toksyczny facet na wlasne zyczenie

01.07.07, 22:15
zawsze wydawalo mi sie, ze kobiety same laduja sie w jakies glupie zwiazki i
mecza sie w nich na wlasne zyczenie... a od dwoch lat sama sie szarpie w
takim glupim zwiazku/niezwiazku...krotka historia: poznalismy sie jakies 2
lata temu, przespalismy sie pare razy... potem cisza, przelknelam jakos,
zycie toczy sie dalej, potem jeszcze jedna proba, potem jakies zagadywanie o
to, zebysmy tylko sypiali ze soba... nie chcialam tak, wiec znowu cisza, w
pazdzierniku zeszlego roku znowu zagadywanie i jakos tak wyszlo, ze znowu
wyladowalismy w lozku, miesiac sielanka, potem znowu rozchodzi sie w szwach,
cisza, facet znika, ja nie zagaduje, bo jakze sie bede narzucac, raz nie
wytrzymalam i w jakims pijanym widzie napisalam mu, ze byl swietnym facetem i
ze uwielbialam z nim sypiac ( co jest zgodne z prawda, bo mimo tego, ze on
jest egoista to po prostu w lozku ... cuuuudownie), potem znowu spotykalismy
sie przez jakies 2 miesiace na zasadzie wskakujemy do lozka i potem czesc, az
po ktoryms razie nie wytrzymalam (wpadlam do niego zgodnie z umowa, a tam
dziwnym trafem byla sasiadka, ktora co tylko chciala zaraz od niego dostawala
(wiesz, nigdy nie bylam jeszcze na meczu... naprawde? to musimy pojsc
koniecznie) siedzialam tam i czulam sie zupelnie niepotrzebna i nie na
miejscu, zazdrosc to zle uczucie, wierzcie mi, potem wrocilam do domu,
wypilam wino, ryczalam, napisalam smsa, ze tak nie chce... i cisza 2
miesiace... potem jakby nigdy nic, wpada, spi ze mna, pozycza plyty... a co
rusz slysze, ze: ogladalismy razem jakis film (razem ale nie ze mna rzecz
jasna), dzisiaj wyjechal na 2 miesiace, wczoraj nie raczyl do mnie wpasc,
chociaz opowiadal, ze sie nie wyspal, bo "ogladalismy' (sic!) filmy, dzisiaj
wpadl, zostawil rower (mam piwnice, on nie ma)powiedzial czesc, jak wroci to
odbierze rower i mi wszystko opowie, a ja wpisuje sie do klubu kolejnych
glupich bab, ktore wierza, czekaja, szarpia sie z soba i placza po nocach, bo
nikt inny ich nie chce. takie wyzalanie, przepraszam, ale nie potrafie byc
twarda i powiedziec po prostu: spadaj... ide sobie nalac wina....
    • qw994 Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:19
      To nie jest żaden związek. Ty dla niego nie istniejesz. Taka prawda. Pojawia
      się od czasu do czasu na seks, bo widocznie nie ma innej kandydatki, i na tym
      się z jego punktu widzenia znajomość opiera. I inaczej nie będzie.
      • hestemona Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:24
        i to mnie wlasnie boli :( wiem o tym, ale nie umiem sie z tego wyplatac...
        • qw994 Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:26
          Mam nadzieję, że się wyplączesz. Szkoda czasu i nerwów.
          • garnierka Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:34
            ja z moim facetem mam na swój sposób podobnie... ale mimo wszystko wiem, ze
            nawet jak się pokłócimy a mnie bedzie potrzebna pomoc to ją dostane... nasz
            związek moze i jest na swój sposób toxic... mnie sie cały czas wydaje, ze jestem
            jakas nad wiek powazna, a ze on z kolei czesto zachowuje sie jak gó..arz mimo,
            ze pare latek starszy... poza tym... jest w niektorych zachowaniach baaardzo
            podobny do mojego tatusia... którego tez kocham, ale momentami az nienawidze
            (pewnie za to, ze charakter ma tak podobny do mojego :P)
            • garnierka Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 02.07.07, 00:10
              heste... uważaj bo ja też się zarzekałam, że mojego już po raz kolejny nie
              wpuszczę do swojego życia... i co? i znowu gadamy :)
    • ma_gala Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:44
      hestemona! błagam, skończ z tym dupkiem! wiem, ze się łatwo mówi, uwierz mi -
      wiem! tkwiłam w czymś takim "tylko" (aż!!) 8 miesięcy, w końcu zbieg
      okoliczności i fakt, ze miałam serdecznie dosyć i szczerze mu to powiedziałam
      pozwolił mi się uwolnić od tej toksycznej znajomosci! Nie chcę być brutalna,
      ale on traktuje Cię tylko i wyłącznie jako dziewczynę na seks bez zobowiązań i
      to tylko wtedy, gdy on ma ochotę! wszystko byłoby w porządku gdyby Tobie to też
      odpowiadało, ale Tobie to sprawia ból! I będziesz się czuła z tym coraz gorzej!
      Po prostu pewnego dnia nie wpuść go do domu - tac faceci jak on nie zasługują
      nawet na pożegnanie... i wierz mi - szybko znajdzie kolejną chętną! Jemu
      kompletnie na Tobe nie zależy, nic a nic! Uwolij się od dupka a szybko pojawi
      sie ktoś, kto będzie chciał z Toba spędzać czas nie tylko w łóżku! Pomyśl o tym
      tak - im dłużej trzymasz się jego, tym dłużej odpychasz od siebie prawdziwe
      uczucie i szczęście! Aha... i "lądowanie w głupich związkach" przydarza się
      najczęsciej niestety tym inteligentnym i wrażliwym kobietom, które zasługują
      akurat na wszystko co najlepsze... 3maj się i działaj!
    • deodyma Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:47
      czyli jak ma na Ciebie ochote, wtedy nagla sobie przypomina o Twoim istnieniu? a
      gdy go nie ma, to gdzie w tym czasie jest? pytalas go o to? cos mi sie zdaje, ze
      nie jestes jedyna, z ktora sypia. a pomyslalas , ze facet moze byc zonaty i
      dzieciaty?
      • bri Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 02.07.07, 11:30
        To nawet nie tak, że on ma ochotę na nią. On ma po prostu ochotę na seks.
    • studentk Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:51
      Układ czysty dla obu stron. Po prostu obie strony to lubą, tylko jedna strona
      chce więcej i wyłączności. A to może nie odpowiadać drugiej stronie i
      ewentualnie innym dziewczynom (w końcu jest dobry w tym).
    • hestemona Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 22:52
      dziekuje dziewczyny, czytam i placze, wino mi sie konczy...
      szczera prawda, wszystko, tylko nie jestem w stanie z tego wybrnac, moge mu
      powiedziec chocby w tej chwili, ze nie chce sie juz nigdy wiecej spotkac, co z
      tego, on jak wroci zadzwoni, przyjdzie, a ja nie dam rady i znowu wpuszcze go
      do swojego zycia...
      • studentk Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 01.07.07, 23:18
        Może po prostu to lubisz.... wiele to lubi... byle partner był odpowiedni....
    • betti22 Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 02.07.07, 00:08
      kobieto po co sie tak szarpiesz sama ze soba???????? przeciez nie warto..sama
      widzisz ze Ci to nie odpowiada...on raczej z tego co widzisz nie ma zamiaru
      zmieniac waszych stosunkow..rzuc go w cholere i znajdz normalnego faceta ktory
      da ci nie tylko seks ale i uczucie...no chyba ze odpowiada ci ta sytuacja...
    • betti22 Re: toksyczny facet na wlasne zyczenie 02.07.07, 00:14
      tak mi przyszlo do glowy ...moze sprobuj tak..poprostu wybierz sie
      gdzies...daleko..albo przynajmniej do inneog miasta..do jakijs kolezanki..albo
      na pare dni w gory..nad jezioro..zamieszkaj w nawet najtanszym hotelu..chodzi o
      to zebys oderwala sie od tego co przezywasz...wyjdz do ludzi..idz na
      impreze..zobaczysz ze znajdzie sie ktos wart twojego uczucia..Twojego
      czasu..ktos komu bedzie na Tobie zalezalo..

      moze dzialaj brutalnie...zmien numer telefonu komorkowego...i jemu nie podawaj
      nowego..a jego numer wyrzuc i nie zapisuj...a rower moze oddaj tej sasiadce z
      ktora on filmy oglada..niech mu przetrzyma i bawi sie z nim jak lubi..a Ty
      kobieto szanuj swoj czas i siebie bo on nie jest Ciebie wart!!
    • figgin1 Klinem go! Klinem! 02.07.07, 11:26
      Poszukaj sobie nowej dupci, to jest bez sensu
      • basiura23 Re: Klinem go! Klinem! 02.07.07, 12:10
        Kochana!! Odetnij sie! Ja wlasnie to zrobilam i dzis mija moj pierwszy tydzien!
        Jest mi ciezko ale z dnia na dzien utwierdzam sie w przekonaniu, ze robie
        dobrze... w koncu..robie to dla wlasnego dobra!! Moja sytuacja wyglada w
        ogromnym uproszczeniu tak: wieeelka milosc (z jego strony) pozniej rozmiez z
        mojej, mieszkanie razem, idalny zwiazek! Po roku, ni z tego ni z owego on mi
        oswiadcza ze nie kocha, ze powinnismy sie rozstac.. 3 tygodnie jeszcze
        mieszkamy razem, bo nie daje mi odejsc, pozniej na moje zyczenie cisza przez 10
        dni (prosilam, zeby sie ze mna nie kontaktowal w zaden sposob). Po 10 dniach
        mail, pozniej gg, pozniej telefon (oczywiscie wszytsko on zaczynal) i pierwsze
        toksyczne spotkanie.. dla niego tylko sex, dla mnie oczywiscie nadzieja na cos
        wiecej.. pozniej kolejne spotkania... i tak przez 4 miesiace!co jakis czas mi
        powtarzal, ze nic nie czuje i ze nic z tego nie bedzie a spotyka sie bo jestem
        zajebista i ma sentyment do mnie! nie potrafilam mu odmowic!!mimo tego, ze
        wiedzialam po co sie chce spotykac, jak mnie wykorzystuje i rani..jak sie mna
        bawi..:( dzien przed jego wyjazdem na wakacje przyjechal sie 'pozegnac'...
        odebral mnie z pracy.. odwiozl do domu.. rozmawialismy w samochodzie.. zyczylam
        mu super wakacji a ten mnie nawet nie raczyl przytulic!! why?? bo nie bylo
        sexu?!! Wtedy powiedzialam DOSC!! napisalam mu smsa-znikam na zawsze! on od:
        nie, nie chce, zebys znikala!dobranoc. Na tym koniec!! zablokowalam go na
        gg!!!! nie mam zamiaru odbierac tel od niego, odp na maile ani smsy... ciezko
        mi i smutno ale wiem, ze to juz przegiecie z jego strony a w zyciu nie chodzi o
        to, zeby byc meczennica!!!!!TO NASZE ZYCIE!!!!!!!!Moje zycie!!!!!!!! nie dam
        sie juz krzywdzic!mam dosc!!
        Trzymajcie za mnie kciuki, zebym miala na tyle sil by z tym wszytskim walczyc!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja