktorymi mialam kontakt do zeszlego roku mowiac o gejach uzywali
                                  pogardliwego wyrazenia "glupi pedal". Przemawial przez nich strach, bo to
                                  nieznane. Byla to grupa z dominacja panow do 30-tki. Z ich rozmow na temat
                                  seksu (a niestety byl on poruszany przy kobietach w sposob bardzo chamski)
                                  odnioslam wrazenie ze maja dosc nieudane zycie seksualne i swoje frustracje
                                  wyladowywali wlasnie na gejach. No coz - niektorzy dzialaja na zasadzie: jestes
                                  nieszczesliwy - znajdz sobie bardziej nieszczesliwego a wtedy poczujesz sie
                                  jaki jestes szczesliwy.

                                  Poprzez tamte moje obserwacje bardzo szanuje mezyczyzn hetero, ktorzy o gejach
                                  mowia/mysla: "nie rozumiem tego ale niech zyja w pokoju, jak i ja pokoju
                                  pragne".
                                  • hal9000 Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 14:43
                                    anahella napisała:

                                    > Na temat tolerancji dla kazdych "innych" mozna tomy napisac. I nie chodzi tu
                                    > tylko o homoseksualistow. Moja kolezanka w podstawowce byla sekowana przez
                                    > nauczycielke, bo jest leworeczna.

                                    Każda inność budzi podświadomą agresję. To chyba atawizm...

                                    > Panowie, z ktorymi mialam kontakt do zeszlego roku mowiac o gejach uzywali
                                    > pogardliwego wyrazenia "glupi pedal". Przemawial przez nich strach, bo to
                                    > nieznane. Byla to grupa z dominacja panow do 30-tki. Z ich rozmow na temat
                                    > seksu (a niestety byl on poruszany przy kobietach w sposob bardzo chamski)
                                    > odnioslam wrazenie ze maja dosc nieudane zycie seksualne i swoje frustracje
                                    > wyladowywali wlasnie na gejach.

                                    Niekoniecznie musieli być aż takimi frustratami, choć trudno mi to osądzić. Po
                                    prostu faceci raczej nie lubią pokazywać swoich uczuć w obawie o posądzenie o
                                    słabość. Każdy facet chce pokazać, że jest silny. To chyba też
                                    atawizm... :))))) Przybiera to często formę chamstwa, niestety. A pogardliwe
                                    wypowiadanie się o gejach? Geje są inni, więc stąd agresja. No i nic tak nie
                                    zespaja grupy, jak wspólny przeciwnik... :)))) A jak go nie ma, to trzeba go
                                    sobie poszukać. Niestety tak to chyba funkcjonuje...

                                    Ci sami faceci w domowych pieleszach (bez kolegów) mogą zachowywać się nieco
                                    inaczej, bardziej potulnie... :))))

                                    > No coz - niektorzy dzialaja na zasadzie: jestes nieszczesliwy - znajdz sobie
                                    > bardziej nieszczesliwego a wtedy poczujesz sie jaki jestes szczesliwy.

                                    To również bardzo... ludzki sposób myślenia. :)

                                    > Poprzez tamte moje obserwacje bardzo szanuje mezyczyzn hetero, ktorzy o
                                    > gejach mowia/mysla: "nie rozumiem tego ale niech zyja w pokoju, jak i ja
                                    > pokoju pragne".

                                    Człowiek myśli, że jest istotą rozumną... Ale takie przykłady świadczą, że
                                    jesteśmy także zdeterminowani przez naszą ewolucję o ile wolno mi się tak
                                    nieprecyzyjnie wyrazić.

                                    Pozdrawiam serdecznie,
                              • anahella Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 13:28
                                hal9000 napisał:

                                > Nie bardzo zrozumiałem, w jaki sposób kobieta miałaby być instrumentalnie
                                > traktowana...

