Zdrady - nasz chleb codzienny

09.07.07, 16:16
"W Polsce do zdrady przyznaje się ok. 22 proc. osób, ale tylko 4 proc. ma
poczucie, że druga strona zdradza. Nasze przeświadczenie o wierności partnera
jest więc mocno na wyrost, a jak zdradzamy, to robimy to tak umiejętnie, że
druga strona się nie domyśla". To wypowiedź profesora Izdebskiego.

Czy w takim razie coś, co jest tak powszechne, jest tragedią? Może lepiej się
z tym pogodzić?
    • anula.em Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:18
      no nie wiem:)ja nie zdradzam :)
      • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:21
        to czemu ta minka na koncu? :P
        • anula.em Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:23
          To ladnu usmiech:)ale twierdzenie bardzo powazne.
          • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:25
            to ze ladny, to nie wiem, bo nie mialem okazji zobaczyc ;)
            a to ze twierdzenie jest powazne, to juz musze uwierzyc na slowo ;)
            • anula.em Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:28
              i pewnie nie zobaczysz:)mam awersje do randek;)
              • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:30
                a kto mowi o randce?? :)
                jest dzisiaj upalnie, wiec zimne piwo wsam raz ;)
                • anula.em Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:36
                  ja nie pije piwa:)
                  • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:38
                    to moze zimny napoj jogurtowy z owocami (czy jakos tak) ;)
                    • anula.em Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:39
                      nie,dziekuje.to co posiadam w domu-do picia w zupelnosci mi wystarcza:)
                      • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:40
                        ok ;)
                      • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:41
                        a moze jakis spacer, bo z tego co pamietam, to roweru raczej nie masz ;)
                        • anula.em Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 17:06
                          jak chcesz zeby nasze kontakty sie nie urwaly to lepiej nie proponujmy sobie
                          spotkan;)(taka mnie refleksja naszla po watku o pierwszej i ostatniej randce;)
                          • konrado80 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 17:08
                            hehe, to nie jest randka, zeby mialy sie urwac :P
    • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:20
      Użyje może trochę drastycznego porównania.
      Umieralność noworodków w tej chwili jest znacząco mniejsza niz np. 100-150 lat
      temu. Czy w takim razie to było tragedią mniejszą niż teraz?
      • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:25
        Nie widzę związku.
        • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:36
          Zadałaś pytanie, czy jak cos jest powszechne, to jest tragedią. Więc pytam, czy
          jak powszechna była umieralność noworodków, to tragedia była mniejsza? Po
          prostu ja bym tragiczności i powszechności czegoś nie wiązała.
          • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:37
            Sorry, ale umieralność a zdrady to nieco inne zagadnienia... Nie zadałam
            pytania o WSZYSTKO, co jest powszechne, tylko o zdrady.
            • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:45
              Mówiłam, że przykład drastyczny.
              Wg mnie powszechność jakiegoś zjawiska nie powoduje jego mniejszej
              tragiczności. Nie wydaje mi się, by zdradzana zona lub mąż czuł sie lepiej, bo
              statystyki mówią, że 20% osób jest zdradzanych. Owszem rozmywa sie to w takich
              statystykach i może stanowić łatwe usprawiedliwienie dla zdradzającego-ale
              tylko to.
              • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:51
                Nie tylko to - statystyki pokazują, że to dość powszechne zjawisko. A
                zdecydowanie nie marginalne. Przede wszystkim. Nie sądzę, żeby ktoś po
                przeczytaniu wyników takich badań stwierdził - "no teraz to będę zdradzał,
                skoro takie są statystyki!". Nie sądzę też, żeby to stanowiło formę
                usprawiedliwienia dla zdradzających. Jeśli ktoś ma ochotę na skok w bok, to
                zrobi to mimo statystyk.
                • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:53
                  Sądzę jednak, że myslenie-wszyscy tak robią, więc czemu ja nie-odgrywa tu pewna
                  rolę. Ludzie mają tyle różnych argumentów na usprawiedliwienie swoich czynów...
                  • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:59
                    Kadfael, nie rozumiesz mnie. Ja stawiam tezę, że zdrady mogą być zjawiskiem,
                    dla którego nie trzeba szukać jakiegokolwiek "usprawiedliwienia". Bo nie ma
                    potrzeby usprawiedliwiać czegoś, co jest przypisane ludzkiej naturze.
                    • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 17:09
                      Mysle, że jednak za daleko poszłaś. To, że statystyki mówią, że ok. 20% osób
                      zdradza, to nie znaczy, że taka jest ludzka natura. Bo 80% jednak nie zdradza.
                      Czyli znacząca wiekszość.
                      • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 18:54
                        Jak dla mnie 22% to jednak sporo. To prawie jedna czwarta.
                        • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 19:12
                          nNe mówię, że nie. Sporo. Nie sądziłam, że aż tyle
          • kalina.tt Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:39
            Ja bym nie porównywała zdrady do śmierci dziecka...to 'trochę' inne tragedie,
            nie ma tu czego z czym porównywać.
    • kalina.tt Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:30
      > Czy w takim razie coś, co jest tak powszechne, jest tragedią? Może lepiej się
      > z tym pogodzić?

      Może pogodzić się to nie, ale nie demonizować i czasem wybaczać owszem, tak :)
      • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:31
        No właśnie mam od niedawna chyba dość podobne nastawienie...
        • akkknes Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 20:01
          > No właśnie mam od niedawna chyba dość podobne nastawienie...

          qw, nie poznaje cie!!!
          jak przymknac oczko na takie cos?? sorry a gdzie szacunek do siebie samej? co,
          bzyknal sie z inna a ja mam do tego podejsc jak do zeszlorocznego sniegu...??

          z jednej strony ok, jedna czwarta zdradza. ale chyba wiekszym problemem sa te
          4% ktore sa slepo zakochani i nie podejrzewaja nawet ze partner na boku cos
          kreci...
          • kadfael Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 20:04
            ale chyba wiekszym problemem sa te
            > 4% ktore sa slepo zakochani i nie podejrzewaja nawet ze partner na boku cos
            > kreci...
            Nie! 4% to się domyśla, że druga strona coś kręci. Aż 16% nie wie...
          • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 20:06
            > qw, nie poznaje cie!!!
            > jak przymknac oczko na takie cos?? sorry a gdzie szacunek do siebie samej?
            co,
            > bzyknal sie z inna a ja mam do tego podejsc jak do zeszlorocznego sniegu...??

            A gdybys i ty robiła to samo? :) Ten wątek nie wyraża moich własnych przeżyć i
            zamiarów, po prostu rzuciłam tezę i czekam na opinie :) Bo w sumie to chyba
            dosyć interesujące spojrzeć na to z zupełnie innej strony...



            > z jednej strony ok, jedna czwarta zdradza. ale chyba wiekszym problemem sa te
            > 4% ktore sa slepo zakochani i nie podejrzewaja nawet ze partner na boku cos
            > kreci...

            Oczywiście, że tak.
            • akkknes Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 20:54
              nie, mi chodzilo o to, ze ktos napisal zeby nie demonizowac i czasem wybaczac a
              ty napisalas ze tez zaczynasz miec takie zdanie. i to mna wstrzasnelo!!!!!

              aaa, no rzeczywiscie 4% sie ogarnia ze ktos kreci tylkiem... ok, czyli jeszcze
              sie trzymam - bylam w wiekszosci....

