ashlady
07.07.07, 17:43
Byłam dziś u niej, tak zobaczyc jak sie jej wiedzie, bo się dość długo nie
widziałyśmy. Siedząc u niej trzymałam sie dzielnie, a teraz...
Siedzę, płaczę i jad sączę, choć wiem, że to głupie i nic nie pomoże;(
Ale:
ona inwestuje w siebie mnóstwo kasy i wyglada bosko. Ja trochę mniej, bo jej
tyle nie mam, a i efekty nie zawsze takie jak bym chciała. Oczywiście ona nie
zarabia (studiuje)tylko od rodziców dostaje, bo "córeczka musi dobrze
wyglądać". Ja tak nie mam.
Poza tym jest miła, słodka i wesoła - trochę taka poza "słodka idiotka" - więc
ciągle kręcą się koło niej jacyś faceci, z czego ona oczywiście wielce się
cieszy. Ja sie tak zachowywać niestety nie potrafię, a i trafiam na nudziarzy,
kobieciarzy albo wogóle na nieudaczników życiowych. Dlaczego - oto i zagadka.
Ona studiuje na dobrym kierunku (nauki ścisłe) to i pracę po tym na pewno
dostanie. A ja durna się na wykształcenie artystyczne zdecydowałam. Pasja i
takie tam miało być...
itd, itd... ;(
Ja wiem, że to ze mną jest coś nie tak, ze mam kompleksy jakieś, że się ciągle
do innych porównuję, że mi sie tylko wydaje, że wszyscy mają lepiej ;(
Ale mi sie wydaje też, że to ja mam niestety całe życie pod górę, i już to sie
nie zmieni. Ktoś pecha mieć musi, i chyba na mnie trafiło.
Pocieszcie mnie jakoś, bo sie na śmierć dziś zapłaczę...
;(