                                Chyba sie zapetlilam w swojej wypowiedzi. Chodzi mi o to ze zwiazki
                                homoseksualne miedzy mezczyznami traktuje sie powazniej niz miedzy kobietami.
                                Jakby podswiadomie dawano prawo mezczyznom do innosci seksualnej, a kobietom -
                                "oh to przeciez tylko babskie kaprysy". I dlatego zadalam pytanie czy nie jest
                                to instrumentalne traktowanie kobiety (no bo przeciez zostala stworzona do
                                dawania przyjemnosci mezczyznie) bo moze po prostu chodzi o szczelny mur miedzy
                                lesbijkami a reszta swiata. Gdzies czytalam (chyba miesiecznik Charaktery) ze o
                                homoseksualizmie meskim wiadomo wiecej, bo oni chca o tym mowic. Kobiety w
                                homoseksualnych zwiazkach sa bardzo zamkniete.

                                Musze przyznac, ze wsrod moich znajomych jest kilku gejow natomiast nie wiem
                                nic oficjalnie o lesbijkach. Znam kobiete, ktora zyje z kobieta pod jednym
                                dachem. Ale nigdy nie powiedziala ze jest z nia w zwiazku, mimo ze ich
                                zachowania sa dosc wyrazne. Ale zawsze biore poprawke na to ze moge sie mylic.
                                • hal9000 Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 15:04
                                  anahella napisała:

                                  > Chyba sie zapetlilam w swojej wypowiedzi. Chodzi mi o to ze zwiazki
                                  > homoseksualne miedzy mezczyznami traktuje sie powazniej niz miedzy kobietami.
                                  > Jakby podswiadomie dawano prawo mezczyznom do innosci seksualnej, a kobietom -
                                  > "oh to przeciez tylko babskie kaprysy". I dlatego zadalam pytanie czy nie jest
                                  > to instrumentalne traktowanie kobiety (no bo przeciez zostala stworzona do
                                  > dawania przyjemnosci mezczyznie) bo moze po prostu chodzi o szczelny mur
                                  > miedzy lesbijkami a reszta swiata. Gdzies czytalam (chyba miesiecznik
                                  > Charaktery) ze o homoseksualizmie meskim wiadomo wiecej, bo oni chca o tym
                                  > mowic. Kobiety w homoseksualnych zwiazkach sa bardzo zamkniete.

                                  No to teraz Ciebie chyba rozumiem... :)))) Wynika z tego, że ja traktując seks
                                  między kobietami jako "fanaberię" nie traktuję kobiet poważnie...

                                  Tylko, że prawdziwych lesbijek jest bardzo mało, znacznie mniej niż mężczyzn
                                  homo. Naprawdę nie wiem co jest przyczyną homo wśród kobiet, ale mam wrażenie,
                                  że może być to spowodowane jakimś urazem wobec mężczyzn... Czytywałem np.
                                  wypowiedzi kobiet, że mężczyźni zawsze śmierdzą, są niechlujni itp. Taka
                                  blokada na kontakty z mężczyznami może chyba spowodować przekierowanie popędu
                                  seksualnego na kobiety. Zresztą może czasami kobiety szukają w innej kobiecie
                                  zrozumienia czy też delikatności, jeżeli nie znajdują tego u mężczyzny? Albo
                                  stwierdzają, że kobieta lepiej zrozumie inną kobietę w łóżku, bo wie czego
                                  kobieta potrzebuje? Ale to tylko moje gdybania...

                                  Pisząc to właśnie sobie pomyślałemm że jeżeli moja teoria jest słuszna, to
                                  fakt zaintersowania się kobiety inną kobietą może świadczyć, że jej czegoś
                                  brakuje i jest to sygnał, że może coś wymagać w związku poprawy? Jako kobieta
                                  możesz to lepiej ocenić... :)))

                                  Pozdrawiam serdecznie,
                                  • anahella Re: Czytam sobie wasza dyskusje 20.06.03, 15:46
                                    hal9000 napisał:

                                    >
                                    > Pisząc to właśnie sobie pomyślałemm że jeżeli moja teoria jest słuszna, to
                                    > fakt zaintersowania się kobiety inną kobietą może świadczyć, że jej czegoś
                                    > brakuje i jest to sygnał, że może coś wymagać w związku poprawy? Jako kobieta
                                    > możesz to lepiej ocenić... :)))

                                    Teoretycznie tak. Ale zeby wdac sie w romans z kobieta trzeba czegos wiecej niz
                                    niepowodzenia w zwiazku z mezczyzna.

                                    Jak bylo mi zle w moim zwiazku to nie szukalam pocieszenia w objeciach kobiety,
                                    bo widac nie mam tego czegos. Zakochalam sie wtedy (platonicznie) w innym
                                    mezczyznie i rozstajac z moim narzeczonym pozostalam sama. Inna kobieta moze
                                    rzucilaby sie w objecia kobiety.

                                    Na temat przyczyn homoseksualizmu krazy wiele teorii, i zadna nie jest
                                    udowodniona. Wiadomo jednak jedno: kobiety na ogol zamykaja sie w swoich
                                    zwiazkach przed swiatem i nie chca o tym rozprawiac. Stad moze takie
                                    traktowanie ich zwiazkow przez mezczyzn.
    • Gość: Dysia Re: czy jestem lesbijka? IP: *.zdzieszowice.sdi.tpnet.pl 19.06.03, 16:49
      Nie nazwala bym tego w ten sposob....porozmawiaj z twoja tzw. partnerka i wtedy
      wyciagnijcie w nioski
      • ja_nek Re: czy jestem lesbijka? 20.06.03, 00:14
        Wiesz Hal, ja bym nie potrafił być tak tolerancyjny. Popatrzeć, jak to między
        dwoma dziewczynami jest to mółbym. Ale wolałbym, aby moja dziewczyna skoro
        jest ze mną, była w łóżku tylko ze mną. A nowe zabawy w łózku mozna sobie
        jakoś zorganizować....:)))
        W moim podejściu pobrzmiewa coś w rodzaju obawy, może ten inny seks z kobietą,
        by się jej spodobał, że zaczęłaby się ode mnie oddalać?

        Pozdrawiam
        janek
        • hal9000 Re: czy jestem lesbijka? 20.06.03, 00:55
          ja_nek napisał:

          > Wiesz Hal, ja bym nie potrafił być tak tolerancyjny. Popatrzeć, jak to między
          > dwoma dziewczynami jest to mółbym. Ale wolałbym, aby moja dziewczyna skoro
          > jest ze mną, była w łóżku tylko ze mną. A nowe zabawy w łózku mozna sobie
          > jakoś zorganizować....:)))
          > W moim podejściu pobrzmiewa coś w rodzaju obawy, może ten inny seks z
          > kobietą, by się jej spodobał, że zaczęłaby się ode mnie oddalać?

          Kobiety będąc w związku z mężczyzną i tak mają przyjaciółki "od serca" i
          zwierzają się sobie z najbardziej intymnych spraw. Tak więc, patrząc od tej
          strony, psychicznie kobieta i tak nigdy nie jest na wyłączność... :)

          A z tym byciem w łóżku na wyłączność... Czy kochając się z kobietą zdajesz
          sobie sprawę jakie ma ona fantazje? Czy myśli ona wyłącznie o Tobie? Myślę, że
          my mężczyźni często żyjemy w błogiej nieświadomości co wybranki naszych serc
          naprawdę czują i myślą, a do czego nigdy by się nie przyznały.

          Czasami będąc z nami nadal są zafascynowane kimś innym a z nami są dlatego, że
          bycie z kimś innym jest niemożliwe. Dowód? Wystarczy poczytać to
          forum... :)))))

          Zresztą one i tak chodzą razem trzymając się pod rękę, całują się nawzajem i w
          ogóle zachowują inaczej niż my mężczyźni. Gdyby jakiś mężczyzna zachowywał się
          wobec mnie tak jak to robią kobiety między sobą to, jak to napisał już
          Wielokropek, i w mordę mógłby oberwać.

          Dlatego traktuję takie zachowania jako przypadłość kobiecą (fanaberię) o którą
          nie warto być zazdrosnym... :)))

          Pozdrawiam,
          • ja_nek Re: czy jestem lesbijka? 20.06.03, 17:12
            hal9000 napisał:

            > Kobiety będąc w związku z mężczyzną i tak mają przyjaciółki "od serca" i
            > zwierzają się sobie z najbardziej intymnych spraw. Tak więc, patrząc od tej
            > strony, psychicznie kobieta i tak nigdy nie jest na wyłączność... :)
            Zgadzam się. Wiem też że nie ma prawa, aby mieć czyjąś sferę psychiczną na
            wyłączność. Sam mam przyjaciółki, z którymi czasem rozmawiam o bardzo
            głębokich sprawach i nie wyobrażam sobie, aby ktoś mi to uniemożliwił.

            > A z tym byciem w łóżku na wyłączność... Czy kochając się z kobietą zdajesz
            > sobie sprawę jakie ma ona fantazje? Czy myśli ona wyłącznie o Tobie? Myślę,
            że my mężczyźni często żyjemy w błogiej nieświadomości co wybranki naszych
            serc naprawdę czują i myślą, a do czego nigdy by się nie przyznały.

            Skala damskich fantazji jest dość różna i domyślam się, że będąc z mężczyzną
            pomagają sobie dochodzić do szczytu. Wspomagają się też same, gdy nie mają
            mężczyzny. Ale za nic nie powiedzą, że kiedy się tak staramy, to one myślą o
            barczystych Murzynach, seksie w pociągu, albo jeszcze czymś innym:))))

            > Czasami będąc z nami nadal są zafascynowane kimś innym a z nami są dlatego,
            że bycie z kimś innym jest niemożliwe. Dowód? Wystarczy poczytać to
            > forum... :)))))
            Niech sobie marzą o księciach z bajki:)
            Tylko niech nam nie wyrzucają, ze my zawieszamy oczy tu i ówdzie:)))

            > Gdyby jakiś mężczyzna zachowywał się
            > wobec mnie tak jak to robią kobiety między sobą to, jak to napisał już
            > Wielokropek, i w mordę mógłby oberwać.
            Jakby taki nie usłyszał, że sobie wypraszam, to bym dał takiemu w zęby.

            Pozdrawiam
            janek
            • Gość: .................. Re: czy jestem lesbijka? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 22.06.03, 03:16
              Fajnie jest, ze kazdy z nas(tu mam na mysli hal, janka i siebie)ze
              facet za niewlasciwe zachowanie sie moglby dostac po "mordzie", jak ja
              to nazwalem. Wracajac do wczesniejszych rozmow, chce jednak powtorzyc,
              ze dla mnie nie jest sprawa najwazniejsza, czy kochaja sie miedzy
              soba dwie kobiety, czy tez dwoch mezczyzn (powiedzmy) na moich
              oczach. Odbior rozumu jest podobny -widze to jako zboczenie. Roznice
              jednak w odbiorze sa. Dwie kobiety, ktore sa urocze, ktore sie
              chce kochac (nie tylko dla ciala), zamykaja tym swoim kochaniem
              szanse dostepu do tego. Widzac dwie kochajace sie kobiety -zauwazam
              umniejszenie albo zupelnie niedocenienie swojej osobowosci i meskosci,
              ktora w sobie nosze, ktora sie szczyce,pomimo iz jest to normalnosc
              kazdego mezczyzny, ktora czasem podkreslam, ktora chce sie dzielic,
              ktora chce by byla zauwazona (wlasnie przez kobiety), ktora na dobra
              sprawe jest dana nie tylko dla siebie..... Widzac zas dwoch kochajacych
              sie mezczyzn, tej opisanej wyzej "okropnosci" nie moge odczuwac, ale za
              to nieunikniona obrzydliwosc: jak mazczyzni moga robic takie rzeczy,
              skoro slodycz kochania kobiety pociaga do szczytu marzen bezgranicznych
              i jednoczesnie staje sie ta slodycza nieziemska. Te pojecia sa
              zakodowane u kazdego, i kazdej w psychice osobno. Stad mysle, te
              rozne naszego pisania. Pozdrawiam
    • twe_marzenie Re: czy jestem lesbijka? 23.06.03, 23:15
      Gość portalu: moni692 napisał(a):

      > mieszkam razem z moja kolezanka.jak zadna z nas nie ma faceta to sie
      > namietnie calujemy i czuje ze to mnie podniecqa czy jestem lesbijka?

      Sądzę, że możesz być biseksualna, chociaż nic nie wiadomo. A przyjaciółce to
      wszystko tak samo odpowiada?
Pełna wersja