turkusowe
07.07.07, 12:11
Lubię się onanizować. Mój mąż seks uprawia ze mną tylko wtedy, gdy ON chce.
Moje potrzeby ignoruje albo udaje, że nie słyszy, że nie wie o co chodzi, że
dziecko nie śpi i nie możemy... Ja na szczęście od miesiąca nie mam ochoty na
seks z nim i dobrze mi z tym, bo wiem jak boli pożądanie, którego spełnić się
nie da. Wiem, że mnie kocha, że lubi się za mną kochać, ale twierdzi, że nie
potrzebuje już tego tyle, co kiedyś. Czułości także zero. Przykro mi.
Nie piszcie, że mam mu o tym powiedzieć, bo mówiłam wiele razy -
delikatnie, "okrężną drogą", dosadnie - bez efektu:(
On od roku ogląda porno strony, wczoraj godzinę siedział u łazience w pracy z
kompem na kolanach i przeglądał strony /jest szefem/. Dziś rano miał ochotę
na seks, ale ja nie - powiedziałam, ze dziecko nie śpi i nie będę przy
dziecku. Nie wiem, czy zrozumiał, ale jakoś nie obchodzi mnie to.
Bo do jasnej cholery, dlaczego mam być na każde jego skinienie?!! Dlaczego to
ja muszę obchodzić się smakiem, gdy mam ochotę na seks, bo on jest: zmęczony,
nie teraz, ma stresy, nic z tego nie wyjdzie??!! Nie chcę tak i nie będę!
Nie wiem, co zrobić, by to zmienić. Podobno facet czuje się pociągająco, gdy
kobieta chce z nim seksu - ale mojego męża to nie dotyczy. Mam wrażenie, że
dla niego to jak policzek - że jak to, mam swoje potrzeby czy jak?
Nawet mu mówiłam w żartach, by kupił mi wibrator, to dam mu spokój. Nawet mu
mówiłam, że się onanizuję /pólżartem/ więc nie musi się bać - także bez
efektu. Co co mam mu powiedzieć, by mnie zauważył??? Mówiłam: nie jestem
rzeczą, czuję i chcę czuc jego pożądanie. Ale gdzie tam, nic to nie dało.
Więc teraz oglądam sobie porno strony i sie onanizuję. Jest mi dobrze, bo mam
to, co chcę. Tylko przykro mi, że przytula mnie tylko dziecko...