              tak sobie mysle nt zdrady, ze ci ktorzy zdradzaja - fizycznie czy psychicznie -
              nie maja szacunku sami do siebie.
              • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 21:01
                Ja nie jestem chyba taka rygorystyczna. Nigdy nie wiadomo, co się może w życiu
                zdarzyć. Zwłaszcza po latach związku.
                • akkknes Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 21:56
                  bo cie moze nikt w ten sposob nie oszukal?
                  • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 22:02
                    Ależ tak, zdarzyło się :)
                    • akkknes Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 22:06
                      i co nie masz takiego wewnetrznego 'czlowiek uczy sie na bledach'??
                      chociaz to tylko gdybanie sama nie wiem co bym zrobila
                      ale problem spoleczny mamy. duzy.
                      • qw994 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 22:08
                        Mój facet znalazł sobie inną. I mnei zostawił. I już wtedy między innymi miałam
                        pretensję, dlaczego po prostu tylko się z nią nie przespał.
    • trypel Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 16:33
      Chyba sie przychylam do opinii żeby sie pogodzić... wszyscy wokół zdradzają i
      nie robią z tego zadnego halo... Każdy uważa że druga strona tego nie robi a tak
      naprawde to UDAJE albo STARA SIE nie zauważyć... A skoro zdradza to pewnie jest
      zdradzany :) zaczyna mnie ostatnio bawić odkrywanie kto jeszcze ma kogoś na boku
      albo co najmniej zalicza skoki na urlopie :) ponieważ w ludziach drzemia
      niesamowita potrzeba wygadania sie przed obcymi wiec łatwo wyciągnąc taką
      informacje :)
      Nie zdradzają ogólnie partnerzy z krótkim stażem i ci którzy mają małe potrzeby
      w dziedzinie sexu -reszta z reguły tak :D
      • clementine_kruczynski Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 17:14
        trypel napisał:

        > Nie zdradzają ogólnie partnerzy z krótkim stażem i ci którzy mają małe potrzeby
        > w dziedzinie sexu -reszta z reguły tak :D\

        c'est la vie

        Ciekawy artykuł o biologicznych uwarunkowaniach zdrady (Przekrój), szczególnie
        interesująca teoria o zdolności monogamiczności wg wielkości jader - przeczytajcie

        przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2939&Itemid=51
        • wiarusik Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 10.07.07, 01:19
          Przeczytałem.I jaka konkluzja drogie swingersy?
          • clementine_kruczynski Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 14.07.07, 23:10
            wiarusik napisał:

            > I jaka konkluzja drogie swingersy?

            Tak to było, jest i będzie - podobnie jak z instytucją kradzenia w warzywniaku.
            Choćby nie wiem jaki dobrobyt (i monitoring) panował zawsze znajdzie się ktoś,
            komu lepiej posmakuje zwędzona ukradkiem śliwka (no i wiadomo, kradzione nie
            tuczy).
    • ciotka_zawrotka Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 17:02
      Zdrata to trudny orzech do zgryzienia. Wszak musieli by zdradzać się na wzajem
      partnerzy aby nikt nie czuł się urażony. Tylko po co wtedy wszystkie te
      obrączki.
      • wiarusik Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 10.07.07, 01:20
        Kobietom są bardziej potrzebne;)
    • sottobosco Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 18:00
      A dlaczego mam pogodzić się z czymś czego nie akceptuję, czego przy
      najszczerszych chęciach nie potrafię pochwalić? Zdrada może nie jest od razu
      tragedią, ale nie jest też czymś co mieści się w tych kategoriach zachowań,
      jakie są moim zdaniem potrzebne do utrzymania związku. Jeżeli ludzie którzy
      zdradzają, potrafią z tym żyć, jeżeli ich partnerzy to akceptują to nie wtrącam
      się do tego, traktuję to jako ich sprawy prywatne. Ale ja nie zdradzam, i
      wolałabym żeby osoba z którą jestem miała podobny pogląd na wierność.
    • obca1 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 18:12
      > Czy w takim razie coś, co jest tak powszechne, jest tragedią? Może lepiej się
      > z tym pogodzić?

      lepiej, żeby te 20% nie wchodziło w żadne związki :)

      ja jednak dziękuję bardzo za bycie okłamywaną..a procentami w takich sprawach nigdy się nie kieruję :)
    • izabellaz1 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 18:15
      qw994 napisała:

      > Czy w takim razie coś, co jest tak powszechne, jest tragedią? Może lepiej się
      > z tym pogodzić?

      Ty to jednak jesteś fantastyczna!:)))))
    • kobieta_na_pasach ja rzadko jadam pieczywo nt 09.07.07, 18:49

    • trusia29 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 20:12
      Zdrady były, sa i bedą. Najbardzej zawsze śmieszą mnie teksty typu "ja nigdy
      nie zdradzę". Bo nigdy nie wiadomo co kogo czeka. Sama tez się kiedyś
      mądrzylam. A potem zdarzało mi się zdradzać.
      • nzttk Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 20:52
        zgadzam sie z trusia w 100 %
        • brunetta2 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 22:09
          Zdrada nie jest chlebem codziennym(chyba dla tych ,co zdradzaja),ale to jest
          dramat ,dla osob zdradzonych i calych ich rodzin.
    • atlantis75 Ja mam w domu pączka :) 09.07.07, 22:01
    • julia0001 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 22:19
      jasne zaakceptujmy jeszcze morderstwa, kazirodzctwo...oszustwa podatkowe i
      wszystkie inne wartosci...przeciez jak nam mowi wciaz nieustannie nasza
      wspolczesna kultura jestesmy wolnymi ludzmi...mamy prawo wyboru!
      • kalina.tt Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 09.07.07, 23:09
        > jasne zaakceptujmy jeszcze morderstwa, kazirodzctwo...oszustwa podatkowe i

        To ostanie jest chyba w naszym kraju normalne, akceptowalne....i mogę wyjść na
        niezlego głupka jeśli głośno przyznam się, że nie oszukuję, bo mam taką
        moralność bo to jest złe itd. :)))
    • frying.pan Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 10.07.07, 00:06
      qw994 napisała:
      Czy w takim razie coś, co jest tak powszechne, jest tragedią? Może lepiej się
      z tym pogodzić?

      W takim razie powiedz tym zdradzanym i oszukiwanym, żeby lepiej się z tym
      pogodzili. Ja rozumiem, że w życiu nic nie jest czarne albo białe - są różne
      sytuacje, czasem człowiek żyje z niewłaściwą osobą, a potem spotyka kogoś, dla
      kogo warto przewrócić wszystko do góry nogami. Ale jednak znaczna część ludzi,
      którzy zdradzają, robi to z rozmysłem, bez zamiaru uświadamiania dotychczasowego
      partnera o skokach w bok. Takim oszustwem się brzydzę, uważam że to wyjątkowo
      podłe wykorzystywać czyjeś zaufanie. W to akurat jestem w stanie uwierzyć, że w
      naszym kraju blisko 1/4 ludzi to ludzie podli, ale nie zamierzam się z tym pogodzić.
    • kokieteryjna Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 15.07.07, 01:45
      Zdarzaly mi sie zdrady. Podbilam statystyki, trudno..
      I zaden ze zdradzanych partnerow nawet sie nie domyslal. Nie wiedza do dzis, i
      lepiej bedzie jak sie nigdy nie dowiedza.
      A faceci sa jeszcze bardziej bez skrupolow jesli chodzi o zdrady. Zdradza, i
      szybko zapomna, nawet ich wyrzuty sumienia tak nie drecza jak nas.
    • merediith Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 15.07.07, 18:57
      Cóż ..dlatego ja jestem świadomA,że kazdy umie klamać.
      I choc jestem bardzo szczęśliwa w związku i ufam mojemu mężczyźnie liczę się z tym,że niejedna ufala niejedn mówił,że kocha ponad życie a potem ten co mówil,że kocha zdradzil a ta co ufala "ne mogła uwierzyć jak to się mogło stac".

      Jeśli zostanę zdradzona-nie wybaczę(w sensie kontynuowania związku).Zrozumiem i odejdę.
      • kamila05061987 Re: Zdrady - nasz chleb codzienny 15.07.07, 22:28
        zdarzyło mi się zdradzić i lubie to robic... tylko nie potrafie tego ukryć;/
        jestesmy ze soba od 5lat z 1roczna przerwa , która była wynikiem mojego skoku w
        bok (szczerze mowiac zemsciłam sie na nim, bo udawał takiego swietego , a potem
        sam mi rogi przyprawił)...ostatnio calowałam sie ze znajomym małzenstwem i tak
        sie dowiedział, jakos nie potrafie kłamac i nie rozumiem tego, ze on uwaza , ze
        to tragedia - mam na mysli np. trójkąt, nie zaden zwiaazek, czysta zabawa bez
        uczuc...pod tym wzgledem bardzo do siebie nie pasujemy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja